Strony

poniedziałek, 29 lutego 2016

Podsumowanie lutego i plany na marzec

Kolejny miesiąc za nami. Co takiego w tym okresie wydarzyło się u nas? Jakie mamy plany na marzec? Zapraszamy do krótkiego podsumowania.



Podobnie jak poprzednie miesiące także i luty był dla nas intensywny - szczególnie za sprawą jednego wydarzenia, które było dla nas bardzo ważne. Mam tutaj na myśli rocznicowy konkurs na 1 urodziny bloga. Długo się do niego przygotowywaliśmy, staraliśmy się dopieścić go w każdym szczególe. Kiedy wystartował z drżącym sercem oczekiwaliśmy Waszych reakcji. A te przeszły nasze najśmielsze oczekiwania. Jeszcze raz dziękujemy za tyle miłych słów pod adresem bloga i konkursu, komentarzy i życzeń rocznicowych. Dodaliście nam skrzydeł. I oczywiście gratulujemy wszystkim uczestnikom niesamowitej wiedzy a zwycięzcom szczęścia w losowaniu (wyniki znajdziecie tutaj). Nie zapominajmy o sponsorach nagród (czyli wydawnictwom: G3; 2 Pionki, Fox Games i Trefl Joker Line) - bez nich ten konkurs by się 

W lutym na blogu pojawiło się 15 postów. Część z nich dotyczyła informacji prasowych wydawnictw o ich publikacjach. Mogliście tutaj przeczytać między innymi o: 


Nie próżnowaliśmy i zrecenzowaliśmy też kilka gier, a mianowicie:
  • Kamienie w kieszenie od wydawnictwa Rebel - szybki przerywnik oparty na sprycie, blefowaniu i szczęściu.
  • Mord im Arosa od Zoch Verlag - nietypową grę opartą na dedukcji i zmyśle słuchu
  • Farmageddon od Trefla (z linii Joker Line) - lekką karciankę o sympatycznych warzywkach ociekającą negatywną interakcją
  • Owce na wypasie od Fox Games - świetną grę logiczną w cudownej oprawie graficznej
  • Pingwiny z Madagaskaru od wydawnictwa Phalanx - przyjemną grę rodzinną, która przypadnie do gustu nie tylko fanom serialu. 
  • Hol's der Geier od Amigo - szybką karciankę, którą maniacy takich gier obowiązkowo powinni dołączyć do swojej kolekcji.
My już tak mamy, że lubimy różnorodność. Nie inaczej więc wyglądają recenzowane przez nas gry - różne gatunki, różne rodzaje. Każdy może wybrać coś dla siebie.

Plany na marzec



Stare przysłowie mówi, że "w marcu jak w garncu". I zapewne tak będzie wyglądał marzec na naszym blogu.W garncu pojawią się recenzje gier (m.in: Abalone Quattro i Pocket Imperium) i posty o nowościach wydawniczych na naszym rodzimym rynku. Najbliższe dni jeśli nic nie pokrzyżuje moich planów przyniosą zestawienie gier dedykowanych kobietom (takie subiektywne Top X gier dla kobiet z racji naszego nadchodzącego święta).

Zatem zachęcamy do zaglądania do nas, czytania i komentowania.

Do zobaczenia

Dr. Eureka! - zapowiedź nowej gry od wydawnictwa Bard.

Jednym z naszych ulubionych gatunków gier są gry logiczne ale i gry zręcznościowe. Tym bardziej ucieszyliśmy się gry wydawnictwo Bard Centrum Gier ogłosiło, że w kwietniu 2016 będzie miała premierę polska edycja gry Dr. Eureka!

zdjęcie Wydawcy


Dr. Eureka jest to tytuł zręcznościowo - logiczny dla 2 do 4 graczy. Każdy z graczy za pomocą fiolek musi tworzyć odpowiednie formuły z kolorowych cząsteczek – oczywiście szybciej od innych.

Wydawca liczy, że gra przypadnie nam do gustu. Są pod wrażeniem co kilka fiolek i kolorowych kulek robi z ludźmi w biurze…

Poniżej zamieszczony jest  profil gry na serwisie Board Game Geek: https://boardgamegeek.com/boardgame/181345/dr-eureka

My osobiście nie możemy się już doczekać, żeby móc zobaczyć tę grę no i oczywiście ją wypróbować. 

Informacja prasowa wydawnictwa Bard

niedziela, 28 lutego 2016

HOL'S DER GEIER: a niech to licho!- recenzja gry.

Nie ukrywamy tego, że lubimy małe karcianki i jesteśmy od nich uzależnieni. Jakiś czas temu robiąc zakupy na niemieckim Amazonie nie mogliśmy sobie darować kupna kilku małych pudełeczek od Amigo Spiel. Jednym z nich jest bohaterka dzisiejszej recenzji. Jest to gra, która ma już swoje lata. Pierwotnie wydano ją w roku bodajże 1988. W tymże roku gra była nominowana do nagrody Spiel des Jahres. W ciągu tych kilku lat zmieniała wydawców (Ravensburger, FX Smidt, Winning Moves, Amigo Spiel), otrzymywała różne nazwy, np. Raj (USA), Beat the Buzzard (UK), Stupide Vautour (Francja), In Bocca al Lupo! (Włochy). W Polsce znana była jako Mini Hazard.

My posiadamy wersję niemiecką i w związku z tym recenzja będzie dotyczyła tytułu Hol’s der Geier. Nazwa tej gry to gra słów, nieprzetłumaczalna dla Polaków. Der Geier, to w języku niemiecki sęp (widniejący na okładce). Sam zwrot „Hol’s der Geier” oznacza już „niech to licho” czy też „niech to diabli”. Zwrot ten w pełni odzwierciedla uczucia jakie targają graczami w tej grze blefu i kombinowania.



CO ZAWIERA GRA

Podobnie jak ogromna większość małych karcianek od Amigo Spiel, całość zamknięta jest w małym dopasowanym do wielkości kart pudełeczku. Dzięki temu nic w środku nie „lata”. Wewnątrz, obok instrukcji (tylko po niemiecku) odnajdziemy:
  • 75 kart liczbowych - 5 zestawów karto o wartościach 1 do 15
  • 10 kart z myszkami o wartościach od 1 do 10
  • 5 kart z sępami o wartościach ujemnych od -1 do -5

Wszystko wykonane jest naprawdę dobrze. Zresztą do wysokiej jakości kart niemieckiego wydawnictwa zdążyłem się już przyzwyczaić i złego słowa na ich temat nie powiem.

CEL GRY

Cel gry odkrywczy nie będzie. Ten kto na koniec gry zdobędzie największą liczbę punktów, ten wygrywa.

piątek, 26 lutego 2016

ROCZNICOWY KONKURS NA 1 URODZINY BLOGA - WYNIKI!

Nadszedł dzień, na który z pewnością oczekiwali wszyscy uczestnicy naszego rocznicowego konkursu. Otóż jak się powiedziało A i ogłosiło konkurs to trzeba też powiedzieć B i ogłosić zwycięzców. A my to robimy z nieukrywaną przyjemnością.


Ale zanim przejdziemy do rzeczy najpierw chcemy bardzo serdecznie podziękować wszystkim uczestnikom za życzenia rocznicowe, wszystkie komentarze i masę miłych słów. Szeroko rozumiane gry planszowe i wszystko co jest z nimi związane jest naszą wielką rodzinną pasją. Cieszymy się, że możemy się nią z Wami dzielić. Nasza pasja się rozwija a my nią natchnięci pracujemy nad rozwojem naszego bloga. Dziękujemy, że jesteście z nami, że czytacie nasze wpisy i recenzje, że do nas wracacie. 

A teraz czas na rozwiązanie konkursu i prawidłowe odpowiedzi:

1 - 7 cudów świata:Pojedynek
2 - Baba Jaga'
3 - Bandu lub Bausack
4 - Bitwa o Tortugę

5 - Kalaha lub Mankala
6 - Hocki Klocki
7 - Rhino Hero (Super Rhino)
8 - Villa Paletti

środa, 24 lutego 2016

PINGWINY Z MADAGASKARU: Jeszcze cię dopadnę, cielęcy serdelku! - recenzja gry.

Początek trzeciego tysiąclecia przyniósł nam kilka mocnych produkcji animowanych. Pozycji, które przebojem wdarły się do klasyki filmowej. W 2001 pojawił się Shrek, rok później Epoka Lodowcowa, a w roku 2005 świat obejrzał Madagaskar. I pewnie nic już nie było takie samo. Przygody Alexa, Marty’ego, Melmana i Glorii na odległym Madagaskarze bawiły do łez. Kto by przypuszczał, że to nie ta czwórka gwiazd Madagaskaru zrobi największą karierę...
To Kowalski, Skipper, Rico i Szeregowy zrobili furorę. Do tego stopnia, że doczekali się swojego serialu. Przygody pingwinów i ich ciągłych utarczek m.in. z królem Julianem, ciągle bawią i pewnie długo jeszcze będą bawić. Nie dziwię się, że te zwariowane nieloty doczekały się swojej gry. I to gry z prawdziwego zdarzenia. Sprawdźmy zatem co tym razem nasi milusińscy wymyślą.

