Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Księgarnia Inverso. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Księgarnia Inverso. Pokaż wszystkie posty

piątek, 14 lutego 2020

KOLORY MAGII: jak to mag z rycerzem wojowali - recenzja gry od Księgarni Inverso.


Nie ukrywam, że mamy słabość do gier tworzonych przez dalekowschodnich autorów. Mają w sobie coś innego, jakieś inne spojrzenie na gry. Cieszę się, że kilka takich gier naprawdę dobrze się przyjęło w Polsce. Przykład Hanamikoji (czyli naszych Gejsz) dobitnie o tym świadczy.

Przywołane Gejsze mają troszeczkę wspólnego z bohaterką recenzji. Magia kolorów to bowiem gra, której autorem jest Wei-Min Ling (który maczał palce przy Gejszach) i jest to również gra dwuosobowa.

W odróżnieniu jednakże od Gejsz, które przejęły od oryginału szatę graficzną, Magia Kolorów została na nowo zilustrowana, za co odpowiada jeden z naszych ulubionych rysowników, czyli Tomek Larek i naszym zdaniem naprawdę cieszy oko. A czy jest lepsza od oryginału utrzymanego w japońskich klimatach? Można dyskutować.

No dobra, grafiki, grafikami, a jak wypadła w naszych oczach sama rozgrywka? Zapraszam do lektury recenzji.



CO ZAWIERA GRA

Całość zamknięta jest w niewielkim, kwadratowym pudełeczku. W środku znajdziemy same kartonowe elementy. Będzie to sześć wież (pięć w różnych kolorach i jedna będąca torem rund), 38 kart składników (za ich pomocą będziemy zdobywać punkty i uruchamiać wieże), sześć tajnych kart (część z nich znajdzie się pod wieżami). Do tego żetony postaci, karty pomocy oraz znacznik rundy. Jakościowo jest naprawdę dobrze, ale do tego już Nasza Księgarnia zdążyła nas przyzwyczaić.

Załączona instrukcja tradycyjnie (jak na Naszą Księgarnię przystało) może stanowić wzór. Prosto, przejrzyście, z mnóstwem przykładów. Nic tylko bić brawo.

CEL GRY

Kolory magii są grą dwuosobową. Jeden z nas wciela się w postać maga, a nasz przeciwnik zostaje rycerzem (lub odwrotnie). Odwiedzając wieże zdobywamy różnorodne składniki, które pozwolą nam na rzucanie zaklęć. Cały czas musimy obserwować poczynania naszego przeciwnika i utrudniać mu życie. Podczas gry będziemy zbierać zestawy kart, które to pozwolą na koniec gry zdobyć nam różne wieże, co przełoży się na zdobycz punktową. Ten, kto w tym pojedynku będzie lepszy (zdobędzie więcej punktów), ten wygra.

PRZYGOTOWANIE GRY

Przygotowanie gry specjalnie trudne nie jest. Po pierwsze musimy rozłożyć pięć tajemnych kart (z sześciu) awersem do dołu, przy czym jedną z nich musi być karta z księżniczką. Na każdej z tych kart umieszczamy po jednej wieży. Rozmieszczamy je wraz z kartą toru punktów równomiernie tworząc coś na wzór okręgu. Pomiędzy nimi umieszczamy sześć kart składników – cztery z nich są odkryte, dwie zakryte. Pozostałe karty składników wędrują na zakryty stos kart (z niego od razu dwie wierzchnie umieszczamy na stosie kart odrzuconych). Gracze siadają naprzeciwko siebie, umieszczając przed sobą kartę pomocy oraz, żeton postaci (ten umieszczamy pod leżącą naprzeciwko nas wieżą). Znacznik rundy wędruje na pole z numerem jeden. Możemy rozpocząć zabawę.

wtorek, 11 lutego 2020

REYKHOLT: Warzywny wyścig - recenzja gry od Księgarni Internetowej Inverso.

Uwe Rosenberg na trwale wpisał się do historii gier planszowych. Ma na koncie wiele tytułów, które zmieniły na zawsze oblicze planszówek. Agricola, Pola Arle, Kawerna, Uczta dla Odyna, Le Havre, czy też znacznie lżejszy Patchwork. Każda z tych gier osiągnęła naprawdę sporo i plasuje się dość wysoko na BGG.

Mam świadomość, że nie wszystkie gry słynnego Niemca zostały tak dobrze ocenione przez graczy. Można by tu wymienić kilka takich tytułów, ale nie ma to chyba większego sensu. Skupmy się może na tym lepszym obliczu pana Rosenberga.

Bohaterkę recenzji, czyli Reykholt poznaliśmy na ubiegłorocznym Portalconie. Nie wiem, czy to kwestia zmęczenia, czy też ktoś nam tę grę źle wytłumaczył. Fakt faktem, od stołu odeszliśmy trochę kręcąc głową i jakoś tak nie mieliśmy ochoty na więcej. Jednakże po zapoznaniu się z kilkoma recenzjami stwierdziliśmy, że może warto jednakże dać szansę Reykholtowi. Dzięki współpracy z Księgarnią Internetową Inverso pudełko ze szklarnią w trafiło pod nasz dach i cóż… Zapraszamy do lektury recenzji.




CO ZAWIERA GRA

Całość zamknięta jest w dużym pudle. Okładka, pomimo, że przedstawia mało ciekawą architekturę – bo cóż niby ciekawego ma być w szklarni gdzieś na islandzkiej wsi – to naprawdę przyciąga wzrok. Jak dla mnie to jedna z ładniejszych okładek, jakie widzieliśmy ostatnio. W środku nie czeka nas całe szczęście ten dysonans, jaki spotkaliśmy w Ethnosie. Reszta elementów jest bardzo spójna ze sobą. Dobrze się stało, że ktoś pomyślał i nie oddał warstwy graficznej niemalże nadwornemu twórcy koszmarów w osobie Klemensa Franza. Lucas Siegmon wykonał kawał naprawdę dobrej roboty i patrząc na wszystkie elementy mamy banana na twarzy.

A co tam znajdziemy? Dwustronną planszę, różniaste kartonowe kafelki, drewniane pionki w kształcie butelek, różnorakie karty i piękne znaczniki warzywek, które będziemy sadzić i zbierać w trakcie gry – nie są to drewniane kostki, jakie spotkamy w wielu produkcjach – tutaj mamy do czynienia ze specjalnymi znacznikami, które kolorem i kształtem przypominają marchewki, grzyby, kalafiory, pomidory i sałatę. Żeby było jeszcze bardziej klimatycznie – w pudle znajdziemy kartonowe skrzynki do samodzielnego złożenia.

Wykonanie komponentów to klasa sama w sobie. Bardzo dobrej jakości karton, z którego zrobione są wszystkie papierowe elementy. Drewniane elementy bez żadnych braków i uszkodzeń. Do tego bardzo dobrze i przemyślanie napisana instrukcja. 12 stron dość drobnego tekstu w sporych rozmiarów książeczce. Wbrew pozorom zasad nie ma dużo – wiele zajmują grafiki i czytelne przykłady.

CEL GRY

Przenosimy się Reykholt - niewielkiej miejscowości leżącej na zachodzie Islandii. To ciekawy kraj, w którym gleb pod uprawę owoców i warzyw praktycznie nie ma, całość upraw przeniesiono do szklarni. 

Nam przyjdzie wcielić się w rolę jednego z takich sadowników. Będziemy zatem uprawiać warzywa, kupować i sprzedawać swoje szklarnie, wszystko po to by wziąć udział w swoistym wyścigu. Tak, celem nadrzędnym jest udział w bardzo specyficznym wyścigu, w którym to nasza pozycja będzie uzależniona od naszych umiejętności zarządzania tym niewielkim gospodarstwem. Wygra ten, kto wysforuje się na czoło wyścigu na końcu ostatniej rundy.


PRZYGOTOWANIE GRY

Przygotowanie gry specjalnie czasochłonne całe szczęście nie jest. Jest ono ściśle uzależnione od liczby graczy. Dlatego też ważny będzie wybór jednej ze stron planszy oraz ewentualne zakrycie jej górnego skrawka. Ponadto musimy wybrać karty usług, z których będziemy korzystać podczas rozgrywki – mamy pięć zestawów, z których jeden przeznaczony jest wyłącznie do zabawy w dwie osoby. Z takiego to zestawu wybieramy losowo pięć kart (reszta wędruje do pudła). Następnie przygotowujemy karty szklarni – ich liczba również zależna jest od liczebności grających.

Zasobami wspólnymi będą warzywka, które umieszczamy w dedykowanych skrzynkach. Zestawem startowym każdego z graczy będzie pionek menedżera (ten w kształcie butelki), trzech pracowników (płaskich krążków z naklejkami) oraz karta pomocy – wszystkie te elementy w wybranym kolorze. To w zasadzie tyle. Wyścig warzywny czas zacząć.