Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Alexander. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Alexander. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 29 kwietnia 2021

E-MOTIONZ: w poszukiwaniu odpowiedniej emotki - recenzja gry Wydawnictwa Alexander.

Emocje towarzyszą nam w zasadzie od pierwszych chwil życia. Od dzieciństwa uczymy się je wyrażać i sobie z nimi radzić. Świetną pomocą do ogarnięcia emocji są planszówki. Nic więc dziwnego, że pojawia się ich coraz więcej. Gra na emocjach, Empatia, Emocje – to tylko wybrane tytuły.

Bohaterka dzisiejszej recenzji to gra, której tematem przewodnim są emocje. Czy obcowanie z E-Motionz wywołuje jakieś skrajne emocje? A Może towarzyszą jej tylko same pozytywne reakcje emocjonalne? Przekonajcie się sami. Zapraszamy do lektury recenzji.




CO ZAWIERA GRA

W pudełku klasycznym dla gier wydawnictwa znajdziemy trochę komponentów, a wśród nich planszę do gry, kostki z emocjami, żetony ruchu, karty z układami emotek, pionki, pchełki i instrukcję.

CEL GRY

Eh te emocje! Naszym celem jest jak najszybsze wyrzucenie na kostkach konfiguracji emotek wskazanej przez kartę. Tylko tak zgromadzimy najwięcej pchełek.

PRZYGOTOWANIE GRY

Na stole umieszczamy planszę a obok niej potasowane karty stroną z logo gry do góry. Wszyscy gracze biorą swojego pionka i ustawiają je na polu START. Dobierają do tego po 8 kości w kolorach graczy. Gracze ustalają następnie do ilu wygranych okrążeń chcą grać, mnożą liczbę okrążeń przez liczbę graczy i dobierają odpowiednio tyle pchełek, które umieszczają obok planszy. Zostaje położenie z boku planszy tylu żetonów ruchu, ilu graczy bierze udział w zabawie.

Wszystko gotowe. Można zacząć zabawę z emocjami!

piątek, 23 kwietnia 2021

BURSZTYNOWA KOMNATA: pogoń za przygodą! – recenzja gry Wydawnictwa Alexander.

Uwaga, uwaga! Wszystkie serwisy telewizyjne, radiowe i agencje prasowe podają sensacyjną wiadomość: odnaleziono wejście do podziemi, w których ukryto Bursztynową Komnatę – skarb zaginiony podczas chaosu II Wojny Światowej! Bez zwłoki poszukiwacze z całego świata stanęli do wyścigu pełnego pułapek i niespodzianek. Kto prześcignie rywali i jako pierwszy dotrze do skrzyń z legendarnym skarbem? Czym prędzej spakuj ekwipunek i dołącz do rywalizacji!

Powyższy fragment brzmi jak opis nowej części przygód Indiany Jonesa czy Lary Croft. Nic bardziej mylnego. To wstęp do przygodowej gry Wydawnictwa Alexander, będącej bohaterką naszej dzisiejszej recenzji. Chcesz się poczuć jak wspomniani bohaterowie? Zapraszamy do Bursztynowej Komnaty. Czy poszukiwanie zaginionego skarbu było pasjonującą przygodą? A może była to droga przez mękę? Przekonajcie się sami. Zapraszamy do lektury recenzji.

CO ZAWIERA GRA

W pudełku klasycznym dla gier Wydawnictwa Alexander, we wnętrzu czerwonej plastikowej wypraski znajdziemy sporą liczbę kwadratowych kafli (planszetek), z których będziemy tworzyć ścieżkę gry, 5 kości losu, tekturowe pionki z podstawkami, klepsydrę (klimatyczny gadżet w grze przygodowej) oraz instrukcję do gry.

CEL GRY

Skoro w eter poleciała informacja o odnalezieniu Bursztynowej Komnaty skrywającej ponoć ogromne skarby, to wiadomo, że aby go zdobyć trzeba być pierwszym, który dotrze do tej komnaty.

PRZYGOTOWANIE GRY

Kafelki tworzące ścieżkę gry tasujemy i układamy na stole w dowolnym układzie (nie musi to być linia prosta). Każda planszetka to jedno pole gry. To, w którym miejscu ułożymy daną planszetkę zależy tylko od nas, z dwoma wyjątkami – ścieżka musi się zaczynać od kartonika z napisem Start a kończyć planszetką z Bursztynową Komnatą, czyli płytką z czerwoną skrzynią i napisem Top Secret. Długość trasy możemy też sami regulować odrzucając część kafelków.

Po ułożeniu trasy wyścigu na polu start ustawiamy pionki graczy biorących udział w zabawie. Zostaje jeszcze w widocznym miejscu umieścić klepsydrę i można rozpocząć przygodę.

czwartek, 26 marca 2020

UCIECZKA Z LOCHU: kto żyw zmyka na druga stronę - recenzja gry Wydawnictwa Alexander.

Gra logiczna z kafelkami? To u nas siłą rzeczy musi trafić na radar. Nic nie poradzimy, że lubimy pogłówkować. A i kafelkowe gry są wysoko w naszym rankingu ulubionych gier.

Nic więc dziwnego, że nie mogliśmy przejść obojętnie obok zapoznania się z bohaterką dzisiejszej recenzji, czyli Ucieczką z lochu Wydawnictwa Alexander. Czy to obcowanie było przyjemne? A może to była istna męczarnia, jak na lochy przystało? Przekonajcie się sami. Zapraszamy do lektury recenzji. 




