wtorek, 24 stycznia 2017

Lutowe konwenty planszówkowe.

Styczeń, wbrew opiniom jakie znalazłam w necie o martwym okresie w planszówkowych eventach, rozpoczął rok kilkoma interesującymi imprezami planszówkowymi. Niewątpliwie najdłuższą, bo trwającą aż 2 tygodnie, była i ciągle jeszcze jest nasza lokalna lubelska BoardMania. Kto nie był ma jeszcze szansę nadrobić to zaniedbanie.

Ale wielkimi krokami zbliża się do nas luty a wraz z nim kolejne imprezy planszówkowe albo takie, w których sporą część programu stanowią gry planszowe. Jakie to będą imprezy? Przed Wami nasze zestawienie konwentów i imprez planszówkowych w lutym w naszym kraju:


DUOkon w Rzeszowie 3 lutego


źródło: https://www.facebook.com/konwent2lo/

DUOkon - to nie tylko konwent fanów seriali, ale także filmów i gier! Będzie to już 3 edycja tej imprezy. Za atrakcje dla graczy planszówkowych odpowiada sklep z grami i wypożyczalnia GameKeeper.

Miejsce: Rzeszów, ul. Ks. J. Jałowego 22 
(II Liceum Ogólnokształcące)
Wstęp: 2 zł
Więcej szczegółów znajdziecie na fanpage'u

RozGRYFki 2017 w Tczewie 4 - 5 lutego


źródło: https://www.facebook.com/events/216484082146183/
Organizatorzy, czyli Tczewski Klub Fantastyki zapraszają na pierwsze w Nowym Roku spotkanie z planszówkami. W tym miesiącu zagracie jak zwykle w gry planszowe oraz Rock Banda.

Miejsce: Tczew, Ul. Szkoły Morskiej 1 
(I Liceum Ogólnokształcące)
Wstęp: 2 zł
Więcej szczegółów znajdziecie na fanpage'u organizatora i 


Kregulcowe Dni 2017 w Jastrzębiu Zdrój 11 lutego

źródło: https://www.facebook.com/events/1170252506348041

Kregulcowe Dni to konwent, której głównymi tematami są: fantastyka oraz kultura dalekowschodnia, z szczególnym naciskiem na Japonię. Zatem, na imprezie znajdziecie, między innymi: gry planszowe oraz elektroniczne, RGP, larpy, panele i warsztaty tematyczne, konkursy, gry i zabawy nawiązujące do konwencji imprezy. Pojawią się goście którzy przeprowadzą ciekawe warsztaty. Odbędzie się konkurs cosplay z nagrodami. Kolejnym smaczkiem będą nawiązania do gwary i kultury śląskiej. Bardziej wytrwali będą mogli doszukiwać się tajemnic związanych z historią samego Hrabiego Kregulca. Być może odkryjecie salę tematyczną, w której stanie się coś co zmieni waszą przyszłość…

niedziela, 22 stycznia 2017

ZOLORETTO: wybuduj swój zwierzogród - recenzja gry G3.

Michael Schacht to uznana postać w świecie gier planszowych. Swoją zabawę w projektowanie gier rozpoczął pod koniec lat 80-tych. W jego portfolio znajdziemy choćby takie tytuły jak China, Mondo czy jedną z naszych ulubionych gier dwuosobowych Shanghaien. W roku 2003 pokazał światu Coloretto - ciekawą karciankę, której polski tytuł to Kameleon. 3 lata później gracze otrzymali Zooloretto.

Zooloretto, Coloretto – brzmią podobnie, prawda? Nie tylko brzmią. Zooloretto to gra planszowa, która bazuje na swojej karcianej siostrze. Jakby nie patrzeć to gra, która znalazła uznanie w oczach zarówno graczy (jakieś pół miliona sprzedanych kopii na całym świecie) jak i kapituły Spiel des Jahres, która to przyznała tej grze tytuł Gry Roku 2007. Ten znaczek (nie wiem czemu nieobecny na pudle w najnowszym wydaniu) o czymś świadczy. Sprawdziliśmy, czy faktycznie na to zasłużył. Zapraszam do lektury naszych przemyśleń.


