Pokazywanie postów oznaczonych etykietą podsumowanie miesiąca; plany na kolejny miesiąc. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą podsumowanie miesiąca; plany na kolejny miesiąc. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 5 grudnia 2017

Podsumowanie listopada i plany na grudzień.

Pamiętam jak dopiero co wybierałam się na nasz rodzimy Falkon, który rozpoczynał się 3 listopada. A już minął miesiąc i trzeba podsumować ten okres oraz podzielić się naszymi planami na grudzień. Bowiem na naszych kalendarzach pojawił się ostatni miesiąc roku. 

Dzieciaki się cieszą, bo za chwilę odwiedzi je Mikołaj z prezentami, lada moment będzie Boże Narodzenie (i kolejne niespodzianki pod choinką) a już teraz mogą się codziennie cieszyć słodką niespodzianką z kalendarza adwentowego. Tak, grudzień już się zaczyna zadomawiać u nas na dobre. 

Ale my wróćmy jeszcze na chwilę do minionego listopada. Podsumujmy w paru słowach co takiego mogliście u nas poczytać. 


Co takiego zadziało się w listopadzie na blogu?

Patrząc na ilość opublikowanych postów to nie jest ona powalająca. Bowiem na światło dzienne wyszło 10 publikacji (z podsumowaniem października i planami na listopad włącznie). Ale ilość nie znaczy jakość. I tutaj wypadamy o wiele lepiej. Bowiem 70% postów (czyli 7 - dla tych co z matematyką są na bakier :-) stanowiły recenzje gier. Przypomnijmy sobie zatem listopadowe posty w telegraficznym skrócie. 

Recenzje gier



Piraci 7 mórz (Rebel) - to gra zdecydowanie warta wypróbowania. Nie sprawdzi się w każdym gronie. Dla graczy okazjonalnych może okazać się troszkę trudna (pomimo prostoty zasad), a dla graczy zaawansowanych może być za łatwa. Nie można koło niej jednakże przejść obojętnie. Nam obcowanie z nią sprawia przyjemność. Warto spróbować.

Lorenzo Il Magnifico (Albi dzięki uprzejmości Tania Książka) - nie ma wątpliwości, że to gra wymagająca. Nie chodzi może o same zasady, bo te w gruncie rzeczy nie są mocno skomplikowane. Trudność polega bardziej na poukładaniu sobie w głowie planu, który będziemy realizować. Przez cały czas będzie nam towarzyszyło uczucie, że po prostu wszystkiego nam brakuje. Kapryśne kostki, za mało zasobów, żeby kupić upragnione karty, zablokowane pola na planszy uniemożliwiając wykonanie akcji. I jeszcze krążące widmo ekskomuniki. Jednym słowem, będzie ciężko. Jednakże gra daje mnóstwo satysfakcji, to budowanie swoistego silniczka z kart, walka o same karty, ważenie tego czy opłaca się ulec papiestwu czy może przeć do przodu na torze ekskomuniki, to wszystko strasznie przypadło nam do gustu. Jeśli więc szukacie naprawdę dobrego euro, to z pewnością warto sprawdzić Lorenzo il Magnifico.


Turysta w Rzymie (Haraka Paka) - gra, która walczyła o wydanie na wspieram.to i mimo porażki chwilę po akcji pojawiła się z sprzedaży. Tak samo mocno krytykowana jak i wychwalana. Dobra? Zła? A może taka sobie? Do dziś zadajemy sobie to pytanie. Z pewnością ma swoje plusy, ale nie brakuje jej też poważnych mankamentów. Nie ukrywamy, że mieliśmy trudność z jej oceną. Jeśli będziecie mieć okazję zagrać oceńcie sami czy to tytuł warty uwagi. 


Ewolucja (Egmont Polska w linii Egmont Geek) - czy odświeżenie wcześniejszego wydania G3 to tylko zabieg kosmetyczny? Czy też zmieniło się coś więcej? Z całą pewnością, Ewolucja to bardzo ciekawy tytuł. Mechanicznie gra jest bardzo prosta, wręcz banalna. Jednakże trudność polega na umiejętnym dopasowaniu się do sytuacji na stole, do zmiennych warunków, do tego co robią nasi przeciwnicy. Każdy będzie walczył o przetrwanie, a ilość zasobów jest mocno ograniczona. No cóż, życie. Gra nas mocno zaintrygowała i nie raz i nie dwa dyskutowaliśmy o niej już po zakończeniu rozgrywki. Rzadko mamy do czynienia z tak spójnym tematycznie, mechanicznie i graficznie tytułem, w którym możemy w mocnym uproszczeniu dokonać pewnej symulacji rozwoju życia. Gra zdecydowanie warta wypróbowania.

niedziela, 5 listopada 2017

Podsumowanie października i plany na listopad.

Za oknem jesienna słota. Coraz krótsze dni, coraz niższa temperatura. Planszoholicy powiedzą, że świetnie, bo to idealna pogoda na granie. I nie będą daleko od prawdy.  A przed nami kolejne jesienne a za chwilę już zimowe miesiące. 



Co takiego zadziało się w październiku na blogu?

Musimy przyznać, że październik dla nas okazał się miesiącem intensywnym i pracowitym. Na blogu opublikowaliśmy 16 postów. W tym roku tak dużo udało nam się napisać tylko w marcu. Co takiego mogliście przeczytać? Recenzje 6 gier, 8 informacji prasowych maści wszelakiej i relację z tegorocznych Planszówek na Narodowym. 

