środa, 20 marca 2024
LEGO Creator 3 w 1 31148 Wrotka w stylu retro - recenzja zestawu klocków od Księgarni TaniaKsiazka.pl
środa, 7 lutego 2024
Dylemat wagonika - recenzja gry imprezowej wydawnictwa Rebel.
środa, 29 listopada 2023
Lego City 60293 Park Kaskaderski - recenzja zestawu klocków od Księgarni Tania Książka.
piątek, 24 listopada 2023
LEGO City 60359 Wyzwanie kaskaderskie - recenzja klocków od Księgarni Tania Książka.
niedziela, 29 października 2023
Sagrada - recenzja gry planszowej wydawnictwa Fox Games
środa, 23 sierpnia 2023
LEGO Harry Potter Skrzat domowy Zgredek - recenzja klocków
Każdy kto ma w domu dzieci wie, że wcześniej czy później pod jego dachem pojawią się klocki LEGO. I to nie tylko w domu z dziećmi, bo klocki to także hobbistyczna domena dorosłych.
U nas też klocki cieszą się popularnością, więc z radością przyjęliśmy zaproszenie Księgarni TaniaKsiążka.pl do zrecenzowania szczególnego zestawu, bo z uniwersum Harrego Pottera. Mowa tutaj o LEGO Harry Potter Skrzat domowy Zgredek (76421). A że Michał z dzieciakami kocha wszystko co Potterowe (tylko ja jakoś opieram się tej magii) to od pierwszego spojrzenia zakochali się w tym zestawie. Czy jego układanie było przyjemnością? Czy potrzebne były jakieś szczególne magiczne umiejętności? Zdradzimy Wam wszystko w naszej recenzji.
CO ZAWIERA ZESTAW
Zestaw LEGO Harry Potter Skrzat domowy Zgredek (76421) zamknięty jest w średniej wielkości pudełku. W jego wnętrzu znajdziemy (poza książeczką z instrukcją) trzy woreczki z klockami - łącznie 403 elementy. Może nie jest to jakiś pokaźny zestaw, ale wystarczy spojrzeć na pudełko, żeby wiedzieć, że jest wart kwoty jaką trzeba w niego zainwestować. Szczególnie, jeśli jesteśmy fanami Pottera.
UKŁADANIEJeśli układaliście kiedyś klocki LEGO to wiecie, że instrukcja prowadzi nas w zasadzie za rączkę od początku do końca. Woreczki z klockami są ponumerowane i otwieramy je po kolei (no chyba, że chcemy sobie utrudnić zadanie) a każdy krok wyraźnie pokazuje jakie klocki musimy użyć. Ale jest jedno ale. Trzeba się skupić i uważnie wybierać klocki bo nawet banalna pomyłka może nas postawić przed koniecznością przeanalizowania dotychczasowych ruchów i poszukiwania błędnie umieszczonego elementu. Naszemu Jasiowi to się zdarzyło, ale na szczęście w takim miejscu, które nie wymuszało rozkładania misternie tworzonej konstrukcji.
Zestaw Zgredka dedykowany jest dla osób od 8 roku życia. Nie znajdziemy raczej zbyt skomplikowanych konstrukcji do wykonania. Paradoksalnie (wierzcie lub nie) w tym zestawie największym wyzwaniem był torcik. Ten ciapting punkcików może przyprawić o zawrót głowy. I to zastanawianie się: w tym czy innym miejscu? Eh...
piątek, 23 czerwca 2023
Odjechane jednorożce - recenzja gry karcianej wydawnictwa Rebel
piątek, 21 kwietnia 2023
Rummikub - recenzja gry wydawnictwa TM Toys
czwartek, 23 lutego 2023
Catan: Osadnicy z Catanu - recenzja gry planszowej wydawnictwa Galakta
czwartek, 25 listopada 2021
Zamki Toskanii - recenzja gry strategicznej od Księgarni Tania Książka.
niedziela, 13 grudnia 2020
Robin z Locksley: było ich dwóch - recenzja gry Wydawnictwa Moria Games
Nie
da się ukryć, że Uwe Rosenberg należy do czołówki najznamienitszych autorów
gier planszowych. Ma na koncie wiele tytułów, które co ważne znajdują swoich
odbiorców zarówno wśród wyjadaczy (jak np. Agricola, Pola Arle, Kawerna, Uczta
dla Odyna, Le Havre, Ora et Labora) jak i tych, którzy na co dzień za wiele z
tego typu rozrywką wspólnego wiele nie mają (Patchwork, Fasolki, Ogródek, czy
też Reykholt). Każda z tych gier osiągnęła naprawdę wiele i plasuje się dość
wysoko na prestiżowej liście BGG.
Jak
najbardziej zdaję sobie sprawę, że nie wszystkie gry słynnego Niemca zostały tak
dobrze ocenione przez graczy. Nie czas i nie miejsce jednakże na rozważanie
tego, co mu niekoniecznie wyszło. Skupmy się może na pozytywach pracy pana
Rosenberga.
Bohaterką
recenzji jest dwuosobowa gra wydana pierwotnie w roku ubiegłym przez mało znane
wydawnictwo Wyrmgold. Przyznam się bez bicia, że poważnie zastanawialiśmy się
na kupnem tej gry (po obejrzeniu kilku dobrych recenzji), lubimy wszakże
dwuosobowe gry, a pan Uwe kilka tego typu dobrych tytułów ma na koncie. Gra
jest jednakże zależna językowo i pomimo tego, że mi osobiście język Szekspira
nie przeszkadza w rozgrywce, to jednak wolę gry w naszym rodzimym języku. Więc
sobie odpuściliśmy. Do czasu. Polskie wydawnictwo Moria Games postanowiło
jednakże wydać Robina z Locksley w naszym kraju i to sprawiło, że temat wrócił.
Mamy całkiem sporo rozgrywek za nami i chcielibyśmy się podzielić naszymi
wrażeniami z rozgrywki. Zapraszamy do lektury recenzji.
CEL GRY
Przenosimy
się do Anglii za czasów króla Ryszarda Lwie Serce. Sprawiedliwy król został
pojmany podczas wypraw krzyżowych. Wykupić go z niewoli mogą jedynie jego
poddani. W tym momencie pojawiamy się my i rozgrywamy nieco alternatywną
historię Robin Hooda, który to miał rodzeństwo – siostrę. Razem wcielamy się w
złodziejaszków, ograbiając bogatych. Sęk w tym, że nie robimy tego dla
biednych. Zbieramy na okup za króla. W dodatku swoistego wyścigu, o to kto
okryje się sławą i będzie unieśmiertelniony w pieśniach minstreli.
Tyle wstępu. Wiem, że brzmi to to trochę dziwnie, ale szczerze mówiąc, nie
ma się czym przejmować. To tylko otoczka, która została doklejona do gry.
Słabo, bo słabo. Trudno. W każdym razie celem gry jest zwycięstwo w tym
wyścigu. A jak on będzie wyglądał? O tym w dalszej części.
PRZYGOTOWANIE GRY
Zestawem startowym każdego gracza
będzie Robin (konik) i jego pomocnik – minstrel (klasyczny meepel).
Koniki umieszczamy w przeciwległych
narożnikach, zdejmując jednocześnie z planszy płytki pod nimi znajdujące się –
obracamy je na stronę z monetą. Stanowić będą naszą gotówkę początkową.
Minstrela umieszczamy w narożniku początkowym „ramki” planszy. To w zasadzie tyle. Możemy przystąpić do wyścigu.


















