Pokazywanie postów oznaczonych etykietą seria Wsiąść do pociągu. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą seria Wsiąść do pociągu. Pokaż wszystkie posty

środa, 10 kwietnia 2024

Wsiąść do pociągu: Paryż - recenzja gry planszowej wydawnictwa Rebel

Wsiąść do pociągu to z całą pewnością jedna z najbardziej rozpoznawalnych serii wydawniczych. Jej twórca Alan R. Moon wozi nas po całym świecie zahaczając o całe kontynenty (jak np. Europa, Azja, Dookoła świata), kraje (np. Niemcy, Polskę, Francję), a także znane miasta (Amsterdam, Berlin, San Francisco).

Najnowszym dzieckiem Pana Alana jest Wsiąść do pociągu Paryż, czyli przedstawiciel tych małych szybkich „ticketów”. Stolicę Francji tradycyjnie już odwiedzimy dzięki wydawnictwu Rebel.

Oczywiście jako fani Wsiąść do pociągu nie mogliśmy nie spróbować układania autobusików w Paryżu. Czy nam się podobało? Zapraszam do lektury niniejszej recenzji.



Recenzja jest efektem współpracy recenzenckiej/współpracy reklamowej z Wydawnictwem. Wydawnictwo nie miało wglądu w tekst przed jego publikacją, ani wpływu na naszą opinię o grze.

CO ZAWIERA GRA

Całość zamknięta została w średniej wielkości pudełku – dokładnie takim samym wielkościowo jak Berlin, Londyn, Amsterdam i San Francisco. Podobnie jak i starsze siostry Wsiąść do pociągu: Paryż jest samodzielną grą w środku, zatem w środku czeka na nas komplet komponentów niezbędnych do rozgrywki.

Oczywiście musiała się znaleźć mapa Paryża, zestaw autobusów (odpowiedników wagoników z dużego Wsiąść do pociągu), wagoników metra (nowość w serii), karty lokomocji, karty biletów oraz znaczniki punktacji.

Jakościowo wszystko wypada bardzo dobrze, dokładnie jak wszystkie gry z serii – niezależnie czy tej dużej czy małej. W środku oczywiście znajduje się plastikowa wypraska, która ułatwia przechowywanie wszystkich komponentów. Załączona instrukcja wygląda jak jakaś ulotka. Krótka, zwięzła i na temat.

CEL GRY

Przenieś się do eleganckiego Paryża z szalonych lat dwudziestych XX wieku. Wskocz na otwartą platformę z tyłu autobusu i przejedź się Avenue des Champs-Élysées. Podziwiaj wieżę Eiffla i zakończ dzień pełen wrażeń, oglądając zachód słońca z balkonu starej kamienicy w Montmartre.

Tym razem przenosimy się do stolicy Francji, by tam tworzyć siatkę połączeń, wypełniając jednocześnie wymogi na posiadanych biletach. Czyli jak zawsze w każdej grze z serii Wsiąść do pociągu. Zmieniają się jedynie środki transportu. W bohaterce niniejszej recenzji mamy autobusy.

Tradycyjnie punkty zwycięstwa zdobywamy dzięki realizowaniu połączeń oraz wypełnianiu wymogów biletów oraz za… zbieranie kolorów tworzących flagę Francji. Ten kto uzbiera najwięcej punktów, ten zostanie zwycięzcą.

PRZYGOTOWANIE GRY

Ten etap jest bardzo szybki. Na środku stołu umieszczamy planszę przedstawiającą Paryż. Starannie tasujemy karty lokomocji, a następnie odkrywamy pięć z nich tworząc „rynek”. Z reszty tworzymy zakryty stos dobierania. Po przetasowaniu kart biletów tworzymy z nich zakryty stos dobierania.

Zestawem startowym każdego z graczy jest (poza znacznikiem punktacji) jest komplet plastikowych autobusów, dwie karty lokomocji oraz dwie karty biletów (jak zawsze zostawiamy sobie obie lub jedną). I to wszystko.

poniedziałek, 25 września 2023

Wsiąść do pociągu: Berlin - recenzja gry planszowej wydawnictwa Rebel

Z serią gier Wsiąść do pociągu odbyliśmy podróż dookoła świata. Odwiedziliśmy Europę, Afrykę, Azję, Skandynawię. Byliśmy w USA, Niemczech, Wielkiej Brytanii, Holandii, Francji, Japonii, a nawet i w Polsce. Całkiem niedawno seria zawitała też do poszczególnych miejsc: Nowego Jorku, Londynu, San Francisco, Amsterdamu. Żeby było ciekawiej to seria zabrała dzieciaki w świat Halloween z pociągiem widmo

Najnowszym „odkryciem” twórcy całej serii, czyli Alana R. Moona stał się Berlin. Wsiąść do pociągu Berlin to najnowsza gra serii tych najmniejszych „ticketów”, która niedawno (tradycyjnie już dzięki wydawnictwu Rebel) pojawiła się na rynku.

Oczywiście musieliśmy spróbować, jak wygląda podróżowanie po stolicy Niemiec. Co z tego wyniknęło? Zapraszam do lektury niniejszej recenzji.




Recenzja jest efektem współpracy recenzenckiej/współpracy reklamowej z Wydawnictwem. Wydawnictwo nie miało wglądu w tekst przed jego publikacją, ani wpływu na naszą opinię.

CO ZAWIERA GRA

Całość zamknięta została w średniej wielkości pudełku – dokładnie takim samym wielkościowo jak Nowy Jork, Londyn, Amsterdam i San Francisco. Jako, że mamy do czynienia z grą samodzielną (a nie tylko mapą z nowymi biletami), w środku znajdziemy komplet komponentów potrzebnych do rozgrywki.

Przede wszystkim mapę Berlina, zestaw tramwajów (odpowiedników wagoników z dużego Wsiąść do pociągu), wagoników metra (nowość w serii), karty lokomocji, karty biletów oraz znaczniki punktacji.

Jakościowo wszystko wypada tradycyjnie (do czego przyzwyczaiło już nas wydawnictwo w całej serii Wsiąść do pociągu). W środku jak zawsze znajdziemy plastikową wypraskę, która ułatwia przechowywanie wszystkich komponentów. Załączona instrukcja jest krótka, zwięzła i bezproblemowo wprowadza nas w grę.

CEL GRY

Przespaceruj się obsadzoną drzewami lipowymi aleją Unter den Linden i zanurz się w atmosferze młodej europejskiej stolicy kultury. Wypraw się na wycieczkę krajobrazową łódką po Sprewie, przejedź rowerem przez Bramę Brandenburską i zachwyć się dziełami sztuki w Muzeum Pergamońskim.

Tym razem odwiedzamy stolicę Niemiec, by tam starać się tworzyć siatkę połączeń, realizując zadania związane z posiadanymi biletami. Nihil novi, chciałoby się rzec. W zasadzie to samo robimy w każdej grze z serii Wsiąść do pociągu. Zmieniają się jedynie środki transportu. W bohaterce niniejszej recenzji otrzymujemy dwa ich rodzaje: tramwaje i metro.

Tradycyjnie zdobywamy punkty dzięki realizowaniu połączeń oraz wypełnianiu wymogów biletów. Ten kto uzbiera najwięcej punktów zwycięstwa, ten zostanie zwycięzcą.

PRZYGOTOWANIE GRY

Przygotowanie gry nie nastręcza żadnych problemów. Na środku stołu umieszczamy planszę przedstawiającą Berlin oraz spore pole do zaznaczania liczby punktów.

Dokładnie tasujemy karty lokomocji i odkrywamy pięć z nich tworząc „rynek”. Z reszty tworzymy zakryty stos dobierania. Tasujemy karty biletów tworząc zakryty stos dobierania.

Zestawem startowym każdego z graczy jest (poza znacznikiem punktacji) komplet plastikowych tramwajów oraz wagoników metra, dwie karty lokomocji oraz dwie karty biletów (jak zawsze to my decydujemy, czy zachowujemy obie, czy też jedną). 

I to wszystko. Możemy zacząć naszą przygodę w mieście dwóch rzek: Sprewy i Haweli.

piątek, 4 listopada 2022

Wsiąść do pociągu Widmo - recenzja gry z serii wydawnictwa Rebel.

Serię gier Wsiąść do pociągu można chyba nazwać kultową. Nie znajdziemy chyba ani jednego miłośnika planszówek który nie grał albo przynajmniej nie słyszał to tej grze. Wsiąść do pociągu (niezależnie od wersji) bardzo często traktowana jest jako wprowadzenie nowych graczy do świata planszówek.

Bohaterka dzisiejszej recenzji to w pewnym stopniu klimatyczny/tematyczny wariant Wsiąść do Pociągu Pierwsza Podróż. Taka pierwsza podróż po Koszmarkowie. Czy warto się pochylić nad Wsiąść do pociągu Widmo? Czy halloweenowa podróż po Koszmarkowie będzie atrakcją? A może to będzie koszmarne przeżycie? Przekonajcie się sami. Zapraszamy do lektury naszej recenzji. 

Recenzja jest efektem współpracy recenzenckiej/współpracy reklamowej z Wydawnictwem. Wydawnictwo nie miało wglądu w tekst przed jego publikacją, ani wpływu na naszą opinię.




CO ZAWIERA GRA

W pudełku wielkości pierwowzoru, czyli klasyka w postaci gry Wsiąść do pociągu znajdziemy całkiem sporo komponentów. Wśród nich oczywiście plansza Koszmarkowa, karty platform, karty biletów (w tym 4 bilety specjalne „cukierek albo psikus” i złoty bilet). 
Tym razem środkiem transportu są nawiedzone wagoniki w czterech iście halloweenowych kolorach (czarnym, białym, pomarańczowym i fioletowym). Do tego wszystkiego zwięzła instrukcja w formie jednej dwustronnej kartki.

Tradycyjnie w środku znajdziemy plastikową wypraskę, dzięki której będziemy w stanie zachować porządek. Jakościowo tradycyjnie wszystko wypada na bardzo wysokim poziomie. Do tego zdążyły już nas przyzwyczaić wszystkie gry z serii Wsiąść do pociągu. 

Trzeba przyznać, że Wsiąść do pociągu Widmo ma iście halloweenowy klimat. Okładka przypomina kard z kreskówki z duchami i wampirami. Nazwy punktów w Koszmarkowie są nieźle odjechane (Cmentarz, Krypta, Nawiedzony cyrk, Pracownia szalonego naukowca itp.) A wagoniki… no cóż… to w zasadzie nawiedzone domy na kółkach. Dzieciakom to się podoba, oj podoba się.

CEL GRY

Witaj w Koszmarkowie – miejscu pełnym strasznych sekretów! Sprawdź, co kryje się w zakurzonych zakamarkach posiadłości na wzgórzu, wybierz się na spacer po przerażającym bagnie, a jeśli masz dość odwagi, sprawdź, czy w ukrytej jaskini naprawdę mieszka wiedźma!

Brzmi intrygująco, nieprawdaż? Aż chce się skoczyć do pociągu widmo i zwiedzić Koszmarkowo. No to do dzieła!

PRZYGOTOWANIE GRY

Zwiedzanie Koszmarkowa trzeba nieco przygotować. Na środek stołu wędruje plansza będącą mapą miejskich połączeń. Każdy z graczy wybiera swój kolor i bierze zestaw nawiedzonych wagoników w tym kolorze. 

Tasujemy karty platform i rozdajemy po 4 każdemu z graczy. Z reszty kart tworzymy talię platform, który umieszczamy obok planszy. 

Podobnie robimy z kartami biletów – tasujemy je, rozdajemy po 2 bilety każdemu z graczy, a z reszty tworzymy talię umieszczając je obok planszy. Koło niej umieszczamy bilety specjalne „cukierek albo psikus” oraz złoty bilet, będący symbolem zwycięstwa.

środa, 26 października 2022

Wsiąść do pociągu San Francisco - recenzja gry wydawnictwa Rebel

Wsiąść do pociągu (czyli Ticket To Ride, czy też Zug um Zug) to z całą pewnością jedna z najbardziej rozpoznawalnych serii gier planszowych na świecie. Przez kilka lat uzbierała się ładna kolekcja pudełek z tym tytułem i z różnymi dopiskami. Pełne gry, nowe mapy z uwzględnieniem pewnych różnic w mechanice gry. Jest już tego trochę, nawet my Polacy otrzymaliśmy jakiś czasu swój dodatek.

Jakiś czas temu oryginalny wydawca (Days of Wonder) zdecydował się na rozszerzenie linii o „małych Ticketów”, czyli gier, które oparte są na mechanice starszych (iw większych) sióstr, ale na znacznie mniejszych mapach. Do tej pory ukazały się Londyn, Nowy Jork oraz Amsterdam. Czas na najmłodszą z nich, czyli San Francisco.

Co ciekawe samo San Francisco pojawiło się już na dużej mapie USA. Tym razem jednak to ono samodzielnie będzie obecne na planszy. Czy warto było odwiedzić Kalifornię? Postaram się opowiedzieć w niniejszej recenzji. Zapraszam zatem do lektury.

Recenzja jest efektem współpracy recenzenckiej/współpracy reklamowej z Wydawnictwem. Wydawnictwo nie miało wglądu w tekst przed jego publikacją, ani wpływu na naszą opinię.




CO ZAWIERA GRA

Całość zamknięta została w średniej wielkości pudełku – dokładnie takim samym wielkościowo jak Nowy Jork, Londyn i Amsterdam. Jako, że mamy do czynienia z grą samodzielną (a nie tylko mapą z nowymi biletami), otrzymujemy komplet komponentów potrzebnych do rozgrywki. Zatem znajdziemy mapę San Francisco, zestaw jakże charakterystycznych dla tego miasta tramwajów (odpowiedników wagoników z dużego TTR), karty lokomocji, karty biletów, żetony turystyki oraz znaczniki punktacji.

Jakościowo wszystko wypada znakomicie (do czego przyzwyczaiło już nas wydawnictwo w całej serii Wsiąść do pociągu). W środku tradycyjnie już znajdziemy plastikową wypraskę, która ułatwia przechowywanie tych wszystkich komponentów. Załączona instrukcja jest krótka, zwięzła i bezproblemowo wprowadza nas w grę.

CEL GRY

Wskocz do tramwaju linowego z torbą wypchaną pamiątkami. Wychyl się przez okno i obserwuj, jak promienie słońca przebijają się przez mgłę, która spowija Alcatraz i most Golden Gate. Przekonaj się, że San Francisco to naprawdę Złote Miasto!

Przenosimy się zatem do San Francisco, by tam budować siatkę połączeń, realizując zadania związane z posiadanymi biletami. Jakby na to nie patrzeć, praktycznie to samo robimy w każdej grze z serii Wsiąść do pociągu. Zmieniają się jedynie środki transportu. Zbieramy punkty za połączenia, bilety oraz (to pewne novum) żetony turystyki. Ten kto uzbiera ich najwięcej, ten zostanie zwycięzcą.

PRZYGOTOWANIE GRY

Przygotowanie gry nie nastręcza żadnych problemów. Na środku stołu wędruje plansza. Następnie dokładnie tasujemy karty lokomocji i odkrywamy pięć z nich tworząc „rynek”. Z reszty tworzymy zakryty stos dobierania. Tasujemy karty biletów tworząc zakryty stos dobierania. Rozmieszczamy w wybranych miejscach na mapie żetony turystyki.

Zestawem startowym każdego z graczy jest (oprócz znacznika punktacji) zestaw plastikowych tramwajów, dwie karty lokomocji oraz dwie karty biletów (my decydujemy, czy zachowujemy obie, czy też jedną). I to wszystko. Możemy zacząć naszą przygodę w San Francisco.