Pokazywanie postów oznaczonych etykietą gry roll & write. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą gry roll & write. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 12 kwietnia 2026

Sfinks - recenzja wykreślanki roll & write wydawnictwa Egmont.

Mówią, że Sfinks zadaje zagadki, na które trudno znaleźć odpowiedź. W najnowszej propozycji wydawnictwo Egmont zaprasza nas do udziału w matematycznym wyścigu o miano najwybitniejszego architekta faraona.

Bohaterką dzisiejszej recenzji jest gra autorstwa Piotra Siłki, który jest znany z umiejętności tworzenia angażujących gier logicznych (jak choćby Kryptos). Tym razem zabiera nas do starożytnego Egiptu. 

Sfinks to klasyczny przedstawiciel gatunku roll & write, który udowadnia, że do dobrej zabawy wystarczy garść kości i notes. Zagadką tutaj jest to, jak upchnąć liczbę 66 w piramidzie, gdy do końca partii zostały dwa rzuty. Czy to jest w ogóle możliwe. Przekonajcie się sami. Zapraszamy do lektury naszej recenzji.


Recenzja jest efektem współpracy recenzenckiej/współpracy reklamowej z Wydawnictwem. Wydawnictwo nie miało wglądu w tekst przed jego publikacją, ani wpływu na naszą opinię o grze.


CO ZAWIERA GRA

Pudełko jest niewielkie, zgodnie ze standardami serii „do plecaka”, co czyni je idealnym kompanem podróży. W środku znajdziemy: 2 kostki do gry (standardowe, sześciościenne) i gruby bloczek arkuszy z polami do wpisywania liczb). Całość dopełnia zwięzła instrukcja.


Ponieważ Sfinks to gra roll & write do zabawy będziemy potrzebować jeszcze czegoś do pisania. Nie znajdziemy tego w pudełku więc warto mieć w zapasie np. małe ołóweczki (takie jak choćby z popularnego szwedzkiego sklepu meblowego).

CEL GRY

Jako odkrywcy starożytności, staramy się wznieść trzy monumentalne budowle: Piramidę, Obelisk oraz Sfinksa. Celem jest zdobycie jak największej liczby punktów poprzez optymalne rozmieszczanie liczb na arkuszu. Musimy to robić sprytniej i szybciej niż nasi rywale, by zgarnąć bonusy za pierwszeństwo.

PRZYGOTOWANIE GRY

Oglądając piramidy egipskie czy posąg Sfinksa z pewnością nasuwa się pytanie ile trwała budowa tych monumentów. Z pewnością o wiele, wiele dłużej niż przygotowanie gry, Bo takowe ogranicza się do jednej czynności: każdy gracz dostaje arkusz i coś do pisania. Ot cała filozofia.

poniedziałek, 11 listopada 2024

Dom Kotów - recenzja wykreślanki logicznej Wydawnictwa Muduko.

Od przeszło 4 lat w naszym domu królują dwie kotki. Kocie dzieci, czworonożne przyjaciółki, iskierki radości, ale i czasem powody dodatkowych kłopotów. Tak czy siak możemy z pewnością powiedzieć, że mamy dom kotów. Mają one w nim swoje ulubione miejsca. Nie da się ukryć, że wraz z ich pojawieniem się w naszym życiu trzeba było trochę przearanżować naszą codzienną przestrzeń i dostosować do nowych mieszkańców.

Dom Kotów to także gorąca nowość od Wydawnictwa Muduko. Gra logiczna i wykreślanka w jednym. A jak do nas zaglądacie to wiecie, że uwielbiamy i jeden, i drugi gatunek gier. Ta gra chodziła za nami od dawna i o mały włos kupilibyśmy jej wydanie zagraniczne. Na szczęście padła informacja, że pojawi się rodzime wydanie z logiem Muduko i takie dołączyło do naszej kolekcji. Autorami tej gry są William Attia (twórca takich gier jak choćby Nimalia) i  Kristian A.Østby, autor uwielbianej przez nas wykreślanki Wyspy Tukana. Czy to zapowiada hit? Czy projektowanie kociego domu było przyjemnością? A może to była swoista harówka? Przekonajcie się sami. Zapraszamy do lektury naszej recenzji.


Recenzja jest efektem współpracy recenzenckiej/współpracy reklamowej z Wydawnictwem. Wydawnictwo nie miało wglądu w tekst przed jego publikacją, ani wpływu na naszą opinię o grze.

CO ZAWIERA GRA

W pudełku wielkości tego z grą Stwory z Obory znajdziemy takie komponenty jak: kości ze ściankami 2,3,4,5,kot i mysz; 12 kafelków zdolności; 2 notesy do gry (4 różne poziomy); 6 ołówków i zwięzłą instrukcja.

Naszą uwagę przykuł środek pudełka. Istny plan architektoniczny. A okładka gry to nic innego jak wizualizacja projektu Domu Kotów. To dodaje odrobinę klimatu. 

Załączona instrukcja napisana jest w sposób bardzo przystępny i po jej lekturze w zasadzie nie mamy żadnych problemów ze zrozumieniem zasad. 

CEL GRY

Zapełnij swój dom kotami, myszami i kośćmi! Twórz pokoje za pomocą liczb, a następnie korzystaj ze specjalnych zdolności pokojów, by zdobyć jak najwięcej punktów. Dzięki czterem unikalnym poziomom i losowym kombinacjom zdolności, otrzymujesz prawie nieskończoną regrywalność i nowe wyzwanie w każdej partii!

PRZYGOTOWANIE GRY

Niezależnie czy wiecie na czym polega praca architekta wnętrz czy nie, to z pewnością macie świadomość, że do projektowania czyjegoś lokum trzeba się dobrze przygotować.

Nie inaczej jest z Domem Kotów. Nasze prace projektowe rozpoczynamy od rozdania naszym projektantom arkuszy do gry i ołówków. Bo jak inaczej rysować plan zagospodarowania przestrzeni?

Kolejny krok to pomieszanie zakrytych kafelków zdolności, odkrycie losowych 4 kafelków i ułożenie ich w rzędzie po środku stołu. Przy pierwszej rozgrywce instrukcja poleca użycie kafelków zdolności z literkami a, b, c i d (znajdziemy je w prawym górnym rogu kafelków).

Na naszych arkuszach projektowych rysujemy symbole wszystkich wylosowanych zdolności (na polach 2-5). Nie muszą to być graficzne dzieła sztuki – po prostu ma to być przypomnienie przyporządkowania zdolności do odpowiednich wartości liczbowych.

Grając na arkuszach z poziomu 2 i 3 musimy jeszcze dodatkowo rzucamy trzema kośćmi, aby określić pola startowe. Wyniki z nich zapisujemy (według własnej kolejności) w polach oznaczonych * na arkuszu.

Gotowe. Można zaczynać projektowanie Domu Kotów.

środa, 9 października 2024

Takenokolor - recenzja gry roll & write Wydawnictwa Rebel.

Jednym z naszych ukochanych gatunków gier są wszelakie gry roll/flipp & write. Takie tytuły z automatu trafiają na nasz radar i chcemy je bliżej poznać.

Podobnie było z bohaterką dzisiejszej recenzji, czyli kolorową grą Takenokolor od wydawnictwa Rebel. Już na etapie zapowiedzi czuliśmy, że musimy bliżej poznać tą grę. Takenoko bardzo lubimy więc chcieliśmy sprawdzić, ile faktycznie tego Takonoko jest w Takenokolor. Czy te gry są jakoś ze sobą powiązane? A może łączy je tylko szata graficzna i klimat pand i bambusa? Przekonajcie się sami. Zapraszamy do lektury recenzji.


Recenzja jest efektem współpracy recenzenckiej/współpracy reklamowej z Wydawnictwem. Wydawnictwo nie miało wglądu w tekst przed jego publikacją, ani wpływu na naszą opinię o grze.

CO ZAWIERA GRA

W średniej wielkości prostokątnym pudełku (takim jak np. od gry Złam ten kod) znajdziemy takie komponenty jak: drewnianą pandę (znacznik pierwszego gracza), 4 kolorowe flamastry i 4 nakładki (takie swoiste kostki do gry), 4 notesiki z arkuszami ogrodów (na 3 poziomach trudności) oraz instrukcję do gry.

Instrukcja jest bardzo przyjaźnie napisana. Najpierw opisuje ogólne zasady gry, a następnie dokładnie wyjaśnia każdy z wariantów. Bo tak naprawdę każdy arkusz to nieco inna gra.

Takenokolor od pierwszego rzutu oka przyciąga kolorami. Okładka pudełka nawiązuje do kultowej już gry Takenoko. Arkusze ogrodów to kolorowe plansze, które kipią ferią barw. Wizualna strona gry pozwala sądzić, że Takenokolor to tytuł adresowany do dzieciaków. Czy tak jest w rzeczywistości? O tym nieco później…



CEL GRY




W Takenokolor wcielamy się w adeptów ogrodnictwa. Pielęgnujemy nasze plantacje bambusa, tworzymy elementy wodne, zwabiamy biedronki i ryby. Wszystko po to, aby stworzyć ogród na wzór tego rajskiego i zdobyć jak najwięcej punktów. Nie muszę dodawać, że zwycięży gracz, na koncie którego będzie najwięcej punktów.









PRZYGOTOWANIE GRY

Przygotowanie zabawy w Takenokolor jest zdecydowanie prostsze niż projektowanie prawdziwego ogrodu.

Na wstępie wszyscy wspólnie musimy zdecydować, który arkusz ogrodu wybierzemy do rozgrywki. Poziom trudności arkuszy oznaczony jest przez symbole pand. W pierwszych rozgrywkach powinniśmy używać arkusza z dwoma symbolami. Później możemy stopniowo zwiększać poziom trudności rozgrywki.

Pozostaje jeszcze wybór pierwszego gracza – kładziemy przed nim pandę i wszystkie flamastry.

Gotowe – można rozpoczynać projektowanie plantacji bambusa!


niedziela, 17 marca 2024

Marabunta - recenzja gry roll & write od Wydawnictwa Rebel.

Jeśli chodzi o gry planszowe i to co wywołuje nasze szczególne zainteresowanie, to jest kilka słów-kluczy, które sprawiają, że dana gra trafia na radar. Reiner Knizia, roll&write z całą pewnością należą do tej grupy słów.

