poniedziałek, 22 października 2018

GET PACKING: gotowi do drogi - recenzja gry Wydawnictwa Rebel.


Są takie czynności w życiu człowieka, których serdecznie, ale to tak serdecznie nienawidzi. Dla mnie takową jest pakowanie. Na samą myśl o tym, że muszę zastanowić się co zabrać, spakować się i później zastanawiać się w drodze o czym zapomniałem, robi mi się słabo.

Dziś przedstawiamy grę, której tytuł mówi wprost – Get Packing, to po prostu pakowanie się. Podziwiam autora gry, który z tak nielubianej czynności stworzył całkiem interesującą grę. Grę, w której z pewnością przyjdzie nam pomyśleć i trochę się podenerwować. Czy przypadła nam do gustu? Zapraszam do lektury recenzji.



CO ZAWIERA GRA

Całość zamknięta jest w dużym (rzekłbym przydużym) pudle. A co znajdziemy w środku? Oczywiście znajdą się walizki i trochę rzeczy do spakowania, np. koło ratunkowe, piłka, kapelusz, kąpielówki, okulary czy też płetwy. Każdy z graczy otrzyma swój zestaw. Do tego kilkadziesiąt okrągłych dużych kart zadań.

W środku znajdziemy funkcjonalną wypraskę, dzięki której wszystko jest łatwiej przechowywać. Mam tutaj jednak jedną uwagę. Wypraska jest zbyt płaska. Spokojnie można było ją zrobić nieco głębszą, bo miejsca w pudełku jest aż nadto. 

Warto wspomnieć o instrukcji. Jako, że zasady nie są zbyt skomplikowane, więc instrukcja jest krótka, w zasadzie to kilka krótkich zdań.
Na uwagę zasługuje wykonanie gry. Jest naprawdę dobrze. Wszystko zostało wykonane z solidnego plastiku, a same walizki (w których są ruchome elementy) są zrobione tak, że z pewnością wytrzymają niejedną rozgrywkę.

CEL GRY

Naszym zadaniem jest, no cóż, ekspresowe spakowanie się. Będziemy musieli jak najszybciej wykonać określone zadania, polegające na spakowaniu określonych przedmiotów do walizki. Ten, kto pierwszy wykona trzy takowe zadania, będzie zwycięzcą.

PRZYGOTOWANIE GRY

Przygotowanie gry trwa dosłownie chwilę. Każdy z graczy otrzymuje swój zestaw startowy, na który składa się zgrabna walizeczka oraz 13 przedmiotów. Następnie tasujemy wszystkie karty zadań i formujemy zakryty stos. Jako że występują trzy poziomy trudności więc możemy dostosować rozgrywkę do poziomu zaawansowania uczestników i dopasować do nich.

I to tyle. Gra może się rozpocząć.


PRZEBIEG GRY

Jest banalnie prosto. Przynajmniej w teorii. W praktyce różnie bywa. Ale po kolei.

Odsłaniamy kartę zadania. Na niej będą przedstawione przedmioty, które musimy spakować do walizki. W  tym momencie wszyscy gracze dobierają właściwe przedmioty i zaczynają kombinować, jakby tu je ułożyć. Ten, komu udało się to zadanie zakrywa ręką kartę zadania, czym zatrzymuje rozgrywkę. Teraz jeden z graczy sprawdza poprawność rozwiązania, tj. czy w walizce są wszystkie wymagane przedmioty i czy walizka została właściwie zamknięta (usłyszymy dźwięk zamykanej walizki). Jeśli wszystko jest w porządku, to ten gracz zabiera kartę, a jeśli nie, to zabawa trwa dalej, aż komuś się uda.

W momencie, gdy komuś uda się zdobyć trzy karty zadań, cała zabawa się kończy i wyłaniamy zwycięzcę.


Dla utrudnienia zadania możemy wykorzystać propozycję instrukcji, tj. układania wszystkiego jedną ręką, najlepiej tą której używamy rzadziej, czyli mańkut będzie się posługiwał wyłącznie prawą ręką.

WRAŻENIA

Powiem szczerze, że szata graficzna, sam tytuł, może trochę mylić. Wskazywałyby, że mamy do czynienia z prostą grą dla dzieci. Ot, kolejna gra-zabawka. Zabierając się za Get Packing z takim nastawieniem, możemy się zdziwić. I to bardzo. Mamy bowiem do czynienia z wcale niełatwą łamigłówką, przy której trzeba będzie sporo się nagłowić.

Pomimo banalnych wręcz zasad, gra nie jest taka prosta, jak by się mogło wydawać. Już pierwszy poziom może (ale nie musi) dać się nam we znaki. Ten najwyższy może stanowić zagadkę na dłuższą chwilę.

Mechanicznie gra nawiązuje do naszego ukochanego Lonposa czy też Ubongo. W każdej z nich mamy zestaw elementów, które musimy umieścić we właściwy sposób. Oczywiście w każdej z tych gier wygląda to nieco inaczej, ale ogólne zasady pozostają niezmienne.

Mamy również element rywalizacji, który wywołuje dodatkową presję na uczestnikach zabawy. Ten, kto bawił się w Ubongo, ten doskonale wie z czym to się je. W lekkim stresie rozwiązanie łamigłówki staje się trochę trudniejsze.

Oczywiście zawsze możemy zrezygnować z tego i po prostu w ciszy i spokoju rozwiązywać poszczególne zadania. Polecam ten wariant z młodszymi dziećmi, z którymi w spokoju trzeba usiąść i troszkę wspomóc układanie elementów w walizeczce.

A jak wygląda regrywalność? Zadań jest w sumie 30. Czy to dużo, czy mało? Sam nie wiem. Nauczenie się na pamięć rozwiązań pewnie jest możliwe, ale patrząc po naszych doświadczeniach, do każdego zadania (nawet tego już kiedyś rozwiązanego) przystępujemy dokładnie tak, jakbyśmy rozwiązywali je po raz pierwszy. Z pewnością nie będzie to tyle układów, ile oferuje nam Lonpos czy Ubongo, ale naprawdę nie jest źle. Poza tym, co jest bardzo istotne, zagadki nie mają tylko jednego rozwiązania. Owszem na końcu instrukcji mamy rozwikłane wszystkie zagadki, ale są to jedynie propozycje – nie raz i nie dwa sprawdzając swoje rozwiązanie, byłem mile zaskoczony, że udało mi się to zrobić nieco inaczej.

Oczywiście tego typu gry przy częstym ogrywaniu mogą się zwyczajnie znudzić. Nie ma co ukrywać, przez cały czas robimy to samo, czyli losujemy zadanie, wybieramy elementy i układamy je w walizeczce. Najprostszą radą jest po prostu chwilowy rozbrat z grą i powrót po jakimś czasie. Nie raz i nie dwa przy tego typu grach-łamigłówkach się to sprawdzało.

My bardzo lubimy taką gimnastykę umysłową i strasznie lubimy tego typu gry, więc bardzo szybko

A jak wygląda czas gry? No cóż, jest dość płynny - wszystko zależy od samych uczestników zabawy. Czasem będzie to 15 minut, a czasem i z pół godziny. Nie ma tu żadnej reguły.

Fajnie, że wydawca zdecydował się na trzy poziomy trudności, dzięki czemu możemy dostosować rozgrywkę do możliwości i/lub chęci samych graczy. Dzieciaków nie zniechęcimy a starsi będą mogli się wykazać.

Skalowalność. Gra przeznaczona jest dla 1 -4 graczy. Wspomniany wcześniej tryb solo ma swoje zalety – odpada rywalizacja. Z kolei gra w większym składzie jest swoistym wyścigiem o zdobycie kart zadań. I jedno i drugie sprawdza się w praniu.

Get Packing to kawał dobrej zabawy, w której musimy się zmierzyć przede wszystkim z samym sobą, żeby jak najszybciej rozwiązać otrzymane do wykonania zadania. Jak już wspomniałem, zadania nie zawsze są proste i poprawne ułożenie daje sporo frajdy. Pewnie, że zdarzają się sytuacje, gdy nic nam nie idzie, gdy ktoś po raz kolejny zgarnia nam kartę sprzed nosa, że inni już kończą a mi nic nie wychodzi. No, takie to już urok tej gry. Wtedy polecam zabawę solo.

Gra pewnie mojego podejścia do pakowania nie zmieni, ale w jakimś stopniu ociepli mój stosunek do tej niewdzięcznej czynności. W rozsądnych dawkach dostarczy nam dobrej rozrywki. Jeśli lubicie zatem dobre łamigłówki, to nie wahajcie się i sięgnijcie po Get Packing. Nie zawiedziecie się.

PLUSY:

+ bardzo proste zasady,
+ piękne wykonanie,
+ wysoka jakość komponentów,
+ bardzo dobra skalowalność,
+ wysoka regrywalność,
+ dwa poziomy trudności,

MINUSY:

- w swojej kategorii brak



Liczba graczy:  2-4 osoby
Wiek: od 6 lat 
Czas gry:  od ok. 15 minut
Rodzaj gry:  gra logiczna, 
gra imprezowa
gra rodzinna
Zawartość pudełka:
*4 walizki
* 4 zestawy po 13 przedmiotów
* 30 kart celu
* instrukcja do gry.
Wydawnictwo: Rebel
Cena: 80-110 zł (X 2018)


Serdecznie dziękujemy Wydawnictwu Rebel za przekazanie gry do recenzji.
Grę Get Packing  można kupić w sklepie Rebel.

Galeria zdjęć:

Kliknij, aby zobaczyć duże zdjęcia
               

Michał

1 komentarz: