wtorek, 16 kwietnia 2019

WTEDY KIEDY: quiz wiedzy (nie zawsze) potrzebnej... - recenzja gry Wydawnictwa Egmont.

Dobra gra imprezowa to taka, która wymaga minimum zasad i maksimum dobrej zabawy. Gdzie doświadczenie spada na dalszy plan. Nie dziwię się zatem, że tak dużą popularnością cieszą się wszelkie gry quizowe albo te oparte o kalambury. 

Wydawnictwo Egmont ma na koncie kilka naprawdę mocnych gier imprezowych z Ryzyk Fizyk, Inspektor Tusz czy też Dopasowani na czele. Tym razem postanowiło wyciągnąć kolejnego królika z kapelusza i tak otrzymaliśmy polską wersję Chronology, czyli Wtedy kiedy. Czy przypadła nam do gustu? Zapraszam do lektury recenzji. 




CO ZAWIERA GRA

Niewielkie pudełeczko, trochę nietypowych (ale w pełni uzasadnionych) rozmiarów skrywa w sobie 274 dwustronnych kart z wydarzeniami, kartę zakładkę i maleńką instrukcję. 

Niech nikogo nie zdziwi trochę wolnego miejsca w pudełku - to przestrzeń przygotowana na dodatki planowane do tej gry. W momencie premiery jeden z nich będzie już dostępny.

CEL GRY

Jak sama nazwa wskazuje, celem graczy jest wskazanie momentu, kiedy...coś się wydarzyło, a dokładnie umieszczenie danego wydarzenia na linii czasu. Podczas rozgrywki każdy z graczy  będzie tworzył swoją własną, na którą składać się będą chronologicznie umiejscowione karty. Ten, komu uda się jako pierwszemu dopasować 10 kart, ten wygra. 

PRZYGOTOWANIE GRY

Przed pierwszą rozgrywką należy odfoliować wszystkie karty i umieścić je w pudełku skierowane tym samym kolorem w jedną stronę. Kartę zakładkę umieszczamy na końcu talii. Najpierw używamy żółtej strony kart odkładając wykorzystane karty na koniec. 

Tak przygotowane pudełko z kartami umieszczamy na środku stołu. Każdy gracz dobiera 1 kartę z pudełka. Czyta na głos wydarzenie i datę, a następnie kładzie ją przed sobą na stole, żółtym kolorem do góry. 

Wszystko przygotowane. Można zaczynać chronologiczny wyścig. 

niedziela, 14 kwietnia 2019

ŚLIMAKI TO MIĘCZAKI: spiesz się powoli - recenzja gry Wydawnictwa Nasza Księgarnia.

Jako dziecko uwielbiałam po deszczu iść na dwór, żeby obserwować ślimaki wychodzące spod krzaków i liści. Nasze swojskie, znajome winniczki. Mięczaki (bo ślimaki należą biologiczne do grupy mięczaków) będące swoistymi twardzielami. Walczące z codziennością w lasach, ogródkach czy na osiedlowych ścieżkach. 

O takich mięczakach - twardzielach Wydawnictwo Nasza Księgarnia jakiś czas temu zrobiło grę, będącą bohaterką dzisiejszej recenzji. Czy spotkanie z sympatycznymi ślimakami było miłe? A może cała zabawa nieco się ślimaczyła? Przekonajcie się sami. Zapraszamy do lektury recenzji. 




CO ZAWIERA GRA


Zgrabne pudełeczko od pierwszego rzutu oka ferią barw i sympatycznymi grafikami zachęca nas do bliższego poznania swojej zawartości. 

Zajrzyjmy zatem do środka. Znajdziemy tam: planszę do gry, znaczniki graczy, sporą garść żetonów śmieci, kolorowe kostki, drewniane pionki ślimaków oraz oczywiście instrukcję. 

Nasza Księgarnia przyzwyczaiła nas do tego, że tytuły tego wydawnictwa cechuje najwyższa staranność wykonania. Nie inaczej jest w tym przypadku. Plansza, znaczniki i żetony wykonane są z grubej tektury. Figurki słodkich ślimaczków poza standardowym zastosowaniem z pewnością przeżyją swobodne dziecięce zabawy. 



