niedziela, 10 września 2017

Ostatnie chwile przedsprzedaży Alien Artifacts!- informacja prasowa Wydawnictwa Portal.

Zanurz się w otchłań kosmosu, gdzie pilotując potężne statki bojowe, wymyślając pożyteczne technologie i odkrywając zasobne planety spróbujesz posiąść najcenniejszą z nagród - Artefakty Obcych!


Artefakty Obcych to gra z gatunku 4x, w której wcielasz się w przedstawiciela międzyplanetarnej korporacji, wysyłającej swoje statki badawcze w nieznane rojony kosmosu, by zwiększać swoją wiedzę i potęgę. Buduj swoje okręty, dokonuj przełomów naukowych, odkrywaj galaktykę w poszukiwaniu wszystkiego - albo każdego - co jesteś w stanie wykorzystać.

Artefakty Obcych są zbudowane na silniku zasobów (Resource engine) - w każdej turze pobierasz trzy karty zasobów i decydujesz, jak najlepiej je wydać. Każda karta zasobu zawiera dwa różne typy zasobów do wykorzystania. Możesz wykorzystać tylko jeden z tych dwóch typów i tylko dwie karty na turę! Z ich pomocą zbudujesz statki, rozwiniesz technologię, odkryjesz planety, albo przehandlujesz je na gotówkę!

Nowe Statki pozwolą ci atakować obcych i pozyskiwać ich cenne artefakty, które dostarczają znaczące bonusy. Z każdą nową Technologią w twoim imperium zyskasz dostęp do nowych akcji, bonusów i okazji do zdobycia punktów. Każda Planeta, jaką odkryjesz, dostarczy cennych zasobów do wykorzystania w przyszłości.

czwartek, 7 września 2017

Bystre Główki: kto to wszystko zapamięta? (informacja prasowa)

"Bystre główki", nowa gra karciana Fabryki Kart Trefl-Kraków, ćwiczy pamięć i koncentrację dziecka. Zadaniem graczy jest zapamiętanie obrazków z zagrywanych kart oraz wymienienie ich w odpowiedniej kolejności. Brzmi banalnie? To wcale nie takie łatwe, jakby się wydawało! 


Gracze układają kolejne karty na stosie, a następnie wymieniają je w odpowiedniej kolejności. Po popełnieniu błędu gracz, który się pomylił, rozdaje zagrane karty pozostałym uczestnikom rozgrywki. Osoba, która zbierze największą liczbę kart, zwycięża. Karty specjalne wprowadzają zdrową dawkę zamieszania, napięcia i humoru!


Możliwe są dwa warianty rozgrywki: kooperacyjny, czyli gracze kontra gra lub podstawowy, rywalizacyjny.

Gra zawiera 104 karty z obrazkami.  Autorem "Bystrych główek" jest Duńczyk Martin Nedegaard Andersen.

"Bystre główki" to przyjemny sposób na rozwój poprzez zabawę i wspólnie spędzany czas!


Grę polecają: Czas Dzieci, Victor Gimnazjalista i Best Brain.

Informacja prasowa Wydawnictwa Trefl (Joker line).
Treść i zdjęcia są własnością Wydawnictwa.

wtorek, 5 września 2017

PIRANIE!: a weź się ugryź! - recenzja gry Wydawnictwa Nasza Księgarnia.

Wydawnictwo Nasza Księgarnia z przytupem wkroczyło na rynek gier planszowych oferując naprawdę bardzo udane propozycje skierowane do dość szerokiego grona odbiorców, z grającymi rodzinami na czele. Każda z dotychczas recenzowanych przez nas gier (Domek na drzewie, Bankrut, Fabryka robotów czy Gra na emocjach) okazała się strzałem w dziesiątkę.

Jakiś czas temu otrzymaliśmy do recenzji Piranie!, czyli odnowioną Piranha Pedro Jensa-Petera Schliemanna Za szatę graficzną odpowiada oczywiście nieoceniony Tomek Larek, którego prace uwielbiamy (w odróżnieniu od pewnego niemieckiego rysownika). Z pewnością nadają one swoistego klimatu.

Grafiki grafikami, ale czy sama gra jest dobra? No, cóż zapraszam do lektury naszych wrażeń.



