Pokazywanie postów oznaczonych etykietą gry słowne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą gry słowne. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 23 listopada 2025

Mam słowo - szybka gra słowna wydawnictwa Egmont.

Kategoria gier słownych coraz mocniej się rozwija. Do takich tytułów jak Scrabble, Jednym słowem, Łap za słówka, Decipher, Linking, Kocia klątwa, Ekspresłówka czy Nie ma lekko dołącza bohaterka dzisiejszej recenzji, czyli gra Mam słowo od Wydawnictwa Egmont.

Jeśli lubicie tematykę humanistyczną i język polski jako przedmiot szkolny, to z dużym prawdopodobieństwem trafiliście kiedyś na kanał Anety Korycińskiej vel Baba od polskiego. Ja uwielbiam jej poczucie humoru, opowiastki o lekturach, a także filmiki instruktażowe jak sobie poradzić z egzaminem ósmoklasistów czy maturą z "polaka". 

Dlaczego o niej wspominam? Jest ona bowiem autorką dzisiejszej bohaterki recenzji, czyli gry Mam słowo od wydawnictwa Egmont. Czy tworzenie słów będzie frajdą? A może jednak to będzie ciężki orzech do zgryzienia? Przekonajcie się sami. Zapraszam do lektury recenzji.


Recenzja jest efektem współpracy recenzenckiej/współpracy reklamowej z Wydawnictwem. Wydawnictwo nie miało wglądu w tekst przed jego publikacją, ani wpływu na naszą opinię o grze.

CO ZAWIERA GRA

W małym pudełku, takim jak choćby od gry Pitagoras, znajdziemy talię kart, 4 kostki (2 niebieskie, 1 zieloną i 1 czerwoną) oraz zwięzłą instrukcję tłumaczącą zasady gry.

Niebieskie kostki służą do podstawowej gry. Zielona to kostka ułatwiająca a czerwona utrudniająca.


CEL GRY

Naszym celem jest ułożenie wyrazu z wykorzystaniem liter znajdujących się na kartach i kostkach.

PRZYGOTOWANIE GRY

Przygotowanie zabawy jest banalnie proste. Talię kart liter tasujemy, tworzymy z niej zakryty stos i odsłaniamy z niego 5 wierzchnich kart. Na stole kładziemy dwie niebieskie kostki.


Wszystko gotowe, można zaczynać tworzenie słów.

niedziela, 5 lutego 2023

Gra na czas - recenzja szalonej gry imprezowej wydawnictwa Nasza Księgarnia.

Nasza Księgarnia ma w swoim porfolio całe mnóstwo gier. I dla starszych, i dla młodszych. Możemy nawet dostrzec pewne serie wydawnicze, w których gry różnią się mechaniką, ale są spójne ze sobą w zakresie pudełka i oprawy graficznej. Z pewnością najbardziej znaną jest seria, w której znajdują się Smoki, Sen, Kruki i Koty.

Inną serią są „pudełka”, czyli gry zamknięte w charakterystycznych (prawie) sześciennych pudełkach. W nich znajdziemy gry, które w bardzo ciekawy sposób traktują nasz mózg, zmuszając do nieszablonowego myślenia. Być może poznaliście już Grę w koloryGrę na emocjachGrę słówGrę pozorów czy Grę liczbową. To zwariowane gry imprezowe, które wywołują masę emocji, a jednocześnie potrafią dać ostro w kość naszym komórkom mózgowym. Co ważne, cała seria cały czas się rozrasta. Najmłodszym dzieckiem w rodzinie jest Gra na czas. Już sam tytuł sugeruje jakieś fikołki umysłowe. Czy tak faktycznie jest? Zapraszam do lektury recenzji.




Recenzja jest efektem współpracy recenzenckiej/współpracy reklamowej z Wydawnictwem. Wydawnictwo nie miało wglądu w tekst przed jego publikacją, ani wpływu na naszą opinię.

CO ZAWIERA GRA

W klasycznym dla całej serii pudełeczku znajdziemy ni mniej nie więcej 100 dwustronnych kart. Na stronie „zielonej” znajdziemy pierwszą część definicji, na stronie „czarnej” – drugą. Połączone ze sobą będą tworzyły logiczną całość.

Załączona instrukcja jest krótka i zwięźle tłumaczy zasady gry. Jakościowo wszystko jest w jak najlepszym porządku. Do tego jednakże przyzwyczaiło już nas wydawnictwo.

CEL GRY

Nie ma tutaj żadnej głębszej filozofii. Podczas rozgrywki przyjdzie nam dopasować słowa do odpowiednich kategorii wskazanych przez pary kart – jedną zieloną, drugą czarną. Gracz, kto zrobi to najszybciej, zdobędzie kartę. Zwycięzcą będzie osoba z największą liczbą kart.

PRZYGOTOWANIE GRY

Ten etap sprowadza się do potasowania wszystkich kart i ułożenia go w stos dobierania stroną zieloną do góry. To tyle.

czwartek, 18 sierpnia 2022

Dikti - recenzja słownej gry imprezowej Wydawnictwa Trefl.

Nie ukrywamy, że lubimy wszelakie gry słowne. W naszej kolekcji mamy sporo tego typu gier: Dżem Dobry, Jednym słowem, Gra w zielone czy Daj namiar to tytuły, które bardzo lubimy.

Nie mogliśmy więc przejść obojętnie koło bohaterki dzisiejszej recenzji, czyli Dikti - siostry recenzowanej niedawno gry Pikti od Wydawnictwa Trefl. Pikti nas porwało i często gości na naszym stole. Czy Dikti tak samo przypadło nam do gustu? A może słowne zabawy nie są aż tak radosne? Przekonajcie się sami. Zapraszamy do lektury naszej recenzji.


CO ZAWIERA GRA

Podobnie jak w przypadku wspomnianej gry Pikti także i komponenty do Dikti znajdziemy w długim, wąskim pudełeczku z prostą, ale trafiającą w oko grafiką. W jego wnętrzu ponownie zobaczymy karty w dwóch kategoriach: 120 dwustronnych kart kategorii oraz 60 dwustronnych kart z literami. Do tego oczywiście instrukcja jasno tłumacząca wszystkie zasady. 

CEL GRY

Jeśli graliście w Pikti, to świetnie wiecie, że także i w Dikti celem jest jak najszybsze pozbycie się kart z ręki - tym razem poprzez dopasowanie liter z naszych kart do odkrywanych kart kategorii. 

PRZYGOTOWANIE GRY

Imprezówki charakteryzują się szybkim przygotowaniem zabawy. Dikti przygotowujemy w kilka chwil. Tasujemy wszystkie karty z literami, rozdajemy wszystkim graczom po 5 kart a z reszty układamy stos. Obok w drugim stosie kładziemy karty kategorii. 

Wszystko gotowe. Można zaczynać szaloną zabawę. 

niedziela, 17 lipca 2022

Piątka - recenzja słownej gry imprezowej wydawnictwa Portal Games

Dobrych słownych gier imprezowych nigdy mało. Jednym słowem, Gra w zielone!, Tajniacy, Dżem dobry… to tytuły, które zdobyły uznanie i są grami, które pojawiają się na stołach bardzo często. Są szybkie, emocjonujące, potrafią integrować grupę. Jednym słowem mają mnóstwo zalet, które powinna mieć dobra gra imprezowa. A przy okazji nie są wcale głupie i zmuszają do myślenia. To się ceni.

Na rynku niedawno zadebiutowała nowa gra wydawnictwa Portal, czyli Piątki. Gra słowna, w której liczy się umiejętność kojarzenia ze sobą dwóch, często kompletnie różnych słów. Jako, że lubimy takie wyzwania, nie mogliśmy sobie darować i nie spróbować pobawić się słowami. Co z ego wyniknęło? Zapraszam do lektury.




CO ZAWIERA GRA

W niewielkim (i stosunkowo ciężkim) pudełku znajdziemy całkiem sporą liczbę elementów. Przyjrzyjmy się im bliżej. To na czym będziemy w grze bazować, co będzie stanowiło zadania, które przyjdzie nam wykonać przedstawione zostało na dwustronnych płytkach snów w pięciu różnych kolorach. Każda taka płytka posiada swoją kostkę (odpowiada ona kolorem i symbolami, które pojawiają się na płytce).

Do zapisywania naszych odpowiedzi posłuży nam grubaśny notatnik. Wydawnictwo nie pożałowało nam kartek. Piątka to gra, w której czas odgrywa ważną rolę a do jego odmierzania posłuży nam klepsydra.

Jakościowo wszystko wypada naprawdę dobrze i nie ma się czego przyczepić. Załączona instrukcja jest krótka, zwięzła, z przykładami. Po jej lekturze nie mamy żadnych problemów z samą rozgrywką.

CEL GRY

Piątka to bardzo szybka gra imprezowa dla 2-8 graczy, znakomita na wszelkie imprezy. Ale ni tylko. Proste zasady, konieczność przejrzenia przeciwników i pięknie wykonane, śliczne kości zaprojektowane przez Silly Jellie, twórczynię grafik do Coatla. Gra składa się z dwóch rund, w czasie których każdy z nas będzie musiał stworzyć skojarzenie dla każdej z pięciu par kości.

PRZYGOTOWANIE GRY

Przygotowanie gry jest proste i nie nastręcza absolutnie żadnych problemów. Każdy z nas dobiera po jednej kartce z notesu (wcześniej każdy z graczy powinien „uzbroić” się w coś do pisania).

Dobieramy po jednej kostce każdego koloru i dobieramy po jednej odpowiadającej im płytce – te umieszczamy na środku stołu, tak aby były w zasięgu wzroku wszystkich graczy. Pozostałe płytki i kostki odkładamy do pudełka – nie będą nam potrzebne w tej rozgrywce.

Czas na zabawę.

niedziela, 3 lipca 2022

Fabula Rasa Morskie opowieści i To jest kryminał - recenzja gier narracyjnych wydawnictwa Egmont.

W portfolio różnych wydawców znajdziemy gry polegające na budowaniu opowieści. Rebel poza kultową już serią Story Cubes ma bardzo popularną grę Chyba śnisz. Zaś G3 ma Pamiętne historie – tytuł bardzo podobny do bohaterki dzisiejszej recenzji, czyli gry Fabula Rasa od wydawnictwa Egmont.

Czy kolejny taki tytuł przyjmie się na rynku? Czy Fabula Rasa da nam coś nowego? Przekonajcie się sami. Zapraszamy do lektury naszej recenzji.




CO ZAWIERA GRA

W małych, choć zdecydowanie za dużych jak na zawartość, pudełkach znajdziemy sporą talię kart z obrazkami, kostkę i klepsydrę. Do tego dołączona jest instrukcja jasno tłumacząca zasady.

Zawartość obu pudełek spokojnie by się zmieściła w jednym. Owszem, nie są to duże pudła, raczej takie w stylu Snu czy Sporu o bór. Ale tak czy inaczej w domach miłośników gier każdy centymetr na półce jest na wagę złota.

CEL GRY

Celem zabawy w Fabula Rasę jest nic innego jak snucie historii w oparciu o karty z obrazkami. Do dyspozycji mamy dwa zestawy tematyczne – Morskie opowieści (związane oczywiście z morzem, piratami, skarbami) i To jest kryminał! (tajemnica, morderstwo, świadkowie, dowody rzeczowe). Dla każdego coś miłego…

PRZYGOTOWANIE GRY

Do snucia opowieści trzeba się przygotować. W tym celu tasujemy karty i układamy w zakrytym stosie. Następnie wybieramy pierwszego narratora – ciągnie on 6 kart ze stosu i układa je na ręce w dowolnej kolejności.

środa, 29 września 2021

Gra w zielone - recenzja imprezowej gry słownej Rebela.

Muszę się przyznać, że ja osobiście bardzo lubię gry słowne. Może dlatego, że jedną z pierwszych gier jaką miałam była kultowa już gra Scrabble. Od tego czasu na rynku pojawiły się tysiące gier a wśród nich niejeden tytuł z kategorii gier słownych czy słowno- skojarzeniowych.

Do tej pory moje serce najmocniej opanowała gra Jednym słowem. Nie tylko z resztą moje, bo ta gra zgromadziła wiele razy przy stole wychowanków internatu, w którym pracuję. Zabawie zawsze towarzyszyły wybuchy śmiechu i wiele pozytywnych emocji. Jednakże bohaterka dzisiejszej recenzji ma szansę stanąć ze wspomnianym tytułem na podium moich faworytów. Mowa tutaj o Grze w zielone! Czy wymyślanie haseł do kart wskazówek to frajda? A może to karkołomne wyzwanie? Przekonacie się sami. Zapraszam do lektury recenzji.




CO ZAWIERA GRA

W pudełku rozmiarami podobnym do wspomnianej już gry słowno - skojarzeniowej, czyli Jednym słowem znajdziemy takie komponenty jak: plastikowe plansze koniczyn, sporą talię kart haseł, mazaki ścieralne, kartę wyników i instrukcję.

Wszystko ładnie mieści się w tekturowej wyprasce w pudełku.

Instrukcja do gry napisana jest w zwięzły sposób, jasno i klarownie tłumaczący zasady zabawy.

CEL GRY

Gra w zielone! to kooperacyjna gra w skojarzenia. Naszym celem jest dawanie takich wskazówek, aby doprowadzić innych graczy na właściwe hasła. Im więcej haseł wspólnie odgadniemy, tym więcej punktów dostaniemy.

PRZYGOTOWANIE GRY

Każdy gracz otrzymuje po planszy i mazaku. Tasujemy karty haseł i tworzymy z nich zakrytą talię. Każdy z graczy bierze po 4 karty haseł i układa je na swojej planszy w losowy sposób. Ważne, żeby to robić tak, aby żaden z graczy nie widział kart innego gracza.

To tyle – można zacząć zmagania.

niedziela, 21 lutego 2021

SPEKTRUM: mniej więcej - recenzja gry Wydawnictwa Rebel.

Wolfgang Warsch jest jednym z tych autorów, którego gry wywołują dużo emocji. To co wyszło spod jego ręki ma znamiona oryginalności. Warto wspomnieć kilka jego tytułów, które wywołały całkiem sporo zamieszania wśród graczy: The Mind (bardzo oryginalna gra, opierająca się na specyficznym mechanizmie), Ganz Schoen Clever (mające już dwóch następców – jeden z najlepszych roll&write’ów), czy też Szarlatani z Pasikurowic (gra, która otrzymała wyróżnienie w postaci Kennerspiel des Jahres 2018).

Na naszym blogu pisaliśmy o innych jego grach, które to bardzo przypadły nam do gustu: specyficznej grze kooperacyjnej Fudżi i roll&write’owej wariacji na temat Tetrisa, czyli Brikks. Tym razem na tapet trafia trzecia gra Austriaka (stworzona przy współudziale Alexa Hague, Justina Vickersa), czyli Spektrum. Gra, która można powiedzieć zdobyła uznanie graczy. Została bowiem wyróżniona bardzo wartościową nagrodę w postaci Golden Geeka 2019 w kategorii Najlepsza gra imprezowa.

W niniejszej recenzji postaramy się odpowiedzieć na pytanie, czy faktycznie ta gra jest tak dobra, czy niekoniecznie. Zapraszam zatem do lektury.




CO ZAWIERA GRA

W dość dużym pudle nie znajdziemy specjalnie dużo komponentów. Znajdziemy w nim całe mnóstwo dwustronnych kart podzielonych na dwie (nienazwane) kategorie, czyli łatwiejsze i trudniejsze. Znajdziemy trzy kartonowe znaczniki. Osią gry będzie plastikowy mechanizm, zwany (bardzo trafnie zresztą) przez instrukcję „wielkim plastikowym wihajstrem z kołem obrotowym i wskazówką”. Co ciekawe, w środku znajdziemy plastikową wypraskę będącą jednocześnie czymś w rodzaju planszy. W niej umieścimy to nasze ustrojstwo, tam też umieszczać będziemy karty. W końcu zdobycze punktowe też będziemy zaznaczać umieszczając znaczniki w odpowiednich przegródkach.