CO ZAWIERA GRA
„Powiem jedno, Szefie: byłem piękny!”
Całość zamknięta jest w sporym pudle, w którym hula wiatr. Mam nadzieję, że to celowy zabieg, żeby mogły się pojawić jakieś dodatki. A co w środku? Całkiem sporo komponentów - oprócz bardzo dobrze napisanej instrukcji znajdziemy:
  • 4 plastikowe figurki pingwinów z podstawkami i akcesoriami,
  • 4 dwustronne karty pingwinów,
  • 104 żetony przedmiotów,
  • 8 znaczników Oficera X,
  • 1 znacznik pierwszego gracza,
  • 42 dwustronne karty figurantów,
  • 10 kart misji,
  • 4 karty pomocy,
  • 9 dwustronnych kafelków zoo,
  • woreczek na żetony,
  • kostka do gry,
  • notes do zapisu punktów,

Do jakości nie można się przyczepić. Począwszy od cudownych figurek głównych bohaterów, poprzez wszelkie karty, na kafelkach kończąc. Wszystko to produkt pierwszej klasy. Dodatkowo i w samej instrukcji i na kartach pojawiają się cytaty z serialu sprawiające uśmiech na twarzy.
CEL GRY
„Kowalski, raport taktyczny!”
Każdy z graczy wciela się w postać jednego z pingwinów. Tym razem jednak nie będą ze sobą współpracować, a rywalizować. Każdy z graczy będzie realizował tajne misje na terenie zoo w Central Parku, będzie zdobywał przychylność mieszkańców ogrodu i odwiedzających go gości, a także realizował zadanie właściwe danej postaci. Wszystko po to, żeby zdobyć jak największą ilość punktów.




niedziela, 21 lutego 2016

OWCE NA WYPASIE: na zielonej, górskiej łące ... - recenzja gry.

Na zielonej, górskiej łące, 
tuż nad brzegiem małej rzeczki,
gdzie soczysta, bujna trawa,
pasły się białe owieczki.

(Fragment wiersza „Owieczka Mela" autorstwa Doroty Kozioł)

Wydawnictwo Fox Games ostatnimi czasy stało się specjalistą od bardzo ciekawych gier logicznych, a patrząc na ich plany wydawnicze na rok 2016, kolejne ujrzą światło dzienne. 

Po udanej logicznej batalii w Bitwie o Tortugę tym razem przenosimy się na łąkę, gdzie przyjdzie nam się zmierzyć o zdobycie jak największego terytorium dla swojego stadka. Czy spodobała nam się ta potyczka? Zapraszamy do recenzji.




CO ZAWIERA GRA

Solidne pudełeczko skrywa w sobie ograniczoną ilość elementów. Znajdziemy w nim bowiem:
  • 16 płytek planszy;
  • 64 żetony owiec - po 16 żetonów w 4 kolorach (białym, czarnym, niebieskim i czerwonym) czyli nasze stado owiec. Spostrzegawczy gracze z pewnością zauważą, że w stadzie nie znajdziemy dwóch takich samych owieczek, bowiem każda stroi inną minkę;
  • instrukcję w formie malutkiego folderka


Wszystkie elementy mają bardzo wysoką jakość wykonania. Płytki planszy są z grubej tektury, zaś stado owieczek to komplet bakelitowych żetonów. Wisienką na torcie jest wypraska opracowana w taki sposób aby przechowywać wszystkie elementy i utrzymywać je na miejscu. Jasne, można się przyczepić do wielkości pudełka - jak na tyle elementów mogłoby być mniejsze. Ale ta wypraska rekompensuje ten minus. 

CEL GRY

Jak sama nazwa gry wskazuje gracze będą wypasać swoje owce. Celem każdego juhasa jest ich takie przemieszczanie po łące aby finalnie zajęły jak najwięcej pól. 



sobota, 20 lutego 2016

Phalanx śpiewająco promuje gry, czyli planszówki na szklanym ekranie.

W najbliższą niedzielę, 21 lutego, o godzinie 18.30 odkładamy gry na bok i zgadujemy wraz z Dominiką, czyli Pr-owcem Wydawnictwa Phalanx piosenki! W specjalnym  odcinku programu "Jaka to melodia?" zobaczycie gry wydawnictwa! Wśród uczestników będzie natomiast reprezentantka wydawnictwa!


