niedziela, 17 lutego 2019

O KOCIE W KŁOPOCIE: gdzie jest mój dom? - recenzja gry Wydawnictwa Trefl Joker Line.

Koty mają to do siebie, że lubią się gubić. Chodzą swoimi drogami, włażą w różne zakamarki i dziury. Nic więc dziwnego, że zdarza się im zgubić.

O takim biednym, zagubionym kotku w kłopocie opowiada bohaterka dzisiejszej recenzji czyli gra wydawnictwa Trefl (z linii Joker Line) O kocie w kłopocie. Czy kocie poszukiwania domku były ekscytującą przygodą? A może była to droga przez mękę? Przekonajcie się sami. Zapraszamy do lektury naszej recenzji. 




CO ZAWIERA GRA

W pudełeczku sporych rozmiarów (wielkości gry Rzutem do mety czy Sherlook) znajdziemy sporą talię kart (posiłków, szczęścia i pecha), garść żetonów domu kafelki planszy oraz 4 puchate pionki - tytułowe kotki w kłopocie. Oczywiście do tego jest instrukcja. To wszystko wystarczy, żeby ruszyć na ratunek naszym czworonożnym przyjaciołom. 

CEL GRY

Jako biedne, małe zgubione kocięta będziemy wędrować po nieznanej okolicy w poszukiwaniu naszego domku. Zadanie to nie będzie jednak proste, gdyż dookoła będzie wiele bardzo podobnych domów a my będziemy mogli polegać tylko na mglistych i niepewnych wspomnieniach. 

PRZYGOTOWANIE GRY

Do każdej wędrówki trzeba się przygotować. Pomocna może być mapa terenu. Tworzymy ją rozkładając kafelki planszy. W czterech rogach układamy  odkryte kafelki startowe a kafelki okolicy układamy obrazkiem mapy do dołu. Na kaflach startowych gracze umieszczają wybrane przez siebie pionki kotów (jeden pionek na jednym kafelku).

Wspomniane ułożenie planszy jest w pewnym sensie ułożeniem podstawowym. Instrukcja pokazuje także inne warianty. Jak byśmy nie ułożyli kafli okolicy drogi na nich zawsze się połączą. Możemy więc puścić wodze fantazji...

Po ułożeniu kafli okolicy gracze dostają 3 żetony domu - po jednym z każdego rodzaju, czyli jeden żeton kształtu, jeden żeton dachu i jeden żeton ogrodu. Otrzymane żetony gracze układają przed sobą w zakrytym stosie. Nie wolno ich podglądać. 

Na koniec trzeba jeszcze rozdać graczom karty posiłku - 2 skromne posiłki i jeden syty. Karty te pozwolą kotkom na poruszanie się po planszy. Pozostałe karty tasujemy razem z kartami szczęścia i pecha i tworzymy z nich zakryty stos dobierania. 

Wszystko gotowe. Wielka przygoda właśnie się rozpoczyna. 

sobota, 16 lutego 2019

Konkursowe Multiuniversum.

Wczoraj przypomnieliśmy Wam w naszej recenzji jedną z flagowych gier Wydawnictwa Board & Dice, czyli Multiuniversum.


Dziś chcemy Was zaprosić do konkursu związanego z tym tytułem.

Wasze zadanie będzie z pewnością prostsze od misji, z jaką muszą się zmierzyć bohaterowie gry. Ale czy będzie to takie całkiem proste zadanie? 

Oto ono:

Wyobraź sobie, że wyruszasz w podróż w czasie i przestrzeni. Możesz ze sobą zabrać jedną małą grę. Którą zabierzesz i dlaczego?

Dajcie się ponieść fantazji. Na Wasze odpowiedzi czekamy do piątku 22 lutego br. do godziny 23:59. Przesyłajcie je za pomocą poniższego formularza:

piątek, 15 lutego 2019

MULTIUNIVERSUM: Ukryty wymiar* - recenzja gry Wydawnictwa Board & Dice


Wydawnictwo Board & Dice podąża swoją drogą. Nie polonizują znanych gier, które wydane były pierwotnie za granicą. Postawili na swoje własne autorskie tytuły i muszę przyznać, że wychodzi im to całkiem całkiem. 

W zasadzie powinienem użyć czasu przeszłego. Jakiś czas temu w wydawnictwie nastąpiła spora zmiana. Otóż nastąpiło połączenie z NSKN Games i (nie)stety gier z logiem Board&Dice na polskich wersjach ich gier już nie ujrzymy. To możliwe będzie jedynie w wersjach anglojęzycznych. Oczywiście nie oznacza to, że nad Wisłą gry nie będą obecne, bynajmniej, ale zależeć to będzie od współpracy z rodzimym wydawcą. Przykładem tutaj może być choćby Teotihuacan (bardzo polecamy), ale to już temat na całkiem inny tekst...

A wracając do bohaterki recenzji, Multiuniversum jest drugą (po Exoplanets) grą tego wydawnictwa, którą poznaliśmy. Gra jest już od jakiegoś na rynku i wypadałoby się podzielić w końcu naszymi wrażeniami płynącymi z rozgrywki. Zapraszam do lektury recenzji.



CO ZAWIERA GRA

Całość zamknięta jest w niewielki pudełku. Mogłoby się wydawać, że tak o połowę za dużym. Było to celowy zabieg, gdyż jakiś czas później na świat przyszedł dodatek w postaci Cthulhu Project, który wypełnił przestrzeń pudła.

Gra jest karcianką, więc wiadomo, co znajdziemy w środku. Otrzymujemy zatem karty transformatorów (będą one tworzyły swoistą planszę), karty laboratoriów (takie planszetki graczy), karty portali oraz karty akcji. Do tego mamy drewniane pionki naszych naukowców.

Załączona instrukcja napisana jest tak, jakbym tego oczekiwał od instrukcji, czyli w sposób nie pozostawiający tak nielubianych niedomówień. Jako, że mamy do czynienia z drukiem międzynarodowym, instrukcja jest również w języku angielskim i niemieckim.



CEL GRY

Każdy z graczy wciela się w jednego z naukowców pracujących w laboratorium w CERN. Naukowcy ci dłubali, dłubali i w końcu wydłubali portal do innych wymiarów. Wszystko fajnie, tylko że po drugiej stronie czekały na nas niezbyt przyjemne monstra, które lepiej, żeby pozostały tam, gdzie są. Zapadła zatem decyzja: ZAMYKAĆ PORTALE!!! Trwa zatem gorączkowy wyścig, podczas którego będziemy gromadzić punkty. Ten, kto zdobędzie ich najwięcej, będzie ogłoszony zwycięzcą.

PRZYGOTOWANIE GRY

Na środku stołu wykładamy pięć kart transformatorów (coś na wzór gwiazdy). Pod każdym transformatorem umieszczamy losowo cztery karty portali. Następnie każdy z graczy umieszcza swojego naukowca na odpowiadającym mu (kolorem) transformatorze. Ostatnią czynnością jest przygotowanie stosu kart akcji, z którego to każdy z graczy dobiera trzy karty na rękę. I to wszystko.

środa, 13 lutego 2019

Premiera Teotihuacan: Miasto Bogów - informacja prasowa Wydawnictwa Portal.

Dziś, 13 lutego 2019 premierę ma Teotihuacan: Miasto Bogów, najnowsze euro wydawane w Polsce na licencji przez Portal Games.

Teotihuacan to najgłośniejszy tytuł targów w Essen w 2018 roku. Zajął pierwsze miejsce na liście najbardziej oczekiwanych gier. Jej autorem jest Daniele Tascini twórca legendarnego Tzolk’ina.


Gra pozwala przenieść się graczom do najwspanialszego miasta Mezoameryki i stać się częścią historii. Rozgrywka pozwala zostać świadkiem potęgi i zmierzchu potężnej cywilizacji prekolumbijskiej, wzbogacać się, zbierać zasoby, kierować robotnikami, zapewniać sobie łaski bogów i zostać budowniczym cudownej Piramidy Słońca!


Teotihuacan: Miasto Bogów to strategiczna gra oparta na zarządzaniu robotnikami i zasobami, która wymaga mądrego planowania i umiejętności dostosowania się do zmieniającej się sytuacji. Każdy gracz zarządza grupą robotników reprezentowanych przez kości, które są przenoszone pomiędzy lokacjami na modularnej planszy.



Z każdym ruchem, gracz przemieszcza jednego ze swoich robotników do nowej lokacji i zawsze wybiera w niej jeden z dwóch obszarów, w których może przeprowadzić akcję (oraz wzmocnić swoich robotników) lub otrzymać pokaźną premię (jednak bez wzmacniania robotników).

Wraz ze zbliżającym się tajemniczym zmierzchem Teotihuacan, gracze odkrywają nowe technologie, budują wspaniałą Piramidę Słońca, wznoszą domy dla mieszkańców miasta, zbierają cenne maski i wspinają się po stopniach trzech wielkich świątyń, aby zapracować na premie płynące z łaski bogów.


