piątek, 12 maja 2023

Gra planszowa Kangurek Kao już w sprzedaży - informacja prasowa Wydawcy

Good Loot z przyjemnością informuje, że już dzisiaj na rynek trafiła nowa gra planszowa Kangurek Kao. Ekscytująca, familijna gra planszowa oparta jest na grze wideo o tym samym tytule, w której głównym bohaterem jest właśnie skoczny Kangurek Kao. Teraz gracze mogą wcielić się w postać tego sympatycznego stworzenia i przemierzać abstrakcyjne światy, zbierając monety, skarby i karty, budując planszę i przeskakując po kartonowych kafelkach.

Wciel się w skocznego Kangurka Kao i przemierzaj abstrakcyjne światy, znane fanom gry wideo. Buduj planszę, dokładając kolejne kafelki i skacz po nich, zbierając cenne monety, skarby w skrzyniach oraz karty. Uważaj! Przeciwnicy mogą pokrzyżować ci plany, dlatego dzielnie i sprytnie pokonuj wszelkie przeciwności! Możesz się odegrać dzięki kartom Wyzwań: użyj ich, by zaszkodzić innym graczom i skok po skoku zbliżaj się do zwycięstwa!


Co wyróżnia tę grę?

· Modularna plansza składająca się z 37 kafelków miejsc, znanych z gry wideo!
· Dynamiczna rozgrywka pozwalająca na działanie w turze innego gracza!
· Prosta mechanika gry platformowej zapewni godziny rozrywki całej rodzinie!

Elementy gry:

· 37 kafelków terenu
· 4 planszetki graczy
· 110 kart (Przeciwników, Wyzwań i Zdobyczy)
· 4 drewniane pionki w kształcie kangura
· 20 drewnianych dysków
· 36 żetonów monet
· 9 drewnianych znaczników diamentów
· Instrukcja w j. polskim

Liczba graczy: od 2 do 4
Wiek gracza: 7+
Czas gry: 45 min






Good Loot to skrzyżowanie dwóch światów – tego z najbardziej znanych marek popkultury i gier (w których zbieramy łupy, czyli loot) ze światem rzeczywistym, w którym każdy fan może teraz ubiorem i gadżetami wyrazić swoją pasję i pokazać czego jest prawdziwym maniakiem. W ofercie Good Loot znajdziecie popularne marki elektronicznej rozgrywki, takie jak Fallout® czy Assassin’s Creed oraz epickie i kultowe światy fantasy i SF. Good Loot oferuje również kolekcję puzzli o wyjątkowej i bardzo różnorodnej tematyce. Od motywów z najlepszych gier wideo, przez popularne komiksy, aż po obrazy polskich i światowych artystów. Wszystkie łączy najwyższa jakość i oryginalny styl.

Informacja prasowa Wydawnictwa.
Treść i zdjęcia są własnością Wydawnictwa.
Post w ramach współpracy recenzenckiej.

środa, 10 maja 2023

Opowieści z Pryncypii: Królewna Łucja i obrońcy królestwa - recenzja gry planszowej wydawnictwa Rebel

Duże gry, w których podstawą jest opowiadanie historii, nie są najczęstszym gościem na naszym stole. W sumie sam nie wiem czemu. Jesteśmy grającą rodziną z dzieciakami i jakoś tak do tej pory wybieraliśmy zupełnie inne tytuły.

Najwyższy czas to zmienić. Jak tylko nadarzyła się okazja, żeby spróbować Opowieści z Pryncypii: Królewna Łucja i obrońcy królestwa, to nie mogliśmy się oprzeć, żeby nie spróbować. Zwłaszcza, że przymierzaliśmy się do poprzednich gier tego autora (Jerry’ego Hawthorne), czyli do Magii i Myszy i Pluszowych opowieści. Mówi się, że do trzech razy sztuka…

Mamy za sobą w sumie chyba ładnych kilkanaście (a może i kilkadziesiąt) godzin gry i chcielibyśmy się podzielić naszymi wrażeniami. Zapraszam zatem do lektury recenzji.



Recenzja jest efektem współpracy recenzenckiej/współpracy reklamowej z Wydawnictwem. Wydawnictwo nie miało wglądu w tekst przed jego publikacją, ani wpływu na naszą opinię.