CO ZAWIERA GRA

Całość zamknięta jest w sporym pudle. W środku znajdziemy dużą planszę, drewnianą figurkę Carlosa, karty ruchu (6 kompletów po 12 sztuk), kartę gracza rozpoczynającego, żetony piranii, żetony z pieńkami oraz materiałowy woreczek. Jakość komponentów to poziom poprzednich tytułów wydawnictwa, czyli jest dobrze.

Do tego bardzo czytelna instrukcja napisana przystępnym językiem, okraszona przykładami. Po jej lekturze w zasadzie nie mamy żadnych wątpliwości co do samej rozgrywki.

CEL GRY

Na legendarnej wyspę San Escobar znajduje się Carlos. Carlos jest żądnym przygód człowiekiem i lubi sobie urządzać wycieczki. Każdy z graczy wciela się w rolę pomagiera Carlosa, który za pomocą kart będzie sterował naszym bohaterem. Sęk w tym, że jak mawia przysłowie, gdzie kucharek sześć, tam nie ma co jeść. Zatem chcąc nie chcąc będziemy sobie nawzajem przeszkadzać w celu umoczenia naszego bohatera narażając go dodatkowo na bliskie spotkania z piraniami. Zatem kombinując jak się da musimy koniec końców doprowadzić do przegranej jednego ze współgraczy. W tej grze nie ma jednego zwycięzcy, jest za to jeden przegrany.

PRZYGOTOWANIE GRY


Przygotowanie gry jest krótkie. Po pierwsze rozkładamy planszę, na której umieszczamy w wybranych miejscach żetony piranii. Carlos wędruje na wyspę. Każdy z graczy otrzymuje swój zestaw startowy w postaci 12 kart (w swoim kolorze) oraz 4 żetony pieńków. Reszta pni wędruje do puli ogólnej. To tyle, przygody Carlosa czas rozpocząć.

PRZEBIEG GRY

Przyjrzyjmy się kartom, będącym na wyposażeniu każdego z graczy. Na każdej z nich widnieją dokładnie trzy informacje. Po pierwsze mamy rysunek jednego z czterech obszarów występujących na obrzeżach planszy. Mamy zatem góry, plażę, wioskę lub dżunglę. Obecność jednego z tych obszarów na karcie wyznacza kierunek, w którym będzie się poruszał Carlos. Po drugie mamy cyferkę, która wskazuje na odległość jaką Carlos będzie w stanie przebyć. Po trzecie mamy symbol pnia (o tym za chwilę).

Przebieg gry jest banalny. Każdy z graczy wybiera jedną z kart i wykłada ją zakrytą przed sobą. Następnie gracz posiadający status rozpoczynającego odkrywa swoją kartę i przesuwa Carlosa zgodnie z informacjami na niej zawartymi, tj. we wskazanym kierunku i o odpowiednią liczbę pól. Wykorzystana karta już w tej rundzie nie będzie brała udziału. Następnie kolejna osoba odkrywa kartę i wykonuje swój ruch, itd. Karta gracza rozpoczynającego trafia do następnego uczestnika rozgrywki. I cała zabawa jest powtarzana.

Kilka słów na temat samego ruchu. Jako że Carlos nie jest cudotwórcą, niestety nie ma możliwości stąpania po powierzchni wody. Dlatego też posiada pomoc w postaci pieńków. Ilekroć ma wejść na wodę, musimy położyć żeton z pieńkiem. W przeciwnym razie nasz bohater zażywa kąpieli i dostaje „w nagrodę” karną piranię.

niedziela, 3 września 2017

Podsumowanie sierpnia i plany na wrzesień.

Obserwowałam ostatnimi dniami naszą Marysię szykującą się na nowy rok szkolny. Planowanie miejsca na książki, zeszyty i materiały wszelakie... Podsumowywanie jaki był poprzedni rok - co się zadziało dobrego, a co było nie tak i trzeba będzie popracować, żeby w tym roku nie popełniać tych błędów. Wspominanie kończących się wakacji i przygód...

To wszystko  uświadomiło mi, że podsumowywanie i planowanie jest bardzo ważne. A ja, przyznaję się bez bicia, ostatnio odpuściłam blogowe podsumowania :-(. Tak, ciągły brak czasu... wykańczanie mieszkania, przeprowadzka, remont i przeprowadzka u Rodziców a po tym wszystkim chęć do choć chwili odpoczynku.... Tłumaczenia zawsze się znajdą. Marysia też znajdzie 100 000 powodów, żeby czegoś nie zrobić. Ale nie o to chodzi, żeby szukać powodów do nie zrobienia czegoś. Chodzi o to, żeby się tak zorganizować, żeby dać radę. I to moje postanowienie na nowy rok szkolny. Organizacja i comiesięczne podsumowania. Trzymajcie mnie za słowo. Zatem zapraszam do podsumowania sierpnia i naszych blogowych planów na wrzesień. 


Co takiego zadziało się w sierpniu na blogu?

To był nasz urlopowy miesiąc. Urlop, na który czekaliśmy baaaardzo długo i który był nam baaaardzo potrzebny (po tych wszystkich naszych rewolucjach). Nic więc dziwnego, że jak nastał to ogarnęło nas spore lenistwo. Ale to nie oznacza, że nie graliśmy w planszówki. Co to, to nie. My możemy być padnięci, chorzy, w gorączce ale i tak znajdziemy siły, czas a przede wszystkim chęci na granie. I nie inaczej było podczas naszego urlopu. Jak zwykle zabraliśmy ze sobą sporą ilość gier. 

Jeśli zaś skupić się na tym, co w sierpniu pojawiło się na blogu to opublikowaliśmy w sumie 13 postów, a wśród nich: 6 informacji prasowych, 6 recenzji i rozwiązanie konkursu zorganizowanego pod koniec lipca. 

Rzućmy zatem okiem na poszczególne posty.

Recenzje gier




Wybuchowa mieszanka: Piąta ingrediencja (Rebel): Tak naprawdę nowy dodatek, to kilka minidodatków, z których możemy skorzystać lub nie. Jednakże przeplatają się one ze sobą i prawdę mówiąc ani razu nie zagraliśmy tylko z częścią Piątej Ingrediencji. Braliśmy wszystko z dobrodziejstwem inwentarza. Gra dzięki dodatkowi otrzymała powiew świeżości.



Kowale losu (Rebel): Gra robi wrażenie swoim wykonaniem. Tak po prostu. Jakość komponentów, szata graficzna, wymienne ścianki na kościach, to wszystko się naprawdę podoba. Zanim rozpoczęliśmy w ogóle rozgrywkę, to zastanawialiśmy się, czy przypadkiem ta cała otoczka nie stała się ważniejsza niż sama gra. Bowiem mechanika gry opiera się na rzucaniu kośćmi. Ale to turlanie jest zabawne. Doskonale sprawdza się w gronie rodzinnym, gdzie wyniki schodzą na dalszy plan, a liczy się dobra zabawa w dobrym towarzystwie. Wtedy naprawdę ta cała losowość jakoś tak mniej uwiera. I jeśli z takim podejściem będziemy podchodzili do Kowali losu, to gra będzie sprawiała przyjemność. Jeśli jednak chcielibyśmy mieć los w swoich rękach, to możemy się sparzyć i lekko (albo i nie lekko) się sfrustrować.


Hokus Pokus (Foxgames): kochamy Speed Cups i wszystko co nam je przypomina wpada nam w oko. Nie inaczej było, a tą śliczną grą Foxgames. Ja osobiście zakochałam się z niej od pierwszego wejrzenia, nawet jeszcze zanim zagrałam. A potem było tylko lepiej. Bo Hokus Pokus to takie Speed Cupsy na sterydach. Gra łudząco przypomina zasadami wspominaną kultową pozycję, ale wydaje się nieco trudniejsza. Tam zadania były trochę liniowe. Ot, poukładać jak najszybciej wszystkie elementy w odpowiedniej konfiguracji. W Hokus Pokus nie ma tak łatwo. Tutaj po pierwsze musimy szybko poukładać w głowie, które przedmioty wezmą udział, a następnie tak pokombinować, żeby te wyszarzone poukrywać.Teoretycznie to gra dla dzieci...przy której doskonale bawią się dorośli.




Słowny ninja (gra Łukasza Wookiego Woźniaka): Gry słowne są dość specyficzne. Bardzo dużo zależy od zasobu słów, jakim dysponuje dany gracz i łatwości ich wyartykułowania. Ja generalnie mam problem z tym drugim i dlatego też do Scrabble zasiądę ale bez entuzjazmu. Całe szczęście Słowny Ninja nie jest w żadnym przypadku klonem Scrabble, ale podąża swoją drogą, mając oczywiście cechy swojego starszego kuzyna.