Pokazywanie postów oznaczonych etykietą gra rodzinna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą gra rodzinna. Pokaż wszystkie posty

środa, 10 grudnia 2025

Super Farmer The Dice Game - recenzja kościanej wersji kultowej gry Granny.

Zawsze gdy pojawia się modyfikacja kultowej gry rodzi się niepokój czy zmiana mechaniki gry uwielbianej przez graczy przypadnie im do gustu.

Tak było z kościaną wersją kultowego już Wirusa. Wejście na rynek gry Wirus! Roll & Write było okupione lekkim niepokojem. Czy turlano-wykreślana mechanika przyjmie się w domach, gdzie od długiego już czasu karciany Wirus królował na stołach.

Bohaterka dzisiejszej recenzji to także kościana modyfikacja kultowej już gry. Mowa tutaj o grze Super Farmer od wydawnictwa Granna. Teraz dostajemy ją w wersji Super Farmer The Dice Game. Czy taka kościana wersja przypadnie nam do gustu? A może to profanacja starego, dobrego Farmera? Zapraszamy do lektury naszej recenzji.


Recenzja jest efektem współpracy recenzenckiej/współpracy reklamowej z Wydawnictwem. Wydawnictwo nie miało wglądu w tekst przed jego publikacją, ani wpływu na naszą opinię o grze.

CO ZAWIERA GRA

W kwadratowym pudełku, takim wielkości wspomnianego Wirusa Roll&Write znajdziemy całkiem sporo komponentów. Będą to: karty (zwierząt, drapieżników, psa i kotów) , drewniane kości (po 4 w 5 kolorach), żetony zwierząt (po 4 z każdego z 6 rodzajów.



Wszystko wykonane jest za zachowaniem standardów jakości. Załączona wielojęzykowa instrukcja w pełni tłumaczy wszelkie meandry związane z rozgrywką.

CEL GRY

Jako farmerzy musimy zapanować nad własnym stadem i zgromadzić je przy sobie. W tym celu musimy odwzorowywać układy z kart zwierząt tak, aby zgromadzić po 1 żetonie każdego gatunku. 

Ten komu uda się jako pierwszemu, ten oczywiście zwycięży.

PRZYGOTOWANIE GRY

Nasze tworzenie stad musimy sobie przygotować. 

Każdy gracz otrzymuje zestaw 5 kolorowych, specjalnych kości, na których ściankach widnieją wizerunki zwierząt.

W zależności od liczby graczy biorących udział w zabawie przygotowujemy odpowiednią liczbę kart zwierząt i drapieżników. Tasujemy te karty i tworzymy z ich zakryty stos. 


Obok stosu kart zwierząt układamy kartę psa i potasowaną talię kart kotów, jeśli chcemy zagrać w wariant zaawansowany. 

W dostępnym miejscu układamy żetony zwierząt posegregowane według ich rodzaju. 

Wszystko gotowe. Można zacząć tworzenie naszych stad.

piątek, 25 lipca 2025

Pola kwiatów - recenzja rodzinnej gry kafelkowej wydawnictwa Nasza Księgarnia

Gry kafelkowe z całą pewnością należą do naszych ulubionych gier. Nie raz i nie dwa przy recenzowaniu jakiegokolwiek tytułu tego typu już o tym wspominaliśmy. Z kwiatka na kwiatek, Zamek, Jedzie pociąg z daleka to tylko kilka przykładów z długiej listy gier kafelkowych, o których pisaliśmy na blogu.

Mają one jeszcze jedną cechę wspólną. Wydane zostały przez Naszą Księgarnię. Podobnie jak i bohaterka niniejszej, czyli Pola Kwiatów. Flower Fields (tak brzmi oryginalny tytuł) został stworzony przez parę włoskich autorów Lukę Belliniego (znanego choćby z gry Pakal) oraz Lucę Borsę (twórcę Fruit Cup).

Czy zabawa w układanie rabatek kwiatowych przyniosła nam radość, czy niekoniecznie? Zapraszam do lektury recenzji, w której postaramy się odpowiedzieć na powyższe pytanie.


Recenzja jest efektem współpracy recenzenckiej/współpracy reklamowej z Wydawnictwem. Wydawnictwo nie miało wglądu w tekst przed jego publikacją, ani wpływu na naszą opinię o grze.

CO ZAWIERA GRA

W średniej wielkości pudełku (takim mniej więcej jak Jedzie pociąg z daleka) czeka na nas cała masa dobroci. Osią gry będzie tworzenie tytułowych pól kwiatów. Do tego służyć nam będą duże i małe płytki kwiatów, które będziemy umieszczać na planszach graczy.

Centralnym punktem będzie niewielka plansza zwana polanką, wokół której (a także na niej samej) rozmieszczone zostaną ww. płytki. Do pomocy (w punktowaniu) niezbędną będą pszczółki (w formie uroczych czarnych znaczników-figurek). Czeka na nas trochę liczenia i dobrym pomysłem jest funkcjonalny notes.

Całość uzupełnia płócienny woreczek, znacznik słońca, znacznik pierwszego gracza oraz żetony do gry solo.

