Pokazywanie postów oznaczonych etykietą gra familijna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą gra familijna. Pokaż wszystkie posty

piątek, 25 lipca 2025

Pola kwiatów - recenzja rodzinnej gry kafelkowej wydawnictwa Nasza Księgarnia

Gry kafelkowe z całą pewnością należą do naszych ulubionych gier. Nie raz i nie dwa przy recenzowaniu jakiegokolwiek tytułu tego typu już o tym wspominaliśmy. Z kwiatka na kwiatek, Zamek, Jedzie pociąg z daleka to tylko kilka przykładów z długiej listy gier kafelkowych, o których pisaliśmy na blogu.

Mają one jeszcze jedną cechę wspólną. Wydane zostały przez Naszą Księgarnię. Podobnie jak i bohaterka niniejszej, czyli Pola Kwiatów. Flower Fields (tak brzmi oryginalny tytuł) został stworzony przez parę włoskich autorów Lukę Belliniego (znanego choćby z gry Pakal) oraz Lucę Borsę (twórcę Fruit Cup).

Czy zabawa w układanie rabatek kwiatowych przyniosła nam radość, czy niekoniecznie? Zapraszam do lektury recenzji, w której postaramy się odpowiedzieć na powyższe pytanie.


Recenzja jest efektem współpracy recenzenckiej/współpracy reklamowej z Wydawnictwem. Wydawnictwo nie miało wglądu w tekst przed jego publikacją, ani wpływu na naszą opinię o grze.

CO ZAWIERA GRA

W średniej wielkości pudełku (takim mniej więcej jak Jedzie pociąg z daleka) czeka na nas cała masa dobroci. Osią gry będzie tworzenie tytułowych pól kwiatów. Do tego służyć nam będą duże i małe płytki kwiatów, które będziemy umieszczać na planszach graczy.

Centralnym punktem będzie niewielka plansza zwana polanką, wokół której (a także na niej samej) rozmieszczone zostaną ww. płytki. Do pomocy (w punktowaniu) niezbędną będą pszczółki (w formie uroczych czarnych znaczników-figurek). Czeka na nas trochę liczenia i dobrym pomysłem jest funkcjonalny notes.

Całość uzupełnia płócienny woreczek, znacznik słońca, znacznik pierwszego gracza oraz żetony do gry solo.

Jakościowo wszystko jest w jak najlepszym porządku. A instrukcja to, tradycyjnie w wydaniu Naszej Księgarni, kawał dobrej roboty. Wszystko jest opisane w sposób przemyślany i poukładany. Tak, że nie mamy najmniejszych problemów ze zrozumieniem zasad.

CEL GRY

Pola Kwiatów to rodzinna gra kafelkowa, w której wcielamy się w ogrodników rywalizujących o stworzenie najpiękniejszego ogrodu pełnego kwiatów i pszczół.

Głównym celem gry jest zdobycie jak największej liczby punktów poprzez umiejętne układanie płytek kwiatów, tworzenie dużych grup jednego koloru oraz rozmieszczanie pszczół, działających jako mnożniki punktów.

PRZYGOTOWANIE GRY

Każdy z nas rozpoczyna grę z osobistą planszą ogrodu o układzie siatki 9x9, na której będzie „budował” swój kwietnik, a także z pięcioma pszczółkami.

Na środku stołu umieszczamy wspólną planszę zwaną polanką, na której umieszczamy cztery małe płytki kwiatów, a wokół niej układa się duże kafelki kwiatów, począwszy od uprzednio dołożonego znacznika słońca (w liczbie odpowiadającej liczbie graczy). Kafelki kwiatów dobieramy losowo z płóciennego woreczka.

I to w zasadzie tyle. Możemy przystąpić do rozgrywki.

niedziela, 15 czerwca 2025

Ptaszki - recenzja gry karcianej wydawnictwa Nasza Księgarnia.

W świecie gier planszowych co jakiś czas pojawia się tytuł, który potrafi skraść serca graczy zarówno swoim wyglądem, jak i przemyślaną mechaniką.

Bohaterka dzisiejszej recenzji to właśnie taka perełka – gra karciana, która z miejsca wyróżnia się na tle konkurencji. Czy to za sprawą jej niezwykle przyjemniej oprawy graficznej, czy może sprytnych, choć prostych zasad, które z każdą partią odkrywają przed nami nowe, taktyczne możliwości? 

Mowa tutaj o grze Ptaszki od wydawnictwa Nasza Księgarnia. Zapraszam do recenzji gry, która udowadnia, że nawet w niewielkim pudełku może kryć się ogromna radość z rozgrywki. Sprawdźmy, co sprawia, że te małe, pierzaste stworzenia tak skutecznie zapraszają nas do wspólnej zabawy.


Recenzja jest efektem współpracy recenzenckiej/współpracy reklamowej z Wydawnictwem. Wydawnictwo nie miało wglądu w tekst przed jego publikacją, ani wpływu na naszą opinię o grze.

CO ZAWIERA GRA

U długim, prostokątnym pudełku (takiej samej wielkości jak od gry Alpaki wszak Ptaszki to kontynuacja serii zapoczątkowanej przez futrzaste czworonogi) znajdziemy takie elementy, jak: 64 karty z ptaszkami, karta STOP, 4 plansze graczy, 4 plastikowe figurki ptaszków, 4 markery i karty minikomiksu.

Całość uzupełnia książeczka z instrukcją do gry tłumaczącą zasady. Znajdziemy w niej nie tylko precyzyjne opisy ale także i bardzo dużo przykładów obrazkowych.

Podobnie jak w przypadku gry Alpaki także i w Ptaszkach w pudełku znajdziemy specjalnie opracowany plastikowy insert porządkujący wszystkie elementy. Nie zmienia to jednak faktu, że kolejny raz pudełko mogłoby być zdecydowanie mniejsze. Ale jak seria, to seria. Trzeba to jakoś zaakceptować.

CEL GRY

Ptaszki zapraszają nas do świata sów, rudzików, dzięciołów i gołębi. Te słodkie, śpiewające istoty towarzyszyć nam będą przez cztery pory roku.

Naszym celem będzie takie zbieranie kart, aby stworzyć jak największy ich zestaw ze wspólną cechą: ptakami tego samego rodzaju lub tą samą porą roku. Im dłuższy sznurek, tym więcej punktów trafi na nasze konto.

PRZYGOTOWANIE GRY

Przygotowanie rozgrywki w Ptaszki jest prostsze niż było w przypadku Alpak. Nie trzeba tutaj w zasadzie segregować kart. Wystarczy tylko wyjąć z talii kartę STOP.

Wszystkie pozostałe karty tasujemy i układamy w stosie na środku stołu. Odliczamy od spodu tyle kart, ilu graczy zasiadło do rozgrywki i wsuwamy nad nie kartę STOP.

Każdy z graczy bierze po 2 karty z góry stosu i trzyma je na ręce tak, aby były niewidoczne dla pozostałych graczy.

Odkrywamy 4 karty z góry stosu i układamy je obrazkami do góry na środku stołu w rzędzie obok stosu kart dobierania – tak powstaje sznurek.

Każdy z graczy bierze planszę gracza i marker – kładzie je przed sobą. Obok planszy trzeba sobie zrobić miejsce na kolekcję kart, które będziemy zbierać w trakcie gry.

Pozostaje jeszcze położyć wszystkie figurki ptaszków obok stosu kart.

Wszystko gotowe. Można zacząć ściąganie ptaszków na sznurek.

Przygotowanie wariantu dwuosobowego

Instrukcja przewiduje wariant rozgrywki dwuosobowej ze zmodyfikowanym przygotowaniem gry: karty dzielimy na dwa w miarę równe stosy. Pierwszy przygotowujemy wg. powyżej opisanych zasad. Po zakończeniu 1 rundy karta STOP i karty znajdujące się pod nią pozostają na swoich miejscach a na kartę STOP kładziemy drugi stos kart.

niedziela, 9 czerwca 2024

Alpina - recenzja gry Wydawnictwa Iuvi Games

Dzisiaj chcemy Was zabrać na wędrówkę po słynnym Szwajcarskim Parku Narodowym. Założono go w 1914r. To najstarszy park krajobrazowy w Alpach i jedyny w Szwajcarii. Przemierzymy tereny górskie, leśne i okolice jezior. Naszym oczom ukażą się kozice północne, orzechówki zwyczajne czy żaby trawne – to zwierzęta będące ozdobą tego chronionego obszaru. Brzmi pięknie, prawda?

To wszystko będzie możliwe dzięki nowości od wydawnictwa Iuvi Games, czyli grze Alpina. Czy przemierzanie parku będzie przyjemnością? A może to będzie mordercza wędrówka? Przekonajcie się sami. Zapraszamy do lektury naszej recenzji.



Recenzja jest efektem współpracy recenzenckiej/współpracy reklamowej z Wydawnictwem. Wydawnictwo nie miało wglądu w tekst przed jego publikacją, ani wpływu na naszą opinię o grze.

CO ZAWIERA GRA

W kwadratowym, niewielkim pudełku znajdziemy następujące elementy: karty, znaczniki turystów (po 8 w jednym z 4 kolorów: czerwonym, żółtym, fioletowym i niebieskim), znaczniki punktacji o instrukcję do gry

Wykonanie gry nie daje powodów do narzekań. Drewniane znaczniki są bardzo fajne. Karty mają odpowiednią jakość. Jedyna rzecz, do której można się przyczepić, to wielkość pudełka. Jest ono większe, niż potrzeba, ale jakiś powód takiej wielkości pudełka pewnie był.

Instrukcja to właściwie dwustronna kartka papieru. Po jej lekturze nie mamy żadnych wątpliwości jak grać. 

CEL GRY

Spacerując po Szwajcarskim Parku Narodowym będziemy wysyłać naszych turystów po fotografie zwierząt na tle różnych krajobrazów i realizować warunki z kart. Musimy się postarać odpowiednio uchwycić piękno parku i jego mieszkańców. Wszystko po to, aby zdobyć jak najwięcej punktów zwycięstwa i wygrać grę.

PRZYGOTOWANIE GRY

Przygotowując się do planszowej wędrówki tasujemy karty parku krajobrazowego.

Dobieramy losowo kartę z kozicą i kładziemy ją na środku stołu - zapoczątkuje ona nasz układ 25 kart (5 x 5).

Każdy z graczy dostaje po 6 kart na rękę. Pozostałe karty tworzą zakryty stos dobierania.

Zostaje jeszcze wybór koloru i dobranie znaczników turystów w ilości odpowiadającej graczom zgromadzonym przy stole.

Wszystko gotowe. Można rozpoczynać wędrówkę.

niedziela, 19 maja 2024

Podwodni łowcy - recenzja gry karcianej wydawnictwa Gaj

Mamy ogromną słabość do małych karcianek, a gdy jeszcze znajdziemy w nich naszą ulubioną mechanikę, czyli push-your-luck, to już w ogóle jesteśmy kupieni.

O Podwodnych łowcach słyszeliśmy wiele dobrego. To gra wydana przez małe, niezależne wydawnictwo Gaj. A jego autorem jest Marek Olszewski. Jak tylko otrzymaliśmy możliwość bliższego zapoznania się z Podwodnymi łowcami, to chętnie z tego skorzystaliśmy.

Czas podzielić się naszymi wrażeniami płynącymi z rozgrywki. Zapraszam zatem do lektury recenzji.




Recenzja jest efektem współpracy recenzenckiej/współpracy reklamowej z Wydawnictwem. Wydawnictwo nie miało wglądu w tekst przed jego publikacją, ani wpływu na naszą opinię o grze.


CO ZAWIERA GRA

W niewielkim (aczkolwiek nieco przydużym) pudełeczku znajdziemy sporą talię kart podzielonych na karty: ryb (w trzech kolorach), krewetek, fal, sieci oraz harpunów

Do tego bardzo przydatne karty pomocy dla każdego z graczy.

Załączona instrukcja to niewielka kartka papieru zapisanego drobnym maczkiem. Zasady gry zostały tak przedstawione, że w zasadzie nie mamy większych problemów z ich zrozumieniem.

Można jedynie pomarudzić na jakość kart, których ranty wycierają się od samego patrzenia. Obawiam się, że koszulki będą koniecznością.

CEL GRY

„Grupa nurków postanowiła urządzić turniej polegający na zebraniu największej i najbardziej różnorodnej kolekcji rybek. Zostań jednym z nich i rozpocznij podwodne łowy. Im głębiej zanurkujesz, tym więcej rybek możesz złapać… ale uważaj… możesz też wynurzyć się z pustą siecią! W tworzeniu unikalnych kolekcji pomogą Ci: sieć i harpun. Krewetki zastąpią Ci każdą rybę. Uważaj na falę, bo stracisz część kolekcji.”

