poniedziałek, 6 lipca 2026

Makoto - recenzja gry karcianej wydawnictwa Egmont.

Makoto przenosi nas w malownicze, japońskie krajobrazy, którymi wędruje samotny ronin. Nazwa gry, zaczerpnięta z języka japońskiego, oznacza „szczerość” – i to właśnie ta wartość, choć w dość przewrotny, karciany sposób, staje się motywem przewodnim całej rozgrywki.

Za projekt odpowiada Simon Weinberg, prawdę mówiąc zupełnie nie znany nam autor, który ma na koncie kilka gier, ale żadna z nich nie trafiła na nasz rynek. Makoto jest zatem swoistym debiutem w Polsce. Grę pierwotnie wydało niemieckie HUCH!, natomiast na polski rynek trafiła ona nakładem wydawnictwa Egmont.

Już na pierwszy rzut oka Makoto urzeka oprawą graficzną – ilustracje utrzymane są w spokojnej, japońskiej estetyce, a całość sprawia wrażenie starannie dopracowanego, kameralnego tytułu.

Chcielibyśmy zatem podzielić się naszymi wrażeniami płynącymi z rozgrywki. Zapraszam zatem do lektury.


Recenzja jest efektem współpracy recenzenckiej/współpracy reklamowej z Wydawnictwem. Wydawnictwo nie miało wglądu w tekst przed jego publikacją, ani wpływu na naszą opinię o grze.

CO ZAWIERA GRA

W pudełku znajdziemy pokaźny zestaw kart – łącznie aż 107 sztuk. Trzon talii stanowią 64 karty Roninów, do tego dochodzi 16 kart Miecza oraz 16 kart Wyroczni, a całość dopełnia 5 kart nagród i 6 kart pomocy, które ułatwiają zapamiętanie zasad podczas pierwszych partii.



Taka struktura komponentów już na starcie zdradza, że mamy do czynienia z grą czysto karcianą, bez plansz, żetonów czy dodatkowych akcesoriów – cała mechanika zamyka się w sprycie rozłożenia i wykorzystania kart.

Załączona instrukcja napisana jest zdecydowanie poprawnie, z licznymi przykładami, bardzo ułatwiającymi rozgrywkę.

CEL GRY

W Makoto wcielamy się w wędrownych wojowników przemierzających Japonię, którzy w każdej rundzie starają się wykładać coraz mocniejsze układy kart niż przeciwnicy. Nie chodzi jednak wyłącznie o to, by jak najszybciej pozbyć się ręki – liczy się też to, jakie karty uda nam się po drodze zebrać.


Na koniec gry punktujemy bowiem tylko za wybrane wartości: dwójki warte są aż 20 punktów, piątki 5 punktów, a dziesiątki 10 punktów. Do tego dochodzą karty nagród, zdobywane za szybkie wyjście z rundy. Zwycięzcą zostaje ten, kto po rozegraniu bliżej nieokreślonej liczby rund zgromadzi najwięcej punktów – a droga do zwycięstwa wcale nie jest tak oczywista, jak mogłoby się wydawać.


PRZYGOTOWANIE GRY

Przygotowanie do gry jest szybkie i nieskomplikowane. Tutaj jedna uwaga. Liczba kart użytych w grze zależy wprost od liczebności graczy. Należy po prostu skorzystać z przejrzystej tabelki zamieszczonej w instrukcji.


Karty Wyroczni, oznaczone złotym symbolem na rewersie, tasujemy osobno, tworząc oddzielną talię dobierania. Pozostałe karty przygotowujemy w liczbie zależnej od liczby graczy, po czym tasujemy je w główną talię.

Każdy z uczestników otrzymuje na rękę określoną liczbę kart, a dodatkowo część kart trafia odkryta na środek stołu, tworząc tak zwaną Zasłonę. To właśnie ta pula kart w centrum stołu będzie później kluczowym elementem naszych decyzji – można z niej korzystać na określonych zasadach.

niedziela, 28 czerwca 2026

Duch świąt - paragrafowa książka detektywistyczna wydawnictwa Muduko.

Większość gier paragrafowych kojarzy się z prostym stylem nastawionym na akcję, rzuty kośćmi i zbieranie ekwipunku w lochach. Anna Kańtoch – wielokrotnie nagradzana autorka kryminałów i fantastyki – podeszła do tematu zupełnie inaczej.


Recenzja jest efektem współpracy recenzenckiej/współpracy reklamowej z Wydawnictwem. Wydawnictwo nie miało wglądu w tekst przed jego publikacją, ani wpływu na naszą opinię o grze.

Duch świąt to nowatorska gra paragrafowa wydana przez wydawnictwo Muduko. To przede wszystkim świetna literatura, w której mechanika paragrafowa służy pogłębieniu wrażeń, a nie jest tylko pretekstem do zabawy. Choć premiera miała miejsce w maju 2026 roku, książka przenosi nas w sam środek mroźnej, bożonarodzeniowej atmosfery, oferując unikalne połączenie klasycznego kryminału z elementami nadprzyrodzonymi.



Fabuła i mechanika

Punktem wyjścia jest makabryczne odkrycie: senior rodu, Stefan Zegadło, budzi się w świąteczny poranek i orientuje się, że nie żyje, a z jego piersi wystaje nóż. Jako duch – detektyw i ofiara w jednej osobie musi on rozwikłać zagadkę własnego morderstwa. Akcja toczy się w odciętym od świata, zasypanym śniegiem domu, w którym przebywają jedynie członkowie skłóconej rodziny.


niedziela, 21 czerwca 2026

Szarlatani z Pasikurowic: Pojedynek - recenzja dwuosobowej gry wydawnictwa G3.

Kiedy pisaliśmy o oryginalnych Szarlatanach z Pasikurowic, podkreślaliśmy, że to jeden z tych tytułów, które po prostu zapadają w pamięć. Bez najmniejszego oporu wchodzą na stół przy nadarzającej się okazji — czy to z rodziną przy niedzielnym obiedzie, czy z bardziej wymagającym towarzystwem. 

Woreczek, kociołek, dreszczyk emocji i nieuchronna chwila, gdy biała jagoda ląduje w kociołku dokładnie jeden raz za dużo — klasyka mechaniki push your luck w najlepszym wydaniu.

Nic zatem dziwnego, że Wolfgang Warsch postanowił zadać sobie pytanie: a co gdyby ta historia rozegrała się tylko między dwojgiem? Tak powstali Szarlatani z Pasikurowic Pojedynek — i tak trafili do nas w polskim wydaniu G3.

W niniejszej recenzji postaramy się opowiedzieć co nieco na temat gry i podzielić się naszymi wrażeniami z obcowania z nią. Zapraszam zatem do lektury recenzji.


Recenzja jest efektem współpracy recenzenckiej/współpracy reklamowej z Wydawnictwem. Wydawnictwo nie miało wglądu w tekst przed jego publikacją, ani wpływu na naszą opinię o grze.

CO ZAWIERA GRA

W pudełku znajdziemy dużą planszę rynku i torów punktacji, dwie planszetki graczy przedstawiające charakterystyczne butelki do warzenia mikstur, a także dwa materiałowe woreczki, bez których trudno wyobrazić sobie serię Szarlatani z Pasikurowic.

Największą część zawartości stanowią znaczniki składników. Jest ich aż 170 i to właśnie one odpowiadają za rozwój naszych możliwości w trakcie partii. Kolorowe żetony różnią się działaniem i wartością, a ich odpowiednie wykorzystanie stanowi klucz do zwycięstwa.


W pudełku znajdziemy również 38 kart wprowadzających dodatkowe efekty i urozmaicających przebieg rozgrywki, 25 bryłek złota służących jako waluta, 12 drewnianych pionków wykorzystywanych na różnych torach oraz dodatkowe znaczniki pomocnicze. Całość uzupełnia czytelna instrukcja.

Pod względem wykonania trudno mieć większe zastrzeżenia. Plansze są solidne, żetony grube, a ilustracje utrzymane zostały w stylistyce doskonale znanej fanom podstawowej wersji gry.

Instrukcja jest krótka, zawiera czytelne przykłady. Aczkolwiek można było lepiej przemyśleć opisy różnych piktogramów, wyjaśnień kart składników, etc. Część z nich jest w instrukcji, a część w jednokartkowym almanachu. Można to było umieścić w jednym miejscu.

CEL GRY

W Pojedynku oboje graczy wciela się w rywalizujących szarlatanów, którzy wystawiają swoje stoiska na tętniącym życiem rynku. Na środku stołu czeka jedenastu pacjentów — niezdecydowanych mieszczan, których każdy z nas chciałby przeciągnąć pod własny daszek.


