wtorek, 6 października 2026

Space Lab - recenzja gry karcianej wydawnictwa Czacha Games.

Trudno dziś znaleźć wydawcę gier planszowych, który nie próbowałby swoich sił w temacie kosmosu – rakiety, satelity i stacje orbitalne to temat bardzo nośny i wszechobecny.

Kolejnym przedstawicielem kosmicznej rodziny jest nowa propozycja naszej rodzimej Czachy Games. A mowa o Space Lab, która zabiera nas w przestrzeń kosmiczną, gdzie zamiast walczyć z obcymi czy ratować ludzkość, zajmujemy się czymś zdecydowanie bardziej naukowym – budujemy własną stację kosmiczną i kompletujemy odpowiedni zespół badaczy.

Jej autorami jest francuski duet Johannesa Goupy i Corentin Lebrat, których możecie kojarzyć z takich tytułów jak Dewan, Hen daleko, Rauha czy też Oryszalk. Powyższe gry pokazały, że panowie potrafią projektować dobre gry.

Czy podobnie będzie ze Space Lab? Zapraszam do lektury recenzji, w której to podzielimy się naszymi wrażeniami płynącymi z rozgrywki.


Recenzja jest efektem współpracy recenzenckiej/współpracy reklamowej z Wydawnictwem. Wydawnictwo nie miało wglądu w tekst przed jego publikacją, ani wpływu na naszą opinię o grze.

CO ZAWIERA GRA

W niewielkim pudełku znajdziemy przede wszystkim dwie talie kart. Większa to talia kart laboratoriów (modułów, które trafią do naszych stacji) oraz mniejszą. Mniejsza to talia projektów, dających dodatkowe punkty na koniec gry.


Ważne są elementy kapsuł, z których każdy z nas buduje własną, trzyczęściową stację. Ich nierozerwalnymi częściami są żetony celów rozkładane wewnątrz naszych kapsuł. Do tego dochodzą żetony ulepszeń, które zdobywamy w trakcie rozgrywki.

Całość dopełnia notesik do zapisywania punktacji. Załączona, niewielka instrukcja napisana jest tak, jak lubimy. Prosto, z czytelnymi przykładami. W sumie nie ma się czego przyczepić.

CEL GRY

Naszym zadaniem jest stworzenie jak najlepiej działającej stacji kosmicznej i zdobycie większej liczby punktów niż pozostali gracze. Robimy to poprzez odpowiednie rozmieszczanie kart laboratoriów wokół trzech kapsuł, realizowanie znajdujących się przy nich celów, zdobywanie kafelków premii oraz kolekcjonowanie kart projektów.


Musimy przy tym pilnować tempa rozgrywki. Gra kończy się natychmiast, gdy któryś z graczy umieści w swojej stacji dziesiątą kartę laboratorium albo zrealizuje trzeci i ostatni cel.

PRZYGOTOWANIE GRY

Tasujemy karty laboratoriów i tworzymy z nich zakrytą talię. Obok zostawiamy miejsce na tzw. Centrum Rekrutacji, do którego w trakcie gry trafiać będą karty niewybrane przez graczy.

Następnie każdy z nas buduje swoją stację z trzech kapsuł, pozostawiając odpowiednią przestrzeń na karty laboratoriów. Wokół kapsuł znajduje się łącznie dziesięć miejsc na karty.


Każdy gracz otrzymuje trzy kafelki celów i umieszcza je w każdej z trzech kapsuł. Cele określają, jakie agencje powinny znaleźć się przy danej kapsule, dlatego już na tym etapie zaczynamy myśleć o przyszłej konstrukcji naszej stacji.

Tasujemy również karty projektów i przygotowujemy je w osobnej talii. Kafelki premii dzielimy natomiast na trzy stosy – osobno dla lewej, środkowej i prawej kapsuły – układając je według wartości (od najwyższej).

I właściwie tyle. Przygotowanie zajmuje dosłownie chwilę, a po ustaleniu pierwszego gracza możemy rozpoczynać pracę nad naszym kosmicznym laboratorium.

