sobota, 23 września 2017

Big Fat Burger, czyli smakowity kąsek od Trefla - informacja prasowa Wydawnictwa trefl.

Zdrowa dawka emocji, bezpardonowa walka i rozbudzone kubki smakowe! Wyczekiwany "Big Fat Burger" własnie zadebiutował na rynku gier. Karciana batalia stworzona przez trójkę polskich autorów - Mikołaj Białko, Michał Dzięgiel, Michał Ociepka - właśnie trafia na sklepowe półki. 


Gra przenosi nas do kultowej burgerowni. Gracze wcielają się w speców od grillowania, którzy walczą o prymat w najlepszej knajpce w mieście. Ich zadaniem jest zrealizowanie jak największej liczby zamówień na burgery oraz zadbanie o żołądki i dobre samopoczucie klientów. Rywalizacja jest bezpardonowa. Żaden z uczestników nie cofnie się przed niczym, aby wykosić konkurencję i osiągnąć tytuł Mistrza Burgerów.

Spróbuj swoich sił jako spec od grillowania. Stań w szranki ze starymi wyjadaczami. Przenieś się do słynnej knajpki, gdzie przychodzą klienci o wymagających żołądkach, a konkurenci zrobią wszystko, by przejąć kolejne zlecenia. Bądź czujny, zrealizuj jak najwięcej zamówień, pokonaj rywali i udowodnij kto tu rządzi!



Jakie były początki "Big Fat Burgera"?

"Zaczęło się od pomysłu na grę o domowych obowiązkach, w której gracze muszą współpracować, żeby rozprawić się z wszystkimi pracami w gospodarstwie domowym. Od tego momentu sporo się zmieniło. Gra przechodziła serię subtelnych poprawek, aby ostatecznie osiągnąć obecną formę, nijak pierwowzoru nie przypominającą. Proces ten przypominał zabawę w skojarzenia, bądź głuchy telefon. Bez żadnego postanowienia drastycznego wywrócenia gry do góry nogami, ojciec zmienił się w kartę zamówienia, a stos brudnego prania ewoluował w wołowinę."  - zdradził jeden z twórców, Mikołaj Białko.

czwartek, 21 września 2017

(EL) BANDIDO: zabawa w ciuciubabkę - recenzja gry Wydawnictwa Helvetiq.

Jakiś czas temu na naszą skrzynkę blogową trafił mail, który nas bardzo ucieszył. Informacja o tym, że na naszą polską scenę planszówkową wchodzi nowy gracz - szwajcarskie wydawnictwo Helvetiq (dzieliliśmy się nią z Wami tutaj). Nas ta wiadomość bardzo ucieszyła. Bowiem nie ukrywamy, że znamy i lubimy gry tego wydawnictwa. A to, że będą one teraz dostępne na naszym rodzimym rynku to tylko świetna wiadomość dla wszystkich maniaków dobrych gier. 

Helvetiq zadebiutuje na naszym rynku trzema grami. El Bandido (w wersji oryginalnej Bandido) to pierwsza z nich. Gra szczególna, bowiem to gra kooperacyjna. A kooperacja to coś, co dzieciaki lubią najbardziej. Bo łatwiej znieść porażkę a i wspólne zwycięstwo smakuje dobrze (bo przecież gdyby nie one to rodzice by przegrali, no nie ma to tamto). 



Czy wspólna walka z uciekającym bandytą to przyjemne, czy męczące zadanie? O tym się przekonacie czytając naszą recenzję. Zapraszamy do lektury. 



CO ZAWIERA GRA

Maleńkie pudełeczko, niewiele większe niż paczka papierosów, mieści w sobie 70 kart - 69 kart tuneli i jedną kartę specjalną, czyli celę naszego tytułowego bandyty oraz instrukcję w 6 językach. Ot tylko tyle i aż tyle.  

CEL GRY

Jak na grę kooperacyjną przystało gracze muszą zjednoczyć siły, aby uniemożliwić Bandido ucieczkę z więzienia. W tym celu trzeba tak ułożyć karty, aby zablokować wszystkie korytarze. 



PRZYGOTOWANIE GRY

Na środku podłogi czy dużego stołu kładziemy kartę specjalną jedną z dwóch możliwych stron (w prostszej wersji z 5 lub w trudniejszej z 6 wyjściami). Tasujemy wszystkie karty i układamy je w stos rysunkami do dołu. Każdy z graczy bierze na rękę 3 karty. I to tyle, zabawa może się rozpocząć.




środa, 20 września 2017

Duże i włochate, a co to takie? - informacja prasowa Wydawnictwa Trefl Joker Line.

Wilkołak, bambosze olbrzyma, King Kong? A Tobie z czym kojarzy się duże i włochate?


