czwartek, 12 listopada 2020

7 CUDÓW ŚWIATA (nowa edycja) - kiedyś to się budowało... - recenzja gry wydawnictwa Rebel

7 cudów świata to jedna z tych gier planszowych, która na trwale wpisała się do klasyki, do której można zaliczyć też takich tuzów jak choćby Carcassonne czy Wsiąść do pociągu. Obecna od wielu lat na rynku światowym ciągle zdobywa serca nowych graczy. W tym roku zdecydowano się na troszeczkę kontrowersyjny ruch (podobnie jak jakiś czas temu z Carcassonne). Otóż Repos (oryginalny wydawca) postanowił wydać 7 cudów świata raz jeszcze jako nowe wydanie. Różni się ono od starego oprawą graficzną jak również zmianami w samym balansie rozgrywki. Ta decyzja wywołała trochę zamieszania, zwłaszcza wśród tych, którzy posiadają stare wydanie. Sam się tak poczułem jak wychodziło nowe wydanie Carcassonne. Bywa. Czuję w kościach, że niedługo doczekamy się więcej tego typu zagrań ze strony różnych wydawnictw.

Powiem szczerze, że jakoś tak do tej pory 7 cudów świata znałem wyłącznie jako Pojedynek – jedną z naszych ulubionych gier dwuosobowych. Sam nie wiem czemu nie sięgnęliśmy po starszą siostrę. Jakoś tak wyszło. Teraz postanowiliśmy to nadrobić. Impulsem było właśnie to nowe wydanie. Uznaliśmy za najwłaściwszy moment na wejście w świat pełnej, wieloosobowej wersji. W naszej recenzji skupimy się na samej grze bez żadnego odniesienia się do wersji starszej z ww. powodów. Zapraszam zatem do lektury.

CO ZAWIERA GRA

Całość zamknięta jest w nieco (wydawałoby się) przydużym pudle. Jako, że „7 Cudów Świata” to w głównej mierze karty, więc to one stanowią główne elementy gry. Dość solidne (chociaż zalecam koszulki), czytelne, podzielone na 3 ery (o czym informuje klimatyczna grafika na ich rewersach). Oprócz tego w środku znajdziemy garść żetonów konfliktów oraz gotówkę w postaci kartonowych monet. Tytułowe cudy reprezentowane są przez siedem dość dużych planszetek.

Otrzymujemy też funkcjonalny notesik (czemu tylko jednostronny?) do liczenia punktów. Co ważne, wszystko przechowujemy w funkcjonalnej plastikowej wyprasce. W dodatku zmieszczą się w niej bez najmniejszych problemów karty w grubych koszulkach (np. Rebel Premium).

Załączona, sporych rozmiarów instrukcja jest tak naprawdę dość krótka, z licznymi przykładami. Napisana tak, że nawet totalny laik sobie spokojnie z nią poradzi. Oprócz tego otrzymujemy pomoce gracza, na których zamieszczono wszystkie symbole znajdujące się na kartach wraz z objaśnieniami (szczególnie przydatne dla nowych graczy).

CEL GRY

„Zostań przywódcą jednego z siedmiu wielkich miast świata antycznego. Prowadź je do chwały, dokonując odkryć naukowych, podbijając okoliczne tereny, nawiązując kontakty handlowe i wznosząc olśniewające budowle! Miej jednak baczenie na swych sąsiadów, gdyż ich cele i ambicje są podobne Twoim. Czy cud, który wzniesiesz, przetrwa nadchodzące tysiąclecia?”

7 cudów świata to gra cywilizacyjna (no, powiedzmy). Wcielamy się zatem w rolę budowniczych, którzy w pocie czoła będą rozwijać swoje miasta, po to by kwitły, a dzięki temu przynosiły nam dużo punktów zwycięstwa. Tak naprawdę tego klimatu budowy cywilizacji nie będzie. Podobnie jak i np. w Splendorze, skupiamy się na piktogramach, kolorach, etc. Tak czy inaczej, w przypadku tej gry, o jej miodności nie świadczy wątpliwy klimat (czy raczej jego brak), ale genialna mechanika, która ma w sobie to coś.

PRZYGOTOWANIE GRY

Przygotowanie całej rozgrywki jest szybkie i bezproblemowe. Cała gra podzielona jest na trzy rundy zwane epokami. Każdą z nich rozgrywać będziemy za pomocą odpowiedniej talii kart – żeby się nam nie pomyliły, zostały specjalnie wyróżnione na rewersach rzymskimi cyferkami I, II i III w różnych kolorach. W zależności od liczby graczy liczebność talii będzie się zmieniać (każda karta posiada specjalne oznaczenie). Każdy z graczy otrzymuje dokładnie (nazwa do czegoś zobowiązuje) 7 kart, a także jeden z cudów świata (może zrobić to losowo lub w pełni świadomie), po czym odwraca go (w zależności od własnego widzimisię) stroną dzienną lub nocną. Na dobry początek każdy z nas otrzymuje skromną gotówkę w postaci trzech monet

Na środku stołu wędrują zasoby wspólne, czyli żetony konfliktu oraz monety. To wszystko, możemy przystąpić do walki o laur najlepszego budowniczego.

niedziela, 8 listopada 2020

CAPTAIN BLUFF: bajzel na lotnisku - recenzja gry Halvetiq.

Od dłuższego czasu nie ukrywamy, że uwielbiamy Wydawnictwo Helvetiq za niecodzienność ich gier. Trudno podobne znaleźć w ofercie jakiegokolwiek innego wydawnictwa. Te (w zdecydowanej większości) małe gierki w gruncie rzeczy są wielkie a ich tematyka różnorodna. Kopaliśmy tunele, żeby uciec z więzienia (Bandido), snuliśmy leśne opowieści (Forest), poiliśmy zwierzątka (Kariba), budowaliśmy drapacze chmur (GoTown), uczyliśmy się z hipciem basenowej matematyki (Hippo), szaleliśmy jako gangsterzy w czasie prohibicji (Omerta) czy malowaliśmy obrazy na deszczowych szybach (Misty). 

Dzięki bohaterce dzisiejszej recenzji przeniesiemy się na lotnisko, żeby … narobić trochę bałaganu. Czy to będzie afera na miarę wielkich afer światowych? Przekonajcie się sami. Zapraszamy do lektury recenzji gry Captain Bluff - drugiej (po Omercie) gry z serii After Dinner Games wydawnictwa. 




CO ZAWIERA GRA 

W zgrabnym pudełeczku (wielkości tego od gry Omerta) znajdziemy ni mniej ni więcej, tylko kupkę w trzech kategoriach: karty taśm bagażowych, karty bagażu i specjalne karty lotniskowe. 

W przeciwieństwie do Omerty bohaterka dzisiejszej recenzji jest grą kompletnie niezależną językowo. Jedyne napisy na kartach, to nazwy miast świata. Spokojnie więc mogą do niej zasiąść gracze nie posługujący się językiem obcym. 

Z racji, że Captain Bluff nie ma, przynajmniej jeszcze, polskiego wydania w pudełku nie znajdziemy instrukcji w naszym ojczystym języku. Możemy wybierać między wersją angielską, hiszpańską lub włoską. Na stronie gry na BGG znajdziemy jeszcze instrukcję po niemiecku, francusku i niderlandzku. Sama instrukcja jest zwięzła, precyzyjna i z obrazkowymi przykładami wyjaśniającymi niektóre elementy zasad. 

CEL GRY 

Witamy na lotnisku! Ta gra jest oparta na prawdziwej historii niezadowolonym pracowniku obsługi bagażu, który decyduje się zrobić bałagan na lotnisku. Odgrywacie rolę obsługi bagażu na lotnisku: właśnie wylądowały 3 samoloty i musicie migiem opróżnić przedział bagażowy. Twój cel? Wykonaj swoje zadanie jak najszybciej i idź pierwszy do domu. Nie ma znaczenia, czy bagaż trafia na niewłaściwą taśmę przenośnik taśmowy lub zgubi się, o ile już go nie ma Twoje ręce! Aby to zrobić, wszystkie chwyty są dozwolone: otwórz nowe przenośniki taśmowe, zamień miasta docelowe, szybko pozbądź się bagażu lub daj go swoim przeciwnikom, aby ich spowolnić... 

Pierwszy gracz, który pozbędzie się wszystkich karty (w tym kart bagażowych i lotniskowych), wygrywa grę i zostaje nowym Captain Bluff! 

PRZYGOTOWANIE GRY 

Kto choć raz leciał samolotem, albo wybierał się w długą podróż wie, że trzeba się do tego troszeczkę przygotować. Nie inaczej jest z naszą zabawą w obsługę bagażową lotniska. Trzeba poczynić troszkę przygotowań: 

Na początku na górze stołu losowo wykładamy 6 kart taśmy bagażowej. 

Następnie tasujemy karty bagażu i rozdajemy je pomiędzy graczy w liczbie zależnej od ilości osób biorących udział w zabawie (przy 2 osobach rozdajemy po 12 kart, przy trzech po 10, przy 4 po 9 a przy 5 po 8) 

Pozostałe karty kładziemy obok przenośnika taśmowego tworząc stos dobierania. Jeśli stos dobierania będzie pusty podczas gry tasujemy stos kart odrzuconych, aby utworzyć nowy stos dobierania. 

Teraz rozdajemy po 2 specjalne karty lotniskowe dla każdego gracza (3 w grze 2-osobowej). Pozostałe karty odkładamy na bok, nie będą nam potrzebne w grze. 

Przed rozpoczęciem gry każdy gracz umieszcza jedną wybraną kartę obrazkiem w dół, nad jedną z taśm bagażowych, aby określić miasto wylotu dla tej taśmy. W grze 2-osobowej każdy gracz kładzie 2 karty zakryte. 

Wszystko przygotowane – można rozpocząć lotniskowe zamieszanie. 

czwartek, 5 listopada 2020

7 słów: prawdziwa gratka dla miłośników gier słownych - informacja prasowa Wydawnictwa Foxgames.

W katalogu Wydawnictwa Foxgames już za chwilkę pojawi się kolejna świetna pozycja. 

Gra "7 słów" to prawdziwa gratka dla miłośników gier słownych! Przypadnie do gustu wszystkim, którzy uwielbiają ten rodzaj rozgrywki.

W tej grze słownej gracze muszą wymyślać jak najdłuższe słowa zawierające nie tylko litery widoczne na stole, ale mogą też dodawać inne, których potrzebują. Punkty dostaną jedynie za litery dostępne na stole, a im rzadsza litera, tym więcej daje punktów. Jakie jest najdłuższe znane wam słowo? Pamiętajcie, żeby nie „przeintelektualizować” waszych odpowiedzi!

Gracze będą rywalizować, tworząc słowa z liter przedstawionych na stole. W przeciwieństwie do innych gier słownych, tutaj nie musicie wykorzystać wszystkich liter z obszaru gry. Co więcej, nie wszystkie litery w wymyślonym słowie muszą być dostępne. Wystarczy, że wykorzystacie te litery, które dadzą wam najwięcej punktów zwycięstwa!


Wiek graczy: 10+ lat
Cena detaliczna: 59,99 zł
Premiera: 12.11

Przedsprzedaż już ruszyła

Informacja prasowa Wydawnictwa Foxgames.
Treść i zdjęcia są własnością Wydawnictwa.

niedziela, 1 listopada 2020

OMERTA: być jak Al Capone - recenzja gry Wydawnictwa Helvetiq.

Jest rok 1919. Rząd amerykański uchwala ustawę Volstead Act - całkowity zakaz sprzedaży napojów alkoholowych. Od ponad 10 lat mafia organizuje przemyt w celu zaopatrzenia całego kontynentu w alkohol i podbija czarny rynek. Jesteś szefem jeden z największych gangów przestępczych rządzących Chicago.

2 listopada 1932, godz. 22:34 Właśnie otrzymałeś telefon od Jimmy'ego „!Big Ears!” - twojego informatora w policji. Nietykalni - grupa zdeterminowanych gliniarzy- zidentyfikowała  magazyny z kontrabandą w całym mieście i wkrótce przeprowadzą nalot.  Musisz usunąć swoje zapasy nielegalnych butelek tak szybko, jak to możliwe, aby uniknąć więzienia.

Pakty, które zawarłeś z innymi rodzinami już nie obowiązuje: pierwszy, który zlikwiduje ich zapasy uratuje ich skórę.

Brzmi jak zapowiedź świetnej książki lub filmu gangsterskiego. Od razu na myśl przychodzą sceny z Ojca Chrzestnego. Eh… te mafijne układy, porachunki, naloty na magazyny z alkoholem. Teraz, za sprawą bohaterki dzisiejszej recenzji, czyli gry Omerta od Wydawnictwa Helvetiq, będziemy mogli poczuć ten dreszczyk emocji i wcielić się w szefów mafijnych gangów. Czy szefowanie alkoholowej mafii było przygodą życia? A może to był ciężki kawałek chleba? Przekonajcie się. Zapraszamy do lektury naszej recenzji.



CO ZAWIERA GRA

W zgrabnym pudełku, (choć nieco większym niż w przeważającej większości dotychczasowych gier wydawnictwa), znajdziemy sporą talię kart podzielonych na: karty wielkich gangsterów, karty butelek i karty postaci. Do tego instrukcja. Niestety Omerta nie doczekała się jeszcze polskiego wydania więc do dyspozycji mamy instrukcję po angielsku, hiszpańsku, włosku i w języku niderlandzkim.

Ważna uwaga: gra nie jest niezależna językowo. Bowiem na kartach postaci mamy opisane ich moce specjalne. Jednakże nie jest to trudne słownictwo - wystarczy jedna osoba znająca język i damy radę grać. Zawsze można sobie zrobić ściągawkę po polsku. 

CEL GRY

Zadaniem graczy jest takie poprowadzenie mafijnego biznesu, aby w momencie gdy padnie hasło „Omerta” mieć w swoim magazynie jak najmniej butelek z alkoholem.

PRZYGOTOWANIE GRY

Bierzemy tyle kart Sławnych Gangsterów, ile wynosi liczba graczy (pozostałe karty nie będą używane), tasujemy je i rozdajemy każdemu graczowi. Gracz, który ma kartę Al Capone rozpoczyna grę. Jeśli nikt nie ma Ala Capone, rozdajemy karty ponownie. W następnych rundach rozpoczyna gracz z najwyższym wynikiem.

Następnie tasujemy razem karty butelek i karty postaci. Rozdajemy każdemu graczowi 4 karty. Kładą je oni przed sobą zakryte (bez patrzenia na nie).

Na górze stołu układamy 4 karty zakryte – to będzie sejf. Będzie można sprawdzić te karty tylko za pomocą Safecrackera.

Z reszty kart tworzymy na środku zakryty stos.

Przed rozpoczęciem gry, kiedy Al Capone daje zielone światło, gracze sprawdzają dwie ze swoich kart (wybór które należy do nich), zapamiętują je i umieszczają przed sobą zakryte.