środa, 29 listopada 2023

Lego City 60293 Park Kaskaderski - recenzja zestawu klocków od Księgarni Tania Książka.

Zbliża się Mikołaj i Gwiazdka, a to okres w którym poza grami planszowymi (które od lat goszczą w naszych domu, są kochane i używane niemal codziennie) rzucamy okiem na ciekawe propozycje na prezenty bożonarodzeniowe. Dlatego w momencie gdy wśród propozycji Księgarni Tania Książka do recenzji znalazły się także i klocki Lego nasz wybór przewrotnie padł właśnie na nie. Na jeden z zestawów Lego City

Kilka dni temu pokazywaliśmy Wam Lego City 60359 Wyzwanie kaskaderskie (z serii Stuntz) a dziś chcemy Was zainteresować kolejnym zestawem z tej serii, czyli Lego City 60293 Park Kaskaderski. Czy takie motocyklowe wyzwanie będzie fajną przygodą? Zapraszamy do lektury naszej recenzji.


Recenzja jest efektem współpracy recenzenckiej/współpracy reklamowej z Księgarnią Tania Książka. Księgarnia nie miała wglądu w tekst przed jego publikacją, ani wpływu na naszą opinię.

CO ZAWIERA ZESTAW

W sporym pudełku (jeszcze większym niż to z poprzednimi klockami) znajdziemy 3 saszetki z klockami oraz 2 książeczki z instrukcją. Łącznie zestaw liczy 170 elementów. Może to nie jest pokaźna ilość, ale w tych zestawach chodzi raczej o różnorodność elementów. Wszak mają to być przeszkody kaskaderskie.


UKŁADANIE KLOCKÓW I WRAŻENIA Z ZABAWY

Lego City 60293 Park Kaskaderski to zestaw adresowany do dzieci od 5 roku życia. W budowie pomocne będą dwie książeczki z instrukcją, które poprowadzą małych konstruktorów krok po kroku.



Także i przy tym zestawie nie należy się spodziewać konieczności tworzenia zaawansowanych konstrukcji. Park Kaskaderski to podwójna rampa do skoków nad beczkami z ogniem, elementy rodem z budowy oraz klatkę z groźnym pająkiem.


piątek, 24 listopada 2023

LEGO City 60359 Wyzwanie kaskaderskie - recenzja klocków od Księgarni Tania Książka.

Nie od dziś wiadomo, że chłopcy (ci mali ale i ci duzi) bardzo lubią nie tylko zabawę klockami ale i motorami. Wszelakie wyścigi, wyskoki, tory przeszkód… To miód na ich serce.

Nic więc dziwnego, że firma Lego w swoim asortymencie ma nie tylko szereg klocków z samochodami w wersjach wszelakich, ale także i zestawy z motorami. Choćby w serii Lego City. Jednym z takich zestawów jest bohater dzisiejszej recenzji, czyli zestaw Lego City 60359 Wyzwanie kaskaderskie (z serii Stunz) . Jak tylko dostaliśmy propozycję recenzji takiego zestawu to oczka naszego Jaska zapłonęły ognikami niczym z zestawu. Czy Wyzwanie kaskaderskie było frajdą? A może to coś, co szybko spowszednieje? Zapraszamy do lektury naszej recenzji.


Recenzja jest efektem współpracy recenzenckiej/współpracy reklamowej z Księgarnią Tania Książka. Księgarnia nie miała wglądu w tekst przed jego publikacją, ani wpływu na naszą opinię.


CO ZAWIERA ZESTAW

W sporym pudełku (zdecydowanie za dużym jak na finalną zawartość) znajdziemy dwie saszetki z klockami. Łącznie mamy 144 elementy do stworzenia rampy z kołem do przeskakiwania. Ale nie o samą ilość elementów tu chodzi a o ich atrakcyjność. Tutaj dostajemy motocykl z kołem napędowym i figurką kaskadera zaś z klocków powstanie ciekawa konstrukcja do pokonywania.

Oczywiście jak na Lego przystało wszystkie elementy są wykonane z największą starannością. Wszystko idealnie się ze sobą łączy, pasuje do siebie a kolorystyka przyciąga wzrok.



UKŁADANIE KLOCKÓW

Każdy kto choć raz miał kontakt z klockami Lego ten wie, że instrukcja do nich prowadzi nas krok po kroku pokazując kolejne etapy budowania na szczegółowych obrazkach.

Wyzwanie kaskaderskie dedykowane jest dla dzieci od 5 roku życia więc nie należy się spodziewać tworzenia jakiś zaawansowanych czy trudnych konstrukcji, szczególnie że nie dysponujemy zbyt dużą ilością elementów.

Naszą rampę z kołem do przeskakiwania stworzymy więc dość szybko, jakby się uprzeć to i w pół godziny. Najpierw powstaje rusztowanie, potem rampa a następnie koło z przeszkodami. A potem już jest czas na szaloną zabawę.


środa, 22 listopada 2023

Halli Galli Twist - recenzja szalonej gry Wydawnictwa Egmont

Są takie gry, które są nieśmiertelne. Gry, które wydane dawno temu po latach cieszą tak samo. Gry, które mogą mieć kilka wersji a człowiek i tak będzie miał ochotę sprawdzić każdą.

Bohaterka dzisiejszej recenzji to właśnie przykład takiej gry. W tej wersji to nowość (tym razem z logiem Wydawnictwa Egmont), ale główny tytuł znajdziemy jeszcze w dwóch różnych odsłonach. Mowa tutaj o grze Halli Galli. Dziś recenzujemy najnowszą wersję, czyli Halli Galli Twist. Ale na rynku od lat znajdziemy Halli Galli i Halli Galli Junior. Czy totalnie zakręcona zabawa to frajda? A może to jedna wielka mordęga? Jesteśmy po wielu rozgrywkach więc możemy podzielić się z Wami naszymi wrażeniami. Zapraszamy do lektury recenzji.



Recenzja jest efektem współpracy recenzenckiej/współpracy reklamowej z Wydawnictwem. Wydawnictwo nie miało wglądu w tekst przed jego publikacją, ani wpływu na naszą opinię.


CO ZAWIERA GRA

W prostokątnym pudełeczku (takiej wielkości jak wcześniejszych wersji Hali Gali) znajdziemy elementy klasyczne dla tej gry, czyli: talię kart, dzwonek i instrukcję.

Tylko tyle wystarczy do szalonej zabawy.

CEL GRY

Halli Galli Twist to totalnie zakręcona zabawa. Musimy jak najszybciej doliczyć się 5 symboli lub 5 kolorów i być pierwszymi, którzy uderzą w dzwonek. Naszym celem jest zdobycie jak największej liczby kart.

PRZYGOTOWANIE GRY

Na środku stołu stawiamy dzwonek (ważne, żeby wszyscy gracze mieli do niego taki sam dostęp). Tasujemy wszystkie karty i rozdajemy graczom. Tworzą oni z otrzymanych kart zakryty stos.


niedziela, 19 listopada 2023

Jekyll i Hyde - recenzja dwuosobowej gry karcianej wydawnictwa Nasza Księgarnia

Kawał mojej młodości to klasyczne gry w karty rozgrywane na osiedlowych stolikach (tak, kiedyś coś takiego było), w których główną mechaniką jest zbieranie lew (myśmy nazywali je wziątkami). Oczywiście w tamtych czasach nikt takiego 3-5-8, 1-5-7, Planowania czy też Kierek tak nie nazywał. Dopiero ładnych parę lat później o tym się dowiedziałem. A jeszcze,e po angielsku to trick-taking.

Uwielbiałem te gry, ale miały zasadniczą wadę. Wymagały przynajmniej 3-4 osób, żeby móc się bawić. Dlatego też bardzo cenię gry, w których to zbieranie lew „chodzi” na dwie osoby, a tak najczęściej gramy w naszym gronie.