Josep M. Allué, autor gry "Duże i włochate", proponuje szybką i zwariowaną rozgrywkę. Idź na całość i przekonaj innych do swoich szalonych, śmiałych skojarzeń. Lepkie i pikantne? Lodowate i wybuchowe? Puść wodze fantazji. Możesz wykazać się nie tylko niebywałą pomysłowością, ale i siłą perswazji!  


„Duże i włochate” to gra imprezowa pełna (nie)fortunnych skojarzeń.

Gra zawiera:
  • 110 kart z przymiotnikami
  • 9 drewnianych żetonów
  • klepsydrę
  • instrukcję


"Duże i włochate" polecają Czwórka Polskie Radio, Okiem Powermilka, Polskie Stowarzyszenie Kreatwyności. 

Informacja prasowa Wydawnictwa Trefl Joker Line.
Treść i zdjęcia są własnością Wydawnictwa. 

wtorek, 19 września 2017

WIKINGOWIE NA POKŁAD: portowa przepychanka - recenzja gry Wydawnictwa Foxgames.

Wikingowie to świecie gier planszowych dość nośny temat. Spójrzmy nawet na nasz krajowy rynek. Całkiem niedawno otrzymaliśmy Jorvika (Hobbity), Najeźdźców z Północy (Games Factory) czy też Królestwa Wikingów (Fullcap Games).

Wydawnictwo Foxgames postanowiło dołożyć i swoją wikińską cegiełkę i tym sposobem nad Wisłę dopłynęła łódź z Wikingami na pokładzie, czyli spolszczona wersja Vikings on Board. Oczywiście nasza wersja ma zdecydowanie ładniejszą okładkę. No cóż, Tomek Larek po raz kolejny pokazał swój kunszt. Gra z pewnością może się podobać. A co myślimy o wrażeniach z rozgrywki? Zapraszam do lektury recenzji.



CO ZAWIERA GRA



Całość zamknięta jest w sporym pudle. Wnętrze jest bardzo dobrze zorganizowane, dzięki plastikowej wyprasce, która z jednej strony bardzo ułatwia rozłożenie gry, a z drugiej pozwala na przechowywanie elementów gry w sposób nienaruszony. W środku znajdziemy plastikowe figurki naszych dzielnych wikingów (po 4 sztuki w czterech kolorach) oraz jednego czarnego wodza. Do tego kartonowe tarcze i trochę mniejszych żetonów. No i rozczłonkowane łodzie, czyli dzioby, rufy i segmenty z tarczkami w czterech kolorach. Tutaj mała dygresja. Jestem ogromnie wdzięczny wydawnictwu za to, że wszystko zostało już poskładane do kupy, że po przeczytaniu instrukcji można było od razu przystąpić do rozgrywki. Nie jestem fanem robótek ręcznych w stylu składania pociągu w Colt Express czy też tego czegoś do liczenia punktacji w Sztuce Wojny (kto to składał, to wie z czym to się je).


Kilka słów na temat instrukcji.  Przede wszystkim, jest krótka. A do tego napisana w sposób bardzo przystępny w zasadzie nie pozostawiając pola na zbędne dywagacje co do tego, czy aby na pewno wszystko robimy poprawnie.

CEL GRY

Każdy z graczy dostaje do dyspozycji grupkę wikingów. Ich zadaniem będzie…jeśli myślicie, że robienie chaosu, grabieże, etc. to się mylicie. Nasi wikingowie są grzeczni (no powiedzmy), bo będą przez cała rozgrywkę przede wszystkim składać do kupy swoje drakkary, kombinując z kolejnością poszczególnych elementów lub też przenosząc segmenty z jednego statku na drugi. Będą wdobywać określone towary spekulując ich cenami towarów a nawet będą uprawiać hazard, w dodatku taki nie do końca legalny (mogą wpływać na wyniki). Wszystko po to, żeby na koniec gry zebrać najwięcej punktów za towary i za wygrane zakłady.

PRZYGOTOWANIE GRY

Przygotowanie gry nie zajmuje specjalnie dużo czasu. Mamy planszę, która podzielona została na dwa obszary – wodny, na którym ustawiamy nasze łodzie i lądowy, czyli nabrzeże, gdzie będą się kręcić wikingowie. W części wodnej musimy wystawić osiem dziobów, do których dołączamy segmenty łodzi (każdy taki fragment posiada 1-3 tarcz w jednym z czterech kolorów), przy czym korzystamy ze wszystkich elementów w pudle, czyli w przypadku rozgrywki w składzie mniejszym niż 4-osobowy, wezmą udział fragmenty neutralne. Za każdym dziobem muszą się znaleźć po trzy segmenty, przy czym nie mogą być one w tym samym kolorze.


