niedziela, 17 listopada 2019

RES ARCANA: Mocy przybywaj - recenzja gry wydawnictwa Rebel.


Tom Lehman jest autorem, który ma na koncie kilka naprawdę mocnych tytułów, dzięki którym wpisał się na stałe do historii. Mowa tu przede wszystkim o Race for the Galaxy (od którego ja się odbiłem jak od ściany) i Roll for the Galaxy (zrobione wraz z Wei-Hwa Huang  - to akurat bardzo lubię).

Res Arcana, będąca bohaterką niniejszej recenzji, przenosi nas w świat fantasy, za którym co prawda osobiście nie przepadam, jednakże mechanika gry miała mi to wszystko wynagrodzić. Czy tak faktycznie było? Zapraszam do lektury recenzji.




CO ZAWIERA GRA

W średniej wielkości pudełku czeka na nas sporo dobroci. Przede wszystkim karty podzielone na karty artefaktów, Monumentów, Enklawy Mocy oraz karty postaci, czyli magów. Oprócz tego znajdziemy w środku duże płytki enklaw oraz znacznie mniejsze płytki magicznych przedmiotów. Oprócz tego w pudełku znajdziemy też sporą garść zasobów, czyli drewnianych znaczników esencji (różnią się od siebie kształtem i kolorem): wigoru, życia, spokoju, śmierci i złota. Zamknięte one zostały w bardzo ładnym i funkcjonalnym pudełeczku.

Wykonanie całości gry oceniam bardzo wysoko. Komponenty są naprawdę dobrzej jakości. We wnętrzu pudełka czeka na nasz plastikowa, porządna  wypraska, dzięki której w środku panuje porządek, co przekłada się na szybkie przygotowanie i schowanie gry.

Załączona instrukcja napisana jest poprawnie ze sporą liczbą przykładów, dzięki czemu przyswojenie zasad nie jest specjalnie trudne.

CEL GRY

Każdy z nas wciela się w jednego z potężnych magów, którzy to staną w szranki o tytuł najlepszego. Temat specjalnie oryginalny nie jest i prawdę mówiąc nie ma to większego znaczenia. Mamy do czynienia z mechaniką ubraną w szaty fantasy i nawet sama instrukcja wprowadza nas w temat gry niezwykle oszczędnie jeśli chodzi o treść.

Tak czy inaczej przyjdzie nam zbierać punkty zwycięstwa. Ten, komu uda się jako pierwszemu uzbierać 10 punktów, okaże się zwycięzcą.

PRZYGOTOWANIE GRY

Całe szczęście przygotowanie rozgrywki trwa dość szybko. Na środku stołu umieszczamy 8 płytek magicznych przedmiotów, pięć Enklaw Mocy (te wybieramy losowo) oraz Monumenty (w zakrytym stosie, z którego odkrywamy dokładnie dwa). Gdzieś obok wędruje pudełeczko z zasobami.

Każdy z graczy otrzymuje osiem kart artefaktów. Możemy skorzystać z gotowych talii (polecane przy pierwszych partiach), możemy zdać się na los i po prostu dociągnąć z puli artefaktów osiem kart. Możemy w końcu złożyć takową talię korzystając z draftu. Tasujemy tak przygotowaną talię i na rękę dobieramy trzy karty.

Teraz każdy z graczy wybiera jednego z otrzymanych wcześniej dwóch Magów – tego, który najlepiej będzie pasował do posiadanej talii. Dodatkowo wybieramy jeden z Magicznych Przedmiotów oraz otrzymujemy po jednym znaczniku esencji każdego rodzaju.

To tyle, możemy rozpocząć magiczną potyczkę.

wtorek, 12 listopada 2019

OBŁĘDNY RYCERZ: na ratunek księżniczce! - recenzja gry Wydawnictwa Foxgames.

"Złoczyńcy porwali księżniczkę! Statek, którym podróżowała, rozbił się na skałach, a następczyni tronu została uprowadzona przez Złego i jego niecnych pomagierów. Połączcie swe siły, aby przeprowadzić dzielnego Obłędnego Rycerza przez pełne niebezpieczeństw krainy i doprowadzić historię do szczęśliwego zakończenia."

To nie jest wstęp do bajki o dzielnym rycerzu. To kilka słów wprowadzenia umieszczonych na wstępie instrukcji do gry, która jest bohaterką dzisiejszej recenzji. Mowa tu o Obłędnym Rycerzu - grze z portfolio Wydawnictwa Foxgames. Swoistej hybrydzie - grze, zręcznościowej, kooperacyjnej i zabawce w jednym. Czy obcowanie z dzielnym rycerzem to przygoda życia? Przekonajcie się. Zapraszamy do lektury recenzji. 




CO ZAWIERA GRA

W kwadratowym pudełeczku znajdziemy sporo komponentów. Będą to: plastikowa plansza z pułapkami, 4 dźwignie, 20 map obrazujących 4 różne światy, figurka obłędnego rycerza, znacznik serca, licznik życia, wskaźnik postępu, plastikowe i drewniane przeszkody oraz instrukcja do gry.

Na szczególną uwagę zasługuje wykonanie całej gry. Jest na bardzo wysokim poziomie. Plastikowa plansza z pułapkami, efektownie plastikowe pułapki (łuki, głazy i barierki) czy drewniane przeszkody (laski dynamitu, strażnicy i Zły) - wszystko wykonane jest bardzo starannie. 