PRZEBIEG GRY

W swojej turze mamy do wyboru jedną z trzech możliwości. Możemy dobrać trzy karty laboratoriów i wybrać z nich wszystkie karty należące do jednej z czterech agencji (wyróżnia je kolor i symbol). Możemy zabrać wszystkie karty jednej wybranej agencji znajdujące się w Centrum Rekrutacji albo możemy zagrać karty laboratoriów z ręki do swojej stacji.


Pierwsza opcja jest bardzo ciekawa, ponieważ trzy dobrane karty odkrywamy przed wszystkimi graczami. Następnie wybieramy jedną agencję i zabieramy do ręki wszystkie karty tej agencji spośród odkrytych. Pozostałe karty trafiają do Centrum Rekrutacji i zostają pogrupowane według agencji. Dzięki temu niewybrane przez nas karty mogą w kolejnych turach stać się bardzo atrakcyjnym źródłem nowych laboratoriów dla nas albo przeciwników.

Centrum Rekrutacji jest więc swoistym wspólnym magazynem. Jeśli znajdują się w nim na przykład trzy karty jednej agencji, możemy w swojej kolejce po prostu wziąć je wszystkie.


Trzecia możliwość to dokładanie laboratoriów do naszej stacji. I tutaj Space Lab zaczyna pokazywać swoje bardziej strategiczne oblicze. Każda karta ma koszt od zera do trzech. Koszt opłacamy kartami z ręki, które odrzucamy na wspólny stos kart odrzuconych. Jeżeli więc chcemy zagrać kartę kosztującą dwa, musimy pozbyć się dwóch innych kart.

To prosty mechanizm, ale potrafi zaboleć. Czasami mamy na ręce dokładnie te karty, które chcielibyśmy zachować, ale jednocześnie potrzebujemy miejsca w stacji i musimy czymś zapłacić. W efekcie każda karta ma właściwie podwójną wartość – może być elementem naszej konstrukcji albo walutą potrzebną do rozbudowy naszej stacji.


Co ważne, jeżeli na początku naszej tury mamy pięć lub więcej kart na ręce, musimy zagrać karty do stacji. Nie możemy w nieskończoność gromadzić sobie idealnego zestawu.

Samo umieszczanie laboratoriów również wymaga planowania. Nie możemy później przenieść raz zagranej karty, dlatego warto wcześniej zastanowić się, przy której kapsule chcemy ją umieścić. Karty w górnym rzędzie mogą pozwolić nam dobrać karty projektów.


Z kolei karty umieszczane w dolnym rzędzie mogą aktywować efekt celu przypisanego do danej kapsuły, jeśli specjalizacja laboratorium (każda karta laboratorium oprócz rodzaju agencji zawiera również ikonkę specjalizacji) zgadza się z wymaganiem kafelka celu. Dzięki temu odpowiednie połączenie specjalizacji i położenia karty może dać nam dodatkowe karty laboratoriów, projekty albo punkty.

Najważniejszym elementem naszej stacji są jednak cele. Aby zrealizować cel przypisany do kapsuły, musimy mieć wokół niej trzy karty laboratoriów należące do agencji wskazanych na kafelku. Gdy uda nam się to zrobić, zdobywamy odpowiedni kafelek premii. Będzie on wart punkty na koniec gry, a pierwszy zdobyty kafelek z każdego stosu zapewni nam również dodatkowy efekt.


W praktyce cały czas balansujemy więc pomiędzy kilkoma potrzebami. Chcemy zdobywać karty odpowiednich agencji, chcemy mieć czym opłacać zagrywanie laboratoriów, chcemy realizować cele, a jednocześnie nie chcemy zbyt szybko zakończyć gry, jeśli nasza stacja nie jest jeszcze gotowa.

ZAKOŃCZENIE GRY

Koniec zabawy ma miejsce w momencie, gdy jeden z nas umieści dziesiątą kartę laboratorium albo zrealizuje swój trzeci cel. Wtedy pozostali gracze mogą jeszcze wykorzystać karty znajdujące się na ich rękach i zagrać je zgodnie z normalnymi zasadami.

Następnie przechodzimy do punktowania. Najpierw sprawdzamy wartości znajdujące się na naszych kartach laboratoriów. Część daje po prostu określoną liczbę punktów, ale inne nagradzają nas za konkretne specjalizacje, agencje czy określone układy kart.


Dodajemy również punkty z kafelków premii oraz kart projektów. Te ostatnie pozostają przed nami zakryte podczas rozgrywki, więc mogą być źródłem dodatkowego zaskoczenia przy końcowym liczeniu. W przypadku remisu zwycięstwo przypada graczowi posiadającemu więcej kart projektów, a jeśli i tutaj mamy remis, dzielimy zwycięstwo.

Bardzo przydatny na tym etapie będzie notesik do liczenia punktów, który w zasadzie poprowadzi nas za rękę i nie zagubimy się w akcji.

WRAŻENIA

Space Lab zrobiło na nas bardzo dobre pierwsze wrażenie przede wszystkim dlatego, że jest grą niezwykle łatwą do rozpoczęcia, a jednocześnie zmusza nas do podejmowania wcale nieoczywistych decyzji. Już po kilku minutach wiemy, co możemy zrobić, a jednocześnie niemal od początku zaczynamy kombinować, jak najlepiej wykorzystać otrzymywane karty.


Największą przyjemność sprawia nam mechanizm dobierania kart. Odkrywamy trzy laboratoria i musimy zdecydować, którą agencję wybieramy. Czasami odpowiedź jest oczywista, bo mamy przed sobą dwie karty jednego koloru. 

Innym razem pojawia się dylemat: bierzemy jedną bardzo potrzebną kartę czy może wybieramy inną agencję, dzięki czemu do Centrum Rekrutacji trafią karty, które sami będziemy mogli później przejąć? To drobna decyzja, ale właśnie z takich drobiazgów zbudowana jest cała gra.


Podoba nam się także sposób, w jaki karty laboratoriów pełnią funkcję waluty. Nie jest to nic nowego, gdyż mechanizm taki wykorzystuje wiele innych gier. Z pozoru mamy ich sporo, ale kiedy zaczynamy zagrywać droższe karty, ręka potrafi bardzo szybko się kurczyć. Nagle karta, którą jeszcze przed chwilą traktowaliśmy jako element naszej przyszłej stacji, staje się paliwem potrzebnym do uruchomienia innego pomysłu.

Jednocześnie Space Lab nie jest grą, w której możemy zaplanować wszystko od początku do końca. Losowy dobór kart sprawia, że musimy reagować na sytuację. Z jednej strony jest to zaleta, bo dzięki temu kolejne partie nie przebiegają według jednego schematu. 


Raz będziemy mieli świetne warunki do budowania wokół konkretnej agencji, innym razem będziemy musieli zmienić koncepcję i wykorzystać inne możliwości. Z drugiej bywa, że bardzo potrzebujemy karty o dokładnie sprecyzowanych parametrach, a ta jak na złość, nie chce się pojawić. Jeszcze bardziej jest to odczuwalne przy doborze kart projektów – tutaj szczęście może mocno nam pomóc.

Ciekawa jest sama konstrukcja stacji. Mamy trzy kapsuły, a pomiędzy nimi i wokół nich konkretne miejsca na karty. W efekcie samo zdobycie właściwej karty jeszcze niczego nie gwarantuje. Musimy znaleźć dla niej odpowiednią pozycję. Szczególnie interesujące stają się sytuacje, w których jedna karta może jednocześnie pomóc nam w realizacji celu, uruchomić premię miejsca i zwiększyć końcową wartość innego laboratorium.


Podoba nam się również tempo rozgrywki. Space Lab nie pozwala nam zbyt długo siedzieć nad jednym ruchem. Partie są krótkie, a sytuacja na stole potrafi zmieniać się bardzo szybko. Oficjalny czas rozgrywki to około 20 minut, choć przy pierwszych partiach i większym gronie możemy oczywiście potrzebować trochę więcej czasu.

Regrywalność oceniamy pozytywnie. Mamy 60 kart laboratoriów, różne cele, projekty i zmieniający się układ kart w Centrum Rekrutacji, więc kolejne partie wymagają od nas dostosowania się do aktualnej sytuacji. 