Oczywiście, koniec końców jak w większości znanych nam gier chodzi o zbieranie jak największej liczby punktów. Jak to zrobić? O tym za chwilę.


PRZYGOTOWANIE GRY

Ten etap jest wręcz błyskawiczny.

Tasujemy talię kart i z zakrytego stosu dobieramy 12 kart. Z nich tworzymy układ czterech kolumn po trzy rzędzie w każdej z nich. Talia pozostałych kart stanowić będzie stos dobierania.

Każdy z nas otrzymuje dodatkowo kartę pomocy. Tyle.

wtorek, 30 maja 2023

Szarlatani z Pasikurowic - recenzja gry planszowej wydawnictwa G3

Parę lat temu ogromną estymą cieszył się Wolfgang Warsch, którego kolejne tytuły wywoływały mnóstwo zamieszania. Każdy z nich miał w sobie to coś, co przyprawiało graczy o szybsze bicie serca. Każdy z nich wprowadzał jakieś nowinki. Illusion, The Mind (przedziwna gra kooperacyjna), Rzut na tacę (uważana za jedną z najlepszych wykreślanek), Duże sumy, czy też Fuji.

Zdecydowani jednakże najwięcej do powiedzenia miała wydana w 2018 Die Quacksalber von Quedlinburg. Już sam tytuł sprawiał kłopot z wymówieniem, powodując wybuchy śmiechu z powodu przekręcania tych niemieckich słów.

Tak czy inaczej gra została wydana w Polsce przez G3 w roku 2018 i otrzymała zdecydowanie bardziej zjadliwą nazwę, czyli Szarlatanów z Pasikurowic. Od tamtego czasu sama gra doczekała się wielu nagród i wyróżnień w tym najważniejszą Kennerspiel des Jahres. Ponadto mocno zadomowiła się top 100 w serwisie BGG, a to jest spory wyczyn.

W niniejszej recenzji postaram się opowiedzieć co nieco na temat gry i podzielić się naszymi wrażeniami z obcowania z nią. Zapraszam zatem do lektury recenzji.




Recenzja jest efektem współpracy recenzenckiej/współpracy reklamowej z Wydawnictwem. Wydawnictwo nie miało wglądu w tekst przed jego publikacją, ani wpływu na naszą opinię.

CO ZAWIERA GRA

W dużym pudle znajdziemy całą masę komponentów. Mamy zatem planszę główną, która z jednej strony będzie torem punktowym, a z drugiej będzie pilnowała numeru rundy oraz podpowiadała, co mamy do wykonania podczas gry.

Każdy z graczy otrzyma również swoją indywidualną planszę, która przedstawia kociołek, w którym warzyć będziemy różnorakie eliksiry. Jest ona dwustronna – każdą ze stron wykorzystujemy w zależności od wybranego wariantu gry. Oprócz tego do dyspozycji graczy będą kartonowe buteleczki, materiałowe woreczki, różne znaczniki.

Zasobami wspólnymi będą księgi ze składnikami, cała masa żetonów składników, rubiny, kość bonusowa oraz karty wróżki.

Żeby dobrze zrozumieć działanie ksiąg załączony został almanach, który dokładnie tłumaczy, co i jak działa. Bardzo pomocna rzecz i dobrze, że znalazła się poza instrukcją.

A jeśli mowa o instrukcji, to ja jej osobiście nie lubię. Nie jest napisana najlepiej i pamiętam, że na początku kilka razy czytałem niektóre zdania, żeby zrozumieć intencje jej autora. Sama gra jest dość prosta, jeśli chodzi o zasady, ale instrukcja mogłaby być napisana lepiej.

Jakościowo wszystko wypada naprawdę dobrze. Jedynie możemy mieć zarzuty co do żetonów składników. Jako, że będziemy cały czas wkładać i wyjmować z woreczka, w dodatku mieszając w nim ręką, mogą się z czasem zacząć przecierać żetony składników – to one będą używane najczęściej. Niektórzy do ich zabezpieczenia używają plastikowych osłonek numizmatycznych, to chyba najlepsze znane mi rozwiązanie. 

Nie lubię też woreczków. Uszyte są ze zdecydowanie zbyt miękkiego i rozciągliwego materiału i żetony lubią się w nich gubić. Zdecydowanie lepszym rozwiązaniem byłyby woreczki płócienne/bawełniane, tudzież w nieco innym, zaokrąglonym kształcie.

CEL GRY

Raz w roku, na dziewięć dni, rynek w Pasikurowicach otwiera swoje podwoje. Najlepsi znachorzy i szarlatani z całego kraju zjeżdżają się, aby zaprezentować swoje lecznicze mikstury. Czkawka, cuchnące stopy, tęsknota za domem, nieszczęśliwa miłość - mają lek na wszystko. Wszyscy prześcigają się w warzeniu swoich eliksirów.

Każdy z nas wciela się w rolę szarlatana, którego zadaniem jest tworzenie eliksirów dobierając składniki ze swoich woreczków, a następnie dodawaniu ich do kociołka. Podczas gry umiar jest zdecydowanie wskazany. Jeśli bowiem dodamy zbyt dużo specjalnego składnika, kociołek eksploduje, co nam utrudni mocno zadanie.

Oczywiście, cała zabawa siłą rzeczy polega na zbieraniu punktów zwycięstwa. Ten, kto uzbiera ich najwięcej, wygra.

PRZYGOTOWANIE GRY

Ten etap nie jest specjalnie skomplikowane, aczkolwiek wymaga trochę czasu.

Na środku stołu umieszczamy planszę główną, a na niej znacznik płomieni (do zaznaczania numeru rundy) oraz pieczęcie punktów. Obok niej powinny znaleźć się rubiny, kostka bonusowa oraz wszystkie znaczniki składników (pogrupowane według ich wartości).

Następnie przygotowujemy księgi składników. Te występują w pięciu kolorach, przy czym tylko dwie pozostają niezmienne (czarna i pomarańczowa). Pozostałe 3 kolory mają swoje wersje, z których korzystamy tak jak się nam podoba (albo zgodnie z instrukcją albo sami kombinujemy).

