- Makuakane, zaraz zaleje nas lawa!
-Wiem, Keiki, nie przejmuj się.
Moja rzeźba jest niemal skończona. Pomóż mi ją tu postawić!
- Ale Makuakane, jeśli umieścimy
figurkę tutaj, lawa ją spali!
- Masz rację, synu. To jest los
wszystkich naszych posągów. Pewnego dnia, lawa przyjdzie i zniszczy je -
niektóre wcześniej, niektóre później.
- Ale co z całą z całą Twoją
pracą, którą włożysz w stworzenie statuy? Rzeźbiłeś ją przez wiele tygodni, a
pozwolisz, żeby lawa ją zniszczyła? To bez sensu!
- Mój drogi Keiki, aby to
zrozumieć trzeba najpierw zrozumieć górę. Znasz legendę o naszym przodku Maui i
tej górze, prawda? "
- Oczywiście , wszyscy to znają. Maui
wspiął się na górę i złapał Słońce na lasso. Wypuścił je, po tym jak mu
obiecało, że będzie wędrowało powoli po niebie, żeby dni nie mijały tak szybko,
a ludzie mieli czas na łowienie ryb i suszenie słomianych mat.
- Ale to nie jest cała historia,
Keiki. W czasach, gdy żył Maui, Słońce było znacznie cieplejsze niż obecnie. Miało
szesnaście ogromnych promieni, które spalały Ziemię. Maui wspiął się na szczyt
góry, żeby oswoić Słońce. Najpierw za pomocą lassa złapał pojedyncze promienie,
sprowadzając je na dół, jeden po drugim. Potem złapał słońce. Ale nie zwrócił mu
jego promieni. Oddał je swojej babci Murirangawhenua, która żyła w górach. Była
potężną czarownicą, która schowała promienie wewnątrz góry, którą od tamtego
czasu nazywamy Haleakala, czyli Dom Słońca. Strumienie lawy spływające z góry,
to gorące promienie Słońca, które próbują uciec z wnętrza góry. Dlatego składamy
im ofiary z naszych posągów żeby zostawiły nas w spokoju . Kiedy lawa spala
posąg , to zatrzymuje się, ochładza się i tworzy nową ziemię, na której możemy spacerować.
Sam zobaczysz. A teraz pomóż mi!
Haleakala istnieje naprawdę. To
wulkan na wyspie Maui w archipelagu
Hawajów,
wznoszący się na wysokość 3055 m n.p.m. Haus der Sonne, to niemiecka nazwa tego
wulkanu.
Gra, to jeden z tych zakupów,
który dokonany był niemalże w ciemno. Pod wpływem impulsu wywołanego okładką,
wyglądem planszy i lekturze instrukcji stwierdziliśmy, że tę grę chcemy mieć w
swojej kolekcji. Lubimy dobre gry dwuosobowe, a czy ta jest dobra? Zapraszamy
do recenzji.
Całość zamknięta jest w sporym prostokątnym
pudle. W środku, oprócz dość dobrze napisanej instrukcji, znajdziemy:
- planszę wyspy
- planszę punktową
- drewnianą łódź
- 4 drewniane krążki lawy
- 49 kart „z palmami”
- 6 kart, w tym 5 kart punktujących i jedna karta kapłanki Lawy
- 2 pionki szamanów (po jednym w dwóch kolorach)
- 8 pionków statui (po 4 w dwóch kolorach)
- 2 drewniane znaczniki punktowe
- dwa zestawy (po 6 w dwóch kolorach) zawierających 5 krążków cyfrowych oraz
krążek przywołania
- garść naklejek, którymi trzeba pobawić przed pierwszą partyjką.
Wydanie
gry od samego początku robi dobre wrażenie. Świetne grafiki, dobra jakość
komponentów. Nawet wypraska przywołuje klimat rajskiej wysepki. Co ciekawe gra
została wyprodukowana w Polsce.
CEL GRY
Każdy
z graczy wciela się w rolę szamana, który posiada umiejętności stawiania
posągów i sterowania lawą. Mamy tutaj pewien zgrzyt fabularny. Legenda
opowiedziana na początku recenzji mówi o konieczności stawiania ofiar-posągów,
które nieuchronnie od czasu do czasu zaleje lawa. W grze jest trochę na odwrót.
Mamy tak kombinować, żeby lawa zalała jak najmniej naszych posągów. Im więcej
uda nam się ich uratować, tym większy będzie nasz profit.