Grand
Austria Hotel to z pewnością jeden z hitów ubiegłorocznych targów w Essen. Gra
autorstwa włoskiego duetu Virginio Gigli (Egizia) - Simone Luciani (Tzolkin,
Marco Polo) narobiła trochę zamieszania wśród eurograczy, dlatego też trafiła i
na nasz radar, bo bardzo lubimy dobre euro.
Poza tym mamy do niej sentyment. Tegoroczny urlop spędziliśmy w Wiedniu. Te prawie dwa tygodnie spędzone w mieście, w którym toczy się akcja gry, wywarło na nas ogromne wrażenie. Nic więc dziwnego, że mocno trzymaliśmy kciuki za wydawnictwo Lacerta, żeby polska edycja w końcu ujrzała światło dzienne. Warto było czekać? Zatem zapraszam do naszej recenzji.
Poza tym mamy do niej sentyment. Tegoroczny urlop spędziliśmy w Wiedniu. Te prawie dwa tygodnie spędzone w mieście, w którym toczy się akcja gry, wywarło na nas ogromne wrażenie. Nic więc dziwnego, że mocno trzymaliśmy kciuki za wydawnictwo Lacerta, żeby polska edycja w końcu ujrzała światło dzienne. Warto było czekać? Zatem zapraszam do naszej recenzji.
Całość zamknięta jest w dużym pudle. Wewnątrz
znajdziemy masę komponentów, które naprawdę sporo ważą. Mamy dwie plansze główne.
Jedna ze 5 stoliczkami, przy których siedzą sobie goście, a w tle widoczny jest
przepiękny pałac Hofburg (swoją drogą warto go odwiedzić). Druga plansza to
plansza akcji, na której umieszczać będziemy kości. Poza tym każdy gracz
dysponować będzie swoją indywidualną dwustronną planszą hotelu, na której to
będzie rozwijał swój interes. Dodatkowo mamy mnóstwo kart (gości, personelu,
polityki), mnóstwo kafelków, a do tego od groma drewna.
Wewnątrz pudełka nic się nie dzieje. Ot biały, cienki karton i nic więcej.
Zatem woreczki strunowe, tudzież pudełeczka/organizery, etc. będą
koniecznością. Należy pochwalić wykonanie komponentów. Bardzo dobrej jakości
karton, z którego jest zrobione są wszystkie plansze i wszelkiego rodzaju kafelki,
dobrej jakości karty o standardowej wielkości (pasujące koszulki to 59 x 92 mm), no i sporo drewna.
Warto wspomnieć o wykonaniu gry.
Jest naprawdę dobrze i wszystkie elementy wykonane zostały na wysokim poziomie.
Nie ma tutaj takiej często dziwnej polityki, że część elementów to pierwsza
klasa a część jest nieporozumieniem (vide: planszetki gracza w Terraformacji
Marsa czy plansze w Quadropolis). Nie, tutaj wszystko od początku do końca
trzyma wysoki poziom.
Muszę
pochwalić instrukcję. Jedna z lepszych, z jakimi miałem do czynienia. Nie wiem
czy to zasługa pana Simone Lucianiego, którego Marco Polo ma chyba najlepszą
znaną mi instrukcję. Pomimo, że reguł gry jest sporo, ale zostały podane na
tacy w sposób bardzo przystępny, ze szczyptą humoru, nie pozostawiając w
zasadzie żadnych niedomówień, chociaż chochlik drukarski swoją robotę wykonał i
w przygotowaniu gry zabrakło jednego stwierdzenia (każdy gracz otrzymuje
również jeden znacznik wina).
CEL GRY
Wyobraźmy
sobie Wiedeń w pełni swojego rozkwitu. Stolica cesarstwa, ważny ośrodek
kulturalny Europy, no i my. Właściciele kawiarni przy niewielkim hotelu. W
naszych skromnych progach zawitają różne persony, mniej i bardziej ważne. Nie
zabranie również mało wymagających turystów. Naszym zadaniem będzie
zaspokojenie ich potrzeb a także znalezienie odpowiadającego im pokoju w naszym
hotelu. Oczywiście nie robimy tego sami. Musimy zatem zatrudnić odpowiedni
personel, który może nam wydatnie pomóc w przekształceniu naszego hoteliku w
Grand Austria Hotel.
W
trakcie gry zatem będziemy zwiększać liczbę dostępnych pokoi w naszym hotelu i
sukcesywnie rozlokowywać tam gości. Wszystko przekładać się będzie na
odpowiednią zdobycz punktową punkty. Tradycyjnie, ten kto zdobędzie najwięcej
punktów na koniec gry, ten okaże się zwycięzcą.