Jakościowo wszystko jest w jak najlepszym porządku. A instrukcja to, tradycyjnie w wydaniu Naszej Księgarni, kawał dobrej roboty. Wszystko jest opisane w sposób przemyślany i poukładany. Tak, że nie mamy najmniejszych problemów ze zrozumieniem zasad.

CEL GRY

Pola Kwiatów to rodzinna gra kafelkowa, w której wcielamy się w ogrodników rywalizujących o stworzenie najpiękniejszego ogrodu pełnego kwiatów i pszczół.

Głównym celem gry jest zdobycie jak największej liczby punktów poprzez umiejętne układanie płytek kwiatów, tworzenie dużych grup jednego koloru oraz rozmieszczanie pszczół, działających jako mnożniki punktów.

PRZYGOTOWANIE GRY

Każdy z nas rozpoczyna grę z osobistą planszą ogrodu o układzie siatki 9x9, na której będzie „budował” swój kwietnik, a także z pięcioma pszczółkami.

Na środku stołu umieszczamy wspólną planszę zwaną polanką, na której umieszczamy cztery małe płytki kwiatów, a wokół niej układa się duże kafelki kwiatów, począwszy od uprzednio dołożonego znacznika słońca (w liczbie odpowiadającej liczbie graczy). Kafelki kwiatów dobieramy losowo z płóciennego woreczka.

I to w zasadzie tyle. Możemy przystąpić do rozgrywki.

niedziela, 19 maja 2024

Podwodni łowcy - recenzja gry karcianej wydawnictwa Gaj

Mamy ogromną słabość do małych karcianek, a gdy jeszcze znajdziemy w nich naszą ulubioną mechanikę, czyli push-your-luck, to już w ogóle jesteśmy kupieni.

O Podwodnych łowcach słyszeliśmy wiele dobrego. To gra wydana przez małe, niezależne wydawnictwo Gaj. A jego autorem jest Marek Olszewski. Jak tylko otrzymaliśmy możliwość bliższego zapoznania się z Podwodnymi łowcami, to chętnie z tego skorzystaliśmy.

Czas podzielić się naszymi wrażeniami płynącymi z rozgrywki. Zapraszam zatem do lektury recenzji.




Recenzja jest efektem współpracy recenzenckiej/współpracy reklamowej z Wydawnictwem. Wydawnictwo nie miało wglądu w tekst przed jego publikacją, ani wpływu na naszą opinię o grze.


CO ZAWIERA GRA

W niewielkim (aczkolwiek nieco przydużym) pudełeczku znajdziemy sporą talię kart podzielonych na karty: ryb (w trzech kolorach), krewetek, fal, sieci oraz harpunów

Do tego bardzo przydatne karty pomocy dla każdego z graczy.

Załączona instrukcja to niewielka kartka papieru zapisanego drobnym maczkiem. Zasady gry zostały tak przedstawione, że w zasadzie nie mamy większych problemów z ich zrozumieniem.

Można jedynie pomarudzić na jakość kart, których ranty wycierają się od samego patrzenia. Obawiam się, że koszulki będą koniecznością.

CEL GRY

„Grupa nurków postanowiła urządzić turniej polegający na zebraniu największej i najbardziej różnorodnej kolekcji rybek. Zostań jednym z nich i rozpocznij podwodne łowy. Im głębiej zanurkujesz, tym więcej rybek możesz złapać… ale uważaj… możesz też wynurzyć się z pustą siecią! W tworzeniu unikalnych kolekcji pomogą Ci: sieć i harpun. Krewetki zastąpią Ci każdą rybę. Uważaj na falę, bo stracisz część kolekcji.”

Oczywiście, koniec końców jak w większości znanych nam gier chodzi o zbieranie jak największej liczby punktów. Jak to zrobić? O tym za chwilę.


PRZYGOTOWANIE GRY

Ten etap jest wręcz błyskawiczny.

Tasujemy talię kart i z zakrytego stosu dobieramy 12 kart. Z nich tworzymy układ czterech kolumn po trzy rzędzie w każdej z nich. Talia pozostałych kart stanowić będzie stos dobierania.

Każdy z nas otrzymuje dodatkowo kartę pomocy. Tyle.

środa, 18 października 2023

Theme Park Tycoon - recenzja prototypu gry

Gra planszowa polskiego autora to nie jest codzienność. Bardzo się cieszę, że to się zmienia, że udowadniamy całemu planszówkowemu światu, że jednak coś tam potrafimy. Adam Kwapiński (znany choćby z Nemesisa), Łukasz „Wooki” Woźniak (znany choćby z ogromnego hitu z Kickstartera w postaci Wiedźmina: Stary Świat, a także Tytanów, Valhalli czy też Kieszonkowego ninja), Przemek Wojtkowiak (autor znanych i lubianych Kronik zamku Avel) to z całą pewnością czołówka naszych rodzimych autorów planszówek.

Cieszę się jednak, że coraz częściej pojawiają się mniej znani twórcy, którzy próbują uszczknąć coś z tego planszowego tortu. Jakiś czas temu pisaliśmy choćby o Plażingu (szczególnie polecamy wersję roll & write), Eterze czy też A.I. Space Puzzle.

W niniejszej recenzji chcielibyśmy podzielić się naszymi wrażeniami z obcowania z prototypem gry, która tematycznie czerpie z gry video (zresztą dziedziczą ten sam tytuł), mianowicie Theme Park Tycoon. Jej autorem jest Mateusz Kiszło, od którego otrzymaliśmy ww. prototyp do ogrania. Zapraszam zatem do lektury recenzji*.



CO ZAWIERA GRA

Jako, że mamy do czynienia z prototypem, więc siłą rzeczy parę rzeczy ulegnie jeszcze poprawie, zwłaszcza w warstwie graficznej, która aktualnie jest mocno uproszczona. Finalne grafiki będą o niebo lepsze.

Tak czy inaczej, na grę składa się całe mnóstwo komponentów. Jako że mamy do czynienia z grą opartą o budowanie talii (ang. deck building), jako głównych aktorów należy wymienić karty. Całe mnóstwo kart. Podzielone zostały na pięć talii, tj. atrakcji, gości, ozdób, pracowników oraz tzw. karty specjalne. Do każdej z wymienionych talii przyporządkowany jest specjalny kafelek, który nieco ułatwia rozgrywkę (wskazuje nam jaką pełni rolę w rozgrywce).

W pudle napotkamy się również na plansze, tj. jedną planszę do liczenia punktów zwycięstwa oraz plansze graczy (po jednej dla każdego z nas). Posłużą nam one do mocno uproszczonej budowy naszego parku rozrywki.

Elementami, które będziemy na tych planszach umieszczać są specjalne płytki przypominające do złudzenia te, które znamy z Terisa. Do dyspozycji otrzymaliśmy cztery rodzaje kafelków w różnych kształtach i rozmiarach.

W nie możemy obyć się bez żetonów przedstawiających dwie waluty w grze, tj. pieniądze (z symbolem dolara) oraz szczęście (z symbolem uśmiechniętej buźki).

Oprócz nich potrzebować będziemy żetonów zaśmiecenia, stanu technicznego oraz punktów zwycięstwa.

DODATKI

Od razu otrzymaliśmy do przetestowania dwa dodatki (w postaci dodatkowych talii kart), które zmieniają rozgrywkę znaną z wariantu podstawowego. Dyrektorzy wprowadza do rozgrywki tytułowych dyrektorów, którzy potrafią nam pomóc w rozgrywce.

Z kolei Wydarzenia to spory stosik kart, które istotnie potrafią wpłynąć na to, co się dzieje w grze. Czasem pozytywnie, czasem niekoniecznie.

CEL GRY

Theme Park Tycoon to (prawie) klasyczna oparta na mechanice deck buildingu, w której każdy z graczy wciela się w budowniczego parku rozrywki. Mając do dyspozycji sztab ludzi, przyjdzie nam zatrudniać nowych, wznosić kolejne atrakcje, żeby przyciągnąć nowych gości, którzy z kolei przyniosą nam pieniądze, dzięki którym będziemy mogli rozwijać nasz park.

Oczywiście im więcej gości, tym więcej śmieci, stan techniczny również może się pogarszać i będziemy musieli z tym sobie jakoś poradzić. Ponadto przestrzeń parkowa nie jest nieograniczona i trzeba się będzie nagłowić, jak to wszystko urządzić.

Wszystko oczywiście zostało odpowiednio wycenione. Jak to zwykle bywa, nasze działania są odpowiednio wycenione. Koniec końców to punkty zwycięstwa są najważniejsze, a gracz, któremu uda zdobyć się ich najwięcej zostanie najlepszym budowniczym.

PRZYGOTOWANIE GRY

Przygotowanie gry nie jest na szczęście specjalnie skomplikowane.

Zaczynamy od przygotowania pięciu talii kart, czyli: atrakcji, gości, ozdób, pracowników oraz kart specjalnych. Do każdej z talii przyporządkowano specjalny kafelek. Z jednej strony ułatwia rozłożenie gry, z drugiej kafelki te są pewnymi wskazówkami już podczas samej rozgrywki, mówiącymi o roli kart z każdej z ww. talii.

Następnie (w zależności od liczby graczy) losujemy z każdej talii odpowiednią liczbę kart i umieszczamy w zakrytym stosie nad uprzednio rozłożonymi przyporządkowanymi do talii kart płytkami.

W kolejnym kroku przygotowujemy rynek, czyli z poszczególnych talii losujemy po dwie karty, które umieszczamy pod ww. kafelkami. Reszta kart pozostaje zakryta w pięciu stosach – z nich później dobierać będziemy karty w celu uzupełnienia rynku.

Zestawem startowym każdego z graczy będą: plansza parku wraz z dwoma kafelkami startowymi (autkami i karuzelką), zestaw dziewięciu identycznych kart startowych (tasujemy je i formujemy w zakryty stos dobierania) oraz trzy znaczniki – dwa z nich (stanu technicznego i zaśmiecenia) wędrują na naszą planszę (na pole z cyferką „0”), trzeci z kolei umieszczamy na „zerze” na polu punktowym. Początkowy stan naszej gotówki to 12 „dolców” i jedna „buźka”.

