wtorek, 29 listopada 2016

TOP TRUMPS MATCH AVENGERS: bohaterowie do szeregu! - recenzja gry.

Jakiś czas temu pisaliśmy o swoistej wariacji na temat kółka i krzyżyka. Mowa tutaj o Gobbletach. Oczywiście mniej lub bardziej podobnych wariacji na temat tej klasycznej gry jest dużo więcej. Jak sięgam pamięcią do czasów mojej podstawówki, to jedną z kilku gier w świetlicy były Czwórki (czyli Connect 4). Kojarzycie może? Taki plastikowa ścianka z otworami, do której każdy z graczy z góry wrzucał krążki w swoim kolorze. Bardzo fajna gra logiczna, która potrafiła przykuć naszą uwagę na dłużej. 

Dużo wody w Wiśle od tamtego czasu upłynęło, jednakże lubię sięgać pamięcią do tamtych czasów. Niedawno otrzymaliśmy do recenzji grę, która pomimo, że jest inna, to jednak czerpie z Connenct 4 całymi garściami. Czy Match przypadła nam do gustu? Zapraszam do recenzji.



CO ZAWIERA GRA

Gra w zasadzie nie potrzebuje żadnego zewnętrznego opakowania, bo jest tak skonstruowana, że sama w sobie po złożeniu pełni rolę pudełka. Jeśli jednak ktoś lubi przechowywać na półeczce pudełka z grami, to nie ma z tym problemu. Grę wkładamy w plastikową wypraskę, która to zamykana jest w kartonowym pudełku.

Gra to tak naprawdę otwierana/zamykana ścianka z otworkami, które zapełnia się sześciennymi klocuszkami. Ścianka każdego z klocka przedstawia jednego z marvelowskich Avengersów. Jest Kapitan America, jest i Hulk, Thor, Iron Man i jeszcze kilku innych bohaterów. W sumie 15 postaci.

Jakość gry i wszelkich komponentów oceniam wysoko. Bardzo dobrej jakości, dziecioodporny plastik. Tak się powinno robić gry, w które będą grać m.in. dzieciaki.

CEL GRY

Zadanie jest proste. Mamy utworzyć z tych klocków linię (pionową, poziomą lub też ukośną) złożoną z pięciu tych samych Avengersów.



poniedziałek, 28 listopada 2016

Planszówki na Narodowym 2016 - fotorelacja z konwentu.

Miniona sobota w Warszawie zdecydowanie należała do graczy. Bowiem kolejny raz PGE Narodowy wypełnił się po brzegi (dosłownie i w przenośni) miłośnikami planszówek. Nam drugi raz dane było uczestnictwo w tym konwencie - tym razem w powiększonym składzie bo towarzyszył nam nasz Maryńczak.

Chwilę przed startem imprezy czyli przed 10:00 (świadomi co się dzieje później przy wejściu) pojawiliśmy się pod stadionem. Pewnie dzięki temu udało się nam błyskawicznie wejść do środka i otrzymać identyfikatory z zaskakująco niskimi numerami. 


A w środku czekały stoiska wystawców, sale wydawnictw, sale turniejowe i games room oblegany przez całą imprezę. 

Nie trudno się domyślić, że korzystając z tego, że nie ma jeszcze tłumu ruszyliśmy do sal wydawnictw. Tak, musimy to przyznać - kierownikiem imprezy był Maryńczak. I dlatego pierwszy wybór padł.... uwaga, uwaga! na ... lekkie i kolorowe gierki dla najmłodszych. No co?!- zakazany owoc smakuje najlepiej :-) Zobaczcie z resztą sami:

Planszówki na Narodowym 2016: leciutkie gry rodzinne Planszówki na Narodowym 2016: leciutkie gry rodzinne Planszówki na Narodowym 2016: leciutkie gry rodzinne Planszówki na Narodowym 2016: leciutkie gry rodzinne Planszówki na Narodowym 2016: leciutkie gry rodzinne Planszówki na Narodowym 2016: leciutkie gry rodzinne Planszówki na Narodowym 2016: leciutkie gry rodzinne Planszówki na Narodowym 2016: leciutkie gry rodzinne Planszówki na Narodowym 2016: leciutkie gry rodzinne 


I choć geekom trudno w to uwierzyć nie byliśmy sami - w tych salach cały czas królowały rodziny z dziećmi. Jeśli to da początek wielkiej pasji to będzie to tylko i wyłącznie powód do radości.

niedziela, 27 listopada 2016

Merry Christmas Playing Cards: w świątecznym klimacie - informacja prasowa wydawnictwa Trefl.

Za nami pierwszy śnieg. Jesień powoli zaczyna ustępować miejsca zimie. Zanim się obejrzymy nadejdą Święta Bożego Narodzenia, radosny czas spędzany z bliskimi. Z myślą o wszystkich lubiących świąteczny klimat Fabryka Kart Trefl-Kraków przygotowała szczególną talię kart - Merry Christmas Playing Cards.


Przepiękne wydanie kart do gry specjalnie przeznaczonych na zbliżające się Święta Bożego Narodzenia. Doskonały prezent świąteczny dla najbliższych. Przygotowany w ekskluzywnym opakowaniu. Zawiera dwie talie najwyższej jakości kart do gry z pięknymi, świątecznymi ilustracjami autorstwa Joanny Koruś.

Zawartość pudełka:
  • 2 x 55 kolorowych, bożonarodzeniowych ilustracji z dwoma świątecznymi rewersami
  • Dwie talie najwyższej jakości kart do gry
  • Eleganckie opakowanie z obwolutą

Prawda, że idealne na prezent pod choinkę czy rozgrywki przy świątecznym stole?

