wtorek, 3 stycznia 2017

PĘDZĄCA TRYLOGIA: żółwie, jeże i ślimaki na start!- recenzja serii gier od Egmontu.

Reiner Knizia. Z pewnością jeden z najbardziej płodnych autorów gier. Przez jednych kochany, przez innych niekoniecznie. Prawdą jest, że ma na swoim koncie lepsze i gorsze tytuły. Do tych lepszych z pewnością zalicza się „pędząca trylogia”, czyli seria trzech gier z sympatycznymi zwierzakami w tytule. Jeże, żółwie i ślimaki, które sobie gdzieś pędzą, dorobiły się już uznanie w oczach graczy i w swojej kategorii wagowej uznawane są za bardzo solidne tytuły.

Dzisiejsza recenzja będzie niejako opisem wszystkich trzech gier. Postaram się w niej wyłapać podobieństwa i różnice w rozgrywce. Zapraszam do lektury.




CO ZAWIERA GRA

Za oprawę graficzną każdej części odpowiada Rolf Vogt, dzięki czemu mamy zapewnioną pewną spójność całego cyklu. Każda z gier zamknięta jest w niewielkim pudełku. 

Oczywiście każda zawiera nieco inne elementy, jednakże trzy z nich są niezmienne - niewielka plansza, drewniane zwierzaki oraz karty. Żółwie otrzymały dodatkowo kostki, a jeże i ślimaki - żetony punktowe.

Do wykonania w sumie nie można się przyczepić. Może poza kartami, które warto ubrać w koszulki (Standard American 56x87 mm). Każda gra posiada naprawdę dobrze napisaną instrukcję, która wyjaśnia wszelkie ewentualne niuanse gry.

CEL GRY

Cel każdej gry jest dokładnie taki sam. Mamy tak kierować zwierzakami, żeby zdobyć jak najwięcej punktów. Różni się tylko sposób ich liczenia. Raz jest łatwiej, raz trudniej. A bycie pierwszym na mecie nie zapewnia zwycięstwa.




PRZYGOTOWANIE GRY

W każdej grze jest bardzo krótkie, chociaż lekko od siebie się różni.



Jeże

Rozkładamy planszę i stawiamy wszystkie jeże na polu startowym. Tasujemy następnie karty i rozdajemy po równo każdemu z graczy (uprzednio odrzucając część z nich), a obok planszy kładziemy żetony punktowe.





Ślimaki

Na środku stołu układamy planszę. Wszystkie ślimaki wędrują na pole start. Każdy z graczy losuje po jednej karcie ze ślimakami. Żeby nie psuć zabawy, nie pokazujemy zawartości karty swoim przeciwnikom.



Żółwie

Rozkładamy planszę a dziarskie żółwie (wszystkie 5) śmigają na start. Każdy z graczy losuje kolor żółwia jakiego będzie prowadził do mety. Tasujemy karty i rozdajemy każdemu z graczy równo po 5.




PRZEBIEG GRY

Przebieg gry oczywiście w każdej wersji wygląda nieco inaczej. Postaram się w skrócie opowiedzieć o tym jak wygląda rozgrywka w przypadku jeży i żółwi. Po przygody ślimaków odsyłam do naszej recenzji.




Jeże

W swojej kolejce gracz wybiera kartę z ręki i przesuwa jeża w odpowiednim kolorze o odpowiednią ilość pól  w zależności od ilości „plusików” na karcie ("+" - jedno pole, "++" - dwa pola). Jeśli wykładamy kartę z kolorowym jeżem, to traktujemy go jako dżokera pozwalającego na przesunięcie dowolnego kolczastego przyjaciela. Wyścig trwa do momentu, aż jeden z jeżyków dotrze do mety. Runda się kończy, a my zliczamy punkty (zabierając odpowiednią ilość żetonów). W grze jest tyle rund, ilu graczy biorących udział w zabawie.




Żółwie

Gracz w swojej kolejce wybiera jedną z kart, które trzyma na ręku i wykonuje ruch żółwiem w takim kolorze, w jakim jest żółwik na wykładanej karcie. Karty z wielokolorowym żółwiem traktowane są jak dżokery. A i ile pól i w którym kierunku? O tym decydują symbole na kartach. Jeden i dwa plusiki – wiadomo, żółw porusza się o 1 lub dwa pola do przodu. Minus to jedno pole w tył. Symbole strzałek oznaczają poruszenie ostatniego żółwia w peletonie, który może poruszyć się (w zależności od liczby strzałek o jedno lub dwa pola do przodu).



