piątek, 2 października 2026

Koty z Kioto - recenzja gry karcianej wydawnictwa Muduko.

Japonia, klimatyczne uliczki dawnej stolicy i cała ferajna uroczych czworonogów – tak na pierwszy rzut oka prezentuje się gra karciana Koty z Kioto.

Tytuł gry nie jest przypadkowy. Japończycy mają wręcz obsesję na punkcie kotów, Są wszechobecne w tamtejszej kulturze, tradycji, gospodarce i przestrzeni publicznej.

Pod tą słodką, pełną ciepłych ilustracji oprawą wydawnictwo Muduko oraz autor Rüdiger Dorn (bardzo lubimy tego autora) ukryli tytuł o zaskakująco rywalizacyjnym charakterze. 

Choć przy stole królują urocze pyszczki, ptaszki i prezenty, rozgrywka obfituje w emocjonującą walkę o dzwonki, zarządzanie ryzykiem oraz dużą dawkę złośliwej interakcji. 

Jak to się sprawdza w praktyce? Zapraszamy do lektury naszej recenzji, w której dzielimy się wrażeniami z rozgrywek.


Recenzja jest efektem współpracy recenzenckiej/współpracy reklamowej z Wydawnictwem. Wydawnictwo nie miało wglądu w tekst przed jego publikacją, ani wpływu na naszą opinię o grze.

CO ZAWIERA GRA

Niewielkie, poręczne pudełko mieści 110 kart oraz polską instrukcję.

Ilustracje są niezwykle barwne i urocze — przedstawiają kocie wędrówki po mieście oraz rozmaite obiekty i postacie spotykane na ulicach Kioto, takie jak ptaszki, poidełka, jedzenie, prezenty, pieski czy dzieci.

W talii gry Koty z Kioto pod słodkim wyglądem znajdują się karty o wartościach liczbowych od 0 do 5, które dzielą się na trzy główne kategorie:

(I) Karty z dzwonkami — karty przedstawiające dzwoneczki, które gracze starają się zgromadzić i zabezpieczyć w swoim magazynie, by osiągnąć cel wygranej (13 dzwonków).


(II) Karty ze specjalnymi zdolnościami i wydarzeniami — karty posiadające specjalne symbole uruchamiające unikalne efekty akcji wpływające na przebieg rozgrywki. Ilustracje na nich przedstawiają spotkania i obiekty z ulic Kioto, takie jak ptaszki, poidełka, pieski, dzieci, prezenty czy jedzenie.

(III) Karty zwykłe (bez efektów) — posiadają wyłącznie wartość numeryczną od 0 do 5.

Moce i efekty symboli służą stwarzaniu złośliwej interakcji — pozwalają m.in. podkradać skarby, przeszkadzać przeciwnikom oraz sprytnie decydować, komu przekazać nowo odkryte karty, aby zmusić rywali do przekroczenia bezpiecznego limitu 13 punktów.

Jakościowo wszystko jest w najlepszym porządku. Załączona instrukcja jest krótka, z przykładami. Jasno tłumaczy zasady gry.

CEL GRY

Głównym zadaniem graczy jest zgromadzenie i zabezpieczenie w swoim magazynie 13 dzwonków. Osoba, który dokona tego jako pierwsza, zostaje ogłoszona najbardziej przebiegłym kotem w Kioto.

PRZYGOTOWANIE GRY

Przygotowanie do rozgrywki jest bardzo szybkie: wystarczy przetasować główną talię kart i umieścić ją na środku stołu jako zakryty stos dociągania. 


Musimy jeszcze zostawić miejsce na stos kart odrzuconych oraz obszary gry dla każdego z graczy (do układania zdobywanych kart).

Wybieramy pierwszego gracza, który otrzymuje specjalną kartę. Możemy rozpocząć kocią włóczęgę.

PRZEBIEG GRY

Rozgrywka składa się z dynamicznych rund, w których gracze przyjmują rolę aktywnego gracza (rozdającego).

Aktywny gracz dociąga po kolei karty z talii głównej w liczbie odpowiadającej liczbie graczy i układa je zakryte przed sobą. Następnie wybiera dowolną z kart, odkrywają i decyduje, kto ją otrzyma – może ją przekazać dowolnemu graczowi lub zostawić sobie. 


Gracz, który otrzymał kartę kładzie ją odkrytą w swoim rzędzie umieszczając ją na prawo od kart już widniejących w rzędzie. Każda odkryta karta ma przypisaną wartość cyfrową (od 0 do 5) oraz symbole specjalne (akcje lub dzwoneczki). Wartość każdej nowo otrzymanej karty dodaje się do wartości kart zdobytych we wcześniejszych turach obecnej rundy.

Część kart posiada specjalne efekty, które uruchamiają się podczas ich zagrywania lub przekazywania: pozwalają podkradać dzwoneczki innym, odrzucać karty przeciwników lub sprytnie manipulować tym, do kogo trafi dana karta.


Gdy wartość kart wyłożonych przed danym graczem osiągnie lub przekroczy 13 punktów, runda się kończy. Gracz ten zbyt długo włóczył się po mieście. W efekcie traci zebrane w tej rundzie karty (lądują na stosie odrzuconych) i nie uczestniczy w końcowym punktowaniu danej rundy.

Pozostali gracze (czyli ci, którzy mają na swoim koncie poniżej 13 punktów) mogą zabezpieczyć zdobyte karty z dzwoneczkami – odkładają je do swojego zakrytego stosu punktacyjnego (gdzie są już bezpieczne i dają punkty na koniec).

ZAKOŃCZENIE GRY

Gra kończy się w momencie, gdy jeden z graczy uzbiera w swoim magazynie co najmniej 13 zabezpieczonych dzwonków.

WRAŻENIA

Koty z Kyoto opierają się na udanym połączeniu mechaniki dociągania i rozdawania kart z zarządzaniem ryzykiem (push your luck) oraz odrobiną szczęścia i wyczucia czasu. O sukcesie decyduje umiejętne decydowanie o tym, komu przydzielić kolejną dociągniętą kartę.


Choć szata graficzna jest przeurocza, rozgrywka kryje w sobie sporą dawkę złośliwej interakcji. Gracze mogą podkradać skarby, psuć plany rywalom i celowo podrzucać im karty o wysokich wartościach, by zmuszać ich do przekroczenia limitu 13 punktów. Pod względem złośliwych zagrań i negatywnej interakcji gra bywa porównywana do takich tytułów jak Wirus! czy Oskubani.

Tak, w „Kotach z Kioto” znajdziemy więc sporą dawkę negatywnej interakcji. Możemy pomagać sobie tylko wtedy, kiedy akurat jest nam to na rękę. W większości przypadków chcemy jednak, żeby to ktoś inny przekroczył pechową granicę. 



I właśnie dlatego przy stole potrafi być naprawdę wesoło. Gra jest sympatyczna wizualnie, ale jej koty zdecydowanie nie zawsze zachowują się sympatycznie wobec swoich pobratymców.

Dużym plusem jest także próg wejścia. Zasady są na tyle proste, że możemy wprowadzić w nie osoby, które nie mają dużego doświadczenia z planszówkami. Jednocześnie mechanizm rozdawania kart jest na tyle angażujący, że nie mamy poczucia, iż wszystko sprowadza się do bezmyślnego dobierania. 


Oczywiście losowość jest tutaj bardzo wyraźna i czasami nasze decyzje niewiele zmienią. Jeśli karta nie chce nas lubić, możemy zrobić niewiele. Taki jest jednak charakter tej gry.

Największą różnicę w odbiorze widzimy jednak w liczbie graczy. Przy dwóch osobach gra jest bardziej bezpośrednia i przewidywalna, ponieważ nasze decyzje dotyczą właściwie wyłącznie jednej osoby. Przy większej liczbie uczestników robi się znacznie ciekawiej. 


Przy pięciu osobach pojawia się więcej możliwości rozdawania kart, więcej obserwowania sytuacji przy stole i więcej okazji do złośliwych zagrań. Skalowalność jest więc dobra, ale naszym zdaniem charakter gry najlepiej pokazuje się w większym gronie.

Różnorodność symboli na kartach, losowy układ talii oraz konieczność ciągłego reagowania na decyzje przeciwników zapewniają wysoką regrywalność i chęć na kolejne partie.


Czas rozgrywki również działa na jej korzyść. Pudełkowe 15–3minut sprawdza się "w praniu". W praktyce możemy potraktować „Koty z Kioto” jako szybką partyjkę przed większą grą, ale równie dobrze możemy zagrać kilka razy z rzędu. Krótki czas sprawia, że przegrana nie boli szczególnie długo, a możliwość natychmiastowego rewanżu jest bardzo kusząca.

Podsumowanie: Koty z Kioto to urocza, ale zwodniczo rywalizacyjna gra karciana, która zachwyca oprawą i wciąga prostymi, lecz emocjonującymi zasadami. Jeśli lubisz dynamiczną rywalizację z Wirusa!, Oskubanych, czy też Rozrywkowych gołębi, w Kotach z Kioto znajdziesz ten sam poziom złośliwej frajdy i podgryzania rywali, ale ubrany w unikalną mechanikę balansowania na granicy limitu 13 punktów i strategicznego rozdawania kart wokół stołu. Gorąco polecamy ten tytuł.




A przy tym wszystkim pozostaje jeszcze jeden argument. To po prostu gra o kotach. A kotom, jak wiadomo, bardzo wiele można wybaczyć.

Plusy:
+ proste zasady,
+ szybkie przygotowanie,
+ krótki czas rozgrywki,
+ dużo interakcji,
+ przyjemna oprawa graficzna,
+ wysoka regrywalność.

Minusy:
- sporo losowości,
- przy dwóch graczach mniej emocji.


Liczba graczy: od 2-5 osób
Wiek: od 8 lat
Czas gry: 15 minut
Rodzaj gry:
gra karciana,
gra imprezowa,
gra familijna,
gra rodzinna
Zawartość pudełka:
* 110 kart,
* instrukcja.
Wydawnictwo: Muduko
Cena: ok. 50 zł (X 2026 r.)
Autor: Rüdiger Dorn
Ilustracje: Jérémie Fleury

Serdecznie dziękujemy Wydawnictwu Muduko za przekazanie egzemplarza do recenzji. 

Muduko


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz