Carcassonne to z pewnością jedna z
najbardziej rozpoznawalnych gier planszowych na świecie, a liczba wszystkich
dodatków i samodzielnych tytułów opartych na pierwowzorze może przyprawić o ból
głowy. Carcassonne kojarzy się jednoznacznie z Klausem-Jürgenem Wrede.
W roku 2003 pojawiła się gra z
Carcassone w tytule, jednakże stworzona została przez innego autora. Był nim
Reiner Knizia. Mowa tutaj o Carcassonne The Castle. Przyznaję się bez bicia, że
tytuł ten od dawna był na naszym celowniku. Jednakże albo cena była kosmiczna,
albo zostaliśmy po prostu przelicytowani na aukcji. Mówiło się trudno.
Naprawdę wielkim zaskoczeniem był fakt,
iż Nasza Księgarnia postanowiła wydać polską wersję tej gry, modyfikując
jednakże tytuł (wyrzucając z niego pewnie ze względów na jakieś prawa
wydawnicze słowo Carcassonne). Zamek (zwany przez niektórych „Żamkiem”)
zadebiutował przed kilkoma miesiącami, przy czym całkowicie zmieniono grafiki
(nowa edycja jest zdecydowanie ładniejsza, poza jednym elementem – o tym w
dalszej części).
Gra z automatu bardzo szybko trafiła w
nasze łapki. Czy było warto czekać przez tych kilka lat na Zamek czy też niekoniecznie?
Zapraszam do lektury naszych przemyśleń.
Całość zamknięta jest w pudełku
wielkości oryginalnego Carcassone. W środku spotkamy bardzo podobną wypraskę
jak w ww. grze, czyli dwie wnęki/rzędy (jak zwał tak zwał), w których
przechowywać będziemy komponenty. A należą do nich znane z Carcassonne
oczywiście kafelki terenu i meeple. Nowością natomiast są płytki muru, które z
jednej strony będą stanowić ograniczenie możliwości rozbudowy terenu, a z
drugiej będą torem punktacji. Nowością będą też żetony specjalne (ich
posiadanie wiąże się z określonymi bonusami) oraz siedziby rodów (drewniane
budynki – po jednym na gracza).
Do jakości oczywiście nie można się
przyczepić. Szkoda, że nie pokuszono się o dodanie jakiegoś woreczka. Z
pewnością podniosłoby to lekko jakość samej rozgrywki i przyspieszyłoby to jej przygotowanie.
Instrukcja, jak przystało na grę Naszej
Księgarni, opracowana została wzorowo. Przejrzysty układ, czytelne przykłady z
pewnością ułatwiają przyswojenie reguł. Dodatkowo na ostatniej stronie mamy
skrót zasad punktowania oraz wyjaśnienie działania płytek specjalnych. Lubię
takie rozwiązania, bo ogranicza to konieczność wertowania instrukcji podczas
samej rozgrywki.
CEL GRY
Cel gry odkrywczy nie będzie. To
zdobycie jak największej liczby punktów, które to pozwolą na odniesienie
zwycięstwa. Te zdobywamy układając płytki we wnętrzu zamku przydzielając naszym
ludkom różne role. Dokładnie tak samo jak w klasycznym Carcassonne. Całe
szczęście dróg do zwycięstwa jest kilka, więc musimy okazać się sprytniejsi i
lepiej wykorzystywać sytuację na stole niż nasz przeciwnik. Przeciwnik w
liczbie pojedynczej, gdyż Zamek jest grą dwuosobową.
PRZYGOTOWANIE GRY
Jak to w Carcassonne bywa, przygotowanie
trwa dosłownie chwilę. Wszystko zaczyna się od poskładania wszystkich płytek
zamku tworząc zamknięty mur. Łączymy je dokładnie tak samo jak puzzle, więc nie ma szans, żeby podczas
gry, nasza „budowla” zmieniła przypadkowo kształt. Część z pól muru to wieże –
na nich umieszczamy zakryte żetony specjalne. Z kafli terenu tworzymy zakryte
stosy (chyba, że mamy woreczek, wtedy wszystko ląduje w nim).
Zestawem startowy każdego z graczy jest
siedziba rodu oraz siedmiu pomocników z czego jeden śmiga na planszę punktową,
a reszta będzie w pocie czoła zdobywać punkty.
I to tyle. Gra może się rozpocząć.