Jeśli żółwik kończy swój ruch na polu, na którym znajduje się już inny żółw, to zwyczajnie wskakuje mu na plecy. I tu zaczyna się zabawa. Żółw posiadający na swoich plecach (a może raczej skorupie) inne żółwie, w momencie wykonywania swojego ruchu, zabiera wszystkie żółwie, które się na nim znajdują. Te, które są pod nim pozostają na swoim miejscu. Po wykonaniu ruchu, dobieramy kartę, tak, żeby ponownie mieć ich pięć.

Poruszamy się i swoimi i nieswoimi żółwiami. Wszystko po to, żeby wygrać.

ZAKOŃCZENIE GRY

W każdej grze przebiega podobnie. Dotarcie jednego ze zwierzaków do mety, kończy bądź całą zabawę (żółwie, ślimaki), lub też jej etap (jeże). Poniżej pewne niuanse dot. liczenia punktów.

Jeże




Gracz, który doszedł jeżem do mety dostaje bonusowe 3 punkty. Każdy z graczy dostają punkty za karty, które zostały mu na ręce – za każdą otrzymuje tyle punktów, ile wskazuje pole, na którym stoi jeż w danym kolorze, przy czym kolorowe jeżyki są bezwartościowe.

Dochodzi jeszcze wariant zaawansowany, który wprowadza zupełnie inny sposób punktowania, a co się z tym wiąże, inny sposób całej rozgrywki. Liczenia jest zdecydowanie więcej i w tym trybie może się nieco mózg rozgrzać.





Ślimaki

Gracz, który przemieścił ślimaka na ostatnie pole otrzymuje bonusik w postaci 1 punktu. Teraz wszyscy gracze ujawniają swoje karty i sprawdzają, czy ślimaki na nich pokazane, znajdują się na punktowanych miejscach, tj.: 1 miejsce – 5 punktów, 2 miejsce 2 punkty, 3 miejsce – 3 punkty.


Żółwie

Jeśli żółw, który pierwszy dotarł na metę ma na plecach pasażerów, to wygrywa ten znajdujący się najniżej (w wariancie łatwiejszym) lub też na dole (w wariancie trudniejszym). Jeśli pierwszy na mecie żółw nie ma swojego jest  do sałaty dotarł żółw nie posiadający właściciela, to zwycięzcą zostaje gracz znajdujący się najbliżej mety.






WRAŻENIA

Reinera Knizii można nie lubić. Słychać głosy, że rozmienia się na drobne. Jest w tym niestety dużo prawdy. Ilość tytułów w jego portfolio w żaden sposób nie przekłada się na jakość. Całe szczęście zdarzają się mu naprawdę dobre tytuły i pędząca trylogia jest jedną z takich perełek w swojej „kategorii wagowej”.

Gry są proste, ich wytłumaczenie zajmuje dosłownie chwilę. To, że zasady są proste nie oznacza, że ich sama gra jest sprawą prostą, przynajmniej jeśli chodzi o tych najmłodszych graczy. W Żółwiach i Ślimakach mamy do czynienia z ukrytymi tożsamościami i każdy graczy wie kim kieruje. Cała rozgrywka jest zatem dość intuicyjna i łatwo wyłapać wszelkie niuanse. Jeże natomiast to nieco inna para kaloszy. Tutaj gracz nie ma przydzielonego swojego milusińskiego i to wymaga nieco innego myślenia. Nasza Marysia nie miała najmniejszych problemów, ale z doświadczenia wiem, że młodsze dzieciaki miały problem z poukładaniem sobie tego w głowie. Ponadto Jeże wymagają nieco więcej liczenia niż w pozostałych tytułach.

Myślę, że jeśli chodzi o poziom trudności, to Jeże są nieco bardziej wymagające niż Żółwie i Ślimaki. Jeże mają jeszcze jedną specyficzną trudność. Na początku dostajemy na rękę kilkanaście kart i możecie wierzyć lub nie, ale dzieciaki mają problem z poukładaniem i trzymaniem takiej ilości kart na ręce.

W przypadku Żółwi i Ślimaków mamy do czynienia z bardziej taktyczną rozgrywką. Rzucamy kostkami, tudzież dobieramy karty i musimy się dopasować do aktualnych warunków na planszy. W Jeżach musimy myśleć bardziej strategicznie. Od razu otrzymujemy wszystkie dostępne karty i z nich musimy sobie wszystko tak poukładać, żeby na tym ugrać jak najwięcej. W trakcie rozgrywki pewnie nasza strategia nie raz i nie dwa ulegnie zmianie. Ta elastyczność jest wręcz niezbędna, żeby osiągnąć dobre wyniki.

Każda z gier wymaga myślenia. Robienie czegoś „na pałę” nie ma większego sensu. Oczywiście podejmowane decyzje nie są specjalnie trudne, jednakże warto sobie pewne ruchy przemyśleć, żeby przechytrzyć przeciwników.

W każdej z trzech gier mamy dużo losowości, która jest jakby nie patrzeć elementem gry. Kości w Ślimakach bywają kapryśne, podobnie jak i karty w Żółwiach i Jeżach. Potrafi to czasem mocno ułatwić życie, a innemu rzucić kłody pod nogi. Z drugiej strony to ta losowość sprawia, że za każdym razem rozgrywka jest nieco inna.

Skalowalność. W każdy z tytułów graliśmy w każdym składzie i prawdę mówiąc za każdym razem było fajnie.
Gdybym mnie ktoś zapytał, który z tytułów trylogii wybrać, to przyznaję się bez bicia, nie umiałbym tego zrobić. Żółwie poznaliśmy najwcześniej i to była miłość od pierwszego zagrania, podobnie jak i ze Ślimakami. Jeży się nieco obawialiśmy, bo miały mocno zróżnicowane opinie. Okazały się jednakże znakomitą grą. Dlatego też nie jestem w stanie powiedzieć, która z nich jest najlepsza. Wszystkie są dobre. Podobne a jednak zupełnie inne. Najlepiej chyba posiadać je wszystkie. Z całego serducha polecamy.

PLUSY:

+ piękne wykonanie,
+ wysoka jakość komponentów,
+ bardzo proste zasady,
+ dobre skalowanie,
+ bardzo dobrze napisana instrukcja,


MINUSY:

- lekka losowość w rzutach kośćmi oraz doborze kart (mankament wszystkich trzech tytułów),
- małe rączki mają problem z utrzymaniem mnóstwa kart (dot. Pędzących Jeży)




Pędzące ślimaki
Liczba graczy:  2-5 osób
Wiek: od 8 lat 
Czas gry: ok. 15 minut
Rodzaj gry:  gra strategiczna, gra rodzinna
Zawartość pudełka:
•1 plansza do gry,
* 5 kart ślimaków,
* 5 kostek,
* 5 ślimaków,
* żetony punktowe,
* instrukcja do gry.
Wydawnictwo: Egmont
Cena: 50-60 zł

Pędzące żółwie
Liczba graczy:  2-5 osób
Wiek: od 5 lat 
Czas gry: ok. 20 minut
Rodzaj gry:  gra strategiczna, gra rodzinna
Zawartość pudełka:
•1 plansza do gry
•1 plansza,
•5 drewnianych znaczników żółwi,
•5 kartoników wyboru koloru żółwia,
•52 karty ruchu,
* instrukcja do gry.
Wydawnictwo: Egmont
Cena: 50-60 zł

Pędzące jeże
Liczba graczy:  2-5 osób
Wiek: od 8 lat 
Czas gry: ok. 15 minut
Rodzaj gry:  gra strategiczna, gra rodzinna
Zawartość pudełka:
•1 plansza do gry,
* 5 kart ślimaków,
* 5 kostek,
* 5 ślimaków,
* żetony punktowe,
* instrukcja do gry.
Wydawnictwo: Egmont
Cena: 50-60 zł

Serdecznie dziękujemy wydawnictwu Egmont za udostępnienie gry. 

Galeria zdjęć:


Kliknij, aby zobaczyć duże zdjęcia
Pędząca trylogia Pędząca trylogia Pędząca trylogia Pędząca trylogia Pędząca trylogia Pędząca trylogia Pędząca trylogia Pędząca trylogia Pędząca trylogia Pędząca trylogia Pędząca trylogia Pędząca trylogia Pędząca trylogia Pędząca trylogia Pędząca trylogia 



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz