wtorek, 30 sierpnia 2016

PUERTO RICO: zarządca wyspy pożądany - recenzja gry.

W roku 2002 o tytuł Spiel des Jahres rywalizowały ze sobą Villa Palletti, oraz Puerto Rico. Gry mocno różniące się od siebie pod każdym względem. Ostatecznie wygrała prosta ale dość ciekawa gra zręcznościowa. Dziś już nieco zapomniana i ciężko dostępna. 

Co innego Puerto Rico. Gra, która na trwale zapisała się w historii gier planszowych. Przez jakiś czas była nawet na topie listy BGG i ciągle okupuje wysokie miejsca. Z pewnością jedna z ważniejszych gier w historii, można rzec, że posiada status gry kultowej. Niedawno na naszym rynku pojawiła się dzięki wydawnictwu Lacerta jej odświeżona graficznie wersja. Mieliśmy okazję przyjrzeć się jej z bliska. Zapraszam zatem do naszych przemyśleń.




CO ZAWIERA GRA

Całość zamknięta jest w średnim wielkości pudle. W środku, oprócz dobrze napisanej instrukcji znajduje się cała masa komponentów. I tak otrzymujemy sporo kartonu i drewna w postaci plansz (graczy i głównej), kupę znaczników towarów, kolonistów. Do tego żetony budynków i dublonów, statki, karty postaci. Pełny spis komponentów znajduje się na końcu recenzji.



Wewnątrz pudełka znajdziemy plastikową wypraskę, która pozwoli nieco ogarnąć wszystkie elementy gry. Całość wykonana jest po prostu na przyzwoitym poziomie. Nie będę się silił na porównanie nowego wydania ze starym. I jedno i drugie nie jest mistrzostwem świata jeśli chodzi o użyte grafiki. Mnie jednak to po prostu odpowiada. Wszystko jest czytelne, a załączona instrukcja naprawdę ułatwia przyswojenie zasad.

Warto wspomnieć, że wznowione wydanie zawiera dwa dodatki. Pierwszy (znany z poprzedniego wydania) to „Nowe budynki”, a drugi „Szlachcic” jest nowością.

CEL GRY

19 listopada 1493 roku Krzysztof Kolumb odkrył wyspę. Na cześć Jana Chrzciciela nazwał ją San Juan Bautista. W roku 1521 na północnym wybrzeżu Hiszpanie założyli osadę, którą nazwali Puerto Rico, co po hiszpańsku znaczy „bogaty port. Rozpoczyna się okres rozkwitu wyspy.

Każdy z graczy wciela się w rolę swoistego menadżera posiadanego majątku ziemskiego na wyspie. Ma za zadanie rozwój swoich dóbr poprzez budowę i rozwój infrastruktury, tworzenie plantacji, produkcję określonych dóbr w celu ich późniejszej sprzedaży. Ten z graczy, który na koniec rozgrywki zdobędzie najwięcej punktów zwycięstwa, zdobędzie laur najlepszego zarządcy.





niedziela, 28 sierpnia 2016

ZEN MASTER: zapałczany Yin Yang - recenzja gry.

Jakiś czas temu nawiązaliśmy współpracę ze szwajcarskim wydawnictwem Helvetiq. Wydawnictwem w zasadzie kompletnie u nas nie znanym. W swoim portfolio posiadają różnego rodzaju książki, puzzle, jednakże najważniejszym produktem są gry planszowe. W dużej mierze są to tytuły specyficzne, w jakimś stopniu edukacyjne - związane są bowiem ze sprawdzaniem wiedzy o jednym z krajów, czy też miast, na których marka Helvetiq jest obecna, czyli Szwajcarii, Niemiec, Austrii, Włoch i Francji. 





Całkiem niedawno Helvetiq rozpoczęło wydawanie gier z tzw. serii zapałczanej. Charakteryzuje się ona tym, że wszystkie gry z serii posiadają pudełka do złudzenia przypominające pudełka od zapałek, a do samej rozgrywki wykorzystywane są drewniane patyczki, imitujące zapałki. Do tego karty, na których oczywiście... no zgadnijcie, co... Wisienką na torcie jest hasło znajdujące się na każdym pudełku, które jest nieprzetłumaczalną grą słów (sparafrazowanym terminem tenisowym) Game. Set. Match. 





Dziś zaprezentuję pierwszą gier z tego cyklu autorstwa Reinera Knizia, czyli „Zen Master”. Nie jest to żadna nowość, mamy bowiem do czynienia z kolejnym wcieleniem gry Yin Yang – wydanej u nasz przez Egmont jako Szaolin Panda. 




CO ZAWIERA GRA 

W pudełeczku (charakterystycznym dla całej serii) znajdziemy: 50 kart ponumerowanych od 1 do 50, 10 kart punktowań, po 24 białych i czarnych „zapałek” oraz zwięzłą instrukcję w kilku językach. Wysoka jakość, to z pewnością wyróżnik wydawnictwa Helvetiq. 
No cóż, chciałoby się rzec Swiss made. No prawie, bo gra jest drukowana w Polsce. 