Osobiście bardzo lubię gry, które do zabawy wykorzystują swoje opakowania. Tak jest w przypadku takich tytułów jak np.: Magiczny labirynt czy Zaklęta wieża. Także i w przypadku Obłędnego Rycerza denko pudełka do gry jest niezbędne do przygotowania całej rozgrywki. To na jego brzegach montujemy dźwignie a na nich planszę z pułapkami. Sprytne rozwiązanie. W całości gra tworzy niezłą, trójwymiarową przestrzeń. Trzeba przyznać, że robi to wrażenie. 

Na koniec słowo o instrukcji - jest zwięzła, precyzyjna i bogata w przykłady ułatwiające szybkie ogarnięcie zasad. Brawo za taką instrukcję. 

CEL GRY

Obłędny rycerz zaprasza nas na misję ratunkową. Naszym zadaniem będzie takie manipulowanie dźwigniami, aby rycerz przeszedł przez dany świat i wypełnił swoje zadanie. Jego finalnym celem jest uratowanie księżniczki uwięzionej przez Złego. 

PRZYGOTOWANIE GRY

Wspomniane denko pudełka układamy na środku stołu. W odpowiednich miejscach na brzegach pudełka ustawiamy cztery dźwignie a na nich umieszczamy plastikową planszę z pułapkami. W zależności od wybranego trybu gry (kilka słów o tym za chwilę) na planszy umieszczamy pierwszą mapę wybranego świata. Zostaje nam jeszcze przygotować przeszkody wskazane na mapie (łuki, barierki, głazy, laski dynamitu, strażników lub Złego) i ustawić rycerza na polu startowym. Na koniec dokonujemy wyboru jednego z trzech dostępnych poziomów trudności naszej zabawy - od niego zależy ilość żyć z jakimi startujemy. 

niedziela, 10 listopada 2019

NA SKRZYDŁACH: Idzie chmura, będzie deszcz* - recenzja gry wydawnictwa Rebel


Jamey Stegmaier jest uznanym autorem gier. Co do tego nie mam żadnych wątpliwości. Takie tytuły jak Scythe czy Viticulture są dobrze znane graczom na całym świecie. Pan Jamey jest również właścicielem wydawnictwa Stonemeier Games. Każdy, kto miał do czynienia z grami tego wydawnictwa wie, że jedną z immanentnych cech z logo SG na okładce jest ich efektowność. Każda z tych gier jest dopieszczona i graficznie i edycyjnie.

Nie dziwię się, że każda kolejna gra planszowa tegoż wydawnictwa z automatu wywołuje sporo zamieszania, co odbija się pozytywnie na sprzedaży. Całe szczęście pięknej oprawie towarzyszy również całkiem ciekawa mechanika, co widać w rankingu BGG.

Nie inaczej było z bohaterką tej recenzji. Na Skrzydłach na dobrą sprawę zanim dobrze pojawiło się na rynku, to jego nakład się wyczerpał. Polski wydawca, czyli Rebel chyba nie spodziewał się aż takiego odzewu graczy. Całe szczęście po kilku miesiącach mamy w sklepach drugi nakład.

Czy to całe zamieszanie wokół tego tytułu było zasadne? Zapraszam do naszych przemyśleń po rozegraniu całkiem sporej liczby partii.



CO ZAWIERA GRA

Całość zamknięta jest w dużym i ciężkim pudle. Sama okładka przyciąga wzrok. To co znajdziemy w środku to wrażenie tylko podtrzyma. Mamy zatem piękne plansze dla każdego z graczy (w niektórych grach tej wielkości jest plansza główna), mamy mnóstwo kart zamkniętych w specjalnym plastikowym pudełeczku, którego wieko jest jednocześnie elementem gry – z niego będziemy pobierać nowe karty. Mamy piękne różnokolorowe jajeczka zrobione z bardzo przyjemnego w dotyku plastiku. Oprócz tego spotkamy trochę klasyki, czyli drewniane znaczniki i kartonowe żetony. A do tego wszystkiego mamy do dyspozycji karmnik dla ptaków, który de facto jest wieżą do rzucania kości. Oczywiście gra bez tego ustrojstwa spokojnie byłaby grywalna, ale to przecież dziecko SG, więc musi być na bogato. A propos kości – moim zdaniem trochę odstają jakością od reszty komponentów. Znajduje się na nich wydruk różnych pokarmów. Sęk w tym, że wydruk ten jest kiepskiej jakości. Aż prosiło się, żeby te symbole wygrawerować i pokryć farbą.

Tak czy inaczej, jakość komponentów (poza kośćmi) to klasa sama w sobie. Nawet instrukcja wydrukowana została na takim papierze, z jakim nasze oczy i paluchy się jeszcze nie spotkały. Warto to samemu zobaczyć i dotknąć. A propos instrukcji, napisana została znakomicie. Z czytelnymi przykładami, okraszona sporą liczbą grafik. Ułatwia to przyswojenie zasad. W pudle znajdziemy jeszcze dwie książeczki. W jednej dostaniemy skrót zasad oraz kompendium wiedzy na temat tego co znajdziemy na kartach (zadań i ptaków). W drugiej – zasady dla gry solo stworzone przez ludzi z Automy (spotkaliśmy to np. w Projekcie Gaja).

CEL GRY

Naszym celem będzie budowa woliery dla ptaków. W tym celu przyjdzie nam pozyskiwać nowe gatunki naszych skrzydlatych przyjaciół oraz troszczyć się o to, by znosiły jajka. Mamy wyznaczone cele ogólne i powiedzmy spersonalizowane (właściwe tylko dla jednego gracza) i za to będziemy zdobywać piórka, czyli punkty zwycięstwa. Kto w tym będzie najlepszy, ten okaże się zwycięzcą.

