Uwe Rosenberg na trwale wpisał się do historii gier planszowych. Ma na koncie wiele tytułów, które zmieniły na zawsze oblicze planszówek. Agricola, Pola Arle, Kawerna, Uczta dla Odyna, Le Havre, czy też znacznie lżejszy Patchwork. Każda z tych gier osiągnęła naprawdę sporo i plasuje się dość wysoko na BGG.
Mam
świadomość, że nie wszystkie gry słynnego Niemca zostały tak dobrze ocenione
przez graczy. Można by tu wymienić kilka takich tytułów, ale nie ma to chyba
większego sensu. Skupmy się może na tym lepszym obliczu pana Rosenberga.
Bohaterkę
recenzji, czyli Reykholt poznaliśmy na ubiegłorocznym Portalconie. Nie wiem,
czy to kwestia zmęczenia, czy też ktoś nam tę grę źle wytłumaczył. Fakt faktem,
od stołu odeszliśmy trochę kręcąc głową i jakoś tak nie mieliśmy ochoty na
więcej. Jednakże po zapoznaniu się z kilkoma recenzjami stwierdziliśmy, że może
warto jednakże dać szansę Reykholtowi. Dzięki współpracy z Księgarnią Internetową Inverso pudełko ze szklarnią w trafiło pod nasz
dach i cóż… Zapraszamy do lektury recenzji.
Całość zamknięta jest w dużym pudle. Okładka,
pomimo, że przedstawia mało ciekawą architekturę – bo cóż niby ciekawego ma być
w szklarni gdzieś na islandzkiej wsi – to naprawdę przyciąga wzrok. Jak dla
mnie to jedna z ładniejszych okładek, jakie widzieliśmy ostatnio. W środku nie
czeka nas całe szczęście ten dysonans, jaki spotkaliśmy w Ethnosie. Reszta
elementów jest bardzo spójna ze sobą. Dobrze się stało, że ktoś pomyślał i nie
oddał warstwy graficznej niemalże nadwornemu twórcy koszmarów w osobie Klemensa
Franza. Lucas Siegmon wykonał kawał naprawdę dobrej roboty i patrząc na wszystkie
elementy mamy banana na twarzy.
A co tam znajdziemy? Dwustronną planszę, różniaste kartonowe
kafelki, drewniane pionki w kształcie butelek, różnorakie karty i piękne
znaczniki warzywek, które będziemy sadzić i zbierać w trakcie gry – nie są to
drewniane kostki, jakie spotkamy w wielu produkcjach – tutaj mamy do czynienia
ze specjalnymi znacznikami, które kolorem i kształtem przypominają marchewki,
grzyby, kalafiory, pomidory i sałatę. Żeby było jeszcze bardziej klimatycznie – w pudle
znajdziemy kartonowe skrzynki do samodzielnego złożenia.
Wykonanie komponentów to klasa sama w sobie. Bardzo dobrej jakości karton,
z którego zrobione są wszystkie papierowe elementy. Drewniane elementy bez
żadnych braków i uszkodzeń. Do tego bardzo dobrze i przemyślanie napisana
instrukcja. 12 stron dość drobnego tekstu w sporych rozmiarów książeczce. Wbrew
pozorom zasad nie ma dużo – wiele zajmują grafiki i czytelne przykłady.
CEL GRY
Przenosimy
się Reykholt - niewielkiej miejscowości leżącej na zachodzie Islandii. To
ciekawy kraj, w którym gleb pod uprawę owoców i warzyw praktycznie nie ma,
całość upraw przeniesiono do szklarni.
Nam przyjdzie wcielić się w rolę jednego z takich sadowników. Będziemy zatem uprawiać warzywa, kupować i sprzedawać swoje szklarnie, wszystko po to by wziąć udział w swoistym wyścigu. Tak, celem nadrzędnym jest udział w bardzo specyficznym wyścigu, w którym to nasza pozycja będzie uzależniona od naszych umiejętności zarządzania tym niewielkim gospodarstwem. Wygra ten, kto wysforuje się na czoło wyścigu na końcu ostatniej rundy.
Nam przyjdzie wcielić się w rolę jednego z takich sadowników. Będziemy zatem uprawiać warzywa, kupować i sprzedawać swoje szklarnie, wszystko po to by wziąć udział w swoistym wyścigu. Tak, celem nadrzędnym jest udział w bardzo specyficznym wyścigu, w którym to nasza pozycja będzie uzależniona od naszych umiejętności zarządzania tym niewielkim gospodarstwem. Wygra ten, kto wysforuje się na czoło wyścigu na końcu ostatniej rundy.
PRZYGOTOWANIE GRY
Zasobami wspólnymi będą warzywka,
które umieszczamy w dedykowanych skrzynkach. Zestawem startowym każdego z
graczy będzie pionek menedżera (ten w kształcie butelki), trzech pracowników
(płaskich krążków z naklejkami) oraz karta pomocy – wszystkie te elementy w
wybranym kolorze. To w zasadzie tyle. Wyścig warzywny czas zacząć.