I tu na scenę wkracza nowość na naszym rynku, czyli Jekyll i Hyde – dwuosobowa gra od Naszej Księgarni, w której za pomocą zbierania lew, każdy z dwojga graczy będzie realizował swój cel. Mamy całkiem sporo partii za nami i chcielibyśmy się podzielić naszymi wrażeniami płynącymi z rozgrywki. Zapraszam zatem do lektury recenzji.



Recenzja jest efektem współpracy recenzenckiej/współpracy reklamowej z Wydawnictwem. Wydawnictwo nie miało wglądu w tekst przed jego publikacją, ani wpływu na naszą opinię o grze.

CO ZAWIERA GRA

W niewielkim pudełku (i mimo tego zbyt dużym), o wielkości charakterystycznej dla wielu gier Naszej Księgarni (jak np. Ekosystemu, Smoków, czy też Kruków) znajdziemy przede wszystkim karty (bardzo dobrej jakości). Na talię składają się karty w trzech kolorach: zielonym (zwane są kartami dumy), fioletowym (chciwość) oraz czerwonym (gniew), o wartościach od 1 do 7. Oprócz nich cztery karty eliksirów.

Do tego planszę, będącą swoistym teatrem działań, na którym przemieszczać będzie się największa atrakcja gry, a mianowicie metalowa, masywna figurka (a raczej popiersie) przedstawiająca z jednej strony doktora Jackylla a z drugiej pana Hyde’a. To tzw. znacznik przemiany i jego rola będzie kluczowa w rozgrywce.

Całość uzupełniają trzy żetony ciemności oraz czytelne karty pomocy (przydatne zwłaszcza na początku przygody z grą). Jak widać może nie jest tego dużo, ale wyznacznikiem dobrej zabawy nie jest liczba komponentów w pudle.

Załączona instrukcja tradycyjnie napisana została porządnie. Nasza Księgarnia zawsze bardzo o to dba, by zasady gry wytłumaczone zostały w sposób nie budzący żadnych wątpliwości. Mamy tekst podzielony na sekcje, mamy czytelne przykłady. Brawo.

CEL GRY

Gra bazuje na noweli Strange Case of Dr Jekyll and Mr Hyde szkockiego autora Roberta Louisa Stevensona, opublikowanej w 1886 roku. Opowiadanie przywołuje losy majętnego doktora Henryka Jekylla, który zaczyna eksperymentować na sobie zażywając wynaleziony przez siebie specyfik, po podaniu którego poczciwy doktor przeobraża się w szpetnego, pozbawionego skrupułów Edwarda Hyde’a, który nie ma żadnych hamulców moralnych. Z czasem ta druga osobowość zaczyna przejmować kontrolę nad mężczyzną.

Gra w dużym stopniu odzwierciedla tę walkę pomiędzy dwoma skrajnymi osobowościami. Jeden z graczy wciela się w postać doktora Jekylla, a drugi – pana Hyde’a. Podczas trzech rund pierwszy będzie starał się, żeby znacznik przemiany (ta metalowa figurka) nie powędrowała na ostatnie pole na planszy. Cel drugiego gracza, jak się można domyślić, jest całkowicie odmienny – zrobi wszystko, żeby znacznik jednak znalazł się na ostatnim polu planszy.

PRZYGOTOWANIE GRY

Ten etap jest ekstremalnie krótki. Każdy z nas wybiera sobie jedną z ról w grze. Następnie tasujemy wszystkie 25 kart i każdy z graczy otrzymuje dokładnie 10 kart. W zależności od rundy, wymieniamy ze sobą jedną, dwie lub trzy karty.

Między graczami umieszczamy planszę. Na skrajnym lewym polu powinien znaleźć się znacznik przemiany. Obok planszy leżeć będą żetony ciemności. Tyle. Czas rozpocząć fascynujący pojedynek.