Oczywiście nie jest to tytuł, który zapewni nam ogromną liczbę całkowicie odmiennych strategii. Po kilku rozgrywkach zaczniemy dostrzegać powtarzające się zależności i łatwiej będzie nam ocenić wartość poszczególnych kart. Mimo to krótki czas partii bardzo zachęca do rozegrania kolejnej.


Ciekawie przedstawia się również skalowalność. Gra działa od dwóch do czterech osób, a mechanizm Centrum Rekrutacji sprawia, że liczba graczy wpływa na dostępność kart i tempo ich przepływu. Przy dwóch osobach mamy większą kontrolę nad tym, co może trafić do wspólnego zasobu, a partie są bardziej taktyczne. Przy większej liczbie graczy rośnie nieprzewidywalność, ponieważ zanim ponownie przyjdzie nasza kolej, sytuacja w Centrum Rekrutacji może wyglądać zupełnie inaczej.

Gra obsługuje także wariant jednoosobowy, w którym zmieniają się zasady działania talii i Centrum Rekrutacji. Działa. Ale wolę jednak grę z przeciwnikiem.


Czy Space Lab jest grą przełomową? Naszym zdaniem nie. Wykorzystuje mechanizmy, które znamy z wielu innych gier karcianych: kolekcjonowanie zestawów, budowanie własnego układu kart, zarządzanie ręką czy wielofunkcyjność kart. Nie przeszkadza nam to jednak, ponieważ poszczególne elementy zostały tutaj bardzo sprawnie połączone. Dostajemy dzięki temu lekką, szybką i przyjemnie wymagającą łamigłówkę.

Jednocześnie musimy zaznaczyć, że interakcja pomiędzy graczami jest raczej pośrednia. Obserwujemy, jakie agencje zbierają inni, możemy zabrać karty, które komuś są potrzebne, i wpływamy na zawartość Centrum Rekrutacji, ale przez większość czasu zajmujemy się przede wszystkim własną stacją. Dlatego osoby szukające mocno konfrontacyjnej gry mogą oczekiwać tutaj czegoś innego.


My natomiast lubimy takie połączenie spokojnego budowania własnego układu z okazjonalnym podbieraniem przeciwnikom interesujących kart. Space Lab nie wymaga od nas ciągłego patrzenia na poczynania innych, ale jednocześnie nagradza obserwowanie stołu.

Space Lab przekonuje nas właśnie swoją proporcją pomiędzy prostotą a decyzjami. Zasady możemy stosunkowo szybko wyjaśnić, przygotowanie zajmuje chwilę, partia nie ciągnie się w nieskończoność, a mimo to po każdym ruchu możemy zastanawiać się, czy właśnie nie zmarnowaliśmy karty, której za chwilę będziemy rozpaczliwie potrzebować. I właśnie takie małe dylematy sprawiają, że po zakończeniu jednej partii mamy ochotę jeszcze raz spróbować zbudować lepszą stację.


Prawdę mówiąc Space Lab okazał się sporą niespodzianką. Gra, po której naprawdę nie spodziewaliśmy się za wiele, przyniosła nam wiele wrażeń i gorąco zachęcamy do wypróbowania. Warto.

Plusy:
+ szybkie i proste zasady,
+ bardzo krótki czas rozgrywki,
+ dobrze działająca mechanika,
+ kilka dróg do zwycięstwa,
+ dobra skalowalność.

Minusy:
- niewielka interakcja bezpośrednia,
- losowość w doborze kart,
- osoby szukające dużej głębi mogą czuć niedosyt.



Liczba graczy: od 2-4 osób
Wiek: od 8 lat
Czas gry: 10 minut
Rodzaj gry:
gra strategiczna,
gra karciana,
Zawartość pudełka:
* 4 plansze Stacji Kosmicznych
* 12 Kapsuł
* 60 kart Laboratoriów
* 24 karty Projektów
* 12 kafelków Celów
* 12 kafelków Premii
* notes punktacji
* instrukcja.
Wydawnictwo: Czacha Games
Cena: 80-100 zł (IX 2026 r.)
Autor: Johannes Goupy i Corentin Lebrat
Ilustracje: Weirdloop

Serdecznie dziękujemy Wydawnictwu Czacha Games za udostępnienie gry do recenzji ze zniżką recenzencką.







Brak komentarzy:

Prześlij komentarz