Każdy z nas dobiera pięć na rękę i możemy przystąpić do rozgrywki.

środa, 4 maja 2022

Sonic i superdrużyny - recenzja gry wyścigowej wydawnictwa Rebel

Kto z nas nie zna niebieskiego jeża biegającego jak błyskawica. Sonic, bo o nim mowa, narodził się w wyścigowej grze komputerowej Segi na początku lat dziewięćdziesiątych minionego wieku. Dwa lata później światło dzienne ujrzał serial aminowany Przygody Jeża Sonica, a w 2020r do kin trafił film Sonic Szybki jak błyskawica. W momencie pisania tej recenzji w kinach wyświetlana jest druga część filmu, czyli Sonic 2 Szybki jak błyskawica (hmm... czyżby komuś zabrakło kreatywności na wymyślenie jakiegoś bardziej oryginalnego tytułu).

Nic dziwnego, że tak popularna postać stała się także głównym bohaterem gry planszowej będącej bohaterką dzisiejszej recenzji. Całkiem niedawno do portfolio gier Wydawnictwa Rebel dołączyła gra wyścigowa o nazwie Sonic i superdrużyny. Czy dogonienie kolczastej niebieskiej błyskawicy jest w ogóle możliwe? Czy to droga przez mękę? A może błyskawiczna rozrywka? Przekonajcie się sami. Zapraszamy do lektury naszej recenzji.




CO ZAWIERA GRA

W niewielkim, kwadratowym pudełku znajdziemy przede wszystkim to, na co miłośnicy Sonika szczególnie czekają a mianowicie 8 figurek bohaterów (Sonic, Tails, Amy Rose, Knuckles, Shadow, Silver, Metal Sonic i Rouge). Widać je pięknie przez okienko w okładce pudełka. Do tego dostajemy planszę będącą naszym wyścigowym torem oraz sporą talię kart (ruchu, bonusów i drużyn). Ostatnim elementem jest krótka instrukcja jasno tłumacząca (także w przykładami obrazkowymi) zasady gry.

Nie mogę się nie zatrzymać nad wykonaniem figurek. Są one przesłodkie. Miłośnicy Sonica będą szczęśliwi, z ich posiadania. Nasz Jas oszalał z radości widząc figurkę Tailsa. Przecież to lis a Jas ma hopla z przerzutką na wszystko co liskowe.

Wykonanie gry jest naprawdę znakomite i w zasadzie nie mam się czego przyczepić. Znakomite figurki, gruba plansza i całkiem przyzwoite karty. No i wypraska, która sprawdza się w praniu.

CEL GRY

Skoro mamy do czynienia z grą wyścigową, to naszym celem jest doprowadzenie naszej drużyny (drużyn) jako pierwszej (pierwszych) do mety. Brzmi prosto, ale czy w praktyce to takie proste zadanie? Kto grał, to wie jak z tym jest.

PRZYGOTOWANIE GRY

Do każdego wyścigu trzeba się dobrze przygotować. Najpierw na środku stołu umieszczamy planszę z torem wyścigu. Następnie każdy z graczy musi wybrać kartę drużyny i odpowiadające jej figurki. W rozgrywce 2 osobowej wybieramy po 2 karty drużyny i po 2 figurki obu drużyn. Grając w 3 osoby wybieramy swoją drużynę i 2 figurki (jedna karta drużyny i odpowiadające jej 2 figurki trafią do pudełka). Przy rozgrywce w maksymalnym składzie każdy wybiera po 1 karcie drużyny i 2 pasujące do niej figurki a następnie gracze tworzą 2 osobowe zespoły.

Figurki naszej drużyny stawiamy na planszy na polu startowym. Karty bonusów tasujemy i układamy w zakrytym stosie na specjalnym miejscu na planszy. Do 48 kart ruchu (w rozgrywce 3 osobowej będzie ich 36 sztuk) dodajemy kartę specjalną, tasujemy je i umieszczamy w zakrytym stosie również na specjalnie zaznaczonym miejscu.

Na koniec każdy gracz bierze na rękę po 6 kart ruchu.

Można zaczynać wyścig!

wtorek, 17 listopada 2020

PIZZERIA: zjeść czy zachować na później, oto jest pytanie! - recenzja gry Wydawnictwa Nasza Księgarnia

Od lat króluje na stołach na całym świecie. Doczekała się niezliczonej ilości wersji i modyfikacji. Jedni lubią tę najprostszą tylko z sosem i serem, inni do pełni szczęścia muszą znaleźć na niej różnorodne składniki. Zamawiana z ulubionych restauracji, robiona w domu, kupowana w wersji mrożonej. Ale jako główny temat i motyw planszówki, to chyba całkowita nowość. 

