Pokazywanie postów oznaczonych etykietą gry dla dzieci. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą gry dla dzieci. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 8 marca 2026

Atak Krakena - recenzja kooperacyjnej gry wydawnictwa Granna.

Nasza piracka załoga przemierza właśnie ocean w poszukiwaniu ekscytujących przygód, gdy wtem spod fal wyłaniają się przerażające macki słynnego Krakena! O nie, stwór atakuje nasz statek! Szybko! Wszyscy na pokład! Chwytajmy szable, pistolety! Przygotujmy działa! Połączmy siły i skoordynujmy działania, by stawić czoła bestii i ocalić nasz statek.

To nie streszczenie przygodowej historii dla dzieci. To wstęp z instrukcji do gry będącej bohaterką dzisiejszej recenzji. 

To kooperacyjna gra zręcznościowo-strategiczna, w której gracze wcielają się w młodych piratów broniących swojego statku przed gigantycznym potworem z głębin. Przed Wami Atak Krakena od wydawnictwa Granna (we współpracy z Loki). Czy to będzie ekscytująca przygoda? Zapraszamy do lektury recenzji.


Recenzja jest efektem współpracy recenzenckiej/współpracy reklamowej z Wydawnictwem. Wydawnictwo nie miało wglądu w tekst przed jego publikacją, ani wpływu na naszą opinię o grze.

CO ZAWIERA GRA

W pudełku analogicznym do tego od gry Puchata dolina znajdziemy całkiem sporo solidnych elementów. To, co jednak jako pierwsze rzuca się w oczy, to niesamowite wydanie. Wydawnictwo Loki przyzwyczaiło nas do wysokich standardów, a Granna utrzymała ten poziom w polskiej edycji. Jak dla nas to było wielkie wow!


W środku znajdziemy gumowe, kolorowe figurki macek, dużą figurkę krakena (oj budzi respekt) i 4 drewniane figurki piratów. Do tego dostajemy planszę przedstawiającą kawałek pokładu statku, planszę podróży krakena, plastikowe fragmenty burt, masę żetonów (ataku, wirów wodnych czy dziur), sporą talię kart i dwukolorowe kostki pełne kolorowych ikon.

Całość dopełnia kolorowa instrukcja pełna graficznych i opisowych przykładów wyjaśniających zasady gry. Tak powinna wyglądać gra dla dzieciaków. Pięknie i solidnie.

CEL GRY

Wielki Kraken postanowił zjeść Wasz statek na kolację! Gracze muszą współpracować, aby odpychać macki potwora, naprawiać uszkodzony pokład i ostatecznie zmierzyć się z samym monstrum. Cel jest prosty: trafić Krakena trzy razy, zanim on zrobi cztery dziury w Waszym statku.

PRZYGOTOWANIE GRY

Naszą przygodę musimy sobie nieco przygotować. Na środku kładziemy planszę statku. Wokół jego krawędzi stawiamy fragmenty burt statku. Na środku statku umieszczamy zakryte żetony dziur.


Na morzu umieszczamy 8 figurek macek (jak na ilustracji w instrukcji), oczywiście dzieląc je na dwa kolory. Obok planszy statku układamy planszę podróży Krakena, na wyznaczonych polach kładziemy 4 kości Krakena, na polu startowym stawiamy figurkę Krakena a na końcu planszy umieszczamy 3 żetony ataku.

Młodzi miłośnicy przygód muszą jeszcze wybrać swojego pirata a jego figurkę umieścić na jednym z 4 obszarów statku. Dobierają karty akcji przypisane do wybranego pirata, tasują je i układają w zakryty stos. Następnie dobierają dwie karty i kładą je odkryte przed sobą.

Wszystko gotowe. Można zaczynać starcie z Krakenem.

środa, 7 sierpnia 2024

Liski 2 - recenzja gry gry zręcznościowej od Wydawnictwa Foxgames.

Liski w jakiejkolwiek postaci (czy to pluszaki, czy obrazki czy książeczki o przygodach tych rudych zwierzaków) mają szczególne miejsce w naszym domu za sprawą Jaśka, który kocha je całym sercem. I ta miłość nie mija mu od lat. 

Nic więc dziwnego, że gry z lisim motywem trafiają od razu na nasz radar. W kolekcji mamy takie tytuły jak choćby Liski (FoxGames), Tajemnica w 5 minut (Rebel), Great Plains, Lisek Urwisek (Nasza Księgarnia), Orzeszki ze ścieżki (NK), Przymiotniki (FoxGames), Nawiedzona Kuchnia Lisie sprawy, Śledztwo w muzeum (FoxGames) czy Co w puszczy piszczy? tego samego wydawnictwa. Jakoś tak patrząc teraz zauważyliśmy, że większość gier z liskami w tle pochodzi z portfolio omen nomen Lisków czyli Wydawnictwa FoxGames z liskiem w tytule i logo. Niezły przypadek, ale czy na pewno to przypadek?

Bohaterka dzisiejszej recenzji to druga część znanych już Lisków od Foxów. Tym razem prezentujemy Wam Liski 2. Czy to coś podobnego do poprzedniczki? A może to coś zupełnie innego? Przekonajcie się sami. Zapraszamy do lektury naszej recenzji. 


Recenzja jest efektem współpracy recenzenckiej/współpracy reklamowej z Wydawnictwem. Wydawnictwo nie miało wglądu w tekst przed jego publikacją, ani wpływu na naszą opinię o grze.

CO ZAWIERA GRA

W zgrabnym pudełku (tej samej wielkości co z pierwszymi Liskami) znajdziemy całkiem sporo elementów. Będą to karty planów, karty pomieszczeń (5 zestawów po 5 pomieszczeń – po jednym dla każdego gracza), karty podłóg (dwa razy po 5 zestawów) oraz 5 kart wejść do norki (po 1 dla gracza). Do tego wszystkiego dołączona jest książeczka z instrukcją jasno opisująca wszystkie zasady i pełna przykładów obrazkowych.

CEL GRY

Stajemy przed wyzwaniem zbudowania lisiej rodzinie przytulnego lokum. W ruch pójdą narzędzia i kolorowe farby, a my będziemy mogli tworzyć wyjątkowe pomieszczenia. Musimy jednak uważać, żeby nasza budowla nie runęła niczym domek z kart.

PRZYGOTOWANIE GRY




Każdą budowę trzeba precyzyjnie przygotować.

Na początku musimy zgromadzić materiały potrzebne do budowy. W tym przypadku będzie to zestaw kart pomieszczeń (5 kart: łazienka, kuchnia, salon, sypialnia i pokój dzieci). , dwie dwustronne karty podłogi oraz karta wejścia do norki.

Czas na przygotowanie placu budowy, czyli przestrzeni na stole przed nami. Po lewej stronie ustawiamy karty pomieszczeń a po prawej kładziemy karty podłogi i kartę norki. Na środek stołu leci stos przetasowanych kart planów narzędziami ku górze).

Wszystko gotowe. Budowę czas zacząć.



wtorek, 4 czerwca 2024

Banda pand i kawałki bambusa - recenzja szalonej gry Wydawnictwa Egmont.

Zwierzaki są wdzięcznym tematem gier planszowych. Mamy szereg gier o psach (Najlepsza gra o psach, Najlepsza gra o psach 2Ami itp.), kotach (Cat in the box, Najlepsza gra o kotach, Kotełki, O kocie w kłopocie itp) czy lisach (Lisek urwisek, Klonowa dolina, Liski ojojanie, Rudy, Sojusz na już).

Swoich gier planszowych doczekały się także pandy. Znajdziemy je w kultowym już Takenoko, Nimalii czy Zoloretto. Do tego zestawu dołącza teraz nowość od wydawnictwa Egmont, czyli Banda Pand i kawałki bambusa. Gra autorstwa Przemka Wojtkowiaka, słynącego z takich tytułów, jak choćby: Ratujmy zwierzęta, Traintopia, Printing Press czy Kroniki Zamku Avel

Czy obcowanie z tymi słodziakami będzie przyjemnością? A może to będzie ciężki kawałek bambusa do zgryzienia? Przekonajcie się sami. Zapraszamy do lektury naszej recenzji.



Recenzja jest efektem współpracy recenzenckiej/współpracy reklamowej z Wydawnictwem. Wydawnictwo nie miało wglądu w tekst przed jego publikacją, ani wpływu na naszą opinię o grze.

CO ZAWIERA GRA

W pudełeczku z grą znajdziemy takie elementy, jak: talie kart z pandami, kostkę i instrukcję do gry.

Karty są dwustronne. Na awersach zobaczymy przeróżne pandy w różnych pozach i rozmiarach. 

Rewersy skrywają w sobie informacje o trzech kluczowych kategoriach, pod względem których będziemy porównywać nasze pandy: wielkość, waga i długość bambusa (przy poszczególnych symbolach będą podane wartości).

Symbole z kart znajdują się także na ściankach kostki do gry – w dwóch rozmiarach (małym i dużym)

Instrukcja jest zwięzła, z opisowymi i graficznymi przykładami tłumaczącymi zasady gry.

CEL GRY

Celem zabawy jest jak najszybsze zebranie wymaganej liczby kart.

PRZYGOTOWANIE GRY

Talię kart tasujemy i kładziemy na stole pandami ku górze a następnie rozsuwamy talię tworząc okręg. Część kart będzie widoczna w całości a część będzie zakryta. Z boku kładziemy kostkę do gry.

Wszystko gotowe. Można zacząć poszukiwania pand.

piątek, 9 lutego 2024

Alicja w krainie czarów - recenzja gry dla dzieci od Wydawnictwa Granna.

Alicja w Krainie Czarów Lewisa Carolla to jedna z tych książek, która rozpala wyobraźnię czytelników od lat. Niesamowite przygody małej dziewczynki, która w pogoni za Białym Królikiem trafia do dziwnego miejsca stały się kanwą paru filmów a także wielu utworów muzycznych. 

Oczywiście Alicja musiała też trafić do gier planszowych. Najnowszą z nich jest gra dwójki włoskich autorów Martino Chiacchiera i Remo Conzadori pt. Alicja w Krainie czarów u nas wydana przez Wydawnictwo Granna

W niniejszej recenzji postaramy się odpowiedzieć, czy warto sięgnąć po ten tytuł, czy lepiej go omijać szerokim łukiem. Zapraszam zatem do lektury.

Alicja w krainie czarów - okładka gry



Recenzja jest efektem współpracy recenzenckiej/współpracy reklamowej z Wydawnictwem. Wydawnictwo nie miało wglądu w tekst przed jego publikacją, ani wpływu na naszą opinię o recenzowanej grze.

CO ZAWIERA GRA

Alicja w krainie czarów - zawartość opakowania z grą
W zgrabnym i dość małym, kwadratowym pudełku (charakterystycznym dla bajkowej serii gier wydawnictwa) znajdziemy całkiem sporo komponentów. Będą to: plansza ze wskazówką, talia kart, duże i małe żetony ciasteczek oraz duże i małe pionki postaci z bajki wraz z podstawkami i nakładkami do dużych pionków.

Wyposażenie uzupełnia całkiem spora instrukcja pełna opisowych i obrazkowych przykładów tłumaczących zasady gry.

CEL GRY

Skoro chodzi o Alicję w krainie czarów to nic dziwnego, że gra zabierze nas właśnie to tego magicznego i bajkowego świata. Będziemy mogli wcielić się w jedną z postaci z bajki – tytułową Alicję, Szalonego Kapelusznika, Zająca albo Królową Kier. 

Naszym celem będzie jak najszybsze przemierzanie fantastycznego świata i zdobycie jak największej liczby punktów ze smakowitych ciasteczek. Musimy się spieszyć, żeby zdążyć zanim skończy nam się czas.

PRZYGOTOWANIE GRY

Alicja w krainie czarów - przygotowanie rozgrywki dla 4 graczy
Przygodę w krainie czarów musimy sobie dobrze przygotować.

Planszę ze wskazówką umieszczamy w dolnej części pudełka i ustawiamy na środku stołu w zasięgu wszystkich graczy.

Jeśli do gry nie zasiada komplet graczy to dobieramy odpowiednią liczbę dużych ciasteczek – jest to jasno opisane w instrukcji, ile i jakich w zależności od ilości osób. Dobrane ciasteczka układamy w zakrytym stosie obok pola Herbatka u Kapelusznika. Obok stosu odkrywamy jedno duże ciasteczko. Małe ciasteczka (wszystkie) układamy obok planszy, w pobliży pola Małe ciasteczka.

Zostaje jeszcze podział ról. Każdy gracz wybiera swoją postać i dobiera do tego: duży i mały pionek postaci oraz 11 kart jej odpowiadających. Mały pionek ustawiamy na polu Herbatka u Kapelusznika. Duży stawiamy przed sobą. Dobrane karty tasujemy i tworzymy z nich przed sobą zakryty stos, z którego w ukryciu dobieramy 3 karty na rękę.

Pozostaje jeszcze zostawić sobie w zasięgu wzroku ostatnią stronę instrukcji ze skróconym opisem pól specjalnych.

Wszystko przygotowane. Czas rozpocząć magiczną przygodę.

środa, 19 lipca 2023

Hotel i Ptaki - recenzja łamigłówek/gier logicznych od wydawnictwa Muduko.

Kiedy mówimy albo słyszymy słowa „łamigłówki logiczne” to przed oczami stają nam od razu wszelakie wersje Smart Games od wydawnictwa Iuvi. Smart Games bowiem od lat królują na naszych stołach. Nic dziwnego zatem, że i inni wydawcy wprowadzają do swojej oferty łamigłówki. 

Dwie takie pozycje pojawiły się ostatnimi czasy w portfolio Wydawnictwa Muduko. Mowa tutaj o Ptakach i Hotelu. Czy samotne zmagania z logicznymi wyzwaniami będą przyjemne? A może to będzie droga przez mękę. Przekonajcie się sami. Zapraszamy do lektury naszej recenzji.



Recenzja jest efektem współpracy recenzenckiej/współpracy reklamowej z Wydawnictwem. Wydawnictwo nie miało wglądu w tekst przed jego publikacją, ani wpływu na naszą opinię.

CO ZAWIERA GRA

W małym pudełeczku (takim wielkości gry Wirus) znajdziemy 60 dwustronnych kart z zadaniami (po jednej stronie będzie zadanie a po drugiej jego prawidłowe rozwiązanie) oraz 6 tekturowych bohaterów wyzwania (w wersji Ptaki 6 kolorowych ptaków a w Hotelu 6 stworów – gości hotelowych). Pudełko z łamigłówką jest integralną częścią zabawy, ale o tym za chwilę.

Zadania na kartach mają wzrastającą trudność. W sumie mamy 3 poziomy łamigłówki logicznej (po 20 zadań z każdego poziomu). Dodatkowo w obu instrukcjach znajdziemy załączony kod QR przenoszący nas do strony internetowej, gdzie umieszczone jest kolejne 60 zadań – po 20 na każdy poziom trudności.

CEL GRY

W grze logicznej Ptaki naszym zadaniem jest wskazanie ptasim przyjaciołom właściwego im miejsca na drucie. Natomiast Hotel stawia przed nami wyzwanie w postaci rozlokowania potworów w pokojach hotelowych w taki sposób, żeby każdy z nich czuł się przyjaźnie.

PRZYGOTOWANIE GRY

Samo przygotowanie zabawy jest banalne. Po prostu wybieramy kartę z zadaniem (możemy je robić po kolei, ale też możemy sobie je losowo wybierać), dobieramy ptaki/stwory widniejące na górze karty i tyle. Pozostaje już tylko podjąć wyzwanie.

środa, 10 maja 2023

Opowieści z Pryncypii: Królewna Łucja i obrońcy królestwa - recenzja gry planszowej wydawnictwa Rebel

Duże gry, w których podstawą jest opowiadanie historii, nie są najczęstszym gościem na naszym stole. W sumie sam nie wiem czemu. Jesteśmy grającą rodziną z dzieciakami i jakoś tak do tej pory wybieraliśmy zupełnie inne tytuły.

Najwyższy czas to zmienić. Jak tylko nadarzyła się okazja, żeby spróbować Opowieści z Pryncypii: Królewna Łucja i obrońcy królestwa, to nie mogliśmy się oprzeć, żeby nie spróbować. Zwłaszcza, że przymierzaliśmy się do poprzednich gier tego autora (Jerry’ego Hawthorne), czyli do Magii i Myszy i Pluszowych opowieści. Mówi się, że do trzech razy sztuka…

Mamy za sobą w sumie chyba ładnych kilkanaście (a może i kilkadziesiąt) godzin gry i chcielibyśmy się podzielić naszymi wrażeniami. Zapraszam zatem do lektury recenzji.



Recenzja jest efektem współpracy recenzenckiej/współpracy reklamowej z Wydawnictwem. Wydawnictwo nie miało wglądu w tekst przed jego publikacją, ani wpływu na naszą opinię.

CO ZAWIERA GRA

W pięknie ilustrowanym sporym pudle czeka na nas całe mnóstwo komponentów. Nie ma sensu wymieniać wszystkich z nich – spójrzcie najlepiej na sam koniec niniejszej recenzji. Zwrócę może uwagę na najważniejsze z nich, zwłaszcza że rozwiązania zastosowane w grze nie są najczęściej występującymi we współczesnych planszówkach.

Najważniejszą częścią gry jest tzw. Księga miejsc – zastępuje ona planszę. To dość gruba książka (coś w stylu kołonotatnika), w której znajdziemy kawałek planszy oraz różne inne informacje, które będą niezbędne podczas danej przygody.

Podczas gry będziemy poruszać się czteroma bohaterami, zwanymi chowańcami. Reprezentowani są oni przez urocze plastikowe figurki. Podczas naszych przygód spotkamy się z wieloma nieprzyjaciółmi. Oni również ukazani w formie plastikowych figurek. Plastiku jest naprawdę sporo i podnosi on wrażenia płynące z rozgrywki. Jednak plastikowe figurki to coś innego niż kartoniki w podstawkach (a można przecież było je zastosować, żeby obniżyć wysoką cenę gry).

W grze będziemy cały czas posługiwać się kartami. Zostały one podzielone na kilka typów – umiejętności (za ich pomocą wykonywać będziemy różnorakie akcje), przedmiotów (pomocne w trakcie walk z potworami), artefaktów (pomocne podczas przygód). Ponadto nie otrzymujemy ich wszystkich na raz. Tylko część z nich otrzymamy na początku gry. Reszta pojawi się w momencie, gdy rozpoczniemy dalsze rozdziały, na które gra została podzielona.

O figurkach bohaterów już wspomniałem. Oprócz tego każdy nasz podopieczny otrzymuje swoją planszetkę oraz licznik, na którym zaznaczać będziemy poziom zdrowia i energii.

Do tego podczas gry będziemy na takiej specjalnej planszetce zaznaczać poziom pecha oraz poziom niezadowolenia, które to wpływać będą na przebieg rozgrywki.

Nie mogło oczywiście zabraknąć różnego rodzaju zasobów, które będziemy zbierać podczas naszych przygód. Tutaj ukłon w kierunku wydawcy, że do naszej dyspozycji dał nam coś w rodzaju takiego organizera, w którym przechowywać będziemy wszystkie zasoby. Nie dość, że ładnie się prezentuje, to jest bardzo wygodny i zamykany.

W pudle znajdziemy również śliczne kostki, które służyć będą nam podczas walk.

Jak widać elementów jest naprawdę sporo. Są bardzo dobrej jakości. Załączona instrukcja jest długa. Naprawdę długa i szczegółowa. Warto oczywiście ją przeczytać. A jeśli nie chcecie, to odpalcie aplikację dostępną na stronie oryginalnego wydawcy (więcej o niej później) – zawiera ona znakomity samouczek, który bezboleśnie przeprowadza nas zarówno przez etap przygotowania gry, jak i samej rozgrywki.

CEL GRY

„W dalekim królestwie Pryncypii siły ciemności zniszczyły rodzinę królewską. Jej członkowie kolejno ulegali wypadkom, aż ostała się jedna pretendentka do tronu – maleńka dziewczynka. Mieszkańcy królestwa z niepokojem spoglądają w przyszłość. Tylko od grupy ukochanych chowańców pewnego czarodzieja zależy, czy niewinne niemowlę trafi w ręce złowrogiego uzurpatora”.

Opowieści z Pryncypii: Królewna Łucja i obrońcy królestwa są narracyjną grą kooperacyjną. Podczas rozgrywki wcielamy się w rolę czterech chowańców liska Iskry, pana żaby Żabeusza, wróżki Płonki oraz sympatycznego golema Łupka). Naszym zadaniem będzie ocalenie młodej dziewczyny i wychowanie jej na prawowitą następczynię tronu.

Przyjdzie nam przeżywać szereg przygód, podczas których chronić będziemy Łucję przed siłami zła, które zrobią wszystko, żeby uśmiercić przyszłą władczynię. Każda nasza decyzja, będzie miała wpływ na przyszłość powierzonej nam dziewczynki oraz na to, jakim będzie człowiekiem, gdy już odzyska tron.

PRZYGOTOWANIE GRY

Ten etap nie jest specjalnie czasochłonny. Zdecydowanie polecam tutaj pomocną aplikację, która przeprowadzi nas przez ten cały etap. Podpowie, które karty i gdzie położyć. Jak przygotować naszych podopiecznych, etc.

Oczywiście dotyczy to pierwszej rozgrywki. Z czasem otrzymywać będziemy coraz więcej kart, zasobów, etc. Sam trzon tego, co gdzie powinno leżeć się nie zmienia. To co się zwiększa to nasze zasoby. 

Tutaj ukłon w kierunku wydawcy. Każdy chowaniec posiada swoje pudełeczko, do którego wkłada to wszystko, co do tej pory zgromadził.

Ponadto do naszej dyspozycji mamy swoisty notes, w którym notujemy nasze postępy. Dzięki temu możemy dokonać zapisu rozgrywki i wrócić do niej w miarę bezproblemowo (bo jednak samo przygotowanie trwa) w późniejszym czasie.

środa, 7 grudnia 2022

Pstryk - recenzja abstracyjnej gry logicznej wydawnictwa Lacerta.

Od początku naszej miłości do planszówek abstrakcyjne gry logiczne mają szczególne miejsce w naszych sercach i na naszych regałach. Musimy przyznać, że mamy ich sporo. Wszelakie Azule, Gipfy, Ubongo itp. to duma naszej kolekcji.

Bohaterka dzisiejszej recenzji z pozoru nie wygląda na poważną grę logiczną. Słodki uciekający króliczek na okładce i krótki czas rozgrywki sugerują raczej grę dla dzieci czy rodzin. jednakże Pstryk to całkiem niezły kawał logicznej łamigłówki. Do tego jest to szczególny tytuł - ostatni w portfolio Wydawnictwa Lacerta w normalnym ich trybie funkcjonowania. Czy próba organizacji sesji fotograficznej leśnych zwierzaków to będzie frajda? A może to będzie karkołomne zadanie? Przekonajcie się sami. Zapraszamy do lektury naszej recenzji. 

Recenzja jest efektem współpracy recenzenckiej/współpracy reklamowej z Wydawnictwem. Wydawnictwo nie miało wglądu w tekst przed jego publikacją, ani wpływu na naszą opinię.




CO ZAWIERA GRA

W zgrabnym pudełeczku (takim wielkości Piątki) znajdziemy całkiem sporą ilość komponentów, a mianowicie: dwustronną planszę lasu, dwustronne plansze zdjęć (plansze graczy), ponad setkę żetonów zwierząt, żeton słońca i żeton gracza rozpoczynającego. Dodatkowymi elementami będą sześciokątne żetony zwierzaków i kolorów (wykorzystywane w module A gry) oraz żetony zwierzaków w kształcie kwiatka. 

Załączona instrukcja jest krótka i w pełni wyjaśnia zasady rozgrywki. Całkiem korzystnie wygląda również samo wykonanie gry. W zasadzie nie ma się do czego przyczepić.

CEL GRY

"W odległej krainie, w ostępach zaczarowanego lasu mieszkała gromada przyjaznych zwierzaków: psotne króliki spędzające czas na zabawie w chowanego, zrzędliwe lamparty, które wiecznie toczyły waśnie, orły o sercach miękkich, jak leśny mech, uważające się za najcudowniejsze zwierzaki w lesie, nieśmiałe niedźwiedzie chcące przyjaźnić się z każdym oraz temperamentne kaczki, których wszędzie zawsze pełno.

Pewnego dnia, w leśnej kniei, znaleźli dziwny przedmiot. Był to stary aparat fotograficzny! Oczywiście każdy zwierzak chciał tę tajemniczą zabawkę dla siebie! Ale jak dokonać wyboru, do kogo będzie należało znalezisko?