Informacja prasowa Wydawnictwa Trefl (Fabryka Kart Kraków)
Treść i zdjęcia są własnością wydawnictwa. 

czwartek, 24 listopada 2016

nIQczemni. Szaleni naukowcy: szaleństwo matką wynalazku - recenzja gry od FoxGames

Donald X. Vaccarino – amerykański autor, który na trwałe wszedł do historii planszówek. Z pewnością nie należy do tych twórców, którzy wydają po kilka gier rocznie. Do Reinera Knizzi czy Bruno Cathali mu daleko. Dlatego też wartym podkreślenia jest fakt Jednakże jego dwie gry zdobyły niezwykle prestiżowe wyróżnienie w postaci tytułu Spiel des Jahres – Dominion w roku 2009, a także Królestwo w Budowie w 2014. Oczywiście nie wszystkie jego tytułu odniosły tak spektakularny sukces (zwłaszcza Dominion, który doczekał się mnóstwa dużych dodatków), jednakże nazwisko autora gwarantuje pewien poziom, poniżej którego raczej nie udaje mu się zejść.

NIQczemni (oryginalny tytuł to Nefarious) po różnych zawirowaniach licencyjnych w końcu trafili do Polski dzięki niezawodnemu wydawnictwu Fox Games. Gra zbiera różne opinie, od huraoptymistycznych do tych negatywnych. A co my o niej sądzimy? Zapraszam do lektury.




CO ZAWIERA GRA


Całość zamknięta jest średniej wielkości pudełku. Wewnątrz znajdziemy planszę, drewniane meeple, kartonowe monety i mnóstwo kart podzielonych na 3 kategorie, tj. karty Wynalazków, karty Akcji i karty Konwersji. Żeby zapanować nad tym wszystkim, w środku znajdziemy coraz większą rzadkość, czyli plastikową wypraskę. Całość wykonana została na wysokim poziomie. Mogę się jedynie przyczepić do monet, które mogłyby zostać wydrukowane na nieco grubszym kartonie, a także do samej wypraski, która mogłaby być nieco głębsza - karty Wynalazków i karty Akcji zwyczajnie się nie mieszczą w swojej przegródce.


CEL GRY

Wcielamy się w rolę zwariowanych naukowców, którzy tworząc swoje wynalazki, przy okazji wzbogacają swoje konto punktowe. Pierwszy, któremu uda się przekroczyć 20 punktów, zostaje zwycięzcą.

środa, 23 listopada 2016

W to się gra pod choinką! - informacja prasowa Wydawnictwa Egmont.

Okres przedświąteczny to czas, gdy rodzice, babcie, dziadkowie, a tak naprawdę wszyscy myślą o podarunkach, które położą pod choinką swoim najbliższym. Samo Boże Narodzenie to również moment kiedy można zacieśnić więzy rodzinne, gdyż w codziennej gonitwie często o to trudno. Egmont proponuje gotową listę prezentów – planszówki, które zadowolą i małych i dużych. 

Wydawnictwo EGMONT POLSKA przygotowało zestawienie kilku bestsellerowych tytułów, w które warto zagrać podczas świąt, czy Sylwestra i tym samym ciekawie spędzić wolny czas z rodziną. Planszówki bowiem stanowią znakomitą alternatywę dla telewizji i komputera. Wystarczy zebrać całą swoją rodzinę, o co w święta na szczęście nietrudno i zacząć świetną zabawę.  


Wśród specjalnie wybranych na tą okazję propozycji są gry o różnym stopniu trudności, zarówno dla dzieci, młodzieży, jak i starszych. Gry planszowe oferują ciekawą rozrywkę dla każdego, i wytrawnego gracza, i osób, które nigdy wcześniej nie miały z nimi styczności. Dziadkowie mogą przełamać barierę międzypokoleniową z dawno niewidzianymi wnukami, a rodzice mieć pewność, że oferują prezent, który oprócz rozrywki niesie ze sobą zalety. Gry ćwiczą logiczne myślenie, uczą radzenia sobie z emocjami, czy rozwijają. 

PĘDZĄCE ŻÓŁWIE – Wyścig do sałaty!


Bestsellerowa gra dla całej rodziny
 Nagradzane i doceniane na świecie
 Wyśmienita zabawa i emocje

Celem gry jest doprowadzenie swojego żółwia do grządki sałaty. Gracze mają do dyspozycji specjalne karty, za pomocą których żółwie przemieszczane są po trasie wyścigu.

Pędzące żółwie – najważniejsze dane:
Kod EAN: 5908215002169
Format: 200x200x50 
Liczba graczy: 2-5 osób
Wiek graczy: 5 + 
Sug. cena detaliczna: 64,90 zł 
Czas rozgrywki: 20 minut
Wydawca: Egmont Polska



PĘDZĄCE JEŻE – Kolec w kolec!

Nowa gra twórców hitu „Pędzących żółwi”
Wyśmienita zabawa i emocje

Celem gry jest doprowadzenie jednego z jeży do jego ulubionej przekąski. Gracze mają do dyspozycji specjalne karty, za pomocą których przemieszczają jeże po trasie wyścigu. Gracze przesuwają wszystkie jeże, jednocześnie decydując, jakie karty pozostawią sobie "na ręce". Wygrywa osoba, która na koniec ma w ręku najwięcej kart w kolorze zwycięskiego jeża.

Pędzące jeże – najważniejsze dane:
Kod EAN: 5908215004828
Format: 200x200x50 
Liczba graczy: 3-5 osób
Wiek graczy: 6 + 
Sug. cena detaliczna: 64,90 zł 
Czas rozgrywki: 30 minut
Wydawca: Egmont Polska


PĘDZĄCE ŚLIMAKI – Na jednej nodze! 