Rzućcie zatem okiem na skrót wspomnianych postów:

Recenzje gier


Fantazja (FoxGames) - Gra jest banalnie prosta. Dosłownie trzy akcje na krzyż i tyle. Wbrew pozorom wymaga jednak trochę myślenia. Cała rozgrywka jednak to wzajemne pilnowanie siebie. Zdobycie przewagi wiąże się z określonymi bonusami, które naprawdę potrafią zdrowo ułatwić życie. Piękne grafiki  to z pewnością atut każdej gry. Ale w przypadku Fantazji  odnosimy wrażenie, że postawiono na oprawę graficzną, zaniedbując jednocześnie czytelność kafli. Przyznajemy się bez bicia, że to ciągłe ślęczenie nad stołem i to podwójne przeszukiwanie (rodzaj i własność budynków) wyłożonych płytek jest po prostu męczące. Najlepiej jednak samemu spróbować i się przekonać – może to tylko my mamy taki problem. Na pewno jednak nie kupilibyśmy tej gry w ciemno.





Forest (Helvetiq/ Vertima Trade) - Nieszablonowych gier, z ciekawą mechaniką nigdy za wiele. A jeszcze jeśli dodatkowo gra w niecodzienny sposób uczy taktyki, spostrzegawczości i szybkiego liczenia to tylko lepiej. Taką moc skrywa maleńkie pudełeczko z grą. Czy tworzenie baśniowych krajobrazów zaczarowanego lasu z pomocą kart było przyjemną czy męczącą zabawą? O tym mogliście się przekonać czytając naszą recenzję.




The Mazins (Helvetiq) - Nie da się ukryć, że The Mazins przyciągają uwagę paletą barw i pięknym wykonaniem. Nic dziwnego bowiem to gra adresowana do dzieci - tych mniejszych i tych większych. Pewnie z tego powodu komponenty są niemal pancerne - grube, tekturowe plansze i żetony. Ale wykonanie to nie jedyna mocna strona tego tytułu. Dochodzi do tego niesamowita wręcz prostota rozgrywki. Tłumaczenie ogranicza się dosłownie do kilku zdań. Oczywiście mamy i mnóstwo emocji, wszak stajemy w szranki z innymi graczami, którzy przecież będą chcieli wykazać się swoją spostrzegawczością. A dla tych co lubią zmagania solo labirynt zaprasza do pokonywania samego siebie. 






Na logikę Kieszonkowiec logiczny (Kapitan Nauka/ Edgard) - Kieszonkowiec logiczny to nic innego jak 54 karty z zagadkami podzielonymi na 3 stopnie trudności. Słowem coś dla początkujących i zaawansowanych miłośników łamania sobie głowy. 



Lynkg (Rebel) - Cóż możemy powiedzieć o LYNGK? Jest niesamowita. Po prostu. Wydawać by się mogło, że w temacie Projektu GIPF już wszystko zostało powiedziane. Jak widać niekoniecznie. Kris Burm, rzekłbym, z przytupem zamknął cały cykl. Tradycyjnie już – proste reguły skrywają ogromny wręcz potencjał, który wykorzystać może tylko ten, kto zechce się wgryźć w całą rozgrywkę. Jest to cecha właściwa wielu dobrych gier logicznych. A LYNGK zdecydowanie do takich się zalicza. Absolutne must have każdego miłośnika gier logicznych. 



Zamki Burgundii (Rebel) - Obcowanie z Zamkami Burgundii przyniosło nam kupę pozytywnych wrażeń. Gra w sumie posiada dość proste zasady, jednakże ich wcielenie nie jest już tak łatwe – móżdżenia, przeliczania, planowania jest sporo. My ciągle czujemy się uczniami, którzy cały czas odkrywają tę grę, czerpiąc przy tym mnóstwo radości. Ciągle próbujemy czegoś nowego, odkrywając głębię tej gry. Zastanawiałem się od dawna, w czym tkwi tak wielka popularność Zamków. Teraz już chyba wiem. To z pewnością jedna z lepszych cięższych gier, w jakie graliśmy w życiu. Zdecydowanie polecamy.




środa, 3 maja 2017

Podsumowanie kwietnia i plany na maj.

Kwiecień plecień bo przeplata... trochę hobby trochę roboty. Tak należy skończyć to przysłowie w naszym przypadku. Bowiem nasza mission impossible czyli przeprowadzka coraz bliżej... I to chcąc niechcąc ukierunkowało naszą aktywność w kwietniu i zdecydowanie zdominuje w maju...

Ale mimo zawrotu i tysiąca tematów do ogarnięcia staraliśmy się na ile to się dało oddawać przyjemności grania. I dzielenia się z Wami naszą pasją, recenzjami gier wartych pokazania światu i wszelakimi planszówkowymi wieściami. Jak ktoś z Was do nas dłużej nie zaglądał to ma teraz okazję do rzucenia okiem co się u nas działo. 


Co takiego zadziało się w kwietniu na blogu?