CO ZAWIERA GRA

W zgrabnym, kwadratowym pudełku (wielkości takiej jak np. przy grach Kwiat Wiśni, Buuu, Rurka wodna czy Najazd turystów) znajdziemy talię kart, kartoniki z drzwiami, pionki rycerzy wraz z podstawkami oraz instrukcję.

Od pierwszego rzutu okiem na pudełko grafiki przykują Waszą uwagę. Postaci rycerzy (zarówno na grafikach na pudełku, ostatniej strony instrukcji jak i na pionkach) są słodkie, iście kreskówkowe. I mamy choć ciut równouprawnienia - bowiem na 6 postaci rycerzy znajdziemy 2 kobiece wersje (fioletowy i różowy pionek). 

Wykonanie komponentów jest bardzo dobre - kartoniki drzwi i pionki rycerzy są z twardszej tektury (takiej jak znajdziemy w grach kafelkowych). Niczego też nie można zarzucić kartom. To jest w końcu tytuł z linii Gold Edition, czyli takiej " lepsiejszej linii", co z pewnością widać po pudełku. Choć to wcale nie znaczy, że standardowe tytuły Wydawnictwa są byle jak wykonane. 

Instrukcja do gry napisana jest w przystępny i zrozumiały sposób, wraz z obrazkowymi przykładami. 

CEL GRY

W zabawie wcielamy się w rolę rycerzy i ścigamy się z przeciwnikami przez labirynt drzwi, gdzie za każdym rogiem czeka niespodzianka. Musimy otwierać i zamykać przejścia i kombinować tak, żeby jako pierwsi dotrzeć do wyjścia. 

PRZYGOTOWANIE GRY

Tasujemy wszystkie kartoniki i rozkładamy je przed sobą kolorowymi drzwiami do góry. W zależności od liczby graczy pole gry będzie wyglądało inaczej. W rozgrywce 2 -osobowej kartoniki układamy w prostokąt 5 x 8, zaś w rozgrywce 3-4 osobowej tworzymy kwadrat 6 x 6 pól. Kartoniki należy układać w równych rzędach zostawiając odrobinę przestrzeni pomiędzy nimi. 

Zostaje jeszcze wybrać swojego rycerza i umieścić go przy najbliższej sobie krawędzi pola gry (żadna z postaci nie może zacząć w środku). Na każdym boku może stać tylko jeden gracz. W rozgrywce dwuosobowej rycerze stają na przeciwko siebie. 

Wszystko przygotowane. Czas zaczynać zabawę w labiryncie drzwi. 

wtorek, 7 stycznia 2020

MONTINO RURKI 3D: ograniczeniem jest tylko Twoja wyobraźnia- recenzja zabawki edukacyjnej od Wydawnictwa Alexander.

Nasz blog, to z założenia blog o grach planszowych. To przede wszystkim o nich piszemy, recenzujemy je czy też informujemy Was o różnych planszówkowych wydarzeniach.Są jednak sytuacje, które mogą być wyjątkiem, aby napisać post o czymś, co nie jest grą czy łamigłówką, a o czym warto napisać. 

Takie "coś" trafiło w nasze ręce gdzieś w połowie grudnia. Mowa tutaj o bohaterce/bohaterach dzisiejszej recenzji czyli... no właśnie jak to nazwać? Zabawce kreatywnej? Zabawce edukacyjnej? Klockach konstrukcyjnych? W zasadzie każde określenie pasuje. Mowa tutaj bowiem o Montino Rurkach 3D od Wydawnictwa Alexander. Czy to był twórczy szał? A może katusze nawiedzonego konstruktora? Przekonajcie się sami. Zapraszamy do lektury naszej (poniekąd) recenzji. 




CO ZAWIERA PUDEŁKO

W pudełku charakterystycznym dla produktów Wydawnictwa znajdziemy następujące elementy: trzy woreczki z plastikowymi rurkami w trzech różnych długościach (20, 14 i 9 cm, łącznie 200 rurek), woreczek ze złączkami w formie rozgałęźnika wieloramiennego (110 sztuk) oraz instrukcję a w zasadzie propozycje przykładowych konstrukcji. 

Tylko tyle, plus nasza wyobraźnia, wystarczy do zabawy. 

Dla uzupełnienia musimy dodać, że Montino Rurki 3D występują w 5 wersjach, które różnią się tylko liczbą elementów. Mamy bowiem pudełko z 75, 155, 310, 390 i 470 elementami. 

ZASADY ZABAWY

Jak się możecie domyślić cała zabawa polega na tworzeniu takich konstrukcji, jakie przyjdą nam do głowy. Oczywiście w granicach możliwości - poza naszą wyobraźnią ogranicza nas właśnie ta liczba elementów. Zestaw, który my otrzymaliśmy to taki środkowy egzemplarz - nie za mały ale też nie za duży. Nie zbudujemy z niego wszystkich konstrukcji pokazanych choćby w albumie z inspiracjami czy takich, które przychodzą nam do głowy. Sporo jednak uda się nam zrobić. 

Cała zabawa polega po prostu na łączeniu poszczególnych elementów przy pomocy złączek w różnorodne figury.