niedziela, 11 czerwca 2023

Co w puszczy piszczy? - recenzja familijnej gry zespołowej wydawnictwa Foxgames

Gry planszowe w większości kojarzone są ze współzawodnictwem, walką o zwycięstwo. Ale są też takie gry, które wymagają współpracy - całego zespołu czy pojedynczych drużyn, ale grania do jednej bramki. 

Bohaterka dzisiejszej recenzji jest świetnym przykładem takiej gry - rodzinnej gry drużynowej. Takiej, w której rodzice mogą stanąć na przeciw swoich dzieci, matka z córką walczyć z mężem i synem. Gry, którą z powodzeniem można stosować podczas szkoleń z komunikacji w zespołach w firmach. Mowa tutaj o Co w puszczy piszczy? od wydawnictwa Foxgames. Czy potraficie porozumieć się jednym dźwiękiem? Czy to będzie niezła zabawa? A może to męczarnia? Przekonajcie się sami. Zapraszamy do lektury recenzji. 



Recenzja jest efektem współpracy recenzenckiej/współpracy reklamowej z Wydawnictwem. Wydawnictwo nie miało wglądu w tekst przed jego publikacją, ani wpływu na naszą opinię.

CO ZAWIERA GRA


W zgrabnym i nietypowym pudełeczku (nietypowym bo z szufladką a nie zdejmowanym wieczkiem) znajdziemy 3 komplety kafelków zwierząt (po 5 sztuk dla każdej drużyny), kafelek tęczowego liścia, karty celów, karty dźwięków i tekturową podstawkę (coś na wzór leśnego karmnika). Do tego wszystkiego zwięzła instrukcja - w zasadzie to dwustronna karteczka wielkości ulotki. Tyle wystarczy do szalonej zabawy. 

CEL GRY

Lisy, sowy, zające u jelenie płatają figle, przybierając zabawne pozy. Naszym zadaniem jest zebrać drużynę i stawić im czoła porozumiewając się wyłącznie dźwiękami. Drużyna, która jako pierwsza zdobędzie 3 karty celów wygra starcie. 

PRZYGOTOWANIE GRY

Do rozegrania zabawy potrzebujemy parzystej liczby graczy - stworzymy wtedy dwuosobowe drużyny (2 lub 3). Gracze z jednej drużyny zajmują miejsca po przeciwnych stronach stołu, na przeciwko siebie. Gracze z jednej strony stołu będą starali się ułożyć kafelki zwierząt w odpowiedniej kolejności a gracze z drugiej strony będą się starali ich na to naprowadzić używając tylko dozwolonego dźwięku. 

Gracze zgadujący układ dostają zestaw 5 kafelków zwierząt (z tym samym rewersem) i umieszczają je w losowej kolejności. Na środku stołu umieszczamy kafelek liścia. 

Zostaje jeszcze umieszczenie po drugiej stronie stołu podstawki a po jej bokach kart celów i kart dźwięków (w osobnych stosach). Gotowe. Można rozpocząć zmagania.


piątek, 9 czerwca 2023

Kangurek Kao - recenzja gry rodzinnej wydawnictwa Good Loot.

Są takie gry, które noszą miano kultowych – zarówno w świcie gier planszowych jak i komputerowych. To gry, które od razu stają przed oczami po samym usłyszeniu tytułu.

Bohaterka dzisiejszej recenzji jest taką grą, z pewnością pod kątem gry komputerowej. Mowa tutaj o Kangurku Kao. Jako platformówka pojawiła się w 2000r. Wstyd się przyznać, ale mimo, że miałam wtedy już więcej niż naście lat to uwielbiałam ten tytuł i mogłam w niego grywać i grywać, choć nie byłam jakąś wielką fanką gier komputerowych. 