Niestety masa rzeczy i zwykłe ludzkie zmęczenie trochę dało się nam w kwietniu we znaki. I przełożyło się to na słabszą aktywność na blogu. Bowiem światło dzienne ujrzało 13 postów (z podsumowaniem marca i planami na kwiecień oraz wielkanocnymi życzeniami włącznie) a w tym recenzje 5 gier, 4 informacje prasowe, rozwiązanie konkursu i post o konwentach planszówkowych w kwietniu i maju. 

Recenzje gier





Planet Defenders - to z pewnością jedna z ciekawszych gier z 2016 roku, w jakie było dane nam zagrać. Jest prosta, jest szybka, dobrze się skaluje, pięknie wygląda. Tak naprawdę jedyną jej wadą jest chyba tylko kiepska dostępność w naszym pięknym kraju. I niestety nic jednak nie wskazuje, żeby się to zmieniło. A szkoda. Jeśli gdzieś, kiedyś zobaczycie tę grę, to warto dać jej szansę. My ze swej strony ją polecamy.



Fabryka robotów - to była miłość od pierwszego wejrzenia. Gra mechanicznie nie odkrywa Ameryki, ale ma w sobie to coś, co sprawia, że bardzo, ale to bardzo lubimy w nią grać. Jest szybka, wywołuje emocje, a jednocześnie wymaga skupienia. Ma w sobie to coś, co w tego typu grach bardzo cenimy - brak swoistego schematu. W zależności do tego jaki będzie awers i rewers, musimy odpowiednio szybko zareagować. Raz szukamy koloru, raz kształtu, a innym razem podłoża. A może się zdarzyć, że trzeba będzie „klepnąć  stopa”. Gra może nie jest tak mózgożerna jak choćby Bongo, ale zwycięstwo wymaga wysiłku.

sobota, 1 kwietnia 2017

Podsumowanie marca i plany na kwiecień.

Przerażające jak ten czas leci!!! Dopiero co robiłam podsumowanie lutego a już za nami marzec. I nadciąga kwiecień.

Zatem klasycznie zapraszam na podsumowanie tego co się u nas pojawiło na blogu w kończącym się miesiącu oraz słów kilka o naszych kwietniowych planach.


Co takiego zadziało się w lutym na blogu?

Pomimo tego, że ciągle walczymy z wykańczaniem naszego planszówkowego gniazdka udało się nam utrzymać dobrą aktywność na blogu. Bowiem w marcu pojawiło się 16 postów a wśród nich 9 recenzji gier (choć jedna pozycja to bardziej z kategorii materiałów edukacyjnych dla dzieci) oraz 7 postów okołoplanszówkowych. 

Recenzje gier




Tik Tak Bum Junior (Piatnik) - przyjemna gra imprezowa dla najmłodszych. Mechanizm bombki wprowadza niepewność, co do czasu trwania tykania tego czarnego ustrojstwa z lontem. Człowiek niczego nie jest pewny i musi działać szybko, żeby nie obudzić się z ręką w n… tzn. na bombie. Emocje potrafią być naprawdę spore i udzielają się wszystkim uczestnikom, zwłaszcza, gdy w rozgrywce uczestniczą dzieciaki, które często gęsto w sposób specyficzny okazują emocje (krzyki, śmiechy, trzymanie kciuków, skupienie, etc.).

Carcassonne Star Wars (Bard)- Carcassonne to z pewnością gra wyjątkowa. Dla wielu graczy to po prostu początek przygody z nowoczesnymi planszówkami. Tych kilka milionów sprzedanych egzemplarzy na całym świecie robi wrażenie. To jedna z tych gier, która nie traci na popularności i nic nie wskazuje na to, żeby miało się to zmienić. Niedawno otrzymaliśmy nowe wydanie tego klasyku ze zmienionymi grafikami, a ciągle przecież wydawane są nowe tytuły oparte na oryginale.
Tym razem postawiono na pewien mariaż świetnego produktu z przebogatym uniwersum Gwiezdnych Wojen. Na usta się ciśnie, toż to przecież skok na kasę. Całkiem możliwe, ale wierzcie mi, dawno się tak dobrze nie bawiłem. Nie wiem, może nie jestem obiektywny, bo niemalże wychowałem się na Gwiezdnych Wojnach, ale mając do wyboru zwykłe Carcassonne a wersję Star Wars bez wahania wybierzemy tę drugą. Aż tak wiele się przecież nie zmieniło, ale te niby niewielkie zmiany zwyczajnie mają wpływ na dynamikę rozgrywki, teraz niczego nie możemy być do końca pewni, bo odrobina pecha może pozbawić nas, wydawałoby się, pewnych punktów.





Gra na emocjach (Nasza Księgarnia) - to fantastyczny tytuł. A wcale nie sprawia takiego wrażenia. Rzeklibyśmy, że po przeczytaniu instrukcji byliśmy mocno sceptyczni, co do samej rozgrywki. Pierwsza partia, i cóż, pokazała nam jak bardzo się myliiśmy. Gra wciągnęła nas jak odkurzacz. Najlepsze, że nawet po kilku partiach człowiek nie ma ochoty przerwać tej zabawy. Gra potrafi wywołać uśmiech na twarzy, ale potrafi też zadumę czy wręcz smutek. Potrafi wzbudzić każde emocje. Wszystko zależy od nas samych. Z całego serducha polecamy ten tytuł. Niesamowita gra i kropka.

wtorek, 28 lutego 2017

Podsumowanie lutego i plany na marzec.

Tak, wiem... powtarzam się. Ale napiszę to jeszcze raz: ależ ten czas leci! Strasznie szybko. Nam ten rok zaczął się bardzo intensywnie i na razie nie zwalniamy tempa. No ale planszówkowe gniazdko samo się nie urządzi...

Ale w tym całym szaleństwie (praca, dzieciaki, urządzanie mieszkania) staramy się nie zaniedbywać Was- naszych czytelników. Łaskawy los pomaga nam bo w lutym całkiem sporo postów mogliście poczytać na naszym blogu. 


Co takiego zadziało się w lutym na blogu?

W mijającym miesiącu na naszym blogu łącznie było 14 postów (z podsumowaniem stycznia i planami na luty włącznie). A wśród tych postów znaleźć mogliście 6 recenzji i 6 postów okołoplanszówkowych (w tym dwa dotyczące konkursu). 

Recenzje gier




Wyspa Dinozaurów (Foxgames) - Wyspa dinozaurów to naprawdę prosta karcianka z prostą mechaniką. Do nauczenia w kilka chwil. Przeznaczona jest raczej dla rodzin z dziećmi, zwłaszcza, że zawiera pewne uproszczenie dla najmłodszych graczy – dinozaury na ich wyspie mogą przebywać tam, gdzie im pasuje, bez ograniczeń terytorialnych normalnego wariantu.Pięknie wydana, prosta, szybka. Naprawdę warto spróbować.




Kieszonkowiec angielski (Edgard) - to bardzo ciekawa propozycja gier a w zasadzie swoistych materiałów edukacyjnych niezwykle przydatnych w poszerzaniu wiedzy i umiejętności z danej dziedziny. Będąc rodzicem czwartoklasistki wiem jak ważne są wszelkie pomoce naukowe. Czy to wspomagające naukę matematyki czy to zabawy językowe. Jeśli więc macie w domu lub w rodzinie małych miłośników języków obcych albo to właśnie Waszemu uczniakowi język angielski nie bardzo wchodzi do głowy zaopatrzcie się w Kieszonkowce angielskie. Połączenie nauki i zabawy na najwyższym poziomie. 



Epoka Kamienia Junior (Bard) - Spodobała nam się ta gra. Od samego początku wiedzieliśmy, że przypadnie do gustu dzieciakom. Jest ona dla nich stworzona. Rodzicom może wydawać się zbyt prosta, chociaż, patrząc po nas, nie widzimy żadnego problemu, żeby pograć w to z młodzieżą i przeważnie przegrać (dzieci są niesamowite w Memory). Prawdę mówiąc porażka z własnym dzieckiem smakuje równie a może nawet lepiej niż zwycięstwo… Jeśli zatem szukacie dobrej, prostej i szybkiej gry dla dzieci, to naprawdę warto rozważyć Epokę Kamienia Junior.


Pora na kameleona (Tailor Games) - Gra z pewnością nie jest mocno odkrywcza i znajdziemy w niej elementy znanych i lubianych gier w tym klimacie. Można tu wymienić choćby Dobble, Gloobz , czy też Fliper i Bongo. Musimy zatem wykazać się sporym refleksem, a przy okazji dużą spostrzegawczością i umiejętnością szybkiego liczenia. To całkiem ciekawy tytuł zapewniający godziwą rozrywkę. Pamiętajmy tylko, że ten sympatyczny gad na okładce potrafi rozgrzać mózg do czerwoności. Warto spróbować, zwłaszcza jeśli ktoś jest fanem gier „dobblopodobnych”. Na pewno zostanie w naszej kolekcji.

wtorek, 1 listopada 2016

Podsumowanie października i plany na listopad.

Kolejny miesiąc znowu za nami. Jesień przyszła do nas już chyba na dobre. Coraz szybciej zapada zmrok. Nie da się ukryć, że jest to mniej przyjemny okres- słota, plucha, wiatr i deszcz nie zachęcają do aktywności na dworze. Ale z drugiej strony dzięki temu możemy spróbować wygospodarować więcej czasu na nasze ukochane planszówki. 

Co takiego zatem pojawiło się w październiku na naszym blogu? A o czym będziecie mogli przeczytać w kolejnym miesiącu? Zapraszamy do lektury podsumowania. 




Co takiego zadziało się w październiku na blogu?

Jak na środek jesieni przystało w październiku z drzew sypały się liście. Podobnie w naszym planszówkówym świecie jak liśćmi z drzew wydawnictwa sypały dodatkami do gier a pasjonaci planszówek konwentami i spotkaniami. Między innymi o tym mogliście poczytać u nas na blogu. A co jeszcze znalazło się  wśród 15 (razem z podsumowaniem września i planami na październik ) opublikowanych postów? Przypomnijmy zatem:

Recenzje gier

Plany mieliśmy ambitne ale jakoś tak wyszło, że finalnie na światło dzienne wyszły recenzje 5 gier. Oto one: 



Gra pomyłek - ta maleńka karcianka (z serii Pocket game Trefl Joker Line) jest gwarantem dobrej zabawy. Po raz kolejny duet Cathala-Maublanc stanął na wysokości zadania i stworzył bardzo solidną grę. Grę, która pozwoli wyzwolić z ludzi naprawdę sporo emocji. Cel gry jest prosty jak budowa cepa. Mamy za zadanie zdobycie jak największej liczby punktów. A te zdobywa się poprzez udzielanie właściwych odpowiedzi. Za niewłaściwe – punkty się  traci. Sęk w tym, że to czy odpowiedź jest właściwa, zależy od sytuacji… Małe pudełeczko za niewielkie pieniądze. Gorąco polecamy. Ta inwestycja z pewnością się zwróci wraz z przypływem dobrej zabawy.