Do tego autora mamy jakiś szczególny sentyment. Ma na swoim koncie całe mnóstwo w duże mierze dobrych i bardzo dobrych gier. Dlatego też, gdy usłyszeliśmy pierwsze skąpe informacje o tym, że nakładem wydawnictwa Rebel pojawi się nowa gra pana doktora, w dodatku jest to roll&write (a raczej roll&divide), to sami wiecie. No musieliśmy spróbować.

Grę mamy już od jakiegoś czasu w naszej kolekcji. Ładnych parę partii za nami i wypadałoby się podzielić naszymi wrażeniami płynącymi z rozgrywki. Zapraszamy zatem do lektury recenzji. 


Recenzja jest efektem współpracy recenzenckiej/współpracy reklamowej z Wydawnictwem. Wydawnictwo nie miało wglądu w tekst przed jego publikacją, ani wpływu na naszą opinię o grze.

CO ZAWIERA GRA

Gra należy do serii gier dwuosobowych, których cechą charakterystyczną jest kompaktowe pudełeczko oraz niewielki znaczek "2P". Jeśli graliście w JaipurHerbatkę dla dwojga, Botanik, czy też Splendor Pojedynek, to wiecie o co chodzi. 

Co zatem znajdziemy w zgrabnym pudełeczku Marabunty? Składaną z 3 elementów planszę terytorium, dwustronne planszetki graczy (montowane wraz planszą), kafelki, specjalne kości oraz markery suchościeralne. 

Do tego wszystkiego dołączona jest instrukcja jasno tłumacząca zasady gry. Jakościowo wszystko wypada naprawdę znakomicie. Dokładnie tak samo jak w pozostałych grach z serii.

Oczywiście w środku znajdziemy tym razem kartonową, przemyślaną wypraskę, która dba o porządek w pudełku.

CEL GRY

„Twoja nowa kolonia zajmuje pokaźne terytorium. Czas sięgnąć jeszcze dalej, rozmnożyć mrówki i zebrać po drodze jak najwięcej surowców. Problem w tym, że musisz dzielić się tym pięknym terytorium z inną kolonią, która się tu zadomowiła… Zachowaj równowagę między uprzejmością a ostrożnością i nigdy nie opuszczaj gardy!”

Naszym celem jest zdobycie jak największej liczby punktów zwycięstwa, tak aby pokonać przeciwnika.

PRZYGOTOWANIE GRY

Kolonizację i rozwój terenu trzeba pieczołowicie przygotować.

Na środku stołu układamy planszę terenu stroną wybraną przez obu graczy (z ikonką lub bez). Każdy z graczy wybiera pasujący mu kolor planszetki i pisaka suchościeralnego. 

Planszetki obu graczy muszą być ułożone tą samą stroną (z symbolem lub bez) i przyłożone do planszy terytorium w odpowiednim miejscu. Instrukcja sugeruje, aby przy pierwszych rozgrywkach zarówno plansza terenu jak i planszetki graczy były ułożone stroną z ikonkami.

Czas na wzięcie kafelków, odłożenie tego z przekreśloną ikonka babki, potasowanie pozostałych i ułożenie w zakrytym stosie na odłożonym wcześniej kafelku.

Pozostaje wylosowanie pierwszego gracza, który dostaje kości.

Wszystko gotowe. Można zacząć kolonizowanie terenu.

niedziela, 29 sierpnia 2021

Diceland - recenzja gry Wydawnictwa NSV Games.

Uwielbiamy Wydawnictwo Nürnberger Spielkarten Verlag za ich niecodzienne i niebanalne gry. Ci co znają NSV wiedzą, że w swoim portfolio wydawnictwo ma sporo gier roll & write czy karcianek z oryginalną mechaniką. Kilka tytułów recenzowaliśmy u nas na blogu (Silver&Gold, Inspektor Nose, Robots, The Game Quick and Easy, czy też Li-La-Laud i chyba najbardziej znane w tym zestawieniu Qwixx).

Bohaterka dzisiejszej recenzji należy do pierwszej kategorii gier czyli roll & write. Czy rzucanie kostkami i wykreślanie pól w Diceland to przyjemne chwile? A może to koszmar, który będzie się śnił po nocach? Przekonajcie się sami. Zapraszamy do lektury recenzji.




CO ZAWIERA GRA

W kwadratowym, nietypowo (choć nie dla tego wydawnictwa) płytkim pudełku znajdziemy takie elementy jak: 6 kości z kolorowymi polami, 4 dwustronne ścieralne planszetki graczy i 4 markery. Do tego dołączona jest instrukcja w kilku językach, również w polskim.

Każda planszetka gracza przedstawia terytoria, które zostały zestawione na różne sposoby w 6 różnych kolorach (czerwonym, żółtym, zielonym, niebieskim, pomarańczowym i szarym). Ponadto na każdej planszy znajduje się 12 pól skarbów (pola z gwiazdką) oraz czarne pola z przeszkodami (które nie mogą być skreślone).

Pod obszarem gry znajduje się pasek stanu, który pozwala zobaczyć, ile skarbów każdy gracz już zebrał.

Na szczególną uwagę zasługuje wieczko pudełka do gry. Zostało ono od środka wyłożone filcem po to, aby było tacą do rzutów kośćmi. Świetne i bardzo ciche rozwiązanie.

