czwartek, 31 maja 2018

STRAŻNICY XOBOS: RTS na planszy- recenzja prototypu gry Imagine Realm.


Gdy sięgam pamięcią kilkanaście lat wstecz, to przypominam sobie te wszystkie godziny spędzone przed komputerem, gdy z wypiekami na twarzy odpierało się kolejne hordy Zergów grając w Starcrafta czy też orków podczas zabawy w Warcrafta. RTS-y w ówczesnym czasie potrafiły przykuć na długie godziny. Szczerze mówiąc, po iluś tam latach rozłąki, zainstalowałem sobie zremasterowaną wersję pierwszego Starcrafta i te emocje wróciły. Czemu w ogóle o tym piszę?

Nadarzyła się okazja, żeby móc zagrać w planszowego RTS-a, czyli Strażników Xobos. Gra zaliczyła swoisty falstart, gdyż pierwotnie pojawiła się na wspieram.to i została wycofana. Wzięto zatem sobie do serca głosy graczy, poprawiono szatę graficzną i oto mamy nową kampanię Strażników Xobos, ale tym razem na platformie zagramw.to.

A jak w naszych oczach wypadła sama gra? Czy nam ta gra przypadła do gustu? Zapraszamy do recenzji.




CO ZAWIERA GRA

Jako, że do celów recenzji gry otrzymaliśmy jej prototyp, nie będziemy się odnosić do jakości komponentów.

W środku znajdziemy całą masę rzeczy. Mamy zatem planszę główną, na której będziemy przemieszczać naszych strażników i quarki, wznosić budynki a także toczyć pojedynki. Mamy planszetki graczy, na których oznaczać będziemy żywotność i siłę naszych strażników, dokonywać wzmocnień, przydzielać zadania. Z racji tego, że część rozgrywki powinna być ukryta przed oczami innych graczy, otrzymujemy funkcjonalne zasłonki, które zawierają pomoc gracza. Oprócz tego mamy garść różnorakich żetonów (budynki, wzmocnienia, żetony walki), znaczników, no i same figurki strażników. W podstawowej wersji są to kartoniki wetknięte w podstawki, ale podczas kampanii będzie można kupić plastikowe figurki, które z pewnością dodadzą kolorytu rozgrywce.

Załączona instrukcja jest również w fazie prototypu i w wersji finalnej otrzymamy coś lepszego. Tak czy inaczej merytorycznie jest powiedzmy OK. Napisana została przystępnym językiem z czytelnymi przykładami. Dzięki temu, pomimo wielu zasad, szybko to wszystko wchodzi do głowy.

CEL GRY

W grze Strażnicy Xobos każdy z graczy otrzyma pod swoją komendę tytułowych Strażników, którzy to staną do walki o dominację na planecie Xobos. Strażnicy posiadają szereg umiejętności, dzięki którym są tacy potężni - potrafią wznosić budowle, rozwijać technologie, wprowadzać ulepszenia zwiększając zdolności wydobywcze Kryształów Energii – najważniejszego zasobu w grze, od którego będzie zależało zwycięstwo w grze.

Strażnicy posiadają też umiejętności prowadzenia walki, która to będzie kluczowa w celu zdobycia dominacji na Xobos. Co ważne, strażnicy współpracują ze sobą wzmacniając swoje możliwości ofensywno-defensywne.

PRZYGOTOWANIE GRY

Przygotowanie nie jest specjalnie skomplikowane, chociaż musimy poświęcić na nie kilka minut. Na środek stołu wędruje plansza, na środku której umieszczamy kryształki energii. Obok układamy zasoby budulca oraz kafle technologii, żetony ataku i ulepszenia.

Zestawem startowym każdego z graczy będzie komplet czterech strażników, quarki (na początku dwa), pomarańczowe znaczniki (do zaznaczania poziomów mocy i punktów życia), żetony budynków oraz żetony przekazania mocy/uzdrowienia oraz żeton lidera. Do tego otrzymujemy planszetkę Strażników (swoiste centrum sterowania), planszetkę gospodarczą oraz zasłonkę. Na dobry początek każdy z graczy otrzymuje trzy zasoby budulca.

Następnie wybieramy jedną z ćwiartek na mapie, po czym umieszczamy tam naszych strażników (dwóch w bazie i dwóch blisko niej) oraz quarki. I to w zasadzie tyle. Możemy przystąpić do rozgrywki.

PRZEBIEG GRY


Cała rozgrywka podzielona została dokładnie na 15 rund, a w każdej z nich występują dwie fazy – taktyczna i rozwoju.

W fazie taktycznej przemieszczamy (w kolejności, począwszy od pierwszego gracza) naszych strażników i quarki po planszy i walczymy między sobą, zdobywamy lub niszczymy budynki przeciwników.

Odnośnie ruchu sprawa jest prosta. Każdy ze strażników może poruszyć się o jedno pole na planszy, quark jest bardziej mobilny, gdyż może poruszyć się o dwa pola (nawet trzy, jeśli opracujemy odpowiednią technologię).

Chęć walki zaznaczamy odpowiednim żetonem ze strzałką skierowaną w kierunku innego strażnika lub budynku. Ataku możemy dokonać Strażnikiem i/lub Strażnicą (specjalnym budynkiem, będącej odpowiednikiem np. wieżyczki w Starcrafcie). Przeciwnik może zareagować dwojako, albo po prostu wycofać się albo odpowiedzieć ogniem. Przy czym jedna jednostka może zostać zaatakowana przez kilku strażników, jednakże sama może odpowiedzieć ogniem tylko jednemu atakującemu.

Gdy już wszyscy gracze zakończyli tę fazę, następuje rozliczenie walk (jeśli takowe miały miejsca). W ich efekcie Strażnicy tracą punkty życia lub też są usuwani z planszy (po wyczerpaniu punktów życia).

W fazie rozwoju otrzymywać będziemy przychody w postaci budulca i kryształów, będziemy wznosić budynki, tworzyć połączenia pomiędzy swoimi strażnikami (moc lub uzdrawianie), hodować quarki, leczyć lub uzdrawiać strażników, kupować technologie, czy też ulepszać strażnika. Tę fazę wszyscy wykonują jednocześnie. Faza ta jest swoistym przygotowaniem do następnej fazy taktycznej. Dobrze wykonana z pewnością przyniesie korzyści.

Oczywiście jest to bardzo ogólny zarys samej rozgrywki. Całość jest bardziej skomplikowana, ale bez przesady.

ZAKOŃCZENIE GRY

Po rozegraniu ostatniej 15 rundy możemy przystąpić do liczenia stanu kryształów. Zwycięzcą zostaje ten, komu udało się zgromadzić ich największą liczbę.

WRAŻENIA

Nie ukrywam, że Strażnicy Xobos przypadli mi do gustu. Gra może nie jest idealna i posiada kilka mankamentów, jednakże są one do przełknięcia i z gry czerpię sporo radochy. Przejdźmy zatem do omówienia zalet i wad gry.

Gra z pewnością posiada próg wejścia. Nowy gracz będzie miał na początku pod górkę. Zrozumienie zasad gry, tego jak funkcjonują poszczególne mechanizmy (zwłaszcza w zakresie wzajemnych wzmocnień strażników), jak przebiega walka, jak wznosi się budynki i jakie korzyści nam przyniosą – to wszystko wychodzi w praniu i potrzeba do tego pewnego doświadczenia, które przychodzi w miarę szybko. Po kilku rundach zaczynamy rozumieć ideę gry i nasze ruchy zaczynają być bardziej świadome. Jednakże dopiero po rozegraniu kilku partii w pełni odczujemy potencjał gry.

Podstawowa mechanika może zostać uznana zarówno za wadę jak i zaletę. Chodzi mi o to, że w Strażnikach Xobos mamy do czynienia z grą ze swoistą ukrytą tożsamością naszych przeciwników. Każdy z nas układa swoje strategie w ukryciu, za zasłonkami. Atakując przeciwnika nie mamy pewności co do tego, jakimi siłami dysponuje. Mamy pewne podejrzenia, ale często mijają się z rzeczywistością. Nie wiemy czy dany Strażnik pełni rolę jedynie straszaka, czy też jest napakowany. Czy jest sens go atakować, czy lepiej dać sobie spokój. Czy odpowiedzieć ogniem, czy lepiej się wycofać. To trochę przypomina pokera i moment, w którym mówimy: sprawdzam lub też pasujemy. Bardzo lubię tego typu rozwiązania. Podnoszą one rozgrywkę szczebelek wyżej.

Oczywiście pojawia się tutaj zarzut, że zastosowanie zasłonek i nieujawnianie tego, co się dzieje za nimi, sprzyja oszukiwaniu. To prawda, ale wychodzę z założenia, że są pewne niepisane zasady planszówkowego savoir vivre, których należy przestrzegać. Jedną z nich jest zwykła uczciwość. Nie mieści mi się w głowie, żeby zasiadać do gry i oszukiwać współgraczy. To zdecydowanie nie fair.


Musimy sporo myśleć. To w naszej głowie rozgrywa się większość gry. W skupieniu analizujemy poszczególne możliwości. Nie dziwi więc sytuacja, że podczas gry przeważnie panuje cisza. Nie raz i nie dwa czułem się jak podczas gry w szachy czy też go. Sama gra w pewnym stopniu przypomina klasyczne gry logiczne, w których staramy się przewidzieć ruchy przeciwnika, rozgryźć jego strategię i umiejętnie zastosować naszą.

Strażnicy posiadają zarówno warstwę strategiczną jak i taktyczną. Mamy pewien długofalowy plan działania odnośnie wznoszenia budynków czy też podnoszenia umiejętności. Plan ten jednakże podlega pewnym fluktuacjom dzięki przeciwnikom, którzy na bieżąco wymuszają pewne działania, których wcześniej nie planowaliśmy. A reagować trzeba szybko, żeby się zwyczajnie nie obudzić z ręką w nocniku

Interakcji w Strażnikach jest sporo.  W zasadzie przez cały czas będziemy walczyć o swoje. No cóż, to nierozerwalna cecha każdego RTS-a. Tu nie ma miejsca na pokojowe rozwiązania. Zbieramy siły i atakujemy przeciwnika lub staramy się o skuteczną obronę.

Kolejną rzeczą, która może być wadą i zaletą jest brak asymetryczności. Każdy z graczy dysponuje dokładnie takimi samymi możliwościami. Z jednej strony to zaleta, bo zachowany został balans. Każdy z nas będzie miał dokładnie takie same szanse na zwycięstwo. Z drugiej strony, będąc fanem Starcrafta, uwielbiam różnorodność ras i odmienność naszych poczynań. Inaczej gra się Zergami a inaczej Terranami. Tutaj tego niestety nie uświadczymy. Oczywiście widzę tutaj możliwość wprowadzenia dodatków, które modyfikowały by możliwości strażników. Wiem jednak, że nie jest to prostą sprawą, gdyż właściwe zbalansowanie gry to nie takie hop siup (taki Blizzard ciągle wprowadza poprawki w balansie rozgrywki w Starcrafcie). Liczę jednak na inwencję autora i możliwość wprowadzenia pewnych zmian w rozgrywce w tym zakresie.

Gra oznacza się zerową losowością. Co się z tym wiąże? Możliwość wejścia w schemat podczas początkowych rund, gdy będziemy stosować sprawdzone rozwiązania. W późniejszych szans na schemat oczywiście już nie będzie, bo dojdzie do kontaktu z żywym przeciwnikiem i jego nieszablonowością. Zresztą to samo będziemy robić w klasycznym komputerowym RTS-ie. Też lecimy schematem rozbudowując swoją bazę, czy też stosując pewne sprawdzone rozwiązania podczas walk.

Regrywalność tytułu jest więc spora. Zależeć ona będzie od samych graczy, od ich skłonności do podejmowania jak najmniej przewidywalnych ruchów.

Czas rozgrywki. Cała zabawa trwa jakieś 20 minut na gracza. Co ważne, gra się naprawdę szybko (zwłaszcza gdy już opanujemy mechanikę grę) i te 15 rund wcale się nie dłuży.

Skalowalność. Rzekłbym, że jest specyficzna. Patrząc na mechanikę gry, frajdę powinna sprawiać zabawa w każdym składzie. Niestety tak nie jest. Przyczyna tkwi w mapie. Ta sprawdza się najlepiej w pełnej obsadzie. W przypadku gry dwuosobowej mamy wycięte z użycia dwa sektory (możemy się jedynie po nich przemieszczać).