CEL GRY

Zasiadając do stołu gracze muszą być przygotowani na udział w niecodziennym wyścigu ślimaków. Miłośnicy planszówek z pewnością od razu przywołają w pamięci ten temat wykorzystany w innej grze, a mianowicie Pędzące ślimaki (Wydawnictwa Egmont). Jeśli myślicie, że tutaj będzie to przysłowiowy odgrzewany kotlet, to uwierzcie nam, zdziwicie się. Celem wyścigu tych ślimaków jest doprowadzenie ślimaków do mety. Ale zwycięzcą zostanie ten mięczak, który będzie najwolniejszy. Coś na wzór ucieczki rycerzy w grze Nogi za pas - tam żeby uratować rycerski honor nie można było być pierwszym na mecie. Zatem trzeba tak się spieszyć, żeby nie przegonić innych. 

PRZYGOTOWANIE GRY

Dobry wyścig musi być solidnie przygotowany. Nie inaczej jest z tym naszym ślimaczym wyścigiem. Na środku stołu musimy umieścić planszę, czyli trasę wyścigu. Wszystkich zawodników ustawiamy na starcie (niezależnie od liczby graczy biorących udział w zabawie). Z wymieszanych i zakrytych znaczników graczy każda osoba bierze po 1 znaczniku (przy grze 4-6 osobowej) lub po 2 (w rozgrywce między 2-3 osobami). Niewykorzystane znaczniki bez podglądania odkładamy do pudełka. Posiadanych znaczników gracze nie ujawniają innym graczom - to nasze czarne konie w wyścigu, trzeba je zachować w tajemnicy. Obok planszy umieszczamy kostki i żetony śmieci. I tyle. Wyścig przygotowany. Gonitwa może się rozpocząć.  

wtorek, 9 kwietnia 2019

BUKIET: łowicki florysta w akcji - recenzja gry Wydawnictwa Nasza Księgarnia.

Ostatnimi czasy bardzo polubiliśmy gry wykorzystujące mechanikę roll and write, w których to z udziałem kości będziemy sobie mazali ołówkiem, pisakiem, kredką po specjalnie przygotowanym szablonie. 

Mechanika ta doskonale przyjęła się i mamy coraz więcej tytułów ją wykorzystujących. Nie dziwię się zatem, że Nasza Księgarnia również wydała grę wykorzystującą roll and write. Grę mamy już od jakiegoś czasu i wypadałoby się w końcu podzielić naszymi wrażeniami. Zapraszam zatem do lektury recenzji.




CO ZAWIERA GRA

W zgrabnym pudełku z łowicką szatą graficzną znajdziemy: 2 notesy, 6 kostek, 5 ołówków, żeton gracza rozpoczynającego i książeczkę z instrukcją. 

Już sama okładka pudełka zachęca do zaglądnięcia do jego wnętrza. Klasycznie, jakość wszystkich komponentów jest na najwyższym poziomie, ale to już klasyka jeśli chodzi o Wydawnictwo Nasza Księgarnia. 

Podobnie jak i instrukcja. Tradycyjnie napisana tak, żeby totalny żółtodziób nie miał najmniejszych wątpliwości jak w to zagrać. Po raz kolejny chylę czoła.

CEL GRY

Jak sama nazwa wskazuje celem graczy będzie uprawa kwiatów na swoich sześciu polach. Wszystko po to, żeby zadowolić klientów składających zamówienia na określoną liczbę i kolor kwiatów. 

PRZYGOTOWANIE GRY

Hodowla kwiatów czy też prowadzenie kwiaciarni tworzącej piękne bukiety to nie najprostszy biznes. Nie raz trzeba się nieźle nakombinować, żeby wyjść na prostą. 

Inaczej jest z przygotowaniem się do tworzenia naszych pięknych bukietów. Wystarczy wziąć do ręki ołówek i jedną kartkę z notesu(*) a na środku stołu położyć kostki do gry. Gracz, który ostatnio kupował kwiaty otrzymuje żeton pierwszego gracza. I tyle. Możemy zacząć zabawę we florystów.

(*) przy pierwszej rozgrywce instrukcja sugeruje, żeby wszyscy gracze korzystali z kartek oznaczonych tą samą literą. W kolejnych grach nie będzie to już miało takiego znaczenia. 

wtorek, 2 kwietnia 2019

CHMURY: co piszczy w obłokach?- recenzja gry Wydawnictwa Fabryka Kart Trefl Kraków (Trefl Joker Line)

Pamiętam z dzieciństwa leniwe wakacje na wsi. To leżenie godzinami na kocu i wpatrywanie się w niebo, po którym przetaczały się piękne chmurki. Nie raz w tych chmurkach widziałam różnorodne rzeczy. A to słonia, a to zamek, a to łódkę... Słowem wszystko, co tylko w danej chwili podrzuciła mi wyobraźnia. 

Właśnie do takiej zabawy chmurami zachęca bohaterka dzisiejszej recenzji, czyli gra zatytułowana nie inaczej jak Chmury. Czy to bujanie w obłokach jest przyjemne? Przekonajcie się sami - zapraszamy do lektury recenzji. 




CO ZAWIERA GRA

Jakiś czas temu Wydawnictwo Fabryka Kart Trefl (Trefl Joker Line) ujednoliciło rozmiar pudełek ich karcianek do poręcznego, choć nieco przydużego pudełka, wielkości np. gry Projekt Miasteczko. Nie inaczej jest z elementami gry Chmury. Spora talia kart przedmiotów, karty punktów, tekturowe chmurki, klepsydra i zwięzła instrukcja trafiły właśnie do takiego pudełka.

Jakość gier karcianych z linii Trefl Joker Line od dawna jest na bardzo wysokim poziomie i nic w tym temacie się nie zmienia. Nie da się ukryć, że chmurkowa wypraska od razu zachęca nas do położenia się na kocyku na zielonej trawce i zgadywania, co chmury chcą nam powiedzieć.

CEL GRY

Jak się już pewnie domyślacie z dotychczasowych moich dywagacji celem zabawy będzie ni mniej ni więcej tylko odgadywanie przedmiotów, w które układają się chmurki. Niby proste zadanie - jako dzieci nie raz się tak bawiliśmy. Ale w trakcie gry przekonacie się sami, że jest to taka prosta sprawa. 

PRZYGOTOWANIE GRY

Przygotowanie całej zabawy zajmuje dosłownie chwilkę. Na stole kładziemy: klepsydrę i karty punktów. Obok tego umieszczamy stos złożony z potasowanych kart przedmiotów a na środku stołu układamy wszystkie chmury. I tyle. Możemy zacząć wycieczkę po niebie. 

niedziela, 31 marca 2019

LISEK URWISEK: kto rąbnął ciastko? - recenzja gry Wydawnictwa Nasza Księgarnia.


Lubimy gry kooperacyjne, gdy czeka nas przeprawa nie ze współgraczami, ale samą grą. Z naszych obserwacji jeszcze większymi fanami tego typu bardziej lubią to dzieciaki, bo nic tak nie smakuje jak zespołowe zwycięstwo a ewentualną porażkę zdecydowanie łatwiej jest znieść. Bardzo lubimy takie tytuły jak Merlin Zin ZinKolorowe biedronkiStraszny Dwór, Myszki w opałach, Wyprawa do babci, czy też nasze przygody lwa Leosia, który to wybiera się do fryzjera, nie mówiąc już o naszym ulubionym (i niestety chyba niedostępnym) Kto to był?

Mamy świadomość, że ten typ gier, zwłaszcza skierowanych do młodszych graczy nie są aż tak popularne, jak te o charakterze konfrontacyjnym. Dlatego też bardzo się ucieszyłem, że Nasza Księgarnia postanowiła wydać Liska Urwiska (czyli Outofoxed), grę obsypaną wieloma nagrodami, która aktualnie zajmuje 4 miejsce w rankingu BGG w kategorii gier dla dzieci. Oczywiście nie mogliśmy odpuścić sobie sprawdzenia, czy ten cały splendor, który spłynął na tę grę nie jest aby przesadzony. Zapraszam zatem do lektury recenzji. 






CO ZAWIERA GRA

W pudełku ze słodką okładką znajdziemy:planszę, pionki detektywów (a dokładnie czapeczki jak u Sherlocka Holmesa), figurkę lisa, kostki, żetony wskazówek, karty podejrzanych, karty Liska Urwiska i dekoder wskazówek. Do tego wszystkiego dołączona jest instrukcja.  

Nasza Księgarnia już dawno nas przyzwyczaiła do tego, że zarówno wykonanie gry jak i instrukcja stoją na najwyższym poziomie. Nie inaczej jest tutaj. Instrukcja mieści się na 4 stronach, jest napisana jasno i klarownie. Zrozumienie wszystkiego ułatwiają także przykłady obrazkowe. 

Muszę choć słowem wspomnieć o jednym elemencie wyposażenia gry, a mianowicie o dekoderze wskazówek. To nic innego jak swoista plastikowa koperta czy raczej przedmiot mnie osobiście przypominający wizytownik lub identyfikator. Niby nic a robi na dzieciakach wrażenie. Nasz Jasiek uwielbia się nim bawić, wsuwa sobie karty, przykłada żetony i sprawdza czy będzie kropka czy nie. 

CEL GRY

Skoro pionki to czapeczki detektywów nie trudno się domyślić, że będziemy się wcielać w rolę właśnie wspomnianych detektywów. Kogo będziemy szukać? Tytułowego liska urwiska, czyli małego łobuza, który ukradł gospodyni świeżo upieczone ciasto. Współpracując ze sobą i wykorzystując wskazówki zdobyte podczas rozgrywki będziemy chcieli dopaść naszego złodziejaszka, zanim ucieknie do swojej norki. Zadanie proste nie będzie, bowiem mamy 16 podejrzanych, których będziemy musieli stopniowo eliminować. 

PRZYGOTOWANIE GRY

Na środku stołu kładziemy planszę wokół której rozkładamy karty podejrzanych lisków obrazkami do dołu (po 4 wzdłuż każdej krawędzi planszy). Dwie dowolne karty odkrywamy. 

Wymieszane żetony wskazówek rozkładamy obrazkami do dołu na polach z symbolem lisiej łapki. 

Naszego liska urwiska ustawiamy na polu z jego rysunkiem a gracze biorą po 1 pionku detektywa (w wybranym przez siebie kolorze) i kładą je na polu znajdującym się na środku planszy. Obok planszy umieszczamy 3 kostki. 

Na koniec z potasowanych kart liska urwiska bez podglądania trzeba wybrać jedną z nich i umieścić w  dekoderze w sposób wskazany w instrukcji. Pozostałe karty odkładamy do pudełka nie oglądając ich. 

Wszystko przygotowane. Czas zacząć śledztwo!   

piątek, 29 marca 2019

Planszówki w Arenie Gliwice (30-31.03.2019) - informacja prasowa.

W najbliższy weekend zapowiada się prawdziwe planszówkowe święto! Śląska kawiarnia z grami planszowymi Ludiversum ma zaszczyt zaprosić na festiwal gier PLANSZÓWKI W ARENIE GLIWICE. 


Festiwal odbędzie się w weekend 30-31 marca 2019 w hali widowiskowo-sportowej Arena Gliwice, przy ulicy Akademickiej 50 w Gliwicach.

Będziecie mogli spotkać 18 różnych wydawców z całej Polski, przetestować co najmniej 7 różnych prototypów, wziąć udział w 4 turniejach oraz ponad 20 sesjach RPG.

Swoją obecność na festiwalu zapowiedziało aż 18 wydawnictw z całej Polski, co przekłada się na to, że będziecie mogli poznać wiele nowych tytułów, dostępnych albo w naszej wypożyczalni, albo na stoiskach wydawców:

wtorek, 26 marca 2019

GEMINO: mozaika na dwie plansze - recenzja gry Wydawnictwa Egmont.

Trzeba przyznać, że Wydawnictwo Egmont jest mocnym graczem wśród wydawców świetnych gier logicznych. Pentago, Colorio, Cappuccino, Trexo czy Axio to tytuły, których nie trzeba przedstawiać miłośnikom gier działających na szare komórki. 

Nic więc dziwnego, że w chwili zapowiedzi nowej gry, będącej bohaterką dzisiejszej recenzji, trafiła ona od razu na nasz radar. Czy obcowanie z Gemino było przyjemnością czy torturą dla naszych mózgów? Przekonajcie się sami. Zapraszamy do lektury recenzji. 




CO ZAWIERA GRA

W zgrabnym pudełku wielkości tego z Trexo znajdziemy sporą garść płytek - ni mniej ni więcej, tylko 54 sztuki płytek (po 14 z każdym symbolem). Do tego  mamy jeszcze dwie dwustronne plansze i niezwykle zwięzłą (ale jednocześnie konkretną) instrukcję mieszczącą się na jednej kartce. Dopełnieniem wszystkiego będzie plastikowa wypraska utrzymująca na miejscu nasze płytki. Tylko tyle wystarczy, żeby wprawić nasze mózgi w ruch. 

CEL GRY

Gemino to gra z gatunku gier "cztery w rzędzie". Naszym celem będzie zatem jak najszybsze ułożenie czterech naszych płytek w jednej linii (poziomej, pionowej lub po skosie). 

PRZYGOTOWANIE GRY

Przygotowanie tej gry można streścić dosłownie w jednym zdaniu. Na stole kładziemy obok siebie obie plansze dowolną stroną do góry a każdy z graczy bierze 14 płytek z wybranym przez siebie wzorem. I tyle. Czas rozruszać nasze mózgi.