PRZYGOTOWANIE GRY

Przygotowanie gry jest banalnie proste. Zestawem startowym każdego z graczy będzie jego osobista plansza, zestaw ośmiu znaczników oraz po jednym rodzaju pokarmu (reprezentowane jest to przez odpowiednie żetony). Każdy z graczy otrzymuje również pięć kart ptaków – z nich może sobie zostawić na ręce dowolną ich ilość, pod warunkiem, że za każdą kartę uiści opłatę w postaci jednego żetonu pożywienia za każdą pozostawioną kartę (trochę podobne to do Terraformacji Marsa). Dodatkowo otrzymujemy dwie karty zadań, z których to wybieramy jedną – druga jest odrzucana.

Następnie musimy przygotować resztę komponentów. Kostki wrzucamy do karmnika, obok którego umieszczamy jajka oraz żetony pożywienia. Dobieramy trzy karty ptaków i umieszczamy je na plastikowej podstawce. Ostatnią czynnością jest przygotowanie planszy celów – decydujemy się na jedną ze stron (zielona nastawiona jest na rywalizację, niebieska – na pasjans) oraz dokładamy losowo cztery żetony celów i umieszczamy na odpowiednich polach tejże planszy.


czwartek, 7 listopada 2019

Festiwal Fantastyki FALKON 2.0 już jutro! - informacja prasowa.

Już jutro nasze rodzinne miasto opanują miłośnicy fantastyki i gier wszelakich. Przez trzy dni będą miały miejsce przeróżne atrakcje w ramach Festiwalu Fantastyki Falkon 2.0.

Będą stoiska targowe, będą prelekcje, będą spotkania z autorami. Będzie Gamesroom a w nim... No właśnie, zobaczcie co takiego czeka na miłośników planszówek i gier wszelakich. 





SOBOTA:

9:00 – Eliminacje do Mistrzostw Polski 2019 Neuroshimy Hex – Tak jak w świecie Neuroshimy powoli rozrasta się Moloch, tak w realnym świecie powiększa się Neuroshima Hex. Z każdym kolejnym rokiem widać coraz więcej graczy, a kolejni poznają tytuł lub dopiero dorastają, żeby za parę lat samemu sięgnąć po planszę i żetony. W związku z tym mamy dla Was, podobnie jak w poprzednich latach, turniej Neuroshimy Hex, który stanowi eliminacje do Mistrzostw Polski 2019. I pamiętajcie – nieważne czy popieracie Molocha, czy jesteście mu przeciwni, ten turniej jest dla każdego, więc jeśli się wahacie to przestańcie i weźcie w nim udział!

15:00 – Turniej gry “Morskie Opowieści” Wydawnictwo Lucrum Games

20:00 -Turniej gry “El Dorado” Wydawnictwo Nasza Księgarnia

NIEDZIELA:

11:00 – Turniej w grę “Na końcu języka” Wydawnictwo Nasza Księgarnia

ZAGRAJ Z REBELEM! STOISKO 
DUNGEONS & DRAGONS I KEYFORGE

Zapraszamy do zagrania z nami przez cały czas trwania konwentu w polską edycję najsłynniejszej gry RPG na świecie Dungeons & Dragons lub w Keyforge, pierwszą na świecie unikalna grę karcianą . Podejdź do stolików – zapoznamy Cię z zasadami i zapiszemy na najbliższą grę!

Dungeons & Dragons to gra najbardziej popularna gra fabularna na świecie. Gracze odgrywając postaci i podejmują decyzje, które pomagają im poradzić sobie z przeciwnościami postawionymi przed nimi przez Mistrza Podziemi. 

Najnowsza, piąta edycja gry, dzięki wydawnictwu REBEL, jest już dostępna w wersji polskiej. Zapraszamy śmiałków chcących wyruszyć z nami na przygodę, wcielając się w początkujących bohaterów świata fantasy.

środa, 6 listopada 2019

GORĄCY ZIEMNIAK FAMILIJNY: uważaj bo się upieczesz! - recenzja gry Wydawnictwa Alexander.

W jaki sposób najszybciej nauczyć dzieci wiedzy z różnych dziedzin? Czytać encyklopedię? Zapisać na dodatkowe zajęcia z różnorodnych przedmiotów? Wysyłać na wszelakie konkursy? Można i tak. Ale czy nie lepiej naukę połączyć z zabawą? Z pewnością będzie to skuteczniejsze w trwałym przyswojeniu takiej wiedzy. Bo będzie się ona kojarzyła z miłymi przeżyciami. Na pomoc przychodzą nam tutaj wszelakie gry quizowe. Trochę już ich na rynku się pojawiło - na przykład PopCOOLturowy Quizz, Trival Pursuit (w różnych wersjach, np. Harry Potter), Wtedy kiedy, iKnow, Ryzyk Fizyk czy seria Kieszonkowców. Niektóre wymagały wiedzy specjalistycznej, inne wysoko podnosiły poprzeczkę trudności swoich pytań. 

Bohaterka dzisiejszej recenzji, czyli gra Gorący ziemniak. Man do recenzji przypadła oczywiście najlepsza dla nas wersja czyli familijna. Jak nam się podobało przerzucanie ziemniaka? Czy to była walka z rozżarzonymi węglami? A może okazja do przyjemnego spędzenia rodzinnego popołudnia?Przekonajcie się sami.Zapraszamy do lektury recenzji. 