Co nas czeka w tym odcinku specjalnym? Zobaczcie sami: Jaka to melodia-zaproszenie






Nowa formuła programu "Jaka to melodia?" zakłada prezentację osób młodych, zdolnych, kreatywnych. W odcinku, który zostanie wyemitowany 21 lutego, Dominika opowiada właśnie o grach wydawnictwa Phalanx, o tym jak przebijają się na tym rynku w Polsce i za granicą. Zobaczycie m.in. grę 1944: Wyścig do Renu, Boże Igrzysko: Magnaci i Pingwiny z Madagaskaru.


W programie Dominika zmierzy się z młodym geniuszem fizyki oraz z doktorantką, która zaprojektowała satelitę.

My już mocno trzymamy kciuki za śpiewające zwycięstwo. Niech moc planszówek będzie z Dominiką :-) 

Notka prasowa otrzymana od wydawnictwa Phalanx

środa, 17 lutego 2016

Gry z historią w tle czyli o Marianie Rejewskim i pasji kryptologa.

Informacja prasowa wydawnictwa Trefl

13 lutego zdarzyło się wiele pamiętnych rzeczy. W 1633 roku Galileusz przybył do Rzymu, by stanąć przed trybunałem inkwizycyjnym, w 1834 r. Adam Mickiewicz zakończył pracę nad słynnym "Panem Tadeuszem", a w 1895 r. bracia Lumière otrzymali patent na kinematograf. Spoglądając bliżej współczesnych nam czasów - 13 lutego 1980 roku zmarł jeden z najwybitniejszych polskich matematyków i kryptologów - Marian Rejewski. I właśnie o nim oraz o pasji łamania kodów chcieliśmy dziś opowiedzieć.

W 1932 roku Marian Rejewski złamał szyfr Enigmy, najważniejszej maszyny szyfrującej używanej przez Niemców w czasie II wojny światowej. Po zmianie sposobu kodowania w 1938 roku, zaprojektował tzw. bombę kryptologiczną. Prace Rejewskiego, Henryka Zygalskiego i Jerzego Różyckiego pozwoliły Brytyjczykom (po wybuchu wojny prace przeniesiono z Polski do Francji, a następnie Wielkiej Brytanii) na odszyfrowanie niemieckiej korespondencji wojennej, a tym samym przyczyniły się do zwycięstwa aliantów.


Dziś dokonania Mariana Rejewskiego są powszechnie podziwiane, jednak tuż po zakończeniu II wojny światowej i po powrocie do kraju o bohaterskiej przeszłości matematyka z Bydgoszczy nie wiedziano zbyt wiele. Ze względów bezpieczeństwa Marian Rejewski utrzymywał swoje dokonania w tajemnicy (Henryk Zygalski wybrał emigrację, został w Wielkiej Brytanii i uczył matematyki w szkole. Jerzy Różycki zginął w 1942 roku). Dopiero tuż przed emeryturą Rejewski opisał swoją pracę w ośrodkach kryptologicznych we Francji i Wielkiej Brytanii. Wspomnienia złożył w Wojskowym Instytucie Historycznym.

poniedziałek, 15 lutego 2016

FARMAGEDDON: jak grochem o ... miedzę! - recenzja gry.

Na rynku mamy kilka tytułów traktujących rolnictwo w sposób poważny. Agricola, Kawerna czy Fields of Arle – tych tytułów przedstawiać nie trzeba. Każdy z nich w sposób trwały zapisał się w panteonie sław świata planszówkowego. 

A co by się stało, gdyby ten w sumie poważny temat potraktować z przymrużeniem oka? Gdyby dodać do tego ogrom negatywnej interakcji poprzez danie naszym rolnikom niszczycielskich narzędzi? Powstanie nam istny armageddon na farmie. W skrócie Farmageddon. Zapraszam zatem do recenzji tej szalonej karcianki autorstwa Granta Rodieka.


CO ZAWIERA GRA

Całość zamknięta jest w niewielkim pudełeczku. W środku, oprócz dość dobrze napisanej recenzji znajdziemy talię 108 kart, na którą składa się:
  • 3 karty pól,
  • 45 kart akcji
  • 60 kart upraw

Wydanie gry od samego początku robi wrażenie. Świetne grafiki, pełne humoru. Do tego dochodzi genialne tłumaczenie, będące dopełnieniem grafik. Chylę czoła! Jedyny zgrzyt to wielkość pudełka. Naprawdę mogłoby być mniejsze.

CEL GRY




Każdy z graczy wciela się w rolę farmera, którego cel jest prosty jak budowa cepa. „Bo to co nas podnieca, to się nazywa kasa…” W tej grze po prostu trzeba się wykazać zdolnościami w zdobywaniu kasy. A że obowiązuje zasada „wszystkie chwyty dozwolone”, więc skupiamy się z jednej strony na naszych plonach (które przynoszą nam określone profity) a z drugiej na dokopaniu naszym przeciwnikom. Niby proste, ale w świecie opanowanym przez Zombichwasty i Zadziorne nornice, nic nie jest łatwe…






niedziela, 14 lutego 2016

Kolejna kampania GFP na wspieram.to: Fields of Arle.

Games Factory Publishing nie próżnuje! Na portalu  Wspieram.to jak burza przeszły projekty Dominiona, Namiestnika i Roll for the Galaxy. Za niecałe 25 godzin zakończy się kampania Mistfall która już w tym momencie okazała się być wielkim sukcesem. 

Dla przypomnienia – Mistfall jest to gra planszowa osadzona w klimacie fantasy, łącząca w sobie klasyczną grę kooperacyjną z systemem budowania własnej talii (deckbuilding). Szczegóły projektu: https://wspieram.to/mistfall. 

Specjalnie dla polskich fanów, we współpracy z autorem gry, Błażejem Kubackim, udało się przygotować wiele atrakcyjnych dodatków, których część nie uświadczymy w wersji dostępnej na kickstarter.com. Poszczególne osiągnięcia można było odblokować zarówno na wspieram.to, jak i na fanpage’u Games Factory na facebooku. Na samym finiszu udało się odblokować ostatni próg, tak więc gracze w Polsce będą się cieszyć najpełniejszą wersją gry na rynku. 

To jednak nie koniec dobrych wiadomości!


Oto Fields of Arle!

Fields of Arle to rozbudowana gra ekonomiczna dla dwójki lub pojedynczego gracza, w której zarządzać będziemy olbrzymią farmą w znajdującej się we Fryzji Wschodniej (Niemcy) wiosce Arle pod koniec XVIII wieku. Przydziel członków swojej rodziny do ważnych zadań: osuszaj bagna, pracuj w polu i hoduj zwierzęta. Przyswój tajniki farmerskiego fachu: ulepszaj wykorzystywane narzędzia, stawiaj nowe gospodarcze budynki i kupuj nowatorskie maszyny. Wszystko po to, aby przez szereg miesięcy wyprodukować i sprzedać jak najwięcej towarów oraz zarządzać najbardziej rozbudowaną farmą, zdobywając punkty potrzebne na koniec rozgrywki do zdobycia palmy pierwszeństwa i tytułu najważniejszego farmera w regionie.

Gra jest naprawdę piękna i naprawdę olbrzymia – to jeden z najważniejszych projektów Games Factory Publishing. Wydawnictwo liczy, że świat planszówkowy jeszcze raz pomoże im na przybliżenie kolejnego wspaniałego tytułu polskim graczom.

Kwota 25 000 zł pozwoli na wydrukowanie edycji w najlepszej jakości – tak jak w wersji niemieckiej.

GFP szykuje dla nas też szereg niespodzianek: jedną z nich jest nowa, jeszcze ładniejsza okładka, aby Fields of Arle stało się chlubą naszych kolekcji!

Oto pakiety, które dla nas przygotowano:

Early Bird – 159 zł (ograniczony czasowo: 19 lutego od godziny 15:00 do 22 lutego do 23:59),
II nagroda – 165 zł (ograniczona ilościowo: 30 sztuk),
III nagroda – 169 zł (nieograniczona).

GFP przewiduje również pakiety dla sklepów:

6 sztuk: 950 zł,
12 sztuk: 1850 zł,
24 sztuki: 3600 zł.

Wraz z wydawnictwem Games Factory Publishing zapraszamy  do wkroczenia w przepiękny świat gier Uwe Rosenberga – w jego najnowszej, najbardziej dopracowanej odsłonie. Przy okazji należy wspomnieć, że Fields of Arle posiada specjalne znaczenie dla jej autora, który urodził się właśnie w tych okolicach i których historię postanowił przybliżyć całemu światu w swojej grze. Bogaty opis tej właśnie kwestii znaleźć będzie można w instrukcji – naprawdę warto zapoznać się z tą wspaniałą opowieścią.

Poważnie – GFP uważa, że Uwe Rosenberg jest sexy (smart is the new sexy) – tak jak wspieranie ich inicjatywy! 

A my jako redakcja Bloga na wolny czas podpisujemy się pod tą deklaracją obiema rękami. My bez wahania wesprzemy tą kampanię - nie wyobrażamy sobie, żeby nie mieć tej gry w naszej kolekcji. I to samo polecamy każdemu z Was. 