Po długiej naradzie postanowili, że ten, kto zrobi najciekawszą fotografię, dostanie w nagrodę aparat!

Kto z was zostanie najlepszym fotografem w zaczarowanym lesie? Kto PSTRYKnie najlepsze zdjęcie?"

Powyższy opis z instrukcji najlepiej prezentuje cel zabawy. Musimy tak kombinować układając zdjęcia uchwyconych zwierząt (odzwierciedlają je żetony­) na naszej planszy zdjęcia, żeby z układu wyciągnąć jak najwięcej punktów.

PRZYGOTOWANIE GRY

Do sesji fotograficznej trzeba się odpowiednio przygotować. Nie inaczej będzie tutaj.

Na początku wszyscy gracze układają przed sobą planszę zdjęcia stroną bez widocznych modułów a na środku stołu w taki sam sposób umieszczana jest plansza lasu.

Kwadratowe żetony zwierząt mieszamy w woreczku a następnie losujemy z niego i układamy po cztery żetony na każdym z czterech pól kadrów.

Gracz rozpoczynający otrzymuje swój żeton oraz żeton słońca – ten drugi umieszcza na polu z „1” w lewym górnym rogu planszy lasu. Będzie on odpowiedzialny za przesuwanie tego żetonu o jedno pole w prawo na początku każdej rundy.

Ten etap jest zatem banalnie prosty i szybki.

piątek, 11 listopada 2022

Smoczy kryształ - recenzja przygodowej gry wydawnictwa Edgard Games

Za sprawą bohaterki dzisiejszej recenzji przenosimy się w zamierzchłe czasy, w których królestwa rosły w siłę. Zachłanni władcy czterech krain (Radelii, Zaranii, Arturii i Paflonii) chcą poszerzać swoje granice i zdobywać nowe bogactwa. Bieg dziejów zmienia gosposia słynnego magika znajdując na strychu książkę, która okazuje się być Księgą Drakoniusza, smoka z mitycznej Dragonii. Dragoniusz opisał w niej smoczy kryształ – magiczny przedmiot zapewniający dobrobyt i szczęście w krainie jego posiadacza. Trzeba zatem podjąć wyzwanie i go zdobyć.

Czy podróż przez fantastyczne światy w poszukiwaniu klejnotu to emocjonująca przygoda zapadająca w pamięć na długi czas? A może Smoczy kryształ (bo taki jest tytuł recenzowanej dzisiaj gry) to twardy orzech do zgryzienia? Przekonacie się sami. Zapraszamy do lektury naszej recenzji. 

Recenzja jest efektem współpracy recenzenckiej/współpracy reklamowej z Wydawnictwem. Wydawnictwo nie miało wglądu w tekst przed jego publikacją, ani wpływu na naszą opinię.




CO ZAWIERA GRA

W dość sporym pudełku znajdziemy troszkę komponentów a wśród nich: planszę do gry, talię kart potworów (z zielonym smokiem na odwrocie), karty artefaktu(z pomarańczowym smokiem),karty przygody (z niebieskim smokiem), żetony kamieni szlachetnych, paski zdolności graczy, żetony z punktami zdolności, pionki postaci, kostki do gry i instrukcja.

Skupiając się na wykonaniu gry trzeba zwrócić uwagę na to, że pudełko do gry jest większe niż być musi. Do tego nie ma w nim dosłownie żadnej wypraski i bez powsadzania kart i żetonów w woreczki strunowe będziemy mieć w środku niezły bałagan. 

Wspomnieć też trzeba o tym, że o ile plansza, pionki graczy i żetony wszelakie wykonane są z grubej tektury to karty są z bardzo cienkiego papieru. Przy intensywnych rozgrywkach lepiej będzie je zabezpieczyć w koszulkach.


CEL GRY

Władcy czterech krain wysyłają po kryształ swych najwaleczniejszych poddanych. Misja zaczyna się w krainie Tarsis. Śmiałkowie muszą dotrzeć do Dragonii – krainy na drugim końcu planszy. Gracz, któremu się to uda jako pierwszy będzie miał szansę na zdobycie smoczego kryształu.

PRZYGOTOWANIE GRY

Na środku stołu układamy planszę a obok niej w trzech zakrytych stosach karty potworów (zielony rewers), karty artefaktu (pomarańczowy smok) i karty przygody (niebieski smok na rewersie).

Następnie musimy wybrać postać wojownika, w którego się wcielimy. Mamy do wyboru:

(i) Retaliana – wojownika Radelii słynącego ze zręczności we władaniu mieczem

(ii) Zatellę – czarodziejkę z Zaranii, znawczynię zielonej magii i ziół, znachorkę pomagającą rannym i potrzebującym

(iii) Passakalię – wojowniczkę z Paflonii, potrafiącą rozmawiać z drzewami i zwierzętami

(iv) Agnusona – czarodzieja i wróżbitę znającego to co było i co będzie, posiadacza magicznej laski zatrzymującej czas.

Po wybraniu postaci dobieramy jej pasek zdolności (układ liczbowy zdolności znajdziemy w instrukcji pod opisami postaci). Następnie możemy podwyższyć wartość jednej wybranej przez nas zdolności poprzez rzut kością: jeśli wypadnie 1,2 lub 3 dodajemy tej zdolności 1 punkt, zaś jeśli wynik na kości wskaże 4,5 lub 6 to podnosimy wartość tej zdolności od 2 punkty. Nad cyfrą tej zdolności umieszczamy okrągły żeton z cyfrą 1 lub 2 (w zależności od wyniku rzutu).

Na polu startowym (Tarsis) stawiamy wybrane przez nas postaci a w zasięgu ręki graczy umieszczamy kości. Wszystko gotowe. Można zaczynać wyprawę po smoczy kryształ!

piątek, 4 listopada 2022

Wsiąść do pociągu Widmo - recenzja gry z serii wydawnictwa Rebel.

Serię gier Wsiąść do pociągu można chyba nazwać kultową. Nie znajdziemy chyba ani jednego miłośnika planszówek który nie grał albo przynajmniej nie słyszał to tej grze. Wsiąść do pociągu (niezależnie od wersji) bardzo często traktowana jest jako wprowadzenie nowych graczy do świata planszówek.

Bohaterka dzisiejszej recenzji to w pewnym stopniu klimatyczny/tematyczny wariant Wsiąść do Pociągu Pierwsza Podróż. Taka pierwsza podróż po Koszmarkowie. Czy warto się pochylić nad Wsiąść do pociągu Widmo? Czy halloweenowa podróż po Koszmarkowie będzie atrakcją? A może to będzie koszmarne przeżycie? Przekonajcie się sami. Zapraszamy do lektury naszej recenzji. 

Recenzja jest efektem współpracy recenzenckiej/współpracy reklamowej z Wydawnictwem. Wydawnictwo nie miało wglądu w tekst przed jego publikacją, ani wpływu na naszą opinię.




CO ZAWIERA GRA

W pudełku wielkości pierwowzoru, czyli klasyka w postaci gry Wsiąść do pociągu znajdziemy całkiem sporo komponentów. Wśród nich oczywiście plansza Koszmarkowa, karty platform, karty biletów (w tym 4 bilety specjalne „cukierek albo psikus” i złoty bilet). 
Tym razem środkiem transportu są nawiedzone wagoniki w czterech iście halloweenowych kolorach (czarnym, białym, pomarańczowym i fioletowym). Do tego wszystkiego zwięzła instrukcja w formie jednej dwustronnej kartki.

Tradycyjnie w środku znajdziemy plastikową wypraskę, dzięki której będziemy w stanie zachować porządek. Jakościowo tradycyjnie wszystko wypada na bardzo wysokim poziomie. Do tego zdążyły już nas przyzwyczaić wszystkie gry z serii Wsiąść do pociągu. 

Trzeba przyznać, że Wsiąść do pociągu Widmo ma iście halloweenowy klimat. Okładka przypomina kard z kreskówki z duchami i wampirami. Nazwy punktów w Koszmarkowie są nieźle odjechane (Cmentarz, Krypta, Nawiedzony cyrk, Pracownia szalonego naukowca itp.) A wagoniki… no cóż… to w zasadzie nawiedzone domy na kółkach. Dzieciakom to się podoba, oj podoba się.

CEL GRY

Witaj w Koszmarkowie – miejscu pełnym strasznych sekretów! Sprawdź, co kryje się w zakurzonych zakamarkach posiadłości na wzgórzu, wybierz się na spacer po przerażającym bagnie, a jeśli masz dość odwagi, sprawdź, czy w ukrytej jaskini naprawdę mieszka wiedźma!

Brzmi intrygująco, nieprawdaż? Aż chce się skoczyć do pociągu widmo i zwiedzić Koszmarkowo. No to do dzieła!

PRZYGOTOWANIE GRY

Zwiedzanie Koszmarkowa trzeba nieco przygotować. Na środek stołu wędruje plansza będącą mapą miejskich połączeń. Każdy z graczy wybiera swój kolor i bierze zestaw nawiedzonych wagoników w tym kolorze. 

Tasujemy karty platform i rozdajemy po 4 każdemu z graczy. Z reszty kart tworzymy talię platform, który umieszczamy obok planszy. 

Podobnie robimy z kartami biletów – tasujemy je, rozdajemy po 2 bilety każdemu z graczy, a z reszty tworzymy talię umieszczając je obok planszy. Koło niej umieszczamy bilety specjalne „cukierek albo psikus” oraz złoty bilet, będący symbolem zwycięstwa.

niedziela, 18 września 2022

Kotki - recenzja gry rodzinnej wydawnictwa Trefl.

Koty nie od dziś królują w bajkach, filmach czy komiksach. Nic więc dziwnego, że stają się też wdzięcznymi bohaterami gier planszowych. Znajdziemy je w takich tytułach jak: Calico, Najlepsza gra o kotach, Wyspa kotów, Eksplodujące kotki (np. wersja dla 2 graczy), Cat Stax, Kot Stefan, Gra w kotka i pyszczek czy O kocie w kłopocie.

Słodziaki są też bohaterami gry będącej tematem dzisiejszej recenzji, czyli Kotki od wydawnictwa Trefl. Tak po prawdzie to nie jest nowa gra. Kiedyś już była na naszym rynku. Teraz wydawnictwo postanowiło ją wznowić. Czy obcowanie z tymi zwierzątkami to przyjemność? A może to humorzaste futrzaki? Przekonajcie się sami. Zapraszamy do lektury naszej recenzji. 




CO ZAWIERA GRA

W kolorowym pudełeczku ze słodkimi kotkami na okładce znajdziemy sporo elementów. Będą to poduszki (plansze) graczy, kafelki kotów, talię kart przynęt i oczywiście instrukcję do gry.

Wszystkie komponenty wykonane są z niezwykłą starannością. I te słodkie kociaki… Kamila Mrożek Zielińska i Adam Strzelecki zrobili świetną robotę.

Instrukcja, klasycznie jak to już jest w przypadku większości instrukcji wydawnictwa Trefl, opracowana jest w kilku językach, oczywiście z polskim na czele. Jasno i precyzyjne tłumaczy zasady zabawy.

CEL GRY

„Zdobądź sympatię najfajniejszych kotów w okolicy. Zwabiaj je kocimi przysmakami i zabawkami, by podeszły właśnie do Ciebie i zdobądź tytuł Największego Miłośnika Kotów. Uważaj jednak na biegającego po okolicy psa – jego szczekanie wystraszy nawet najodważniejszego kotka!”

Ten opis najlepiej charakteryzuje cel zabawy. Będziemy umieszczać na poduszeczkach kocie smakołyki i zabawki, aby przywabić kotki do siebie. Za zwabienie kotków dostaniemy punkty – kto zgromadzi ich najwięcej wygra całą zabawę.

PRZYGOTOWANIE GRY

Do zabawy z naszymi słodziakami trzeba się przygotować. Najpierw musimy porozkładać wszystkie poduszeczki tak, jak to pokazuje obrazek w instrukcji. 

W rozgrywce 2 i 3 osobowej w grze będą obecne poduszeczki nie posiadające swoich właścicieli – nie usuwamy ich z gry. 

Jeden z graczy dostaje poduszkę oznaczoną gwiazdką z jedynką – to on będzie graczem rozpoczynającym.

Tasujemy karty przynęt i układamy je w zakrytym stosie (przynętami do dołu). Jedną odkrytą kartę z wierzchu stosu umieszczamy na każdej poduszce na polu ze strzałką. Jeśli trafimy na kartę z psem to musimy ją wtasować ponownie w talię a na jej miejsce odsłonić kolejną kartę ze stosu.

Na koniec tasujemy kafelki kotów i tworzymy z nich zakryty stos (stroną z kotkami do góry). Cztery kafelki kotów odkrywamy i umieszczamy na środku stołu obok siebie w kwadracie - w ten sposób tworzymy podwórko.

niedziela, 11 września 2022

Muticity - recenzja rodzinnej gry logicznej wydawnictwa Muduko.

Multicity to nie jest całkowicie nowa gra. Tzn. jest nowa dla nas Polaków, ale zagraniczni gracze znają ten tytuł od roku 2016. W żadnym jednak stopniu gra nie zyskała rozgłosu. Nie będę wnikać czemu się tak stało.

Faktem jest, że wydawnictwo Muduko postanowiło sięgnąć po ten tytuł, zmieniając przy okazji oprawę graficzną. Czy był to strzał w dziesiątkę czy też niekoniecznie? Zapraszam do lektury recenzji.  




CO ZAWIERA GRA

W kwadratowym, dość sporym pudełku znajdziemy takie komponenty, jak: płytki miasta z placami budowy, żetony obiektów i instrukcję jasno tłumaczącą zasady gry.

Wykonanie gry jest tradycyjnie na wysokim poziomie. Płytki miasta i żetony obiektów są zrobione z solidnej tektury. Jedyne do czego można się przyczepić, to wielkość pudełka. Ten stosik niespełna 40 płytek miasta ginie w pudle. Choć jak dodamy żetony obiektów, to pudło się troszkę wypełnia. Szczególnie, że obiekty mają tekturowe podstawki i nie da się ich ułożyć na płasko.

CEL GRY

Multicity zaprasza nas do zabawy w architekta przestrzeni miejskiej. Naszym zadaniem będzie zaplanowanie jednego typu obiektów i jak najszybsze ich umieszczenie na budowanej z płytek planszy miasta. Osoba, której się to uda jako pierwszej zwycięży grę.

PRZYGOTOWANIE GRY

Tworzenie projektu architektonicznego czy budowanie miasta wymaga długiego i przemyślanego przygotowania. Spokojnie. Multicity tego nie wymaga. Tutaj wystarczy potasować płytki miasta, umieścić je w zakrytym stosie i odsłonić wierzchnią płytkę. Następnie każdy z graczy musi się zdecydować na jeden zestaw obiektów. Możemy wybrać budynki, pojazdy, roślinność lub architekturę. Zestaw budynków umieszczamy przed sobą. Wszystko gotowe. Możemy zacząć architektoniczne wyzwanie.

niedziela, 10 lipca 2022

Zig Zap - recenzja dynamicznej gry rodzinnej wydawnictwa Trefl.

Szalone, roześmiane zwierzęta zapraszają do zabawy! Kto złapie swojego zwierzaka? Lis, królik, świnka, pies, kot, jeleń - niezła menażeria. Którego zwierzaka uszy chcesz zobaczyć na swojej głowie? Kto zna naszego Jaśka, ten wie, że to wielki miłośnik lisków więc ten zwierzak w naszych rozgrywkach jest już zarezerwowany. A Ty kogo wybierzesz?

Bohaterka dzisiejszej recenzji to szalona, dynamiczna, zręcznościowa gra rodzinna o zabawnym tytule. Mowa o niedawnej nowości wydawnictwa Trefl, czyli grze Zig Zap. Czy szalone "pacanie łapkami" zwierzaków daje frajdę? A może to tylko chwilowa frajda? Przekonajcie się sami - zapraszamy do lektury recenzji. 




CO ZAWIERA GRA

W pudełku charakterystycznym dla większości gier Wydawnictwa Trefl znajdziemy całkiem sporo komponentów. Wśród nich będą karty ze zwierzakami, 4 opaski na uszy zwierzaków, 6 par uszu, 4 łapki z przyssawkami (w kolorach opasek), 4 pionki oraz dwustronna plansza. Do tego wszystkiego dostajemy zwięzłą instrukcję, precyzyjnie tłumaczącą wszystkie zasady.

CEL GRY

Opaski z uszami na głowę, packi w dłoń i szybko łapiemy karty ze zwierzakami, którymi jesteśmy. Wszystko po to, aby jak najszybciej dotrzeć do pola z Treflikiem.

PRZYGOTOWANIE GRY

Tasujemy karty ze zwierzakami i układamy je w zakrytym stosie na środku stołu. Wybieramy packę, opaskę i pionek w tym samym kolorze. Do opaski wkładamy uszy wybranego przez nas (na przykład naszego ulubionego) zwierzaka. 

Obok pola gry kładziemy planszę, na której na polu z łapką kładziemy wybrane przez nas pionki. Plansza ma dwie strony – prostą (bez pól specjalnych) i wersję z polami specjalnymi zmieniającymi zasady gry. To do nas należy wybór, w jaką wersję zabawy wchodzimy.

Wszystko gotowe. Możemy zaczynać szaloną zabawę.

niedziela, 12 czerwca 2022

Spy Guy - recenzja gry kooperacyjnej wydawnictwa Trefl.

„Na właścicieli lokalnych sklepów padł blady strach. W ostatnim tygodniu w ponad 10 lokalach doszło do zuchwałych kradzieży w środku dnia! Świadkowie zeznają, że przestępstw dokonuje przebiegły Doktor Moritz. Policja jest jednak bezradna, a zuchwały złodziej dalej pozostaje na wolności! Oczy całego Treflikowa zwrócone są na Spy Guya – tylko on jest w stanie odnaleźć Doktora Moritza i pokrzyżować jego plany!”

Brzmi intrygująco, prawda? Bohaterką dzisiejszej recenzji jest kooperacyjna gra Spy Guy, majowa nowość od Wydawnictwa Trefl. Czy naszemu detektywowi uda się pokonać przebiegłego Doktora? Czy to będzie emocjonująca zabawa? A może pogoń za złodziejaszkiem to będzie droga przez mękę? Przekonajcie się sami. Zapraszamy do lektury naszej recenzji.




CO ZAWIERA GRA

W pudełku o rozmiarach charakterystycznych dla większości gier Trefla znajdziemy bardzo długą (aż 110 cm!) planszę złożoną z 6 elementów na wzór wielkich puzzli. Do tego talię 56 kart poszlak, 2 pionki (Doktora Moritza i Spy Guya), 10 niebieskich znaczników poszlak i klepsydrę. Całość dopełnia instrukcja precyzyjnie tłumacząca zasady gry.

CEL GRY

Jak to już padło na wstępnie będziemy się wcielać w Spy Guya – superdetektywa dbającego o prządek w Treflikowie. Naszym zadaniem będzie złapanie Doktora Moritza, zanim uda mu się dostać do portu i bezkarnie opuścić miasto.

PRZYGOTOWANIE GRY

Na stole budujemy tor gry z elementów planszy. Jako, że jest długaśna, dlatego też w naszych rozgrywkach podłożem najczęściej była podłoga.

Na pierwszym polu toru stawiamy pionek Spy Guya zaś Doktora Moritza wędruje na jedno z oznaczonych pól, w zależności od tego, w ile osób przystępujemy do zabawy (pole + 1, +2, +3 albo +4). Karty poszlak tasujemy i umieszczamy w zakrytym stosie obok planszy. Do tego dokładamy znaczniki poszlak i klepsydrę.

Misja przygotowania. Czas rozpocząć pościg.

niedziela, 27 marca 2022

Park smoków - recenzja gry rodzinnej Wydawnictwa Nasza Księgarnia.

Nie od dziś wiadomo, że i mali i duzi chłopcy (choć i dziewczynki) lubią smoki. Te stwory pojawiają się w bajkach, książeczkach, komiksach czy kreskówkach. Nic więc dziwnego, że stają się też bohaterami gier planszowych dla dużych i małych. Na rynku mamy takie tytuły, jak: Drako, Smoki, Smoczy ogień, Smocza dolina czy Łowcy smoków.

Teraz do tego grona dołącza bohaterka dzisiejszej recenzji, czyli Park smoków od Wydawnictwa Nasza Księgarnia. Czy tworzenie takich smoczych parków to będzie miła przygoda? A może smoki nieźle nas pomęczą? Przekonajcie się sami. Zapraszamy do lektury recenzji.




CO ZAWIERA GRA

W zgrabnym pudełeczku, wielkości takiego od Pizzerii, znajdziemy całkiem sporo komponentów. Będą to następujące rzeczy: plansza, żeton sterowca, karty wysp, sporą talię przezroczystych kart smoków, żetony zwiedzających, żetony legendarnych smoków, karty pomocy i oczywiście instrukcję tłumaczącą zasady gry.

Na uwagę zasługują szczególnie przezroczyste karty smoków. To coś niezbyt często spotykanego w grach planszowych. W zasadzie z takimi kartami spotkaliśmy się jak dotąd tylko w Mystic Vale i Canvas. Robią wrażenie, oj robią.

Załączona instrukcja tradycyjnie stoi już na wysokim poziomie. Napisana jest bardzo przystępnie z licznymi przykładami. Dodatkowo otrzymujemy funkcjonalne karty pomocy, dzięki czemu nie zagubimy się w akcji.

CEL GRY

Jak sama nazwa wskazuje naszym celem jest utworzenie parku smoków. Mamy na to 3 wyspy i 3 pory roku. Różnorodność smoków w naszym parku zapewni nam napływ turystów. Ten, kto przyciągnie ich najwięcej wygra grę.

PRZYGOTOWANIE GRY

Na środku stołu umieszczamy planszę. Na szczycie góry na środku planszy układamy w stosie żetony legendarnych smoków. We wcięciu w planszy nad fioletowym smokiem umieszczamy żeton sterowca. Obok planszy kładziemy żetony zwiedzających.

Następnie przechodzimy do przygotowania terenu pod budowę naszych parków. W tym celu tasujemy karty wysp i rozdajemy po 4 karty każdemu z graczy. Układamy je przed sobą wybraną stroną do góry. To one będą tworzyć nasz park smoków.

Każdy z graczy bierze zwiedzających o wartości 5 oraz po jednej karcie podpowiedzi zwanej ściągawką.

Na koniec tasujemy przezroczyste karty smoków i rozdajemy każdemu graczowi po 4 karty.

Gotowe. Czas zacząć urządzanie naszych parków.

piątek, 11 lutego 2022

Bójka na zwierzaki - recenzja gry Wydawnictwa Edgard Games.

Mamy w domu małego miłośnika zwierząt, a szczególnie lisów. Nasz Jasiek ma hopla z przerzutką na punkcie rudych kitek. Pluszaki, książki, figurki, klocki lego i gry z liskami od razu trafiają na radar.

Nie inaczej było z bohaterką dzisiejszej recenzji, czyli grą Bójka na zwierzaki od Edgard Games. Na kartach znajdziemy liska. Więc siłą rzeczy musiała trafić na radar. Czy gra zyskuje przy bliższym spotkaniu? A może to tylko kolejna gra edukacyjna dla dzieci? Przekonacie się sami. Zapraszamy do lektury recenzji. 




CO ZAWIERA GRA

W dość małym, kwadratowym pudełku znajdziemy sporą ilość dwustronnych kart gry, karty ze słowniczkiem obrazkowym i instrukcję. 

Szczerze mówiąc pudełko mogłoby być jeszcze mniejsze, gdyż w środku skrywa tekturową wypraskę zmniejszającą jego wnętrze do rozmiaru kart. Czyli niestety przechowuje trochę „pustego powietrza”. 

Karty gry dostajemy w dwóch kolorach. Z niebieskimi ramkami są karty dotyczące zwierząt zamieszkujących Polskę, zaś z pomarańczowym brzegiem te, które mają zwierzęta występujące poza naszym krajem.

Wskazane jest, aby przed rozpoczęciem gry (szczególnie z młodszymi dziećmi) zapoznać się ze zwierzętami przedstawionymi w słowniczku obrazkowym. Ułatwi to zabawę.

CEL GRY

Cała zabawa z Bójką na zwierzaki sprowadza się do jednego – do szukania wspólnych elementów na kartach. Tylko tyle wystarczy do dobrej zabawy.

PRZYGOTOWANIE GRY

W zasadzie trudno tutaj zauważyć jakieś specjalne zasady przygotowania gry. Po prostu bierzemy wszystkie karty (gdy chcemy poznawać zwierzęta mieszkające i u nas i poza granicami Polski) albo tylko w jednym kolorze (niebieskim dla polskich zwierzą, pomarańczowym dla zagranicznych).