poniedziałek, 26 czerwca 2023

SETUP - recenzja gry logicznej wydawnictwa Rebel

Rummikub to z całą pewnością gra kultowa. Jedna z najbardziej znanych abstrakcyjnych gier logicznych, która pomimo wielu lat na rynku, ciągle robi wrażenie i w żaden sposób nie chce się zestarzeć, a może wręcz stanowić inspirację dla nowych tytułów.

Nie wiem, jak było z bohaterką niniejszej recenzji, czyli nową grą w jakże bogatym portfolio naszego rodzimego Rebela, pod tytułem SETUP. Wiem, że możemy znaleźć w niej elementy, które spotkamy w Rummikubie. Podane jednak nieco inaczej. Nie odpowiem na pytanie, czy lepiej. Mimo wszystko to jednak różne gry, mające kilka punktów wspólnych.

Na pewno podzielę się wrażeniami płynącymi z rozgrywki. Czy było ciekawie, czy też niekoniecznie? Zapraszam do recenzji.


Recenzja jest efektem współpracy recenzenckiej/współpracy reklamowej z Wydawnictwem. Wydawnictwo nie miało wglądu w tekst przed jego publikacją, ani wpływu na naszą opinię.

CO ZAWIERA GRA

W środku niewielkiego pudełka znajdziemy całą masę plastikowych karcianych (bo przypominają nam klasyczne karty) płytek z nadrukowanymi liczbami w czterech różnych kolorach. 

Oprócz tego znajdziemy niewielkie plastikowe podstawki, na których umieszczać będziemy nasze płytki. Nie przypomina Wam to przypadkiem Rummikuba?

Jest jednakże coś, czego w wyżej wymienionym Rummikubie nie ma. Mianowicie mamy planszę wraz z pionkami do zaznaczania punktów. A do tego bawełniany woreczek.

Załączona instrukcja (nawet dwie – mamy do czynienia z drukiem międzynarodowym polsko-rumuńskim) jest krótka, okraszona czytelnymi przykładami, dzięki czemu zrozumienie zasad gry jest bezbolesne.

CEL GRY

„Dokładaj płytki na planszę i zdobywaj punkty za zebrane zestawy. Uważaj jednak, by nie pomagać zbytnio swoim przeciwnikom! Stań samodzielnie przeciwko pozostałym graczom lub podzielcie się na drużyny i wspólnie twórzcie najskuteczniejsze strategie”.

SETUP to klasyczna abstrakcyjna gra logiczna. Podczas zabawy będziemy tworzyć zestawy plastikowych płytek. Im więcej płytek znajdzie się w naszych zestawach, tym więcej punktów zgarniemy, co zaznaczamy przesuwając pionek na torze punktacji. Zwycięzcą jest ten z graczy, którego pionek przekroczy linię mety jako pierwszy.

PRZYGOTOWANIE GRY

Ten etap jest bardzo szybki i bezproblemowy.

Na środku stołu umieszczamy planszę. Następnie rozdajemy każdemu z graczy po podstawce i pionku odpowiadającym kolorom dwóch bonusowych znajdujących się przy krawędzi planszy.

Na początku umieszczamy cztery losowo dobrane (z woreczka) płytki na planszy, kolejne cztery wędrują obok planszy jako pula wspólna.

Następnie każdy z nas wyciąga z woreczka cztery płytki i umieszcza na swojej podstawce tak, aby reszta graczy ich nie widziała. To w zasadzie tyle.

piątek, 23 czerwca 2023

Odjechane jednorożce - recenzja gry karcianej wydawnictwa Rebel

Jednorożce z całą pewnością kojarzą się z dziecięcą zabawką, maskotką, generalnie z czymś słodkim, milusim. A gdyby tak całkowicie odmienić ten wizerunek? Stworzyć grę planszową, w której to nasze koniki z rogiem na głowie okażą się wredne, niemiłe, wręcz zabójcze…

Takim oto sposobem powstały Odjechane jednorożce (u nas wydane przez Rebel). W niniejszej recenzji postaramy się sprawdzić jak bardzo niszczycielskie okażą się słodko wyglądające jednorożce (patrząc po samych grafikach). Zapraszam zatem do lektury recenzji.




Recenzja jest efektem współpracy recenzenckiej/współpracy reklamowej z Księgarnią TaniaKsiazka.pl. Księgarnia nie miała wglądu w tekst przed jego publikacją, ani wpływu na naszą opinię.

CO ZAWIERA GRA

Całość zamknięta jest w niewielkim kartonowym pudełku. W środku znajdziemy wyłącznie karty, podzielone na trzy kategorie. 

Zdecydowanie najliczniejszą stanowią karty z czarnymi rewersami, które to posłużą nam do właściwej rozgrywki. Oprócz nich znajdziemy karty jednorożków (takich baby-jednorożców) oraz karty pomocy.

Karty są znakomitej jakości, płótnowane, z niestety ciemnymi rantami. Dla estetów pozostanie więc ich koszulkowanie (rozmiar kart to classic card game (63,5x88mm), aczkolwiek nie zmieszczą się wtedy w pudełku. Coś za coś.

Załączona instrukcja jest krótka, zwięzła i na temat. Po jednokrotnym jej przeczytaniu, będziecie wiedzieli o co w tym chodzi.

CEL GRY

Stwórz armię jednorożców. Zdradź przyjaciół. Od dziś jednorożce są Twoimi przyjaciółmi.

Rozpoczynając z jednym jednorożkiem, będziemy starali się zbudować naszą armię dorosłych jednorożców. Budowa ta jednak okupiona będzie bezpardonową walką z naszymi współgraczami. Wszystkie chwyty dozwolone. Każdy z nas będzie starał się wykorzystywać okazje, żeby tylko postawić na swoim.

Zwycięża ten z graczy, który jako pierwszy umieści w swojej stajni wymaganą liczbę jednorożców.

PRZYGOTOWANIE GRY

Ten etap banalnie prosty. Oddzielamy jednorożki (karty z jasnymi rewersami) od reszty kart z czarnymi rewersami. Każdy z nas przygarnia jednego jednorożka. Reszta wędruje na środek stołu na sto, zwany po prostu żłobkiem. Wybrany mały jednorożec wędruje do naszego obszaru gry zwanego stajnią.

Karty z czarnym rewersem starannie tasujemy i każdy z nas otrzymuje po pięć kart na rękę. Reszta tworzy zakryty stos dobierania, zwany po prostu talią. To w zasadzie tyle. Możemy rozpocząć batalię.

poniedziałek, 19 czerwca 2023

Pitagoras - recenzja gry Wydawnictwa Egmont.

Matematyka to królowa nauk. Nic więc dziwnego, że pojawia się też jako ważna, często integralna część gier planszowych. Bohaterka dzisiejszej recenzji jest jedną z takich gier. 

Mowa tutaj o grze Pitagoras od Egmontu. Młodszej siostrze innej gry opierającej się na działaniach matematycznych, czyli grze Archimedes. Czy tworzenie matematycznych działań będzie przyjemnością? A może będzie to jednak droga przez mękę? Przekonajcie się sami. Zapraszamy do lektury naszej recenzji. 


Recenzja jest efektem współpracy recenzenckiej/współpracy reklamowej z Wydawnictwem. Wydawnictwo nie miało wglądu w tekst przed jego publikacją, ani wpływu na naszą opinię.

CO ZAWIERA GRA


W pudełku znacznie większym niż gra Archimedes znajdziemy w zasadzie tylko talie kart i 4 kostki z wartościami liczbowymi. Do tego zwięzła instrukcja tłumacząca zasady gry.

Mnie osobiście brakuje jeszcze jednej rzeczy - żetonów z symbolami działań matematycznych. Choćby takich jak w Archimedesie. Z ich pomocą łatwiej byłoby zobrazować nasze działania. 

CEL GRY

Nasza zabawa polegać będzie na układaniu z kart liczby będącej wynikiem rzutu kośćmi. Będziemy mogli mnożyć, dzielić, dodawać i odejmować. Wszystko po to, żeby zgarnąć laur zwycięstwa.

PRZYGOTOWANIE GRY

Tasujemy karty i układamy je w zakryty stos na środku stołu. Obok talii układamy 5 odkrytych kart. Rzucamy dwiema niebieskimi kośćmi i podajemy sumę na nich widniejącą. I tyle. Można zacząć wyścig po ułożenie równania.




środa, 14 czerwca 2023

Tiletum - recenzja gry planszowej wydawnictwa Rebel.

Tielt to niewielkie miasteczko liczącą niecałe 20 tys. mieszkańców położone ok. 20 km na zachód od Gandawy. Powiem szczerze, moja wiedza na jego temat jest żadna. Wiadomości na jego temat są niezwykle skąpe. Pewną ciekawostką jest to, że zostało wyzwolone spod niemieckiej okupacji 8 września 1944 roku przez polskich żołnierzy 1 Dywizji Pancernej generała Stanisława Maczka.

W jakim celu o tym piszę? Łacińska nazwa Tieltu to Tiletum. To jednocześnie tytuł nowinki na naszym rynku planszowym autorstwa włoskiego duetu Simone Luciani, Daniele Tascini. Duetu, który ma na swoim koncie kilka wspaniałych gier z Grand Austria Hotel czy Lorenzo il Magnifico na czele.