Materiał opracowany na podstawie informacji prasowej od wydawnictwa Games Factory Publishing.

piątek, 12 lutego 2016

MORD IM AROSA: zbrodnia to niesłychana, Pani zabija Pana - recenzja gry.

Zoch Verlag jest dość wyjątkowym wydawnictwem. Dlaczego? Otóż, dzięki Niemcom mamy możliwość poszerzenia definicji „gry planszowej”. Mamy np. Villę Paletti (zdobywcę prestiżowej Spiel des Jahres w roku 2002), mamy Niagarę (zdobywcę SdJ w 2005), mamy w końcu zwycięzcę Kinderspiel des Jahres 2015 w postaci Spinderelli. Każda z tych gier ma mniej lub więcej wspólnego z planszą, a jednak zalicza się do rodziny. Warto sprawdzić ofertę wydawnictwa, bo takich oryginalnych gier mają dużo więcej: Bandu/Bausack (obiecuję sobie, że w końcu napiszę recenzję tej gry), Bamboleo, Riff Raff, Hamsterrolle, Nitro Glyxerol czy też Flying Sox.

W ten nurt takich specyficznych planszówek idealnie wpisuje się Mord im Arosa. Gra dość oryginalna, z jeszcze bardziej oryginalną mechaniką, w której potrzebny będzie przede wszystkim dobry słuch. Tak, właśnie słuch. I odrobina szczęścia.


Mord im Arosa to gra dedukcyjna, polegająca na zabawie w detektywów poszukujących sprawców dwóch morderstw w hotelu Arosa. Co ciekawe, hotel Arosa znajduje się w Essen. Zbieg okoliczności? Nie sądzę…

CO ZAWIERA GRA

Całość mieści się w średniej wielkości pudełeczku. Mamy do czynienia z drugim wydaniem tej gry. Pierwsze miało pudełko w kształcie sześcianu i chyba trochę szkoda, że wydawca, czyli Zoch Verlag zrezygnował z tego rozwiązania.

W pudełku obok czytelnej instrukcji (w 4 językach, bez niestety polskiego) znajdziemy:


  • 8 pięter hotelu,
  • arkusz śledztwa,
  • 2 drewniane czerwone kosteczki (ofiary),
  • 120 drewnianych kosteczek w 6 różnych kolorach (tropów, śladów zbrodni)


Całość, jak przystało na Zoch, wykonana jest po prostu bardzo dobrze. Do tego dochodzi bardzo dobrze napisana instrukcja wyjaśniająca wszelkie niuanse a także zawierająca pewne wskazówki przydatne w grze.

CEL GRY

W hotelu Arosa ktoś dokonał morderstwa. Podwójnego. Problem w tym, że nie wiemy gdzie się to wydarzyło, ani kto jest mordercą. W pierwszym etapie będziemy poszukiwać ofiar (symbolizowanych przez czerwone kosteczki). W drugim natomiast będziemy musieli odnaleźć sprawcę, którym będzie ten gracz, który na koniec gry zgromadzi największą liczbę punktów.

środa, 10 lutego 2016

Strategiczna gra z budynkami w 3D czyli przedsprzedaż gry Fief (informacja prasowa)

Ostatnie dni przynoszą wysyp informacji prasowych o nowych grach. Nie potrafimy przejść obok tego obojętnie więc dzisiaj dzielimy się z Wami informacjami na temat gry Fief od wydawnictwa Hobbity.eu. 

W zeszłym tygodniu ruszyła przedsprzedaż gry o średniowiecznej Francji – „Fief” z dodatkiem Budynki w 3D. W ubiegły weekend (6-7.02) w Warszawie podczas Zjavy, odbyła się polska premiera tej kultowej gry, która powraca udoskonalona, uwzględniająca uwagi graczy z całego świata, niezmiennie zainteresowanych tym wyjątkowym tytułem od ponad 30 lat. 

Walcz o to, by Twoja rodzina stała  się najpotężniejszym rodem średniowiecznej Francji. W walce o wpływy wszystkie środki są dozwolone: intrygi, negocjacje, polityczne małżeństwa, zdrady i wojny. Zabiegaj o najbardziej prestiżowe tytuły w królestwie: Króla, Królową i Papieża oraz związane z nimi przywileje!

Philippe Mouchebeuf zainspirowany cyklem powieści „Królowie przeklęci” Maurica Druon stworzył grę na miarę epickiej opowieści, ociekającej średniowiecznym klimatem sojuszy i intryg. FIEF to gra dyplomacji i strategii dla 3 do 6 graczy od 14 lat.


Stań na czele średniowiecznego rodu. Powiększaj go przyjmując nowych członków i zabiegaj o bogactwa, przejmując kontrolę nad nowymi wioskami oraz kupując młyny. Zwiększaj swoje wpływy w kościele zabiegając, dla swoich Seniorów, o stanowiska biskupów, kardynałów, a nawet doprowadzając do wyboru jednego z nich na papieża. Rekrutuj nowe armie do obrony posiadanych ziem i zdobywania nowych.Stwórz z posiadanych wiosek lenna, które obejmą we władanie Twoi baronowie, hrabiowie i książęta. Pewnego dnia jeden z nich może zostanie wybrany Królem Francji.


Jeśli myślisz, że osiągniesz to tylko dzięki brutalnej sile, to grubo się mylisz. To Twoje dyplomatyczne zdolności przydadzą się najbardziej. Zasiej ziarno niezgody między swoimi przeciwnikami, dogaduj się z poszczególnymi rodami, na inne zarzucaj sieć intryg, zgodnie z Twoimi interesami. Możesz również połączyć węzłem małżeńskim jednego ze swoich Seniorów z przedstawicielką innego rodu, aby przypieczętować Wasz sojusz i razem podążyć ku zwycięstwu.

Brzmi interesująco, prawda? Zatem zachęcamy do bliższego przyjrzenia się tej pozycji. 

Informacja prasowa wydawnictwa. 

poniedziałek, 8 lutego 2016

NOWA SERIA KART TREFLA: "Dzikie Ptaki Polski", "Grzyby Polski", "Dzikie Zwierzęta Polski" czyli przyjemność z dużą dozą edukacji.

Fabryka Kart Trefl nie próżnuje. Dopiero całkiem niedawno nakładem tego wydawnictwa pojawiła się seria kart Excellent a już za chwilę nasze oczy ujrzą kolejną serię.

"Dzikie Ptaki Polski", "Grzyby Polski", "Dzikie Zwierzęta Polski" to najnowsze propozycje dla fanów karcianych rozgrywek. Znajdziecie na nich mnóstwo ciekawych zwierzaków i roślin (w tym także te wymienione powyżej). Część jest świetnie znana, jeśli nawet nie z nazwy, to z wyglądu. Inne, choć mieszkają w naszym kraju, nie są powszechnie kojarzone.


Łysostopek pospolity nie jest zbyt piękny, daleko mu urodą do fioletowej Lakówki ametystowej i z pewnością nie powinien znaleźć się na naszym talerzu, ale z tak wdzięczną nazwą niesamowicie pobudza wyobraźnię. A że w naszych polskich lasach jest go mnóstwo, warto poznać jegomościa z imienia. Czubajeczka cuchnąca mało ma w sobie z bajki, za to muchomor cytrynowy wypisz wymaluj wygląda jak dom dla skrzatów. A skoro już mowa o lesie, czy kojarzycie jak wygląda koszatka i karlik malutki? Znacie może ptasiego włóczykija podróżniczka lubiącego górskie otoczenie? A dropia zwyczajnego, który dziś jest w Polsce nadzwyczajny (pod ścisłą ochroną)?


Każda talia to:
  • Nauka przez zabawę - można poznać i nauczyć się rozpoznawać aż 55 rodzajów zwierząt, grzybów i ptaków. Do każdej talii dołączona jest broszura edukacyjna, z charakterystyką danego zwierzęcia lub rośliny.
  • Urozmaicenie - inny rysunek na każdej karcie! Co bardzo istotne, rysunki są dokładne, wiernie odwzorowują wygląd zwierząt, grzybów czy upierzenie ptaków.
  • Przyjemność - dbałość o szczegóły przekłada się na jakość. Granie tymi kartami to sama przyjemność. I dla młodszych, i dla starszych.





Zawartość każdego tytułu:
  • talia 55 kart
  • broszura edukacyjna
  • książeczka z zasadami 5 popularnych gier karcianych (wist, makao, kierki, remik i 66) 
Klasyczne karty do gry z dużą dozą edukacji, nauka przez zabawę a do tego piękne realistyczne zdjęcia dzikich zwierząt, ptaków i grzybów polskich. Słowem połączenie przyjemnego z pożytecznym. 

Materiał pochodzi z informacji prasowej Fabryki Kart Trefl. 

niedziela, 7 lutego 2016

ROCZNICOWY KONKURS NA 1 URODZINY BLOGA!!!