Gra zachęca do opracowywania własnych strategii, wymaga dostosowywanie się do różnych układów planszy i spoglądania ku niebiosom, gdyż z każdym zaćmieniem starania budowniczych zostają poddane ocenie – a ich sława poddana jest próbie upływającego czasu.

Informacja prasowa Wydawnictwa Portal.
Treść i zdjęcia są własnością Wydawnictwa.

wtorek, 12 lutego 2019

BOLIDY: Fortuna kołem się toczy - Recenzja gry wydawnictwa 2 Pionki


Formuła 1 miała w Polsce okres można powiedzieć bumu. Oglądalność wyścigów F1 pewnie była niewiele niższa niż meczy naszych piłkarzy. Wszystko wiązało się z osobą Roberta Kubicy. Niestety wypadek mocno wpłynął na jego karierę a przy okazji również na zainteresowanie wyścigami. Pewnie niedługo czeka nas wzrost popularności tego sportu w Polsce, bo Robert znowu będzie się ścigał w gronie najlepszych.

Czemu o tym w ogóle wspominam? Jakiś czas temu wydawnictwo 2 Pionki uraczyło nas polskojęzyczną wersją Downforce, czyli Bolidami. Gra sięga korzeniami do roku bodajże 1974, kiedy to Wolfgang Kramer stworzył grę pt. Tempo. Od tego momentu gra zmieniała kilkukrotnie tytuł (np. Formel 1 Nurburgring, Niki Lauda’s Formel 1) podlegała różnym modyfikacjom, a nawet jako Top Race była nominowana do Spiel des Jahres 1996. W roku 2017, czyli po ponad 20 latach Pan Kramer zaprosił do współpracy dwóch autorów: Roba Daviau (odpowiedzialnego m.in. za Pandemic Legacy) i Justina D. Jacobson i tak powstało Downforce, po naszemu Bolidy.

To jedna z nielicznych gier, która związana jest z wyścigami samochodowymi. Oczywiście traktuje to w sposób mocno uproszczony ale nie powiem, potrafi niczym prawdziwe wyścigi dostarczyć emocji. Czy tych dobrych, czy niekoniecznie? Zapraszam do lektury recenzji.




CO ZAWIERA GRA

Całość zamknięta jest w średniej wielkości, solidnym pudle. W środku czeka na nas sporej rozmiarów gruba, dwustronna plansza. Zrobiona jest jednakże z papieru, na którym widać będzie ślady używania. Nam to w ogóle nie przeszkadza i dodaje klimatu - wystarczy zobaczyć jak wygląda tor wyścigowy, jednakże esteci mogą mieć z tym problem.

Do tego mamy talię kart, które zostały podzielone na:

(I) Karty prędkości – znajdziemy na nich informacje o tym jakie bolidy (kolor), w jakiej kolejności (z góry na dół) i o ile pól będziemy przesuwać. Liczba samochodów na karcie mieści się w granicach od 1 do 6, a każdy z bolidów możemy przesunąć o maksymalnie 6 pól. Biały kolor to dżokery.

(II) Specjalne karty prędkości – znajduje się na nich 1 kolor auta z wartością 8. Karty te zostaną zlicytowane na początku gry.

(III) Karty stylu jazdy – to 6 kart, które zmieniają trochę zasady poruszania wyścigówek na planszy, np. możemy decydować o torze jazdy swojego pojazdu podczas tury innego gracza, albo zmieniać kolejność rozpatrywania karty prędkości

Karty są naprawdę przyzwoite i z pewnością wiele przetrwają. No i tytułowe bolidy – plastikowe, kolorowe – bardzo ładnie prezentują się na planszy.
W grze będziemy też korzystać ze zgrabnego notesika, za pomocą którego zaznaczać będziemy nasze typy i podliczać zgromadzone punkty.

Instrukcja napisana jest bardzo dobrze, z mnóstwem przykładów, co zdecydowanie ułatwia przyswojenie zasad.

CEL GRY

Nasze zadanie jest banalne – mamy zarobić jak najwięcej. Kupujemy (przynajmniej jeden) bolid i z jednej strony tak kombinujemy, żeby nasz(e) bolid(y) zakończył(y) wyścig na jak najwyższej pozycji, a z drugiej strony bawimy się w bukmacherkę i obstawiamy zwycięstwo któregoś z bolidów. Kto w tym wszystkim będzie najlepszy, ten wygra.

PRZYGOTOWANIE GRY

Przygotowanie gry jest proste. Na środku stołu wędruje plansza (musimy się zdecydować na jeden z dwóch torów) – na niej losowo umieszczamy na linii startu wszystkie sześć bolidów. Z talii kart prędkości wybieramy te specjalne – z pojedynczą ósemką i formujemy z nich zakryty stos. Podobnie robimy z kartami stylu jazdy. Pozostałe karty prędkości tasujemy i rozdajemy po równo każdemu z graczy.

Dodatkowo każdy z graczy otrzymuje kartkę z notesu i coś do pisania. I to w zasadzie tyle.

piątek, 8 lutego 2019

Board Mania #6: najdłuższy konwent gier planszowych - informacja prasowa.

Centrum Spotkania Kultur w Lublinie i Fundacja FRU zapraszają na szóstą edycję najdłuższego w Polsce konwentu poświęconemu grom bez prądu. W foyer Sali Operowej CSK będzie można korzystać z wypożyczalni zaopatrzonej w kilkaset gier przysłanych do nas przez współpracujące wydawnictwa - zarówno najnowszych jak i klasycznych. 

Grać można codziennie w godzinach od 12:00 do 20:00. Gry zapewniają m.in. wydawnictwa: REBEL.pl , Baldar, Bard Centrum Gier , Black Monk Games, Factory of Ideas, EGMONT Polska Wydawnictwo, foxgames.pl, Funiverse, Galakta, G3 - wydawnictwo gier planszowych, Games Factory, Granna, Wydawnictwo Lacerta, Nasza Księgarnia - gry, Portal Games, PHALANX, Quantum Games, All In Games, Trefl Joker Line, HOBBITY.pl , Gry planszowe Lucrum Games, Albi Polska oraz Alexander Toys . 


W weekendy będą odbywać się wydarzenia tematyczne oraz turnieje, których dokładny opis znajdziecie na dedykowanych stronach internetowych oraz w szczegółowym programie festiwalu.

Rodziców z dziećmi w wieku od 4 do 10 lat zapraszamy na Board Manię Kids organizowaną wspólnie z Fundacja Animatorów i Twórców Kultury TRACH. Tutaj również będzie funkcjonować wypożyczalnia gier oraz wiele atrakcji dla najmłodszych, w tym gry i zabawy animacyjne. Atrakcje dla dzieci będą dostępne w godzinach 10:00 - 16:00.

✅ 9 lutego - 10 lutego 2019
INAUGURACJA FESTIWALU – WEEKEND TURNIEJOWY

Konwent rozpocznie się od prawdziwego maratonu turniejów w gry proponowane przez większość współpracujących z nami wydawnictw. Poza popularnymi tytułami i nowościami dla graczy w każdej grupie wiekowej odbędą się również eliminacje do ogólnopolskich rozgrywek w wybrane gry. Szczegóły na temat poszczególnych gier turniejowych, zasad uczestnictwa i inne informacje będą dostępne na naszym facebookowym fanpage’u Board Mania, stronach wydawców oraz dedykowanych stronach wydarzeń.

✅ 9 lutego 2019 – 24 lutego 2019
GAMES ROOM – wypożyczalnia gier/ BOARD MANIA KIDS.

Cieszący się ogromną popularnością Games Room będzie działał w ciągu tygodnia przez cały okres trwania festiwalu. Podczas tej edycji będziecie mogli korzystać z ogromnej biblioteki kilkuset znakomitych gier aż w dwóch miejscach. Zapraszamy również rodziny i dzieci na „Board Mania Kids”, którą zaopiekuje się Fundacja Animatorów i Twórców Kultury TRACH. Nasza obsługa zadba zarówno o koneserów, jak i nowicjuszy w temacie gier planszowych i karcianych. Zasady są tłumaczone na bieżąco przez wykwalifikowane osoby, dzięki czemu możecie zasiąść do stołu bez konieczności wcześniejszego czytania instrukcji.

Games Room jest czynny codziennie w godzinach 12:00-20:00, a strefa Board Mania Kids w godzinach 10:00-16:00

wtorek, 5 lutego 2019

DETEKTYW Kryminalna gra planszowa - recenzja gry wydawnictwa Portal Games.


Tak się jakoś złożyło, że blogowa starszyzna (młodsza część zresztą też) lubi książki. Oczywiście ja czytam co innego, Kasia coś zupełnie innego. Z jednym małym wyjątkiem. To kryminały Agathy Christie i Arthura Conan Doyle. Lubimy próbować wczuć się w umysł Herculesa Poirot czy Sherlocka Holmesa. Przeważnie nie dajemy rady i rozwiązanie zagadki jest kompletnie inne niż tego oczekiwaliśmy.

Czemu o tym wspominam? Jakiś czas temu na rynku pojawiła się gra, w której możemy wczuć się w takiego Sherlocka Holmesa (chociaż raczej w tym nowszym, serialowym wydaniu). Gra, która zdobyła uznanie na całym świecie. Gra, która potrzebuje urządzenia elektronicznego (komputera/ telefonu/tabletu) podłączonego do Internetu. Gra zaprojektowana przez zespół polskich autorów Ignacego Trzewiczka (odpowiedzialnego za mechanikę gry) oraz Przemysława Rymera i Jakuba Łapota (twórców fabuły).

Do gry podeszliśmy z ogromnymi oczekiwaniami. A co z tego wynikło? Zapraszam do lektury recenzji.



CO ZAWIERA GRA

W dużym pudle czekają na nas dwie książeczki – jedną z nich jest instrukcja, która wyczerpująco wyjaśnia tajniki gry. Co ważne, napisana jest naprawdę dobrze, co w przypadku gier wydawnictwa Portal wcale nie jest takie oczywiste. Drugą jest księga scenariuszy, które to będą cała kanwą gry. Do tego załączono również płachtę papieru będącą przewodnikiem po bazie Antares – czyli bazie danych naszej tajnej agencji.

Podstawą naszej rozgrywki będą scenariusze. Żeby móc je realizować będziemy korzystać z kart. Zostały one posegregowane na 5 oddzielnych stosów (bo tyle będziemy mieli spraw do rozwiązania), spiętych taśmą, żeby przypadkiem nie odkryć przypadkiem rąbka tajemnicy. Oczywiście same karty nie wystarczą, zatem w pudle czeka na nas również plansza, na której widnieją lokacje, po których będziemy się poruszać oraz nasz „kalendarz”, na którym będziemy zaznaczać upływające dni i godziny. Do obsługi planszy załączono gustowne drewniane znaczniki.

Każdy z graczy wciela się w rolę detektywa, więc otrzymuje swój identyfikator. Całość dopełnia garść różnorakich żetonów, które będziemy wykorzystywać w trakcie rozgrywki. W pudełku czekają nas kartonowe kółeczka.

Wykonanie gry oceniam wysoko. Portal przyzwyczaił już nas do wysokiej jakości komponentów swoich oryginalnych gier i nie inaczej jest w przypadku Detektywa. W środku znalazła się również funkcjonalna wypraska, która wydatnie pomaga utrzymać porządek w pudle.

CEL GRY

Antares. To miejsce naszej pracy. To agencja śledcza (coś jak znane z TV NCIS czy CSI) działająca pod płaszczykiem FBI. Antares stworzony został do rozwiązywania najbardziej nietypowych spraw, więc ludzie tam pracujący naprawdę znają się na swojej robocie.

Detektyw zaoferuje nam pięć spraw, które przyjdzie nam rozwiązać. Spraw, które ze sobą będą splecione i w różnych momentach śledztwa będziemy sięgać pamięcią do tego, co działo się przy innym śledztwie.

Detektyw to gra kooperacyjna, w której zwycięstwo (lub przegrana) stanie się udziałem całego zespołu. To również gra po przejściu której, raczej już do niej nie wrócimy, bo będziemy znać zakończenie całej zabawy.

PRZYGOTOWANIE GRY

Przygotowanie gry jest wręcz banalne. Rozpoczynamy od przygotowania planszy, na której umieszczamy znacznik Zespołu Śledczych (czyli samochodzik) w naszej siedzibie. Dwa pozostałe znaczniki (dni i czasu) wędrują na swoje wyznaczone miejsca (zgodnie z obowiązującym scenariuszem).

Każdy z graczy otrzymuje/wybiera jedną z postaci i dobrać odpowiadające jej żetony umiejętności. Pozostałe postacie będą pełniły rolę Konsultantów i również przyniosą nam garść żetonów umiejętności.

Detektyw jest grą, w której będziemy musieli sporo notować, bo bez dobrych notatek może być ciężko, więc dobrze przygotować sobie trochę dużych kartek i coś do pisania.

Następnie logujemy się do bazy Antares (antaresdatabase.com) i wybieramy sprawę, nad którą będziemy pracować.

Przygotowujemy talię kart dla danej sprawy - jeśli to nowa, to po prostu wyciągamy daną talię z pudełka i to całe przygotowanie. Bierzemy do ręki księgę spraw i to w zasadzie tyle. Do roboty zatem…