Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Helvetiq. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Helvetiq. Pokaż wszystkie posty

piątek, 16 lutego 2024

Tucano - recenzja małej karcianki z portfolio Helvetiq od Iuvi Games.

„W lesie tropikalnym aż roi się od soczystych owoców, ale uważaj: niektóre mogą odbić Ci się czkawką… Zbieraj najdorodniejsze owoce a z pomocą tukanów chroń swoje zbiory lub podkradaj je od przeciwników!”

Takie wprowadzenie znajdziemy w instrukcji do bohaterki dzisiejszej recenzji, czyli gry Tucano z portfolio Helvetiq u nas wydanej dzięki Iuvi Games. Czy okażesz się prawdziwym ptasim smakoszem? Czy uda Ci się zebrać najlepsze owoce? Czy obcowanie z grą Tucano będzie radosnym czasem? Przekonajcie się sami. Zapraszamy do lektury naszej recenzji.


Recenzja jest efektem współpracy recenzenckiej/współpracy reklamowej z Wydawnictwem. Wydawnictwo nie miało wglądu w tekst przed jego publikacją, ani wpływu na naszą opinię o grze.

CO ZAWIERA GRA

W zgrabnym pudełku (choć nieco większym niż oryginalnego wydawcy), takim samym jak przy grach Bandido i Bandida, znajdziemy po prostu talie kart owoców i tukanów. Tylko tyle i aż tyle. Bo tylko tyle potrzebujemy do szalonej zabawy.


CEL GRY

Naszym zadaniem jest takie zbieranie kart owoców, aby wycisnąć z nich najwięcej soku.. tfu, punktów. Im więcej kart takich samych owoców zbierzemy, tym więcej punktów nam przyniosą. Ale trzeba uważać, bo są też takie owoce, które mogą nam dać minusowe punkty.



PRZYGOTOWANIE GRY

Z talii kart oddzielamy karty tukanów a pozostałe karty tasujemy i dzielimy na dwa stosy. Do jednego z nich dodajemy karty tukanów i tasujemy stos, a następnie kładziemy na nim drugi stos tworząc jeden duży stos do dobierania.

Odkrywamy z wierzchu stosu trzy karty, układając je jedna obok drugiej – w ten sposób powstaną 3 kolumny. Do środkowej kolumny dokładamy 4 kartę. Umieszczając karty w kolumnach trzeba się upewnić, że wszystkie są widoczne dla graczy.


niedziela, 8 listopada 2020

CAPTAIN BLUFF: bajzel na lotnisku - recenzja gry Halvetiq.

Od dłuższego czasu nie ukrywamy, że uwielbiamy Wydawnictwo Helvetiq za niecodzienność ich gier. Trudno podobne znaleźć w ofercie jakiegokolwiek innego wydawnictwa. Te (w zdecydowanej większości) małe gierki w gruncie rzeczy są wielkie a ich tematyka różnorodna. Kopaliśmy tunele, żeby uciec z więzienia (Bandido), snuliśmy leśne opowieści (Forest), poiliśmy zwierzątka (Kariba), budowaliśmy drapacze chmur (GoTown), uczyliśmy się z hipciem basenowej matematyki (Hippo), szaleliśmy jako gangsterzy w czasie prohibicji (Omerta) czy malowaliśmy obrazy na deszczowych szybach (Misty). 

Dzięki bohaterce dzisiejszej recenzji przeniesiemy się na lotnisko, żeby … narobić trochę bałaganu. Czy to będzie afera na miarę wielkich afer światowych? Przekonajcie się sami. Zapraszamy do lektury recenzji gry Captain Bluff - drugiej (po Omercie) gry z serii After Dinner Games wydawnictwa. 




CO ZAWIERA GRA 

W zgrabnym pudełeczku (wielkości tego od gry Omerta) znajdziemy ni mniej ni więcej, tylko kupkę w trzech kategoriach: karty taśm bagażowych, karty bagażu i specjalne karty lotniskowe. 

W przeciwieństwie do Omerty bohaterka dzisiejszej recenzji jest grą kompletnie niezależną językowo. Jedyne napisy na kartach, to nazwy miast świata. Spokojnie więc mogą do niej zasiąść gracze nie posługujący się językiem obcym. 

Z racji, że Captain Bluff nie ma, przynajmniej jeszcze, polskiego wydania w pudełku nie znajdziemy instrukcji w naszym ojczystym języku. Możemy wybierać między wersją angielską, hiszpańską lub włoską. Na stronie gry na BGG znajdziemy jeszcze instrukcję po niemiecku, francusku i niderlandzku. Sama instrukcja jest zwięzła, precyzyjna i z obrazkowymi przykładami wyjaśniającymi niektóre elementy zasad. 

CEL GRY 

Witamy na lotnisku! Ta gra jest oparta na prawdziwej historii niezadowolonym pracowniku obsługi bagażu, który decyduje się zrobić bałagan na lotnisku. Odgrywacie rolę obsługi bagażu na lotnisku: właśnie wylądowały 3 samoloty i musicie migiem opróżnić przedział bagażowy. Twój cel? Wykonaj swoje zadanie jak najszybciej i idź pierwszy do domu. Nie ma znaczenia, czy bagaż trafia na niewłaściwą taśmę przenośnik taśmowy lub zgubi się, o ile już go nie ma Twoje ręce! Aby to zrobić, wszystkie chwyty są dozwolone: otwórz nowe przenośniki taśmowe, zamień miasta docelowe, szybko pozbądź się bagażu lub daj go swoim przeciwnikom, aby ich spowolnić... 