Roczek już za nami. To był dla nas piękny choć pracowity czas. Nasze pojawienie się w sieci, rozwój, ciepłe przyjęcie przez tak wielu z Was...

A jak są urodziny to są i prezenty. Ale, ale... nie dla nas! Ogłaszamy bowiem KONKURS ROCZNICOWY!



Zadaniem konkursowym jest rozszyfrowanie nazw gier widocznych na poniższych zdjęciach i przesłanie odpowiedzi na adres e-mail: 

konkurs.bnwc@gmail.com

Prosimy o przyporządkowanie nazwy gry do odpowiedniej cyfry zdjęcia.

Na odpowiedzi czekamy do 21 lutego do godziny 23:59.

piątek, 5 lutego 2016

Wielki comeback czyli dodruk gry Wyścig do Renu wydawnictwa Phalanx*

Są takie gry, których nakład szybko się kończy a apetyt u graczy zostaje. Jedną z nich jest Wyścig do Renu wydawnictwa Phalanx.

Ku radości graczy wydawnictwo informuje, że po sukcesie, jaki w 2014 roku odniosła gra 1944: Wyścig do Renu, tytuł ten wraca do sprzedaży. Co ważne, najnowsze wydanie powstało dzięki międzynarodowej współpracy wydawnictwa PHALANX  z francuskim wydawnictwem ASYNCRON Games oraz z hiszpańskim wydawnictwem Asylum Games Editorial. 


Pierwszy nakład został bardzo dobrze przyjęty przez polskich i zagranicznych graczy. Podczas premierowych pokazów na UK Games Expo w Birmingham w 2014 roku, zostały wyprzedane wszystkie egzemplarze. Zainteresowanie nie zmniejszyło się także po targach. Wystarczyły dwie godziny, by Wyścig do Renu został wykupiony z angielskich sklepów z planszówkami. 


środa, 3 lutego 2016

KAMIENIE W KIESZENIE: wszystkie chwyty dozwolone - recenzja gry.

Wśród wszystkich tytułów w naszej coraz większej kolekcji, jakieś takie specjalne miejsce mają tzw. fillery. Krótkie, niewymagające gry, które jakoś tak sprawiają, że człowiek może odwiesić na kołek myślenie i może się po prostu rozerwać, odstresować. Uwielbiamy Dobble, Halli Galli, Gloobz czy też Speed Cups. 

W łapki nasze wpadła niedawno kolejna gra, która jest właśnie takim fillerem i która…a zresztą nie będę uprzedzał faktów. Zapraszam do recenzji.



CO ZAWIERA GRA

Całość zamknięta jest w niewielki pudełeczku. W środku, oprócz dobrze napisanej instrukcji znajduje się:


  • 6 płytek postaci;
  • 5 płytek grzybów;
  • 1 spora sakiewka
  • 60 kamieni życia (18 czerwonych, 18 żółtych, 18 niebieskich i 6 białych)




Wszystko jest naprawdę bardzo solidnie wykonane. Grafiki robią wrażenie, tak jak kamienie – duże i kształtne. Super. Podobnie i sakiewka, a może raczej bardzo dobrej jakości spory zamszowy worek. Wszystko naprawdę pierwsza klasa.




CEL GRY

W królestwie Gdzieniegdzie ludzie, gobliny, elfy, krasnoludy i inne rasy żyły w doskonałej harmonii… Dni mijały lekko i przyjemnie do czasu, gdy w trakcie letniego przesilenia na ogromnych grzybach otaczających miasteczko Rozdroża pojawiły się kamienie życia. 

I sielanka się skończyła. Każda rasa zapragnęła zagarnąć te kamienie dla siebie. W tym celu pojawili się w miasteczku przedstawiciele wszystkich ras, żeby te kosztowności zdobyć. Teraz każdy z graczy wciela się w takiego przedstawiciela i dzięki swojemu sprytowi i szczęściu musi okazać się po prostu lepszy niż inni gracze i sprzątnąć im sprzed nosa najcenniejsze kamyki…

PRZYGOTOWANIE GRY

Przygotowanie gry trwa dosłownie kilka chwil.

Każdy z graczy wybiera sobie jedną z płytek postaci i umieszcza ją przed sobą (stroną z białymi krawędziami). Następnie na środku stołu umieszcza się płytki grzybów w liczbie o jeden mniejszej niż liczba graczy, czyli w grze 4-osobowej będziemy potrzebowali 3 płytki grzybów. Wszystkie kamienie umieszcza się w woreczku. Teraz na każdym grzybku umieszcza się po dwa kamienie.
I to tyle. Gra się może rozpocząć.