Zwycięzcą zostaje ten, kto jako pierwszy uleczy sześciu pacjentów, albo — jeśli żadnemu z graczy nie uda się osiągnąć tego celu — ten, który po siódmej rundzie przyciągnął ich więcej. Gildia Szarlatanów musi mieć swego mistrza, a o ten zaszczytny tytuł walczymy przez całą rozgrywkę.

PRZYGOTOWANIE GRY

Przygotowanie jest stosunkowo szybkie, aczkolwiek przydałby się jakiś insert, bo komponentów jest sporo i każdy z nich ma swoje miejsce.

Centralną planszę targowiska kładziemy pośrodku stołu i ustawiamy na niej pionki pacjentów w wyznaczonym parku. W zasięgu obu graczy powinny się znaleźć wszystkie składniki (odpowiednio posortowane), dwie monety (wybrane z trzech), złoto oraz trzy podstawowe karty składników (białych, czarnych oraz pomarańczowych).


Każdy z graczy dostaje swoją planszetkę butelki, woreczek z zestawem startowych składników oraz pulę monet.

Kluczowym elementem setupu jest losowy dobór jednego z spośród czterech zestawów ksiąg składników — to właśnie ten zabieg odpowiada w dużej mierze za regrywalność tytułu, bo każda kombinacja ksiąg nieco inaczej kształtuje dostępne efekty kolorowych żetonów.

Karty rund tasujemy i kładziemy zakryte obok planszy, na koniec każdego gracz upewnia się, że ma taki sam punkt startowy w woreczku, i możemy zaczynać.

wtorek, 16 czerwca 2026

Nowa współpraca , nowe możliwości – informacja prasowa o współpracy z Wydawnictwem Malubi.

Ostatnimi dniami nawiązaliśmy współpracę z firmą Malubi – lubelskim wydawnictwem specjalizującym się w tworzeniu gier i materiałów edukacyjnych dla dzieci.


Gry wydawnictwa wyróżniają się nie tylko wysoką jakością wykonania, ale także starannym doborem treści edukacyjnych. Każda gra została przetestowana pod kątem skuteczności w nauce i przyjemności z zabawy, aby zapewnić dziecku optymalne doświadczenia rozwojowe.

W swoim portfolio wydawnictwo ma różnorodne gry. Naszą uwagę przyciągnęły tytuły widoczne na zdjęciu. Zanim zaprosimy Was na pełną recenzję gier, to krótko Wam je przybliżymy opierając się na informacjach ze strony wydawnictwa.

Kotciołek – to dynamiczna gra karciana, w której gracze wcielają się w kocich alchemików tworzących magiczne mikstury pod nieobecność czarodzieja. Podczas rozgrywki zbierają i wymieniają się składnikami, planują swoje działania i próbują przechytrzyć rywali. Gra wykorzystuje 70 kart składników oraz 36 kart unikalnych mikstur, oferując proste zasady połączone z taktycznymi decyzjami i elementem losowości. Wymiana kart i obserwowanie przeciwników zachęcają do rozmów, negocjacji oraz aktywnej interakcji przy stole. Kotciołek rozwija umiejętność planowania, logiczne myślenie i kompetencje społeczne, a przy tym zapewnia szybką, pełną humoru rozgrywkę, idealną na rodzinne spotkania i wspólną zabawę z przyjaciółmi.



Owce! Zamieszanie na polanie – to pełna emocji i strategii gra rodzinna, w której gracze rywalizują o jak największą liczbę punktów. Każdy uczestnik opiekuje się swoim stadem kolorowych owieczek i stara się zdobywać kolejne polanki na planszy, planując ruchy i przewidując działania przeciwników. W trakcie rozgrywki gracze muszą dopasowywać kolory owieczek do kwiatków na polanie, co wymaga uważnego planowania i przewidywania kilka ruchów do przodu. Dodatkowo karty Pasterza wprowadzają zamieszanie na planszy, pozwalając pokrzyżować plany innych graczy i dynamicznie zmieniać sytuację w trakcie gry. Dzięki temu każda rozgrywka jest inna i pełna niespodziewanych zwrotów akcji. Podczas zabawy dzieci rozwijają logiczne myślenie, spostrzegawczość, planowanie i koncentrację, a także uczą się zdrowej rywalizacji. Gra przeznaczona jest dla dzieci od 6. roku życia.