W przypadku gry dla trzech osób – jeden sektor pozostanie neutralny. O ile w grze dwuosobowej można to jakoś przeboleć, tak w wariancie trzyosobowym już niekoniecznie. Jeden gracz będzie miał po prostu przechlapane od początku, gdyż będzie otoczony przez przeciwników. Wiadomo, na kim będzie się skupiała uwaga, bo takiego gracza można wziąć w dwa ognie i zrobić mu kuku.

Z tego co wiem, autor pracuje nad stosownym rozwiązaniem, czyli planszą dla 2 i 3 osób. Plansza dwuosobowa jest jedną z nagród podczas kampanii, trzymam kciuki, za planszą 3-osobową.

Pewnym mankamentem jest również przyjęty scenariusz zakończenia gry. 15 rund, podliczamy kryształki i koniec. Brakuje mi rozwiązań z RTS, czyli zwycięstwo przez całkowitą rozwałkę. Zwycięstwo poprzez zdobycie np. jakieś artefaktu znajdującego się w bazie, ukatrupienie jakiejś postaci przeciwnika lub niedopuszczenie do śmierci naszej, czy też zniszczenie jakiegoś obiektu. Można pomyśleć o szybszym wejściu w grę, żeby nie rozpoczynać za każdym razem wszystkiego na nowo, żeby już na początku posiadać jakieś budynki czy zasoby. To są luźne pomysły, ale pokazują, że wprowadzenie alternatywnych trybów rozgrywki jest w stanie wykrzesać z tej mechaniki jeszcze więcej.

Scenariusze, w których można by było zastosować powyższe propozycje są jednym z celów kampanii i bardzo liczę na to, że po pierwsze zostanie przekroczony odpowiedni próg odblokowujący ten cel kampanii, a po drugie, że scenariusze te będą po prostu dobre i ciekawe i urozmaicą rozgrywkę.

Ostatnim elementem, który chciałbym omówić jest szata graficzna. Może się podobać. Fajna, klimatyczna okładka, czytelna plansza, ładne grafiki obecne na budynkach, planszetkach. Wszystko jest dość czytelne, chociaż na początku na pewno będziemy mieli problem z rozpoznaniem, który budynek jest który.

Jak już wspomniałem, gra mi się naprawdę podoba. Nie jest ani prosta ani prostacka. Całkiem nieźle odzwierciedla w sposób uproszczony klasycznego komputerowego RTS-a. Gra ma naprawdę spory potencjał, który warto wykorzystać. Już w tej podstawowej wersji oferuje sporo dobrej zabawy, a przy okazji daje nam szansę pomyśleć. A myśleć trzeba sporo, żeby jednocześnie się rozbudowywać i utrudniać jak się da życie przeciwnikom. Jeśli zatem cenicie rozgrywkę z dużą dozą negatywnej interakcji, jeśli lubicie rozwiązania z ukrytą tożsamością, jeśli lubicie po prostu pomyśleć, to naprawdę warto wesprzeć kampanię na zagramw.to i walczyć o jak największą liczbę odblokowanych celów.  

PLUSY:

+ spora regrywalność,
+ brak losowości,
+ ładna oprawa graficzna,
+ ciekaw mechanicznie,
+ spory potencjał rozwoju

MINUSY:

- skalowalność zależna od samej planszy
- próg wejścia.



Liczba graczy:  2-4 osób
Wiek: od 12 lat 
Czas gry:  ok. 20 minut/gracz
Rodzaj gry:  gra strategiczna,
Zawartość pudełka:
* Plansza z mapą „Araneum”
* 4 Plansze strażników,
* 4 zasłonki graczy,
40 drewnianych znaczników,
* zasoby budulca,
* pionki strażników (po cztery w każdym z czterech kolorów),
* kryształy energii,
* 16 żetonów rozkaz-połączenie,
* żetony ulepszeń,
*żetony budynków,
* żetony reaktorów,
* 4 plansze rozwoju,
* 36 kafli technologii,
*  instrukcja do gry.
Wydawnictwo: Imagine Realm
Autor: Jarek Biliński

Serdecznie dziękujemy wydawnictwu Imagine Realm za udostępnienie prototypu gry.

Imagine Realm


Kliknij, aby zobaczyć duże zdjęcia
                  

TuFotki.pl

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz