Podejrzewam, że dla wielu ludzi postać Indiany Jonesa czy też Lary Croft nie jest obca. Ja jestem wręcz wychowany na takich filmach jak Poszukiwacze zaginionej arki czy Świątynia zagłady. Oglądałem je ze sto razy i pewnie jeszcze nie raz do nich wrócę. A swoją drogą, wiecie, że będzie piąta część przygód Indy’ego i to z Harrisonem Fordem? Ja się doczekać nie mogę…
No dobra, wróćmy jednak do właściwego tematu. A jest nim polska wersja (wydana przez naszego rodzimego Rebela) jednej z głośniejszych gier ostatnich miesięcy, jaką niewątpliwie jest Zaginiona wyspa Arnak. Gra, która wywołała całe mnóstwo emocji i zebrała całkiem sporo dobrych recenzji.
Czemu zatem nawiązałem w pierwszym akapicie do przygód słynnego archeologa? Zaginiona wyspa Arnak całymi garściami bowiem czerpie z tego, co mogliśmy obserwować na ekranie w kinie czy w tv. I to w zasadzie w każdym elemencie, począwszy na okładce, poprzez komponenty, na instrukcji skończywszy. Co ciekawe autorami gry są debiutanci (przynajmniej tak wskazywałoby BGG) – czeskie małżeństwo, czyli Michal "Elwen" Štach i Michaela “Mín” Štachová, na co dzień będące przyjaciółmi i współpracownikami zacnego wydawnictwa Czech Games Edition.
Postaram się opowiedzieć co nieco na temat gry i podzielić się naszymi wrażeniami z obcowania z nią. Zapraszam zatem do lektury recenzji.
CO ZAWIERA GRA
W dużym (i ciężkim pudle) znajdziemy całą masę komponentów (warto rzucić okiem na pełny spis komponentów na końcu niniejszej recenzji). Mamy zatem sporą, dwustronną planszę główną wraz z mniejszą służącą do przechowywania zasobów. Każdy z graczy znajdzie też swoją planszetkę symbolizującą nasz obóz. Do tego cała masa różnych kart, płytek, żetonów, znaczników. Dzięki temu wszystko trochę waży. Szkoda, że nie znalazła się w środku plastikowa wypraska. Zdecydowanie ułatwiłoby to przechowywanie tego wszystkiego. Bez jakiegoś insertu, zmuszeni jesteśmy do korzystania z woreczków strunowych.
Jeśli ktokolwiek miał do czynienia z jakimkolwiek tytułem sygnowanym trzema literkami CGE (Czech Games Edition), to wie, że nie oszczędzają oni na jakości. Dokładnie tak samo jest z Arnakiem. Tutaj, jak mawia klasyk „nie ma lipy”. Warto choćby spojrzeć na plastikowe znaczniki kamiennych tabliczek czy tych „słitaśnych” klejnotów. Albo świetne jakościowo elementy kartonowe. Niektórzy wydawcy mogliby się wiele od naszych południowych sąsiadów wiele nauczyć.
Kilka słów o samej instrukcji. Podobnie jak choćby w przypadku Pulsara 2849 nie jest ona jedynie suchym przedstawieniem zasad. Tam wyglądała na jakiś periodyk naukowy. W przypadku Arnaka jest w formie dziennika podróży. Jest może przez to dość długa, ale to tylko pozory, bo samego tekstu aż tak wiele nie ma. Poza tym napisana jest niezwykle czytelnie i w sposób bardzo poukładany z mnóstwem czytelnych przykładów, dzięki czemu zrozumienie zasad przychodzi bez większego trudu. Brawo.
CEL GRY
Na bezludnej wyspie wśród nieznanych wód badacze odkryli ślady wielkiej cywilizacji. Poprowadź wyprawę, by zbadać nieznane zakątki, odnaleźć zaginione artefakty, stawić czoła budzącym grozę strażnikom i poznać tajemnicę, którą skrywa wyspa.
No właśnie. Każdy z nas wciela się w członka wyprawy, której zadaniem jest zbadanie tajemniczej wyspy Arnak i odkrycie śladów dawnej cywilizacji. Przyjdzie nam zatem posyłać naszych ludzi w celu przeprowadzenia badań na odkrytych stanowiskach archeologicznych. Przyjdzie nam również w udziale walka (no powiedzmy) ze starodawnymi potworami broniącymi dostępu do dawnych tajemnic. Z czasem będziemy również zdobywać nowe i przydatne narzędzia a także tajemnicze artefakty. W miarę postępu naszych prac otrzymamy pomocników, którzy wydatnie przyczynią się do szybkiego postępu prac. Będzie też rósł nasz poziom wiedzy o tym, co spotkamy. Oczywiście wszystko to zostało odpowiednio wycenione punktowo. Zwycięzcą zostanie ten z graczy, który wykaże się największą smykałką archeologiczną, czyli uzbiera najwięcej punktów.
PRZYGOTOWANIE GRY
Samo przygotowanie gry nie jest specjalnie skomplikowane, aczkolwiek wymaga trochę czasu. I miejsca. Musimy na planszy porozmieszczać całe mnóstwo komponentów. Całe szczęście plansza jest bardzo czytelna i poradzimy sobie ze wszystkim bez konieczności korzystania z instrukcji. Mamy dokładanie wyznaczone miejsca, gdzie należy umieścić karty, żetony, płytki, zasoby, etc.
Zestawem startowym każdego z graczy będzie planszetka obozu, zestaw dwóch meepli, drewniane znaczniki lupy i notesu oraz startowy zestaw kart (jest dokładnie taki sam dla każdego z graczy). To w zasadzie tyle. Czas rozpocząć przygodę na wyspie Arnak.