Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kapitan Nauka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kapitan Nauka. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 8 grudnia 2020

ZAKODOWANY ZAMEK: algorytm po skarb - recenzja gry od Kapitana Nauki (Wydawnictwo Edgard)

Programowanie i kodowanie od jakiegoś czasu staje się coraz bardziej popularne. Elementy te zaczynają pojawiać się nawet w edukacji przedszkolnej. Nic więc dziwnego, że programowanie wkrada się także do gier planszowych.  Mamy takie przykłady jak Scottie Go czy PixBlocks.

Do grona gier przygotowujących poprzez zabawę do nauki kodowania i programowania dołącza także bohaterka dzisiejszej recenzji, czyli Zakodowany zamek od Kapitana Nauki. Czy programowanie na planszy jest możliwe? Czy taka zabawa w jakiś sposób uczy dzieciaki podstaw prawdziwego kodowania? Przekonajcie się sami. Zapraszam do lektury naszej recenzji.




CO ZAWIERA GRA

W pudełku charakterystycznym dla gier Kapitana Nauki takiej jak na przykład Zakupy znajdziemy sporo tekturowych elementów, a mianowicie: planszę do gry, żetony (skarbów, czarodzieja i ducha) oraz karty ruchów. Do tego instrukcja objaśniająca zasady gry. Tyle wystarczy, żeby rozpocząć przygodę z programowaniem.

Jakość elementów jest naprawdę wysoka i jestem przekonana, że wszystko przetrwa wiele rozgrywek nawet w łapkach małego dziecka. Załączona instrukcja napisana jest bardzo przystępnie i prawdę mówiąc nie mamy żadnych problemów ze zrozumieniem zasad gry 

CEL GRY

Zakodowany zamek to kooperacja – wszyscy gracze wcielają się w mądrego czarodzieja i walczą przeciwko duchowi, który nawiedza zamek. To swoisty wyścig z czasem, bowiem zadaniem czarodzieja jest zebranie czterech skarbów, zanim duch dotrze na szczyt zamkowej wieży.

PRZYGOTOWANIE GRY

Przygodę w zakodowanym zamku trzeba należycie przygotować. Na początku na środku stołu układamy planszę a na niej żeton czarodzieja (na polu z obrazkiem czarodzieja) i ducha (na dole wieży).

Żetony ze skarbami mieszamy i losowo wybieramy cztery skarby. Każdy żeton na swoim odwrocie ma tajemniczy symbol i cyfrę – to są współrzędne pola na planszy, na którym ma być położony dany skarb. Gracze muszą odnaleźć te pola i umieścić na nich wylosowane żetony skarbów.

Zostaje już tylko potasować talię kart ruchu i ułożyć je w zakrytym stosie obok planszy.

Zamek przygotowany do obrony przed duchem. Przygoda może się rozpocząć.

wtorek, 3 marca 2020

ZAKUPY: jak sobota to tylko do ... - recenzja gry od Kapitana Nauki.

Jako dziecko uwielbiałam bawić się w sklep. Wyciągałam mamie różne produkty z szafek kuchennych, łazienki i innych domowych zakamarków. Banknoty rysowałam na kartach a za bilon robiły kamyczki czy inne koraliki. I sklep był przygotowany.

Czasy się zmieniły i nasze dzieci mają do dyspozycji różne gadżety pozwalające na zabawę w sklep - plastikowe owoce, warzywa i inne produkty spożywcze, małe buteleczki po szamponach czy kremach. A przede wszystkim kasę z koszykiem na zakupy i "fałszywymi" pieniędzmi. Jedno się nie zmieniło. Nadal uwielbiają się bawić w sklep. Nasza dwójka do tej pory co jakiś czas organizuje sobie taką zabawę.

Nic więc dziwnego, że Wydawnictwo Edgard w linii gier edukacyjnych Kapitan Nauka ma właśnie bohaterkę dzisiejszej recenzji, czyli grę edukacyjną pod tytułem Zakupy. Czy buszowanie po różnych sklepach było przyjemnością? A może to koszmar porównywalny do gorączki przedświątecznych zakupów? Przekonajcie się sami. Zapraszamy do lektury recenzji.



