Strony

środa, 29 września 2021

Gra w zielone - recenzja imprezowej gry słownej Rebela.

Muszę się przyznać, że ja osobiście bardzo lubię gry słowne. Może dlatego, że jedną z pierwszych gier jaką miałam była kultowa już gra Scrabble. Od tego czasu na rynku pojawiły się tysiące gier a wśród nich niejeden tytuł z kategorii gier słownych czy słowno- skojarzeniowych.

Do tej pory moje serce najmocniej opanowała gra Jednym słowem. Nie tylko z resztą moje, bo ta gra zgromadziła wiele razy przy stole wychowanków internatu, w którym pracuję. Zabawie zawsze towarzyszyły wybuchy śmiechu i wiele pozytywnych emocji. Jednakże bohaterka dzisiejszej recenzji ma szansę stanąć ze wspomnianym tytułem na podium moich faworytów. Mowa tutaj o Grze w zielone! Czy wymyślanie haseł do kart wskazówek to frajda? A może to karkołomne wyzwanie? Przekonacie się sami. Zapraszam do lektury recenzji.




CO ZAWIERA GRA

W pudełku rozmiarami podobnym do wspomnianej już gry słowno - skojarzeniowej, czyli Jednym słowem znajdziemy takie komponenty jak: plastikowe plansze koniczyn, sporą talię kart haseł, mazaki ścieralne, kartę wyników i instrukcję.

Wszystko ładnie mieści się w tekturowej wyprasce w pudełku.

Instrukcja do gry napisana jest w zwięzły sposób, jasno i klarownie tłumaczący zasady zabawy.

CEL GRY

Gra w zielone! to kooperacyjna gra w skojarzenia. Naszym celem jest dawanie takich wskazówek, aby doprowadzić innych graczy na właściwe hasła. Im więcej haseł wspólnie odgadniemy, tym więcej punktów dostaniemy.

PRZYGOTOWANIE GRY

Każdy gracz otrzymuje po planszy i mazaku. Tasujemy karty haseł i tworzymy z nich zakrytą talię. Każdy z graczy bierze po 4 karty haseł i układa je na swojej planszy w losowy sposób. Ważne, żeby to robić tak, aby żaden z graczy nie widział kart innego gracza.

To tyle – można zacząć zmagania.

niedziela, 26 września 2021

Cykl "Tło gry" - Odcinek 8: gry o rzekach.

W maju zaprosiliśmy Was na odcinek cyklu "Tło gry" poświęcony planszówkom o tematyce morza. Dziś, z racji Światowego Dnia Rzek, który miał miejsce 27 września, chcemy Wam przybliżyć kilka gier z rzeką w temacie lub tle. 

Zobaczcie zatem jakie tytuły swoją tematyką nawiązują do rzek. Miłej lektury

THE RIVER (REBEL)

Spójrz na tę wspaniałą rzekę i otaczające ją tereny. Popatrz, jak piękna jest okolica, która rozpościera się przed Tobą i pomyśl, że już niebawem to właśnie tutaj stanie Twój dom!

Naszym głównym celem jest rozbudowanie własnej płytki rzeki. Znajduje się na niej 12 pól, które możemy zapełnić dostępnymi kafelkami terenu, te z kolei zwykle dają nam określone profity (najczęściej produkcję surowców lub magazyny, w których możemy przechowywać zebrane dobra). Oprócz tego w swojej posiadłości możemy stawiać wartościowe budynki, które zaowocują punktami na koniec gry.

Więcej w recenzji dostępnej tutaj

wiek: od 8 lat
liczba graczy: 2 -4
czas gry: ok. 30 -45  minut
autor: 
Ismael PerrinSebastien Pauchon

WODNY SZLAK (FOXGAMES)

Przenieś się w czasy, gdy najlepszym środkiem transportu było spławianie towarów wodnym szlakiem!