Jakoś tak się złożyło, że są twórcy, na których gry się po prostu czeka. Reiner Knizia, Ohil Walker-Harding, Alexander Pfister, Wolfgang Warsch to dla nas gwarancja pewnego wysokiego poziomu. Do tej grupy oczywiście zalicza się również „włoskie zagłębie planszówkowe”, na czele którego stoją ww. Simone Luciani, Daniele Tascini a także Dávid Turczi.

O Tiletum słyszeliśmy od dawna wiele dobrego. Jako że oryginalny wydawca Board & Dice nie wydaje swoich gier bezpośrednio w Polsce), czekaliśmy na ogłoszenie, kto się tym zajmie. Tym razem padło na Rebela, podobnie jak choćby w przypadku Origins: Pierwsi budowniczowie.

Mamy za sobą kilkanaście rozgrywek. Wystarczająco chyba dużo, żeby podzielić się naszymi wrażeniami. Zapraszamy zatem do recenzji.



Recenzja jest efektem współpracy recenzenckiej/współpracy reklamowej z Wydawnictwem. Wydawnictwo nie miało wglądu w tekst przed jego publikacją, ani wpływu na naszą opinię.

CO ZAWIERA GRA

Całość zamknięta jest w sporym i ciężkim pudle. W środku czeka na nas naprawdę sporo komponentów.  Zacznijmy od planszy głównej, podzielonej na kilka stref (z największą z nich – wycinkiem mapy Europy Zachodniej), na których toczyć się będzie rozgrywka.

Każdy z graczy otrzyma również swoje centrum dowodzenia w postaci specjalnej planszetki. Gra mechanicznie będzie wykorzystywała kości – w środku znajdziemy zatem komplet kostek w bardzo ładnych, pastelowych barwach (rzadko spotykanych w grach planszowych), które dobierać będziemy z bawełnianego woreczka.

Oprócz tego do dyspozycji będziemy mieli całe mnóstwo żetonów zasobów - w grze korzystać będziemy z pięciu dóbr oraz złota. Dodatkowo czeka na nas ogrom różnych kafelków – katedr, miast, kontraktów, postaci, premii i tak można jeszcze wymieniać. Jest tego sporo i przydałby się jakiś organizer, bo trzymanie inaczej czeka nas przechowywanie tego wszystkiego w woreczkach strunowych, co na dłuższą metę będzie męczące.

Muszę pochwalić instrukcję. Jest dość długa, liczy bowiem 32 strony (z okładką). Całe szczęście w dużej mierze wynika to z przyjętego układu tekstu i całego mnóstwa czytelnych przykładów oraz wyjaśnień działania wszystkich symboli występujących na kafelkach. 

Napisana została bardzo przystępnym językiem, dzięki temu szybko to wszystko wchodzi do głowy. Nie wiem jakim cudem jednakże przegapiono tak istotny element, bez którego początki gry mogą być mocno utrudnione. Mowa tutaj o karcie pomocy, na której wyjaśnione byłyby wszystkie akcje. Całe szczęście nasz rodak opracował i udostępnił na BGG swoją wersję karty pomocy, którą naprawia ewidentne przeoczenie wydawcy.

Co ciekawe, w pudełku znajdziemy drugą (również obszerną) instrukcję opracowaną przez Dávida Turczi’ego dotyczącą trybu jednoosobowego.

Jakościowo wszystko przedstawia się naprawdę znakomicie. Do tego przyzwyczaił nas już oryginalny wydawca, czyli Board & Dice, który stawia zawsze na wysoki poziom komponentów w grze i nie i inaczej jest w przypadku Tiletum.

CEL GRY

"Wciel się w zamożnego kupca, który chce pomnożyć swój majątek oraz zdobyć wpływy i uznanie. Aby to osiągnąć, będziesz przemierzać kontynent, a w odwiedzanych miastach zbudujesz placówki handlowe i weźmiesz udział we wznoszeniu wspaniałych katedr. Poznasz wpływowe osobistości i zdobędziesz ich względy, a zdolności, które reprezentują, pozwolą Ci zyskać przewagę nad konkurentami."

W Tiletum każdemu z nas przypadnie rola renesansowego kupca, któremu przypadnie podróżowanie po zachodniej Europie, biorąc udział w targach, wznosząc katedry, a także rozbudowując rezydencję. Powiedzmy. Oczywiście, jak to w grach euro bywa, sama tematyka szybko odchodzi w niepamięć i skupiamy się na wszelkich mechanizmach, dzięki którym zdobywamy punkty zwycięstwa.

To one są najważniejsze, a gracz, któremu uda zdobyć się ich najwięcej zostanie zwycięzcą gry. Nihil novi, chciałoby się rzec.