CO ZAWIERA GRA

W pudełku średniej wielości znajdziemy sporą liczbę tekturowych (baaardzo solidnych) komponentów. Wśród nich 4 kosze na zakupy, dwustronne listy zakupów (8 różnych sklepów po 6 produktów), garść żetonów przedstawiających asortyment tych sklepów i oczywiście instrukcję tłumaczącą zasady zabawy. 

CEL GRY

Jak to już sama nazwa gry sugeruje będziemy bawić się w sklep i robić w nim zakupy. Kto pierwszy zapełni swój koszyk? Kto bezbłędnie zapamięta artykuły ze swojej listy zakupowej? Sami się przekonacie, jak tylko zasiądziecie do zabawy. 

PRZYGOTOWANIE GRY

Zakupy mają kilka wariantów zabawy. W zależności od wybranego musimy odpowiednio przygotować pole gry. Jednakże w większości z nich układamy żetony wzorami do góry (czyli tak, żeby nie było widać produktów), wziąć koszyk dla siebie oraz wylosować listę zakupów. Nic skomplikowanego. 

niedziela, 5 stycznia 2020

KALAMBURY:pokaż, narysuj, wydaj dźwięk... - recenzja gry od Kapitana Nauki.

Są takie gry, które wymagają przestrzeni, stołu, czasu na zabawę i różnych kompetencji u graczy. Są też takie, do których potrzebna jest tylko zgrana ekipa, kawałek miejsca i może jakaś jedna, góra dwie rzeczy.

Bohaterka dzisiejszej recenzji należy do tej drugiej kategorii. Do zabawy przy niej potrzebne jest pozytywne nastawienie, humor, może ciut dystansu do siebie i dwa narzędzia, czyli kartka i ołówek. Będziemy rysować, będziemy wydawać dźwięki i pokazywać różne rzeczy. Mowa bowiem o Kalamburach - tym razem w wydaniu od Kapitana Nauki. Czy to bzyczenie i piszczenie, malunki mniej lub bardziej koślawe czy wygibasy naszym ciałem były okazją do wybuchów radości? A może to była gimnastyczno- rysunkowo- dźwiękowa droga przez mękę? Przekonajcie się sami. Przed Wami recenzja gry Kalambury. 



CO ZAWIERA GRA

W pudełku znajdziemy sporą talię kart (110 sztuk) oraz zwięzłą instrukcję. To wystarczy. Uwierzcie nam, że tylko tyle potrzeba do dobrej zabawy. 

Karty są dobrej jakości i z ciekawymi ilustracjami autorstwa Anny Kleszczewskiej. Gwarantujemy, że przetrwają niejedną, nawet bardzo emocjonującą rozgrywkę. 

Gorzej może być z pudełkiem. Wykonane jest bowiem ze zwykłej tektury grubości dosłownie kilku milimetrów. Otwiera się w sposób charakterystyczny dla większości gier Wydawnictwa Alexander. Przy cienkości tektury może się szybko nadwyrężyć. Czas pokaże. A na dokładkę rozmiar pudełka co najmniej dwukrotnie przekracza wymaganą przestrzeń. Nie mamy planszy więc karty spokojnie zmieściłyby się w mniejszym pudełku typowym dla gier karcianych. W domu planszoholików powietrze w pudełku to ciężki grzech, ale to grzech popełniany w zasadzie przez wszystkich wydawców. 

CEL GRY

Celem kalamburów jest zaprezentowanie za pomocą określonego sposobu danego hasła tak, aby zostało odgadnięte przez innego gracza lub naszą drużynę.  W przypadku bohaterki dzisiejszej recenzji hasło mamy zaprezentowane w postaci rysunku na karcie. Mamy również wskazany na niej sposób jego prezentacji. Ale o sposobach za chwilę... 

PRZYGOTOWANIE GRY

Jak na grę imprezową przystało przygotowanie całej zabawy jest błyskawiczne. Po prostu tasujemy wszystkie karty i układamy je na środku stołu w zakrytym stosie. Obok kładziemy czystą kartkę papieru i ołówek. I tyle. Można zacząć zabawę. 

niedziela, 24 czerwca 2018

Kieszonkowce Kapitana Nauki - rozwiązanie Konkursu z przymrużeniem oka.

W niedzielę 10 czerwca na naszym blogu przy okazji recenzji dwóch najnowszych Kieszonkowców ogłosiliśmy "Konkurs z przymrużeniem oka", w którym nagrodami były Kieszonkowce Kapitana Nauki od Wydawnictwa Edgard.

Dziękujemy wszystkim uczestnikom. Wasze odpowiedzi nie raz nas zaskoczyły, nie raz zdziwiły i nie raz wywołały uśmiech na naszych twarzach. Skoro konkurs został ogłoszony, skoro minął już czas przeznaczony na nadsyłanie odpowiedzi, to teraz jest najlepszy moment, aby wybrać zwycięzców. 


Nasza Marysia po przeczytaniu odpowiedzi stwierdziła, że się poddaje, bo jej podobały się prawie wszystkie. Zatem starszyzna blogowa musiała wziąć na siebie ciężar odpowiedzialności. Co do niektórych odpowiedzi oboje z Michałem byliśmy zgodni kwalifikując je od razu na "tak" lub "nie". Ale pojawiły się też takie, które zmusiły nas do dyskusji i kompromisu co do naszej decyzji.  

Finalnie (po burzy mózgów, dyskusjach i starciach jak z konkursowego zadania) ogłaszamy, że zwycięzcami konkursu zostają następujące osoby:
  • Chmurka;
  • PaulinaB,
  • Dominika Sobel
Wasze odpowiedzi najbardziej nas urzekły, zaskoczyły, rozbawiły, zadziwiły... Gratulujemy pomysłowości! Nagrody są Wasze!

Dziękujemy także autorom odpowiedzi, które nie zostały nagrodzone. Cóż...w każdym starciu są wygrani ale też są pokonani... Co nie znaczy, że w jakimś innym konkursie laur zwycięstwa nie przypadnie właśnie Wam. Nie wolno się poddawać!

Zwycięzcy otrzymają od nas maila potwierdzającego wygraną w konkursie. Prosimy Was o szybką odpowiedź zwrotną z Waszym adresem korespondencyjnym i informacją, którego Kieszonkowca z portfolio Wydawnictwa chcecie otrzymać. Pamiętajcie, że może to być dowolny tytuł - niekoniecznie ten, który recenzowaliśmy w poście konkursowym. 

A na koniec zdradzimy Wam, że już niedługo możecie się spodziewać kolejnego konkursu na naszym blogu. Oczywiście z zupełnie innymi nagrodami...

niedziela, 10 czerwca 2018

KAMERA AKCJA I POPKULTURA: karciana zgaduj zgadula - recenzja Kieszonkowców Kapitan Nauka oraz KONKURS.

Kapitan Nauka mocno trzyma wiatr w żaglach. Seria Kieszonkowcy rozwija się jak szalona. Zabawa zaczęła się od kilku pozycji do nauki języka angielskiego (pisaliśmy o ich tutaj ), matematyki (zajrzyjcie tutaj) oraz łamigłówek logicznych (Dzika logika i Na logikę). A teraz portfolio jest tak szerokie i rozległe jak wody oceanu.

Dziś chcemy Wam przybliżyć dwa Kieszonkowce z serii quizów karcianych: Kieszonkowiec filmowy "Kamera Akcja!" oraz Kieszonkowiec rozrywkowy "Popkultura". Tematyka filmowa i kultura popularna towarzyszą nam niemal przez całe życie. Kto z Was nie wyczekuje swojego ulubionego serialu w telewizji czy na kanałach VOD? Czy z naszych smartfonów  lub radiooodbiorników nie płyną nuty popkulturowych kawałków? Biorąc do ręki takie quizy od razu nasuwa nam się jedna myśl - ile my o tym wszystkim wiemy? Zatem czas się przekonać. My przyjęliśmy wyzwanie. Zapraszamy do lektury naszych wrażeń.