Colorfox - nasze pierwsze wrażenie było takie, że to kolejna gra „dobblopodobna”. Nic bardziej mylnego. Przede wszystkim odpada czynnik związany z refleksem. Gra mechanicznie jest troszkę podobna do niedawno recenzowanego Hexxa, czy też Monstermanii. Ciągła analiza tego, co znajduje się na stole wymaga skupienia. Jedna z ciekawszych gier w zapałczanej serii Helvetiq. 
Owocowy zawrót głowy - kolejna gra oparta na mechanice memory. Gra przez to nie jest dla każdego. Żeby się dobrze bawić, trzeba chcieć włożyć trochę wysiłku intelektualnego. Ciągłe ćwiczenie pamięci bywa trochę męczące, ale z drugiej strony sprawia sporo satysfakcji. Poza tym można sobie nieco poćwiczyć mnemotechnikę, która potrafi ułatwić życie każdemu bez wyjątku. Ta niby prosta gra jest dobrym trenerem dla naszego mózgu. Żeby wygrać musimy włożyć w to trochę wysiłku. Nie ma tutaj żadnej strategii, musimy po prostu wykorzystywać nasze umiejętności  szybkiego zapamiętywania. Oj niezły zawrót głowy gwarantowany.

sobota, 1 października 2016

Podsumowanie września i plany na październik.

Ależ ten czas leci. Dopiero było słychać pierwszy wrześniowy dzwonek, a już minął miesiąc. Jak na jesień przystało dookoła zaczynają spadać liście, a wraz z nimi sypią się zapowiedzi nowych gier i kampanii crowdfundingowych. Nic dziwnego, bowiem już lada moment rozpoczną się najważniejsze targi w naszej branży czyli Essen. Bez wątpienia to będzie główny temat królujący w październiku w naszym planszówkowym światku. Słowem: pracowita pora dla wydawców.

A jak miniony miesiąc wyglądał u nas na blogu? I co takiego znajdziecie w październiku na naszych stronach? Zdradzimy Wam to w niniejszym podsumowaniu. 


Co takiego zadziało się we wrześniu na blogu?

Pierwszy jesienny miesiąc był dla nas zaskakująco aktywny. Zaowocowało to sporą ilością postów na blogu - bowiem opublikowaliśmy ich aż 16 ( podsumowaniem sierpnia i planami na wrzesień włącznie). 

Skoro w naszym planszówkowym światku powiało zbliżającymi się targami w Essen, nic dziwnego, że pojawiały się informacje o nowych tytułach i zapowiedzi nowych gier czy projektów crowdfundingowych. Stąd przeważająca ilość (bo aż 10) takich informacji także i na naszym blogu. Ale nie skupiliśmy się na samych wieściach z branży i pokazaliśmy Wam bliżej 4 gry publikując ich recenzje i 1 fotounboxing zawartości pudełka. Pojawiła się też kartka z wakacyjnego pamiętnika, czyli post o tym, co towarzyszyło mi podczas tygodnia odpoczynku na łonie wiejskiej natury. A wisienką na torcie była reaktywacja cyklu postów o grach wyłącznie dla dwóch osób czyli " Bo do tanga trzeba dwojga" - tym, którzy czekali na powrót tego cyklu obiecujemy, że kolejne posty już wkrótce. 

Przypomnijmy zatem zawartość wrześniowych postów na blogu:

czwartek, 1 września 2016

Podsumowanie sierpnia i plany na wrzesień.

Kolejny miesiąc za nami. Ależ ten czas leci. Dopiero co witaliśmy wakacje a już się skończył sierpień. Słychać już pierwszy dzwonek. Wieczory są chłodniejsze, dni coraz krótsze - słowem jesień zbliża się do nas wielkimi krokami.

Ale my wróćmy jeszcze myślami do wakacyjnego, gorącego sierpnia.  




Co takiego zadziało się w sierpniu na blogu?

Pomimo, że wakacje trwały  w najlepsze my nie próżnowaliśmy. Na blogu pojawiło się 13 postów (z podsumowaniem lipca i planami na sierpień włącznie). Może to nie jest powalająca ilość ale nie o to chyba chodzi. Wszakże nie ilość się liczy lecz jakość. A tym razem udało nam się opublikować sporą liczbę recenzji gier. 