Bo czy przed bohaterką dzisiejszej recenzji była jakaś gra o robieniu pizzy? My nie kojarzymy. Pizzeria od Wydawnictwa Nasza Księgarnia to pierwszy taki tytuł na naszym rynku. Choć chcąc być szczerzy musimy zauważyć, że jest to nowe wydanie istniejącej już gry, a mianowicie New York Slice. Oczywiście z nową szatą graficzną, innym rozmiarem kawałków pizzy i pewnymi modyfikacjami (wariant solo, nowy typ pizzy czyli Pomodoro w zamian za jokera Supreme Slice, brak anchois punktujących ujemnie oraz bazylia w miejsce pepperoni). Czy podział nietypowej pizzy to przyjemność czy stres? Przekonajcie się sami. Zapraszamy do lektury naszej recenzji. 



CO ZAWIERA GRA

W zgrabnym pudełku znajdziemy sporą ilość tekturowych komponentów, a mianowicie: 69 kawałków pizzy, 12 kart ofert specjalnych, nóż do pizzy oraz oczywiście instrukcję do gry.

Rzućmy szybko okiem na cząstki pizzy. Znajdują się na nich 3 obszary, na które musimy zwracać uwagę podczas gry. Na samej górze znajdziemy listki bazylii (w liczbie od 0 do 3), poniżej mamy rewię składników odpowiednich dla danego rodzaju pizzy, zaś na dole wartość informującą nas o tym, ile kawałków danego rodzaju jest w grze. O roli tych informacji więcej przeczytacie w dalszej części naszej recenzji. 

Przyznaję bez bicia, że po wyjęciu tych wszystkich kawałków pizzy z tekturowych wyprasek ciężko będzie zachować porządek w pudełku. Tyle dobrego będzie się w nim mieszało, że ho. Oczywiście wszystko wykonane w świetnej jakości, do jakiej już dawno przyzwyczaiła nas Nasza Księgarnia.  

CEL GRY

Skoro mamy do czynienia z pizzerią, to jak łatwo się domyślić wybierzemy się z przyjaciółmi na smakowitą pizzę. Trzeba tylko ją jakoś podzielić i to zadanie właśnie czeka na nas. Co rundę ktoś z graczy będzie dokonywał podziału pizzy na kilka porcji a następnie każdy będzie wybierał pasujący mu kawałek. Przecież jedni (jak nasze dzieciaki) lubią klasyczną margheritę, jeszcze inni preferują ostre smaki a są i tacy jak ja, którzy najchętniej wchłonęli by kawałek hawajskiej pizzy. Tutaj mamy szansę przygarnąć to, na co mamy ochotę bo nasza pizza to mieszanka różnych smaków. Trzeba tak kombinować, żeby zgromadzić jak najwięcej kawałków - przewaga liczebna kawałków plus listki bazylii obecne na tych kawałkach, które uda się nam zjeść to klucz do zwycięstwa. 

PRZYGOTOWANIE GRY

Przygotowanie gry już na wstępie zależy od ilości osób biorących w niej udział. Bowiem jeśli nie będziemy grać w 3 lub 6 osób, to musimy odłożyć do pudełka odpowiednie kawałki pizzy (są one jasno wskazane w instrukcji).
Następnie wszystkie kawałki potrzebne do gry dokładnie mieszamy i tworzymy z nich odpowiednią liczbę (w odniesieniu do ilości graczy) stosów złożonych z 11 kawałków pizzy każdy. Kawałki, które zostaną odrzucamy do pudełka nie podglądając ich. 

Nóż do pizzy trafia w ręce osoby, która ostatnio jadła pizzę (albo dla najstarszego gracza).

Jeśli chcemy zagrać w wariant zaawansowany to używamy ofert specjalnych. Jeśli nie, to trafiają one do pudełka. 

Wszystko gotowe. Śmiało mogę stwierdzić, że przygotowanie wizyty w Pizzerii jest prostsze niż zrobienie nawet tej podstawowej margherity.

czwartek, 20 sierpnia 2020

Herbatka dla dwojga - recenzja gry wydawnictwa Rebel.

Dobrych gier dwuosobowych nigdy dość. Mamy ich całkiem sporo w kolekcji i często do nich sięgamy. Bohaterka niniejszej recenzji jest  właśnie jedną  z takich gier. Grą stosunkowo młodą na rynku. Grą, która z pewnością przyciąga swoją tematyką powiązaną graficznie z Alicją w krainie czarów.

Jej autorem jest znany choćby z Odkryć: Dzienniki Lewisa i Clarka Cédrick Chaboussit. Tym razem graficznie wpierał go nie Vincent Dutrait, ale Amandine Dugon, która to ze swojej roboty wywiązała się znakomicie. Mamy za sobą troszkę rozgrywek i chcielibyśmy się podzielić naszymi wrażeniami.


CO ZAWIERA GRA

W średniej wielkości pudełku czeka na nas plansza główna, na której to umieszczać będziemy (częściowo) karty i płytki misji. Stanowi ona jednocześnie tor punktacji, po którym poruszać się będą nasze pionki – jeden z nich jest królikiem a drugi kapeluszem. Kilka słów na temat kart, gdyż to one są głównymi aktorami w grze. Do dyspozycji każdego gracza przeznaczone zostały dwa zestawy identycznych kart (różnią się jedynie kolorem tła na awersie), ponumerowane od 1-9. Dodatkowo mamy pięć talii, z których korzystać będą obaj gracze – te ponumerowane są od 4-8 oraz jedną kartę z królikiem (o wartości 1).

Całość uzupełniają: flaming, zegarek z jedną wskazówką, na którym umieszczone zostały pola z bonusami, żetony ciast oraz klepsydr.

Jakościowo wszystko wypada naprawdę dobrze. Pewnie można sobie pomarudzić, że plansza mogłaby być na czymś twardszym. Ale szczerze mówiąc specjalnie to jakoś nie przeszkadza. Załączona instrukcja napisana jest poprawnie, z licznymi przykładami, co ułatwia przyswojenie zasad.

CEL GRY

Gra, która w zasadzie nie ma historii i pewni można by było dla niej znaleźć mnóstwo równie dobrych tematów. Autorzy jednak postanowili osadzić ją w klimatach wspomnianej wcześniej Alicji w krainie czarów. 

Naszym zadaniem będzie odbycie swoistego pojedynku, w którym to wykorzystując karty (i nie tylko) zdobywać będziemy punkty zwycięstwa. Ten, kto uzbiera ich najwięcej, ten będzie mógł poczuć się zwycięzcą.

PRZYGOTOWANIE GRY


Ta część gry specjalnie skomplikowana nie jest. Po pierwsze umieszczamy pomiędzy graczami planszę główną. Na niej widnieją specjalne miejsca na karty – każdą z pięciu talii (z numerkami 4-8) tasujemy osobno i umieszczamy w odkrytym stosie na odpowiednim miejscu na planszy. Następnie losowo dobieramy żetony wydarzeń (są one dwustronne) i kładziemy je na odpowiadające im pola na planszy. Zasobami wspólnymi będą karty królików, żetony ciast oraz klepsydry.

Zestawem startowym każdego z graczy będą talie kart w swoich kolorach (tasujemy je i układamy w zakryty stos) oraz drewniane pionki (różowy kapelusz i niebieski królik) – te wędrują na pole „0” na planszy. Ponadto pierwszy gracz otrzymuje jeden kawałek ciasta i flaminga, a drugi trzy kawałki ciasta. To w zasadzie tyle. Wojnę czas zacząć.

wtorek, 18 sierpnia 2020

SĄSIEDZI: łąkowe pojedynki - recenzja gry wydawnictwa Muduko.

Dobra gra logiczna nie jest zła. Zwłaszcza taka na dwie osoby. A jeszcze, gdy dochodzą kafelki? Taka gra z automatu musi trafić na nasz radar. Dokładnie tak było z bohaterką niniejszej recenzji.

Sąsiedzi (oryginalny tytuł to Brothers), których to autorem jest Christophe Boelinger (autor takich gier jak Archipelago, Living Planet czy Dungeon Twister) właśnie debiutują na polskim rynku dzięki Wydawnictwu Muduko. Tak się złożyło, że mogliśmy zagrać w ten tytuł przedpremierowo i chcielibyśmy się podzielić naszymi wrażeniami z rozgrywki. Zapraszam do lektury recenzji.


CO ZAWIERA GRA

Całość zamknięta jest, w można rzec, charakterystycznym (jeśli chodzi o format) pudełku. Takie mogliśmy spotkać choćby w Strachu ciachuStworach z obory czy też Zamkach z piasku.

To, co zwraca uwagę przy pierwszym spotkaniu z grą, to waga pudełka. Naprawdę byliśmy mocno zaskoczeni. Wkrótce przekonaliśmy się dlaczego. W środku czeka na nas mnóstwo kafelków. Kafelków o rzadko spotykanej grubości, bardzo solidnych, takich, które przetrwają długo.

Podzielone zostały na trzy rodzaje. Pierwsze to kafle łąki – te mają różnorodne kształty i wielkości. Druga grupa to kafle zagród królików – są one proste, w odróżnieniu od trzeciej grupy, czyli kafli zagród owiec – te są w kształcie literki „L”.

Załączona instrukcja jest krótka, zwięzła i w pełni wyjaśnia wszelkie meandry gry.


CEL GRY

No cóż, w tej grze przyjaźni sąsiedzkiej to nie będzie. Bardziej to będzie przypominało przygody Kargula i Pawlaka, gdzie jeden drugiem życzył wszystkiego najgorszego (przynajmniej do czasu). W tej grze przyjdzie nam walczyć o każdy skrawek łąki, po to by móc ulokować tam pastwiska dla swoich zwierzaków. Oczywiście nie wszystkie zwierzaki uda nam się ulokować i za to będziemy karani ujemnymi punktami. Ten, kto uzbiera ich najmniej, ten okaże się zwycięzcą.

PRZYGOTOWANIE GRY

Przygotowanie gry trwa dosłownie chwilę. Dzielimy wszystkie płytki na trzy grupy. Zasobami wspólnymi będą kafle łąki. Jeden z graczy otrzymuje proste płytki króliczków, drugi zakrzywione płytki owiec. I to naprawdę wszystko.

niedziela, 2 sierpnia 2020

Wsiąść do Pociągu Amsterdam:Holenderski Złoty Wiek - informacja prasowa Wydawnictwa Rebel.

Witaj w XVII wieku, czyli w Gouden Eeuw - złotej erze Holandii. Oto Amsterdam, bijące serce światowego handlu i najbogatsze miasto na świecie. W ładowniach statków zacumowanych w tutejszym porcie, w magazynach i na nabrzeżach niezliczonych kanałów piętrzą się dobra z różnych zakątków globu.


W tej dynamicznej odsłonie gry Wsiąść do Pociągu gracze ścigają się o to, kto przejmie najlepsze szlaki handlowe, zrealizuje najbardziej intratne kontrakty i zdobędzie drogocenne towary na tętniących życiem ulicach Amsterdamu. Ta elegancka w swej prostocie samodzielna gra przypadnie do gustu zarówno początkującym, jak i zaprawionym w bojach graczom.  

czwartek, 30 lipca 2020

PARK NIEDŹWIEDZI KOLEJ NA GRIZLI: misiowa kolejka - recenzja dodatku do gry.

Powiem szczerze, boję się dodatków do gier, zwłaszcza takich, które lubię, które mamy ograne i którym w zasadzie niczego do szczęścia nie trzeba. Gdy jednakże pojawia się do nich dodatek, to oczywiście mam pewne (przeważnie jednak nieuzasadnione) obawy, czy przypadkiem nie popsuje on gry, nie przewróci jej do góry nogami sprawiając, że lubiany tytuł z uwzględnieniem dodatku może nie być już tak lubiany.

Dlatego też z pewną nieśmiałością podeszliśmy do tematu dodatku do znakomitego Parku Niedźwiedzi. Pojawiało się pytanie, po co, skoro grze w zasadzie nic nie potrzeba. Jest prosta, intuicyjna i daje mnóstwo frajdy z gry. Jednakże wszelkie zapowiedzi, relacje, pierwsze wrażenia graczy z całego świata były dość pozytywne i dlatego cieszyliśmy się bardzo, że Kolej na Grizli pojawi się na polskim rynku za sprawą wydawnictwa Lacerta. A nasza radość była tym większa, że zostaliśmy jako blog jednym z patronów medialnych tego dodatku.

Ostatnimi czasy Kolej na Grizzli dość często pojawiał się na stole. Raz, że musieliśmy go ograć na potrzeby recenzji, a dwa, że się nam po prostu podoba. Po kolei jednak.



CO ZAWIERA GRA

Całość zamknięta została w bardzo podobnym wielkościowo pudełku co sam Park Niedźwiedzi. W stosunku do podstawowej wersji jest tylko nieco cieńsze. W środku czeka na nas całkiem sporo komponentów, które potrafią wykorzystać w całości przestrzeń. Dodatek, to dwa moduły, czyli Grizli i Kolejka.

Na ten pierwszy składają się ostoje grizli (czyli duże kafelki o różnych kształtach), dodatkowe pomniki niedźwiedzi, dodatkowe pawilony a także nowe plansze terenów (zawierającymi wyjścia).

W module Kolejka z kolei czekają na nas wagoniki kolejki oraz jej podpory (do samodzielnego złożenia). Oprócz tego otrzymaliśmy nowe (w sensie grafik) żetony toalet a także zupełnie nowe żetony osiągnięć.

Jakościowo wszystko jest na najwyższym poziomie. Dokładnie tak samo jak i w podstawowej wersji. Załączona instrukcja napisana jest poprawnie z wieloma przykładami, dzięki czemu wszystko łatwo i bezproblemowo wchodzi do głowy.

CEL GRY

Cel gry nie uległ zmianom. Za pomocą różnorakich płytek przyjdzie nam wznieść mini zoo dla niedźwiedzi, tj. pand (które de facto nie mają nic wspólnego z niedźwiedziami), koali, niedźwiedzi gobijskich, niedźwiedzi polarnych, a także gizli. Po parku jeździła też będzie kolejka, dzięki czemu jego zwiedzanie będzie przyjemniejsze. Czeka nas swoista zabawa w Tetrisa, przypominająca nieco zarówno Ogródek (a także Indian Summer i Spring Meadow), jak i Patchwork autorstwa Uwe Rosenberga. Mając do dyspozycji swoje plansze gracza, będziemy je zabudowywać pobranymi wcześniej elementami układanki. Oczywiście wszystko na punkty. Ten, kto uzbiera ich najwięcej, ten otrzyma laur zwycięzcy.
PRZYGOTOWANIE GRY
Przygotowanie gry nie zajmuje specjalnie dużo czasu, aczkolwiek jest trochę uciążliwe – związane jest to z tym, że przy różnych składach osobowych korzystamy z nieco innych komponentów. Przygotowanie do gry z dodatkiem wygląda podobnie jak i w przypadku wersji podstawowej (z pewnymi zmianami wymuszonymi przez poszczególne moduły). Musimy zatem poukładać we właściwych miejscach na planszy głównej odpowiednie kafelki. Dodatkowo należy utworzyć pulę żetonów niedźwiedzi oraz dwa stosy terenów parku. Jeśli decydujemy się na wariant zaawansowany to przygotowujemy również odpowiedni zestaw płytek osiągnięć.

Następnie podejmujemy decyzję, który moduł chcemy wykorzystać. Wiąże się z tym konieczność zamiany bądź dołożenia kolejnych komponentów. W przypadku modułu Grizli dokładamy nowe tereny parku (z wyjściami) oraz te duże żetony ostoi grizli – umieszczamy do obok planszy głównej. W przypadku modułu Kolejka do gry wchodzą wagoniki i podpory kolejki – oczywiście ich liczba i rodzaj zależny jest od składu osobowego graczy.

Zestawem startowym każdego z gracza będzie plansza terenu (taka z wejściem) oraz kafelek terenu zielonego. I to tyle. Czas przystąpić do gry.

wtorek, 3 grudnia 2019

SOLENIA: A po nocy przychodzi dzień - recenzja gry wydawnictwa Rebel


Czy potrafisz sobie wyobrazić planetę, na której dzień i noc przestają się zmieniać? Świat, w którym na jednej półkuli jest zawsze ciemno, a na drugiej zawsze jest słońce? Miejsce, w którym ludzie, aby przetrwać muszą stale wymieniać podstawowe dobra, których niestety nie są już w stanie wyprodukować w wystarczających ilościach ze względu na te dziwne anomalie Jeśli tak, to witajcie na Solenii.

Gra wpadła nam już w oko po ubiegłorocznych targach w Essen, gdzie gra miała premierę. Wpadła na tyle, że już byliśmy blisko jej kupna. Od tego odwiodła nas zapowiedź Rebela, że wkrótce pojawi się jej polskie wydanie. Trochę czasu od tamtej zapowiedzi minęło i prawdę mówiąc trochę zapomnieliśmy o niej. Niedawno jednak obietnica wydawnicza stała się faktem i możemy się cieszyć rodzimym wydaniem.

Czy zatem nasz nos recenzencki ponownie okazał się na tyle dobry, że gra, którą mieliśmy na radarze okazała się dobrym tytułem, czy niekoniecznie? Zapraszam do lektury recenzji.




CO ZAWIERA GRA

Całość zamknięta jest w dużym pudle. W środku znajdziemy całkiem sporą liczbę różnych elementów, za pomocą których będziemy toczyć naszą rozgrywkę. Będzie to zatem dwustronna modularna plansza, na której będzie poruszała się figurka sterowca. Następny element to dwustronne planszetki graczy (jedna strona dla wersji podstawowej, druga – zaawansowanej). Kolejny to cztery zestawy kart sterowca (z dziurką) dla każdego z graczy, dzięki którym wykonywać będziemy nasze akcje.  Do tego wszystkiego dojdą płytki zamówień, które będziemy realizować w trakcie gry. W końcu całość dopełnią różnego rodzaju zasoby: drewno, pszenica, kamień i woda (ładne drewienka) oraz gwiazdki punktów zwycięstwa. Wariant zaawansowany wykorzystywać będzie dodatkowo płytki usprawnień.
Żeby na tym wszystkim zapanować, oczywiście musimy skorzystać z woreczków strunowych. Jednakże swoistym ułatwieniem jest system przegródek, który pozwala na utrzymanie porządku w pudle. Wykonanie gry oceniam bardzo wysoko. Użyte materiały sprawiają, że gra z pewnością dużo przetrzyma. Chociaż nie obraziłbym się, gdyby karty sterowców były zrobione z nieco grubszego kartonu.

Załączona instrukcja to w sumie 4 strony tekstu. Napisana jest poprawnie z mnóstwem przykładów, dzięki czemu przyswojenie zasad jest sprawą szybką i przyjemną. Dodatkowo załączono odrębny arkusz, który wyjaśnia działanie elementów wykorzystywanych w wariancie zaawansowanym.

CEL GRY

Przenosimy się tytułową Solenię. Jako jeden z jej mieszkańców przyjdzie nam dostarczać niezbędne surowce, realizując przy okazji różnorakie zadania. Dzięki temu zgarniać będziemy punkty zwycięstwa. Ten, kto będzie w tym skuteczniejszy, wygrywa. 

PRZYGOTOWANIE GRY

Całe szczęście ten etap nie trwa długo. Na początku przyjdzie nam rozłożyć modularną planszą składającą się z pięciu części (są dwa sposoby), a następnie umieszczamy na środkowym polu figurę sterowca.

Żetony zamówień dzielimy na te, które odpowiadają odpowiednio dniu i nocy, po czym wykładamy po trzy lub cztery (w zależności od liczby osób) tworząc swoisty rynek. Obok umieszczamy zasoby oraz punkty zwycięstwa.

Zestawem startowym każdego z gracza będzie planszetka (w zależności od trybu rozgrywki korzystamy ze strony dziennej lub nocnej) oraz zestaw 16 kart sterowca – karty te tasujemy i układamy w zakryty stos dobierania, po czym dobieramy na rękę trzy karty.

To w zasadzie tyle.