Pudełeczko ze słodką pandą. 


CO ZAWIERA GRA
Gra w całej okazałości.


Całość mieści się w dużym pudle. Już sama okładka robi wrażenie, bo widok Pandy jakoś tak zawsze chwyta za serducho. W środku, obok instrukcji znajdziemy całą masę elementów. Tekturowe plansze, tona kafelków ze zwierzakami, drewniane „ciężarówki"  i monety. Do tego otrzymujemy płócienny woreczek.
Co ciekawe w środku znajdziemy 3 minidodatki, które podnoszą regrywalność Zooloretto. Mała rzecz a cieszy.

Kilka słów odnośnie wykonania. No cóż, G3 nie raz i nie dwa przyzwyczaiło nas do tego, że w przypadku ich gier po prostu „nie ma lipy”. Wszystko jest zrobione z porządnych i co ważne dziecioodpornych materiałów. Do tego czytelna instrukcja okraszona wieloma przykładami. Nic tylko rozłożyć to wszystko i po prostu zagrać.

CEL GRY
Budujemy sobie zoo.




Cel jest prosty. Każdy z graczy wciela się we właściciela ogrodu zoologicznego. Otrzymujemy do dyspozycji kilka wybiegów i musimy je odpowiednio zasiedlić. Wszystko oczywiście podlega punktowaniu, a gracz, który uciuła najwięcej punkcików, zostaje zwycięzcą.






czwartek, 19 stycznia 2017

TZAAR: Było nas trzech... - recenzja gry od wydawnictwa Rebel.

Całkiem niedawno pisaliśmy o wrażeniach płynących z obcowania z grą YINSH. Dziś mamy niewątpliwą przyjemność opisania swoich odczuć związanych z kolejną grą z tzw. Projektu GIPF, czyli TZAAR. Tytuł ten, to (póki co) najmłodsze dziecko w całym projekcie. W dodatku dziecko tak trochę niespodziewane. 

W roku 2006 autor Chris Burm ogłosił, że Projekt GIPF uważa za kompletny. Tworzyło go wówczas 6 tytułów, tj. GIPF, TAMSK, ZÈRTZ. DVONN, YINSH i PÜNCT. Rok później pan Burm zmienił jednak zdanie i z projektu wypadł TAMSK. Czemu tak się stało? Być może chodziło to, że gra spodobała się mniej niż pozostałe, może wpływ na to miały wysokie koszty produkcji? Tak do końca nie wiadomo. Faktem jest, że w roku 2007 na świat przyszedł TZAAR i zastąpił TAMSK. Co ciekawe jest jedyną grą, której tytuł różni się od pozostałych gier z Projektu. Sam Burm zafascynowany zbitką trzech samogłosek, obecnych np. w mieście Brno, nadawał swoim grom tytuły bazując o takowy układ liter. W TZAAR mamy również zbitkę, ale dwóch takich samych samogłosek. W roku 2017 na świat przyjdzie kolejna gra z Projektu, w LYNGK nastąpił powrót do starego nazewnictwa.

Do rzeczy jednak. Ileś tam rozgrywek za nami i wypadałoby się podzielić naszymi przemyśleniami na temat TZAAR. Zapraszam zatem do lektury.

Pudełeczko skrywające Tzaar. 


CO ZAWIERA GRA
Zawartość gry...


Jak przystało na całą serię całość zamknięta jest podobnie jak i YINSH w przydużym  pudle przechowującej dużo powietrza. W środku obok dobrze napisanej wielojęzycznej instrukcji znajdziemy  oczywiście planszę. A do niej (jakże by inaczej) pionki w dwóch kolorach (białym i czarnym). Mamy trzy rodzaje pionów, czyli Tzaar (6 szt.). Tzarra (9 szt.) i Tott (15 szt.). Różnią się od siebie jedynie stopniem pokolorowania wnętrza. Do ich przechowywania mamy płócienny woreczek. Całość spoczywa sobie w plastikowej wyprasce.

