Czerwiec to miesiąc, który kochają wszystkie dzieci - te małe i te duże. Bowiem zaczyna się niczym innym jak ich świętem czyli Dniem Dziecka. A pod koniec tego słonecznego miesiąca nadchodzi czas wielkiej laby czyli wakacje. To wymarzony czas na planszówkowe chwile.
Nam tegoroczny czerwiec wraz ze słońcem przyniósł także sporo prezentów od współpracujących z nami wydawnictw. A skoro nasza kolekcja gier się znowu powiększyła a majowa aktywność pozostawiała wiele do życzenia nie trudno zgadnąć, że czerwiec był dla nas gorącym miesiącem. I nie mamy tutaj na myśli bynajmniej temperatur panujących za oknem.
Nam tegoroczny czerwiec wraz ze słońcem przyniósł także sporo prezentów od współpracujących z nami wydawnictw. A skoro nasza kolekcja gier się znowu powiększyła a majowa aktywność pozostawiała wiele do życzenia nie trudno zgadnąć, że czerwiec był dla nas gorącym miesiącem. I nie mamy tutaj na myśli bynajmniej temperatur panujących za oknem.
Co takiego zadziało się w czerwcu na blogu?
Oj czerwiec był gorącym miesiącem, oj był. Udało nam się opublikować 14 postów a wśród nich:
Recenzje 11 gier:
- Hexx (Fox Games)- logiczna układanka na szóstkę, prawdziwy killer wymagający spostrzegawczości i refleksu. Słowem wszystko co my tygryski lubimy najbardziej.
- Szeregowy pingwin (Rebel) - mała karcianka ze słodkimi grafikami schowana w niepozornej puszeczce. Ale jak bardzo pozory mogą mylić! Patrząc na nią oczekiwaliśmy prostej gry dla dzieci a okazała się faktycznie prosta jeśli chodzi o zasady, jednak nieźle wymagająca jeśli chodzi o samą rozgrywkę. Bardzo dobra pozycja - szkoda, że w internetach o niej głucho...
- Kraby na fali (Fox Games) - kolejna nowość wydawnictwa Fox Games i kolejna fajna gra logiczna. W swojej mechanice bardzo przypomina nam Cappuccino, w której to należało blokować i odcinać przeciwnika od terenu, dzięki któremu moglibyśmy zdobyć jak największą liczbę punktów.
- Kiwi. Leć nielocie, leć! (Egmont) - banalnie prosta gra dająca niewypowiedzianą frajdę. Ot po prostu pchełki na miarę XXI wieku. Nie mam zielonego pojęcia, co ma w sobie Kiwi. Leć nielocie, leć, ale my tę grę pokochaliśmy od pierwszego prztyknięcia. Po pierwszej rozgrywce była kolejna i kolejna i tak sobie poprztykaliśmy cały wieczór. I kolejne…