Zajmijmy się teraz nabrzeżem. Na nim widoczne są obrazki będące symbolami danej akcji. Przy każdym takim rysunku po obu jego stronach są czarne pola, na których stawiamy naszych wikingów w ściśle określonej kolejności (opisuje to dokładnie instrukcja) – stawiamy ich wszystkich po tej samej stronie rysunku z daną akcją. Po tej samej stronie umieszczamy figurkę wodza. Dodatkowo przy dwóch polach umieszczamy losowo towary, które będą brały udział w rozgrywce.
Zestawem startowym każdego z graczy (poza figurkami wikingów) będzie tarcza w wybranym kolorze oraz nasz zestaw do obstawiania wyników (cztery żetony z cyferkami 1-4)


I to w zasadzie tyle. Czas przystąpić do gry.



niedziela, 17 września 2017

MIECZ SAMURAJA : Hajime* - recenzja gry Wydawnictwa Bard.

Chcąc świat oszukać, stosuj się do świata,
Ubierz w uprzejmość oko, dłoń i usta,
Wyglądaj jako kwiat niewinny, ale
Niechaj pod kwiatem tym wąż się ukrywa.


W. Shakespear, Makbet, akt I, scena V (tłum. J. Paszkowski)

W roku 1954 Akiro Kurosawa pokazał światu wielki film pt. Siedmiu samurajów. Akcja filmu toczyła się gdzieś w XVI w. w niewielkiej wiosce, która rokrocznie plądrowana była przez bandytów. Wieśniacy w końcu powiedzieli dość i wynajęli siedmiu samurajów (czy raczej roninów), którzy mieli obronić ich przez najeźdźcami. Film ten stał się inspiracją dla naprawdę wielu późniejszych filmów akcji, w której powtarzano ten schemat. Najsłynniejszym z nich w moim odczuciu jest Siedmiu wspaniałych, czyli absolutna klasyka westernu z roku 1960. Czemu o tym w ogóle wspominam. Powód jest prosty. Bohaterka dzisiejszej recenzji to gra, która opiera się na znanej i lubianej serii z cyklu Bang, w której mogliśmy się przenieść się na Dziki Zachód i wcielić się w rolę szeryfa czy też bandyty. Akcja Banga została przeniesiona do średniowiecznej Japonii a przy okazji nieco zmodyfikowano zasady. Czy to wyszło grze na dobre? Zapraszamy do lektury recenzji.



CO ZAWIERA GRA

W stosunkowo niewielkim pudełku znajdziemy jak na karciankę przystało mnóstwo kart. Będą to karty wykorzystywane bezpośrednio w rozgrywce (bronie, przewagi, akcje), karty roli (którą przyjdzie nam odgrywać podczas rozgrywki) oraz karty postaci (każda posiada indywidualną umiejętność, wykorzystywaną w rozgrywce). Do tego garść żetonów: serduszka (żywotność) i kwiatuszki (punkty honoru).

Żeby wszystko to jakoś uporządkować, otrzymaliśmy funkcjonalną plastikową wypraskę. Poziom wykonania oceniamy wysoko – karty zrobione są dokładnie z takiego papieru jaki lubimy i z perspektywy czasu, wiemy, że dużo potrafi znieść
Instrukcja napisana jest poprawnie, chociaż korekta przepuściła kilka błędów, ale nie wpływa to jakoś specjalnie na samą rozgrywkę.



CEL GRY

Podobnie jak i w oryginale wcielamy się w jedną z ról i wraz z innymi graczami będziemy tworzyć drużyny, którym będzie zależało na zdobyciu jak największej liczby punktów. Mamy zatem do czynienia z Szogun i samurajami (odpowiednik Szeryfa i zastępców z Banga), Ninja (bandytami) i jednoosobowym zespołem w postaci ronina (renegata). Podczas rozgrywki musimy tak kombinować, żeby jeden z graczy wyprztykał się ze wszystkich punktów prestiżu lub też w danym momencie tylko jeden gracz miał przynajmniej jeden punkt życia.



PRZYGOTOWANIE GRY

W zależności od liczby graczy bierzemy odpowiednie karty ról i rozdajemy po jednej każdemu z graczy. Szogun musi się ujawnić, cała reszta nie może zdradzić swojej roli. Następnie każdy z graczy otrzymuje swoją postać – układa ją przed sobą odkrytą. Otrzymuje odpowiednią liczbę serduszek i cztery żetony honoru (Szogun – pięć). Następnie tasujemy karty i każdy z graczy otrzymuje karty na rękę (ich liczba zależy od liczebności graczy). I to w zasadzie tyle. Hajime!

piątek, 15 września 2017

Kampania Dized ufundowana - informacja prasowa Playmore Games.

