czwartek, 31 marca 2016

Wiosenna nowalijka od wydawnictwa BARD.

Wiosna przynosi ożywienie nie tylko w przyrodzie. Co chwilę w różnych zakątkach kraju rozkwitają także nowe planszówki. Nowalijkę zapowiedziało także wydawnictwo Bard Centrum Gier. Z końcem kwietnia pojawi się bowiem Bang! Pojedynek (Bang! The Duel)



Bang! Pojedynek jest dwuosobową wersją gry Bang! w której każdy z graczy wybiera określoną ilość bohaterów z osobistej talii, stróżów prawa lub bandytów. Im większą ilość bohaterów wybierzemy, tym dłuższa będzie rozgrywka. Każdy gracz rozpoczyna grę z dwoma bohaterami, jeden obok drugiego. 

Każdy gracz posiada także swoją osobistą talię akcji, gdzie stróże prawa specjalizują się w dobieraniu kart, a bandyci w stosowaniu sztuczek. Gracze na zmianę zagrywają karty tak, aby wyeliminować wrogie postacie z gry. Wygrywa ten, kto pierwszy wyeliminuje wszystkie postacie przeciwnika.

Dla nas wiadomość niezwykle interesująca - kochamy bowiem gry dla dwóch osób więc i tej pozycji będziemy się przyglądać. A Wy jak się zapatrujecie na kwietniową "nowalijkę" Barda?

wtorek, 29 marca 2016

KRWAWA OBERŻA: po trupach do celu - recenzja gry.

Pamiętam czasy liceum, pamiętam, jak raz na jakiś czas organizowaliśmy sobie maratony filmowe. Dobrych parę godzin spędzonych z górą kaset VHS. Na jeden z takich maratonów kumpel skołował film pt. Delicatessen. Francuska, czarna komedia, w której to właściciel kamiennicy w czasach kryzysu prowadzi sklep mięsny. Nigdy nie brakuje mu świeżego towaru. Sęk w tym, że przy okazji giną lokatorzy…




Gdy po raz pierwszy zobaczyłem okładkę i zawartość Krwawej oberży, to pierwsze skojarzenie miałem właśnie z Delicatessen. Krwawa oberża to jeden z hitów ubiegłorocznego Essen. Gra, której tematyka wywołała nieco kontrowersji, gdyż wcielamy się w rolę prawdziwych szwarccharakterów, chcących wzbogacić się kosztem innych, nawet za cenę ich życia…


Co ciekawe, temat oparty został na faktach. W XIX w. w Peyberville we Francji istniała oberża (nazywana Czerwoną oberżą) prowadzona przez małżeństwo Pierre’a i Marie Martin, którzy wraz ze swoim pomocnikiem Jean’em Rochette dokonali w ciągu 30 lat szeregu makabrycznych zbrodni (gwałty, morderstwa, kanibalizm, bezczeszczenie zwłok-używanie ich jako opału) na ponad 50 gościach przebywających w ich oberży. Za swe niecne czyny zostali skazani na karę śmierci poprzez dekapitację za pomocą gilotyny. Ich egzekucję obserwował podobno tłum ok. 30 tys. ludzi. Na podstawie tej mrożącej w żyłach historii powstało kilka książek i 2 filmy. No i gra - bohaterka dzisiejszej recenzji. 





CO ZAWIERA GRA

Wszystko zamknięte zostało w średniej wielkości pudełku. Oprócz instrukcji znajdziemy w nim:
  • 78 kart Gości (70 Podróżnych i 8 Wieśniaków), 
  • 4 karty pomocy, 
  • plansza Oberży, 
  • karta pierwszego gracza
  • 30 żetonów weksli o wartości 10 franków każdy
  • 32 żetony Klucza/Obsługi w 4 kolorach graczy (8 czerwonych, 8 zielonych, 8 niebieskich i 8 żółtych), 
  • 4 żetony Klucza w kolorze neutralnym (szare), 
  • 4 drewniane znaczniki w kolorach graczy. 


Pudełko, jak to często ostatnimi czasy bywa mogłoby być nieco mniejsze, a tak w większości przechowuje powietrze. Bywa, niestety. Jakość kart i komponentów w grze oceniamy jako bardzo dobrą. Karty zrobione są dość cienkiego, ale za to porządnego kartonu. Całe szczęście mają jeden z klasycznych rozmiarów, więc jak ktoś chce je zakoszulkować, to standard european (59x92 mm) będzie w sam raz. Żetony i weksle, to gruby, dobry karton.

CEL GRY

Wcielamy się w rolę chciwych właścicieli oberży. Oberży założonej w jednym celu. Wzbogaceniu się na niewinnych podróżnych, których los skierował do tejże oberży. Jedni to przeżyją, inni niestety nie. Ich los w naszych rękach. Podobnie jak ich pieniądze. Oczywiście ten, kto zdobędzie ich najwięcej, okaże się zwycięzcą. Cel może mało odkrywczy, ale jego realizacja już tak.

środa, 23 marca 2016

DAXU: balans to podstawa - recenzja gry.

Bycie sprzedawcą w małym miasteczku to nie lada sztuka. Z jednej strony musimy walczyć o swoje, z drugiej nie możemy zmieść konkurencji z powierzchni ziemi. Musimy wiedzieć, kiedy możemy współpracować, a kiedy walczyć do upadłego. To właśnie przyświecało twórcom bohaterki naszej recenzji. Daxu (czyt. „da-szu” – tak przynajmniej każą to wymawiać twórcy gry) to gra,  w której podstawą jest utrzymanie pewnego balansu w naszych poczynaniach.

Odkąd tylko zobaczyłem okładkę, przeczytałem instrukcję, wiedziałem, że ta gra wcześniej czy później znajdzie się w mojej kolekcji. I znalazła się, zaraz po ubiegłorocznych targach w Essen przesyłka, w której była m.in. Daxu dotarła do mnie. Warto było czekać? Zapraszam do recenzji.



CO ZAWIERA GRA                  

White Goblin Games przyzwyczaiło mnie do wysokiej jakości. Nie inaczej jest z Daxu. Wszystko, począwszy od pudełka, planszy, na kartach kończąc to najwyższa jakość z jaką do tej pory udało mi się zetknąć. No może poza smutnym i nijakim wnętrzem pudełka. A co znajdziemy w środku obok dobrze napisanej instrukcji? Ano:


  • planszę główną, 
  • 54 kart sklepów (po 9 w każdym z 6 typów), 
  • 8 kart akcji (po 4 dla każdego z graczy), 
  • karta przełamania remisu (Tie Breaker Card), 
  • 4 karty pomocy, 
  • 2 drewniane znaczniki reputacji. 


Warto wspomnieć o pracy grafika. Klemens Franz wykonał kawał dobrej roboty. Oprawa graficzna naprawdę robi wrażenie i świetnie wpisuje się w tematykę gry.

CEL GRY

Każdy z graczy wciela się w rolę kupca żyjącego gdzieś w niewielkim chińskim miasteczku. Poprzez swoje działania muszą dbać zarówno o poziom swojej reputacji jak i zdobycie przewagi w poszczególnych strefach (obszarach) handlowych. Koniec końców wszystko przelicza się na punkty. Ten, kto zdobędzie ich najwięcej, wygrywa.