Celem gracza jest poprowadzenie swojej rzeki tak, aby jak najwięcej surowców dotarło do swoich miejsc docelowych, musi także odpowiednio rozmieścić porty i łąki. Gracz z największa liczbą punktów wygrywa.

Wodny szlak ma bardzo proste i intuicyjne zasady oraz oferuje możliwość rozgrywki jednoosobowej. Doskonale sprawdzi się w każdej grupie wiekowej i przypadnie do gustu wszystkim miłośnikom gier kafelkowych!

Po więcej informacji odsyłamy do naszej recenzji

wiek: od 8 lat
liczba graczy: 1 -4
czas gry: ok. 20  minut
autor: Wojciech Gajkowski
Ilustracje: Natalia i Bartłomiej Kordowscy


GANGES (EGMONT)

Indie, XVII wiek. Potężnym państwem władają wielcy Mogołowie. Czas rozkwitu imperium, w którym powstają imponujące budowle, takie jak Taj Mahal, czy Czerwony Fort.

Gracze wcielają się w radżów, którzy rywalizują o sławę i bogactwo. Wysyłają swoich pracowników na różne pola akcji, aby zdobyć pieniądze i kości, które posłużą im do rozbudowy własnych prowincji.

Ganges to pięknie wykonana eurogra o złożonych, ale łatwych do wytłumaczenia zasadach. Różnorodność wyborów taktycznych, ciekawa mechanika oraz dodatkowe warianty gry to tylko część jej atutów. Więcej szczegółów znajdziecie w naszej recenzji

wiek: od 8 lat
liczba graczy: 1 -4
czas gry: ok. 20  minut
autor: Inka Brand, Markus Brand
Ilustracje: Dennis Lohausen


środa, 22 września 2021

Mariposas - recenzja gry logicznej wydawnictwa Albi Polska.

Pani Elizabeth Hargrave z przytupem weszła na rynek gier planszowych. Jej Na skrzydłach (Wingspan) zdrowo namieszał wśród graczy, wprowadzając sporo zamieszania. Jedni wychwalają tę grę pod niebiosa, inni wręcz przeciwnie. Jakoś tak się złożyło, że tych pierwszych jest zdecydowanie więcej, o czym może świadczyć 20 miejsce na głównej liście BGG (wrzesień 2021 r.) i 1 miejsce wśród gier rodzinnych. Do tego dochodzi sporo różnorakich nagród (w tym Kennerspiel des Jahres 2019). Nic dziwnego, że każda kolejna gra tej autorki z automatu musi wzbudzić zainteresowanie.

Recenzowane na naszym blogu Esy Floresy odebrane zostały zdecydowanie chłodniej niż Na Skrzydłach. To zresztą gra całkiem innego kalibru ze specyficzną mechaniką i jestem w stanie zrozumieć graczy. Bohaterka niniejszej recenzji to znowu „duża” gra, która w pewien sposób nawiązuje do ww. Na skrzydłach. To nawiązanie dotyczy tematu głównego, czyli fauny. W jednej grze mieliśmy do czynienia z ptakami, budując dla nich wolierę, w Mariposas spróbujemy odbyć podróż z motylami monarchami.

Czy podróż ta jest warta świeczki, czy też niekoniecznie? Zapraszam do lektury recenzji




CO ZAWIERA GRA

Duże pudło przyciąga wzrok przepiękną okładką – to z pewnością jedna z najładniejszych grafik, jakie dane nam było zobaczyć, a która to idealnie oddaje ducha gry. W środku czeka na nas mnóstwo komponentów, z których będziemy korzystać podczas rozgrywki. Mamy zatem mapę przedstawiającą kawałek Ameryki Północnej, po której to motyle odbywają swoją bardzo długą wędrówkę. Plansza jest bardzo czytelna a przy okazji zawiera informacje bardzo pomocne podczas rozgrywki, dzięki którym nie będziemy musieli sięgać do instrukcji. Oprócz tego znajdziemy nieco mniejszą planszę, na której umieścimy karty cyklu życia oraz specjalne płytki z nagrodami do zdobycia.

