Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Cube Factory of Ideas. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Cube Factory of Ideas. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 20 lutego 2018

Esencja już dziś debiutuje na Kickstarterze! - informacja prasowa Wydawnictwa CUBE Factory of ideas.

Stary świat rozpadł się wraz z kryształem, który go spajał. Coś jednak pozostało. Tajemnicza Esencja, która może być kluczem do odbudowy tego, co na zawsze wydawało się stracone. 

Wciel się w przywódcę jednej z pięciu wyjątkowych ras zamieszkujących świat latających wysp. Stań po stronie dumnych i brutalnych Teverów. Sięgnij po prastarą wiedzę jako rektor Uniwersytetu Słońca. Podbijaj i zniewalaj jako bogini Valeniańskiego Imperium. Wykorzystaj najnowsze technologie ludu Królestwa Trzech Wysp lub przeciwnie – odrzuć plugawienie Esencji nowoczesnymi wynalazkami i opowiedz się po stronie walczących o przywrócenie naturalnego porządku Falvenian. 


A wszystko to w nowej, strategicznej grze planszowej umieszczonej w autorskim świecie magic-punk, w którym technologia napędzana jest magią, a różnorodne rasy walczą o odbudowanie Kryształu Świata i dominację nad pozostałymi. 


Autorzy ze studia Big Bad Wolf Games stworzyli epicką, strategiczną grę dla 2-5 graczy, w której doskonale łączą się różnego rodzaju mechaniki, a całość spięta jest oryginalnym i pięknie zilustrowanym uniwersum. W Esencji coś dla siebie znajdą zarówno zwolennicy city-buildingu (rozbudowa wyspy), deck-buildingu (tworzenie ręki doradców i kart akcji), ale także zarządzania surowcami czy walki, która w tym przypadku jest zupełnie pozbawiona losowości. 


niedziela, 7 stycznia 2018

CIACH, TRACH, WIÓRY LECĄ: Z pamiętnika drwala - recenzja gry.


I'm a lumberjack
 And I'm okay
 I sleep all night
 And I work all day


Toc Toc Woodman – to była miłość od pierwszego uderzenia siekierą. Gra, którą poznaliśmy na pierwszej edycji Board Manii. Gra, która wywołała ogromny uśmiech. Uzależniała swoją prostotą a jednocześnie wielką radochą płynącą z zabawy. Od razu wskoczyła na radar. Niestety z dostępnością było kiepsko – gra była dostępna praktycznie tylko za granicą, a jej ceny były niemalże kosmiczne.

Mordki się nam uśmiechnęły, gdy wydawnictwo CUBE Factory of Ideas oznajmiło światu, że Toc Toc Woodman będzie miał polskie wydanie, oczywiście ze zmienionym tytułem. Tak więc Ciach trach wióry lecą pojawiła się w naszym kraju. Czy machanie siekierą ciągle sprawia nam radość czy też niekoniecznie? Zapraszam do lektury recenzji.



CO ZAWIERA GRA

Średniej wielkości (dodam, że tak ze dwa razy za duże) pudełko zawiera przede wszystkim dużo plastiku. Otrzymujemy zatem: pieniek drzewa, na którym układać będziemy kolejne warstwy naszego pniaka, plastry pnia oraz kawałki kory. Oczywiście w zestawie musiało się znaleźć narzędzie do rąbania w postacie plastikowej siekiery. Jakościowo mamy do czynienia z bardzo dobrym tworzywem, które sporo wytrzyma.

Załączona instrukcja jest króciutka, bo sama gra jest banalnie prosta. Wystarczy raz rzucić okiem i można przystąpić do zabawy.

CEL GRY

Wcielamy się w rolę drwali. Zadanie jest teoretycznie proste – to wywijanie siekierką w taki sposób, żeby nie naruszyć przypadkiem struktury pnia, a przy okazji uzbieranie jak największej liczby kawałków kory. Te wymienia się na punkty, podobnie jak i ścięte kawałki pnia. W odróżnieniu od kory, te przynoszą punkty ujemne.

PRZYGOTOWANIE GRY

Przygotowanie jest proste i szybkie. Wymaga jednak odrobinę zręczności. Musimy przygotować nasze drzewko. W tym celu warstwa po warstwie układamy na naszym pieńku kolejne plasterki. Każdy z nich składa się z rdzenia pnia i czterech kawałków kory. Gdy już nam się ta sztuka uda, możemy przystąpić do zabawy.

wtorek, 26 września 2017

CENTURY: KORZENNY SZLAK: kolorowe kostki w pudełeczkach noszę - recenzja gry.

Splendor. Gra, której pojawienie się spolaryzowało środowisko graczy. Jedni tę grę zachwalają, widząc w tym fajną mechanikę, którą z łatwością może przyswoić ktoś, kto nigdy nie miał do czynienia z planszówkami. Inni wręcz przeciwnie, krytykują jak się da, że bez klimatu, że żetony, że pudełko… 

My zdecydowanie należymy do tej pierwszej grupy. Ma on dla nas wartość szczególną i z pewnością nie opuści naszej kolekcji. Czemu w ogóle wspominam tę grę? Ano dlatego, że zanim gra zawitała do Polski, zza Oceanu dochodziły do nas głosy, że tam pojawiła się gra pt. Century: Spice Road określana mianem Splendor Killera. Abstrahując już od samego sformułowania, którego tak do końca nie rozumiem - gra jest lepsza, a może po niej już do Splendora nie wrócimy, a może co innego? Musieliśmy to sprawdzić i przekonać się na własnej skórze o co tak naprawdę w tym wszystkim chodzi. Zatem zapraszam do naszych przemyśleń nt. naszej polskiej wersji czyli Korzennego szlaku.



CO ZAWIERA GRA

Całość zamknięta jest w dużym pudle (wielkości mniej więcej Splendora). Wewnątrz czeka na nas sporo elementów. Mamy cztery rodzaje przypraw reprezentowane przez kolorowe kosteczki, mamy miseczki do przechowywania tych kosteczek. Metalowe monety. No i karty. Mnóstwo dużych, pięknych kart. Żeby nas rozpieścić, to w środku mamy bardzo funkcjonalną wypraskę, dzięki czemu nic w zasadzie po pudle się nie przemieszcza, a samą grę łatwo jest i złożyć i rozłożyć.

Muszę pochwalić instrukcję. Mieści się ona na jednej kartce. Tak, jednej kartce. Więcej nie trzeba. Wystarczy raz przeczytać i zasady staną się w pełni zrozumiałe. My wracamy do niej wyłącznie do etapu rozkładania gry, żeby przypomnieć sobie, kto ile kostek dostaje na start.

CEL GRY

Tym razem los rzuca nas gdzieś na Bliski Wschód przydzielając nam rolę kupca handlującego drogimi przyprawami - kurkumą, szafranem, kardamonem i cynamonem. Trochę dziwnie ułożono wartości tych przypraw. O dziwo, najdroższy jest nie szafran (ponoć najdroższa przyprawa świata), ale kurkuma. No cóż…Podczas rozgrywki będziemy nabywać te przyprawy, wymieniać je na inne, sprzedawać -  wszystko po to, żeby zrealizować mniej lub bardziej intratne kontrakty. Ten kto w tej kupieckiej przepychance okaże się najlepszym handlarzem, temu przyznany będzie laur zwycięzcy.

piątek, 22 lipca 2016

Cube Factory of Ideas czaruje, czyli o magicznej grze Czary Mary.

Bohaterka dzisiejszej informacji prasowej doczekała się już wielu wydań w różnych częściach świata. Była koreańska Abraca ..., What? Korean Boargames, Z-Man'owska Abracada... What?, niemiecka Simsala... Bumm? od Pegasus Spiele. Jakby nie była nazwana zebrała sporo nagród. A teraz ta iście magiczna pozycja trafia na nasz rodzimy rynek pod jakże chwytliwym tytułem Czary Mary. To wszystko za sprawą wydawnictwa CUBE Factory of Ideas.

O cóż w tym zaczarowanym tytule chodzi? Zdradza to sam wydawca w notatce prasowej. Zapraszamy do jej lektury.




Czarodzieje zebrali się u stóp wieży arcymaga z nadzieją, że znajdą w niej wyjątkowe zaklęcia i receptury, które dadzą im potężną moc i uczynią najsilniejszymi ze wszystkich! Nie ma więc co się dziwić, że w takim tłoku szybko dochodzi do sprzeczki, a ogniste kule i gromy z nieba zaczynają śmigać nad pojedynkującymi się postaciami! Czy wystarczy wam sprytu i zimnej krwi, żeby pozostać jedynym na polu bitwy i otworzyć wrota mistycznej budowli?

W Czary Mary gracze korzystać będą z zaklęć, aby wyeliminować przeciwników z gry i pozostać najpotężniejszym magiem na świecie! Tylko ci, którzy potrafią połapać się w ogólnym bałaganie, przechytrzyć konkurentów i zgadnąć jakimi czarami dysponują, sięgną po ostateczne zwycięstwo!


źródło: http://www.factorycube.com/gra/Czary-Mary/produkty