Dlatego jak tylko "internety" doniosły, że Kao przenosi się na planszę, to wiedziałam, że musimy to sprawdzić całą naszą rodzinką. Szczególnie, że to tytuł, który wyszedł spod ręki cudownego Wojtka Rzadka, którego mieliśmy okazję nie raz spotkać osobiście. Czy planszówkowy Kangurek Kao przywoła tamte emocje z kry komputerowej? Czy przeniesienie platformówki na planszę w ogóle może się udać? Na te pytania spróbujemy Wam odpowiedzieć w naszej recenzji. Miłej lektury.




Recenzja jest efektem współpracy recenzenckiej/współpracy reklamowej z Wydawnictwem. Wydawnictwo nie miało wglądu w tekst przed jego publikacją, ani wpływu na naszą opinię.

CO ZAWIERA GRA

Pudełko z grą Kangurek Kao zaskakująco waży całkiem sporo. Wszystko za sprawą sporej ilości komponentów, a w tym: solidnych tekturowych kafli terenu, planszetek graczy, talii kart (wyzwań, przeciwników i zdobyczy), żetonów monet, drewnianych figurek kangurka, dysków i znaczników diamentów.

Jakościowo wszystko wypada naprawdę dobrze. Wysokiej jakości karton, karty bez ciemnych rantów (dzięki czemu są odporne na widoczne przecieranie się).

Do tego wszystkiego dołączona jest barwna instrukcja obszernie (i może czasem zbyt zawile) tłumacząca zasady gry.

CEL GRY

Kangurek Kao pozwala nam wcielić się w swoją postać i przemierzać abstrakcyjne światy, w zasadzie żywcem wzięte z platformówki. Będziemy budować planszę dokładając kolejne kafelki, skakać po nich zbierając cenne monety, skarby i karty. 

Ale uwaga! Wróg nie śpi i może nam pokrzyżować plany! Kao umie jednak pokonać w zasadzie wszystkie przeciwności a dzięki kartom wyzwań może dać niezłego prztyczka w nos swoim przeciwnikom. Zatem gotowi do skoku po zwycięstwo!

PRZYGOTOWANIE GRY

Eksplorowanie abstrakcyjnych krain trzeba należycie przygotować. Na środku stołu kładziemy więc kafelek startowy a obok niego umieszczamy w stosie wszystkie kafelki terenu. Następnie każdy z nas dokłada po dwa kafelki, tworząc w ten sposób początkowy obszar gry. 

Karty dzielimy na 3 talie: wyzwań, przeciwników i zdobyczy i umieszczamy je w miejscu dostępnym dla wszystkich wraz z 7 znacznikami diamentów oraz żetonami monet.

Czas skompletować zasobniki graczy. Każdy bierze 1 planszetkę kangurka, 5 drewnianych dysków i pionek kangurka (wszystko w wybranym przez siebie kolorze). 

Pionek kangurka stawiamy na kaflu startowym, 4 dyski umieszczamy na swojej planszetce na 2 poziomie każdej z umiejętności (co stanowi 3 pole od lewej), a jeden dysk ląduje na polu życia najbardziej po prawej stronie. Zostaje jeszcze dobranie trzech kart wyzwań jednej karty zdobyczy.

Można zacząć przygodę!

środa, 7 czerwca 2023

Kakao: Diamenty - recenzja dodatku do gry planszowej Kakao wydawnictwa G3

Wiele wody w Wiśle upłynęło od czasu naszej recenzji gry Kakao. Nasz egzemplarz nawet nie ma logo G3 na pudełku. Tak się złożyło, że kupiony został zanim pojawiła się jakakolwiek informacja o polskim wydawcy. Gra ma już swoje lata, ale możecie nam wierzyć lub nie, ale ciągle ją lubimy i ciągle do niej wracamy. Jestem przekonany, że będziemy wracać, bo ta gra jest na tyle dobra, że warto w nią grać i przypominać o jej istnieniu.

Sama gra doczekała się dwóch dodatków. O Czekoladzie już kiedyś pisaliśmy, a w niniejszej recenzji chcielibyśmy podzielić się wrażeniami z drugiego dodatku, czyli Diamentów. Warto? Nie warto? Zapraszam do lektury.