Czym by byłą gra o motykach bez motyli? Do dyspozycji otrzymaliśmy zatem śliczne drewniane pionki w kształcie motyla z klimatycznym nadrukiem. Podczas naszej wędrówki przyjdzie nam zdobywać kwiaty (czy może raczej ich pyłek) – zostało to przedstawione za pomocą specjalnych żetonów.

W grze mamy również karty. Całkiem sporo kart – będą to karty ruchu (te podstawowe i dodatkowe), karty zadań (na każdą porę roku inne) oraz karty cyklu życia. Całość uzupełniają znaczniki zdobywania punktów, żetony miast oraz kostka (z symbolami roślin na boku).

W środku niestety nie otrzymamy plastikowej wypraski. W zamian za to mamy rozwiązanie obecne choćby w Na skrzydłach, tj. plastikowe pudełeczka, które z jednej strony pozwalają na utrzymanie porządku w pudełku, a z drugiej ułatwiają samą rozgrywkę. Jakość komponentów użytych w grze oceniam bardzo wysoko. Solidny karton, użyty do produkcji plansz i żetonów, dobry jakościowo płótnowany papier, z którego wykonano karty a także drewniane motyle. To robi wrażenie.

Załączona instrukcja napisana jest poprawnie z licznymi przykładami, dzięki czemu szybko możemy rozpocząć zabawę.

CEL GRY

Bohaterem gry jest Danaus plexippus – wędrowny motyl z rodziny Nymphalidae nazywany danaidem wędrownym, monarchem lub monarchą. Autorka gry, która sama o sobie mówi tak: „Jestem projektantką gier planszowych inspirowaną miłością do natury i chęcią grania w gry, które odrywają się od sprawdzonych motywów” tym razem zabiera nas do Meksyku i USA, gdzie będziemy towarzyszyć monarchom podczas ich fascynującej kilkumiesięcznej dalekiej podróży. 

Cel gry może odkrywczy nie będzie. Mamy bowiem do czynienia z wyścigiem punktowym, w którym to wykorzystywać będziemy nasze motylki. Startujemy z meksykańskiego Michoacán wlatujemy na terytorium USA, realizujemy określone cel i wracamy. Wszystko oczywiście na punkty. Ten, kto uzbiera największą ich liczbę, ten okaże się zwycięzcą.

PRZYGOTOWANIE GRY

Ten etap specjalnie czasochłonny nie jest. Na planszy głównej umieszczamy po jednym monarsze na polu startowym (mieście Michoacán) Losowo dobieramy po jednej karcie celu przeznaczonej na daną porę roku (wiosnę, lato i jesień). Okrywamy wiosenną, na zakrytej letniej i jesiennej wędrują motyle drugiego i trzeciego pokolenia. Następnie losowo rozmieszczamy żetony miast na każdym mieście. Znaczniki punktowe umieszczamy na początku dedykowanego im toru. Następnie przygotowujemy planszę… poprzez uzupełnienie miejsc odpowiadającymi im kartami. Na końcu każdego z trzech rzędów umieszczamy płytkę nagrody. Karty ruchu podstawowe i te dodatkowe umieszczamy w zasięgu wszystkich graczy podobnie jak i żetony kwiatów. Zestawem startowym każdego z graczy będą motyle (część z nich już powędrowała na planszę) oraz dwie losowo dobrane karty ruchu.

To wszystko, możemy przystąpić do podróży.

niedziela, 19 września 2021

Seria łamigłówek logicznych Logiquest od Rebel - informacja prasowa.

Na rynku od lat istnieją różnorodne łamigłówki logiczne. Mamy tytuły pod szyldem Think Fun, mamy różnorodne Smart Games a teraz do tej kategorii gier/łamigłówek dojdzie seria Logiquest wydawana u nas przez Wydawnictwo Rebel. 

Co takiego znajdziemy w tej serii? Zobaczcie sami. Zdradzamy Wam kilka szczegółów w informacji prasowej. 