Oczywiście jakość komponentów to klasa sama w sobie. Do tego krótka i zwięzła instrukcja, która bezboleśnie wprowadza nas w arkana gry.



CEL GRY
Krążek na krążku..





Cel gry jest prosty. Możemy go zrealizować na dwa sposoby. Albo uniemożliwimy przeciwnikowi wykonanie ruchu podstawowego (o tym za chwilę) albo całkowicie pozbawimy go jednego rodzaju pionów.







wtorek, 17 stycznia 2017

Planszówkowe nowości Naszej Księgarni - informacja prasowa Wydawnictwa (cz.2)

Jakiś czas temu zdradzaliśmy Wam jakimi tytułami zadebiutuje na planszówkowym rynku nowy gracz, czyli Wydawnictwo Nasza Księgarnia (pierwszą zapowiedź znajdziecie tutaj). Jeśli myśleliście, że będzie to wielkie wejście a potem chwila przerwy to nic bardziej mylnego. 

Już za chwileczkę, czyli 1 lutego pojawią się cztery pierwsze gry. Ale w marcu Nasza Księgarnia puści na rynek kolejne trzy pozycje. Co to będzie takiego? Zobaczcie sami. Zapraszamy do lektury informacji prasowej.

WIELKA UCIECZKA

„Wielka ucieczka” to polska edycja gry „Cartagena”, wielkiego klasyka wśród gier rodzinnych. Będzie to światowa premiera nowej wersji gry, wzbogaconej o 4 warianty rozgrywki. Każdy z nich wprowadza nowe elementy do gry, dzięki czemu rozgrywka jest jeszcze bardziej emocjonująca.

Międzynarodowa wersja gry obejmuje Kanadę, USA, Hiszpanię, Japonię, Austrię, Niemcy, Holandię i Włochy. Polskie wydanie – jako jedyne – posiadać będzie inną szatę graficzną, zdecydowanie atrakcyjniejszą od wydania międzynarodowego.

Planszówkowe zaproszenie do Wielkiej ucieczki

Każdy gracz posiada sześciu piratów, którym pomaga w ucieczce z lochów. Piraci muszą dotrzeć do czekającej na nich łodzi. Jest ona jednak za mała i nie dla wszystkich wystarczy w niej miejsca! Gracze muszą w przemyślany sposób przemieszczać swoich piratów, ponieważ nie zawsze wygrywa ten, który biegnie najszybciej! Czasami trzeba się cofnąć, aby zdobyć przedmioty przydatne w dalszej ucieczce. Gra kończy się, gdy któryś z graczy umieści w łodzi wszystkich swoich piratów. Zostaje on zwycięzcą i szczęśliwie odpływa, pozostawiając kompanów na pastwę losu.


Zdobyte nagrody:

2014 r. – NAGRODA DZIECIĘCYCH EKSPERTÓW (Niemcy)
2002 r. – NAJLEPSZA GRA ROKU (Holandia)
2001 r. – NAJLEPSZA GRA ROKU (nominacja, Niemcy)
2001 r. – NAJLEPSZA GRA RODZINNA (rekomendacja, Niemcy)


Autor: Leo Colovini
Ilustracje: Tomek Larek
Wiek: 8-108 lat
Liczba graczy: 2-5
Czas gry: 30 min
BGG

TWARDY ORZECH DO ZGRYZIENIA

Autor gry Nestor Romeral Andres jest znany wielu graczom na całym świecie, a jego gry logiczne wydawane pod marką „nestorgames” od lat wzbudzają ogromne zainteresowanie. Jedną z najlepszych jest „Twardy orzech do zgryzienia”, czyli polska edycja gry „Sugar Gliders”. Pomimo prostych zasad gra wymaga od graczy planowania kilku ruchów do przodu. Świetna gra zarówno dla doświadczonych, jak i początkujących graczy.

Ta gra z pewnością będzie smakowitym Twardym orzechem do zgryzienia

Gracze mają twardy orzech do zgryzienia: jak przechytrzyć wiewiórki rywali i zdobyć najwięcej orzechów. Należy w przemyślany sposób przemieszczać swoją wiewiórkę po drzewie i gromadzić kolejne orzechy. Planując swoje ruchy, nie można być jednak zbyt zachłannym – czasami opłaca się zdobyć jednego orzecha, by za moment sięgnąć po ich większą liczbę!

Autor: Nestor Romeral Andres
Ilustracje: Tomek Larek
Wiek: 8-108 lat
Liczba graczy: 2-4

Czas gry: 20 min


sobota, 14 stycznia 2017

FLIPER: aż do ostatniej kropli owocowego soku! - recenzja gry od FoxGames.

Dobble od lat jest niekwestionowanym królem szybkich gier na spostrzegawczość. Nie ma chyba nikogo, kto przynajmniej nie słyszał o tej grze, a większość choć raz miała okazję się z nią zmierzyć. I jak to już jest z hitami, ich obecność na rynku powoduje, że mamy kolejne produkty "dobblopodobne". 

Wydawnictwo FoxGames w swoim portfolio ma już kilka tego typu tytułów jak jak choćby VooDoo czy Hexx. Czy bohater tej recenzji, czyli Flipper dołączy do grona silnych konkurentów Dobble? Przekonajcie się sami. Zapraszamy do lektury recenzji. 


Smakowite pudełeczko z grą. 

CO ZAWIERA GRA

Iście owocowa instrukcja.
Dobblopodobna (choć tym razem trójkątna) metalowa puszeczka skrywa w swoim wnętrzu: 54 karty, 10 żetonów i instrukcję. A skoro puszka jest trójkątna, to i siłą rzeczy elementy w niej skrywające się raczej okrągłe nie będą. 

Wykonanie wszystkiego jest na jak najwyższym poziomie - grube, lakierowane karty, solidne żetony z wielowarstwowej tektury i niecodzienny format instrukcji (do złudzenia przypominający cząstkę owocu). Śmiem stwierdzić, że jakość wykonania zdecydowanie przewyższa Dobble. 

CEL GRY

Jak na grę na spostrzegawczość i refleks przystało, celem Flipera jest jak najszybsze znalezienie powiązania pomiędzy dwiema kartami. Kto będzie w tym najszybszy wygra. 

czwartek, 12 stycznia 2017

Nasz Planszówkowy Sylwester III edycja.

To się już stało tradycją. Bo jak inaczej wytłumaczyć to, że trzeci rok z rzędu Sylwestra spędzamy w domu? I to w doborowym towarzystwie bo z planszówkami i sushi. Ot takie połączenie. A do tego drugi rok z rzędu przebieramy się na imprezę sylwestrową.

Nie inaczej upłynął nam tegoroczny Sylwester. W co takiego pograliśmy? Zobaczcie sami - zapraszamy na krótką relację z naszego Planszówkowego Sylwestra III Edycji (2016/2017). 


Zanim pokażemy Wam jakie gry towarzyszyły nam podczas sylwestrowej zabawy zobaczcie jak wyglądała nasza stylizacja:



Zgadliście za kogo się przebraliśmy? Troszkę Wam podpowiedzieliśmy napisem. Bowiem Maryńczak z Tatusiem przebrali się za podróżników szukających skarbów i dziwnych stworzeń. Jednym z takich okazów był nasz Jasiulek - przebrał się za smoka. A ponieważ Sylwester to czas planów i życzeń to ja wcieliłam się w cygańską wróżkę. 

No to już wiecie w jakim klimacie kręciła się nasza zabawa. A czy ten klimat podróży przeniósł się na wybór gier? Zobaczcie sami w co takiego graliśmy tej nocy:



Taką szczególną noc trzeba było spędzić jakoś specjalnie i wyjątkowo. A może w kasynie? A jeśli w kasynie to obowiązkowo w Las Vegas- przecież kochamy podróże. I tym sposobem na pierwszy ogień poszła kościana gra od Ravensburgera, czyli ni mniej ni więcej tylko Las Vegas. 
Sześć kasyn, sześć kolorów kości i niezliczona ilość pieniędzy (no dobra - nie taka niezliczona bo mamy 54 banknoty o różnych nominałach). Spróbuj swojego szczęścia rzucając kośćmi, rozsądnie ulokuj swoje kosteczki, jeśli chcesz to stocz walkę z innym graczem. Byle zdobyć jak największą ilość kasy. świetna, szybka i lekka gierka idealna na takie okazje. Polecamy.






Skoro tematem przewodnim były podróże to zebraliśmy ekspedycję i wyruszyliśmy w rejs na Karubę (Haba) Naszym zadaniem było przedrzeć się przez dżunglę, stworzyć sobie drogi a wszystko po to, żeby odkryć poukrywane w gęstwinie starożytne świątynie. Po drodze czekały na nas drogocenne bryłki złota i kryształki diamentów. Niesamowite emocje a do tego rozgrywka w czasie równoległym. Uwielbiamy te eskapady a Karuba od czasu znalezienia jej pod choinką nie schodzi z naszego stołu. Mamy nadzieje, że kiedyś uda się nam podzielić z Wami wrażeniami w naszej recenzji. Cierpliwie wyczekujcie. A grę gorąco polecamy bo jest świetna. 

wtorek, 10 stycznia 2017

HANAMIKOJI: po pierwsze uprzejmość- recenzja gry od EmperorS4.

Gdyby tak złapać statystycznego Kowalskiego gdzieś na ulicy i zadać mu proste pytanie,  z czym mu się kojarzy Japonia, to z pewnością wśród tych odpowiedzi padłaby, że z gejszami. Nie da się ukryć, że osoby te na stałe wryły się w pamięci jako ktoś nierozłącznie związany z krajem kwitnącej wiśni. Gejsza to zbitek dwóch słów gei (sztuka) i sza (osoba). Zatem mamy do czynienia z osobą uprawiającą tradycyjne, japońskie rodzaje sztuki. Gejsze są mistrzyniami w sztuce konwersacji, tańca, śpiewu i gry na tradycyjnych instrumentach japońskich. Parają się też również kaligrafią i ikebaną. Są również natchnieniem, np. twórców gier. 

Jedną z takich gier chciałbym dziś Wam przedstawić. Hanamikoji powstała w dalekim Tajwanie. Zdołała jednak zdobyć wiele przychylnych głosów na całym świecie i bardzo się cieszę, że udało nam się ją otrzymać do recenzji. Hanami-koji to ulica w Kyoto, gdzie możemy spotkać mnóstwo gejsz (do tego nawiązuje sama okładka gry). Tam też możemy zaznać smak tej starej Japonii, tej specyficznej kultury, obyczajów, swoistych ceremonii. Zapraszam zatem do świata gejsz przedstawionego w Hanamikoji.




CO ZAWIERA GRA

Całość zamknięta jest w niewielkim pudełku. W środku znajdziemy dwa rodzaje kart. 7 dużych przedstawia gejsze oraz 21 mniejszych – przedstawiających atrybuty każdej z nich. Mamy więc wagasa (papierowy parasol), kami-ogi (papierowy wachlarz), shamisen (coś podobnego do gitary), shakuhachi (bambusowy flet), kanzashi (ozdoba do włosów), kansubon (zwój do czytania) oraz (jakże by inaczej) zieloną herbatę w czajniczku. Przyznaję się bez bicia, że dawno nie widziałem tak ładnych kart, tak dopracowanych, tak klimatycznych. To naprawdę robi wrażenie.

Oprócz kart otrzymujemy również 7 znaczników zwycięstwa oraz dwa komplety (po 4 każdy) kafelków akcji.

CEL GRY




Wraz z przeciwnikiem mamy za zadanie zdobycie przychylności gejsz poprzez obdarowywanie ich pożądanymi przedmiotami – albo uda nam się „przekabacić” cztery z nich albo zdobędziemy 11 punktów wdzięku (charm points). Rywalizacja ta jednak jest dość specyficzna i głęboko osadzona w kulturze Japonii. My decydujemy, które karty mają zostać zagrane, ale to przeciwnik ma pierwszeństwo jeśli chodzi o to, która karta powędruje do nas, a która na jego stronę.