Najnowszy tytuł w przebojowej „pędzącej serii”
Unikalne kości do gry!
Idealna gra dla całej rodziny

Gracze rzucają kolorowymi kostkami i przemieszczają ślimaki na planszy. Po drodze starają się spychać przeciwników i zdobyć jak najwięcej pysznych grzybów. Do samego końca nie wiadomo, którymi ślimakami grają przeciwnicy, co gwarantuje wielkie emocje.

Pędzące ślimaki – najważniejsze dane:
Kod EAN: 5908215006396
Format: 200x200x50 
Liczba graczy: 2-5 osób
Wiek graczy: 6 + 
Sug. cena detaliczna: 64,90 zł 
Czas rozgrywki: 20 minut
Wydawca: Egmont Polska

wtorek, 22 listopada 2016

Bruno Cathala, czyli rzecz o projektowaniu gier planszowych i należytym świętowaniu urodzin - informacja prasowa.

Zaczęło się niepozornie. Pierwszą grę zaprojektował w wieku 36 lat, a zawodowo tworzeniem planszówek i karcianek zajął się dopiero po utracie pracy z przyczyn ekonomicznych. Ryzykowna decyzja mogła okazać się katastrofą dla domowego budżetu (wcale nie tak łatwo utrzymać się z wymyślania gier), ale... udało się.

Dziś Bruno Cathala, Francuz mieszkający w Szwajcarii, jest jednym z czołowych autorów gier na świecie. Jego tytuły czerpią pełnymi garściami z mitologii, baśni i legend ("Five Tribes", "Cyklady", "Abyss", "Shadows over Camelot"), nawiązują do historii ("Chicago Poker", "Piraci: Karaibska flota") i literatury. Z grami Cathali przenosimy się w podwodne głębiny, stajemy do czarodziejskich pojedynków, odkrywamy nowe lądy, a nawet tropimy Kubę Rozpruwacza. 

Dziś (22 listopada) przypadają urodziny Bruno Cathali. To dobra okazja by sięgnąć po tytuły francuskiego projektanta. W jego repertuarze pojawiają się zarówno wymagające gry strategiczne, jak i lekkie pozycje familijne i imprezowe. Do takich właśnie zaliczają się karcianki wydane przez Fabrykę Kart Trefl-Kraków: "Gra Pomyłek" i "Pentos". 


"Gra Pomyłek" powstała we współpracy z Ludovicem Maublankiem. Wcześniej panowie stworzyli razem "Cyklady" oraz wielokrotnie nagradzaną grę detektywistyczną "Mr. Jack". Także i tym razem ich pomysł okazał się strzałem w dziesiątkę. Teoretycznie prosty turniej wiedzy, a jednak ta kieszonkowa gra quizowa rozrusza każdą imprezę. Trick polega na tym, że nie zawsze poprawna odpowiedź jest tą właściwą... 


"Pentos" to prosta, ale trzymająca w napięciu gra. Stajemy w szranki na corocznym Festiwalu Czarów. Zwycięstwo zależy od umiejętności łączenia magicznych składników tak, by pozwoliły na rzucanie potężnych czarów. Nie jest łatwo - trzeba bacznie śledzić poczynania przeciwników, a na dodatek czarodziejskie mikstury mogą poparzyć! 

poniedziałek, 21 listopada 2016

Nowości Wydawnictwa Galakta - informacja prasowa.

Wydawnictwo Galakta nie próżnuje i ostro działa z nowymi grami. Poniżej znajdziecie zestawienie informacji prasowych wydawnictwa. Miłej lektury.
Na tropie mordercy
Już za chwileczkę odbędzie się premiera gry Ostatni Piątek!
Ta nowa gra planszowa dla 2-6 graczy, utrzymana w klimacie horroru lat 80. wymaga niebanalnej strategii i umiejętności przewidywania od wszystkich uczestników. Jeden gracz wciela się w postać Szaleńca, podczas gdy pozostali kierują postaciami 5 Obozowiczów.

Gra rozgrywana jest w serii scenariuszy, które wyznaczają zasady zwycięstwa i definiują przebieg rozgrywki. Raz to Obozowicze będą uciekać przed Szaleńcem, który będzie próbował dopaść ich i brutalnie zamordować, a innym razem to Szaleniec będzie ukrywał się przed Wybrańcem, który może położyć mu kres jednym celnym ciosem.

Szaleniec planuje swoje ruchy za zasłonką, notując pola, na które się przemieszcza. Jeśli przejdzie przez pole, na którym znajduje się Obozowicz, morduje go, a na tym polu należy położyć znacznik ciała, który nie pozostanie bez znaczenia w dalszym toku rozgrywki. Obozowicze poruszają się po białych polach i próbują wykonać cel scenariusza. Będą mieli do dyspozycji wiele pomocnych przedmiotów, jak i będą mogli wykorzystać także elementy otoczenia na swoją korzyść (np. zabarykadować się w chatce).

Do gry będzie można również zdobyć kartę promo – psa Buby’ego, który pomoże Obozowiczom wytropić Szaleńca. O dostępność karty promo należy pytać w poszczególnych sklepach, w których będzie można zamówić grę.


niedziela, 20 listopada 2016

WYPRAWA NA BIEGUN: wszystkie chwyty dozwolone - recenzja gry.

Całkiem niedawno odwiedzaliśmy Antarktydę. Tym razem przenosimy się przeciwny skraj Ziemi czyli na Biegun północny - najbardziej wysunięty na północ punkt na kuli ziemskiej, ustalony na podstawie jej ruchu obrotowego. To przez ten punkt przechodzi oś obrotu naszej planety. Ma on stałe położenie (szerokość geograficzna 90°N). Nie ma tam lądu, a ocean pokryty jest czapą lodową. Bez względu na to, jaki kierunek obierze się będąc na północnym biegunie geograficznym, zawsze będzie to południe (źródło: Wikipedia).

Powróćmy na moment do bieguna południowego. Konkretnie do dwóch panów, których zmagania o to, który pierwszy dotrze do tegoż bieguna przeszły do historii. Roald Amundsen i Robert Falcon Scott prowadzili korespondencyjny pojedynek, w którym zwycięzca mógł być tylko jeden. Ostatecznie chwała przypadła Norwegowi, chociaż heroizm Scotta zapewnił mu miejsce w gronie najsłynniejszych Brytyjczyków w historii. 

Mogę sobie jedynie gdybać, czy historia zmagania tych dwóch dżentelmenów w jakikolwiek sposób wpłynęła na fiński duet Jouni Jussila - Tomi Vainikka - twórców bohaterki dzisiejszej recenzji. Może tak a może nie. Tak czy inaczej przyjdzie nam w udziale uczestnictwo w wyścigu, o to kto pierwszy dotrze do Bieguna północnego. Czy warto wziąć w nim udział? Zapraszamy do zapoznania się z recenzją.



CO ZAWIERA GRA

Całość zamknięta jest w dość dużym pudle. Gra jest dość oryginalna i z pewnością zaciekawi tych, którzy cenią sobie pewną nietypowość w grach planszowych.

Mamy do czynienia ze składaną planszą. Nieruchomy dół w kształcie kwadratu, a do tego ruchoma część w kształcie koła (dokładnie to kwadratowa plansza wkładana w taki pierścień). W tej ruchomej części znajdują się puste pola, w których umieszcza się przezroczyste płytki, przez które widać dolną planszę. Fajny patent wykorzystywany w trakcie gry.

Do tego plansze graczy, mnóstwo kart, różniastych żetonów oraz piękne drewniane meeple z wyrzeźbionymi znaczkami. I jeszcze dwa elementy, które uwielbia nasz syn, czyli drewniany miś polarny i drewniana śnieżynka.
W środku zatem znajdziemy sporo elementów. Będzie i karton i drewno i plastik. Ważne, że wszystko charakteryzuje się naprawdę wysoką jakością. 

Załączona do gry instrukcja (dwujęzyczna) jest specyficzna. Przygotowana w formie komiksu. Swoją formą pasuje do całej gry. Warto wspomnieć, że gra może (ale oczywiście nie musi) być nieco urozmaicona dzięki specjalnej aplikacji, ale o tym w dalszej części.

CEL GRY


W tej grze nie będziemy ciułać żadnych punktów. Co nie znaczy, że nie będziemy liczyć. A liczyć będziemy przede wszystkim na siebie. Każdy z graczy stanie na czele ekspedycji (np. Szkotów, Kanadyjczyków lub nawet Świętego Mikołaja), której zadaniem jest dotarcie do centrum planszy. Walka ta nie będzie odbywała się wg zasad fair play. Wszystkie chwyty dozwolone. Zwycięzca może być tylko jeden.

czwartek, 17 listopada 2016

Konwenty planszówkowe w grudniu.

Listopad ugina się od planszówkowych imprez i konwentów. Kilka za nami ale jeszcze sporo przed nami. A co graczom przyniesie grudzień? 

Podobnie jak w listopadzie czeka nas kumulacja imprez w pierwszy weekend. Zobaczcie z resztą sami. Zapraszamy do lektury zestawienia planszówkowych imprez w pierwszym zimowym miesiącu. 


HISTORYKON w Lublinie 3 - 4 grudnia

źródło: https://www.facebook.com/events/347551848920382/

Historykon to spotkanie miłośników gier planszowych. Będzie to pierwsza edycja tej imprezy zorganizowanej przez Fundację animatorów i twórców kultury Trach. 

Podczas Historykonu dostępny będzie „games room”, z biblioteką liczącą ponad 120 tytułów gier planszowych. Kolejne znajdziemy na stoiskach partnerów. Obecni na miejscu instruktorzy pomogą wybrać odpowiedni tytuł na pierwszą rozgrywkę i wytłumaczą zasady gry. Organizatorzy w planach mają także warsztaty projektowania gier, turnieje z nagrodami i planszówkowe prelekcje.

Jak znamy siebie to ciekawość nas tam zawiedzie. Przecież nie wypada nie odwiedzić planszówkowej imprezy w swoim rodzinnym mieście.

Miejsce: Sala Konferencyjna Starostwa Powiatowego 
przy ul. Spokojnej 9
Wstęp: bezpłatny
Więcej szczegółów znajdziecie na stronie konwentu i na fanpage'u na FB


GAMES DAY RZESZÓW 3- 4 grudnia

źródło: https://www.facebook.com/events/564437633762075/

Sklep z grami planszowymi "GAMEKEEPER" ma po raz kolejny przyjemność zaprosić wszystkich miłośników gier planszowych, karcianych i strategicznych na Games Days Rzeszów. W tym roku współorganizatorem imprezy został Samorząd Studentów Uniwersytetu Rzeszowskiego.

Na miejscu będzie można spędzić czas na dużej sali Games Roomowej, gdzie dostępne będzie ponad 100 różnych gier planszowych i karcianych. Podczas Games Days można będzie również wziąć udział w pokazach i nauce takich systemów jak Star Wars X-Wing czy Warhammer 40000. Organizatorzy przewidują także liczne konkursy i zabawy, w których będzie można wygrać różnorodne nagrody.