Recenzje 8 gier:

  • Karczemne opowieści - dość lekki tytuł, chociaż wymaga nieco ogrania, żeby zrozumieć o co w tym wszystkim tak naprawdę chodzi. Ma swój klimat. Naprawdę warto spróbować.
  • Qwirkle karciane - nie ukrywamy naszej miłości do Qwirkle. Już kiedyś pisaliśmy o dwóch wersjach tej gry (Qwirkle Cubes vs Qwirkle Travel). Z nieukrywaną ciekawością zasiedliśmy zatem do karcianej wersji tego tytułu. Mamy świadomość, że często wersje karciane czy kościane znanych tytułów to jedynie odcinanie kuponów. Całe szczęście bohaterka naszej recenzji to całkiem smaczne danie a nie odgrzewany po raz kolejny kotlet.
  • Boss Monster Niezbędnik bohatera - dzięki dodatkowi możemy sobie nieco podnieść poprzeczkę i troszkę utrudnić sobie życie. Oczywiście nie raz i nie dwa, wizyta wyposażonego poszukiwacza przygód w naszych podziemiach nie sprawi nam żadnych trudności. Jednakże czasem może okazać się bolesna. Dzięki przedmiotom zmienia się nieco nasza taktyka. Teraz musimy zadbać nie tylko o zwabienie bohaterów, musimy uważać, żeby nie trafił do nas taki, który zrobi nam kuku. 
  • Ahoj, piraci!- kolejna gra z serii Egmont Zagraj ze mną. Jak na tę serię przystało wykonanie na najwyższym  poziomie. Czy taka sama jest mechanika i wrażenia z rozgrywki? Szczegóły zdradzamy w recenzji.

poniedziałek, 1 sierpnia 2016

Podsumowanie lipca i plany na sierpień.

Jak już Was uprzedzaliśmy w czerwcowym podsumowaniu tegoroczny lipiec był dla nas czasem urlopu i zasłużonego relaksu. Bo o takim totalnym odpoczynku ciężko powiedzieć, gdyż urlopowaliśmy się bardzo aktywnie zwiedzając całymi dniami piękny cesarski Wiedeń. Oczywiście nie omieszkaliśmy w nasz plan wojaży wpisać iście planszówkowych miejsc. 

Czy wywiązaliśmy się ze wszystkich deklaracji, co takiego mogliście u nas zobaczyć i o czym poczytać? Zapraszamy do lektury podsumowania. 



Co takiego zadziało się w lipcu na blogu?

Lipiec był dla nas zarówno miesiącem wspomnianych aktywności urlopowych jak i mimo wszystko (nawet mimo naszych czerwcowych obaw) czasem dość sporej aktywności na blogu. Paradoksalnie opublikowaliśmy taką samą ilość postów jak w miesiącu lutym bo 16  a wśród nich:

Recenzje 6  gier:

  • Bongo - pozornie prosta gra w turlanie kosteczek ale potrafi nieźle rozgrzać mózg. Sympatyczne zwierzaczki z okładki, to niezła zasłona dymna, bo rozrywka potrafi solidnie dać w kość naszemu komputerowi pod czaszką. W życiu byśmy się nie spodziewali, że ta malutka i prosta gra może tak sponiewierać umysłowo. Jednocześnie dając ogrom zabawy.
  • Bang. Pojedynek! - Gra jest prosta, pewną trudność początkową stanowi jedynie nieznajomość kart. Jak już to opanujemy, to możemy cieszyć się rozgrywką. A ta jest naprawdę przyjemna. Czuć ten westernowy klimat płynący z grafik poszczególnych kart i samej tematyki gry. Naprawdę mamy wrażenie uczestnictwa w pojedynku. Cały czas przecież robimy wszystko, żeby pozbawić przeciwnika cennych punktów życia w celu eliminacji jego postaci.
  • Leśna draka - Gra jest prosta, a jednak posiada swoją głębię. Zmusza do myślenia w celu odnalezienia tej jednej najlepszej ścieżki, której przemierzenie pozwoli nam na zgromadzenie największej liczby żołędzi. Przez to jest dobrym narzędziem dla dzieci, którym trudno o skupienie uwagi.
  • Holmes: Sherlock & Mycroft - Gra zdobyła nasze serce i przebojem wdarła się do grona naszych ulubionych gier dwuosobowych. Nie jest to może gra innowacyjna i odnajdziemy w niej pewne rozwiązania znane z innych gier (Szeregowy pingwin, Daxu, Zaginione Miasta czy Keltis). Jednakże obcowanie z nią sprawia przyjemność. Gra jest dość szybka a przy tym musimy trochę pomyśleć. 

wtorek, 31 maja 2016

Podsumowanie maja i plany na czerwiec.

Stare przysłowie głosi: "Jeśli w maju grzmot, rośnie wszystko w lot". A w maju burz nie brakowało stąd i nasza półka obrodziła, oj obrodziła. Ale tegoroczny maj był dla nas trudnym i jednocześnie bardzo szczególnym miesiącem. Bowiem nasza Marysia miała swoją I Komunię Świętą. Kto przeżył to wie, że zabiegania i dodatkowych zajęć było nie mało. 

Staraliśmy się w tym wszystkim w miarę możliwości publikować posty i recenzje. Plany mieliśmy ambitne, ale życie nam je troszkę zweryfikowało. Część zapowiedzianych recenzji i wydarzeń udało się zrealizować, część niestety nie.


Co takiego zadziało się w maju na blogu?