CO ZAWIERA GRA

W tekturowym pudełku charakterystycznym dla większości gier Wydawnictwa Alexander znajdziemy planszę go gry (swoistą drogę ziemniaka na grilla), sporą talię kart pytań (dwustronnych, z dwoma pytaniami na każdej stronie), pionki, bączka (taka niecodzienną klepsydrę) oraz głównego bohatera gry, czyli pluszowego ziemniaka. Do tego wszystkiego dołączona jest zwięzła instrukcja tłumacząca zasady zabawy. 

CEL GRY

Naszym zadaniem będzie okiełznanie presji czasu i odpowiadanie na pytania tak szybko, żeby pozbyć się gorącego ziemniaka i utrzymać się z dala od grilla. Brzmi prosto, ale czy tak jest? Oj różnie bywa. 

PRZYGOTOWANIE GRY

Na stole układamy plansze do gry a na niej umieszczamy pionki graczy. Obok planszy umieszczamy bączka odmierzającego czas. Dla tych, który wolą nowocześniejsze metody Wydawnictwo przygotowało specjalną aplikację multimedialną dostępną pod kodem QR umieszczonym w instrukcji. 
Tasujemy karty pytań i umieszczamy je obok planszy. Zostaje jeszcze położyć obok głównego bohatera zabawy czyli naszego ziemniaka. I tyle. Możemy zacząć rodzinne zmagania. 

poniedziałek, 4 listopada 2019

Nocne Granie w Arenie Gliwice już po raz szósty! - informacja prasowa.

8 listopada kawiarnia Ludiversum oraz Arena Gliwice już po raz szósty zapraszają na Nocne Granie. Wydarzenie skierowane jest do miłośników planszówek i gier fabularnych. 


Poprzednie edycje Nocnego Grania przyciągały za każdym razem ok. 160 osób, co sprawia, że są to prawdopodobnie największe comiesięczne spotkania graczy. Na uczestników czekają oczywiście gry planszowe, turnieje z atrakcyjnymi nagrodami, ale także sesje RPG bądź LARP. Nieraz byli też zaproszeni goście prezentujący nowości wydawnicze.


Atrakcjami najbliższego spotkania będą m.in.:
- eliminacje do Mistrzostw Polski w trylogię Century;
- turniej gry Karak,
- prezentacje gry Kuchenny Poker,
- sesje Zewu Cthulhu,
- biblioteka ponad 100 gier planszowych, w tym nowości ostatnich miesięcy: Pojedynek Superbohaterów DC (Egmont), Rzuć na tacę (G3), Wyprawa do El Dorado, Na końcu języka 2 (Nasza Księgarnia), Klub Detektywów, Reef (FoxGames), Architekci Zachodniego Królestwa, Paladyni Zachodniego Królestwa, Osadnicy: Królestwa Północy (Portal Games), Dolina Nilu, Kimono (Hobbity), Res Arcana, Wyspa Skarbów, Odjechane jednorożce (Rebel.pl), Pola Zieleni (Czacha Games), Odfrunęło z wiatrem (Lucrum Games), Catan: Narodziny Państwa Inków (Galakta).

niedziela, 3 listopada 2019

WIRUS 2 EWOLUCJA: Wojna o bioniczne ramię - recenzja dodatku do gry Wirus.

Nadciąga jesień, a ta co roku niestety nieodłącznie kojarzy się z epidemią katarków, przeziębień i innych wirusów. "Niezwykle pociągający" ludzie w autobusach, kolejki w przychodniach i pustki w szkołach. 

To jesienna codzienność. A co by się zaczęło dziać, gdyby jakiś szalony naukowiec wynalazł w swoim laboratorium nowe, niecodzienne wirusy. Choroby z pewnością by ewoluowały. Przerażająca wizja, nieprawdaż? Co to by się działo? Jakie emocje przeżywalibyśmy? Chcecie się przekonać? To uwaga, możecie! Bowiem wydawnictwo Fabryka Kart Trefl Kraków (Trefl Joker Line) jakiś czas temu na rynek puściło dodatek do gry Wirus, czyli Wirus 2 Ewolucja. Czy nowe wirusy namieszały coś w ludzkim organizmie? Jak poradziły sobie organy? Czy przeżyliśmy to starcie? Przekonajcie się sami. Zapraszamy do lektury recenzji dodatku.




CO ZAWIERA GRA

Nie dajcie się zwieść patrząc na pudełko - jest takich samych rozmiarów jak pudełko z podstawową wersją gry Wirus. Skoro jednak Wirus 2 Ewolucja to dodatek, to nie pobawimy się bez "podstawki".

Ale zajrzyjmy do wnętrza naszego dodatku. Znajdziemy tam małą talię kart, podzielonych na 4 kategorie: karty organów, karty zmutowanych wirusów, karty szczepionek eksperymentalnych i karty terapii. 

Do tego wszystkiego otrzymujemy małą, kolorową instrukcję mająca format ulotki do jakiegoś leku. 

Karty dodatku spokojnie zmieszczą się w pudełku z podstawką. Jeśli będziemy je chcieli odróżnić, to nie trzeba będzie szukać laboratorium z mikroskopem. Są  one oznaczone- mają małą 2 w lewym dolnym rogu. Także bez problemu je odróżnimy i usuniemy z zabawy, jeśli będziemy chcieli zagrać tylko w podstawkę. 

CEL GRY

Cel zabawy pozostaje taki sam jak przy grze podstawowej. Gracze mają po prostu zbudować ciało złożone z 4 zdrowych organów. 

PRZYGOTOWANIE GRY

Skoro Wirus 2 to dodatek, zatem oczywiste jest, że aby móc zagrać musimy sięgnąć po podstawkę. Karty z dodatku trzeba połączyć i przetasować z kartami podstawowego wirusa. W zasięgu graczy kładziemy denko pudełka - będzie to nasza kwarantanna. Pozostaje jeszcze rozdać wszystkim graczom po 3 karty.

Wszystko gotowe. Można zacząć walkę o uratowanie świata przed epidemią. 

piątek, 1 listopada 2019

Co nowego słychać w IUVI Games? - informacja prasowa.

Jakiś czas temu na nasz rynek planszówkowy weszło Wydawnictwo IUVI Games. Wydawnictwo istnieje już jakiś czas i musimy przyznać, że działa z rozmachem.

Co nowego dzieje się w tym Wydawnictwie? Jakie tytuły ujrzały światło dzienne w ostatnim czasie? Zapraszamy do lektury krótkiej informacji prasowej. 

STAR REALMS COLONY WARS

Przejmij kontrolę nad koloniami.


Nowoodkryte światy zewnętrzne, bogate w nienaruszone złoża zasobów, są kuszącym kąskiem dla wszystkich tych, którzy pragną powiększyć swoją władzę. Rozpoczyna się zażarta walka o dziewicze terytoria. Czy przechytrzysz przeciwników i zwyciężysz w Colony Wars, czy też poniesiesz porażkę i na własne oczy ujrzysz, jak upada twoje gwiezdne królestwo?

Dodatek Colony Wars – zaprojektowany przez karcianych weteranów Dawida Kastle’a i Roba Doughrtey’ego – może być używany jako samodzielna gra dwuosobowa lub rozszerzenie do Star Realms, które pozwala włączyć do rozgrywki jednego albo dwóch kolejnych graczy.


To pudełko zawiera pełną dwuosobową grę: instrukcję oraz 128 kart, w tym 80 zupełnie nowych kart Talii Handlu.

Premiera: 17 października
SCD: 59,95 PLN


MINERAŁY


Małe arcydzieło wśród gier planszowych

Z przyjemnością informujemy, że 24 października 2019 roku Wydawnictwo IUVI wprowadziło na rynek wyjątkową grę planszową Minerały. Gra wpisuje się w popularny nurt abstrakcyjnych gier logicznych, które urzekają nie tylko świetnymi zasadami, ale także przepięknie wyglądają. Autorką gry i ilustracji jest Magdalena Śliwińska, absolwentka ASP w Katowicach.

środa, 30 października 2019

PTAKOSTKI: jedna jaskółka wiosny nie czyni - recenzja gry.

Bohaterkę dzisiejszej recenzji mieliśmy okazję pierwszy raz poznać podczas wakacyjnych odwiedzin w siedzibie Hobbitów w Nowym Sączu, które to miały miejsce pod koniec lipca. Była to jedna z trzech gier planszowych, które trafiły wtedy na stół (a mieliśmy jeszcze okazję przetestować Dolinę Nilu i Kimono). Po jednej rozgrywce z Przepiórkami (czyli Wiolą i Markiem) te kubistyczne ptaszki zapadły nam w pamięć. Czuliśmy niedosyt, że czas pozwolił tylko na jedną rozgrywkę. 

Z wielką radością przyjęliśmy więc możliwość przetestowania tej gry w większej ilości partii oraz zrecenzowania jej w ramach współpracy z księgarnią Tania Książka. Czy nasze wrażenia z pierwszej rozgrywki uległy zmianie? Czy obcowanie z kwadratowymi ptaszkami było boleśnie kanciaste? a może była to kwadratowa przyjemność? Przekonajcie się sami. Zapraszamy do lektury recenzji.



CO ZAWIERA GRA

Małe, zgrabne pudełeczko od pierwszego rzutu okiem przyciąga uwagę. Z okładki spogląda na nas "minecraftowy" (jak to mów nasz Jaś) ptaszek. W środku znajdziemy całkiem sporą talię kart z takimi ptaszkami z różnych gatunków. Do tego dołączona jest instrukcja jasno opisująca zasady gry - znajdziemy w niej sporo przykładów obrazkowych ułatwiających zrozumienie całej zabawy. 

CEL GRY

Naszym celem jest zebranie zestawu kart przedstawiającego 7 różnych gatunków ptaków lub dwa różne zestawy kart po 3 ptaki w każdym. 

PRZYGOTOWANIE GRY

Na początku losowo wyznaczamy gracza rozpoczynającego - jego zadaniem jest potasowanie wszystkich kart ptaków. 

Następnie losowo rozkłada on karty na środku stołu (obrazkami do góry) tworząc prostokąt zbudowany z 4 rzędów po 3 karty w każdym. W każdym rzędzie muszą się znajdować 3 różne karty ptaków - jeśli więc przy wykładaniu pojawi się ten sam rodzaj ptaka, to należy go odłożyć i dokładać nowe karty z talii aż do momentu, gdy każdy rząd będzie miał różne gatunki ptaków. 

Pozostałe karty tasujemy i tworzymy z nich zakryty stos, który umieszczamy obok wyłożonych kart. 

Rozdający daje każdemu z graczy po 8 kart, które utworzą startową rękę graczy. Każdy gracz dostaje także po jednej odkrytej karcie, którą umieszcza odsłoniętą przed sobą - to będzie pierwszy ptak w kolekcji graczy.