Załączona instrukcja jest dość krótka, zwięzła i napisana poprawnie. Aczkolwiek po jej lekturze na sucho miałem problem z załapaniem o co w tym wszystkim chodzi. Wystarczyło zagrać i wszystko stało się proste.

CEL GRY

Spektrum jest grą drużynową (przynajmniej w podstawowym wariancie gry). Zadaniem grupy co rundę będzie ustawianie czerwonej wskazówki jak najbliżej środka kolorowego celu. W tym celu otrzymamy wskazówkę od osoby, która wcieli się w rolę podpowiadacza. Im lepiej zrozumiemy tę osobę, tym więcej punktów będziemy w stanie zdobyć. Wygra ta drużyna, która jako pierwsza zdobędzie 10 punktów.

PRZYGOTOWANIE GRY

Wszystko trwa ekstremalnie krótko, wszystko czego nam potrzeba do zabawy znajduje się w pudełku, które w trakcie gry będziemy sobie podawać. W zasadzie nie ma potrzeby wyciągania żadnych elementów. Przed rozpoczęciem gry musimy umieścić mechanizm w przeznaczonym do tego otworze w wyprasce. Następnie w odpowiednie miejsca wkładamy dwa znaczniki drużyn a także znacznik głosowania.

Dzielimy się na dwie równe drużyny a następnie wybieramy po 1 graczu z każdej drużyny, który wcieli się w podpowiadacza. Co ważne, drużyna, która gra jako pierwsza, zaczyna bez żadnych punktów. Natomiast drużyna, która gra jako druga, otrzymuje na początku gry 1 punkt. I to w zasadzie tyle.

niedziela, 29 listopada 2020

ALICJA W KRAINIE SŁÓW: zakazane litery wywołują gniew Królowej Kier - recenzja gry Wydawnictwa Egmont.

„Królowa Kier, władczyni Krainy Czarów, zaprosiła Cię na herbatkę w pałacowych ogrodach. Królowa lubuje się w ustanawianiu dziwacznych praw. Na przykład dzisiaj zabrania używania niektórych liter alfabetu! Każdy kto wypowie słowo zawierające zakazane litery, będzie musiał jak niepyszny wracać do domu. Czy wytrwasz do końca przyjęcia?”

To nie zapowiedź kontynuacji przygód Alicji w Krainie Czarów Lewisa Carrolla. To wstęp do bohaterki dzisiejszej recenzji, czyli imprezowej gry słownej Alicja w krainie słów osadzonej w takim klimacie.  Czy wspomniana herbatka u Królowej Kier była przyjemnością? A może było to wyzwanie wywołujące krople potu na czole? Przekonajcie się sami. Zapraszamy do lektury naszej recenzji.



CO ZAWIERA GRA

W zgrabnym pudełku znajdziemy sporo różnorodnych kart, a wśród nich: karty tematów, zakazanych liter, postaci oraz karty punktacji. Do tego mamy jeszcze trochę tekturowych żetonów: punktów, czasu i Pana Gąsiennicy. Nie da się jednak ukryć, że najbardziej lubianym przez dzieci (te małe i te duże) gadżetem jest grający imbryk, czyli urządzenie do odmierzania czasu. Wygrywa przyjemną dla ucha melodię wyznaczająca nam czas na udzielenie odpowiedzi. Imbryczek pozwala nam na wybranie głośności wygrywanej melodii oraz czasu jej trwania (tutaj mamy dwie opcje – 10 i 15 sekund).

Wszystkie komponenty znajdą swoje miejsce w specjalnej plastikowej wyprasce wypełniającej dół pudełka.

Oczywiście w pudełku znajdziemy też książeczkę z instrukcją do gry. Trzeba przyznać, że wygląda jak książeczka z bajką o Alicji w krainie… tym razem słów. Nie oznacza to jednak, że aby poznać zasady będziemy się przedzierać przez opowieść. Instrukcja jest napisana prosto i precyzyjnie.

CEL GRY

Pobyt na herbatce u Królowej Kier to nic innego jak prowadzenie dyskusji na tematy wskazane przez karty tematów. Rozmawiać możemy na jeden z 60 różnorodnych tematów. Musimy jednak przestrzegać zasad i nie używać zakazanych liter. W przeciwnym razie dostaniemy wilczy bilet do domu.

PRZYGOTOWANIE GRY

Każde przyjęcie należy przygotować. Przygotowując herbatkę u Królowej Kier na środku stołu ustawiamy imbryczek ustalając mu wcześniej czas i głośność.

Następnie rozdzielamy karty liter według koloru. Niebieskie i fioletowe tasujemy i układamy na stole w zakrytych stosach. Czerwone i zielone karty liter odkładamy do pudełka – używamy ich w wariancie zaawansowanym.

Każda rozmowa musi mieć swój temat. U Królowej Kier to karty tematów je wyznaczają. Tasujemy więc talię karty tematów i układamy a stole w zakrytym stosie.

Z boku stołu układamy żetony punktów a najmłodszy gracz dostaje kartę Królowej Kier, która w wariancie podstawowym służy jako znacznik pierwszego gracza.

Pozostałe karty postaci, żetony czasu i żeton Pana Gąsiennicy odkładamy do pudełka – są używane w wariancie zaawansowanym.

piątek, 2 października 2020

POTĘGA SŁOWA - słownik to za mało...*- recenzja gry Wydawnictwa Nasza Księgarnia.