Miejscebudynek A0 Uniwersytetu Rzeszowskiego przy ul. Pigonia 1.
Wstęp: bezpłatny
Więcej szczegółów znajdziecie na fanpage'u na FB

wtorek, 15 listopada 2016

Maszyny i magia. Nowa steampunkowa talia kart w serii Excellent!- informacja prasowa Wydawnictwa Trefl.

Wśród jesiennych nowości Fabryki Kart Trefl-Kraków pojawiły się karty Steampunk, inspirowane estetyką czasów wiktoriańskich i okresu rewolucji przemysłowej. Talia ukazała się w kolekcjonerskiej serii Excellent, znanej z dbałości zarówno o piękny wygląd kart, jak również o ich jakość i trwałość. Stworzeniem klimatycznych ilustracji zajęła się Elwira Pawlikowska.

"Wyobraźcie sobie, że historia potoczyła się nieco innym torem niż w rzeczywistości. Zamiast latać po świecie samolotami, korzystamy ze sterowców; zamiast bić się o ropę naftową, korzystamy z potęgi pary; zamiast rozwijać technologię komputerową - wykorzystujemy osiągnięcia techniczne czasów wiktoriańskich. Jeśli potraficie zamknąć oczy i wyobrazić sobie taką rzeczywistość, to brawo, własnie wkroczyliście do świata steampunku. (...)


Steampunk wiąże się ze spojrzeniem w przeszłość (i alternatywnymi wizjami historii), nie zaś z wybieganiem myślą w przyszłość. U jego źródeł znajdują się XIX-wieczne powieści przygodowe oraz powieści groszowe – często niezwykłe i sensacyjne, kierowane do szerokiej publiki, zawierające opisy niesamowitych przygód i wynalazków.


Ojcami chrzestnymi steampunku są znani pisarze przygodowi z XIX wieku, m.in. Juliusz Verne („W 80 dni dookoła świata”, „Podróż do wnętrza Ziemi”, „20 000 mil podmorskiej żeglugi”), Herbert George Wells („Wehikuł czasu”), Edgar Rice Burroughs (autor cyklu powieści o Marsie i eksplorującym go Johnie Carterze) czy Edgar Allan Poe."

(fragment dołączonej do kart broszury dot. steampunku autorstwa Zwierza Popkulturalnego, http://zpopk.pl)

niedziela, 13 listopada 2016

TERRAFORMACJA MARSA: kierunek Czerwona Planeta - recenzja gry.

Gry planszowe mogą mieć różny debiut. Bywa, że zanim gra się pojawi, powstaje wokół niej niesamowity szum, kolejne informacje tylko podsycają ten ogień. Gdy w końcu gra trafia do graczy, to często okazuje się, że duża chmura przyniosła mały deszcz. Terraformacja Marsja przyszła na świat nieco po cichu. Owszem, Rebel co jakiś czas raczył nas informacjami na temat tej gry i wywołał pewne zainteresowanie wśród graczy, ale w żaden sposób nie nazwałbym go mianem hype-u. Gra pojawiła się na stołach graczy i cóż, chwyciła ich za serca. 

Najlepsza gra wg uczestników targów Essen, przebojem wdarła się na pierwszej setki na BGG (obecnie zajmuje 45 miejsce i z dnia na dzień pnie się do góry). Polski pierwszy nakład rozszedł się jak świeże bułeczki, a kolejny ukaże się na początku roku 2017. Czy i nam ta gra aż tak bardzo przypadła do gustu? Zapraszamy do recenzji.




CO ZAWIERA GRA


W dość dużym pudle znajdziemy naprawdę sporo komponentów. Mamy oczywiście planszę główną, na której toczyć będzie się nasze terraformowanie Marsa. Mamy planszetki gracza, na których będziemy zaznaczać nasze zasoby czy też poziomy produkcji. Mamy mnóstwo różnokolorowych kosteczek. Do tego dochodzą kartonowe heksy, którymi będziemy zabudowywać planszę. No i oczywiście karty. Mnóstwo niepowtarzalnych kart.

Jeżeli chodzi o wykonanie gry, to ma ono swoje (jak mawia klasyk) „plusy dodatnie i plusy ujemne”. Plansza główna i kafelki to pierwsza klasa. Karty też są całkiem w porządku, chociaż warto je zakoszulkować (rozmiar 63,5 x 88 mm) – niestety ciemne ranty lubią się wycierać. Przezroczyste znaczniki graczy to również wysoka jakość. 

W grze wykorzystano ciekawy sposób na oznaczenie posiadanych zasobów – wykorzystuje się do tego złote, srebrne i brązowe kosteczki, które na pierwszy rzut wyglądają tak jakby były metalowe. Są jednakże plastikowe, pokryte farbą, która niestety nie jest specjalnie trwała i wszelkie odpryski, zarysowania, złuszczenia, itp. nie są jej niestety obce. Tak czy inaczej da się z tym żyć. 

Zdecydowanie jakościowo odstają planszetki. Są zrobione z cienkiego kartonu (nieco cieńszego chyba od tych plansz graczy z Quadropolis). W dodatku kostki znajdujące się na planszy gracza są bardzo podatne na przemieszczenie się, gdy ktoś niechcąco trąci stół, powodując spore zamieszanie. Kilka razy niestety nam się to zdarzyło i było to trochę denerwujące. Można to jednak rozwiązać poprzez kupno odpowiednich plastikowych organizerów firmy Geek Mod….albo czekać na ruch wydawnictwa Rebel, które walczy z oryginalnym wydawcą o poprawę tych nieszczęsnych planszetek.

Drugim elementem, który może przyprawić estetę o zgrzytanie zębami jest tekturowa wypraska. Nie chodzi o to, że jest źle zaprojektowana. Wręcz przeciwnie, dzięki niej plansza i instrukcja jest dokładnie tam, gdzie być powinna. Sęk w tym, że jest zrobiona z kiepskiego kartonu, bardzo podatnego na podarcie. 

CEL GRY


Każdy z graczy wciela się w rolę właściciela jednej z korporacji, która będzie starała się dokonać terraformacji Marsa, czyli przystosowania Czerwonej planety do zamieszkania przez ludzi. Zadanie proste nie jest, a warunki postawione przed graczami są konkretne. Mają doprowadzić do sytuacji, w której poziom tlenu wynosić będzie 14%, średnia temperatura na równiku ukształtuje się na poziomie 8 stopni, a 9% powierzchni stanowić będą oceany. Oczywiście zadanie zostało rozłożone w czasie. Dlatego też jest to robota dla wielu (przeważnie kilkunastu) pokoleń – takim mianem określa się kolejne rundy gry. Oczywiście, nasze starania dla dobra ludzkości nagradzane są punktami, a ten kto zdobędzie ich najwięcej – ten okaże się zwycięzcą. 




czwartek, 10 listopada 2016

Na wiosnę zstąpisz do piekła…,czyli zapowiedź DOOM - informacja prasowa Wydawnictwa Galakta.

Doom: Gra planszowa oparta na grze wideo o tym samym tytule pojawi się nakładem Wydawnictwa Galakta na wiosnę 2017.

Gra planszowa Doom przeznaczona jest dla 2–5 graczy. Jeden gracz wciela się w dowódcę demonów, które opanowały laboratoria UAC, a pozostali w członków drużyny specjalnej – marines. Dołączona do gry Księga misji zawiera 12 misji – każda z nich posiada inny cel, inne rozstawienie kafelków mapy oraz elementów na niej.


Demony dzielą się na rodzaje o różnej sile i wytrzymałości. Specjalne portale rozmieszczone na mapie definiują liczbę i rodzaj demonów, jakie gracz może przyzwać. Gracz dowodzący demonami ma do dyspozycji karty wydarzeń (zależne od rozgrywanej misji), które pomagają mu w osiągnieciu celu, a dodatkowo zawierają obronę i umiejętności specjalne. Atak i umiejętności specjalne są przypisane do demonów i mogą być użyte w każdym momencie, niektóre jednak wymagają do aktywacji mocy argentu. Celem demonów zawsze będzie wyeliminowanie marines.

środa, 9 listopada 2016

MONOPOLY JUNIOR ŚWINKA PEPPA: kaloszki na nóżki i do zabawy - recenzja gry.

Nie lubimy Monopoly. Jakoś nie potrafimy zrozumieć fenomenu tej gry. Chociaż w młodości zagrywaliśmy się w Eurobusiness czy Fortunę, to obecnie jakoś nie czujemy się na siłach do gry w Monopoly. 

Jesteśmy graczami, jesteśmy recenzentami, ale jesteśmy i rodzicami. W dodatku rodzicami malucha zakochanego w przygodach Świnki Peppy. Jak tylko nasz synek zobaczył Monopoly ze Świnką Peppą, to cóż… Ponoć jedną z zasad gry z dziećmi jest, żeby grać w to, co dziecko samo zechce. Tym sposobem zostaliśmy niejako wciągnięci w Monopoly. Jak się poczuliśmy? Zapraszamy do lektury recenzji.




CO ZAWIERA GRA


Całość zamknięta jest w średniej wielkości pudełku. W środku znajdziemy planszę, plastikowe autka (odpowiedniki pionków) kaloszki, kostkę oraz banknoty. Do tego oczywiście karty postaci (odpowiednik kart miast z dużego Monopoly), karty z niespodziankami Pani Królik oraz pudełeczko do złożenia
Nie lubimy, gdy wydawcy tak trochę starają się o wysoką jakość i tak trochę niekoniecznie. O co chodzi? Mamy bardzo dobrej jakości planszę (lepszą niż niejedna duża gra), mamy bardzo dobrej jakości plastik (kaloszki i kostkę), mamy średniej jakości karty i do tego kiepskie banknoty. Czarno-białe wydrukowane na cienkim papierze. Tak się składa, że banknoty non stop są w użyciu i szkoda, że gra dla dzieci zawiera nie dość że niekolorowy element, to jeszcze słabej jakości. Mamy jeszcze pudełeczko do samodzielnego złożenia. Bez użycia taśmy bezbarwnej długo nie wytrzyma.



CEL GRY

Zadanie jest proste, jak każda wersja Monopoly, ze szczególnym naciskiem na wersje Junior. Jeździmy sobie naszym samochodzikiem po planszy. Kupujemy karty postaci, zarabiamy, wydajemy pieniążki. Do momentu, w którym jeden z graczy stanie się niewypłacalny.

wtorek, 8 listopada 2016

ANTARKTYDA: mroźna wyprawa - recenzja gry.

Gwoli przypomnienia,  Antarktyda jest położona wokół południowego bieguna kuli ziemskiej i  niemalże w całości pokryty lodem, którego grubość szacuje się nawet na ok. 3-4 km. Jest to z pewnością najzimniejszy (z temperaturami przekraczającymi -60 stopni Celsjusza) i najbardziej wietrzny kontynent.

Antarktyda jest jedynym takim obszarem, na którym nie ma żadnego państwa, a cały jej obszar został objęty zapisami tzw. traktatu antarktycznego. Zakazuje on działań wojskowych i wydobycia surowców mineralnych, prowadzenia prób jądrowych i składowania odpadów jądrowych, wspiera badania naukowe oraz chroni faunę i florę kontynentu. Badania naukowe są prowadzone przez ponad 4000 naukowców z wielu krajów (źródło: Wikipedia, wp.pl).

Zmagania naukowców wykonujących pracę na tym trudnym do życia kontynencie stały się kanwą gry autorstwa Charlesa Chevaliera znanego chociażby z abstrakcyjnego Cappuccino, czy też przepięknej graficznie Sultaniyi. Gra otrzymała niedawno polskie wydanie dzięki wydawnictwu Egmont, w ramach linii Egmont Geek. Czy nas gra ujęła za serducha? Zapraszam do recenzji.



CO ZAWIERA GRA


Całość zamknięta jest w średniej wielkości pudełku. W środku znajdziemy sporo drewna (statki, budynki, meeple, znaczniki) i tektury (budynki – z czego część jest w 2D a część w 3D). Oczywiście całości dopełnia dobrze zaprojektowana i czytelna plansza.
Wewnątrz pudełka nic się nie dzieje. Ot, biały karton i nic więcej. Zatem woreczki strunowe będą koniecznością. Należy pochwalić wykonanie komponentów. Dobrej jakości karton, z którego jest zrobiona plansza główna i wszelkiego rodzaju żetony, dobrej jakości karty o standardowej wielkości (pasujące koszulki to mini european), drewno. Jest tego trochę.
Załączona do gry instrukcja nie jest do końca intuicyjna i wydawałoby się dość proste zasady jakoś tak niepotrzebnie komplikuje. Z ręką na sercu przyznaję się, że niektóre akapity musiałem przeczytać po kilka razy, żeby poukładać sobie reguły w głowie. Można to było zrobić nieco lepiej.




CEL GRY




Przenosimy się w bliżej nieokreśloną przyszłość na teren Antarktydy.  Badania naukowe wskazują na występowanie sporych złóż naturalnych surowców, których ludzkość potrzebuje. Naturalnie, że wszelkiego rodzaju korporacje chcą ten fakt wykorzystać i pod płaszczykiem prowadzenia badań naukowych (pamiętając o Traktacie antarktycznym) wysyłają na ten teren swoich „badaczy”. W grze przyjdzie nam się wcielić się w rolę nadzorcy jednej z ekip, które będą eksplorować teren Antarktydy.  Będziemy zatem poruszać się naszymi statkami, wysyłać naukowców, wznosić budowle, zdobywać określone technologie. Wszystko po to, żeby uciułać jak największą liczbę punktów.




niedziela, 6 listopada 2016

Kieszonkowce! Nowe gry edukacyjne w Wydawnictwie Edgard - informacja prasowa.

Wśród jesiennych nowości Wydawnictwa Edgard pojawiła się nowa, oryginalna seria - KIESZONKOWCE. Są to gry karciane, które zgodnie z hasłem nauka przez zabawę, pomagają w szybkim doskonaleniu znajomości języka angielskiego, nauce matematyki (ach, te ułamki!) i logiki. Z Kieszonkowcami jest wesoło, rozrywkowo i mądrze - to świetny pomysł na wspólne rodzinne granie!



Kieszonkowiec angielski Bitter Sweet

1 talia = 4 edukacyjne gry towarzyskie!

Zapamiętuj przeciwieństwa, wyszukuj i działaj szybciej niż przeciwnik! Daj się wciągnąć w ekscytującą rozgrywkę, a nawet nie zauważysz, jak szybko nauczysz się najważniejszych angielskich przymiotników!

Kieszonkowiec angielski Bitter Sweet to wyjątkowa gra karciana do nauki angielskich przymiotników dla każdego fana nauki przez zabawę – mogą grać w nią także dzieci już od 9 roku życia.

Efekt uboczny grania: nauczysz się najważniejszych angielskich przymiotników.

Liczba graczy: 2-8
Czas gry: 10-20 minut
Wiek: 9+

Kieszonkowiec angielski Remember & Forget

1 talia = 4 edukacyjne gry towarzyskie!

To put on? To take off!
To buy? To sell!

Zapamiętuj przeciwieństwa, wyszukuj i działaj szybciej niż przeciwnik!
Daj się wciągnąć w ekscytującą rozgrywkę, a nawet nie zauważysz, jak nauczysz się 53 angielskich czasowników!

Kieszonkowiec angielski Remember & Forget to wyjątkowa gra karciana do nauki najważniejszych angielskich czasowników dla każdego fana nauki przez zabawę – również dla dzieci już od 9 roku życia.

Liczba graczy: 2-8
Czas gry: 10-20 minut
Wiek: 9+


Kieszonkowce składają się z talii kart, za pomocą której można zagrać w aż 4 edukacyjne gry towarzyskie: memory, klapek, karuzela, szachraj. Umieszczona na karcie instrukcja szczegółowo wyjaśniona zasady wszystkich wariantów rozrywki. Do kart dołączony jest również słowniczek z tłumaczeniem. Intrygujące ilustracje rozbudzają wyobraźnię, a rozgrywka dostarcza wielu emocji!

sobota, 5 listopada 2016

Wrocław Games Fest 2016 (19-20.11) - planszowa uczta dla każdego!- informacja prasowa.

Dużo mówi się ostatnio o grach planszowych i ich renesansie w Polsce. Wiele osób jednak nie zdaje sobie sprawy jak wciągającym i interesującym hobby są nowoczesne planszówki. Uważacie, że taka rozrywka jest przeznaczona dla dzieci? Jesteście w bardzo dużym błędzie!

Od sześciu lat we Wrocławiu odbywa się Międzynarodowy Festiwal Gier Planszowych - WROCŁAW GAMES FEST. Jest to największe tego typu wydarzenie na Dolnym Śląsku i każdego roku przyciąga blisko 1 000 odwiedzających. Dzieci, młodzież, studenci, dorośli, seniorzy, absolutnie każdy jest w stanie spędzić na WGF'ie dwa dni, pełne radości, śmiechu i dobrej zabawy.


Świat gier planszowych jest bardzo bogaty, a same gry dzielą się na wiele kategorii wśród których można wymienić: strategiczne, logiczne, przygodowe czy familijne. Mimo tego, że temat jest w Polsce coraz bardziej popularny i rozpoznawalny, to i tak wiele osób nie potrafi sobie wyobrazić 1 000 różnych tytułów! Ta właśnie liczba określa ilość gier planszowych znajdujących się w wypożyczalni w trakcie Wrocław Games Fest 2016. Poza ogromną ilością gier wydanych w naszym kraju, na festiwalu będziecie mogli zagrać w tytuły z prawie wszystkich kontynentów Świata.

Tradycją takich wydarzeń, jest organizacja turniejów i konkursów z bardzo atrakcyjnymi nagrodami. Tego oczywiście nie zabraknie na tegorocznej edycji wrocławskiej imprezy. Jedną z atrakcji będzie także wielka strefa Trick Logic, czyli kreatywnych klocków na rodzaj domina, służących do budowy najróżniejszych konstrukcji, począwszy od "domino day", a na skomplikowanych budowlach wielopoziomowych kończąc.

czwartek, 3 listopada 2016

GRAND AUSTRIA HOTEL: Klient nasz Pan - recenzja gry.

Grand Austria Hotel to z pewnością jeden z hitów ubiegłorocznych targów w Essen. Gra autorstwa włoskiego duetu Virginio Gigli (Egizia) - Simone Luciani (Tzolkin, Marco Polo) narobiła trochę zamieszania wśród eurograczy, dlatego też trafiła i na nasz radar, bo bardzo lubimy dobre euro. 

Poza tym mamy do niej sentyment. Tegoroczny urlop spędziliśmy w Wiedniu. Te prawie dwa tygodnie spędzone w mieście, w którym toczy się akcja gry, wywarło na nas ogromne wrażenie. Nic więc dziwnego, że mocno trzymaliśmy kciuki za wydawnictwo Lacerta, żeby polska edycja w końcu ujrzała światło dzienne. Warto było czekać? Zatem zapraszam do naszej recenzji.




CO ZAWIERA GRA

Całość zamknięta jest w dużym pudle. Wewnątrz znajdziemy masę komponentów, które naprawdę sporo ważą. Mamy dwie plansze główne. Jedna ze 5 stoliczkami, przy których siedzą sobie goście, a w tle widoczny jest przepiękny pałac Hofburg (swoją drogą warto go odwiedzić). Druga plansza to plansza akcji, na której umieszczać będziemy kości. Poza tym każdy gracz dysponować będzie swoją indywidualną dwustronną planszą hotelu, na której to będzie rozwijał swój interes. Dodatkowo mamy mnóstwo kart (gości, personelu, polityki), mnóstwo kafelków, a do tego od groma drewna.

Wewnątrz pudełka nic się nie dzieje. Ot biały, cienki karton i nic więcej. Zatem woreczki strunowe, tudzież pudełeczka/organizery, etc. będą koniecznością. Należy pochwalić wykonanie komponentów. Bardzo dobrej jakości karton, z którego jest zrobione są wszystkie plansze i wszelkiego rodzaju kafelki, dobrej jakości karty o standardowej wielkości (pasujące koszulki to 59 x 92 mm), no i sporo drewna.

Warto wspomnieć o wykonaniu gry. Jest naprawdę dobrze i wszystkie elementy wykonane zostały na wysokim poziomie. Nie ma tutaj takiej często dziwnej polityki, że część elementów to pierwsza klasa a część jest nieporozumieniem (vide: planszetki gracza w Terraformacji Marsa czy plansze w Quadropolis). Nie, tutaj wszystko od początku do końca trzyma wysoki poziom.

Muszę pochwalić instrukcję. Jedna z lepszych, z jakimi miałem do czynienia. Nie wiem czy to zasługa pana Simone Lucianiego, którego Marco Polo ma chyba najlepszą znaną mi instrukcję. Pomimo, że reguł gry jest sporo, ale zostały podane na tacy w sposób bardzo przystępny, ze szczyptą humoru, nie pozostawiając w zasadzie żadnych niedomówień, chociaż chochlik drukarski swoją robotę wykonał i w przygotowaniu gry zabrakło jednego stwierdzenia (każdy gracz otrzymuje również jeden znacznik wina).

CEL GRY

Wyobraźmy sobie Wiedeń w pełni swojego rozkwitu. Stolica cesarstwa, ważny ośrodek kulturalny Europy, no i my. Właściciele kawiarni przy niewielkim hotelu. W naszych skromnych progach zawitają różne persony, mniej i bardziej ważne. Nie zabranie również mało wymagających turystów. Naszym zadaniem będzie zaspokojenie ich potrzeb a także znalezienie odpowiadającego im pokoju w naszym hotelu. Oczywiście nie robimy tego sami. Musimy zatem zatrudnić odpowiedni personel, który może nam wydatnie pomóc w przekształceniu naszego hoteliku w Grand Austria Hotel.

W trakcie gry zatem będziemy zwiększać liczbę dostępnych pokoi w naszym hotelu i sukcesywnie rozlokowywać tam gości. Wszystko przekładać się będzie na odpowiednią zdobycz punktową punkty. Tradycyjnie, ten kto zdobędzie najwięcej punktów na koniec gry, ten okaże się zwycięzcą.