Pochodząca z Helsinek firma Playmore Games osiągnęła podstawowy cel prowadzonej na platformie Indiegogo kampanii crowdfundingowej projektu Dized - mobilnej aplikacji dla graczy w gry planszowe. W ciągu 14 dni Dized zebrało ponad $50 000, a wkrótce może stać się jedną z najwyżej ufundowanych aplikacji w historii portalu.

Dized to aplikacja na smartfony i tablety, ułatwiająca naukę zasad i pozwalająca na rozpoczęcie zabawy od razu po otwarciu pudełka. Interaktywne animowane instrukcje prowadzą graczy przez nową grę krok po kroku, zupełnie jak dodatkowa osoba przy stole, która już doskonale zna reguły.


“Crowdfunding aplikacji mobilnej to duże wyzwanie i bardzo się cieszymy, że udało nam się osiągnąć podstawowy cel w krótkim czasie.Ten sukces pokazuje, że społeczność planszówkowa jest gotowa na prawdziwą rewolucję. Dized może ułatwić życie nam wszystkim,” wyjaśnia Jouni Jussila, szef firmy.

Ogłoszono również, że nadchodząca kolekcjonerska gra karciana Munchkin wydawnictwa Steve Jackson Games znajdzie się w aplikacji obok już wcześniej zapowiedzianych tytułów.

“Praca nad Munchkinem to dla nas duży zaszczyt. W końcu to tytuł znany chyba wszystkim graczom,” twierdzi Jussila.

Munchkin jest w branży gier planszowych jedną z najbardziej znanych marek, sprzedała miliony egzemplarzy na całym świecie. Nowa gra zaprojektowana przez światowej sławy autorów, Erica M. Langa oraz Kevina Wilsona, oferuje połączenie strategii, blefu i specyficznego humoru, z którego słynie cała seria.

“Jesteśmy podekscytowani możliwością współpracy z Dized nad kolejnym Munchkinem. Aplikacja przeprowadzi graczy o różnym poziomie zaawansowania przez niuanse tej zupełnie nowej gry,” mówi Andrew Hackard, redaktor linii w Steve Jackson Games.

wtorek, 12 września 2017

KRÓLESTWO: Weź los w swoje...dłonie - recenzja gry Wydawnictwa Foxgames.

W bodajże IX Księdze Tytusa, Romka i Atomka, zwanej potocznie Tytusem na Dzikim Zachodzie nasi bohaterowie udają się do kina na western pt. Strzały znikąd. Jakoś tak ten te tytuł mocno utkwił mi w głowie i w jakimś stopniu odpowiada moim uczuciom towarzyszącym obcowaniu z jedną z najnowszych gier wydawnictwa Fox Games, czyli Królestwem.

Przyznaję się bez bicia, że gra okazała się w zasadzie takim strzałem znikąd. Jakoś tak do tej pory nie spotkałem się tym tytułem (oryginalny tytuł to Melee) a autor Rikki Tahta znany mi jest jedynie z całkiem ciekawej gry imprezowej Coup. Jak zatem wypadło w naszych oczach Królestwo? Zapraszam do recenzji.



CO ZAWIERA GRA

W niewielkim pudełku znajdziemy planszę główną, cztery komplety żetonów jednostek, karty akcji. Warto kilka słów poświęcić planszy, która posiada dość oryginalne rozwiązanie. Otóż plansza jest dwustronna i tak naprawdę zawiera trzy plansze, z których korzystamy w zależności od liczby graczy – każda z nich przeznaczona jest dla 2, 3 lub też 4 graczy.

Załączona instrukcja jest jak najbardziej poprawna i w zasadzie rozwiewa wszelkie wątpliwości, jeśli takowe miałyby się pojawić.

CEL GRY

Żyjemy w ciekawych czasach (w myśl chińskiego przysłowia). W kraju panuje generalnie bajzel. Wcielamy się w rolę jednego z możnych i za pomocą niewielkiej armii (a raczej skromnego oddziału) będziemy zdobywać  terytoria, toczyć bitewki, innymi słowy chcemy osiąść na tronie. W grze oznacza to zdobycie zamku przeciwnika lub też posiadanie jak największych włości na koniec gry.


PRZYGOTOWANIE GRY


Przygotowanie gry jest krótkie. Na środek stołu wędruje dwustronna plansza, częścią zależną od liczby graczy. Następnie żeton pól roku wędruje na polu wiosny na karcie pór roku, a my (jeśli chcemy zagrać w wariant zaawansowany) losujemy karty specjalnie.

Każdy z uczestników otrzymuje swój zestaw startowy w postaci żetonów swoich jednostek (czyli piechurów, rycerzy, obozów oraz katapult), 3 kart akcji oraz garści monet.