CEL GRY

Diceland to wyścig. Pierwszy gracz, który wykreśli 9 dowolnych pól skarbów oraz wszystkie pola w jednym wybranym kolorze zostanie zwycięzcą.

PRZYGOTOWANIE GRY

Każdy gracz otrzymuje losowo przydzieloną planszę oraz mazak. Może wybrać stronę planszy na której chce grać. Losowo wybieramy pierwszego gracza – dostaje on wszystkie 6 kości.

To tyle, można zacząć wyścig.

niedziela, 2 maja 2021

CRISS CROSS: kółko, krzyżyk, hash i reszta - recenzja gry Wydawnictwa Egmont.

Reiner Knizia z całą pewnością należy do najbardziej znanych a przy okazji najbardziej płodnych autorów gier planszowych. Muszę przyznać, że pan doktor ma smykałkę do tego. Ma na swoim koncie mnóstwo fantastycznych tytułów, które dały nam graczom ogrom dobrej zabawy. Co ciekawe sprawdza się zarówno w tych maleńkich karciankach jak i dużych tytułach, w tych łatwiejszych i tych zdecydowanie trudniejszych. Ma swój indywidualny styl, trudny do podrobienia, styl, na który ogromny wpływ wywiera królowa nauk.

Na tapet trafia dziś maleńka gra. W sensie dosłownym. Criss Cross to przedstawiciel niezwykle popularnych ostatnio roll&write’ów, czyli gier, w których z pomocą kostki będziemy coś sobie rysować na specjalnie przygotowanej kartce papieru lub planszetce. A że lubimy i ten ty gier, i Reinera Knizię, więc siłą rzeczy musieliśmy spróbować jak smakuje ta gra. Zapraszam zatem do lektury recenzji.




CO ZAWIERA GRA

Wydawnictwo Egmont serią „Gry do plecaka” przyzwyczaiło nas do tego, że otrzymujemy malutkie, zgrabne pudełeczko. W tym przypadku w środku znajdziemy 2 kostki z różnymi symbolami, 2 bloczki z arkuszami gry, ołówki i instrukcję tłumaczącą zasady. Tylko tyle potrzebujemy, żeby móc rozpocząć emocjonującą zabawę.

CEL GRY

Jak na łamigłówkę logiczną przystało celem każdego gracza jest stworzenie takiego układu symboli na swoim arkuszu, żeby uzyskać największą liczbę punktów.

PRZYGOTOWANIE GRY

Przygotowanie zabawy jest banalne. Każdy gracz dostaje ołówek i arkusz do gry. Rysuje na nim w zaznaczonym polu (w lewym górnym rogu arkusza) jeden z 6 symboli z kostek. Ważne, żeby każdy gracz narysował inny symbol. To tyle, wszystko przygotowane i można zacząć zabawę.

wtorek, 15 grudnia 2020

BRIKKS: tetris na kartce - recenzja gry Wydawnictwa G3.

Kto z nas, urodzonych w latach 80tych, nie grał w kultowego Tetrisa – na komputerze czy małych podręcznych konsolach rodem z ZSRR lub ChRL. Spadające klocki opanowały nasze dzieciństwo, ich układanie i przekręcanie po wielogodzinnej grze śniło się po nocach.

Nic dziwnego, że głęboko w sercu Tetris został u nas jako coś, co wywołuje miłe wspomnienia, pozwala wrócić do beztroskich czasów dzieciństwa. Z przyjemnością więc sięgamy po gry opierające się w jakimś stopniu na tetrisie. W naszej kolekcji mamy takie tytuły jak: FITS, PatchworkUbongoPark NiedźwiedziOgródek, Indian Summer, Spring Meadow czy Skarabię.

Tetrisowe klimaty przenikają też do gier typu roll & write – znajdziecie je w takich tytułach, jak Patchwork Doodle czy Second Chance.

Pełnoprawną grą typu turlanki i pisanki przenoszącej niemal 1:1 komputerowy tetris na kartkę papieru jest bohaterka dzisiejszej recenzji, czyli Brikks. Czy takie przeniesienie  spadających bloczków na arkusz papieru może się udać? Czy z pomocą tego tytułu wrócimy do radosnych chwil dzieciństwa? A może to marna podróba tamtych emocji? Przekonajcie się sami. Zapraszamy do lektury recenzji.




CO ZAWIERA GRA

W zgrabnym pudełku znajdziemy notes z arkuszami gry, kostkę k6 z kolorowymi ściankami, kostkę k4, pisaki, przezroczyste żetony i oczywiście instrukcję do gry.
Tylko tyle potrzeba do naszej zabawy.

CEL GRY

Po pierwszym rzucie oka na arkusz gracza zauważymy, że przedstawia on ni mniej ni więcej , tylko wspomnianą konsolę lub ekran komputera. Naszym zadaniem będzie takie układanie „spadających” (a w zasadzie wskazywanych przez kostkę) bloków aby jak najlepiej wypełniły pola gry. Im mniej luk, tym lepiej. Bowiem im bardziej wypełnimy dany rząd, tym więcej punktów dostaniemy na koniec gry.

PRZYGOTOWANIE GRY

Każdy gracz, który chce wziąć udział w zabawie musi otrzymać dwa arkusze gry, pisak i znacznik. Na stronie arkusza przypominającej konsolę czy ekran z grą komputerową, gracze będą rysować spadające bloki. Druga strona arkusza przedstawia dostępne figury Tetrisa przyporządkowane do rzędów i kolumn. Na nich gracze będą odczytywać figurę w danym kolorze i kształcie wskazaną przez kostki.

Przed rozpoczęciem gry trzeba ustalić układ początkowy planszy dla każdego gracza. W tym celu gracze po kolei wybierają dla siebie blok z 1 kolumny dostępnych bloków i wpisują go w najniższym rzędzie. Dany blok może być wybrany tylko przez jednego gracza - właśnie dzięki temu układ początkowy uczestników zabawy będzie dla wszystkich różnorodny.

Zostaje jeszcze aktywacja pól na pasku energii - w grze dwuosobowej otaczamy kółkiem trzecie i czwarte pole na pasku. W grze trzyosobowej zakreśla się tylko czwarte kółko.

Wszystko przygotowane. Można zacząć zabawę ze spadającymi klockami.

niedziela, 6 grudnia 2020

NOCH MAL! (JESZCZE RAZ!): gwiazdki nie zawsze są cenne – recenzja gry Wydawnictwa G3

Od jakiegoś czasu trwa szał na gry typu roll & write (planujemy post z topką takich gier, ale nie wiem kiedy ujrzy światło dzienne). Pojawiają się nowe tytuły – jedne są podobne do już istniejących, inne stanowią sporą nowość. Słowem – każdy miłośnik takich gier znajdzie coś dla siebie.

Spory udział w tym całym zamieszaniu ma Wydawnictwo G3, które wzięło pod swoje handlowe skrzydła turlanki Schmidt Spiele. Dzięki temu możemy na naszych stołach gościć takie gry, jak bohaterka dzisiejszej recenzji, czyli Noch Mal! a po naszemu Jeszcze raz! Czy turlanie nietypowych kostek i wykreślanie kombinacji to relaks? A może to niezła tortura? Przekonajcie się sami. Zapraszamy do lektury recenzji.



CO ZAWIERA GRA

W zgrabnym pudełku znajdziemy 6 kostek do gry (3 kości koloru i 3 kości cyfr), bloczek z arkuszami do gry, 6 pisaków i instrukcję. Tylko tyle wystarczy do świetnej zabawy.

CEL GRY

Generalnie celem graczy jest jak najszybsze zakreślenie wszystkich pól w kolumnie lub wszystkich pól danego koloru na swoim arkuszu. Jeśli ktoś zrobi to jako pierwszy otrzyma za to więcej punktów. Pozostałym graczom zostają na pocieszenie nieco niższa pula punktów. Na szczęście ta nie znika wraz z wykreśleniem kolumny lub koloru przez kolejnego gracza. Punkty trafią do każdego gracza, któremu uda się to zrobić.

PRZYGOTOWANIE GRY

Szczerze mówiąc nie wiem, czy w jakiejkolwiek naszej recenzji przygotowanie gry odgraniczyło się do dwóch zdań. Tutaj tak będzie: Każdy z graczy otrzymuje pisak i arkusz z bloczku. Na środek stołu trafiają kostki i to wszystko.

wtorek, 30 czerwca 2020

KNAPP DANEBEN!: tuż obok - recenzja gry wydawnictwa G3

Bardzo cieszy nas wielki bum na gry typu roll&write. Tego typu gry nie są wielką nowością na rynku, bo kilka z nich na rynku istnieje już ładnych parę lat (np. Qwixx). Jednakże to ostatnie lata pokazały, że w tym temacie jest jeszcze dużo do zaprezentowania graczom. W naszej kolekcji mamy kilka tytułów, do których bardzo lubimy wracać i staramy się przynajmniej część z nich zabierać na nasze wycieczki czy też wakacyjne wojaże.

Ładnych parę lat temu nasze rodzimy wydawnictwo G3 nawiązało ścisłą współpracę z niemieckim Schmitt Spiele, owocem czego są np. nasze ukochane Qwirkle. Tym razem jednak dzięki tej współpracy na nasz rynek trafiło kilka ciekawych roll&write’ów. Wśród nich Knapp Daneben!. Gra od jakiegoś czasu była na naszym radarze, więc tym chętniej zasiedliśmy z ołówkami w ręku mając przed sobą niewielkie skrawki papieru. Czy gra nam przypadła do gustu? Zapraszam do recenzji.




CO ZAWIERA GRA

Całość zamknięta została nietypowo (zwłaszcza ostatnimi czasy), bo w metalowej puszce. W niej (oprócz sporej ilości powietrza) znajdziemy bloczek z nadrukowanymi „planszami” do gry, pięć kostek k-6 oraz zestaw ołówków. I to wszystko.

Oczywiście mamy też krótką instrukcję, a raczej instrukcje w kilku języka, w tym polskim. Napisana jest krótko i zwięźle. Nawet znalazło się miejsce na przykłady. Zrozumienie zasad nie powinno przysporzyć żadnych trudności. Ta gra jest naprawdę prosta.

CEL GRY

Nie ma tu żadnej głębszej filozofii. Celem gry jest zdobycie jak największej liczby punktów. Te wpadną na nasze konto poprzez odpowiednie wpisywanie liczb w odpowiednie pola na „planszy”.

PRZYGOTOWANIE GRY

Wszystko trwa ekstremalnie krótko. Każdy z graczy dostaje swoją kartę-planszę oraz ołówek. W zasięgu wszystkich graczy umieszczamy kości. Każdy z nas wybiera kolor jednej z nich co zaznacza zakreślając odpowiednie pole na swojej planszy. To wszystko.

wtorek, 28 kwietnia 2020

KINGDOMINO DUEL: Ołówkowe królestwo - recenzja gry wydawnictwa Fox Games.


Kingdomino podbiło serca graczy na całym świecie. Prosta, szybka i emocjonująca gra o układaniu płytek domina w celu rozbudowy naszego królestwa sprawdza się w zasadzie w każdym gronie graczy. I tych początkujących i tych zaawansowanych. Nic dziwnego, że jej autor Bruno Cathala postępuje zgodnie z przysłowiem „kuj żelazo póki gorące”.

Tym sposobem otrzymaliśmy dodatek do ww. Kingdomino, czyli Erę Gigantów. Otrzymaliśmy również samodzielny tytuł, który przeznaczony jest dla bardziej zaawansowanych, czyli Queendomino. Kwestią czasu są kolejne wariacje. Na pierwszy front poszło Kingdomino Duel. Czy będą kolejne wersje? Czas pokaże. Na razie skupmy się na bohaterce recenzji.

Kingdomino Duel to gra przeznaczona wyłącznie dla dwóch osób. Jest to gra typu roll & write, czyli coś co ostatnimi czasy zdobywa coraz większą popularność wśród graczy. W naszej recenzji postaramy się odpowiedzieć, czy to zwykły skok na kasę bazujący na popularności swoich starszych sióstr, czy może wręcz przeciwnie – mamy do czynienia z dobrą grą? Zapraszam zatem do lektury.




CO ZAWIERA GRA

W niewielkim pudełeczku znajdziemy cztery kostki specjalne (kości zawierające różnorakie symbole), dwa ołówki oraz notes, zawierający sto dwustronnych kart, na których notować będziemy nasze rozgrywki. Część z nich przedstawia mapę, na części zaś znajdziemy tzw. księgę zaklęć.

Wartym odnotowania jest obecność plastikowej wypraski, w której umieszczamy kości i ołówki, oraz obecność zamknięcia pudełka na magnes. Mała rzecz a cieszy. Załączona instrukcja do gry napisana jest poprawnie, z czytelnymi przykładami, ułatwiającymi przyswojenie zasad.

CEL GRY

Podobnie jak i w oryginalnym Kingdomino przyjdzie nam budować królestwo, które przyniesie nam najwięcej punktów zwycięstwa. Podobnie jak w oryginale będziemy wykorzystywać do tego domino, z tym że tutaj w postaci kostek. Tradycyjnie, zwycięzcą będzie ten, kto tych punktów uzbiera najwięcej.

PRZYGOTOWANIE GRY

Przygotowanie gry jest ekstremalnie krótkie. Obaj gracze otrzymuje po karteczce z mapą oraz po ołówku. Pomiędzy nimi umieszcza się księgę zaklęć. Do tego wyjmujemy 4 kości.  Tyle.

niedziela, 15 grudnia 2019

QWIXX: kostką po liczbach -recenzja gry Wydawnictwa NSV.

Już kiedyś wspominaliśmy, że ostatnimi czasy planszówkowy rynek dynamicznie opanowały gry typu roll& write czy wykreślanki wszelakie. My sami nie ukrywamy, że takie tytuły od razu trafiają u nas na radar. 

Trudno określić co wpłynęło na aktualną popularność takich gier - może ich kompaktowość, może krótki czas gry pozwalający na rozgrywki na urlopie, przerwie w szkole czy szybką partyjkę przed snem, może prostota zasad? Pewnie większość tych czynników decyduje o popularności takich gier nie tylko na naszym rodzimym rynku ale także w innych krajach. Zaglądając na jeden z najpopularniejszych zagranicznych serwisów internetowych znajdziemy tam długą listę takich gier - zarówno nowych jak i już dawno wydanych tytułów. 

Wśród nich znajdziecie także nie najmłodszą już bohaterkę dzisiejszej recenzji czyli Qwixx. Nie najmłodszą bo wydaną na początku drugiej dekady XXI w a nominowaną w 2013 r. do nagrody Spiel Des Jahres. Czy nominacja do tak prestiżowej nagrody z automatu oznacza, że to jest świetny tytuł? Przekonajcie się. Zapraszamy do lektury naszej recenzji.




CO ZAWIERA GRA

Gry typu roll&write czy kościane przyzwyczaiły nas do tego, że przeważnie ich zawartość mieści się w małym pudełku. Można nawet powiedzieć, że bez problemu wszystko wrzucimy do worka płóciennego czy strunowego i zabierzemy ze sobą w dowolne miejsce. 

Nie inaczej jest z grą Qwixx. Jej komponenty to 6 kostek k6 (2 białe, żółta, zielona, niebieska i czerwona), bloczek z kartami graczy i instrukcja. Wszystko mieści się w małym, zgrabnym pudełku typowym dla takich karcianek jak choćby Pędzące żółwie gra karciana. 

CEL GRY

W Qwixx gracze starają się zakreślić na swoich kartach jak najwięcej liczb, w każdym z czterech rzędów. Przebiega to oczywiście według określonych zasad, ale o tym za chwilę. 

PRZYGOTOWANIE GRY

Skoro nie mamy miliona komponentów, tylko kilka kostek i bloczek kart graczy to nie trudno się domyślić, że przygotowanie gry będzie błyskawiczne. Każdy gracz otrzymuje swoją kartę i coś do pisania, a na środek stołu trafiają kostki. Trzeba jeszcze losowo wybrać aktywnego gracza i tyle. Można zacząć turlanko-rysowankę. 

czwartek, 5 grudnia 2019

SILVER & GOLD: Pisakiem po mapie - recenzja gry Wydawnictwa NSV.

Jako dziecko uwielbiałam grać na komputerze kolegi w Tetris. Obracanie klocuszków i ustawianie ich we właściwym miejscu a to wszystko pod presją czasu - eeeh to były emocje. 

We współczesnych grach planszowych znajdziemy nawiązanie do kultowego Tetrisa choćby w grze Fits (Wydawnictwa Egmont) czy Blokus (Hasbro). Niejako tetrisowe są także gry kafelkowe Uwe Rosenberga, czyli Ogródek, Indian Summer i Spring meadow czy takie tytuły jak Park niedźwiedzi lub Patchwork (zwykły czy też Express).  




Bohaterka dzisiejszej recenzji należy jednak do kategorii gier cieszącej się ostatnio ogromną popularnością, czyli gier typu roll & write. A w zasadzie w tym przypadku flip & write, bowiem nie rzucamy kostkami tylko obracamy tutaj kształty i je rysujemy/wykreślamy. Coś podobnego mamy już na rynku w Second Chance. 

Czy Silver & Gold (bo o tej grze niemieckiego Wydawnictwa Nürnberger Spielkarten Verlag dziś Wam chcemy poopowiadać) zapewnia relaks i oderwanie od trudów codzienności? A może to mordęga dopasowywania i wykreślania wskazanych kształtów? Przekonajcie się sami. Zapraszamy do lektury naszej recenzji. 

CO ZAWIERA GRA

W zgrabnym pudełeczku znajdziemy spory plik lakierowanych kart (na których można sobie rysować), 4 pisaki suchościeralne oraz książeczkę z instrukcją w kilku językach (w tym w j.polskim). 

Wśród kart znajdziemy 47 kart ze skarbami (w czterech kolorach - fioletowym, pomarańczowym, zielonym i szarym). W trakcie gry gracze będą na nich zakreślać pola, których układ wyznaczają karty ekspedycji (mamy ich 8). Do tego mamy jeszcze 4 karty do zapisywania wyników i jedną kartę rundową. 

Zatrzymajmy się chwilkę na wykonaniu gry. Jest ono na bardzo wysokim poziomie. Materiał z jakiego zostały wykonane karty jest świetnie przygotowany do pisania po nim pisakami. Nie ma obaw, że po kilku rozgrywkach zaczną się na nich pojawiać jakieś ślady. 

Trzeba przyznać, że instrukcje do gier NSV są napisane prosto i zwięźle, a do tego mają wiele przykładów - ułatwia to zrozumienie zasad.  

CEL GRY

W Silver & Gold gracze wcielają się w poszukiwaczy skarbów. Dysponują mapami, które odzwierciedlają eksplorowane przez nich wyspy. Na wyspie są różne rzeczy, monety, palmy i X-y. Zadaniem graczy jest całkowite zapisanie kart "x" tak, żeby zdobyć punkty przypisane do danej karty. 

PRZYGOTOWANIE GRY

Każdy gracz dostaje po jednym pisaku i jednej karcie do zapisywania wyników. Wszystkie karty ze skarbami tasujemy i rozdajemy każdemu graczowi po 4 karty. Z tych kart gracze wybierają dwie, które kładą odkryte przed sobą. 

Na środku stołu umieszczamy kartę rundową a pod nią umieszczamy zakryty stos kart ze skarbami. Cztery karty z góry tego stosu odkrywamy i wykładamy jako rozdanie otwarte obok stosu. Obok tych kart kładziemy zakryty stos przetasowanych kart ekspedycji. 

Na koniec wybieramy gracza rozpoczynającego - po 3 rundzie będzie on się zmieniał zgodnie z ruchem wskazówek zegara. 

To tyle. Ekspedycja gotowa - czas zacząć eksplorować wyspy. 

wtorek, 17 września 2019

PLAŻING ROLL & WRITE: Wyrysuj sobie parawan... - recenzja prototypu.

Ostatnimi tygodniami (a może już nawet miesiącami) rynek planszówkowy zasypują różnorodne gry roll & writte. W zasadzie taki gatunek gier gości na rynku już od dłuższego czasu. Nawet klasyczne planszówki dostają kościano - bazgrane wersje. Mowa tutaj np. o takich tytułach jak Osadnicy Wykreślane Imperium, kościane Zamki Burgundii czy Patchwork Doodle.

Wspomniane gry doczekały się wersji roll & writte jakiś czas po wydaniu tradycyjnej gry. Bohaterka dzisiejszej recenzji, czyli Plażing roll & writte jest szczególna. Powstanie bowiem równolegle z klasyczną wersją gry. Bowiem jeśli uda się ufundować Plażing (nasze wrażenia z obcowaniem z prototypem znajdziecie tutajto jedną z nagród będzie wersja roll & writte tej gry (w opcji wydanej gry lub wersji P&P). 

Czy przeniesienie parawanów, kocyków i gratów z tekturowej na papierową plażę będzie taką samą frajdą? A może to łatwizna albo misiion impossible? Przekonajcie się sami. Zapraszamy do lektury recenzji Plażingu roll & writte




CO ZAWIERA GRA

Plażing roll & writte, jak obiecuje autor czyli Łukasz Makuch, będzie miał kilka wersji planszy plaży z różnym układem zasobów (kamyczków, bursztynków i muszelek) oraz z elementami ułatwiającymi lub utrudniającymi rozgrywkę. My mieliśmy okazję przetestować jeden wariant plaży w wersji print & play - z wiadomych więc względów nie wypowiemy się na temat wykonania gry, bo jest to jeszcze jedna wielka tajemnica. Ale sama świadomość różnych planszy gwarantuje w ciemno regrywalność tego tytułu. 

CEL GRY

Podobnie jak w "dużym" Plażingu, także i w tym kompaktowym Janusze i Grażynki nacierają z parawanami, kocykami i gratami na nadmorskie plaże aby za pomocą tych instrumentów zgarnąć dla siebie jak najwięcej zasobów. 

PRZYGOTOWANIE GRY

Jak to na taki typ gier przystało w wersji P&P każdy uczestnik zabawy dostaje swoją kartkę z planszą, kostkę k6 no i obowiązkowo coś do bazgrania (kredki, mazaki, długopis - co tam kto lubi). Swoją drogą ciekawa jestem jak to ostatecznie będzie w egzemplarzu produkcyjnym. Pewnie notesik, kości i jakieś piśmidełko. I tyle. Można zacząć wakacyjny narodowy sport Januszy i Grażynek. 

wtorek, 23 lipca 2019

KOLEJOWY SZLAK (PŁOMIENNA CZERWIEŃ): Po torze ciuch ciuch*... - recenzja gry Wydawnictwa Fox Games.

Trzeba przyznać, że od jakiegoś czasu pojawia się coraz więcej gier o tematyce kolei i pociągów. W naszej kolekcji możemy wymienić takie gry jak: Pociągi Europa (Fox Games), Wsiąść do pociągu(Rebel) , Twoja kolej (G3), Jedzie pociąg z daleka (Nasza Księgarnia), Gra o tor (Rebel), Stoi na stacji lokomotywa (2 Pionki). 

Bohaterka dzisiejszej recenzji jest jednak szczególną grą o pociągach. Bowiem jak dotąd nie było jeszcze w tej kategorii gry z mechaniką roll & write. A Kolejowy szlak (w wersji Płomienna czerwień lub Głęboki błękit) taki właśnie jest. 

Czy rysowanie kolejowych połączeń okazało się koszmarem kolejarza? A może zabawa w inżyniera logistyka była ciekawym wyzwaniem? Przekonajcie się sami. Zapraszamy do lektury naszej recenzji. 




CO ZAWIERA GRA

W małym pudełeczku (z magnetycznym wieczkiem) znajdziemy oczywiście kostki (podstawowe kostki tras i dodatkowe kostki - w naszej wersji kostki lawy i meteorytu. W Głębokim błękicie w dodatku znajdziecie kostki jezior i rzek), planszetki, zmywalne pisaki i instrukcję jasno obrazującą zasady projektowania kolejowych tras. 

Wspomniana instrukcja jest napisana w bardzo przystępny sposób, a dzięki obrazkowym przykładom jeszcze łatwiej zrozumieć wszystkie zasady zabawy.

Wykonanie gry jest na najwyższym poziomie. Trzeba przyznać, że zastosowanie magnetycznego zamknięcia pudełka to świetny pomysł. Dzięki niemu mamy gwarancję, że  nie otworzy nam się w plecaku czy torebce. Kolejnym plusem wykonania są ścieralne planszetki do rysowania tras, a nie po prostu papierowe plansze, które trzeba wyrzucać po każdej rozgrywce. Praktyczne i ekologiczne. 

CEL GRY

Celem zabawy jest stworzenie jak najbardziej rozwiniętej sieci tras kolejowych i drogowych. Im więcej wyjść gracze połączą w tej samej sieci, tym więcej punktów zdobędą. Brzmi prosto... ale jak zagracie to się przekonacie, że to nie jest łatwe zadanie. 

PRZYGOTOWANIE GRY

Projektowanie tras drogowych i kolejowych to nie lada wyzwanie. Przeciwnie do przygotowania gry Kolejowy szlak. Tutaj wystarczy, aby każdy uczestnik zabawy położył przed sobą planszetkę i pisak. Na środku stołu umieszczamy 4 podstawowe kostki tras. Jeśli chcemy zagrać w wersję rozszerzoną to dokładamy do tego dwie z czterech kostek dodatku. 

To tyle. Inżynierowie - projektanci mogą zacząć swoją pracę.