CO ZAWIERA PUDEŁKO

Klasyczne pudełeczko talii kart skrywa w sobie nic innego jak właśnie karty. "Kamera Akcja!" ma ich 55 sztuk mieszczących aż 165 pytań. Zaś "Popkultura" na 54 kartach zawiera 162 pytania z tej szeroko rozumianej kategorii. 

Kilka słów o wykonaniu: tradycyjnie już dostajemy małe pudełko niczym to z klasyczną talią kart do gry. Małe, zgrabne pudełeczko, które bez trudu zmieścimy w torebce a nawet w kieszeni bluzy. Same karty są wykonane z grubego, śliskiego papieru. Wiemy, że wytrzymają wiele, z pewnością dużo więcej niż samo pudełko (bo to staje się mocno sfatygowane przy częstym otwieraniu).

Oba tytuły mają bardzo przyjemne wykonanie graficzne dopasowane do swojej tematyki. Obrazki przy poszczególnych pytaniach są zabawne i przyciągające uwagę a kolorystyka miła dla oka. 



CEL ZABAWY

Jak na quiz przystało celem jest udzielenie prawidłowych odpowiedzi na zadawane pytania dotyczące naszej znajomości filmów lub tematyki z zakresu szeroko rozumianej popkultury.




PRZYGOTOWANIE, PRZEBIEG I ZAKOŃCZENIE

Quiz to quiz. Nie wymaga jakiegoś specjalnego przygotowania. Talia kart w dłoń i do dzieła. Pytanie i odpowiedź, pytanie i odpowiedź itd. 

Jeśli wybierzemy zabawę w pojedynkę, przekonamy się na ile pytań uda się nam udzielić poprawnej odpowiedzi.

Nikt jednak nie zabroni nam zabawy w większym gronie. Możemy np. pobawić się w teleturniej na wzór "Jeden z dziesięciu". Jedna osoba z grupy będzie prowadzącym, czyli osobą zadającą pytania. Pozostali gracze będą uczestnikami teleturnieju. Możemy sobie tutaj ustalić nasze własne zasady (np. pierwsza osoba,która poprawnie odpowie na 3 pytania będzie wyznaczać kolejnego odpowiadającego). 

Możecie także podejść do quizu wspólnie - jedna osoba będzie czytać pytanie i możliwe odpowiedzi, wszyscy biorący udział w zabawie będą na kartce zapisywać swoje propozycje prawidłowych odpowiedzi a na koniec uczestnicy sprawdzą poprawność swoich typów i podliczą zdobyte punkty. Zwycięzcą zostanie ta osoba, której uda się dobrze odpowiedzieć na największą liczbę pytań.

Modyfikacji zabawy grupowej może być tyle ile kreatywnych pomysłów przyjdzie nam do głowy. 

niedziela, 28 maja 2017

MEMORY NA 3 SPOSOBY: poszukiwanie par w bajkowym świecie - recenzja gry od Kapitana Nauki.

Mechanika memory to nic innego jak odnajdowanie par takich samych kart. Jest tyle samo zwolenników jak i przeciwników tej mechaniki. Ja osobiście ją lubię. Szczególnie jeśli nie jest to tylko takie zwykłe memory, ale gra niesie z sobą coś jeszcze. 

I takie ponadstandardowe memory znajdziemy w portfolio gier edukacyjnych Kapitana Nauki. I to w niejednej odsłonie. My mieliśmy okazję testować Świat baśni. Jak nam się spodobała ta zabawa? Zapraszam do lektury.


CO ZAWIERA GRA

W małym, kwadratowym pudełeczku znajdziemy ni mniej ni więcej tylko 20 dużych kart o wymiarach 11 cm x 11 cm  oraz króciutką instrukcję do gry.

Trzeba przyznać, że grafiki na pudełku jak i na kartach przykuwają wzrok. Wystarczy rzut oka i w mig przenosimy się w świat baśni gdzie spotkamy wróżki, jednorożce, syreny, krasnali, smoki i inne baśniowe stwory. Wszystko namalowane ręką Marty Szudygi. 