LOGIQUEST WSIĄŚĆ DO POCIĄGU ZMIANA TORU

Witaj w epoce parowozów! 



Z nadejściem XX wieku następuje rozwój sieci kolejowej - podróżowanie między większymi miastami zajmuje zaledwie kilka dni. Przewóz towarów jeszcze nigdy nie był tak szybki i tani, więc pracownicy stacji rozrządowych na czele z inżynierami mają pełne ręce roboty i robią co mogą, aby ustawić wagony towarowe na odpowiednie tory. 


Logiquest: Wsiąść do Pociągu - Zmiana toru to jednoosobowa gra logiczna, w której wcielasz się w bardzo ważną rolę: dyżurnego manewrowego. Twoim zadaniem jest ustawianie załadowanych wagonów na odpowiednich torach i wyprawianie lokomotyw tak, aby pociągi wjechały na stację o czasie. Musisz wykazać się nie lada bystrością, ponieważ wagony rzadko stoją tam, gdzie powinny.



Podstawowe informacje 

Liczba graczy: 1
Wiek graczy: 8+
Kategoria: łamigłówki, jednoosobowe
Mechanika: układanka, budowanie wzorów,  ruch z punktu do punktu

Elementy:
  • plastikowa stacja rozrządowa
  • 40 kart zadań
  • karta pomocy
  • 2 lokomotywy
  • 5 wagonów
  • 2 zepsute tory
  • instrukcja
Planowana data premiery: III kwartał 2021

Link do gry na stronie wydawnictwa:

czwartek, 16 września 2021

7 złotych miast - recenzja gry Wydawnictwa Nasza Księgarnia.

W Ameryce Południowej w XVI wieku krążyła legenda o wielkich skarbach El Dorado. Zapoczątkowali ją ponoć hiszpańscy konkwistadorzy. Natomiast Ameryka Północna żyła legendą o siedmiu złotych miastach zwanych siedmioma miastami Ciboli. Znajdowały się one na terenie dzisiejszego stanu Nowy Meksyk w USA i według legendy wzniesione były ze złota i kamieni szlachetnych.

7 złotych miast to gra, która luźno nawiązuje do tej legendy. Przede wszystkim tytułem i tym oryginalnym (Treasures of Cibola) i naszym polskim. A czy mechanicznie również? O tym przeczytacie w naszej recenzji. Zapraszam zatem do lektury.




CO ZAWIERA GRA

W kwadratowym pudełeczku znajdziemy garść komponentów, a wśród nich karty skarbów, karty totemów, meeple poszukiwaczy, żetony skał, żeton pochodni i planszę świątyni. Do tego wszystkiego dołączony jest jeszcze notes do liczenia punktów i instrukcja tłumacząca zasady gry.

CEL GRY

Jesteśmy szczęściarzami. Dostajemy możliwość spełnienia marzenia niejednej wyprawy poszukiwaczy skarbów, czyli odkrycia północnoamerykańskiej krainy siedmiu złotych miast. Naszym zadaniem będzie przeszukanie świątyni i zdobycie jak największej ilości skarbów.

PRZYGOTOWANIE GRY

Każdą ekspedycję trzeba dobrze przygotować. Nie inaczej jest z wyprawą do 7 złotych miast.

Nie zdobędziemy skarbów jeśli nie będzie świątyni do przeszukania. Dlatego naszym pierwszym krokiem będzie umieszczenie na środku stołu planszy świątyni. Obok świątyni umieszczamy żetony skał.

Następnie musimy podzielić na 2 talie karty skarbów. Robimy to zgodnie z symbolami na rewersach tych kart. Tasujemy talię II i układamy ją w zakrytym stosie poniżej planszy świątyni a na tych kartach kładziemy potasowane karty talii I. Obok stosu kart zostawiamy miejsce na wykładanie kart skarbów.

Bez poszukiwaczy nie da się przeprowadzić ekspedycji zatem musimy podzielić pomiędzy siebie meeple poszukiwaczy w ilości zależnej od ilości graczy biorących udział w rozgrywce. Przy 2 graczach każdy dostanie 12 poszukiwaczy, przy 3 osobach po 8 a przy 4 po 6 meepli.

Należy jeszcze wyznaczyć na stole miejsce na tzw. obozowisko, czyli pole na które będziemy odkładać poszukiwaczy wykorzystanych podczas gry.

Ponad świątynią umieszczamy 5 kart spośród potasowanych kart totemów układając je w rzędzie.

Podostaje jeszcze wybór gracza rozpoczynającego przygodę. W tym celu podrzucamy żeton pochodni. Gracz wskazany przez jego trzonek zostaje graczem rozpoczynającym.

niedziela, 12 września 2021

Mix Tura - recenzja imprezowej gry Wydawnictwa Muduko.

Gry imprezowe to specyficzny gatunek gier planszowych. Rządzą się swoimi prawami. Bardzo często, żeby móc w nie zagrać, trzeba zebrać dość sporą liczbę graczy, a nie zawsze jest to możliwe. Jeśli więc nie mamy znajomych, którzy lubią zasiąść do takiej gry, to musimy liczyć na inne okazje, jak na przykład różne eventy (choć te ostatnio przez Covid były i kto wie czy znowu nie będą w zawieszeniu).

Bohaterka dzisiejszej recenzji należy właśnie do wspomnianej kategorii gier. Przenosi nas do chatki wiedźmy warzącej przeróżne mikstury, które nam przyjdzie testować. Czy ta przygoda to będzie frajda czy męczarnia? Przekonajcie się sami. Zapraszamy do lektury recenzji Mix Tury od Wydawnictwa Muduko



 
CO ZAWIERA GRA

W zgrabnym pudełeczku małych rozmiarów znajdziemy całkiem sporo komponentów. Będą to przede wszystkim karty (goblinów, akcji, besztii, zabójczych i bezpiecznych eliksirów), znacznik tury i żetony antidotum. Do tego wszystkiego instrukcja jasno tłumacząca zasady gry.

Wydawnictwo Muduko umie zaskakiwać graczy ciekawymi gadżetami. Cóż takiego mogło wymyślić do tej gry? Nic innego, jak tylko robiącą niezwykły klimat inną formę żetonów antidotum a mianowicie śliczne, niebieskie buteleczki. Można je było dostać kupując grę w sklepie Wydawcy. Jeszcze są dostępne, ale musicie się spieszyć bo już się kończą. Recenzenci też zostali nimi obdarowani – będziecie więc mogli zobaczyć na zdjęciach jaki klimat stwarzały podczas naszych rozgrywek.

Zdradzimy Wam też jedną tajemnicę. Podczas naszych wakacyjnych odwiedzin siedziby Muduko zostaliśmy obdarowani jeszcze jednym wyjątkowym gadżetem do Mix Tury. Otrzymaliśmy słodkie żetony goblinów, które możemy stosować podczas gry zamiast kart goblinów.

Swoją drogą trzeba przyznać, że wykonanie gry jest niezwykle fajne. Iście komiksowe grafiki mnie bardzo przypadły do gustu. Instrukcję ogląda się jak bajkową książeczkę. Gobliny to przesłodkie stworki, które chętnie bym przygarnęła. Miodzio. Wszystko ze sobą współgra i daje klimat niezłej zabawy.

CEL GRY

Wiedźma już tak ma, że co jakiś czas pichci różne dziwne mikstury. Jedne są nieszkodliwe, a inne mogą zabić. Nic więc dziwnego, że musi mieć swoje króliki doświadczalne do sprawdzania mocy swoich eliksirów. My gobliny jesteśmy jej wiernymi sługami i to naszą rolą jest sprawdzać jej wytwory. Ot tacy przymusowi ochotnicy.

W tym zadaniu powiedzmy to jasno - naszym celem jest być jedynym goblinem, który z tych testów ujdzie z życiem.