CEL GRY 

W chińskiej filozofii ying i yang reprezentują dwie przeciwne, lecz uzupełniające się siły, które można napotkać w całym wszechświecie. W bohaterce naszej recenzji siły te reprezentowane są przez drewniane, czarne i białe patyczki. Gracz ma za zadanie jak najlepsze zbalansowanie tych dwóch sił, a ten, kto będzie w tym najlepszy, wygra. 

czwartek, 25 sierpnia 2016

SPOSTRZEGAWCZOŚĆ Z KAMELEONEM LEONEM: kolorowy Leonie gdzieżeś jest albo gdzie Cię nie ma? – recenzja gry.

W języku potocznym utarło się sformułowanie spostrzegawczość. Bowiem spostrzegawczy to ktoś kto szybko i łatwo dostrzega wiele szczegółów. W psychologii nie znajdziemy jednak pojęcia spostrzegawczości. Ta nauka wychodzi od definicji spostrzegania.

Ale bez obaw – nie będę Wam tutaj robić wykładu z psychologii. Chcę Wam przybliżyć swoistą grę – zabawę edukacyjną czyli Spostrzegawczość z kameleonem Leonem wydawnictwa Edgard z serii Kapitan Nauka. Co to takiego i „czym to się je?” Przekonajcie się sami. Zapraszam do lektury niecodziennej recenzji specyficznej gry. 




CO ZAWIERA GRA

W kuferku charakterystycznym dla materiałów edukacyjnych różnych serii znajdziemy:
  • Książeczkę dla opiekunów zawierającą wskazówki psychologa na temat wspierania rozwoju spostrzegawczości u dzieci w wieku 6-9 lat. W książce znajdziemy też instrukcję do gry Spostrzegawczość z kameleonem Leonem.
  • 48 kart do gry w spostrzegawczość w tym 8 kart specjalnych ukazujących kameleona Leona w różnych wcieleniach kolorystycznych i z różnymi wzorami oraz 40 kart dwustronnych z kombinacją 8 kameleonów na każdej stronie. W każdej kombinacji jeden kameleon jest powtórzony a jednego (spośród wszystkich 8 zaprezentowanych na kartach specjalnych) brakuje.

Karty są duże i śliskie – powinny przetrwać nie jeden kontakt z dziecięcymi rękami. Szczególnie, że bawić się nimi będą już dość duże dzieci.

Kuferek jest poręczny, wykonany z grubej tektury i zaopatrzony w sznurkowy uchwyt. Nasze dzieci bez problemu zabiorą go ze sobą gdzie tylko będą chciały.

Warto zauważyć, że w zestawie nie znajdziemy kostki do gry a po przeczytaniu instrukcji okaże się, że będzie nam ona potrzebna. Ale nie uwierzę, że w domach planszówkowiczów nie znajdzie się choćby jednak klasyczna kostka k6.

CEL GRY

Niezależnie od jednego z 5 wariantów gry zaproponowanych w instrukcji celem (oczywiście poza ćwiczeniem spostrzegawczości poprzez zabawę) jest jak najszybsze odkrycie przez graczy,  który kameleon zniknął i/lub który się powtarza. Sprawne oko i szybka ręka to klucz do sukcesu.



wtorek, 23 sierpnia 2016

Boże Igrzysko: Magnaci- gra, która powinna znaleźć się w każdym domu!


Ruszyła przedsprzedaż dodruku gry, która podbiła serca Polaków! To Boże Igrzysko: Magnaci, planszówka, która jako jedna z pierwszych  w Polsce została wydana dzięki społecznemu wsparciu.  Poprzez kampanię przeprowadzoną w 2014 roku na portalu crowdfundingowym, jeszcze przed wyprodukowaniem, grę zakupiło blisko pół tysiąca osób. Natomiast GamesFanatic, czyli największy portal poświęcony grom planszowym przyznał jej ocenę 9/10!


Zebrana kwota ponad dwukrotnie przewyższyła niezbędną do wydania gry sumę pieniędzy, dzięki czemu wzbogacono ją o dodatkowe, drewniane elementy. Pierwszy nakład został wykupiony w ciągu roku od premiery, ale zainteresowanie grą nie osłabło, dlatego uruchomiliśmy dodruk. W połowie sierpnia do sklepów ponownie trafi Boże Igrzysko: Magnaci. Zdecydowaliśmy się jednak wrócić do pomysłu na grę jeszcze sprzed kampanii, czyli do specjalnie zaprojektowanych żetonów dworków.


Fot. www.filatelistyka.poczta-polska.pl

Zainspirowała nas seria znaczków Dworki polskie przygotowana przez Andrzeja Gosika - malarza, ilustratora i grafika projektanta. Zwróciliśmy się do niego z propozycją współpracy. Wyraził zgodę i w ten sposób do świata gier planszowych dołączył jeden z czołowych akwarelistów polskich.