Karty są tak solidnie wykonane (gruba, lakierowana tektura), że przetrwają niejeden kontakt z dziecięcymi łapkami. 



CEL GRY

Klasycznie jak to w przypadku mechaniki memory celem jest odnalezienie par takich samych kart. Ale tutaj Kapitan Nauka wniósł trochę urozmaicenia do zabawy. Bowiem mamy 3 sposoby gry, które poza celem podstawowym dodają jeszcze dodatkowe wyzwanie. Ale o tym za chwilę. 


sobota, 20 maja 2017

LOTERYJKA ŚWIAT: a co.. że jak.. no właśnie... - recenzja gry od Kapitana Nauki.

Pamiętam, że będąc już dość dużym dzieckiem zazdrościłam mojemu rodzeństwu ciotecznemu książeczek, w których naszym zadaniem było znajdowania szczegółów. Wtedy nie śmiałam nawet marzyć o tym, co teraz dla dzieci jest czymś dość łatwo dostępnym, czyli o wszelakich loteryjkach.

Dlatego, gdy w portfolio Kapitana Nauki pojawiła się seria loteryjek od razu trafiła ona na mój radar. A w szczególności wersja "Świat". Bowiem wszystko co lata, fruwa, jeździ niezwykle interesuje naszego Pyrtasia. A czy Loteryjka Świat przyciągnęła jego uwagę na dłużej? Zapraszam do lektury recenzji, która to wszystko zdradzi. 



CO ZAWIERA GRA

W poręcznym pudełeczku ze sznurkowym nosidłem (kilka takich jest już w portfolio gier i materiałów edukacyjnych Kapitana Nauki) znajdziemy: 6 kolorowych plansz, 36 okrągłych żetonów oraz karteczkę z instrukcją. 

Plansze i żetony są wykonane z grubej tektury. Przedstawiają niesamowicie kolorowe ilustracje będące dziełem Artura Gulewicza. Nie da się ukryć - potrafią one na dłużej przyciągnąć wzrok nawet małego, żywego i niezwykle dynamicznego 4 latka. 

Duży plus należy przyznać za zwięzłą i przystępnie napisaną instrukcję. Krótko, konkretnie i na temat. 

CEL GRY

W loteryjkę można grać na wiele sposobów, jednak podstawowy cel jest taki sam - należy trafnie przyporządkować żetony do plansz i ułożyć je w odpowiednich miejscach na dużym obrazku.  Wygrywa ten, komu uda się to zrobić najszybciej. 



czwartek, 23 marca 2017

PISZĘ I ZMAZUJĘ: LICZBY czyli pierwszy krok w kierunku matematyki.

Trochę zazdroszczę moim (i nie tylko moim) dzieciakom, że żyją w takich a nie innych czasach. Oczywiście wielu rzeczy to one mogą mi zazdrościć, ale to już zupełnie inna para kaloszy. A czego im zazdroszczę? Możliwości spędzania czasu w sposób niebezproduktywny, możliwości nauki przez zabawę. Kiedyś o tego typu rzeczy trzeba było zabiegać samemu, uruchomić wodze wyobraźni i przy drobinie chęci coś ciekawego wykoncypować. Teraz jest łatwiej.

Jakiś czas temu nawiązaliśmy współpracę z Kapitanem Nauką - specjalistą od gier i materiałów edukacyjnych dzięki którymi poprzez zabawę dzieciaki czegoś się uczą. Pisaliśmy już o Kameleonie Leonie. Tym razem na tapecie mamy Piszę i zmazuję liczby. Zabawę (bo gra to chyba za dużo powiedziane) przeznaczoną dla dzieciaków w wieku 4+. „Grę” mogliśmy przetestować i na czterolatku i na nieco starszych dzieciakach. Postaram się podzielić naszymi spostrzeżeniami.