PRZYGOTOWANIE GRY

Przygotowanie zabawy z pewnością jest prostsze niż upichcenie tych wszystkich wiedźmich eliksirów.

Na osobne stosy rozdzielamy karty zabójczych eliksirów, bezpiecznych eliksirów, goblinów i akcji.

Każdy gracz (od teraz zwany goblinem) otrzymuje jeden zabójczy eliksir i trzy bezpieczne. Do tego dostajemy kartę goblina (wybraną lub przydzieloną losowo), którą kładziemy na stole żywą stroną do góry.

Zostaje jeszcze potasować karty eliksirów i ułożyć je zakryte jedna obok drugiej. 

Na koniec każdy gracz dostaje jeden żeton (lub buteleczkę) antidotum.

Wszystko gotowe. Można zacząć walkę o przeżycie.

środa, 8 września 2021

New York Zoo - recenzja gry wydawnictwa Bard

Uwe Rosenberg to z całą pewnością jeden z największych i najbardziej znanych twórców gier planszowych. Ma na swoim koncie i te duże tytuły (jak choćby Pola Arle) jak i te całkiem malutkie (np. Fasolki). Ma wierną grupę swoich fanów i każda jego nowa gra jest wywołuje mniej lub bardziej ożywioną dyskusję. Jestem przekonany, że kamieniem milowym w jego twórczości był Patchwork. Gra, w której słynny Niemiec czerpał całymi garściami z Tetrisa stała się niemalże podwaliną całej serii gier, w której wykorzystana została ta mechanika. Mamy choćby Patchworka Doodle, Second Chance, czy też „serię ogrodową” (Ogródek, Spring Meadow i Indian Summer).

Z pewnym zatem niepokojem a jednocześnie zaciekawieniem przyjąłem do wiadomości informację o nowej grze pana Rosenberga, która będzie bazować na rozwiązaniach „patchworkowych”. New York Zoo, będąca bohaterką niniejszej recenzji, pojawiła się na rynku w roku 2020 i z miejsca zaczęła zbierać dobre recenzje. Nic dziwnego, że w końcu jakieś polskie wydawnictwo sięgnie po ten tytuł. Tym wydawnictwem okazał się Bard Centrum Gier, a polska premiera miała miejsce całkiem niedawno.

Mamy sporo rozgrywek za nami i chcielibyśmy się podzielić naszymi wrażeniami z rozgrywki. Czy mamy do czynienia z odgrzewanym kotletem czy też niekoniecznie? Zapraszam zatem do recenzji.




CO ZAWIERA GRA

Całość zamknięta jest w dość dużym pudle. W środku znajdziemy całą masę komponentów. Będzie w nim specjalne tekturowe pudełeczko (bez wieka), które posłuży do przechowania znakomicie wykonanych drewnianych zwierzątek, tj. drzewiaków (nam bardziej przypominały kangury), lisów polarnych, pingwinów, surykatek, no i cudnych różowych flamingów. Mamy też słonia, którego zadanie będzie nieco odmienny od reszty naszej gromady. Fajnym pomysłem było umieszczenie wszystkich drewnianych figurek w tym tekturowym pudełeczku, co wydatnie ułatwia rozgrywkę a przy okazji wprowadza nieco porządku w pudle. Ważnym elementem jest specjalna, rozkładana niewielka plansza toru. Do tego otrzymujemy znane już (choćby z Patchworka) różnokształtne płytki z wybiegami dla zwierząt oraz atrakcjami.

Całość uzupełniają cienkie planszetki dla graczy. Pewnie milej by było, gdyby zrobione były z czegoś bardziej solidnego, ale prawdę mówiąc w żadnym stopniu to nie przeszkadza, bo i tak planszetki te cały czas leżą na stole.

Załączona instrukcja napisana jest poprawnie (no powiedzmy) z mnóstwem przykładów, które wydatnie pomagają podczas nauki gry. Niestety wkradło się w niej kilka błędów w tłumaczeniu, przez co zmuszony byłem do posiłkowania się instrukcją angielską, bo w kilku miejscach coś mi zgrzytało. Całe szczęście Bard opublikował stosowną erratę naprawiającą większość błędów

CEL GRY

Cel gry odkrywczy nie będzie. Tak jak w rzeczonym Patchworku naszym zadaniem będzie zdobywanie płytek i umieszczanie ich na naszej planszetce, tak by jak najszybciej zapełnić ją w całości. Do pomocy otrzymamy też zwierzaki, które ułatwią nam to zadanie.

PRZYGOTOWANIE GRY

Ten etap nie jest specjalnie pracochłonny, aczkolwiek jest troszeczkę upierdliwy. Musimy przede wszystkim przygotować planszę główną i porozmieszczać wszystkie kafelki wybiegów zgodnie z odpowiednim kluczem. Mamy w sumie cztery rodzaje płytek, różniących się i kształtem i kolorem. Na planszy są specjalne oznaczenia jak mamy te kafle umieszczać – będziemy tworzyć w odpowiednich miejscach stosiki składające się z trzech losowo dobranych płytek, np. jednej bardzo jasno zielonej, drugiej jasnozielonej i jednej ciemnozielonej. Płytki te zwłaszcza w nieco gorszym oświetleniu aż tak bardzo się nie różnią i chwilkę czasu musimy poświęcić na właściwe ich porozmieszczanie. Figurkę słonia umieszczamy na polu startowym. Obok planszy głównej wędruje pudełko ze zwierzakami oraz kafle atrakcji.

Zestawem startowym każdego z graczy będzie planszetka odpowiednia dla danego składu osobowego (w zależności od liczby graczy będziemy mieli mniej lub więcej pól do zapełnienia) oraz kilka zwierzątek początkowych (wskazanych na planszetce). No cóż, czas zacząć wypełniać nasze plansze.

niedziela, 5 września 2021

Dżungla - recenzja puzzlogry od Wydawnictwa Nasza Księgarnia

Każdy rodzic na którymś etapie wychowania swoich pociech spotkał się z dwoma umilaczami czasu, czyli memory i puzzlami. Nie wiemy czy autor bohaterki dzisiejszej recenzji ma dzieci, ale stworzył hybrydę wspomnianych rzeczy czyli puzzlogrę.

Dżungla, bo o tym tytule mowa, zaprasza nas do odkrywania jej zawartości właśnie poprzez mechanikę memory i puzzlowe kafelki. Czy obcowanie z tym tytułem to był koszmar? A może to przyjemne puzzlowe granie czy growe puzzlowanie. My mamy za sobą sporo partii zatem zapraszamy Was do lektury naszej recenzji. 




CO ZAWIERA GRA

W sporym pudełku znajdziemy nie tak dużo komponentów, jak mógł by to sugerować rozmiar pudełka. Środek skrywa bowiem planszę, niemal 50 płytek (w tym płytki zwierząt i płytki specjalne), 4 drewniane pionki i instrukcję. A do tego sporą ilość pustego miejsca. Pudełko bowiem dostosowane jest rozmiarem do planszy, a ta składana jest tylko na połowę. Część z Was powie pewnie, że się czepiamy, ale w domu graczy z oczywistych powodów rozmiar pudełka bywa istotny.

CEL GRY

Amazońska dżungla pogrążona jest w ciemności, ale powoli budzi się do życia. Promienie słońca przedzierają się przez gęstwinę drzew odsłaniając coraz to nowych mieszkańców.

Naszym celem jest ujawnienie wszystkich mieszkańców dżungli poprzez umieszczanie płytek z ich wizerunkiem według obowiązujących zasad.

PRZYGOTOWANIE GRY

Na środku stołu umieszczamy planszę przedstawiającą dżunglę nocą. Obramowanie planszy to tor punktowy z polem startowym z ważką na liściu i przecięty w 3 miejscach lianami.

Każdy z graczy wybiera pionek w pasującym mu kolorze i ustawia go na polu startowym.