Pierwszy gracz, który pozbędzie się wszystkich karty (w tym kart bagażowych i lotniskowych), wygrywa grę i zostaje nowym Captain Bluff! 

PRZYGOTOWANIE GRY 

Kto choć raz leciał samolotem, albo wybierał się w długą podróż wie, że trzeba się do tego troszeczkę przygotować. Nie inaczej jest z naszą zabawą w obsługę bagażową lotniska. Trzeba poczynić troszkę przygotowań: 

Na początku na górze stołu losowo wykładamy 6 kart taśmy bagażowej. 

Następnie tasujemy karty bagażu i rozdajemy je pomiędzy graczy w liczbie zależnej od ilości osób biorących udział w zabawie (przy 2 osobach rozdajemy po 12 kart, przy trzech po 10, przy 4 po 9 a przy 5 po 8) 

Pozostałe karty kładziemy obok przenośnika taśmowego tworząc stos dobierania. Jeśli stos dobierania będzie pusty podczas gry tasujemy stos kart odrzuconych, aby utworzyć nowy stos dobierania. 

Teraz rozdajemy po 2 specjalne karty lotniskowe dla każdego gracza (3 w grze 2-osobowej). Pozostałe karty odkładamy na bok, nie będą nam potrzebne w grze. 

Przed rozpoczęciem gry każdy gracz umieszcza jedną wybraną kartę obrazkiem w dół, nad jedną z taśm bagażowych, aby określić miasto wylotu dla tej taśmy. W grze 2-osobowej każdy gracz kładzie 2 karty zakryte. 

Wszystko przygotowane – można rozpocząć lotniskowe zamieszanie. 

niedziela, 1 listopada 2020

OMERTA: być jak Al Capone - recenzja gry Wydawnictwa Helvetiq.

Jest rok 1919. Rząd amerykański uchwala ustawę Volstead Act - całkowity zakaz sprzedaży napojów alkoholowych. Od ponad 10 lat mafia organizuje przemyt w celu zaopatrzenia całego kontynentu w alkohol i podbija czarny rynek. Jesteś szefem jeden z największych gangów przestępczych rządzących Chicago.

2 listopada 1932, godz. 22:34 Właśnie otrzymałeś telefon od Jimmy'ego „!Big Ears!” - twojego informatora w policji. Nietykalni - grupa zdeterminowanych gliniarzy- zidentyfikowała  magazyny z kontrabandą w całym mieście i wkrótce przeprowadzą nalot.  Musisz usunąć swoje zapasy nielegalnych butelek tak szybko, jak to możliwe, aby uniknąć więzienia.

Pakty, które zawarłeś z innymi rodzinami już nie obowiązuje: pierwszy, który zlikwiduje ich zapasy uratuje ich skórę.

Brzmi jak zapowiedź świetnej książki lub filmu gangsterskiego. Od razu na myśl przychodzą sceny z Ojca Chrzestnego. Eh… te mafijne układy, porachunki, naloty na magazyny z alkoholem. Teraz, za sprawą bohaterki dzisiejszej recenzji, czyli gry Omerta od Wydawnictwa Helvetiq, będziemy mogli poczuć ten dreszczyk emocji i wcielić się w szefów mafijnych gangów. Czy szefowanie alkoholowej mafii było przygodą życia? A może to był ciężki kawałek chleba? Przekonajcie się. Zapraszamy do lektury naszej recenzji.



CO ZAWIERA GRA

W zgrabnym pudełku, (choć nieco większym niż w przeważającej większości dotychczasowych gier wydawnictwa), znajdziemy sporą talię kart podzielonych na: karty wielkich gangsterów, karty butelek i karty postaci. Do tego instrukcja. Niestety Omerta nie doczekała się jeszcze polskiego wydania więc do dyspozycji mamy instrukcję po angielsku, hiszpańsku, włosku i w języku niderlandzkim.

Ważna uwaga: gra nie jest niezależna językowo. Bowiem na kartach postaci mamy opisane ich moce specjalne. Jednakże nie jest to trudne słownictwo - wystarczy jedna osoba znająca język i damy radę grać. Zawsze można sobie zrobić ściągawkę po polsku. 

CEL GRY

Zadaniem graczy jest takie poprowadzenie mafijnego biznesu, aby w momencie gdy padnie hasło „Omerta” mieć w swoim magazynie jak najmniej butelek z alkoholem.

PRZYGOTOWANIE GRY

Bierzemy tyle kart Sławnych Gangsterów, ile wynosi liczba graczy (pozostałe karty nie będą używane), tasujemy je i rozdajemy każdemu graczowi. Gracz, który ma kartę Al Capone rozpoczyna grę. Jeśli nikt nie ma Ala Capone, rozdajemy karty ponownie. W następnych rundach rozpoczyna gracz z najwyższym wynikiem.

Następnie tasujemy razem karty butelek i karty postaci. Rozdajemy każdemu graczowi 4 karty. Kładą je oni przed sobą zakryte (bez patrzenia na nie).

Na górze stołu układamy 4 karty zakryte – to będzie sejf. Będzie można sprawdzić te karty tylko za pomocą Safecrackera.

Z reszty kart tworzymy na środku zakryty stos.

Przed rozpoczęciem gry, kiedy Al Capone daje zielone światło, gracze sprawdzają dwie ze swoich kart (wybór które należy do nich), zapamiętują je i umieszczają przed sobą zakryte.

niedziela, 16 sierpnia 2020

MISTY: deszczowe bazgrołki - recenzja gry Wydawnictwa Helvetiq.

„Było ciemne i burzowe popołudnie… Deszcz spływa po szybach i mgła powoli pokrywa szkło. Gdy rysujesz na oknie, twoje rysunki nagle ożywają: ciężarówki poruszają się, rakiety szybują, liście spadają. Uważaj, potwór pożerający kwiatki czai się w pobliżu… Witamy w Misty!”

Brzmi intrygująca, nieprawdaż? Ja jako dziecko uwielbiałam rysować palcem po spoconych szybach okien. Powstawały obrazki podpowiadane przez wyobraźnię.

źródło: pixabay.com

Florian Fay - autor bohaterki dzisiejszej recenzji, czyli gry Misty od Wydawnictwa Helvetiq – też chyba musiał lubić takie malunki. A może to były koszmary jego dzieciństwa? Przekonajcie się sami czy tworzenie takich okiennych rysunków to przyjemność czy koszmar? Zapraszamy do lektury naszej recenzji.



CO ZAWIERA GRA

W małym pudełeczku (charakterystycznym dla innych gier Helvetiq z tej serii, a mianowicie: Bandido, Hippo, Forrest, GoTown i Kariba) znajdziemy pliczek ponad 50 kart i 3 kartki z instrukcją w 6 językach (angielskim, niemieckim, francuskim, włoskim, hiszpańskim i niderlandzkim). Tylko tyle wystarczy do zabawy.

CEL GRY

Każdy gracz będzie tworzył okno z 12 kart. Aby zbudować swoje okno, gracz musi wybrać kartę z ręki, a następnie przekazać pozostałe karty sąsiadowi. Gracze będą mieli wybór: czy powinni wziąć tę kartę a może uniemożliwić sąsiadowi dostanie takiej, która mu bardzo pasuje.

Gdy wszystkie karty zostaną zagrane, niektóre z nich się poruszą i zakryją inne karty: te karty zostaną następnie wyeliminowane z gry. Aby wygrać, gracze muszą planować naprzód i zoptymalizować swoje okno, aby uzyskać jak najwięcej punktów.

Zwycięzcą zostanie ten gracz, który wygra dwie rundy.

PRZYGOTOWANIE GRY

Przygotowanie gry jest niezwykle proste. Tasujemy karty i rozdajemy każdemu z graczy po 6 kart (w zakrytym pliku). Pozostałe karty  odkładamy na bok.  I tyle. Można zaczynać tworzenie naszych deszczowych okien.

czwartek, 23 lipca 2020

FOUR SENSES: NIC DO UKRYCIA - recenzja gry wydawnictwa Helvetiq


Abstrakcyjne gry logiczne mają w sobie to coś, co sprawia, że bardzo je cenimy. Sam nie wiem dlaczego. Może przez prostotę zasad. Może przez czasem dość spory wysiłek umysłowy podczas samej zabawy? Dla nas to jest swoisty fenomen. Lubimy też odkrywać nowe gry tego typu.

Four Senses trafił na nasz radar jakiś czas temu. Z jednej strony to właśnie klasyczna gra logiczna, a z drugiej została wydana przez Helvetiq – wydawnictwo, do którego mamy ogromną słabość. Jest jeszcze trzecia strona – pewna wyjątkowość na tle innych gier i to nie tylko tych logicznych ale wszystkich. Jaka? Zapraszam do lektury recenzji.



CO ZAWIERA GRA

W średniej wielkości pudełku zawierającym bardzo minimalistyczną grafikę (znak szczególny większości gier Helvetiq) znajdziemy drewnianą solidną „planszę”, na której toczyć się będzie cała zabawa. To kawał sklejki z szesnastoma utworami. Te będziemy wypełniać za pomocą drewnianych walcowatych pionków (krążków) podzielonych na trzy nieco odmienne typy, czyli płaskie, z dziurką oraz sklejkę obu takowych krążków (z jednej strony są płaskie, z drugiej z dziurką).

To jednak nie wszystko. W środku znajdziemy też coś, co kompletnie nie jest związane z grami planszowymi. Mianowicie trzy opaski na oczy (podobne do tych, które zakładamy na przykład chcąc zasnąć w środku dnia). Po co to potrzebne? O tym za chwilę. Jakościowo wszystko wypada bardzo dobrze. Całość wykonana jest bardzo solidnie i z pewnością wytrzyma wiele rozgrywek.
Załączona krótka instrukcja (w kilku językach) napisana jest bardzo przystępnie z kilkoma przykładami. Dzięki temu zasady gry wchodzą do głowy bez najmniejszego problemu.

