To jak ostatnimi czasy ewoluowały planszówki jest niesamowite. Nowym trendem stają się gry hybrydowe, czyli takie, które łączą grę na tradycyjnej planszy z rozgrywką wirtualną na tablecie lub smartfonie. Czy to będzie przełom w grach? Zdradzimy Wam to przy okazji recenzji gry, której zawartość chcemy dzisiaj pokazać. A teraz zapraszamy w fotograficzną podróż po nowoczesnej planszówce czyli ROAR! Łap potwora, która w ostatnich dniach ukazała się nakładem wydawnictwa Trefl.
Kolorowe pudełeczko z grą Roar. |
Sympatyczny potwór zaprasza do pogoni za nim ulicami miasta. Nic dziwnego, że przyciąga wzrok - toż to przecież ilustracje Tomka Larka a one zawsze są piękne i zwracające na siebie uwagę.
No to ruszajmy! Otwieramy pudełeczko ...
No to ruszajmy! Otwieramy pudełeczko ...
Otwieramy pudełeczko i zagłębiamy się w jego zawartość... |
Pod kolorowym wieczkiem pudełeczka znajdujemy barwną planszę do gry a pod nią kilkunastostronicową instrukcję do gry. Następnie naszym oczom ukazują się tekturowe planszetki z poszczególnymi elementami gry. Na samym spodzie pudełka czeka na nas tekturowa wypraska będąca niczym innym jak tylko elementem jednej ze stron planszy do gry.
Rzućmy zatem okiem na poszczególne elementy:
Plansza do gry - wersja prostsza w lewym górnym rogu, trudniejsza w prawym. |
Dwustronne planszetki z kaflami głównych bohaterów (na górze) i podpowiedziami dźwięków (na dole) |
Kafle szalonych naukowców. |
Kafle z podpowiedziami mocy specjalnych naukowców (na górze) i uciekających potworów (na dole |
Znacznik upływu czasu. |
Okienka do zaznaczania na planszetce usłyszanych dźwięków. |
Wszystkie elementy gry mają bardzo wysoką jakoś wykonania. Plansza i poszczególne kafle są z grubej chropowatej tektury. Wszystkie elementy mieszczą się swobodnie w pudełku. Rozmiar pudełka jest klasycznie dość spory ale tutaj ma to swoje sensowne uzasadnienie - plansza ma taki rozmiar, że pomimo składania jej na czworo i tak zajmuje dużą część pudełka.
Ot i cała zawartość gry Roar:
Ot i cała zawartość gry Roar:
Roar w całej okazałości. |
Ale, ale... przecież to gra hybrydowa więc wypadałoby zobaczyć co się kryje po drugiej stronie lustra, czyli w aplikacji mobilnej. No to rzućmy okiem:
Aplikacja mobilna- drugie oblicze gry. |
I jak Wam się podoba zawartość gry Roar? Czujecie już ten klimat rozgrywek planszówkowo - mobilnych? Która wersja dostarczy więcej wrażeń - poszukiwanie potwora przez szalonych naukowców na planszy czy wirtualna ucieczka szalonego potwora w otchłaniach tabletowego miasta? Jak się przekonamy to zdradzimy Wam to w naszej recenzji gry. Wyglądajcie...
Serdecznie dziękujemy wydawnictwu Trefl za udostępnienie gry.
Jak widać, marzenia się spełniają :)
OdpowiedzUsuńJak to mawia moja mądra koleżanka coach personalny: "Marzenia się nie spełniają. Marzenia się spełnia". A spełnienie tego marzenia zawdzięczam w dużej mierze Twojemu dodaniu mi motywacji. :-)
UsuńHahaha, podobno motywowanie to moja specjalność ;) Tak trzymać! "Marzenia się spełnia", podoba mi się. :)
Usuń