Wszystko przygotowane - możemy zacząć organizację naszego stada. 

niedziela, 27 października 2019

BLACKOUT Hong Kong: A po nocy przychodzi dzień - recenzja gry Wydawnictwa Lacerta

Alexander Pfister pomimo stosunkowo niewielkiego dorobku należy do wąskiego grona autorów gier, na które po prostu czeka się. Każda nowa zapowiedź wywołuje falę ciekawości i oczekiwań, czy też kolejny jego tytuł okaże się czymś dobrym czy też niekoniecznie.

Blackout: Hong Kong był jednym z hitów ubiegłorocznych targów w Essen i kwestią czasu było polskie wydanie. Podobnie jak w przypadku Mombasy, Great Western Trail czy Wyspy Skye za jej wydanie odpowiada Lacerta.

Czy podbiła nasze serducha jak poprzednie gry słynnego Austriaka, czy może jednak tym razem już niekoniecznie? Zapraszam do naszych przemyśleń.




CO ZAWIERA GRA

Całość zamknięta jest w dużym pudle. Okładka jakoś tak na pierwszy rzut oka kojarzy mi się z filmem o bliskim spotkaniu trzeciego stopnia z obcymi niż z grą, w której walczyć będziemy z brakiem prądu w Hong Kongu. Zresztą takich dziwnych skojarzeń z grafikami będzie więcej (np. oficerowie służb mundurowych przypominają mi do złudzenia oficerów SS). Warto wspomnieć, że gra posiada dwa wydania, które różnią się miedzy sobą zmodyfikowaną szatą graficzną, dzięki czemu poprawie uległa czytelność przede wszystkim planszy głównej. Dobrze się stało, że nasze rodzime wydanie jest już tym poprawionym (chociaż niestety nie bezbłędnym – o tym za chwilę)

No nic, o grafikach jeszcze się wypowiem później. Zerknijmy może do pudełka. W nim czeka na nas sporo kartonu. Przede wszystkim plansza główna przedstawiająca Hong Kong podzielony na 16 dzielnic, które z czasem będziemy badać i zdobywać wpływy.

Podobnie jak w przypadku Mombasy, elementem napędowym gry będą karty. Sporo kart podzielonych. Wśród nich znajdą się karty graczy (cztery zestawy kart początkowych dla każdego z graczy), karty ochotników (również są to karty początkowe) a także karty zadań i planów awaryjnych.

Do tego otrzymamy trzy kostki wraz z kartami, na których ujrzymy rozkład symboli na każdej z kostek. Całość dopełnia duża garść różnorakich żetonów oraz jeszcze większa garść drewnianych znaczników.

Wykonanie komponentów stoi na wysokim poziomie. Użyte materiały z pewnością przyczynią się do tego, że gra będzie nam długo służyła.

Muszę pochwalić instrukcję. Kilkanaście stron dość drobnego tekstu w sporych rozmiarów książeczce może początkowo odstraszać. Jednakże całość napisana jest bardzo przystępnym językiem, w dodatku okraszona jest czytelnymi przykładami. Dzięki temu to wszystko dość szybko wchodzi do głowy.

Żeby wszystko nie było zbyt różowe, nie możemy nie wspomnieć o pewnym felerze. Otóż niewielka część kart została błędnie wydrukowana. Erratę można pobrać tu. Poprawnie wydrukowane karty można otrzymać pisząc maila do wydawnictwa (reklamacje@lacerta.pl). My już mamy swoje karty i pomimo zastrzeżenia samej Lacerty, że ze względu na pewne ograniczenia technologiczne, mogą się one troszeczkę różnić kolorystycznie od oryginalnych, muszę stwierdzić, że ja tych różnic nie widzę. Brawo.

CEL GRY

W Mombasie wcielaliśmy się w rolę jednego z inwestorów nabywających udziały czterech afrykańskich kompanii handlowych. W Great Western Trail pełniliśmy rolę ranczera, który przemierzał Stany wraz ze swoim stadkiem krów. W Blackout przenosimy się do Hong Kongu, w którym miała miejsce potężna awaria zasilania i miasto zalały egipskie ciemności. I chaos. Przyjdzie nam się wcielić w jedną z grup specjalistów, której zadaniem jest opanowanie tego całego bałaganu.

PRZYGOTOWANIE GRY

Przygotowanie gry zajmuje trochę czasu, zwłaszcza na początku, gdy człowiek jeszcze nie bardzo orientuje się, co, gdzie i jak położyć. Z czasem wszystko staje się prostsze, ale i tak kilka minut na przygotowania trzeba poświęcić. Podobnie jak i na posprzątanie po całej zabawie. Całość przygotowań została dokładnie opisana w instrukcji i z grubsza przedstawia się to następująco:

Początek przygotowań to rozłożenie planszy – na której to umieszczamy w odpowiednich strefach żetony zwiadu. Pozostałe żetony (gotówka, znaczniki transportu i GPS) będą stanowić zasoby ogólne. Następnie musimy potasować karty zadań, część z nich odłożyć do pudełka (zależy od liczby graczy) i przygotować z nich rynek kart zadań.

Zestawem startowym każdego z graczy będzie pakiet startowych kart (każdy rozpoczyna z dokładnie takimi samymi kartami), garść drewnianych znaczników w wybranym kolorze, kilka znaczników transportu, trochę gotówki oraz planszetka (przy okazji będąca kartą pomocy). Na niej to umieszczamy w odpowiednim miejscu budynki. Podobnie jak i część kart z pakietu startowego.