CEL GRY

Gra bazuje na kółku i krzyżyku. Naszym celem jest ułożenie w jednej linii czterech krążków spełniających określone kryterium (jakie? o tym za chwilę). Zwycięzcą zostanie ten, komu uda się to zrobić jako pierwszemu.

PRZYGOTOWANIE GRY

Przygotowanie zabawy jest ekstremalnie krótkie. Na środku stołu umieszczamy naszą planszę. Wszystkie krążko-pionki dzielimy na trzy rodzaje i umieszczamy koło planszy. Każdy z nas bierze opaskę i zakłada sobie na oczy. To tyle. Gra się może rozpocząć.

wtorek, 24 marca 2020

Daj się zarazić planszówkami Helvetiq - informacja prasowa z przypomnieniem recenzji.

W czasach zagrożenia wirusem  Wydawnictwa nie pozostają bierne i organizują różnorodne akcje zachęcające do pozostania w domu.

Z taką inicjatywą wyszło Wydawnictwo Helvetiq reprezentowane w naszym kraju przez Vertimę Trade. Proponuje ono opcję zarażenia się... plaszówkami Helvetiq'a obniżając ceny wybranych gier aż do 50%.



Trudno nam uwierzyć, żebyście nie znali małych wielkich gier Helvetiq. Jednak na wszelki wypadek stwierdziliśmy, że jest to świetna okazja do przypomnienia o nich i odświeżenia Wam naszych recenzji. 

W linii małych gier Helvetiq w Polsce pojawiły się następujące tytuły:



HIPPO

Twoim celem jest pozbycie się wszystkich swoich kół ratunkowych, umieszczając je strategicznie w basenie Pana Hippo. Pasy do pływania są numerowane od 1 do 12. Numer 7 to mały basen Pana Hippo.

Masz dwa rozwiązania: oddać swoje koła ratunkowe hipopotamowi lub innym graczom. Gra trzyma w napięciu aż do ostatnich sekund gry. 

Kilka słów o basenowych zabawach matematyką ze słodkim Panem Hippo znajdziecie w naszej recenzji.  

niedziela, 1 września 2019

TEAM UP: Zespołowa robota - recenzja gry wydawnictwa Helvetiq.


Klocki, klocuszki, klocunie. Któż z nas w dzieciństwie nie bawił się klockami? Nie chodzi mi już o Lego, którymi bawią się i dorośli. Chodzi mi o zwykłe drewniane klocki. Te wszystkie różniaste bryły, z których budowało się zamki, domki, mury, etc.

Czemu o tym wspominam? Ano, mamy ku temu dobrą okazję. W naszej recenzji chcemy przedstawić grę, która z tymi drewnianymi klockami ma dużo wspólnego. Team Up szwajcarskiego wydawnictwa Helvetiq to gra, w której to głównym elementem są właśnie klocki a mechanika gry związana jest z ich układaniem wg sprecyzowanych reguł.

Czy zatem gra przypadła nam do gustu, czy niekoniecznie? Zapraszam do lektury recenzji, w której to podzielimy się naszymi wrażeniami.



CO ZAWIERA GRA

Team Up, podobnie jak i recenzowany przez nas jakiś czas temu Top Spin, należy do (to nasze prywatne określenie) do ekologicznej linii gier Helvetiq, którą cechuje swoista ascezą w warstwie graficznej. Ponadto materiały użyte do produkcji są naturalne (w tym przypadku drewno i papier z odzysku). Zatem wita nas szara okładka, niewielki rysunek bardzo oszczędny, jeśli chodzi o użyte kolory. Zupełny minimalizm.

Kształt pudełka zdecydowanie nie należy do standardowych. To dość duże pudło, w którym znajdziemy przede wszystkim klocki, klocki w kształcie prostopadłościanów, w których jedna ze ścian pomalowana została na jeden z trzech kolorów (biały, czerwony lub niebieski). Jedynie klocek startowy pozbawiony jest jakiegokolwiek koloru.
Ciekawie wygląda podstawka, na której toczyć się będzie cała zabawa. To miniatura normalnej palety EUR. Bardzo ciekawie to wygląda. Do tego mamy karty, przedstawiające różne klocki, które będziemy podczas gry układać na ww. palecie. Miło, że karty otrzymały swoje specjalne pudełeczko, dzięki czemu w środku panuje porządek.

Bardzo miło, że ktoś pomyślał, że grę można zabrać gdzieś w plener, wobec czego w środku znajdziemy stosowny duży, płócienny woreczek (coś w rodzaju tego, który zobaczymy w Qwirkle Cubes).

Wykonanie całej gry to jeden wielki plus. Bardzo solidne, duże, drewniane klocki, drewniana paleta, dobrze wykonane karty. Naprawdę nie ma się do czego przyczepić.

Załączona instrukcja w kilku językach napisana jest poprawnie, z przykładami, dzięki czemu zrozumienie zasad nie przysparza żadnych problemów.

CEL GRY

Prawdę mówiąc większej filozofii w rozgrywce nie uświadczymy. Mamy konkretne zadanie jakim jest rozwiązanie swoistej łamigłówki polegającej na jak najdokładniejszej zabudowie naszej palety za pomocą klocków. Zadanie o tyle jest utrudnione, że nie możemy sobie od tak dobierać dowolnych drewnianych bloków. Musimy stosować się do kart, które wskazują, które konkretnie klocki możemy użyć.

Team Up to gra kooperacyjna, w której będziemy sobie nawzajem pomagać, żeby osiągnąć cel. Zadanie łatwe nie jest i trzeba liczyć i na siebie i na szczęście w doborze kart.

PRZYGOTOWANIE GRY

Przygotowanie jest proste i szybkie. Na środku stołu wędruje nasza paleta. Klocki (poza startowym) segregujemy wg kolorów ścian i umieszczamy w pobliżu palety. Klocek startowy (ten bez koloru) umieszczamy w dowolnym miejscu na palecie – możemy ustawić go dowolnym bokiem.

Następnie tasujemy karty i układamy w zakryty stos dobierania. To w zasadzie tyle.

piątek, 9 listopada 2018

KARTEL: polowanie na gangi - recenzja gry Wydawnictwa Helvetiq.

Gansterska gra dla młodszych dzieci? Czy to dobry pomysł? Taką niecodzienną tematykę  dla rodzinnych gier niesie z sobą bohaterka dzisiejszej recenzji, czyli gra Kartel od szwajcarskiego wydawnictwa Helvetiq. 

Czy zabawa w detektywa ścigającego bossów mafii może przypaść do gustu najmłodszym graczom? Zapewne... bo który mały chłopiec nie chciałby być policjantem? A że mamy równouprawnienie to i dziewczynki mogą zdjąć obcasy i założyć wygodne buty, żeby ganiać przestępców. Czy taki pościg w naszym wykonaniu okazał się być przyjemny? Zapraszamy do lektury recenzji. 




CO ZAWIERA GRA

W niecodziennym pudełku (wąskim i długim) znajdziemy sporą ilość żetonów symbolizujących 7 gangów, planszę, specjalną kostkę do gry, pion detektywa oraz instrukcję.

Jak na Wydawnictwo Helvetiq przystało wszystkie komponenty są wysokiej jakości i przeżyją nie jedną rozgrywkę.

CEL GRY

W zabawie wcielamy się w detektywów zajmujących się sprawą 7 gangów. Naszym zadaniem będzie po kolei aresztowanie gangsterów z różnych gangów lub przyjmowanie od nich łapówek. Jeśli na koniec gry będziemy mieć szefa danego gangu za kratami otrzymamy punkty za każdego z jego gangsterów. Jeśli jednak boss uniknie więzienia otrzymamy punkty za łapówki pozyskane od tego gangu.  Kluczem do sukcesu jest więc zdobywanie jak największej liczby żetonów gangsterów i łapówek. 

PRZYGOTOWANIE GRY

Przygotowanie gry jest dużo prostsze niż opracowanie dobrej strategii gangsterskiej czy detektywistycznej. 

Wszystkie żetony układamy kolorową stroną do góry. Strona żetonów szefów "za kratami" musi być zasłonięta. Mieszamy wszystkie żetony i układamy je w duży krąg. Pomiędzy dowolnymi dwoma żetonami umieszczamy pion detektywa skierowany w stronę zgodną z ruchem wskazówek zegara. Pośrodku okręgu kładziemy małą planszę. I wszystko gotowe. Można rozpocząć akcję. 

środa, 10 października 2018

Z aparatem wśród zwierząt - niecodzienny konkurs fotograficzny.

Wczoraj recenzowaliśmy świeżutką nowość Wydawnictwa Helvetiq, czyli grę GoTown, która miała premierę 8 października. A dziś, przy okazji tej premiery i naszego niedawnego przekroczenia magicznej liczby 500 obserwatorów na naszym blogowym fanpage'u chcemy Was zaprosić do niecodziennego konkursu "Z aparatem wśród zwierząt".

Co wspólnego mają zwierzęta z GoTown? Niewiele, choć psa strażnika w tej grze znajdziecie. Za to mają bardzo dużo wspólnego z nagrodami w konkursie. Bowiem dzięki hojności Vertima Trade, czyli wyłącznego dystrybutora gier Helvetiq na Polskę możecie powalczyć o dwa tytuły z sympatycznymi zwierzątkami w tle: Hippo i Karibę. 

Nie ukrywamy, że zadanie będzie wymagało sporej dawki spostrzegawczości i kojarzenia. Momentami może łatwo nie będzie ale wiemy jaką wiedzą dysponują maniacy gier, więc jesteśmy dobrej myśli. 

Na czym polega zabawa?

Zobaczycie 20 niecodziennych zdjęć pochodzących z 20 różnych gier ze zwierzętami w tytule, temacie, szacie graficznej czy tle. Niecodziennych, bowiem pozbawionych jakiegokolwiek koloru, wyglądających jak kiepska czarno- biała kserokopia. Waszym zadaniem będzie podanie tytułu gry, z jakiej pochodzi każde zdjęcie.


wtorek, 9 października 2018

GOTOWN: wybudujemy wieżę... - recenzja gry Wydawnictwa Helvetiq.

Lubimy małe karcianki. W naszej kolekcji jest tego naprawdę sporo i jestem przekonany, że będzie jeszcze więcej. Nic dziwnego, że na nasz radar trafił GoTown wydawnictwa Helvetiq 

Bardzo cenimy wydawnictwo za spójność wydawanych tytułów. Za jednakowe opakowanie poszczególnych serii, za minimalizm w oprawie graficznej, za naprawdę całkiem ciekawe i nietuzinkowe gry. Do tej pory z helvetikowych maluchów recenzowaliśmy BandidoForestHippo czy Kariba. Każda z tych nam się podoba i każda ma to coś, co sprawia, że bardzo lubimy do nich wracać. Czy obcowanie z GoTown również było takie przyjemne, czy niekoniecznie? Zapraszamy do recenzji.


CO ZAWIERA GRA

W malutkim pudełeczku (takim samym jak wspomniane wyżej gry) znajdziemy pliczek kart (karty pięter, karty jokerów i karty specjalne) oraz instrukcję. Ot tyle. To wszystko wystarczy do emocjonującej zabawy. 

Wykonanie gry, jak na Wydawnictwo Helvetiq przystało, stoi na wysokim poziomie, a wielkość pudełka jest idealna, biorąc pod uwagę zawartość. 

CEL GRY

Jak na budowniczych przystało zadaniem graczy będzie wybudowanie wieżowca liczącego 5 pięter. Każda kondygnacja składa się z dwóch przylegających do siebie pomieszczeń (w tej samej kolorystyce). Brzmi prosto. Ale uwierzcie nam, że to nie będzie banalne dokładanie kart. Co to, to nie!

PRZYGOTOWANIE GRY

Budowa drapaczy chmur to poważne wyzwanie. Wydawać by się więc mogło, że przygotowanie tej gry nie będzie proste. Ale nic bardziej mylnego. Całe zadanie polega na rozdaniu każdemu graczowi 5 kart, które będą stanowić jego rękę. Pozostałe karty układamy na środku stołu tworząc stos dobierania. Obok tego stosu układać będziemy odrzucone karty. Wybieramy kierownika budowy w osobie pierwszego gracza. I cała zabawa może się zacząć. 

wtorek, 21 sierpnia 2018

TOP SPIN: Kręć się kręć wrzeciono... - recenzja gry Wydawnictwa Helvetiq.


Są takie gry, których recenzowanie jest utrudnione. Gdy mamy do czynienia z czymś, co jest grą a zarazem nią nie jest. Taki problem pojawił się podczas pisania wrażeń dotyczących obcowania w jedną z nowszych propozycji szwajcarskiego wydawnictwa Helvetiq.

Top Spin reprezentuje sobą nową linię, nazwałbym ją ekologiczną, która podobnie jak i pozostałe gry tegoż wydawnictwa cechuje się swoistą ascezą w warstwie graficznej. Tutaj posunięto się jeszcze dalej. Szara okładka, niewielki rysunek bardzo oszczędny, jeśli chodzi o użyte kolory. Totalny minimalizm.

Sama gra jest taką grą-niegrą. Totalnie losowym tworem, który jednakże dał nam sporo frajdy. Ale po kolei.



CO ZAWIERA GRA

W średniej wielkości pudełku, znajdziemy urządzenie, które na nasze potrzeby nazwaliśmy kręciołkiem. Coś co przypomina mocno odchudzony dziecięcy bączek. Do tego 12 czerwonych kulek i duży notes do zapisywania punktów. To w zasadzie wszystkie ruchome elementy gry.

Nieruchome jest wnętrze pudełka, stanowiące po prostu arenę naszych działań, tę swoistą planszę do gry.

Jakość komponentów stoi tradycyjnie na wysokim poziomie. Solidne pudełko, solidne drewniane elementy. Nie ma się do czego przyczepić. Załączona wielojęzykowa instrukcja napisana jest prosto i zrozumiale, zresztą zasady gry są wręcz banalne i całe szczęście instrukcja ich nie komplikuje.

CEL GRY

Cała gra polega na kręceniu naszym kręciołkiem, który to będzie odbijał kuleczki, które to mają szansę na znalezienie się w numerowanych dołkach. Generalnie mamy dwa tryby rozgrywki – bitwę i wyzwanie. W pierwszym eliminujemy przeciwnika a w drugim staramy się jak najszybciej zdobyć wszystkie 12 dołków.

PRZYGOTOWANIE GRY

Przygotowanie sprowadza się w zasadzie do wyjęcia naszego bączka i kulek z pudełka. To naprawdę wszystko.


niedziela, 13 maja 2018

KARIBA: o słoniu, który bał się myszy - recenzja gry Wydawnictwa Helvetiq.

Afryka to gorący kraj, w którym woda jest towarem deficytowym. Zwierzęta wyruszają na poszukiwanie wodopoju, w którym będą mogły się odświeżyć. Oczywiście każde zwierze chce być tym pierwszym. Słonie odpędzają nosorożce, a te płoszą myszy. I nie jest tajemnicą to, że wielkie słonie boją się maleńkich myszy. Dlatego myszki odstraszają słonie. Niezła draka,  nieprawdaż?

To nie wstęp do bajki o zwierzętach sawanny. To wprowadzenie do nowości na naszym rynku z portfolio wydawnictwa Helvetiq. Kolejna kieszonkowa gra. Ale czy to oznacza mały kaliber przyjemności? Przekonajcie się. Zapraszamy do lektury recenzji. 




CO ZAWIERA GRA

Maleńkie pudełeczko (takie samo jak przy BandidoHippoForrest) skrywa w swoim wnętrzu 64 karty, planszę wodopoju i 3 instrukcje (każda w dwóch wersjach językowych). Tylko tyle i aż tyle.

Wydawnictwo Helvetiq przyzwyczaiło już nas do wysokiej jakości wydawanych przez nich gier. Wąziutkie karty są solidne a grafiki na nich przedstawiają w bardzo zabawny sposób gatunki zwierząt jakie możemy spotkać w Afryce. Zobaczymy na nich: myszki, pieski preriowe, zebry, żyrafy, strusie, tygrysy, nosorożce i słonie. Doborowe towarzystwo.

CEL GRY

Sawanna rządzi się swoimi prawami dżungli. Przetrwają najsilniejsze i najsprytniejsze jednostki. Odstraszcie jak najwięcej słabych gatunków aby wygrać wyścig do wodopoju. Innymi słowy, nasze zadanie jest proste - mamy odgonić jak najwięcej zwierząt (reprezentowanych przez karty).

PRZYGOTOWANIE GRY

Na środku stołu umieszczamy planszę wodopoju. Tasujemy karty i rozdajemy  po 5 każdemu graczowi. Pozostałe układamy w zakrytym stosie (obrazkiem do dołu) w środku wodopoju. I to wszystko. Możemy rozpocząć wyścig. 

czwartek, 1 marca 2018

MATTERHORN: przez kości na szczyt - recenzja gry Wydawnictwa Helvetiq.


Matterhorn – z całą pewnością jeden z najbardziej malowniczych alpejskich szczytów. Ten olbrzym stojący samotnie pośród znaczni niższych szczytów jest z pewnością jednym z symboli Szwajcarii (pomimo, że leży na granicy Szwajcarii i Włoch). 

Nic więc dziwnego, że szwajcarskie wydawnictwo Helvetiq wydało grę pod tytułem właśnie Matternhorn. Jej autorem jest Leo Colovoni, który posiada w swoim portfolio kilka (trochę) znanych tytułów jak choćby Cartagena (znana u nas jako Wielka ucieczka), Leo wybiera się do fryzjera, czy też Think Str8! Specjalizuje się raczej w prostych familijnych tytułach i bohaterka naszej ciężarem nie odbiega od ww. tytułów.

Jakiś czas temu otrzymaliśmy swój egzemplarz recenzencki i wypadałoby się podzielić naszymi wrażeniami. Zapraszam zatem do lektury recenzji.




CO ZAWIERA GRA

Całość zamknięta jest w niewielkim (choć jednak nieco przydużym) pudełku. W środku znajdziemy niedużą planszę przedstawiającą Matternhorn z naniesionymi polami oznaczonymi numerkami od 5 do 12. Oprócz tego do dyspozycji otrzymamy 8 drewnianych pionków (po 2 dla każdego z graczy), garść dwustronnych żetonów, za pomocą których oznaczać będziemy naszą drogę na szczyt oraz 5 drewnianych kości (klasyczne K-6).

Wykonanie jest naprawdę w porządku i nie ma się do czego przyczepić. Dobrej jakości karton, drewno. Jedynym mankamentem jest instrukcja. Ta, załączona do gry zawiera błąd, który naprawdę kosztował mnie trochę czasu, żeby w końcu zagrać poprawnie. Kontakt z wydawcą, promocyjny film na youtube (który też zawierał błąd) - koniec końców, instrukcja została poprawiona, ale jedynie w niemieckojęzycznej wersji. Bywa. Przynajmniej teraz możemy grać zgodnie z zamysłem autora. 



CEL GRY

Stajemy w szranki wraz z innymi alpinistami i bierzemy udział w swoistym wyścigu na szczyt Matterhorn. Podczas gry nie będziemy oszczędzać innych i będziemy im po prostu rzucać kłody pod nogi. Zwycięzca może być tylko jeden. A nim okaże się ten z graczy, który wprowadzi na szczyt obu swoich podopiecznych. 

PRZYGOTOWANIE GRY

Przygotowanie gry jest króciutkie. Na środek stołu wędruje plansza. Na niej to w dolnym rzędzie, oznaczonym cyfrą 12 ustawiamy swoje pionki. Obok umieszczamy żetony i kości. I to tyle. Czas na wspinaczkę.

wtorek, 21 listopada 2017

HIPPO: basenowa matematyka - recenzja gry Wydawnictwa Helvetiq.

Sympatyczny Pan Hippo odpoczywa na środku basenowego toru pływackiego. Ale jego siestę przerywają rzucane co chwilę koła ratunkowe. Ale, ale, jemu to się podoba! Nikt tak dobrze jak Pan Hippo nie umie się nimi zająć.

To nie wstęp do bajki o pływaku Hippo, co to, to nie. To kolejna bardzo ciekawa gra szwajcarskiego Wydawnictwa Helvetiq. Wcześniej pokazywaliśmy Wam Bandido i Forest. A teraz zapraszamy na basenową matematykę. Przed Wami kolejna kompaktowa gra, czyli Hippo. Czy matematyczna zabawa w basenie będzie przyjemnością czy przykrą koniecznością? Przekonajcie się czytając naszą recenzję. Miłej lektury!



CO ZAWIERA GRA

Kolejny raz w nasze ręce trafia maleńkie pudełeczko wielkości paczki papierosów. A w nim znajdziemy: 12 tekturowych kart składających się na planszę do gry, 3 kostki, 48 kół ratunkowych (po 12 sztuk w czterech kolorach) oraz instrukcję do gry. 

CEL GRY

Zadaniem graczy będzie pozbycie się wszystkich swoich kół ratunkowych poprzez umieszczenie ich w możliwych do wykorzystania sektorach w basenie sympatycznego Pana Hippo. 

PRZYGOTOWANIE GRY

Przygotowanie gry jest szybkie, proste i przyjemne. Ze wspomnianych 12 tekturowych kart układamy planszę do gry, czyli basen naszego Hippo. Pomocą do prawidłowego ułożenia torów będą numerki na kartach. 

Następnie poszczególni gracze otrzymują po 12 kół ratunkowych w wybranym przez siebie kolorze. Układają je przed sobą tak, żeby były widoczne dla pozostałych graczy. I gotowe. Można rozpoczynać zabawę.  



czwartek, 26 października 2017

Wydawnictwo Helvetiq na Essen 2017 - informacja prasowa.

Dobrych gier nigdy za wiele. A w małych pudełeczkach od Wydawnictwa Helvetiq kryją się wielkie gry. Niecodzienna mechanika, świetna jakość wykonania, kompaktowe rozmiary - to tylko nieliczne atuty tytułów tego Wydawnictwa. 

A portfolio ciągle się powiększa. Na rozpoczynające się dzisiaj Targi Siel 2017 w Messe Essen 2017 szwajcarskie wydawnictwo przyszykowało nowe gry. Co to takiego będzie? Jeśli nie jest Wam dane być na miejscu i samodzielnie zobaczyć to rzućcie okiem na nasz post. Przed Wami krótka informacja prasowa Wydawnictwa zdradzająca z czym się wystawia.  





STICKMAN

Stickman to gra imprezowa polegająca na rysowaniu „wisielca” na plecach gracza. Żeby wygrać trzeba dobrze wyczuć rysunek i znaleźć ten właściwy wśród wielu rysunków na kartach. To gra z nutką blefu. Inna wersja zasad to coś na wzór zabawnego głuchego telefonu granego zespołowo. To kolejna gra z fantastycznej serii Matchbox.




Wydawnictwo Helvetiq na Essen 2017 przywiezie mały zapas pozostałych członków rodziny Matchbox czyli ZenMaster, Colorfox, StickUp, MatchMaster, WonderWord i SixStix. 



Nasze opinie na temat części z nich mogliście przeczytać na blogu odwiedzając recenzje Colorfox, ZenMaster czy MatchMaster


Autor: Anja Wrede and Christoph Cantzler
Czas gry: ok 15 minut
Wiek: od 6 lat
Liczba graczy: 2-6
Język instrukcji:DE, EN, ES, FR, IT, NL 
Wielkość pudełka :10 x 14 x 5 cm 
EAN :7640139531476 



MATTERNHORN

Jest trzecia rano. Zwinięty w ciepłym śpiworze ledwo możesz otworzyć oczy. Ale dźwięk budzika wkrótce ściąga Cię na ziemię i przypomina o czekającym zadaniu. Czas wstać, coś zjeść i włączyć reflektor. Matterhorn na nikogo nie czeka. Wyturlaj swoją drogę na szczyt góry! Rzuć kości, a następnie rzuć je ponownie ... ale upewnij się, że zatrzymasz się przed utratą kolejki!




Pierwszy gracz z dwoma alpinistami na szczycie zostanie zwycięzcą. Niemożliwa do przerwania gra z pięcioma kostkami i żetonami akcji. Podwójne wyniki na kostkach nie liczą się a Ty możesz wyeliminować kostkę. Raz zagrane żetony akcji stają się przeszkodą dla pozostałych graczy. 



My od jakiegoś czasu zawzięcie ćwiczymy zdobywanie góry. Niedługo podzielimy się z Wami naszymi wrażeniami.Wyglądajcie recenzji. 
Autor: Leo Colovini
Ilustrator: Florian Bellon, Sarah Bourquin
Czas gry: ok 30 minut
Wiek: od 8 lat
Liczba graczy: 2-4
Język instrukcji:DE, EN, ES, FR, IT, NL 
EAN :7640139531360



TOP SPIN

Szalona i wciągająca gra zręcznościowa. Graj w pudełku z wysokim jakościowo bączkiem i piłkami. 
Dwa tryby gry: Wyzwanie i Bitwa. W Wyzwaniu, ten kto pierwszy wrzuci piłkę co najmniej raz w każdy z dwunastu otworów wygrywa grę. W Bitwie gracze mają 3 życia i skupiają się na pokonaniu poprzedniego wyniku. Ostatnia pozycja wygrywa.





Autor: Martin Nedergaard Andersen