Recenzja jest efektem współpracy recenzenckiej/współpracy reklamowej z Wydawnictwem. Wydawnictwo nie miało wglądu w tekst przed jego publikacją, ani wpływu na naszą opinię.

CO ZAWIERA GRA

W niewielkim pudełeczku czekają na nas podobnie jak w przypadku Czekolady tak naprawdę cztery mini dodatki, z których każdy możemy dowolnie włączyć do rozgrywki, czy to „gołej” gry, czy też do dodatków z ww. pierwszego dodatku. Cóż więc znajdziemy w środku? Trochę rzeczy, które znamy zarówno z podstawowej wersji gry jak i dodatku, czyli garść nowych kafelków (pracowników jak i samej dżungli).

Ale to nie wszystko. W środku czeka na nas (do samodzielnego złożenia) kartonowy wózek kopalniany, który będzie przewoził tytułowe diamenty (w formie kryształków znanych choćby z Ubongo). Do tego spotkamy nowy pionek – złoty pionek cesarza, który będzie wędrował po planszy i dostarczał nieco grosza.

Jedna uwaga. Czekoladę bez problemu upchnęliśmy do pudełka z grą podstawową. Niestety, z Diamentami tak się nie da, chyba, że każdorazowo będziemy rozkładać wózek, co jest niewygodne, a poza tym w dłuższej perspektywie, wózek tego nie przetrwa.

Załączona instrukcja jest tradycyjnie napisana po prostu dobrze. Krótko i zwięźle przedstawia zmodyfikowaną rozgrywkę z uwzględnieniem samej wersji podstawowej jak i Czekolady.

CEL GRY

Cel gry w żadnym stopniu nie uległ zmianie. Każdy z nas wciela się w rolę plemiennych wodzów, którzy (za pomocą oddanych nam poddanych) będą uprawiać kakao, handlować nim i zdobywać za to złoto. Dodatkowo będą mogli zdobywać, a później sprzedawać kakao. Wszystko na chwałę swojego ludu. Zwycięży ten, kto tego złota zdobędzie najwięcej.

PRZYGOTOWANIE GRY

Każdy z dodatków wprowadza pewną modyfikację odnośnie przygotowania gry. Zostało to dokładnie przedstawione w instrukcji. Mamy wszystko dokładnie rozpisane jak to łączyć z podstawową wersją gry, a także co musimy zrobić, jeśli chcemy wykorzystać coś z Czekolady.

Przykładowo Diamenty wykorzystują nowy rodzaj płytek dżungli, a mianowicie kopalnie kamieni szlachetnych. Niestety w zamian za kafelki świątyni (te zostają w pudełku). Ponadto korzystać będziemy z wózka kopalnianego, w którym umieszczamy wszystkie znaczniki kamieni szlachetnych. Za ich pomocą starać będziemy się zdobywać płytki masek.

Każdy z dodatków możemy dowolnie łączyć ze sobą. Możemy włączyć tylko jeden z nich, a możemy i wszystkie.

niedziela, 4 czerwca 2023

Kryptyda - recenzja gry dedukcyjnej wydawnictwa Lucrum Games

Cryptid to była gra, o której usłyszeliśmy parę lat temu. Zobaczyliśmy rozgrywkę i gra wskoczyła na radar. Pamiętam, że parę razy przymierzaliśmy się do jej kupna, ale zawsze coś nam stanęło na drodze. A to brak dostępności, a to inne wydatki.

Jak gruchnęła wieść, że Cryptid będzie miał swoje polskie wydanie, to się autentycznie ucieszyliśmy. Zwłaszcza, że gra jest zależna językowo (co akurat dało się obejść). Dzięki Lucrum Games otrzymaliśmy zatem Kryptydę.

Mamy za sobą całkiem sporo partii za sobą i chcielibyśmy się podzielić naszymi wrażeniami. Zapraszam zatem do lektury recenzji.




Recenzja jest efektem współpracy recenzenckiej/współpracy reklamowej z Wydawnictwem. Wydawnictwo nie miało wglądu w tekst przed jego publikacją, ani wpływu na naszą opinię.

CO ZAWIERA GRA

Całość zamknięta jest w średniej wielkości pudle. Co jest w środku? Przede wszystkim znajdziemy modularną planszę, na którą składa się sześć kafli mapy. Mapę buduje się dzięki kartom. Oprócz tego, karty służą nam w jednym istotnym celu. Mianowicie dają nam informację o wskazówkach, których użyjemy podczas rozgrywki.

Wskazówki znajdziemy z kolei w pięciu książeczkach (to stwierdzenie trochę na wyrost) zwanych manuałami.

Na mapie znajdą się obiekty, czyli drewniane figurki przedstawiające głazy narzutowe (w uproszczeniu nazywamy je ośmiokątami – matematycznie to graniastosłupy o podstawie ośmiokąta) oraz opuszczone szałasy (trójkąty) oraz czarny pionek, który pomocny będzie aktywnemu graczowi podczas jego akcji.

Oprócz tego każdy z graczy otrzymuje zestaw kostek i dysków w swoim kolorze. Co ciekawe, kolory tych elementów są nieco odmienne od tych, które spotkamy w ogromnej większości planszówek. Niestety jestem tylko facetem i nie potrafię ich prawidłowo nazwać.

Jakościowo wszystko jest na najwyższym poziomie. Świetnej jakości karton, ładne elementy drewniane. Naprawdę nie ma się czego przyczepić.

Załączona instrukcja jest napisana zdecydowanie poprawnie. Dzięki niej nie mamy w zasadzie żadnych problemów z rozgrywką.

CEL GRY

„Kryptyda: Hipotetyczne zwierzę, którego istnienie nie zostało dowiedzione. Udało Ci się przeanalizować dostępną dokumentację, połączyć kropki i zgromadzić tyle materiałów, ile tylko było możliwe. Czujesz, że jesteś blisko, a dzięki Tobie świat już wkrótce pozna prawdę o kryptydzie - tej kryptydzie!"

Każdy z nas zostaje członkiem ekipy kryptozoologów. Wspólnie udajemy się na wyprawę, której celem jest zlokalizowanie tego tajemniczego stwora.

Kryptyda to gra dedukcyjna, w której każdy gracz dysponuje jedną informacją co miejsca na mapie, w którym może znajdować się siedlisko kryptydy. Połączenie wskazówek wszystkich graczy pozwoli na odnalezienie tego miejsca. Będziemy zatem tak kombinować, żeby z jednej strony jak najwięcej zyskać na informacjach od innych graczy, samemu jednak starać się ujawniać ją w jak najmniejszym stopniu. Chwała odkrywcy spłynie bowiem tylko na jednego z nas.

Polska wersja gry zawiera również wariant dla 2 graczy a także 6 dodatkowych kart, których to nie było w oryginalnym wydaniu.

PRZYGOTOWANIE GRY

Ten etap jest banalnie prosty.

Rozpoczynamy od wylosowania karty (mamy do wyboru normalne i trudniejsze – oznaczone ramką). Tam znajdziemy schemat, wg którego składamy planszę do kupy, a także rozmieszczamy na niej obiekty.

Tam też znajdziemy informację o tym, z których manuałów będziemy korzystać podczas rozgrywki wraz z podaniem konkretnego numeru wskazówki zawartej w tymże manuale.

Zestawem startowym każdego z graczy będzie komplet drewnianych znaczników w wybranym kolorze oraz wspomniany wcześniej manuał. Następnie każdy czyta jedną wskazaną informację, przy czym nie wolno zdradzić jej innym graczom (to bardzo ważne).

W ostatnim etapie rozpoczynając od pierwszego gracza, każdy z nas umieszcza po kolei po jednej kostce na polu, na którym (zgodnie z posiadaną wskazówką) nie może znajdować się poszukiwana kryptyda. Jak wszyscy już to uczynią, dokładamy po drugiej kosteczce. Po tym możemy przystąpić do rozgrywki.