W tym zabieganiu udało się nam opublikować 12 postów (w tym podsumowanie kwietnia i plany na maj). A wśród majowych publikacji znalazły się:

Recenzje 3 gier:
  • Haus der Sonne - jeden z tych zakupów, który dokonany był niemalże w ciemno. Pod wpływem impulsu wywołanego okładką, wyglądem planszy i lekturze instrukcji stwierdziliśmy, że tę grę chcemy mieć w swojej kolekcji. Lubimy dobre gry dwuosobowe, a ta jest bardzo dobra. 
  • Gobblety - kółko i krzyżyk na sterydach. Wprowadzenie możliwości poruszania się naszych „kółek” i „krzyżyków” po planszy, oraz ich „połykania” nadały tej grze głębi. Trzeba trochę pomyśleć, żeby wygrać. A przegrana przychodzi nadspodziewanie łatwo. Kwestia braku koncentracji i mamy zwyczajny knockout. Natomiast na zwycięstwo przy pełnej koncentracji trzeba już trochę zapracować. Niezła zabawa dla małych i dużych.
  • Wybuchowa mieszanka - zachwyca wykonaniem (zawartość mogliście zobaczyć w naszym unboxingu). To lekka, łatwa i zaskakująco przyjemna gra, która potrafi dostarczyć dobrej rozrywki. Co ważne, sprawdzi się w każdym gronie. Autorom udało się stworzyć tytuł, który przy odrobinie myślenia zapewnia kupę dobrej zabawy.
Trzy recenzje trzech różnych gier. Jak na nas ilość nie powala ale obiecujemy, że w czerwcu będą królowały recenzje gier.

Posty okołoplanszówkowe

W maju na blogu królowały. Pojawiło się ich 7 a wśród nich:

niedziela, 1 maja 2016

Podsumowanie kwietnia i plany na maj.

Kwiecień plecień bo przeplata...trochę milczenia, trochę działania. Trzeba przyznać, że kwiecień był dla nas dość trudnym miesiącem... z różnych powodów skończył się niewielką jak dla nas ilością postów. Posypujemy głowy popiołem i prosimy o cierpliwość i kredyt zaufania. 


Choć obawiamy się, że w maju może być podobnie. Dla nas maj będzie bowiem bardzo intensywnym miesiącem w zasadzie skróconym do 2 tygodni. A to ze względu na ważne wydarzenie w życiu naszej rodziny a szczególnie naszej (już) 9 letniej Marysi. Mimo ogromu dodatkowych zajęć postaramy się jednak dać z siebie wszystko, żeby pojawiały się nowe recenzje, planszówkowe newsy itp. 

A co takiego zadziało się w kwietniu na blogu?

Otóż wśród opublikowanych 8 postów poza zapowiedzią dodatku do Boss Monstera  , zaproszeniem do wsparcia kampanii GFP w walce o Wiertła, skały, minerały (Super Motherload) i info-przewodnikiem po 16 Festiwalu Pyrkon opublikowaliśmy 5 recenzji gier:
  • ROX - Dobblopodobna, szybka gra imprezowa wymagająca skupienia, spostrzegawczości i refleksu. Nasz  super trafiony zakup w ciemno na niemieckim amazonie. 
  • Halli Galli Junior - młodsza siostra czy też brat wszystkim dobrze znanego Halli Galli. Kolorowe klauny zapraszają do dobrej zabawy. A ta nie może się obyć bez psotnego dzwoneczka ;-)
  • Wiertła, skały, minerały (Super Motherload) - nie mamy wątpliwości, że to będzie kolejna udana kampania Games Factory Publishing. Gra jest warta tego, żeby zagościła na polskich półkach. 
  • Packa na muchy - nowe wydanie gry, która już jakiś czas świetnie sobie istnieje na planszówkowo - karcianym rynku. My akurat mieliśmy możliwość porównania w recenzji starej i nowej wersji. Zobaczcie sami co się zmieniło. 
  • Festiwal Lampionów - jedyna gra Wydawnictwa Games Factory Publishing  (tutaj z dodatkiem Family - czyli zapowiedzią linii gier rodzinnych) wydana poza platformą wspieram to. Ot takie najmłodsze dziecko chciałoby się rzec urodzone w naturalny sposób (choć my nie mamy nic przeciwko rodzeniu gier siłami crowdfundingu). A gra sama w sobie piękna i kojąca. Kojąca oczy, kojąca oddech, kojąca skołatane nerwy. Miód...słowem miód...
Plany na maj



Mamy nadzieję, że maj będzie dla nas gorący nie tylko z powodu wspomnianej uroczystości. Ja już osobiście jestem bardzo spragniona stałej obecności słońca. Dlatego będziemy je chcieli zakląć publikując na dniach recenzję iście słonecznej gry - domyślacie się już o jaką grę chodzi? A poza tym - jeśli tylko pozwolą nam na to siły - pojawią się recenzje ostatnich nowości wydawniczych czyli: Wybuchowej mieszanki od Rebel.pl oraz czterech koników ze stajni FoxGames tj. Gobbletów, Strasznego dworu, Krabów na fali i Hexx. Tak bowiem na dziś dzień wygląda nasza półka recenzencka. Poza nią jak zawsze będziemy się starać przybliżyć Wam kolejne pozycje z naszej kolekcji gier. A jeśli nic nie pokrzyżuje naszych planów to maj zakończymy świętując 10 jubileuszową edycję lokalnej planszówkowej imprezy czyli Rodzina przy planszy.  

Ale czy nam to wszystko się uda? Trudno powiedzieć. Siły ludzkie bywają zawodne... Postaramy się z całych sił a co wyjdzie to się okaże. 

A na dniach - być może już jutro - zapraszamy do lektury recenzji wspomnianej już wielce słonecznej gry. Nie zdradzimy Wam teraz tytułu, ale z pewnością nie pożałujecie jak zajrzycie do nas na chwilkę. Zapraszamy. Zatem do zobaczenia.  

poniedziałek, 29 lutego 2016

Podsumowanie lutego i plany na marzec

Kolejny miesiąc za nami. Co takiego w tym okresie wydarzyło się u nas? Jakie mamy plany na marzec? Zapraszamy do krótkiego podsumowania.



Podobnie jak poprzednie miesiące także i luty był dla nas intensywny - szczególnie za sprawą jednego wydarzenia, które było dla nas bardzo ważne. Mam tutaj na myśli rocznicowy konkurs na 1 urodziny bloga. Długo się do niego przygotowywaliśmy, staraliśmy się dopieścić go w każdym szczególe. Kiedy wystartował z drżącym sercem oczekiwaliśmy Waszych reakcji. A te przeszły nasze najśmielsze oczekiwania. Jeszcze raz dziękujemy za tyle miłych słów pod adresem bloga i konkursu, komentarzy i życzeń rocznicowych. Dodaliście nam skrzydeł. I oczywiście gratulujemy wszystkim uczestnikom niesamowitej wiedzy a zwycięzcom szczęścia w losowaniu (wyniki znajdziecie tutaj). Nie zapominajmy o sponsorach nagród (czyli wydawnictwom: G3; 2 Pionki, Fox Games i Trefl Joker Line) - bez nich ten konkurs by się 

W lutym na blogu pojawiło się 15 postów. Część z nich dotyczyła informacji prasowych wydawnictw o ich publikacjach. Mogliście tutaj przeczytać między innymi o: 


Nie próżnowaliśmy i zrecenzowaliśmy też kilka gier, a mianowicie:
  • Kamienie w kieszenie od wydawnictwa Rebel - szybki przerywnik oparty na sprycie, blefowaniu i szczęściu.
  • Mord im Arosa od Zoch Verlag - nietypową grę opartą na dedukcji i zmyśle słuchu
  • Farmageddon od Trefla (z linii Joker Line) - lekką karciankę o sympatycznych warzywkach ociekającą negatywną interakcją
  • Owce na wypasie od Fox Games - świetną grę logiczną w cudownej oprawie graficznej
  • Pingwiny z Madagaskaru od wydawnictwa Phalanx - przyjemną grę rodzinną, która przypadnie do gustu nie tylko fanom serialu. 
  • Hol's der Geier od Amigo - szybką karciankę, którą maniacy takich gier obowiązkowo powinni dołączyć do swojej kolekcji.
My już tak mamy, że lubimy różnorodność. Nie inaczej więc wyglądają recenzowane przez nas gry - różne gatunki, różne rodzaje. Każdy może wybrać coś dla siebie.

Plany na marzec



Stare przysłowie mówi, że "w marcu jak w garncu". I zapewne tak będzie wyglądał marzec na naszym blogu.W garncu pojawią się recenzje gier (m.in: Abalone Quattro i Pocket Imperium) i posty o nowościach wydawniczych na naszym rodzimym rynku. Najbliższe dni jeśli nic nie pokrzyżuje moich planów przyniosą zestawienie gier dedykowanych kobietom (takie subiektywne Top X gier dla kobiet z racji naszego nadchodzącego święta).

Zatem zachęcamy do zaglądania do nas, czytania i komentowania.

Do zobaczenia

niedziela, 31 stycznia 2016

Podsumowanie stycznia i plany na luty.

Ależ ten czas leci! Niemal dopiero co przed chwilą świętowaliśmy Nowy Rok a już koniec stycznia. Eh...to był intensywny miesiąc. 

Opublikowaliśmy na blogu 13 postów a wśród nich głównie recenzje gier. Kilka z nich czekało w kolejce od grudnia bowiem końcówka roku 2015 była bardzo obfita w paczki od wydawnictw. No, ale podołaliśmy i mogliście przeczytać recenzje 10 gier:


Różnorodne gry z różnych kategorii. Druga część naszych ukochanych kubeczków, piękna Bajkogra, wariacja na temat klasyku czyli Carcassonne, swoiste budowanie domku z kart, tworzenie miasta, karmienie głodnego Om Nom... Dla każdego coś miłego. 

Speed Cups 2 niestety są ciężko dostępne w Polsce a szkoda, bo to niezłe rozszerzenie i urozmaicenie tej świetnej gry zręcznościowo-imprezowo-familijnej. Ale może kiedyś...

Plany na luty


W lutym nie zamierzamy osiąść na laurach. Przygotowujemy recenzje kolejnych gier m.in: Pingwiny z Madagaskaru, Farmageddon, Owce na wypasie, Kamienie w kieszenie. Pojawi się też kilka niespodzianek w postaci recenzji mniej znanych tytułów. Poszukamy na przykład mordercy w pewnym hotelu...

A na koniec wisienka na torcie - roczek bloga za nami a co za tym idzie czas rozdać trochę gier w prezencie :-). Czyli w lutym czeka na Was nic innego jak konkurs. Informacje o nim pojawią się już wkrótce. Śledźcie więc uważnie naszego bloga i  fanpage na FB. I do dzieła!

A my zabieramy się do roboty. Zapowiadane recenzje już w przygotowaniu...