Zestawem startowym każdego z graczy będzie plansza z kociołkiem (na której na polu „0” umieszczamy kropelkę), woreczek oraz znacznik punktów (ten wędrują na planszę główną). Ponadto każdy z nas otrzymuje butelkę (umieszczamy ją stroną „pełną” na planszy kociołka), a wraz z nią jeden rubin oraz znacznik szczura. Ostatnim etapem będzie umieszczeniu w woreczku gotowego zestawu składników, zgodnie z informacją przedstawioną na planszy.

czwartek, 23 lutego 2023

Catan: Osadnicy z Catanu - recenzja gry planszowej wydawnictwa Galakta

Gry planszowe rządzą się swoimi prawami. Jedne przychodzą, inne odchodzą. Jedne zostają z nami na dłużej, inne wręcz przeciwnie. Trudno nawet zawyrokować, jaki los może spotkać nowość na rynku. Może okazać się bestsellerem, a może równie dobrze klapą.

Wśród tych wszystkich setek a nawet tysięcy tytułów, znaleźć możemy takie, które pomimo wielu lat na rynku, ciągle są obecne na stołach graczy, opierają się trendom, opierają się zmianom jakie wprowadzają nowe tytuły. Takie gry określa się czasem mianem evergreenów.

Do takich z pewnością możemy zaliczyć Wsiąść do pociągu, Carcassonne i właśnie Catan (znany kiedyś jako Osadnicy z Catanu). Dwa pierwsze tytuły znamy dość dobrze i chętnie po nie sięgamy. Z Catanem sytuacja wygląda zgoła odmiennie. Tej gry nie znaliśmy. Trudno w to uwierzyć, ale tak właśnie było.

Zatem jak tylko nadarzyła się sytuacja, że mogliśmy poznać się z tym klasykiem, to skorzystaliśmy tego. Mamy swoje przemyślenia na jej temat, którymi byśmy chcieli się teraz podzielić.


Recenzja jest efektem współpracy recenzenckiej/współpracy reklamowej z Księgarnią Tania książka. Księgarnia nie miała wglądu w tekst przed jego publikacją, ani wpływu na naszą opinię.

CO ZAWIERA GRA

Całość zamknięta została w dużym pudle. W środku czeka na nas 19 kartonowych sześciokątnych płytek, z których (z pomocą stosownych ramek – będącego morzem okalającym wyspę Catan) składamy się planszę. Niezbędne okażą się również żetony z cyferkami od 1 do 12, za pomocą których oznaczać będziemy poszczególne pola na planszy.

Oprócz tego, w pudełku znajdziemy pokaźną liczbę kart surowców oraz kart rozwoju, jak również karty specjalne. Żeby nieco usprawnić rozgrywkę, załączono również karty pomocy z rozpiską kosztów budowy.

Każdy z graczy dysponował będzie zestawem plastikowych pionków – miast, osad oraz dróg. Przechowywać je będziemy w kartonowych skrzyneczkach (bardzo ciekawe i nieczęste rozwiązanie). Całość uzupełniają plastikowe podstawki na karty, dwie kostki k-6 oraz pionek złodzieja.

Jakościowo wszystko wypada naprawdę korzystnie. Szkoda może tylko, że aktualne wydania gry nie zawierają już drewnianych elementów – jakiś czas temu zastąpione zostały plastikiem.

Kilka słów należy poświęcić instrukcji. Mamy w zasadzie do czynienia z dwoma. Jedną krótką, zwięzłą, wyjaśniającą podstawowe zasady gry. W pudełku jednak czeka na nas almanach – taka książeczka z dokładniejszym wyjaśnieniem wszelkich niuansów związanych z grą wraz ze sporym kawałeczkiem samej rozgrywki ze stosownym opisem. Przyznaję się bez bicia, że to rzadkość w nowoczesnych planszówkach.

CEL GRY

Wcielamy się w osadników na niedawno odkrytej wyspie Catan. Każdy z nas bierze aktywny udział w skolonizowaniu wyspy stawiając na dostępnych obszarach nowe drogi oraz zakładając osady i miasta. Każda kolonia zbiera dostępne dobra naturalne, które są niezbędne do rozbudowy osiedli.

Poprzez odpowiednią rozbudowę jesteśmy w stanie pozyskiwać zasoby, które to możemy przeznaczyć na dalszą rozbudowę lub na handel w celu pozyskania brakujących zasobów.

Pierwszy z nas, który uzyska dziesięć punktów z wybudowanych przez siebie dróg, osiedli, miast i specjalnych kart - wygrywa.

PRZYGOTOWANIE GRY

Samo przygotowanie gry jest banalnie proste. Zaczynamy od planszy, tj. złożenia ramki, czyli kafelków z morzem, które to łączymy jak puzzle. Następnie losowo rozmieszczamy 19 płytek wyspy. Na nich zaś żetony z cyferkami. W zasięgu graczy powinny znaleźć się podstawki z kartami oraz karty. 

Każdy z nas otrzymuje swoją skrzyneczkę, w której znajdziemy plastikowe żetony miast, osad oraz dróg. Następnie każdy z nas umieszcza na wcześniej złożonej planszy dwie swoje osady oraz dwa żetony dróg (po jednym dla każdej osady). 

W ostatnim kroku pobieramy zasoby początkowe z pól przyległych do jednej z naszych osad (tej, później dołożonej). Żeton złodzieja umieszczamy na polu pustyni. To w zasadzie tyle.

wtorek, 17 listopada 2020

PIZZERIA: zjeść czy zachować na później, oto jest pytanie! - recenzja gry Wydawnictwa Nasza Księgarnia

Od lat króluje na stołach na całym świecie. Doczekała się niezliczonej ilości wersji i modyfikacji. Jedni lubią tę najprostszą tylko z sosem i serem, inni do pełni szczęścia muszą znaleźć na niej różnorodne składniki. Zamawiana z ulubionych restauracji, robiona w domu, kupowana w wersji mrożonej. Ale jako główny temat i motyw planszówki, to chyba całkowita nowość. 

Bo czy przed bohaterką dzisiejszej recenzji była jakaś gra o robieniu pizzy? My nie kojarzymy. Pizzeria od Wydawnictwa Nasza Księgarnia to pierwszy taki tytuł na naszym rynku. Choć chcąc być szczerzy musimy zauważyć, że jest to nowe wydanie istniejącej już gry, a mianowicie New York Slice. Oczywiście z nową szatą graficzną, innym rozmiarem kawałków pizzy i pewnymi modyfikacjami (wariant solo, nowy typ pizzy czyli Pomodoro w zamian za jokera Supreme Slice, brak anchois punktujących ujemnie oraz bazylia w miejsce pepperoni). Czy podział nietypowej pizzy to przyjemność czy stres? Przekonajcie się sami. Zapraszamy do lektury naszej recenzji. 



CO ZAWIERA GRA

W zgrabnym pudełku znajdziemy sporą ilość tekturowych komponentów, a mianowicie: 69 kawałków pizzy, 12 kart ofert specjalnych, nóż do pizzy oraz oczywiście instrukcję do gry.

Rzućmy szybko okiem na cząstki pizzy. Znajdują się na nich 3 obszary, na które musimy zwracać uwagę podczas gry. Na samej górze znajdziemy listki bazylii (w liczbie od 0 do 3), poniżej mamy rewię składników odpowiednich dla danego rodzaju pizzy, zaś na dole wartość informującą nas o tym, ile kawałków danego rodzaju jest w grze. O roli tych informacji więcej przeczytacie w dalszej części naszej recenzji. 

Przyznaję bez bicia, że po wyjęciu tych wszystkich kawałków pizzy z tekturowych wyprasek ciężko będzie zachować porządek w pudełku. Tyle dobrego będzie się w nim mieszało, że ho. Oczywiście wszystko wykonane w świetnej jakości, do jakiej już dawno przyzwyczaiła nas Nasza Księgarnia.  

CEL GRY

Skoro mamy do czynienia z pizzerią, to jak łatwo się domyślić wybierzemy się z przyjaciółmi na smakowitą pizzę. Trzeba tylko ją jakoś podzielić i to zadanie właśnie czeka na nas. Co rundę ktoś z graczy będzie dokonywał podziału pizzy na kilka porcji a następnie każdy będzie wybierał pasujący mu kawałek. Przecież jedni (jak nasze dzieciaki) lubią klasyczną margheritę, jeszcze inni preferują ostre smaki a są i tacy jak ja, którzy najchętniej wchłonęli by kawałek hawajskiej pizzy. Tutaj mamy szansę przygarnąć to, na co mamy ochotę bo nasza pizza to mieszanka różnych smaków. Trzeba tak kombinować, żeby zgromadzić jak najwięcej kawałków - przewaga liczebna kawałków plus listki bazylii obecne na tych kawałkach, które uda się nam zjeść to klucz do zwycięstwa. 

PRZYGOTOWANIE GRY

Przygotowanie gry już na wstępie zależy od ilości osób biorących w niej udział. Bowiem jeśli nie będziemy grać w 3 lub 6 osób, to musimy odłożyć do pudełka odpowiednie kawałki pizzy (są one jasno wskazane w instrukcji).
Następnie wszystkie kawałki potrzebne do gry dokładnie mieszamy i tworzymy z nich odpowiednią liczbę (w odniesieniu do ilości graczy) stosów złożonych z 11 kawałków pizzy każdy. Kawałki, które zostaną odrzucamy do pudełka nie podglądając ich. 

Nóż do pizzy trafia w ręce osoby, która ostatnio jadła pizzę (albo dla najstarszego gracza).

Jeśli chcemy zagrać w wariant zaawansowany to używamy ofert specjalnych. Jeśli nie, to trafiają one do pudełka. 

Wszystko gotowe. Śmiało mogę stwierdzić, że przygotowanie wizyty w Pizzerii jest prostsze niż zrobienie nawet tej podstawowej margherity.

niedziela, 27 września 2020

Europa w 10 dni: wirtualne wakacje - recenzja gry wydawnictwa Rebel

Alan R. Moon ma koncie wiele gier. Jednak z pewnością tą, która przyniosła mu największą popularność jest Wsiąść do Pociągu. Nawet niedawno pisaliśmy o wersji z Amsterdamem w tytule.

Dziś na tapecie mamy kolejną grę tego autora stworzoną wraz z Aaronem Weissblumem – autorem choćby znakomitej Celestii), czyli Europę w 10 dni. Gra ma już swoje lata, jednakże całkiem niedawno doczekała się nowego wydania, które to zostało również wypuszczone w Polsce przez niezawodne wydawnictwo Rebel. Mamy świadomość, że dożyliśmy dziwnych czasów, w których to podróżowanie stało się nie do końca komfortowe i nie do końca bezpieczne, więc my w tym roku odpuściliśmy sobie wojaże zagraniczne (Polska jest piękna), a Europę zwiedzaliśmy na planszy bohaterki recenzji.

Co ciekawe, sama gra nie jest jakąś wielką świeżynką. Szczerze mówiąc, jest dorosłym tytułem, gdyż pierwotnie wydana została w roku 2002. Ma nawet młodszą siostrę, czyli 10 Days in USA. Tak czy inaczej doczekała się całkiem niedawno nowego wydania i właśnie takie trafiło do Polski.

Zapraszam zatem do naszych przemyśleń na temat Europy w 10 dni.



CO ZAWIERA GRA

W średniej wielkości pudełku (podobnym np. do Mandali) znajdziemy całkiem sporo komponentów. Oczywiście planszę, która przedstawia uproszczoną mapę Europy. Co ciekawe plansza ta służyć będzie nam wyłącznie pomocą podczas rozgrywki. Naszą podróż planować będziemy za pomocą grubych kart (zwanych w instrukcji po prostu płytkami). Podzielone zostały one karty państw oraz środków transportu. Do ich przechowywania (i późniejszego użycia w grze) wykorzystywany będzie specjalny plastikowy podajnik. Ponadto każdy z graczy otrzyma zestaw dwóch stojaków na płytki.

Jakościowo wszystko wypada naprawdę bardzo dobrze. Nie ma się po prostu do czego przyczepić. Załączona instrukcja jest dość krótka, ale w sposób wyczerpujący wprowadza nas w zasady gry.

CEL GRY

W grze przyjdzie nam zaplanować wycieczkę po Europie, układając w odpowiedniej kolejności płytki państw i środków transportu. Osoba, która jako pierwsza ułoży plan 10-dniowej podróży, zostaje zwycięzcą.

PRZYGOTOWANIE GRY

Przygotowanie gry jest proste, przy czym jest to dość ważny etap, od którego może sporo zależeć.  Na środku stołu wędruje nasza plansza/mapa. Obok niej umieszczamy podajnik na karty. Wszystkie karty państw i środków transportu dokładnie tasujemy.

Zestawem startowym każdego z graczy będą stojaki na płytki, przy czym opisy na nich powinny tworzyć ciąg liczb 1-10 i być zwrócone w stronę gracza. Następnie uzupełniamy płytkami puste miejsca na swoich stojakach - każdy dobiera po 1 płytce, ogląda ją i umieszcza na dowolnym pustym miejscu na swoim stojaku. Robimy to do momentu, w którym to każdy będzie miał w sumie 10 płytek na swoich stojakach. Co ważne, nie możemy zmieniać kolejności dołożonych kart.

Pozostałe płytki układamy w zakryty stos i umieszczamy w pierwszej przegródce podajnika. To będzie stos dobierania. Z niego dobieramy trzy wierzchnie karty, które to umieszczamy w trzech kolejnych przegródkach podajnika, tworząc trzy stosy odrzuconych płytek. To w zasadzie tyle, możemy przystąpić do planowania.

wtorek, 1 września 2020

NAJLEPSZA GRA O KOTACH: Kici, kici... - recenzja gry wydawnictwa Foxgames.

Od kilku lat nasza Marysia ma sporego fioła na punkcie kotów. Marzenie o futrzanym czworonogu w domu jest jeszcze ciągle do realizacji. Dlatego cokolwiek, co ma związek z kotem trafia u nas na radar. 

Te słodkie, choć charakterne czworonogi są wdzięcznym tematem bajek, książek dla dzieci i gier. Na sklepowych półkach znajdziemy kilka kocich tytułów m.in:  O kocie w kłopocie, Kotobirynt, Kotostrofa, Kot Stefan, Eksplodujące Kotki, Kotek Psotek, Kociaki Łobuziaki, Cat Sudoku czy Cat Stax. Bohaterka dzisiejszej recenzji też jest grą o kotach, a do tego tytułuje się Najlepszą grą o kotach. Czy rzeczywiście taka jest? Przekonajcie się. Zapraszamy do lektury recenzji. 



CO ZAWIERA GRA

W zgrabnym pudełku znajdziemy całkiem sporą ilość komponentów, a mianowicie: ponad 100 kart gry podzielonych na różne kategorie (koty, przysmaki, zabawki, ubranka, kocimiętkę czy zaginione koty), 13 kart przybłęd, żetony przysmaków, żetony punktów zwycięstwa, drewniany znacznik kota, notes do liczenia punktów i książeczkę z instrukcją. Słowem sporo elementów. 

Mnie osobiście słodkie rysunkowe kotki bardzo przypadły do gustu. Lubię takie grafiki. Na uwagę zasługuje fakt, że są to dzieła samego autora gry, czyli Josha Wooda. 

Kilka słów o instrukcji. Patrząc po ilości stron (15) można by pomyśleć, że mamy do czynienia ze skomplikowaną grą. Nic bardziej błędnego. Po prostu instrukcja jest bogata w grafiki i obrazkowe tłumaczenia. Same zasady opisane są klarownie. 

CEL GRY

Skoro mamy do czynienia z futrzakiem, który potrafi być charakterny musimy być troskliwymi opiekunami. Wszak właściciele kotów i twórcy memów najlepiej wiedzą co zrobi niezadowolony koteczek. W najlepszym razie nasika nam do butów. A w naszej grze nienależycie zaopiekowany kotek, żeby nie powiedzieć zaniedbany, przyniesie nam minusowe punkty. 

PRZYGOTOWANIE GRY


Opieka nad kotem bywa nie lada wyzwaniem. Trzeba się do tego dobrze przygotować. Podobnie jak do naszej rozgrywki. 

Na początek tasujemy talie przybłęd, dobieramy z niej 3 karty i układamy je odkryte na górze stołu. Pozostałe karty przybłęd odkładamy do pudełka. 

Następnie tworzymy talię główną, która składa się z ilości kart zależnej od ilości graczy - przy maksymalnym składzie bierzemy wszystkie karty, przy 3 osobach odrzucamy karty z symbolem "4", zaś grając w 2 osoby eliminujemy te z symbolem "3+" i "4". Tak utworzoną talię główną tasujemy, układamy z boku w zakrytym stosie i dobieramy z niego 9 kart. Układamy je odkryte na środku w kwadracie 3 na 3 karty.

Na koniec w miejscu dostępnym dla wszystkich graczy umieszczamy znacznik kota oraz wszystkie żetony. Pierwszym graczem zostaje osoba, która najbardziej lubi koty. Gracz po jej prawej stronie umieszcza znacznik kota przy dowolnym rzędzie lub kolumnie kwadratu pola gry.

Wszystko gotowe. Czas zadbać o naszych futrzanych przyjaciół.

czwartek, 20 sierpnia 2020

Herbatka dla dwojga - recenzja gry wydawnictwa Rebel.

Dobrych gier dwuosobowych nigdy dość. Mamy ich całkiem sporo w kolekcji i często do nich sięgamy. Bohaterka niniejszej recenzji jest  właśnie jedną  z takich gier. Grą stosunkowo młodą na rynku. Grą, która z pewnością przyciąga swoją tematyką powiązaną graficznie z Alicją w krainie czarów.

Jej autorem jest znany choćby z Odkryć: Dzienniki Lewisa i Clarka Cédrick Chaboussit. Tym razem graficznie wpierał go nie Vincent Dutrait, ale Amandine Dugon, która to ze swojej roboty wywiązała się znakomicie. Mamy za sobą troszkę rozgrywek i chcielibyśmy się podzielić naszymi wrażeniami.


CO ZAWIERA GRA

W średniej wielkości pudełku czeka na nas plansza główna, na której to umieszczać będziemy (częściowo) karty i płytki misji. Stanowi ona jednocześnie tor punktacji, po którym poruszać się będą nasze pionki – jeden z nich jest królikiem a drugi kapeluszem. Kilka słów na temat kart, gdyż to one są głównymi aktorami w grze. Do dyspozycji każdego gracza przeznaczone zostały dwa zestawy identycznych kart (różnią się jedynie kolorem tła na awersie), ponumerowane od 1-9. Dodatkowo mamy pięć talii, z których korzystać będą obaj gracze – te ponumerowane są od 4-8 oraz jedną kartę z królikiem (o wartości 1).

Całość uzupełniają: flaming, zegarek z jedną wskazówką, na którym umieszczone zostały pola z bonusami, żetony ciast oraz klepsydr.

Jakościowo wszystko wypada naprawdę dobrze. Pewnie można sobie pomarudzić, że plansza mogłaby być na czymś twardszym. Ale szczerze mówiąc specjalnie to jakoś nie przeszkadza. Załączona instrukcja napisana jest poprawnie, z licznymi przykładami, co ułatwia przyswojenie zasad.

CEL GRY

Gra, która w zasadzie nie ma historii i pewni można by było dla niej znaleźć mnóstwo równie dobrych tematów. Autorzy jednak postanowili osadzić ją w klimatach wspomnianej wcześniej Alicji w krainie czarów. 

Naszym zadaniem będzie odbycie swoistego pojedynku, w którym to wykorzystując karty (i nie tylko) zdobywać będziemy punkty zwycięstwa. Ten, kto uzbiera ich najwięcej, ten będzie mógł poczuć się zwycięzcą.

PRZYGOTOWANIE GRY


Ta część gry specjalnie skomplikowana nie jest. Po pierwsze umieszczamy pomiędzy graczami planszę główną. Na niej widnieją specjalne miejsca na karty – każdą z pięciu talii (z numerkami 4-8) tasujemy osobno i umieszczamy w odkrytym stosie na odpowiednim miejscu na planszy. Następnie losowo dobieramy żetony wydarzeń (są one dwustronne) i kładziemy je na odpowiadające im pola na planszy. Zasobami wspólnymi będą karty królików, żetony ciast oraz klepsydry.

Zestawem startowym każdego z graczy będą talie kart w swoich kolorach (tasujemy je i układamy w zakryty stos) oraz drewniane pionki (różowy kapelusz i niebieski królik) – te wędrują na pole „0” na planszy. Ponadto pierwszy gracz otrzymuje jeden kawałek ciasta i flaminga, a drugi trzy kawałki ciasta. To w zasadzie tyle. Wojnę czas zacząć.

wtorek, 18 sierpnia 2020

SĄSIEDZI: łąkowe pojedynki - recenzja gry wydawnictwa Muduko.

Dobra gra logiczna nie jest zła. Zwłaszcza taka na dwie osoby. A jeszcze, gdy dochodzą kafelki? Taka gra z automatu musi trafić na nasz radar. Dokładnie tak było z bohaterką niniejszej recenzji.

Sąsiedzi (oryginalny tytuł to Brothers), których to autorem jest Christophe Boelinger (autor takich gier jak Archipelago, Living Planet czy Dungeon Twister) właśnie debiutują na polskim rynku dzięki Wydawnictwu Muduko. Tak się złożyło, że mogliśmy zagrać w ten tytuł przedpremierowo i chcielibyśmy się podzielić naszymi wrażeniami z rozgrywki. Zapraszam do lektury recenzji.


CO ZAWIERA GRA

Całość zamknięta jest, w można rzec, charakterystycznym (jeśli chodzi o format) pudełku. Takie mogliśmy spotkać choćby w Strachu ciachuStworach z obory czy też Zamkach z piasku.

To, co zwraca uwagę przy pierwszym spotkaniu z grą, to waga pudełka. Naprawdę byliśmy mocno zaskoczeni. Wkrótce przekonaliśmy się dlaczego. W środku czeka na nas mnóstwo kafelków. Kafelków o rzadko spotykanej grubości, bardzo solidnych, takich, które przetrwają długo.

Podzielone zostały na trzy rodzaje. Pierwsze to kafle łąki – te mają różnorodne kształty i wielkości. Druga grupa to kafle zagród królików – są one proste, w odróżnieniu od trzeciej grupy, czyli kafli zagród owiec – te są w kształcie literki „L”.

Załączona instrukcja jest krótka, zwięzła i w pełni wyjaśnia wszelkie meandry gry.


CEL GRY

No cóż, w tej grze przyjaźni sąsiedzkiej to nie będzie. Bardziej to będzie przypominało przygody Kargula i Pawlaka, gdzie jeden drugiem życzył wszystkiego najgorszego (przynajmniej do czasu). W tej grze przyjdzie nam walczyć o każdy skrawek łąki, po to by móc ulokować tam pastwiska dla swoich zwierzaków. Oczywiście nie wszystkie zwierzaki uda nam się ulokować i za to będziemy karani ujemnymi punktami. Ten, kto uzbiera ich najmniej, ten okaże się zwycięzcą.

PRZYGOTOWANIE GRY

Przygotowanie gry trwa dosłownie chwilę. Dzielimy wszystkie płytki na trzy grupy. Zasobami wspólnymi będą kafle łąki. Jeden z graczy otrzymuje proste płytki króliczków, drugi zakrzywione płytki owiec. I to naprawdę wszystko.

niedziela, 2 sierpnia 2020

Wsiąść do Pociągu Amsterdam:Holenderski Złoty Wiek - informacja prasowa Wydawnictwa Rebel.

Witaj w XVII wieku, czyli w Gouden Eeuw - złotej erze Holandii. Oto Amsterdam, bijące serce światowego handlu i najbogatsze miasto na świecie. W ładowniach statków zacumowanych w tutejszym porcie, w magazynach i na nabrzeżach niezliczonych kanałów piętrzą się dobra z różnych zakątków globu.


W tej dynamicznej odsłonie gry Wsiąść do Pociągu gracze ścigają się o to, kto przejmie najlepsze szlaki handlowe, zrealizuje najbardziej intratne kontrakty i zdobędzie drogocenne towary na tętniących życiem ulicach Amsterdamu. Ta elegancka w swej prostocie samodzielna gra przypadnie do gustu zarówno początkującym, jak i zaprawionym w bojach graczom.  

czwartek, 30 lipca 2020

PARK NIEDŹWIEDZI KOLEJ NA GRIZLI: misiowa kolejka - recenzja dodatku do gry.

Powiem szczerze, boję się dodatków do gier, zwłaszcza takich, które lubię, które mamy ograne i którym w zasadzie niczego do szczęścia nie trzeba. Gdy jednakże pojawia się do nich dodatek, to oczywiście mam pewne (przeważnie jednak nieuzasadnione) obawy, czy przypadkiem nie popsuje on gry, nie przewróci jej do góry nogami sprawiając, że lubiany tytuł z uwzględnieniem dodatku może nie być już tak lubiany.

Dlatego też z pewną nieśmiałością podeszliśmy do tematu dodatku do znakomitego Parku Niedźwiedzi. Pojawiało się pytanie, po co, skoro grze w zasadzie nic nie potrzeba. Jest prosta, intuicyjna i daje mnóstwo frajdy z gry. Jednakże wszelkie zapowiedzi, relacje, pierwsze wrażenia graczy z całego świata były dość pozytywne i dlatego cieszyliśmy się bardzo, że Kolej na Grizli pojawi się na polskim rynku za sprawą wydawnictwa Lacerta. A nasza radość była tym większa, że zostaliśmy jako blog jednym z patronów medialnych tego dodatku.

Ostatnimi czasy Kolej na Grizzli dość często pojawiał się na stole. Raz, że musieliśmy go ograć na potrzeby recenzji, a dwa, że się nam po prostu podoba. Po kolei jednak.



CO ZAWIERA GRA

Całość zamknięta została w bardzo podobnym wielkościowo pudełku co sam Park Niedźwiedzi. W stosunku do podstawowej wersji jest tylko nieco cieńsze. W środku czeka na nas całkiem sporo komponentów, które potrafią wykorzystać w całości przestrzeń. Dodatek, to dwa moduły, czyli Grizli i Kolejka.

Na ten pierwszy składają się ostoje grizli (czyli duże kafelki o różnych kształtach), dodatkowe pomniki niedźwiedzi, dodatkowe pawilony a także nowe plansze terenów (zawierającymi wyjścia).

W module Kolejka z kolei czekają na nas wagoniki kolejki oraz jej podpory (do samodzielnego złożenia). Oprócz tego otrzymaliśmy nowe (w sensie grafik) żetony toalet a także zupełnie nowe żetony osiągnięć.

Jakościowo wszystko jest na najwyższym poziomie. Dokładnie tak samo jak i w podstawowej wersji. Załączona instrukcja napisana jest poprawnie z wieloma przykładami, dzięki czemu wszystko łatwo i bezproblemowo wchodzi do głowy.

CEL GRY

Cel gry nie uległ zmianom. Za pomocą różnorakich płytek przyjdzie nam wznieść mini zoo dla niedźwiedzi, tj. pand (które de facto nie mają nic wspólnego z niedźwiedziami), koali, niedźwiedzi gobijskich, niedźwiedzi polarnych, a także gizli. Po parku jeździła też będzie kolejka, dzięki czemu jego zwiedzanie będzie przyjemniejsze. Czeka nas swoista zabawa w Tetrisa, przypominająca nieco zarówno Ogródek (a także Indian Summer i Spring Meadow), jak i Patchwork autorstwa Uwe Rosenberga. Mając do dyspozycji swoje plansze gracza, będziemy je zabudowywać pobranymi wcześniej elementami układanki. Oczywiście wszystko na punkty. Ten, kto uzbiera ich najwięcej, ten otrzyma laur zwycięzcy.
PRZYGOTOWANIE GRY
Przygotowanie gry nie zajmuje specjalnie dużo czasu, aczkolwiek jest trochę uciążliwe – związane jest to z tym, że przy różnych składach osobowych korzystamy z nieco innych komponentów. Przygotowanie do gry z dodatkiem wygląda podobnie jak i w przypadku wersji podstawowej (z pewnymi zmianami wymuszonymi przez poszczególne moduły). Musimy zatem poukładać we właściwych miejscach na planszy głównej odpowiednie kafelki. Dodatkowo należy utworzyć pulę żetonów niedźwiedzi oraz dwa stosy terenów parku. Jeśli decydujemy się na wariant zaawansowany to przygotowujemy również odpowiedni zestaw płytek osiągnięć.

Następnie podejmujemy decyzję, który moduł chcemy wykorzystać. Wiąże się z tym konieczność zamiany bądź dołożenia kolejnych komponentów. W przypadku modułu Grizli dokładamy nowe tereny parku (z wyjściami) oraz te duże żetony ostoi grizli – umieszczamy do obok planszy głównej. W przypadku modułu Kolejka do gry wchodzą wagoniki i podpory kolejki – oczywiście ich liczba i rodzaj zależny jest od składu osobowego graczy.

Zestawem startowym każdego z gracza będzie plansza terenu (taka z wejściem) oraz kafelek terenu zielonego. I to tyle. Czas przystąpić do gry.

czwartek, 23 lipca 2020

FOUR SENSES: NIC DO UKRYCIA - recenzja gry wydawnictwa Helvetiq


Abstrakcyjne gry logiczne mają w sobie to coś, co sprawia, że bardzo je cenimy. Sam nie wiem dlaczego. Może przez prostotę zasad. Może przez czasem dość spory wysiłek umysłowy podczas samej zabawy? Dla nas to jest swoisty fenomen. Lubimy też odkrywać nowe gry tego typu.

Four Senses trafił na nasz radar jakiś czas temu. Z jednej strony to właśnie klasyczna gra logiczna, a z drugiej została wydana przez Helvetiq – wydawnictwo, do którego mamy ogromną słabość. Jest jeszcze trzecia strona – pewna wyjątkowość na tle innych gier i to nie tylko tych logicznych ale wszystkich. Jaka? Zapraszam do lektury recenzji.



CO ZAWIERA GRA

W średniej wielkości pudełku zawierającym bardzo minimalistyczną grafikę (znak szczególny większości gier Helvetiq) znajdziemy drewnianą solidną „planszę”, na której toczyć się będzie cała zabawa. To kawał sklejki z szesnastoma utworami. Te będziemy wypełniać za pomocą drewnianych walcowatych pionków (krążków) podzielonych na trzy nieco odmienne typy, czyli płaskie, z dziurką oraz sklejkę obu takowych krążków (z jednej strony są płaskie, z drugiej z dziurką).

To jednak nie wszystko. W środku znajdziemy też coś, co kompletnie nie jest związane z grami planszowymi. Mianowicie trzy opaski na oczy (podobne do tych, które zakładamy na przykład chcąc zasnąć w środku dnia). Po co to potrzebne? O tym za chwilę. Jakościowo wszystko wypada bardzo dobrze. Całość wykonana jest bardzo solidnie i z pewnością wytrzyma wiele rozgrywek.
Załączona krótka instrukcja (w kilku językach) napisana jest bardzo przystępnie z kilkoma przykładami. Dzięki temu zasady gry wchodzą do głowy bez najmniejszego problemu.

CEL GRY

Gra bazuje na kółku i krzyżyku. Naszym celem jest ułożenie w jednej linii czterech krążków spełniających określone kryterium (jakie? o tym za chwilę). Zwycięzcą zostanie ten, komu uda się to zrobić jako pierwszemu.

PRZYGOTOWANIE GRY

Przygotowanie zabawy jest ekstremalnie krótkie. Na środku stołu umieszczamy naszą planszę. Wszystkie krążko-pionki dzielimy na trzy rodzaje i umieszczamy koło planszy. Każdy z nas bierze opaskę i zakłada sobie na oczy. To tyle. Gra się może rozpocząć.