Pod planszą układamy zakryte i wymieszane płytki zwierząt oraz płytki specjalne.

Wszystko gotowe. Można zacząć przygodę w amazońskiej dżungli.

czwartek, 2 września 2021

Project L – recenzja gry logicznej od Wydawnictwa Rebel.

Rokrocznie wydaje się dobrych kilkaset gier. Gier różnych. Bardzo różnych. Cieszę się bardzo, że wydawcy nie zapominają o jakże lubianych przez nas abstrakcyjnych grach logicznych. Grach, w których skupiono się przede wszystkim na mechanice, a potem na całej reszcie, czyli oprawie graficznej, temacie, czy też jakiejś fabule.

Te gry mają w sobie to coś, co sprawia, że za każdym razem odkrywamy je na nowo. Coś co sprawia, że po prostu chcemy w nie grać. Owszem są gry trudniejsze (jak choćby GIPF-y), ale też zdecydowanie prostsze, a przy okazji naprawdę cieszące oko. Nie dziwota zatem, że Azul (we wszystkich trzech wersjach) odniósł taki sukces. Podobnie jak i Sagrada, Santorini czy też Calico.

Bohaterka niniejszej recenzji pojawiła się dzięki Kickstarterowi, na którym odniosła niemały sukces. Pewnie, że nie na miarę Gloomhaven, Frosthaven Nemesis czy też szeregu gier wydawnictwa CMON. Ale te 165 tys. EURO (z planowanych 15 tys. EURO) i tak robi wrażenie. Sami się zastanawialiśmy nad wsparciem, ale koniec końców sobie darowaliśmy. Trochę było szkoda, ale jak to się mówi - "co się odwlecze, to nie uciecze", gra została wydana w Polsce. Dzięki Wydawnictwu Rebel. My mieliśmy niewątpliwą okazję rozegrać trochę partii i chcielibyśmy podzielić się naszymi wrażeniami z rozgrywki. Zapraszam zatem do lektury recenzji Projekt L.




CO ZAWIERA GRA

W kwadratowym, czarnym pudełku niewielkich rozmiarów znajdziemy całkiem sporo komponentów a mianowicie: białe i czarne układanki, 90 plastikowych klocków tetrisowych, karty pomocy dla graczy i instrukcję w kilku językach.

Trzeba przyznać, że wykonanie gry robi wrażenie. Czarna, minimalistyczna stylistyka pudełka rzuca się od razu w oczy. A w środku czeka na nas feeria pastelowych barw przy tetrisowych klockach z tworzywa. Kafle układanek wykonane są z grubej tektury, tak żeby przetrwać układanie na nich plastikowych elementów.

Załączona instrukcja napisana jest poprawnie, z czytelnymi przykładami, które to zdecydowanie ułatwiają zrozumienie zasad. 

CEL GRY

Jak nie trudno się domyślić celem naszej zabawy jest wypełnienie układanki za pomocą posiadanych elementów tak, aby zdobyć jak najwięcej punktów.

PRZYGOTOWANIE GRY

Z boku stołu tworzymy stos białych układanek a pod nim stos czarnych. Liczba tych drugich jest zależna od ilości graczy biorących udział w rozgrywce.

Następnie odkrywamy po 4 układanki z każdego stosu i układamy je w rzędzie.

Tetrisowe elementy wykładamy tworząc zapas w zasięgu ręki każdego z graczy. Elementy te dzielą się na 4 poziomy – możemy więc rozłożyć je w takich grupkach.

Każdy z graczy na start otrzymuje po jednym elemencie poziomu 1 i jednym poziomu 2. Wykładamy tyle kart pomocy graczy, ile osób bierze udział w rozgrywce. Trzeba się tylko upewnić, aby wśród tych kart była karta ze znacznikiem pierwszego gracza. Teraz każdy gracz losowo dobiera kartę pomocy. Grę rozpoczyna ta osoba, która będzie miała kartę ze znacznikiem pierwszego gracza.