czwartek, 29 października 2015

7 CUDÓW ŚWIATA POJEDYNEK: starcie sił - recenzja gry

Przyznaję się bez bicia, że nie graliśmy w 7 cudów świata. Mamy świadomość, że to dobry i bardzo lubiany tytuł, ale nam jakoś nigdy nie było po drodze. Może dlatego, że lubimy gry, w których tryb dwuosobowy jest grywalny? 

Tak czy inaczej jak dowiedziałem się, że duet prześwietnych twórców w osobach Antoine Bauzy i Bruno Cathali pokaże światu wersję dwuosobową 7 cudów, to gra ta z miejsca trafiła na naszą listę życzeń. A patrząc na rankingi tegorocznych targów w Essen, nie jesteśmy w tym osamotnieni. Koniec końców 7 cudów świata: Pojedynek  dzięki uprzejmości Wydawnictwa Rebel trafił w końcu do nas. Zagraliśmy i postanowiliśmy się podzielić naszymi wrażeniami. Recenzja jest więc pisana przez ludzi, którzy nie mieli do czynienia z normalną wersją 7 cudów.




CO ZAWIERA GRA

Całość zamknięta jest w gustownym czarnym pudełeczku (dla ciekawskich – odsyłam do naszego unboxingu). W środku, oprócz dobrze napisanej recenzji i arkusza szybkiego wprowadzenia znajduje się:





• 1 plansza
• 23 karty Epoki I
• 23 karty Epoki II
• 20 kart Epoki III
• 7 kart Gildii
• 12 kart Cudów
• 4 znaczniki militarne
• 10 żetonów postępu
• 1 pion Konfliktu
• 31 monet (14 o wartości „1”, 10 o wartości „3” i 7 o wartości „6”)
• 1 notes punktacji
• 1 instrukcja
• 1 podsumowanie zasad








Niestety wypraska ostatnimi czasy nie jest standardem. Przeważnie wszystko wrzucone jest do pudła i człowiek musi kombinować, żeby to wszystko poupychać. Tutaj mamy ładną, bardzo funkcjonalną wypraskę na wszystkie elementy. 



Nie pogniewałbym się, gdyby karty były nieco większe i z lepszego gatunkowo papieru, jednakże mam świadomość tego, że polski wydawca akurat nie miał na to większego wpływu. Cały świat będzie grał takimi samymi jakościowo kartami. Zatem nie pozostało nam nic innego jak tylko zaopatrzyć się w koszulki (Mini European – na małe karty oraz Magnum Copper na karty cudów). Całe szczęście wypraska pozwala na bezproblemowe „przyjęcie” zakoszulkowanych kart.


niedziela, 25 października 2015

STINKY BUSINESS: co skrywa pudełeczko? (foto unboxing)

Ekologia, ochrona środowiska, segregacja odpadów - to tematy mocno na czasie. Nic więc dziwnego, że pojawiają się nawet planszówki poruszające te kwestie. Jedną z nich jest nowość od wydawnictwa G3 czyli gra Stinky Business. 

Co znajdziemy wewnątrz pudełka sporych rozmiarów? Czy natrafimy w nim na kosze i worki do segregacji odpadów? Kto wie? Jeśli chcecie się o tym przekonać zapraszamy w fotograficzną podróż po zawartości gry.


Front pudełeczka jasno sygnalizuje tematykę gry. Czy zatem będziemy grzebać w kontenerach z odpadami? Nie pozostaje nam nic innego jak tylko przekonać się zaglądając do wnętrza pudełka.

No to do dzieła! Otwieramy pudełeczko ...


Pod przykrywką pudełka czeka na nas instrukcja w 3 językach - poza rodzimym jeszcze w języku angielskim i niemieckim - w końcu segregacja odpadów to  temat międzynarodowy. Zaglądając dalej natrafiamy na planszetkę z żetonami a pod nią na to, czego nie może zabraknąć w planszówce czyli nomen omen planszę do gry. Unosimy planszę i naszym oczom ukazuje się cała reszta elementów  - karty odpadów, plansze przetwórni, znaczniki sortowni/spalarni i ekodolary. A na samym spodzie pudełka znajdziemy klimatyczną wypraskę odwzorowującą osiedle - dosłownie ma się wrażenie, że zaraz wiedzie tutaj śmieciarka ...

czwartek, 22 października 2015

Premiera japońskich kart Hanafuda na Targach Książki w Krakowie*

Dzisiaj na 19. Międzynarodowych Targach Książki w Krakowie  trwających do 25 października 2015 r., swoją premierę miała wyczekiwana "Hanafuda", tradycyjne japońskie karty do gry. 


Inspiracją do ich stworzenia były karty przywiezione w XVI wieku do Kraju Kwitnącej Wiśni przez Portugalczyków. Struktura "Hanafudy" zupełnie nie przypomina europejskich talli, do których jesteśmy przyzwyczajeni. Nie ma na niej liczb i oznaczenia takich jak serce czy karo.

Talia składa się z 48 kart równo podzielonych na 12 miesięcy roku kalendarzowego. Każdy jest symbolizowany przez inny kwiat: styczeń - sosna, luty - śliwa, marzec - wiśnia, kwiecień - wisteria, maj - irys, czerwiec - peonia, lipiec - lespedeza, sierpień - miskant chiński, wrzesień - chryzantema, październik - klon, listopad - wierzba. grudzień - paulownia.
październik

środa, 21 października 2015

HOLLYWOOD: nakręćmy sobie film - recenzja gry.

Mówisz Hollywood – myślisz fabryka snów, stolica światowego przemysłu filmowego, synonim amerykańskiego kina. Jak zwał, tak zwał, ta dzielnica Los Angeles jednoznacznie kojarzy się z filmem. Hollywood stało się również inspiracją twórców gry. 
Z pomocą przyszedł jakże niezawodny Kickstarter. Może sama akcja nie była spektakularnym sukcesem na miarę choćby Boss Monstera, jednakże okazała się sukcesem i ujrzała światło dzienne. Dzięki naszemu Egmontowi Hollywood zawitał do Polski i to w wersji na bogato, bo wraz z 3 dodatkami. Zatem, jak wygląda zabawa w kręcenie filmu? Zapraszam do recenzji.



CO ZAWIERA GRA
Całość mieści się w klasycznym dużym pudle. W środku znajdziemy oprócz instrukcji sporo komponentów. Wśród nich:

  • planszę główną,
  • 6 plansz graczy,
  • 3 statuetki nagrody roku,
  • 6 żetonów 100 mln,
  • 42 żetony licytacji (po 7 w każdym kolorze),
  • 30 kart licytacji,
  • 16 bezwartościowych scenariuszy (z czerwonym tyłem),
  • 126 kart podstawowych (z niebieskim tyłem)
  • 36 kart gwiazdorskich (z szarym tyłem)
  • 6 znaczników gracza (po 1 w każdym kolorze).



Ponadto gra zawiera 3 dodatki, tj.
  • 6 kart festiwali (dodatek Festiwale)
  • 8 kart podstawowych, 12 kart gwiazdorskich i 6 reżyserów drugiej ekipy (dodatek Łowcy nagród)
  • 16 kart podstawowych (dodatek: Za kulisami)

Całość wykonana jest bardzo dobrze. Przyjemne i czytelne grafiki, dobrej jakości karty. Można było może pomyśleć o nieco grubszych kartach gracza i nieco ładniejszych figurkach nagród roku (najlepiej jakiś plastikowych).

Przy okazji zapraszamy do unboxingu, gdzie zamieściliśmy szereg zdjęć z „sesji rozbieranej” Hollywood.
A propos instrukcji. W jej treści zabrakło opisu działania dwóch kart. Bardzo szybko po premierze ten fakt został zauważony i Egmont szybko zamieścił stosowną poprawkę dostępną pod tym linkiem. Lubię takie postępowanie.
CEL GRY
Każdy z graczy wciela się w szefa studia filmowego (na odwrocie każdej planszy gracza jest nazwa tegoż studia). Zadaniem jest po prostu tworzenie jak najbardziej kasowych filmów. Do tego potrzebna będzie smykałka w doborze odpowiedniej ekipy, która taki film nakręci. Najlepsze filmy przyniosą najwięcej pieniążków, a co za tym idzie splendor chwały najlepszego studia spłynie na tego gracza, którego stan konta na koniec gry będzie największy.