CO ZAWIERA GRA



Całość zamknięta jest niewielkim pudełeczku. W środku znajdziemy książeczkę oraz 31 dwustronnych dużych kart ścieralnych. Oczywiście nie zabrakło pisaka, którym dzieciak może pisać po tych kartach do woli. O jakość oczywiście nie musimy się martwić. Mieliśmy do czynienia z kilkoma tytułami Kapitana Nauki i możemy stwierdzić, że są dziecioodporne.






Z CZYM TO SIĘ JE?

Cały zestaw służy do wspierania dwóch cech, tj. rozwoju grafomotorycznego oraz nauki podstawowych działań matematycznych najmłodszych dzieci.

W książeczce znajdziemy kolorowe nietrudne łamigłówki. Oczywiście nie ze wszystkimi najmłodsze dzieciaki sobie poradzą. Naszego Jaśka póki co zainteresowały same obrazki i na matematykę nawet na tak podstawowym poziomie przyjdzie jeszcze czas.


Najważniejszym elementem są oczywiście kolorowe karty, po których dziecko może sobie ćwiczyć swoje umiejętności pisania. Na jednej stronie mamy naukę pisania cyferek. Czyli dziecko ma korzystając z przedstawionego wzoru pisać na karcie cyferki. Wszystko czytelne i zrozumiałe dla dziecka.


czwartek, 25 sierpnia 2016

SPOSTRZEGAWCZOŚĆ Z KAMELEONEM LEONEM: kolorowy Leonie gdzieżeś jest albo gdzie Cię nie ma? – recenzja gry.

W języku potocznym utarło się sformułowanie spostrzegawczość. Bowiem spostrzegawczy to ktoś kto szybko i łatwo dostrzega wiele szczegółów. W psychologii nie znajdziemy jednak pojęcia spostrzegawczości. Ta nauka wychodzi od definicji spostrzegania.

Ale bez obaw – nie będę Wam tutaj robić wykładu z psychologii. Chcę Wam przybliżyć swoistą grę – zabawę edukacyjną czyli Spostrzegawczość z kameleonem Leonem wydawnictwa Edgard z serii Kapitan Nauka. Co to takiego i „czym to się je?” Przekonajcie się sami. Zapraszam do lektury niecodziennej recenzji specyficznej gry. 




CO ZAWIERA GRA

W kuferku charakterystycznym dla materiałów edukacyjnych różnych serii znajdziemy:
  • Książeczkę dla opiekunów zawierającą wskazówki psychologa na temat wspierania rozwoju spostrzegawczości u dzieci w wieku 6-9 lat. W książce znajdziemy też instrukcję do gry Spostrzegawczość z kameleonem Leonem.
  • 48 kart do gry w spostrzegawczość w tym 8 kart specjalnych ukazujących kameleona Leona w różnych wcieleniach kolorystycznych i z różnymi wzorami oraz 40 kart dwustronnych z kombinacją 8 kameleonów na każdej stronie. W każdej kombinacji jeden kameleon jest powtórzony a jednego (spośród wszystkich 8 zaprezentowanych na kartach specjalnych) brakuje.

Karty są duże i śliskie – powinny przetrwać nie jeden kontakt z dziecięcymi rękami. Szczególnie, że bawić się nimi będą już dość duże dzieci.

Kuferek jest poręczny, wykonany z grubej tektury i zaopatrzony w sznurkowy uchwyt. Nasze dzieci bez problemu zabiorą go ze sobą gdzie tylko będą chciały.

Warto zauważyć, że w zestawie nie znajdziemy kostki do gry a po przeczytaniu instrukcji okaże się, że będzie nam ona potrzebna. Ale nie uwierzę, że w domach planszówkowiczów nie znajdzie się choćby jednak klasyczna kostka k6.

CEL GRY

Niezależnie od jednego z 5 wariantów gry zaproponowanych w instrukcji celem (oczywiście poza ćwiczeniem spostrzegawczości poprzez zabawę) jest jak najszybsze odkrycie przez graczy,  który kameleon zniknął i/lub który się powtarza. Sprawne oko i szybka ręka to klucz do sukcesu.