środa, 23 października 2019

Falkon 2019 już coraz bliżej - informacja prasowa.

Kolejna odsłona kultowego już, myślę że w skali kraju, Festiwalu Fantastyki Falkon zbliża się coraz większymi krokami. W dniach 8 - 10 listopada 2019 miłośnicy faktastyki, książek, kosplaya, gier planszowych, rpg i gier komputerowych opanują teren Targów Lublin. 




Organizatorzy cały czas pracują nad kolejnymi atrakcjami i szczegółami eventu. My dziś chcemy Wam uchylić rąbka tajemnicy na co możecie liczyć. Miłej lektury. 

PRELEKCJE, WARSZTATY, KONKURSY

To rdzeń programu Falkonu. W wielu setkach punktów programu, każdy znajdzie coś interesującego . Nie zabraknie tematów bieżącej literatury, gier, nauki, seriali czy filmów.


SPOTKANIA AUTORSKIE

Podczas Falkonu będziecie mogli wziąć udział nie tylko w punktach programu naszych gości, ale również porozmawiać z nimi oraz zdobyć ich podpis podczas spotkań autorskich.


GRY PLANSZOWE

Całą halę A poświęcamy na wielki gamesroom, w którym nie zabraknie najbardziej kultowych jak również najnowszych pozycji. Wielka biblioteka gier działa niemal nieprzerwanie przez cały czas trwania festiwalu.

Dodatkowo, przygotowujemy dla Was wiele różnych turniejów, pokazów nowości oraz prototypów. Wierzymy, że w tym roku również uda nam się Was czymś zaskoczyć.


GRY KOMPUTEROWE I KONSOLOWE

Na Falkonie nie zabraknie również gier komupterowych i konsolowych, w tym przeróżnych turniejów. Nad strefą pracujemy z naszymi partnerami. Będziemy Was stale informować o czynionych postępach.


GRY RPG I LARPY

Czy znacie szkołę programową? To podstawówka sąsiadująca z targami. Cały budynek poświęcamy na rzecz gier RPG i LARPów. Mistrzowie gry przygotują dla Was ogromną pulę sesji, odbędzie się także konkurs Nerd. Natomiast Larpy już się piszą, w końcu Lublin lubi LARPy.

niedziela, 20 października 2019

Parawany w dłoń bo przed Plażingiem ostatnia prosta!!! - informacja prasowa.

Przed Plażingiem ostatnia prosta!!! Kampania gry na wspieram.to kończy się dzisiaj o 23:59. 


Sama gra już się ufundowała, ale do zgarnięcia jest jeszcze sporo ciekawych nagród. 

Do pudła doszły:
- 4 karty pomocy graczy
- Dodatek Czysta plaża (z częścią żetonów tylko dla wspierających)


- Dodatek Kafle specjalne - wyłącznie dla wspierających


a tuż przed chwilą udało się przekroczyć próg gwarantujący dodatek Niespodzianki co, cytując twórcę, jest "bardzo rabialne :)"


piątek, 18 października 2019

DOLINA NILU: z pamiętnika egipskiego ekonoma - recenzja gry Wydawnictwa Hobbity.eu


O Dolinie Nilu (oryginalny tytuł to Fertility) słyszeliśmy od jakiegoś czasu mnóstwo pochlebnych słów. Że ciekawa, że ładna, że prosta, że całościowo wypada znakomicie. No nie mogliśmy obok takich opinii przejść obojętnie.

Pewnego upalnego dnia lipca wpadliśmy do siedziby Hobbitów, które to odpowiadają za polskie wydanie tej gry głównie na partyjkę Doliny Nilu. Wytłumaczenie zasad zajęło Wioli i Markowi dosłownie kilka minut i szybko wciągnęliśmy się w rozgrywkę, która nas po prostu wciągnęła.

Od tamtego dnia minęło już trochę czasu, a na naszym koncie przybyło kolejnych partyjek Doliny Nilu. Gdy emocje związane z grą nieco opadły, przystąpiliśmy do zebrania naszych przemyśleń w formie tej recenzji. Zapraszamy zatem do lektury.




CO ZAWIERA GRA

Całość zamknięta jest w dużym pudle. W środku znajdziemy całą masę komponentów jakże charakterystycznych dla większości znanych nam planszówek, czyli mix kartonu (modułowa plansza główna, plansze metropolii, żetony dzielnic i metropolii, trójwymiarowe monumenty) oraz drewna (zasoby: alabaster, bydło, kwiaty papirusu i winogrona). Wykonanie komponentów to klasa sama w sobie. Solidny karton, pięknie wykonane drewniane znaczniki. Co ciekawe, w naszym polskim wydaniu mamy poprawione trójwymiarowe monumenty, które w pierwszym wydaniu po prostu się rozlatywały (vide Fotosynteza).

Wewnątrz pudełka znajdziemy też notatnik do podliczenia punktów. Mała rzecz a cieszy i zdecydowanie ułatwia tę całą buchalterię na koniec gry.

Załączona instrukcja napisana jest bardzo poprawnie. Tekstu jest sporo, ale podany został w sposób przystępny, okraszony wieloma przykładami. Zdecydowanie ułatwia zaznajomienie się z zasadami.

CEL GRY

Każdy z nas wciela się w rolę nomarchy (swoistego ministra odpowiedzialnego za sprawy gospodarki w starożytnym Egipcie). Tak się złożyło, że właśnie skończyły się wylewy Nilu, dzięki czemu mamy do dyspozycji żyzne gleby, które trzeba by było jakoś zagospodarować, żeby przyniosły oczekiwane plony. Zatem będziemy korzystać z dobroci natury, będziemy budować nowe dzielnice i dostarczać towary do sklepów. Wszystko po to, żeby uciułać jak najwięcej punktów zwycięstwa zwanych w grze debenami.

Poprzez finansowanie dalekich wypraw, odwiedzanie klasztorów, utrzymywanie dobrych stosunków z ważnymi osobistościami będziemy ciułać nasze punkty zwycięstwa. Ten, kto będzie w tym najlepszy, wygra.

PRZYGOTOWANIE GRY

Przygotowanie jakoś specjalnie skomplikowane nie jest. Po pierwsze musimy złożyć planszę. W zależności od liczby graczy korzystamy z trzech (przy 2-3 graczach) albo czterech modułów. Spinamy je ze sobą za pomocą tych małych łączników, które przypominają „kości”. Na tak przygotowanej planszy należy umieścić żeton startowy.

Następnie przygotowujemy żetony Doliny (ich liczba w grze zależy od składu osobowego graczy), formując zakryty stos dobierania. Z niego dociągamy trzy wierzchnie żetony i formujemy „rynek”. Podobnie postępujemy z żetonami dzielnic, przy czym w grze korzystamy z wszystkich z nich, a rynek będzie tworzyło cztery żetony. Obok planszy, w zasięgu wszystkich graczy umieszczamy wszystkie zasoby, tj. alabaster, bydło, kwiaty papirusu i winogrona.

Następnie każdy z graczy dobiera po trzy żetony i umieszcza przed sobą – będą stanowiły jego osobistą rezerwę.

Zestawem startowym każdego z graczy będzie plansza metropolii, trzy żetony doliny, cztery monumenty oraz znacznik pszenicy.

To w telegraficznym skrócie wszystko, możemy rozpocząć rozgrywkę.

wtorek, 15 października 2019

MANDALA: Droga do wieczności - recenzja gry Wydawnictwa Rebel.

Mandala to motyw artystyczny występujący głównie w sztuce buddyzmu tantrycznego, gdzie jego tworzenie, a następnie niszczenie – jako droga transformacji praktykującego, jest uważane za rodzaj medytacji i ma duże znaczenie religijne. W ostatnich latach coraz częściej jest to także motyw artystyczny czy wzór kolorowanek dla dzieci i dorosłych. 

Mandala to także temat i motyw przewodni bohaterki dzisiejszej recenzji, czyli gry o tym samym tytule. Mandala oryginalnie wydana przez Lookout Spiele pojawiła się pod koniec wakacji w portfolio Wydawnictwa Rebel. Czy tworzenie piaskowych dzieł sztuki było przyjemne i relaksujące? A może to była droga do wieczności przez mękę? Przekonajcie się sami. Zapraszamy do lektury recenzji.




CO ZAWIERA GRA

Małe kwadratowe pudełko - takie jak w większości gier dwuosobowych od Lookout Spiele (Mayfair Games), Kosmos czy (np. Patchwork, Targi) - w swoim wnętrzu kryje sporą talię kart piasku w 6 różnych kolorach, dwie karty pomocy, matę do gry i instrukcję. 

Na szczególną uwagę zasługuje mata do gry. Jest to śliczny i niezwykle klimatyczny materiałowy obrusik. Nadrukowane są na nim pola niezbędne podczas rozgrywki - na środku znajdziemy 2 mandale podzielone na 3 części (wzgórze i 2 pola), pole misy dla każdego gracza oraz rzekę, czyli ponumerowane kwadraty (od 1 do 6) na karty. Mała rzecz a cieszy, porządkuje rozgrywkę i mocno podkreśla klimat całej zabawy. Element zdecydowanie na plus.

Ale żeby nie było tak kolorowo, to mamy też coś na minus. A tym czymś jest instrukcja. Nie tylko my na nią narzekamy. Niestety najprawdopodobniej zawiodło tutaj tłumaczenie. Przy pierwszym kontakcie ciężko jest ogarnąć wszystkie zasady, które jak to się później okazało nie są tak skomplikowane jakby to można było sądzić po lekturze instrukcji. Jeśli znacie język niemiecki, to przyda się posiłkowanie oryginalną instrukcją. 

CEL GRY

Zadaniem graczy jest tworzenie kolorowych mandali z karty zastępujących piasek. Ukończona mandala to taka, w której znajdzie się co najmniej po jednej karcie w każdym z 6 kolorów. 

PRZYGOTOWANIE GRY

Na początku musimy umieścić naszą śliczną matę do gry na środku stołu zaś sami zasiadamy przed nią na wprost siebie. 

Tasujemy karty piasku i umieszczamy obok maty w zakrytym stosie, tworząc talię do dobierania kart. Obok niej wyznaczamy miejsce na stos kart odrzuconych. 

W kolejnym kroku musimy dobrać z talii po 2 karty  na każdą mandalę i ułożyć je obrazkami do góry na wzgórzach na macie. Następnie dobieramy na rękę po 6 kart a kolejne dwie dobierzcie i umieśćcie w swoich misach obrazkami do dołu. W każdym momencie gry będziemy mogli podglądać karty na ręce i w misach, ale trzeba to robić tak, żeby ich nie pokazać przeciwnikowi. 

Zostaje jeszcze umieszczenie przed sobą po 1 karcie pomocy i wybranie gracza rozpoczynającego.

Wszystko przygotowane. Można zacząć tworzenie arcydzieł z piasku.