Żyjemy
w kraju, w którym niemalże każdy z nas zna się na piłce nożnej, medycynie i
polityce. Oczywiście to stereotyp typowego Polaka i rzeczywistość trochę od
tego odbiega, ale coś w tym jednak jest. Fakt faktem, jednym z tematów, które
potrafią mocno podzielić jest polityka. Osobiście unikam jej jak ognia, ale tak
naprawdę nie da się jej nie zauważyć.
Jak pokazuje życie polityka potrafi mocno
spolaryzować społeczeństwo. Dużo w niej nieczystych zagrań, mamienia
obietnicami i całej tej nieciekawej otoczki. Autorzy gry postanowili
wykorzystać te mechanizmy, które da się łatwo dostrzec u ludzi, którzy się
polityką parają. Afera na Wiejskiej to tytuł, w którym możemy wcielić się w
rolę jednego z głównodowodzących jednej z partii i wyruszyć na podbój
elektoratu, korzystając z całego wachlarza możliwości. Jak wyszło to w praniu?
Zapraszam do lektury recenzji.
Do dyspozycji otrzymaliśmy egzemplarz
przedprodukcyjny, który trochę będzie się różnił od wersji finalnej – będzie
oczywiście normalne pudełko, nieco inaczej skonstruowana plansza i generalnie
lepsza jakość komponentów – choć te prawdę mówiąc jak na prototyp są całkiem
całkiem.
Zatem, co znajdziemy w środku? Dwie
plansze – jedna główna, po której poruszać się będą pionki poszczególnych
graczy oraz dodatkowa, na której umieścimy karty biorące udział w grze. No
właśnie karty – jest ich sporo. Podzielone zostały one na 3 typy:
(I) karty kiełbasy wyborczej – za ich pomocą zdobywać będziemy głosy wyborcze –
każda taka karta zawiera informacje, o tym ile i której grupy głosy będziemy
zdobywać. Podzielone zostały one na trzy typy (lewica, centrum i prawica) –
przy czym nie możemy korzystać ze wszystkich, np. będą w partii prawicowej nie
mogę skorzystać z kiełbas lewicowych.
(II) karty afer – podzielone zostały na kilka
rodzajów (obyczajowe, seksualne, finansowe), służą do podrzucania sobie świń, w celu
uszczuplenia elektoratu przeciwników.
(III) karty niespodzianki –
tutaj również mamy kilka typów kart – pozytywnych (np. obronę przed aferami) i
negatywnych, możemy też natrafić na kompana, który nieco ułatwi nam rozgrywkę.
W grze zdobywać będziemy głosy wyborcze
– reprezentowane są one przez specjalne żetony podzielone na kilka grup
społecznych (szaraki, inteligencja, młodzi, nieroby, przedsiębiorcy, emeryci).
Załączona instrukcja jest napisana dość
poprawnie i w zasadzie nie pozostawia gracza z pytaniami bez odpowiedzi.
Dobrze, że ostatnia jej strona przedstawia opis wszystkich pól na planszy, bo
na początku będziemy z tego często korzystać.
CEL GRY
Mamy
do czynienia z pewną (bardzo, ale to bardzo) uproszczoną symulacją bycia
politykiem jednej z czterech partii (lewicowej, prawicowej, centrum i ludowców)
i zdobywaniem poparcia społeczeństwa. Jak to w życiu bywa, będziemy starali się
rzucać obietnice wyborcze czy też oczerniać przeciwników w celu odebrania
poparcia. Finalnie czeka nas kampania wyborcza, która może nieco powywracać
całą sytuację wypracowaną w ciągu wcześniejszych rund. Zwycięzcą jest ten
gracz, który uzyskał najwięcej głosów.
PRZYGOTOWANIE GRY
Przygotowanie gry zajmuje
dosłownie chwilę. Na środku stołu wędruje plansza główna, na której umieszczamy
znacznik rund oraz pionki poszczególnych graczy zgodnie z opisem na karcie
danej partii (każda partia ma swoje miejsce startowe). Gdzieś obok umieszczamy
planszę pomocniczą, na której to formujemy 5 stosów kart (afer, kiełbas
wyborczych i ślepego losu) oraz żetony poparcia. Zestawem startowym (obok
wspomnianej karty partii i pionka) jest zestaw trzech kart akcji specjalnych
oraz nasz elektorat w postaci 15 żetonów poparcia.
I to w zasadzie tyle,
możemy przystąpić do zabawy w zdobywanie głosów.