Gry słowne do niedawna kojarzyły nam się wyłącznie ze Scrabble, za którym to specjalnie nie przepadamy. Jednakże od jakiegoś czasu zaczynamy się do nich przekonywać. Tajniacy, Dżem dobry, Decrypto, czy też Jednym słowem to stali bywalcy na naszym stole, a z tego co wiemy, to i na stołach innych graczy również. Proste zasady, mnóstwo główkowania i jeszcze więcej emocji. Oczywiście bez dobrego słownika w głowie się nie obędzie.

Jakiś czas temu dzięki Wydawnictwu Nasza Księgarnia na rynek trafiła Potęga słowa – gra, w której przyjdzie nam składać literka po literka różniaste słowa. W naszej recenzji odpowiemy na pytanie, czy gra jest warta uwagi i jest w stanie wygrać z, jakby nie patrzeć, zacnymi przeciwnikami. Zapraszam zatem do lektury.



CO ZAWIERA GRA

W średniej wielkości pudełku (zbliżonym wielkościowo choćby do Boardingu) znajdziemy sporo różnych komponentów. Silnikiem napędowym gry będą karty. Te zostały podzielone na dwie grupy: niebieską (zdecydowanie najliczniejszą z literami bez polskich ogonków) i czarną (z ogonkami). Do tego otrzymujemy specjalną płytkę rund ze stylowym znacznikiem w kształcie policyjnej odznaki. Ponadto w pudle znajdują się cztery zestawy dla każdego z gracza, czyli znaczniki oraz kartę pomocy.

Tradycyjnie już jak przystało na Naszą Księgarnię, jakościowo wszystko wypada wzorowo. Podobnie jak i instrukcja, która to wydaje się być dość gruba, ale to tylko pozory. Dużo w niej jest czytelnych przykładów, dzięki czemu zasady łatwo wchodzą do głowy.

CEL GRY

Wcielamy się w rolę czarnych charakterów i przyjdzie nam toczyć walkę o dominację nad światem. Naszym orężem będą słowa, za pomocą których będziemy przejmować i kontrolować jak najwięcej lokalizacji/obiektów symbolizowanych przez litery na kartach. Wygra ten, kto na koniec będzie zdobędzie najwięcej punktów.

PRZYGOTOWANIE GRY

Przygotowanie gry trwa dosłownie chwilę. Zaczynamy od dokładnego przetasowania wszystkich kart, z których tworzymy zakryty stos dobierania. Następnie tworzymy za pomocą kart (układając literami do góry) prostokąt o wymiarach zależnych od liczny graczy. Np. przy dwójce będzie to kwadrat o boku 4x4, a w pełnym czteroosobowym składzie – prostokąt o wymiarach 6x5. Gdzieś obok umieszczamy płytkę rund – znacznik wędruje na pole z cyferką „1”.

Zestawem startowym każdego z nas będzie ściągawka, na której umieszczamy losowo dobraną kartę ze stosu, a także zestaw znaczników w naszym kolorze. I to tyle, czas na zdobywanie dominacji.

wtorek, 15 września 2020

GRA SŁÓW: paroles, paroles* - recenzja gry Wydawnictwa Nasza Księgarnia

Nie wszyscy przepadają za grami słownymi. My też mieliśmy taki okres w naszej planszówkowej przygodzie, że raczej ich unikaliśmy. Jakoś tak kojarzyły nam się ze starym Scrabble, które nam się swego czasu już mocno ograło. Ale w pewnym momencie na rynku zaczęły się pojawiać nowe gry z tej kategorii a obcowanie z nimi zmieniło nasz stosunek do tego typu gier.

Jednym słowem, Dżem dobry, Kaleidos, Tajniacy, Klub detektywów, Decrypto czy Łap za słówka to gry, które odmieniły nasze spojrzenie na taką kategorię. To już coś innego niż układanie słów z literek. Czy bohaterka dzisiejszej recenzji też zaskarbiła sobie nasza sympatię? A może Gra słów była grą koszmarów? Przekonajcie się sami. Zapraszamy do lektury recenzji. 




CO ZAWIERA GRA

W małym kwadratowym pudełku będącym sześcianem (identycznym jak przy Grze na emocjach i Grze pozorów) znajdziemy sporą ilość kwadratowych kart (92 sztuki)  oraz 4 żetony z cyframi od 1 do 4. Do tego dostaniemy jeszcze małą, choć kilkunastostronicową instrukcję. 

Na każdej karcie znajdziemy ni mniej ni więcej tylko jeden rysunek - prosty i bardzo schematyczny. Rzekłabym, że jest to wręcz rysunkowa ikonka przedstawiająca dany przedmiot. Bardzo lubię takie bazgrołki, oj bardzo. 

Wydawnictwo Nasza Księgarnia przyzwyczaiło nas do świetnych instrukcji, pełnych przykładów opisowych i obrazkowych. Nie inaczej jest z instrukcją do Gry słów. Jej długość wynikła właśnie z mnogości różnorodnych przykładów wyjaśniających zasady zabawy. 


CEL GRY

Gra słów to gra kooperacyjna. Gracze nie rywalizują ze sobą, tylko współpracują tak, żeby zapamiętać jak najwięcej z 20 kart. Tylko dobra współpraca zapewni zespołowi wysoki wynik. 

PRZYGOTOWANIE GRY

Śmiem zaryzykować stwierdzenie, że wstępne przygotowanie Gry słów jest o niebo prostsze niż uzyskanie w niej wysokiego wyniku. Choć podczas gry po każdej fazie mamy też troszkę działań przygotowawczych do kolejnej. 


Tasujemy wszystkie 92 karty. 20 z nich układamy w zakrytym stosie (rysunkami do dołu), z którego odkrywamy z góry 4 karty tworząc rząd kart zadań. Kolejne 20 kart układamy obrazkami do góry tworząc grupę kart skojarzeń. Pozostałe karty odkładamy z boku - będą nam potrzebne w II fazie gry. Na koniec obok kart zadań kładziemy 4 żetony. 

Wszystko gotowe - można zacząć grę skojarzeń. 

wtorek, 9 czerwca 2020

ŁAP ZA SŁÓWKA: Po literce... - recenzja gry karcianej Wydawnictwa EGMONT.

W zeszłym roku mniej więcej o tej samej porze Wydawnictwo EGMONT wypuściło na rynek serię Gry do plecaka, a w niej kieszonkowe (karciane) wersje swoich dużych, hitowych tytułów. W tym roku seria powiększyła się o kolejne dwa tytuły. Zainteresowanych szczegółami dotyczącymi wcześniejszych gier z serii i nowych pozycji odsyłamy do informacji prasowej (znajdziecie w niej także linki do naszych recenzji gier z serii). 

Dzisiaj zajmiemy się pierwszym tytułem z dwóch nowych Gier do plecaka, tj. od imprezowej gry słownej, czyli Łap za słówka Gra karciana. Bowiem ta właśnie gra będzie bohaterką naszej recenzji. Gry słowne mają tyle samo zwolenników, co i przeciwników. Jak będzie z karcianymi Łap za słówka? Przekonajcie się sami. Przed Wami nasza recenzja gry.




CO ZAWIERA GRA

W malutkim pudełku, charakterystycznym dla wszystkich gier z serii, znajdziemy sporą ilość kart. Możemy je podzielić na 3 grupy: karty kategorii, karty liter oraz karty punktów. Do tego wszystkiego mała instrukcja jasno tłumacząca zasady gry.

CEL GRY

Celem graczy jest jak najszybsze znalezienie słów zawierających 2 określone litery i pasujących do obowiązującej kategorii. 

PRZYGOTOWANIE GRY

Na początku dzielimy karty liter na 2 stosy zgodnie z kolorem rewersu, tasujemy każdy stos i układamy na stole (literami do dołu). Karty punktów dzielimy według wartości (1,5,10) i kładziemy obok liter. Następnie tasujemy karty kategorii i rozdajemy po 2 każdemu graczowi (nie wolno zdradzać, co przedstawiają), a resztę kart kładziemy na środku stołu w zakrytym stosie. Gracze biorą kartkę i coś do pisania. Wszystko gotowe. Można zacząć zabawę. 

czwartek, 12 marca 2020

BANDA STWORÓW: w poszukiwaniu bliżniaka - recenzja gry Wydawnictwa Muduko

Bardzo cenimy dobre gry skierowane głównie do młodszych graczy. O ich walorach edukacyjnych napisano i powiedziano już naprawdę wiele. Ćwiczą mnóstwo różnych umiejętności tak przydatnych na późniejszych etapach rozwoju umysłowego. 

Patrząc na pudełko bohaterki recenzji, czyli Bandy stworów, jakoś tak buźka sama się uśmiechała. Te sympatyczne potworki aż zapraszają do bliższego zapoznania. Oczywiście grafiki grafikami, ale jak wypada sama rozgrywka? Zapraszam zatem do recenzji.



CO ZAWIERA GRA

W pudełku średniej wielkości (zbliżonym np. do gry O kocie w kłopocie) znajdziemy oprócz sporej ilości powietrza następujące komponenty: dwa komplety ponad pięćdziesięciu kafelków z kolorowymi stworami, dwie specjalne drewniane kości, 60-sekundową klepsydrę i instrukcję z zasadami gry. 

Trzeba przyznać, że grafiki stworków na kafelkach są na prawdę słodkie. Rzekłabym, że bardziej przypominają jakieś wirusy i bakterie (ale może to tylko takie moje skojarzenie na czasie, bo wirusy ostatnio są tematem numer jeden). 

Same potwory występują w 3 kolorach (żółtym, niebieskim i czerwonym/różowym). Różnią się detalami budowy : mają różną ilość oczu, rąk i nóg, jedne mają włosy a inne rogi, są takie co mają okulary i takie, które noszą nakrycie głowy. Słowem banda różnorodnych stworów. 


CEL GRY

W kolorowej bandzie stworów znajdują się bliźniaki. Naszym celem jest odnalezienie jak najwięcej z nich tylko na podstawie opisu dokonanego przez gracza. Niby proste, ale opis nie może być dowolny. O tym, czego nie wolno mówić decydują dwie specjalne kości. I robi się ciekawie, nieprawdaż?

PRZYGOTOWANIE GRY

Kafelki z czerwonym rewersem mieszamy i układamy w zakrytym stosie. Niebieskie kafelki (z rysunkami bliźniaków) rozkładamy na stole obrazkami do góry tak, aby były dobrze widoczne dla wszystkich graczy.

Obok wizerunków naszych stworów umieszczamy klepsydrę i dwie specjalne kości.

Zostaje tylko dobrać się w drużyny o możliwie równiej liczbie graczy. 

niedziela, 8 marca 2020

Dżem Dobry: Literka po literce - recenzja gry wydawnictwa Rebel.

Gry słowne nie należą z pewnością do grona moich ulubionych typów gier. Nigdy nie przepadałem specjalnie za królem tego typu zabawy, czyli Scrabble. Gra, która ma swoich oddanych fanów i mistrzów (bo organizowane są różne mistrzostwa). Ja się w niej odnaleźć nie potrafiłem.

Jednakże jakiś czas temu trafiła do nas niewielka gra Słowny Ninja. I cóż. Odmieniła trochę moje postrzeganie gier słownych. Na tyle, że stałem się otwarty na nowe gry oparte na tej mechanice.

Takim oto sposobem trafił pod nasz dach Dżem dobry. Gra, która całymi garściami czerpie z gier słownych, ale nie tylko. Dzięki czemu otrzymujemy mieszaninę różnych ciekawych rozwiązań z literkami w tle. Czy przypadła nam do gustu? Zapraszam do recenzji.




CO ZAWIERA GRA

W średniej wielkości pudełku znajdziemy całkiem sporą liczbę elementów. Skoro mamy do czynienia z grą słowną, to oczywiście musimy spotkać się z literami. Te umieszczone zostały na w sumie 64 kartach. Co ciekawe wśród kart nie spotkamy literek F i H, ponoć te litery występują najrzadziej w języku polskim. W zamian za to otrzymaliśmy karty jokera.

Nie uświadczymy też polskich znaków – to zostało rozwiązane poprzez 3 żetony, które będą reprezentować polskie „ogonki”. Karty z literami będziemy umieszczać na specjalnych podstawkach. Całe szczęście to takie, które nie są w stanie uszkodzić kart.

W grze będziemy udzielać podpowiedzi. Ich liczba została jednak ograniczona. Odliczać będziemy je za pomocą zielonych i czerwonych żetonów, które umieszczamy na specjalnej karcie z kwiatkiem.

Do zaznaczania naszych przypuszczeń otrzymaliśmy specjalny notes. Do tego zestaw ołówków (niezaostrzonych) wraz z temperówką. Całość uzupełniają specjalne (bardzo solidne) żetony, których będziemy używać podczas podpowiedzi.

Jakościowo wszystko wypada co najmniej w porządku. Dobrej jakości karty, których nie będziemy międlić w rękach – nie widzę większego sensu ich koszulkowania. Załączona instrukcja napisana jest poprawnie z czytelnymi przykładami. Mimo to jej lektura nie jest najlżejsza, gdyż zasady wytłumaczone są trochę zawile i miejscami nie byliśmy pewni swoich racji.

CEL GRY

Dżem Dobry  jest kooperacyjną grą słowną z elementami dedukcji. Zadaniem każdego z graczy jest odgadnięcie słowa (a w zasadzie liter tworzących to słowo), które przygotował nam jeden ze współgraczy. W trakcie rozgrywki będziemy zatem starać się literka po literce wykoncypować, co to za słowo. Im lepiej nam pójdzie, tym lepiej nam pójdzie (w sensie uda się nam odgadnąć słów), tym więcej punktów zakosimy.

PRZYGOTOWANIE GRY

Przygotowanie gry jest proste i nie nastręcza absolutnie żadnych problemów. Na początku wszystkie kart liter tasujemy i rozdajemy po równo każdemu z graczy. Następnie każdy z nas w tajemnicy przed innymi układa z nich hasło -wcześniej umawiamy się z ilu liter będzie się ono składało. Możemy wszyscy ułożyć hasełka składające się z równej liczby liter (wariant łatwiejszy) lub różnej (wariant trudniejszy). Dla pierwszych rozgrywek zaleca się wariant pierwszy, przy czym, im dłuższe hasło, tym jest trudniej.

Następnie karty, z których utworzyliśmy hasło przekazujemy graczowi po naszej prawej stronie – nie może on jednak zobaczyć zawartości tychże kart.

Otrzymane od współgracza karty tasujemy i układamy je przed sobą w rządku rewersem ku górze. Pierwszą od lewej kartę umieszczamy w stojaku, tak żeby przypadkiem nie zobaczyć co się na niej znajduje.

Teraz zajmijmy się przygotowaniem „arkusza żetonów podpowiedzi”. Jest to karta kwiatka. W zależności od liczby graczy będzie miała nieco inną zawartość. Widoczne są na niej czerwone i zielone pola, na których umieszczamy żetony podpowiedzi w odpowiednich kolorach.

Co ciekawe, w grze niezależnie od liczby uczestników wykorzystamy wszystkie sześć podstawek na karty. Jeśli w zabawie bierze udział mniej niż sześciu graczy, to zostanie nam pewna liczba stojaków niczyich. Wyposażamy je w odpowiednią liczbę kart (zależnych od liczby graczy), a pod tymi kartami wkładamy zielony żeton podpowiedzi. Wierzchnią kartę umieszczamy na stojaku w taki sposób, by każdy z nas mógł ją zobaczyć.

Na środku stołu umieszczamy karty dżokerów oraz żetony odpowiadające za polskie ogonki. Każdy z nas otrzymuje kartkę z notatnika i ołówek. Czas na zabawę.

niedziela, 4 listopada 2018

KALEIDOS: w kalejdoskopie detali...- recenzja gry Trefl Joker Line.

Kaleidos nie jest nowym tytułem. Zagraniczne wydanie pojawiło się w 1994r. Cenną informacją jest to, że gra zebrała szereg nagród, np. nominację do Spiel des Jahres (1995r) czy Deutscher Lernspielpreis 9+ (2009r). 

Czy obcowanie z grą o niecodziennej szacie graficznej było przyjemne? Czy to tytuł, do którego chce się wracać? Za nami sporo partii więc czas podzielić się z Wami naszymi wrażeniami. Zapraszamy do lektury. 




CO ZAWIERA GRA

W sporym pudełku (nietypowych rozmiarów jak na gry Trefl Joker Line) znajdziemy ilustrowane plansze, tekturowe sztalugi, talię kart z literami, klepsydrę, notes, ołówki i instrukcję do gry. 

Samo pudełko przykuwa już uwagę surrealistyczną ilustracją. W środku jest tylko ciekawiej. Bowiem plansze z ilustracjami to feria barw i kolorów oraz niezliczona ilość detali...Autorem tych niesamowitych ilustracji jest Elena Prette. Nie da się oderwać oczu....choćby człowiek chciał to siedzi i wpatruje się w nie jak zahipnotyzowany. A obrazy wirują w oczach jak w prawdziwym kalejdoskopie. 

CEL GRY

Sztalugi i ołówki mogą sugerować, że trzeba będzie coś rysować. Ale uspokajamy tych, który nie mają zdolności plastycznych. Zabawa w Kaleidos polega bowiem na odszukaniu na ilustracji jak największej liczby obiektów na literę z karty i zapisanie tych nazw w notesie. 

PRZYGOTOWANIE GRY

Na początku zabawy trzeba złożyć tekturowe sztalugi (niestety za każdym razem trzeba to będzie robić, ale nie jest to jakaś skomplikowana czynność). Pakiet 20 ilustrowanych plansz należy podzielić na 4 zestawy po 5 plansz (ponumerowanych od 1 do 10) i umieścić je po kolei na sztalugach. Każdy gracz otrzymuje notes i ołówek. Tasujemy talię kart i układamy ją w zakryty stos. Jeszcze tylko klepsydra i można zaczynać zabawę. 

niedziela, 4 marca 2018

SŁOWONOGI: trudniej znaleźć słowo niż zawiązać buty stonodze - recenzja prototypu gry Wydawnictwa Kudu Games.

Wydawnictwo Kudu Games już chyba nas przyzwyczaiło do tego, że wydaje swoje gry w oparciu o platformę crowdfoundingową wspieram.to. I nie ma w tym nic złego. Szczególnie, że dotrzymują terminów i realizacji obiecanych celów.  

Do tej pory udało się im wydać trzy tytuły: Bonsai, Ninja- Koty i Super Psiaki. Nie ukrywamy, że wszystkie mamy w swojej kolekcji właśnie poprzez wsparcie kampanii. Poza wspieram.to wszystkie tytuły trafiły także do regularnej sprzedaży. Więc jak ktoś się nie zdecydował na wsparcie podczas trwania kampanii, to mógł później naprawić swój błąd. 

Tym razem jednak będzie inaczej. Słowonogi będą do zdobycia wyłącznie poprzez wsparcie projektu Wydawnictwa na platformie. Dlatego czujemy się podwójnie zobowiązani przekazać Wam nasze wrażenia z ogrywania prototypu. Po pierwsze zostaliśmy zaproszeni przez Wydawnictwo do grona recenzentów. Po drugie - jeśli nie poznacie opinii graczy na temat tej gry to jak macie świadomie podjąć decyzję czy wesprzeć ten projekt, czy też nie?

Zatem przejdźmy do konkretów. Przed Wami recenzja prototypu gry Słowonogi. Miłej lektury.




CO ZAWIERA GRA

W tym paragrafie pochylamy się na chwilę nad pudełkiem z grą i jego zawartością. Tym razem, z wiadomych powodów, ograniczymy się tylko do tego drugiego aspektu. Nie wiemy bowiem jeszcze, jak będzie wyglądało pudełko do gry. Owszem, możemy się domyślać, że może będzie wyglądać podobnie jak pudełka dotychczasowych gier. A te nie da się ukryć nie powalały szczególnie wysoką jakością. Ale to tylko domysły. Być może tym razem Wydawnictwo nas zaskoczy. 

Dlatego nie gdybajmy i na razie skupmy się na tym co jest pewne, czyli na elementach gry. Nie jest tego dużo. Bowiem cała gra to 22 karty i garść żetonów (w prototypie ich nie ma ale możecie je bliżej zobaczyć na stronie kampanii gry na portalu wspieram.to). Tylko tyle. Czy to wystarczy do dobrej zabawy? Odpowiedź znajdziecie w dalszej części tekstu.

CEL GRY

Celem gry jest jak najszybsze stworzenie słów nie zawierających liter składających się na słowonoga. Zwycięzcą gry jest osoba, która jako pierwsza uzyska 6 punktów.

PRZYGOTOWANIE GRY

Przygotowanie gry jest zdecydowanie prostsze niż byłoby założenie butów naszemu słowonogowi. Tasujemy wszystkie karty liter, układamy je rewersem do góry w jednym szeregu (lub w kilku gdy nie mamy za dużo miejsca), na początku i na końcu rzędu umieszczamy głowę i odwłok. Na środek stołu wędruje karta nożyczek, zaś dwie karty z początku szeregu odkrywamy. I to tyle. Słowonóg jest gotowy na zabawę.