Wiosna przynosi ożywienie nie tylko w przyrodzie. Co chwilę w różnych zakątkach kraju rozkwitają także nowe planszówki. Nowalijkę zapowiedziało także wydawnictwo Bard Centrum Gier. Z końcem kwietnia pojawi się bowiem Bang! Pojedynek (Bang! The Duel)
Bang! Pojedynek jest dwuosobową wersją gry Bang! w której każdy z graczy wybiera określoną ilość bohaterów z osobistej talii, stróżów prawa lub bandytów. Im większą ilość bohaterów wybierzemy, tym dłuższa będzie rozgrywka. Każdy gracz rozpoczyna grę z dwoma bohaterami, jeden obok drugiego.
Każdy gracz posiada także swoją osobistą talię akcji, gdzie stróże prawa specjalizują się w dobieraniu kart, a bandyci w stosowaniu sztuczek. Gracze na zmianę zagrywają karty tak, aby wyeliminować wrogie postacie z gry. Wygrywa ten, kto pierwszy wyeliminuje wszystkie postacie przeciwnika.
Dla nas wiadomość niezwykle interesująca - kochamy bowiem gry dla dwóch osób więc i tej pozycji będziemy się przyglądać. A Wy jak się zapatrujecie na kwietniową "nowalijkę" Barda?
czwartek, 31 marca 2016
wtorek, 29 marca 2016
KRWAWA OBERŻA: po trupach do celu - recenzja gry.
Pamiętam czasy
liceum, pamiętam, jak raz na jakiś czas organizowaliśmy sobie maratony filmowe.
Dobrych parę godzin spędzonych z górą kaset VHS. Na jeden z takich maratonów
kumpel skołował film pt. Delicatessen. Francuska, czarna komedia, w której to
właściciel kamiennicy w czasach kryzysu prowadzi sklep mięsny. Nigdy nie
brakuje mu świeżego towaru. Sęk w tym, że przy okazji giną lokatorzy…

Gdy po raz pierwszy zobaczyłem okładkę i zawartość Krwawej oberży, to pierwsze skojarzenie miałem właśnie z Delicatessen. Krwawa oberża to jeden z hitów ubiegłorocznego Essen. Gra, której tematyka wywołała nieco kontrowersji, gdyż wcielamy się w rolę prawdziwych szwarccharakterów, chcących wzbogacić się kosztem innych, nawet za cenę ich życia…
Co ciekawe, temat
oparty został na faktach. W XIX w. w Peyberville we Francji istniała oberża
(nazywana Czerwoną oberżą) prowadzona przez małżeństwo Pierre’a i Marie Martin,
którzy wraz ze swoim pomocnikiem Jean’em Rochette dokonali w ciągu 30 lat
szeregu makabrycznych zbrodni (gwałty, morderstwa, kanibalizm, bezczeszczenie
zwłok-używanie ich jako opału) na ponad 50 gościach przebywających w ich
oberży. Za swe niecne czyny zostali skazani na karę śmierci poprzez dekapitację
za pomocą gilotyny. Ich egzekucję obserwował podobno tłum ok. 30 tys. ludzi. Na
podstawie tej mrożącej w żyłach historii powstało kilka książek i 2 filmy. No i
gra - bohaterka dzisiejszej recenzji.
CO ZAWIERA GRA
Wszystko zamknięte
zostało w średniej wielkości pudełku. Oprócz instrukcji znajdziemy w nim:
- 78 kart Gości (70 Podróżnych i 8 Wieśniaków),
- 4 karty pomocy,
- plansza Oberży,
- karta pierwszego gracza
- 30 żetonów weksli o wartości 10 franków każdy
- 32 żetony Klucza/Obsługi w 4 kolorach graczy (8 czerwonych, 8 zielonych, 8 niebieskich i 8 żółtych),
- 4 żetony Klucza w kolorze neutralnym (szare),
- 4 drewniane znaczniki w kolorach graczy.
Pudełko, jak to często ostatnimi
czasy bywa mogłoby być nieco mniejsze, a tak w większości przechowuje
powietrze. Bywa, niestety. Jakość kart i komponentów w grze oceniamy jako
bardzo dobrą. Karty zrobione są dość cienkiego, ale za to porządnego kartonu.
Całe szczęście mają jeden z klasycznych rozmiarów, więc jak ktoś chce je
zakoszulkować, to standard european (59x92 mm) będzie w sam raz. Żetony i weksle,
to gruby, dobry karton.
CEL GRY
Wcielamy się w rolę
chciwych właścicieli oberży. Oberży założonej w jednym celu. Wzbogaceniu się na
niewinnych podróżnych, których los skierował do tejże oberży. Jedni to
przeżyją, inni niestety nie. Ich los w naszych rękach. Podobnie jak ich
pieniądze. Oczywiście ten, kto zdobędzie ich najwięcej, okaże się zwycięzcą.
Cel może mało odkrywczy, ale jego realizacja już tak.
piątek, 25 marca 2016
środa, 23 marca 2016
DAXU: balans to podstawa - recenzja gry.
Bycie sprzedawcą w
małym miasteczku to nie lada sztuka. Z jednej strony musimy walczyć o swoje, z
drugiej nie możemy zmieść konkurencji z powierzchni ziemi. Musimy wiedzieć,
kiedy możemy współpracować, a kiedy walczyć do upadłego. To właśnie
przyświecało twórcom bohaterki naszej recenzji. Daxu (czyt. „da-szu” – tak
przynajmniej każą to wymawiać twórcy gry) to gra, w której podstawą jest utrzymanie pewnego
balansu w naszych poczynaniach.
Odkąd tylko
zobaczyłem okładkę, przeczytałem instrukcję, wiedziałem, że ta gra wcześniej
czy później znajdzie się w mojej kolekcji. I znalazła się, zaraz po
ubiegłorocznych targach w Essen przesyłka, w której była m.in. Daxu dotarła do
mnie. Warto było czekać? Zapraszam do recenzji.
CO
ZAWIERA GRA
White Goblin Games
przyzwyczaiło mnie do wysokiej jakości. Nie inaczej jest z Daxu. Wszystko,
począwszy od pudełka, planszy, na kartach kończąc to najwyższa jakość z jaką do
tej pory udało mi się zetknąć. No może poza smutnym i nijakim wnętrzem pudełka.
A co znajdziemy w środku obok dobrze napisanej instrukcji? Ano:
- planszę główną,
- 54 kart sklepów (po 9 w każdym z 6 typów),
- 8 kart akcji (po 4 dla każdego z graczy),
- karta przełamania remisu (Tie Breaker Card),
- 4 karty pomocy,
- 2 drewniane znaczniki reputacji.
Warto wspomnieć o
pracy grafika. Klemens Franz wykonał kawał dobrej roboty. Oprawa graficzna
naprawdę robi wrażenie i świetnie wpisuje się w tematykę gry.
CEL GRY
Każdy z graczy wciela się w rolę kupca
żyjącego gdzieś w niewielkim chińskim miasteczku. Poprzez swoje działania muszą
dbać zarówno o poziom swojej reputacji jak i zdobycie przewagi w poszczególnych
strefach (obszarach) handlowych. Koniec końców wszystko przelicza się na
punkty. Ten, kto zdobędzie ich najwięcej, wygrywa.
Subskrybuj:
Posty (Atom)


