poniedziałek, 30 grudnia 2019

RUDI RACER: gnaj zespole, gnaj! - recenzja gry Wydawnictwa NSV.

Bohaterkę dzisiejszej recenzji, choćby z racji samego tytułu, można zakwalifikować do gier wyścigowych. Co prawda nie takich jak Odlotowy wyścig, Szalone wózki, Bolidy czy Wielka pętla. Raczej bliżej jej do Sprintu czy Bajkogry Żółw i zając

Myszka Rudi słynie z tego, że jest niesamowicie szybka. Ale zespół leśnych zwierząt może być sprytniejszy. Nie pozostaje nam nic innego, jak utrzeć nosa naszemu Rudiemu i pokonać go w wyścigu. Czy to będzie proste zadanie? Przekonajcie się sami. Zapraszam do lektury naszej recenzji. 




CO ZAWIERA GRA

W małym, zgrabnym pudełeczku znajdziemy sporą garść kart drogi naszego wyścigu, 4 kartoniki symbolizujące bohaterów zabawy (Jeża, Psa, Niedźwiedzia i tytułową Myszkę Rudiego) oraz dwie kostki z symbolami naszych zwierzątek. Do tego oczywiście dołączona jest książeczka z zasadami gry (również w naszym rodzimym języku). Tylko tyle wystarczy, aby móc wziąć udział w emocjonującym wyścigu. 

CEL GRY

Jak na grę kooperacyjną przystało wszyscy uczestnicy zabawy mają wspólny cel. Jako zespół będą się starać przechytrzyć niesamowicie szybką myszkę Rudi. Ich szanse zdecydowanie wzrosną jeśli kości będą im sprzyjać. 

PRZYGOTOWANIE GRY

Wyścig musi być starannie przygotowany. W tym celu trzeba rozłożyć na stole w półkolu karty drogi rozpoczynając je startem a kończąc metą. Pod kartą startową wykładamy kartoniki symbolizujące bohaterów naszego wyścigu. Zostaje jeszcze umieścić kostki w zasięgu ręki graczy. I wszystko gotowe. Można zacząć zmagania z Rudim. 

czwartek, 26 grudnia 2019

TYLE: Wszystkie drogi prowadzą do narożnika - recenzja gry.

Dobra gra logiczna nie jest zła. Nie ukrywaliśmy tego i ukrywać nie będziemy, że tego typu gry mają w naszej kolekcji miejsce szczególne. Jak tylko pojawi się coś nowego (albo i starego, ale nieznanego) na horyzoncie, to cóż, oczka się nam potrafią zaświecić, żeby tylko w to zagrać.

Tym razem na tapecie mamy coś, o czym w życiu nie słyszeliśmy. W dodatku od wydawnictwa, które dla nas jest czymś kompletnie nie znanym. Bohaterką naszej recenzji jest TYLE od wydawnictwa Looney Goose (będącej dzieckiem innego wydawnictwa Professor Puzzle), za którego wprowadzenie do Polski odpowiada nasz rodzimy Empik.

Przyznaję się bez bicia, że gdy otrzymaliśmy propozycję recenzji tej gry, to musiałem sobie trochę pogrzebać w Internecie, żeby znaleźć z czym w ogóle mamy do czynienia. Gdy zobaczyłem zawartość, przeczytałem reguły, to radar gdzieś zapikał, bo abstraktowi logicznemu odmówić nie potrafimy.

Czy ta kolorowa gra z mnóstwem kartoników przypadła nam do gustu, czy może okazała się tylko wydmuszką? Zapraszam do lektury recenzji.




CO ZAWIERA GRA

Całość zamknięta jest w kolorowym i dość unikatowym (jeśli chodzi o kształt), sześciennym pudle, przy czym jeden z jego wierzchołków został ścięty, co dodaje pudełku jakiejś takiej gracji. A co znajdziemy w środku?

Przede wszystkim całe mnóstwo kolorowych, dwustronnych płytek przedstawiających kawałki drogi o różnym kształcie. Kafelki zostały wykonane z dość porządnej i grubej tektury. Ktoś pomyślał i do pudełka dorzucił płócienny woreczek (coś na wzór tego z QwirkleCubes). Dzięki czemu, możemy zabrać grę gdzieś do plecaka (zajmuje trochę mniej miejsca niż pudełko).

Całość dopełniają drewniane krążki, będące pionkami dla każdego z graczy. Załączona instrukcja (jak na logiczną grę przystało) jest krótka i dość precyzyjnie wprowadza nas w zabawę.


CEL GRY

To gra, w której musimy przebyć pewną drogę wyznaczoną przez kafelki na planszy. Każdy z nas zaczyna w innym rogu kwadratu zbudowanego z płytek. Obracając je, przesuwając czy odwracając, tworzymy ścieżkę do zwycięstwa. Co ważne, nie skupiamy się tylko na tworzeniu własnej ścieżki – musimy jednocześnie utrudniać życie naszym przeciwnikom. Ten kto pierwszy zamelduje się w przeciwległym narożniku, ten otrzyma laur zwycięzcy.

PRZYGOTOWANIE GRY

Przygotowanie gry trwa dosłownie chwilę. Musimy przygotować „planszę” do gry. W tym celu tworzymy z płytek kwadrat o boku 8x8. W każdym z narożników umieszczamy po jednym pionku – to będzie pole startowe każdego z graczy. Oczywiście jeśli gramy w mniejszym niż maksymalnym składzie (4 osoby), to nie wszystkie narożniki otrzymają swojego pionka. Następnie każdy z graczy usuwa po dwa kafelki – oprócz tych startowych – one przez całą grę są nietykalne. I to tyle. Gra może się rozpocząć.

Acha, jeśli chcemy sobie utrudnić życie możemy grać na mniejszym obszarze (np. 6x6) albo pousuwać większą liczbę płytek. Wszystko według potrzeb.

niedziela, 22 grudnia 2019

RYZYK FIZYK: Przez wiedzę do pieniędzy - recenzja gry wydawnictwa Egmont.



Gier planszowych jest od groma. Rokrocznie mamy kilkaset premier. Jedne z nich zostaną z nami na dłużej, inne pewnie odejdą w niepamięć. Do tej pierwszej kategorii na pewno będzie można zakwalifikować Ryzyk Fizyk, grę, która miała premierę niemalże 15 lat temu (jako Wits & Wagers) a w Polsce wydana została przez Egmont.

To gra, w której przyjdzie nam się zmierzyć się z pytaniami z mniej lub bardziej ogólnej wiedzy dotyczącej w zasadzie wielu dziedzin. Na nasz własny użytek nazywamy to festiwalem wiedzy niepotrzebnej, na którym to możemy się wykazać znajomością często dziwnych faktów, o których gdzieś kiedyś się usłyszało.

Nie będę ukrywał, że Ryzyk Fizyk to absolutnie czołówka wszelkiego rodzaju gier quizowych. Niestety nie mieliśmy jeszcze okazji prezentować jej na naszym blogu. Nadarzyła się jednakże ku temu dobra okazja. Niedawno zadebiutował w Polsce dodatek do pt. Vegas. Chcielibyśmy się zatem podzielić naszymi wrażeniami zarówno z wersji podstawowej jak i dodatku. Zapraszam do lektury recenzji.



CO ZAWIERA GRA

Ryzyk Fizyk zamknięta jest w dużym pudle (takim jak choćby Królestwo Królików). A co znajdziemy w środku? Mnóstwo dobroci. I to (z pewnym wyjątkiem) dobrej jakości. Dopisek „De Luxe” na okładce o czymś świadczy. Mamy planszę w postaci zwiniętego skrawka materiału. Do tego mnóstwo żetonów - część z nich to ciężkie pokerowe, a część z nich grube kartonowe.

Oprócz tego znajdziemy płytki w kolorze graczy i suchościeralne pisaki z gąbeczkami do pisania na tychże płytkach. Skoro to gra quizowa, to musimy otrzymać zestaw pytań. Zawarte są one na specjalnych kartach. Jest ich dokładnie 126 i na każdej z nich znajdują się po jednej stronie dwa pytania, na drugiej odpowiedzi i garść ciekawostek.

Jak już wspomniałem, wykonanie gry stoi na wysokim poziomie. Jedynym dla mnie zgrzytem jest materiałowa plansza. Za każdym razem jak ją widzę, to moje odczucia estetyczne są nienajlepsze. Wiecznie pogięta, odstająca. Całe szczęście, że podczas samej rozgrywki w ogóle na to nie zwraca się uwagi.

Warto wspomnieć o tym, że wszystkie elementy przechowujemy w funkcjonalnej wyprasce, dzięki czemu rozłożenie i złożenie gry zajmuje dosłownie chwilę.

VEGAS

Dodatek umieszczony została w małym pudełku. W środku znajdziemy nowe karty z pytaniami – umieszczone zostały one w wygodnym plastikowym podajniku (aż szkoda, że takiego nie ma w podstawce).Do tego mamy dwustronna planszę, z której możemy (ale nie musimy skorzystać). Pytania umieszczone zostały na takiej samej wielkości kartach i w takim samym układzie jak w wersji podstawowej.

Co ważne, na dodatku jak wół stoi, że przeznaczony jest dla graczy dorosłych. Związane jest to z faktem, że wśród zwykłych (powiedzmy neutralnych) pytań są też i pikantne a także takie, które dotykają choćby hazardu czy też narkotyków. Później odniosę się do tego.

CEL GRY

Wydawałoby się, że cała rozgrywka polega na udzielaniu właściwych odpowiedzi na zadawane pytania. Nic bardziej mylnego. Odpowiedzi na zadawane pytania to jedno, a właściwe obstawianie, która z odpowiedzi jest najbliższa prawdy to drugie. Zatem zwycięstwo w grze będzie wypadkową naszej wiedzy a także umiejętnego obstawiania odpowiedzi.

PRZYGOTOWANIE GRY

Przygotowanie gry trwa dosłownie chwilę. Na środek stołu wędruje plansza. Obok niej znajdował się będzie bank żetonów oraz klepsydra.

Zestawem startowym każdego z graczy będzie tabliczka do pisania (w kolorze 
gracza), pisak oraz dwa pokerowe żetony (również w kolorze gracza).

Następnie dobieramy siedem kart pytań i to w zasadzie tyle. Rozgrywka może się rozpocząć.


niedziela, 15 grudnia 2019

QWIXX: kostką po liczbach -recenzja gry Wydawnictwa NSV.

Już kiedyś wspominaliśmy, że ostatnimi czasy planszówkowy rynek dynamicznie opanowały gry typu roll& write czy wykreślanki wszelakie. My sami nie ukrywamy, że takie tytuły od razu trafiają u nas na radar. 

Trudno określić co wpłynęło na aktualną popularność takich gier - może ich kompaktowość, może krótki czas gry pozwalający na rozgrywki na urlopie, przerwie w szkole czy szybką partyjkę przed snem, może prostota zasad? Pewnie większość tych czynników decyduje o popularności takich gier nie tylko na naszym rodzimym rynku ale także w innych krajach. Zaglądając na jeden z najpopularniejszych zagranicznych serwisów internetowych znajdziemy tam długą listę takich gier - zarówno nowych jak i już dawno wydanych tytułów. 

Wśród nich znajdziecie także nie najmłodszą już bohaterkę dzisiejszej recenzji czyli Qwixx. Nie najmłodszą bo wydaną na początku drugiej dekady XXI w a nominowaną w 2013 r. do nagrody Spiel Des Jahres. Czy nominacja do tak prestiżowej nagrody z automatu oznacza, że to jest świetny tytuł? Przekonajcie się. Zapraszamy do lektury naszej recenzji.




CO ZAWIERA GRA

Gry typu roll&write czy kościane przyzwyczaiły nas do tego, że przeważnie ich zawartość mieści się w małym pudełku. Można nawet powiedzieć, że bez problemu wszystko wrzucimy do worka płóciennego czy strunowego i zabierzemy ze sobą w dowolne miejsce. 

Nie inaczej jest z grą Qwixx. Jej komponenty to 6 kostek k6 (2 białe, żółta, zielona, niebieska i czerwona), bloczek z kartami graczy i instrukcja. Wszystko mieści się w małym, zgrabnym pudełku typowym dla takich karcianek jak choćby Pędzące żółwie gra karciana. 

CEL GRY

W Qwixx gracze starają się zakreślić na swoich kartach jak najwięcej liczb, w każdym z czterech rzędów. Przebiega to oczywiście według określonych zasad, ale o tym za chwilę. 

PRZYGOTOWANIE GRY

Skoro nie mamy miliona komponentów, tylko kilka kostek i bloczek kart graczy to nie trudno się domyślić, że przygotowanie gry będzie błyskawiczne. Każdy gracz otrzymuje swoją kartę i coś do pisania, a na środek stołu trafiają kostki. Trzeba jeszcze losowo wybrać aktywnego gracza i tyle. Można zacząć turlanko-rysowankę. 

poniedziałek, 9 grudnia 2019

Zu & Berry obsypało nagrodami! - informacja prasowa.

Taka końcówka roku to marzenie! Gry Fabryki Kart Trefl-Kraków otrzymały nowe wyróżnienia i nagrody.

Gra Kto pierwszy, ten lepszy z serii Zu&Berry, zdobyła tytuł Dziecięcej Gry Roku Targów Gra i Zabawa 2019. Impreza odbyła się w Gdańsku w dniach 24-25 listopada i zgromadziła aż 13 tysięcy uczestników, na których do wypróbowania czekało blisko 3000 gier! 


Psotne potworki rozbiegły się po planszy! To miminki. Każdy z nich jest inny, ale wszystkie uwielbiają się bawić w naśladowanie. Rzuć kostkami i zobacz, którego miminka masz odszukać tym razem. Może zielonego i zdziwionego? Gdy znajdziesz małego urwisa, jak najszybciej przyjmij odpowiednia pozę. Udało się? Kto pierwszy, ten lepszy! Wesołe miminki robią śmieszne minki!



Zu&Berry, seria pięknie zaprojektowanych edukacyjno-rozrywkowych tytułów dla młodszych graczy, zdobyła tytuł i certyfikat Rodzinnej Marki Roku 2019

czwartek, 5 grudnia 2019

SILVER & GOLD: Pisakiem po mapie - recenzja gry Wydawnictwa NSV.

Jako dziecko uwielbiałam grać na komputerze kolegi w Tetris. Obracanie klocuszków i ustawianie ich we właściwym miejscu a to wszystko pod presją czasu - eeeh to były emocje. 

We współczesnych grach planszowych znajdziemy nawiązanie do kultowego Tetrisa choćby w grze Fits (Wydawnictwa Egmont) czy Blokus (Hasbro). Niejako tetrisowe są także gry kafelkowe Uwe Rosenberga, czyli Ogródek, Indian Summer i Spring meadow czy takie tytuły jak Park niedźwiedzi lub Patchwork (zwykły czy też Express).  




Bohaterka dzisiejszej recenzji należy jednak do kategorii gier cieszącej się ostatnio ogromną popularnością, czyli gier typu roll & write. A w zasadzie w tym przypadku flip & write, bowiem nie rzucamy kostkami tylko obracamy tutaj kształty i je rysujemy/wykreślamy. Coś podobnego mamy już na rynku w Second Chance. 

Czy Silver & Gold (bo o tej grze niemieckiego Wydawnictwa Nürnberger Spielkarten Verlag dziś Wam chcemy poopowiadać) zapewnia relaks i oderwanie od trudów codzienności? A może to mordęga dopasowywania i wykreślania wskazanych kształtów? Przekonajcie się sami. Zapraszamy do lektury naszej recenzji. 

CO ZAWIERA GRA

W zgrabnym pudełeczku znajdziemy spory plik lakierowanych kart (na których można sobie rysować), 4 pisaki suchościeralne oraz książeczkę z instrukcją w kilku językach (w tym w j.polskim). 

Wśród kart znajdziemy 47 kart ze skarbami (w czterech kolorach - fioletowym, pomarańczowym, zielonym i szarym). W trakcie gry gracze będą na nich zakreślać pola, których układ wyznaczają karty ekspedycji (mamy ich 8). Do tego mamy jeszcze 4 karty do zapisywania wyników i jedną kartę rundową. 

Zatrzymajmy się chwilkę na wykonaniu gry. Jest ono na bardzo wysokim poziomie. Materiał z jakiego zostały wykonane karty jest świetnie przygotowany do pisania po nim pisakami. Nie ma obaw, że po kilku rozgrywkach zaczną się na nich pojawiać jakieś ślady. 

Trzeba przyznać, że instrukcje do gier NSV są napisane prosto i zwięźle, a do tego mają wiele przykładów - ułatwia to zrozumienie zasad.  

CEL GRY

W Silver & Gold gracze wcielają się w poszukiwaczy skarbów. Dysponują mapami, które odzwierciedlają eksplorowane przez nich wyspy. Na wyspie są różne rzeczy, monety, palmy i X-y. Zadaniem graczy jest całkowite zapisanie kart "x" tak, żeby zdobyć punkty przypisane do danej karty. 

PRZYGOTOWANIE GRY

Każdy gracz dostaje po jednym pisaku i jednej karcie do zapisywania wyników. Wszystkie karty ze skarbami tasujemy i rozdajemy każdemu graczowi po 4 karty. Z tych kart gracze wybierają dwie, które kładą odkryte przed sobą. 

Na środku stołu umieszczamy kartę rundową a pod nią umieszczamy zakryty stos kart ze skarbami. Cztery karty z góry tego stosu odkrywamy i wykładamy jako rozdanie otwarte obok stosu. Obok tych kart kładziemy zakryty stos przetasowanych kart ekspedycji. 

Na koniec wybieramy gracza rozpoczynającego - po 3 rundzie będzie on się zmieniał zgodnie z ruchem wskazówek zegara. 

To tyle. Ekspedycja gotowa - czas zacząć eksplorować wyspy. 

wtorek, 3 grudnia 2019

SOLENIA: A po nocy przychodzi dzień - recenzja gry wydawnictwa Rebel


Czy potrafisz sobie wyobrazić planetę, na której dzień i noc przestają się zmieniać? Świat, w którym na jednej półkuli jest zawsze ciemno, a na drugiej zawsze jest słońce? Miejsce, w którym ludzie, aby przetrwać muszą stale wymieniać podstawowe dobra, których niestety nie są już w stanie wyprodukować w wystarczających ilościach ze względu na te dziwne anomalie Jeśli tak, to witajcie na Solenii.

Gra wpadła nam już w oko po ubiegłorocznych targach w Essen, gdzie gra miała premierę. Wpadła na tyle, że już byliśmy blisko jej kupna. Od tego odwiodła nas zapowiedź Rebela, że wkrótce pojawi się jej polskie wydanie. Trochę czasu od tamtej zapowiedzi minęło i prawdę mówiąc trochę zapomnieliśmy o niej. Niedawno jednak obietnica wydawnicza stała się faktem i możemy się cieszyć rodzimym wydaniem.

Czy zatem nasz nos recenzencki ponownie okazał się na tyle dobry, że gra, którą mieliśmy na radarze okazała się dobrym tytułem, czy niekoniecznie? Zapraszam do lektury recenzji.




CO ZAWIERA GRA

Całość zamknięta jest w dużym pudle. W środku znajdziemy całkiem sporą liczbę różnych elementów, za pomocą których będziemy toczyć naszą rozgrywkę. Będzie to zatem dwustronna modularna plansza, na której będzie poruszała się figurka sterowca. Następny element to dwustronne planszetki graczy (jedna strona dla wersji podstawowej, druga – zaawansowanej). Kolejny to cztery zestawy kart sterowca (z dziurką) dla każdego z graczy, dzięki którym wykonywać będziemy nasze akcje.  Do tego wszystkiego dojdą płytki zamówień, które będziemy realizować w trakcie gry. W końcu całość dopełnią różnego rodzaju zasoby: drewno, pszenica, kamień i woda (ładne drewienka) oraz gwiazdki punktów zwycięstwa. Wariant zaawansowany wykorzystywać będzie dodatkowo płytki usprawnień.
Żeby na tym wszystkim zapanować, oczywiście musimy skorzystać z woreczków strunowych. Jednakże swoistym ułatwieniem jest system przegródek, który pozwala na utrzymanie porządku w pudle. Wykonanie gry oceniam bardzo wysoko. Użyte materiały sprawiają, że gra z pewnością dużo przetrzyma. Chociaż nie obraziłbym się, gdyby karty sterowców były zrobione z nieco grubszego kartonu.

Załączona instrukcja to w sumie 4 strony tekstu. Napisana jest poprawnie z mnóstwem przykładów, dzięki czemu przyswojenie zasad jest sprawą szybką i przyjemną. Dodatkowo załączono odrębny arkusz, który wyjaśnia działanie elementów wykorzystywanych w wariancie zaawansowanym.

CEL GRY

Przenosimy się tytułową Solenię. Jako jeden z jej mieszkańców przyjdzie nam dostarczać niezbędne surowce, realizując przy okazji różnorakie zadania. Dzięki temu zgarniać będziemy punkty zwycięstwa. Ten, kto będzie w tym skuteczniejszy, wygrywa. 

PRZYGOTOWANIE GRY

Całe szczęście ten etap nie trwa długo. Na początku przyjdzie nam rozłożyć modularną planszą składającą się z pięciu części (są dwa sposoby), a następnie umieszczamy na środkowym polu figurę sterowca.

Żetony zamówień dzielimy na te, które odpowiadają odpowiednio dniu i nocy, po czym wykładamy po trzy lub cztery (w zależności od liczby osób) tworząc swoisty rynek. Obok umieszczamy zasoby oraz punkty zwycięstwa.

Zestawem startowym każdego z gracza będzie planszetka (w zależności od trybu rozgrywki korzystamy ze strony dziennej lub nocnej) oraz zestaw 16 kart sterowca – karty te tasujemy i układamy w zakryty stos dobierania, po czym dobieramy na rękę trzy karty.

To w zasadzie tyle.

czwartek, 28 listopada 2019

Planszówkowy weekend - informacja prasowa.

Najbliższy weekend szykuje graczom z różnych stron Polski okazję do spotkania przy planszówkowym stole. Gry opanują Stadion Narodowy w Warszawie, Wrocławską Halę Sportową Uniwersytetu Przyrodniczego i Wojewódzką Bibliotekę Publiczną w Lublinie.

Co takiego czeka na uczestników poszczególnych imprez? Przekonajcie się sami. Podrzucamy garść informacji. 


PLANSZÓWKI NA NARODOWYM




Planszówki na PGE Narodowym to coroczne święto fanów gier bez prądu. Na najbliższą edycję zapraszamy już 30 listopada 2019 r. Od 10.00 do 20.00 na PGE Narodowy (al. Poniatowskiego 1 w Warszawie). Wstęp wolny! 

W planach liczne turnieje, pokazy gier, wypożyczalnie, strefa dla dzieci, stoiska wystawców, a wszystko na powierzchni ponad 5000 metrów kwadratowych.

Zeszłoroczna edycja przyciągnęła niemal 12 000 odwiedzających, na których czekały: 500 stołów do gier, 24 turnieje, w tym Finały Mistrzostw Polski i Mistrzostwa Świata. Materiał filmowy podsumowujący ostatnią edycję imprezy można obejrzeć w poniższym filmiku:




Z ciekawych akcji, które mogą zainteresować wielu uczestników: w tym roku na Planszówkach na PGE Narodowym rusza akcja zbiórki krwi - Krewni Pyrkonu, organizowana przez ekipę odpowiedzialną za największy festiwal fantastyki w Polsce. Będzie to okazja do oddania krwi i zdobycia limitowanej talii kart Krewni Pyrkonu. Więcej informacji o limitowanych kartach na: https://pyrkon.pl/krewni-pyrkonu-na-planszowkach-na-pge-narodowym/

poniedziałek, 25 listopada 2019

PECHOWA KROWA: podrzuć komuś świnię- recenzja gry Fabryki Kart Trefl Kraków.

O tym, że zwierzęta są bohaterami większości bajek wiemy od czasów dzieciństwa. W zasadzie na przestrzeni lat niewiele w tym temacie się zmieniło. Jako dzieci słuchaliśmy i czytaliśmy bajki o liskach, wilkach, kaczkach czy innych zwierzątkach. Teraz takie bajki czytamy naszym dzieciom. 

Zagłębiając się od dobrych kilku lat w gry planszowe zauważamy, że często zwierzęta są ich bohaterami bądź tłem graficznym. Mamy gry o ptakach (np. PtaKostki, Na skrzydłach, Seikatsu), psach (Ami), kotach (np. O kocie w kłopocie, Kociaki łobuziaki, Koty, Kotobirynt, Kotostrofa, Eksplodujące kotki) motylach (Motylki, Odfrunęło z wiatrem) czy wszelakich zwierzątkach wiejskich (np. Rancho Party, Wesoła Farma, Wesołe krówki).

Bohaterka dzisiejszej recenzji to krowa - taka trochę szalona i nieposłuszna. W zasadzie to całe stado krów, które wymknęło się z zagrody wywołując niezłe zamieszanie na farmie. Czy obcowanie z Pechową krową, bo taki jest tytuł gry, było istnym rollercosterem emocji? Przekonajcie się sami. Zapraszamy do lektury recenzji. 




CO ZAWIERA GRA

W małym pudełku rozmiaru Wirusa znajdziemy, jak to na karciankę przystało, sporą talię kart i instrukcję do gry. 

W talii mamy trzy kategorie kart: karty zwierząt (72szt.) w 4 gatunkach (świnie, konie, owce i krowy), karty "To nie moje" (12 szt, po 3 dla każdego gatunku zwierząt) oraz karty punktów ujemnych. 

Klasycznie już, jak to w przypadku gier wydawanych przez Fabrykę Kart Trefl Kraków, wykonanie kart jest na najwyższym poziomie. 

Słowo na temat instrukcji. Jest zwięzła, formatu takiego jak w grze Wirus. Jasno precyzuje zasady zabawy a dodatkowo zawiera szereg przykładów. 

CEL GRY

Celem zabawy jest opanować to całe zamieszanie spowodowane ucieczką naszych zwierzaków. W sumie większość dała się grzecznie zagonić do zagród. Niestety każdy gatunek zwierząt ma swoje krnąbrne egzemplarze. Nikt z graczy nie chce się do nich przyznać, aby nie dostać punktów ujemnych. 

Gracze muszą tak kombinować podrzucając sobie przysłowiowe świnie, aby na końcu gry mieć jak najmniej punktów ujemnych. 

PRZYGOTOWANIE GRY

Karty punktów ujemnych dzielimy na dwie grupy - z "2" i z "4". Tasujemy je i układamy w odkrytym stosie na środku stołu. 

Analogicznie postępujemy z kartami "To nie moje" - sortujemy je wg. gatunków zwierząt i układamy w czterech odkrytych stosach tak, aby karty rundy pierwszej były na górze a trzeciej na dole.

Najstarszy gracz tasuje wszystkie karty zwierząt i rozdaje każdemu z graczy po 9 zakrytych kart. Gracze nie mogą pokazywać innym swoich kart na ręce. 

Pozostałe karty kładziemy w zakrytym stosie w zasięgu ręki wszystkich graczy.

Gotowe. Można zacząć walkę z niesfornymi zwierzakami. 

czwartek, 21 listopada 2019

REEF: Klockowa rafa - recenzja gry wydawnictwa Fox Games.


Abstrakcyjne gry logiczne mają w naszej kolekcji specjalne miejsce. To gry, w których na pierwszy plan wybija się mechanika, a cała reszta jest tylko dodatkiem. Często miłym i pięknie wyglądającym ale wciąż dodatkiem. Często jednak ten „dodatek” w postaci znakomitej oprawy graficznej i świetnego wykonania sprawia, że taka gra podoba się jakoś tak bardziej.

Reef był grą, która wpadła na nasz radar zaraz po jej premierze. Pierwsze recenzje uświadomiły nam, że taki Azul, Sagrada czy też Zamek smoków będzie miał godnego rywala. Byliśmy już naprawdę blisko kupna wersji oryginalnej, gdy gruchnęła wieść o tym, że Reef za sprawą Fox Games będzie miał polskie wydanie. Co ciekawe jej autorem jest Emerson Matsuuchi, który znany jest przede wszystkim z trylogii Century.

Czy warto było czekać, czy może otrzymaliśmy piękną wydmuszkę? Sami się przekonajcie z poniższej recenzji.



CO ZAWIERA GRA

Całość zamknięta jest w  średniej wielkości pudle (mniej więcej to „rozmiar” Azula). Od razu uprzedzam, że pudło jest dość ciężkie, a to za sprawą czterech rodzajów plastikowych elementów (będących częściami składowymi) rafy koralowej, którą to będziemy na naszych planszetkach budować. Powyższe elementy są naprawdę solidne i ciężkie. Z pewnością wiele wytrzymają. A poza tym pięknie się prezentują

Mechanizmem napędzającym będą karty, za pomocą których wykonywać będziemy nasze akcje. Karty są również solidne, z dobrego kartonu. W trakcie gry będziemy też zdobywać punkty – te reprezentowane są przez kartonowe żetony.

Pewnym novum, którego pozbawione było wydanie oryginalne (przynajmniej w pierwszych nakładach) jest plastikowa wypraska, która znacząco ułatwia przechowywanie całej zawartości w należytym porządku.

Instrukcja to w sumie 4 strony tekstu okraszonego przykładami, dzięki którym łatwiej możemy sobie przyswoić zasady. Napisana jest bardzo przystępnie i nie pozostawia nas z jakimikolwiek wątpliwościami.

CEL GRY

Zanurzcie się w pięknie oceanów i odkryjcie cudowne zjawisko, jakim jest rafa koralowa.

Reef to klasyczna abstrakcyjna gra logiczna z doklejonym tematem, w której naszym zadaniem jest stworzenie najpiękniejszej rafy koralowej. Podczas rozgrywki nasze działania będą nagradzane punktami zwycięstwa. Ten, kto uzbiera ich najwięcej zostanie zwycięzcą.

PRZYGOTOWANIE GRY

Całe szczęście jest krótkie. Na środku stołu umieszczamy elementy fragmenty rafy (ich liczba zależy od liczby graczy biorących udział w rozgrywce) – dla przejrzystości dobrze byłoby je posegregować. Gdzie obok umieszczamy żetony punktowe.

Czas na karty. Oczywiście, tasujemy je wszystkie, po czym każdy z graczy otrzymuje po dwie – nie pokazujemy ich przeciwnikom. Z pozostałych kart tworzymy odkryty stos dobierania, po czym dobieramy trzy wierzchnie karty tworząc „rynek”.

Zestawem startowym każdego z gracza (oprócz tych dwóch kart) jest planszetka, po jednym z elementów rafy (umieszczamy je na dowolnych polach planszetki) oraz żetony 1-punktowe.

wtorek, 19 listopada 2019

ZWIERZĘTA NA KONTYNENTACH: gdzie mieszka słoń? - recenzja gry Fabryki Kart Trefl (linia Zu&Berry)..

Nie od dziś wiadomo, że dzieciaki uwielbiają zwierzaki. Zbierają naklejki, przytulanki, lubią kolorowanki o takiej tematyce.  Zwierzęta są także bohaterami różnych gier planszowych (np. O kocie w kłopocie, Owce na manowce, Lisek Urwisek, Kot Stefan, Myszki w opałach itd). 

Jeśli jednak przy zabawie można by się dodatkowo jeszcze czegoś nauczyć o zwierzętach, to byłoby to cenne. Taką misję wzięło na siebie Wydawnictwo Fabryka Kart Trefl Kraków w linii produktów dla najmłodszych Zu & Berry. Pod tą marką na rynku pojawiło się kilka tytułów, a między nimi bohaterka dzisiejszej recenzji czyli loteryjka edukacyjna Zwierzęta na kontynentach. Czy spotkanie ze zwierzątkami z różnych stron świata było przyjemne? A może to tylko nudna loteryjka z żetonami? Przekonajcie się. Zapraszamy do lektury recenzji.



CO ZAWIERA GRA

W sporym kartonowym pudełku wysuwanym na wzór szufladki znajdziemy duże planszetki z ilustracjami z różnych kontynentów,  żetony zwierzątek oraz instrukcję z zasadami gry i opinią psychologa. 

Skupmy się na planszetkach. Są one dwustronne. Z jednej strony zobaczymy obrazek przedstawiający graficzną prezentację terenu danego kontynentu i zwierząt na nim występujących. Druga strona planszy to nic innego jak spora garść ciekawostek na temat gatunków zwierząt na nich żyjących. 

Instrukcja jak zwykle jest zwięzła i precyzyjna. Poza tym, że tłumaczy zasady zabawy to daje nam (rodzicom) sporą garść informacji na temat rozwoju dziecka na danym etapie oraz wspomnianą już opinię psycholog Agnieszki Lasoty (opiniuje ona wszystkie tytuły serii Zu & Berry).

CEL GRY

Celem każdej loteryjki jest dopasowywanie odpowiednich żetonów do odpowiednich obrazków czy planszy. Nie inaczej jest w przypadku Zwierząt na kontynencie. Nasze dzieciaki będą miały za zadanie dopasować żetony ze zwierzętami do rysunków znajdujących się na planszach - dopasować dane zwierzątko do kontynentu, na którym występuje. 

PRZYGOTOWANIE GRY

Cała zabawa nie wymaga jakiegoś specjalnego przygotowania. Po prostu wyciągamy z pudełka plansze i żetony, rozkładamy je przed dzieckiem tak, żeby miało wszystko w zasięgu ręki i wzroku. I tyle -możemy zaczynać całą zabawę. 

niedziela, 17 listopada 2019

RES ARCANA: Mocy przybywaj - recenzja gry wydawnictwa Rebel.


Tom Lehman jest autorem, który ma na koncie kilka naprawdę mocnych tytułów, dzięki którym wpisał się na stałe do historii. Mowa tu przede wszystkim o Race for the Galaxy (od którego ja się odbiłem jak od ściany) i Roll for the Galaxy (zrobione wraz z Wei-Hwa Huang  - to akurat bardzo lubię).

Res Arcana, będąca bohaterką niniejszej recenzji, przenosi nas w świat fantasy, za którym co prawda osobiście nie przepadam, jednakże mechanika gry miała mi to wszystko wynagrodzić. Czy tak faktycznie było? Zapraszam do lektury recenzji.




CO ZAWIERA GRA

W średniej wielkości pudełku czeka na nas sporo dobroci. Przede wszystkim karty podzielone na karty artefaktów, Monumentów, Enklawy Mocy oraz karty postaci, czyli magów. Oprócz tego znajdziemy w środku duże płytki enklaw oraz znacznie mniejsze płytki magicznych przedmiotów. Oprócz tego w pudełku znajdziemy też sporą garść zasobów, czyli drewnianych znaczników esencji (różnią się od siebie kształtem i kolorem): wigoru, życia, spokoju, śmierci i złota. Zamknięte one zostały w bardzo ładnym i funkcjonalnym pudełeczku.

Wykonanie całości gry oceniam bardzo wysoko. Komponenty są naprawdę dobrzej jakości. We wnętrzu pudełka czeka na nasz plastikowa, porządna  wypraska, dzięki której w środku panuje porządek, co przekłada się na szybkie przygotowanie i schowanie gry.

Załączona instrukcja napisana jest poprawnie ze sporą liczbą przykładów, dzięki czemu przyswojenie zasad nie jest specjalnie trudne.

CEL GRY

Każdy z nas wciela się w jednego z potężnych magów, którzy to staną w szranki o tytuł najlepszego. Temat specjalnie oryginalny nie jest i prawdę mówiąc nie ma to większego znaczenia. Mamy do czynienia z mechaniką ubraną w szaty fantasy i nawet sama instrukcja wprowadza nas w temat gry niezwykle oszczędnie jeśli chodzi o treść.

Tak czy inaczej przyjdzie nam zbierać punkty zwycięstwa. Ten, komu uda się jako pierwszemu uzbierać 10 punktów, okaże się zwycięzcą.

PRZYGOTOWANIE GRY

Całe szczęście przygotowanie rozgrywki trwa dość szybko. Na środku stołu umieszczamy 8 płytek magicznych przedmiotów, pięć Enklaw Mocy (te wybieramy losowo) oraz Monumenty (w zakrytym stosie, z którego odkrywamy dokładnie dwa). Gdzieś obok wędruje pudełeczko z zasobami.

Każdy z graczy otrzymuje osiem kart artefaktów. Możemy skorzystać z gotowych talii (polecane przy pierwszych partiach), możemy zdać się na los i po prostu dociągnąć z puli artefaktów osiem kart. Możemy w końcu złożyć takową talię korzystając z draftu. Tasujemy tak przygotowaną talię i na rękę dobieramy trzy karty.

Teraz każdy z graczy wybiera jednego z otrzymanych wcześniej dwóch Magów – tego, który najlepiej będzie pasował do posiadanej talii. Dodatkowo wybieramy jeden z Magicznych Przedmiotów oraz otrzymujemy po jednym znaczniku esencji każdego rodzaju.

To tyle, możemy rozpocząć magiczną potyczkę.

wtorek, 12 listopada 2019

OBŁĘDNY RYCERZ: na ratunek księżniczce! - recenzja gry Wydawnictwa Foxgames.

"Złoczyńcy porwali księżniczkę! Statek, którym podróżowała, rozbił się na skałach, a następczyni tronu została uprowadzona przez Złego i jego niecnych pomagierów. Połączcie swe siły, aby przeprowadzić dzielnego Obłędnego Rycerza przez pełne niebezpieczeństw krainy i doprowadzić historię do szczęśliwego zakończenia."

To nie jest wstęp do bajki o dzielnym rycerzu. To kilka słów wprowadzenia umieszczonych na wstępie instrukcji do gry, która jest bohaterką dzisiejszej recenzji. Mowa tu o Obłędnym Rycerzu - grze z portfolio Wydawnictwa Foxgames. Swoistej hybrydzie - grze, zręcznościowej, kooperacyjnej i zabawce w jednym. Czy obcowanie z dzielnym rycerzem to przygoda życia? Przekonajcie się. Zapraszamy do lektury recenzji. 




CO ZAWIERA GRA

W kwadratowym pudełeczku znajdziemy sporo komponentów. Będą to: plastikowa plansza z pułapkami, 4 dźwignie, 20 map obrazujących 4 różne światy, figurka obłędnego rycerza, znacznik serca, licznik życia, wskaźnik postępu, plastikowe i drewniane przeszkody oraz instrukcja do gry.

Na szczególną uwagę zasługuje wykonanie całej gry. Jest na bardzo wysokim poziomie. Plastikowa plansza z pułapkami, efektownie plastikowe pułapki (łuki, głazy i barierki) czy drewniane przeszkody (laski dynamitu, strażnicy i Zły) - wszystko wykonane jest bardzo starannie. 

Osobiście bardzo lubię gry, które do zabawy wykorzystują swoje opakowania. Tak jest w przypadku takich tytułów jak np.: Magiczny labirynt czy Zaklęta wieża. Także i w przypadku Obłędnego Rycerza denko pudełka do gry jest niezbędne do przygotowania całej rozgrywki. To na jego brzegach montujemy dźwignie a na nich planszę z pułapkami. Sprytne rozwiązanie. W całości gra tworzy niezłą, trójwymiarową przestrzeń. Trzeba przyznać, że robi to wrażenie. 

Na koniec słowo o instrukcji - jest zwięzła, precyzyjna i bogata w przykłady ułatwiające szybkie ogarnięcie zasad. Brawo za taką instrukcję. 

CEL GRY

Obłędny rycerz zaprasza nas na misję ratunkową. Naszym zadaniem będzie takie manipulowanie dźwigniami, aby rycerz przeszedł przez dany świat i wypełnił swoje zadanie. Jego finalnym celem jest uratowanie księżniczki uwięzionej przez Złego. 