CO ZAWIERA GRA

W pięknie ilustrowanym sporym pudle czeka na nas całe mnóstwo komponentów. Nie ma sensu wymieniać wszystkich z nich – spójrzcie najlepiej na sam koniec niniejszej recenzji. Zwrócę może uwagę na najważniejsze z nich, zwłaszcza że rozwiązania zastosowane w grze nie są najczęściej występującymi we współczesnych planszówkach.

Najważniejszą częścią gry jest tzw. Księga miejsc – zastępuje ona planszę. To dość gruba książka (coś w stylu kołonotatnika), w której znajdziemy kawałek planszy oraz różne inne informacje, które będą niezbędne podczas danej przygody.

Podczas gry będziemy poruszać się czteroma bohaterami, zwanymi chowańcami. Reprezentowani są oni przez urocze plastikowe figurki. Podczas naszych przygód spotkamy się z wieloma nieprzyjaciółmi. Oni również ukazani w formie plastikowych figurek. Plastiku jest naprawdę sporo i podnosi on wrażenia płynące z rozgrywki. Jednak plastikowe figurki to coś innego niż kartoniki w podstawkach (a można przecież było je zastosować, żeby obniżyć wysoką cenę gry).

W grze będziemy cały czas posługiwać się kartami. Zostały one podzielone na kilka typów – umiejętności (za ich pomocą wykonywać będziemy różnorakie akcje), przedmiotów (pomocne w trakcie walk z potworami), artefaktów (pomocne podczas przygód). Ponadto nie otrzymujemy ich wszystkich na raz. Tylko część z nich otrzymamy na początku gry. Reszta pojawi się w momencie, gdy rozpoczniemy dalsze rozdziały, na które gra została podzielona.

O figurkach bohaterów już wspomniałem. Oprócz tego każdy nasz podopieczny otrzymuje swoją planszetkę oraz licznik, na którym zaznaczać będziemy poziom zdrowia i energii.

Do tego podczas gry będziemy na takiej specjalnej planszetce zaznaczać poziom pecha oraz poziom niezadowolenia, które to wpływać będą na przebieg rozgrywki.

Nie mogło oczywiście zabraknąć różnego rodzaju zasobów, które będziemy zbierać podczas naszych przygód. Tutaj ukłon w kierunku wydawcy, że do naszej dyspozycji dał nam coś w rodzaju takiego organizera, w którym przechowywać będziemy wszystkie zasoby. Nie dość, że ładnie się prezentuje, to jest bardzo wygodny i zamykany.

W pudle znajdziemy również śliczne kostki, które służyć będą nam podczas walk.

Jak widać elementów jest naprawdę sporo. Są bardzo dobrej jakości. Załączona instrukcja jest długa. Naprawdę długa i szczegółowa. Warto oczywiście ją przeczytać. A jeśli nie chcecie, to odpalcie aplikację dostępną na stronie oryginalnego wydawcy (więcej o niej później) – zawiera ona znakomity samouczek, który bezboleśnie przeprowadza nas zarówno przez etap przygotowania gry, jak i samej rozgrywki.

CEL GRY

„W dalekim królestwie Pryncypii siły ciemności zniszczyły rodzinę królewską. Jej członkowie kolejno ulegali wypadkom, aż ostała się jedna pretendentka do tronu – maleńka dziewczynka. Mieszkańcy królestwa z niepokojem spoglądają w przyszłość. Tylko od grupy ukochanych chowańców pewnego czarodzieja zależy, czy niewinne niemowlę trafi w ręce złowrogiego uzurpatora”.

Opowieści z Pryncypii: Królewna Łucja i obrońcy królestwa są narracyjną grą kooperacyjną. Podczas rozgrywki wcielamy się w rolę czterech chowańców liska Iskry, pana żaby Żabeusza, wróżki Płonki oraz sympatycznego golema Łupka). Naszym zadaniem będzie ocalenie młodej dziewczyny i wychowanie jej na prawowitą następczynię tronu.

Przyjdzie nam przeżywać szereg przygód, podczas których chronić będziemy Łucję przed siłami zła, które zrobią wszystko, żeby uśmiercić przyszłą władczynię. Każda nasza decyzja, będzie miała wpływ na przyszłość powierzonej nam dziewczynki oraz na to, jakim będzie człowiekiem, gdy już odzyska tron.

PRZYGOTOWANIE GRY

Ten etap nie jest specjalnie czasochłonny. Zdecydowanie polecam tutaj pomocną aplikację, która przeprowadzi nas przez ten cały etap. Podpowie, które karty i gdzie położyć. Jak przygotować naszych podopiecznych, etc.

Oczywiście dotyczy to pierwszej rozgrywki. Z czasem otrzymywać będziemy coraz więcej kart, zasobów, etc. Sam trzon tego, co gdzie powinno leżeć się nie zmienia. To co się zwiększa to nasze zasoby. 

Tutaj ukłon w kierunku wydawcy. Każdy chowaniec posiada swoje pudełeczko, do którego wkłada to wszystko, co do tej pory zgromadził.

Ponadto do naszej dyspozycji mamy swoisty notes, w którym notujemy nasze postępy. Dzięki temu możemy dokonać zapisu rozgrywki i wrócić do niej w miarę bezproblemowo (bo jednak samo przygotowanie trwa) w późniejszym czasie.

niedziela, 7 maja 2023

Reakcja łańcuchowa - recenzja gry logicznej wydawnictwa Egmont

Są takie tytuły, które obiecują świetną zabawę już po samym rzucie oka na zapowiedź, czy okładkę z nazwiskiem autora. Takie odczucia mamy zawsze, gdy widzimy nazwisko tego twórcy gier. Reiner Knizia. Kochany przez wielu i przez wielu uważany, za mechanicznego twórcę gier w hurtowej ilości.

My bardzo lubimy jego gry więc każda kolejna trafia na radar. Bohaterka dzisiejszej recenzji ujęła nas już od pierwszych słów zapowiedzi wydawcy. Mowa tutaj o grze Reakcja łańcuchowa od wydawnictwa Egmont. Grze z linii Travel, czyli serii małych pudełek, które można zabrać ze sobą na urlop, weekendowy wyjazd, zabawę w świetlicy szkolnej czy spotkanie ze znajomymi. Czy Reakcja łańcuchowa wywoła lawinę emocji? A może to będzie tylko frustracja? Przekonajcie się sami. Zapraszamy do lektury naszej recenzji.



Recenzja jest efektem współpracy recenzenckiej/współpracy reklamowej z Wydawnictwem. Wydawnictwo nie miało wglądu w tekst przed jego publikacją, ani wpływu na naszą opinię.

CO ZAWIERA GRA

Seria Travel to kompaktowe pudełeczka, takie jak od takich gier, jak choćby Ubongo Trigo czy też BITS Travel.

W pudełku z Reakcją łańcuchową znajdziemy tylko albo aż 90 kwadratowych kafelków, 20 bonusowych żetonów (swoistych żetonów celów) oraz 4 tajne  żetony koloru. Do tego wszystkiego dołączona jest zwięzłą instrukcja ze sporą ilością obrazkowych przykładów. 

Jakościowo wszystko jest naprawdę dobre. Może poza żetonami bonusowymi i żetonami koloru, które wykonano z cienkiego kartonu, na którym widać ślady użytkowania od samego patrzenie się.

CEL GRY

Cała zabawa polega na takim dopasowywaniu do siebie kafelków, aby uruchomić reakcję łańcuchową i zdobywać punkty. Im dłuższa reakcja, tym lepiej! Musimy przewidzieć, jak nasz kafelek będzie aktywował kafelki tworzące planszę. Do tego nie możemy zapominać o bonusowych układach przynoszących sporą ilość punktów. 

PRZYGOTOWANIE GRY

Tasujemy wszystkie kafelki i losowo układamy 40 z nich tworząc planszę złożoną z 8 rzędów po 5 kafelków w każdym. Kafelki układamy w sposób odkryty i totalnie losowy - cyfry na kafelkach mogą być do góry nogami czy przewrócone na jeden z boków - kładziemy je po prostu tak jak nam się wezmą. 

Z pozostałych kafelków  układamy zakryty stos. 

Obok lub nad planszą z kafelkami układamy żetony bonusowe (tak, aby było widać ich wartości).

Spośród tajnych żetonów kolorów każdy z graczy losuje jeden dla siebie - ogląda go w tajemnicy przed pozostałymi graczami. Tak samo tajnie odkładane są do pudełka niewykorzystane żetony. 

Na koniec każdy gracz bierze do ręki jeden kafelek ze stosu.

Można zaczynać zabawę!

środa, 3 maja 2023

Bot Factory - recenzja gry planszowej wydawnictwa Portal Games

Vital Lacerda to twórca, który ma bardzo ugruntowaną pozycję w planszówkowym świecie. Lubuje się w dużych, ciężkich tytułach, które potrafią przepalić zwoje mózgowe. Jakoś tak trochę obawialiśmy się zawsze spróbowania czegokolwiek jego autorstwa. Do czasu. Na rynku pojawiła się bowiem nowa gra tego autora pt. Bot Factory.

Od razu wyjaśnię, że nie jest to „pełnowymiarowy” Lacerda. Ponadto pan Vital jest jej współautorem razem z João Quintela Martinsem. To nie pierwsze tego typu wydawnictwo, bo miał już na koncie podobną kooperację, czego owocem jest Mercado de Lisboa. Akurat ta gra jakoś tak średnio się przyjęła i nie zyskała specjalnego rozgłosu. Bardzo ciekawią mnie losy Bot Factory, w które dzięki wydawnictwu Portal Games mieliśmy okazję pograć.

W niniejszej recenzji chcielibyśmy się podzielić wrażeniami płynącymi z rozgrywki. Zapraszam zatem do lektury.




Recenzja jest efektem współpracy recenzenckiej/współpracy reklamowej z Wydawnictwem. Wydawnictwo nie miało wglądu w tekst przed jego publikacją, ani wpływu na naszą opinię.

CO ZAWIERA GRA

W dużym, ciężkim pudle czeka na nas cała masa dobroci. Zacznijmy od planszy głównej. Jest ona modułowa – każdy moduł przedstawia jedną z hal całej fabryki, w której przyjdzie nam produkować roboty. Te reprezentowane są przez ładne, drewniane figurki w czterech kolorach i kształtach.

Żeby wyprodukować takiego robota, potrzeba nam będzie części, planów oraz zamówień, żeby nie produkować w ciemno. Do tego służyć nam będą liczne kartonowe kafelki. Po fabryce będą sobie wędrować nasi pracownicy a także ich nadzorca w osobie Sandry. Wszyscy oni przedstawieni są w formie drewnianych pionków.

Całość uzupełniają kolorowe kosteczki oraz drewniane dymki (coś na wzór tych spotykanych w komiksach) – będące swoistą walutą w grze.

Jakościowo mamy do czynienia z produktem klasy premium. Naprawdę nie ma się czego przyczepić. Gruby karton, świetne jakościowo drewniane figurki. Do tego dochodzi fantastyczna, przemyślana plastikowa wypraska (a może raczej wypraski - elementy są ruchome), dzięki czemu zdecydowanie łatwiej jest nam przygotować i złożyć grę. Dodatkowo całość jest przykrywana plastikowym wieczkiem, więc mamy zapewniony porządek w pudle, niezależnie od tego czy stoi pionowo czy leży płasko.

Załączona instrukcja dość długa i obszerna. Napisana jednakże tak, że naprawdę nie mamy problemu z tym jak grać. Czytelne i liczne przykłady, przyjazny do czytania układ. Brawo.

CEL GRY

Naszym zadaniem jest praca w fabryce zabawkowych robotów. Przyjdzie nam zdobywać plany, części, a koniec końców doprowadzić do montażu robotów. W międzyczasie majstrując przy ich cenie.

Warto wszystko sobie dokładnie rozplanować, bo czuwanie nad poszczególnymi etapami produkcji to nie jest takie hop siup. Zwłaszcza, że konkurencja nie śpi i z całą pewnością nie ułatwi nam zadania. Dodatkowo musimy liczyć się z obecnością Sandry - konsultantki, która wędrując po fabryce z lekka dezorganizuje nam pracę.

PRZYGOTOWANIE GRY

Ten etap wydawać się może skomplikowany i czasochłonny. Nic bardziej mylnego. Mamy cztery moduły planszy. Każdy z nich przedstawia inną część fabryki. W związku z tym dla każdego takiego modułu konieczne są inne czynności do wykonania.

W hali montażu umieszczamy (niespodzianka!) figurki robotów. W hali produkcji – części do robotów (głowy, korpusy i powiedzmy nogi). W hali projektów umieszczamy plany (bez nich nie możemy wykonać robota). Z kolei w hali finansów ustalamy ceny gotowych robotów a także zgłaszamy swoje chęci wykonania zleceń – tam zatem powędrują odpoweidnie znaczniki oraz kafelki zleceń.

Zestawem startowym każdego z graczy (tutaj warto skorzystać z tej modułowej wypraski) jest pionek robotnika (on sobie będzie wędrował po fabryce) oraz kilka dymków (każdy ma w swoim kolorze). Całość uzupełnia Sandra, czyli pionek nadzorcy, który będzie nam nieco mieszał w planach.