PRZYGOTOWANIE GRY

Wspomniane denko pudełka układamy na środku stołu. W odpowiednich miejscach na brzegach pudełka ustawiamy cztery dźwignie a na nich umieszczamy plastikową planszę z pułapkami. W zależności od wybranego trybu gry (kilka słów o tym za chwilę) na planszy umieszczamy pierwszą mapę wybranego świata. Zostaje nam jeszcze przygotować przeszkody wskazane na mapie (łuki, barierki, głazy, laski dynamitu, strażników lub Złego) i ustawić rycerza na polu startowym. Na koniec dokonujemy wyboru jednego z trzech dostępnych poziomów trudności naszej zabawy - od niego zależy ilość żyć z jakimi startujemy. 

niedziela, 10 listopada 2019

NA SKRZYDŁACH: Idzie chmura, będzie deszcz* - recenzja gry wydawnictwa Rebel


Jamey Stegmaier jest uznanym autorem gier. Co do tego nie mam żadnych wątpliwości. Takie tytuły jak Scythe czy Viticulture są dobrze znane graczom na całym świecie. Pan Jamey jest również właścicielem wydawnictwa Stonemeier Games. Każdy, kto miał do czynienia z grami tego wydawnictwa wie, że jedną z immanentnych cech z logo SG na okładce jest ich efektowność. Każda z tych gier jest dopieszczona i graficznie i edycyjnie.

Nie dziwię się, że każda kolejna gra planszowa tegoż wydawnictwa z automatu wywołuje sporo zamieszania, co odbija się pozytywnie na sprzedaży. Całe szczęście pięknej oprawie towarzyszy również całkiem ciekawa mechanika, co widać w rankingu BGG.

Nie inaczej było z bohaterką tej recenzji. Na Skrzydłach na dobrą sprawę zanim dobrze pojawiło się na rynku, to jego nakład się wyczerpał. Polski wydawca, czyli Rebel chyba nie spodziewał się aż takiego odzewu graczy. Całe szczęście po kilku miesiącach mamy w sklepach drugi nakład.

Czy to całe zamieszanie wokół tego tytułu było zasadne? Zapraszam do naszych przemyśleń po rozegraniu całkiem sporej liczby partii.



CO ZAWIERA GRA

Całość zamknięta jest w dużym i ciężkim pudle. Sama okładka przyciąga wzrok. To co znajdziemy w środku to wrażenie tylko podtrzyma. Mamy zatem piękne plansze dla każdego z graczy (w niektórych grach tej wielkości jest plansza główna), mamy mnóstwo kart zamkniętych w specjalnym plastikowym pudełeczku, którego wieko jest jednocześnie elementem gry – z niego będziemy pobierać nowe karty. Mamy piękne różnokolorowe jajeczka zrobione z bardzo przyjemnego w dotyku plastiku. Oprócz tego spotkamy trochę klasyki, czyli drewniane znaczniki i kartonowe żetony. A do tego wszystkiego mamy do dyspozycji karmnik dla ptaków, który de facto jest wieżą do rzucania kości. Oczywiście gra bez tego ustrojstwa spokojnie byłaby grywalna, ale to przecież dziecko SG, więc musi być na bogato. A propos kości – moim zdaniem trochę odstają jakością od reszty komponentów. Znajduje się na nich wydruk różnych pokarmów. Sęk w tym, że wydruk ten jest kiepskiej jakości. Aż prosiło się, żeby te symbole wygrawerować i pokryć farbą.

Tak czy inaczej, jakość komponentów (poza kośćmi) to klasa sama w sobie. Nawet instrukcja wydrukowana została na takim papierze, z jakim nasze oczy i paluchy się jeszcze nie spotkały. Warto to samemu zobaczyć i dotknąć. A propos instrukcji, napisana została znakomicie. Z czytelnymi przykładami, okraszona sporą liczbą grafik. Ułatwia to przyswojenie zasad. W pudle znajdziemy jeszcze dwie książeczki. W jednej dostaniemy skrót zasad oraz kompendium wiedzy na temat tego co znajdziemy na kartach (zadań i ptaków). W drugiej – zasady dla gry solo stworzone przez ludzi z Automy (spotkaliśmy to np. w Projekcie Gaja).

CEL GRY

Naszym celem będzie budowa woliery dla ptaków. W tym celu przyjdzie nam pozyskiwać nowe gatunki naszych skrzydlatych przyjaciół oraz troszczyć się o to, by znosiły jajka. Mamy wyznaczone cele ogólne i powiedzmy spersonalizowane (właściwe tylko dla jednego gracza) i za to będziemy zdobywać piórka, czyli punkty zwycięstwa. Kto w tym będzie najlepszy, ten okaże się zwycięzcą.

PRZYGOTOWANIE GRY

Przygotowanie gry jest banalnie proste. Zestawem startowym każdego z graczy będzie jego osobista plansza, zestaw ośmiu znaczników oraz po jednym rodzaju pokarmu (reprezentowane jest to przez odpowiednie żetony). Każdy z graczy otrzymuje również pięć kart ptaków – z nich może sobie zostawić na ręce dowolną ich ilość, pod warunkiem, że za każdą kartę uiści opłatę w postaci jednego żetonu pożywienia za każdą pozostawioną kartę (trochę podobne to do Terraformacji Marsa). Dodatkowo otrzymujemy dwie karty zadań, z których to wybieramy jedną – druga jest odrzucana.

Następnie musimy przygotować resztę komponentów. Kostki wrzucamy do karmnika, obok którego umieszczamy jajka oraz żetony pożywienia. Dobieramy trzy karty ptaków i umieszczamy je na plastikowej podstawce. Ostatnią czynnością jest przygotowanie planszy celów – decydujemy się na jedną ze stron (zielona nastawiona jest na rywalizację, niebieska – na pasjans) oraz dokładamy losowo cztery żetony celów i umieszczamy na odpowiednich polach tejże planszy.